Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
388 Strony « < 386 387 388 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Allochtonizm Vs autochtonizm, Wyliczenie argumentów
     
Szeptyc
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 23
Nr użytkownika: 102.361

jaros³aw
 
 
post 12/08/2018, 10:40 Quote Post

Z germańską haplogrupą można być nawet Faraonem biggrin.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #5806

     
Paweł Gajtkowski
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 599
Nr użytkownika: 2.023

 
 
post 12/08/2018, 22:04 Quote Post

QUOTE(A.Mączka @ 12/08/2018, 0:44)
Bardzo katastroficzne podejście do sprawy. Mam nadzieję że to forma żartu do napompowanych w tym temacie do granic możliwości spekulacji na temat pochodzenia Słowian.
*



To wnioskowanie, które podałem, podałem na serio - histeryczna pointa była tylko czarnym humorem, okraszonym ponurym nawiązaniem do taśm Sowy.


QUOTE(A.Mączka @ 12/08/2018, 0:44)
Poza tym jestem bardzo sceptyczny, czy oznaczona hg była tą, która charakteryzowała cały ród Piastów, choćby z tego powodu, że wiele szczątków było przemieszanych lub wtórnie umieszczonych w grobach.
Dla wszystkich entuzjastów badania hg wymarłych dynastii, powinien być pouczający przykład badania potomków Ruryka, gdzie część rodów jakoby spokrewnionych z Romanowami, ma hg charakterystyczne dla Ugrofinów a część hg charakterystyczne dla Słowian.
*



Przemieszanie szczątków z przypadkowymi ludźmi chyba nie ma znaczenia, jeśli badacze przeszukali wiele różnych miejsc pochówków członków jednego rodu i znaleźli w nich geny wspólne właśnie dla jednego rodu?

W niewierność Judyty Przemyślidki trudno mi uwierzyć - była to dobra chrześcijanka i są dowody, że co najmniej przez pięć lat była wierna ułomnemu, choremu mężczyźnie - szóstego zaś umiera, co daje jej mało czasu na robienie rewolucji życiowej, zdradę dotychczasowych ideałów i zatracanie się w łóżkowych szaleństwach. Łatwiej mi uwierzyć w cud, choćby w postaci placebo, bo i ono potrafi efektywnie wpływać na pacjentów leczących się na impotencję.

QUOTE(A.Mączka @ 12/08/2018, 0:44)
Nawet, gdyby się okazało, że Piastowie, mieli hg, która lokuje się wśród populacji germańskich, to wstępując na arenę dziejową, Piastowie nie mieli świadomości swojej ewentualnej germańskości, co automatycznie wyklucza twierdzenia, że Germanie, w domyśle Piastowie, założyli Polskę.
*



Jeśli jest taka sytuacja, że Figlerowicz wychodzi i mówi: ustaliliśmy, że ród Piastów tworzony był przez ludzi o genach typowych dla Germanów - to nagle można zacząć przewartościowywać rozmaite aksjomaty. Np. imię "Pazt" można odczytywać na różne sposoby, m.in. biorąc pod uwagę, że 'sz' czasem zapisywano łaciną jako 'z' (np. Głogosza - Glogoza 1436). Nie znam etymologii nazwiska "Paszt", ale wiem, że w czasie II WŚ podziemie zlikwidowało w Szczebrzeszynie pewnego folksdojcza, który się nazywał właśnie Paszt.

No i jest jeszcze kwestia słowiańskiej anarchii, w której germańscy Piastowie pasują jak ulał do koncepcji wyłożonej w wspomnianym wcześniej artykule Brücknera. Znalazłem go w końcu, po przejrzeniu 100 stron rolleyes.gif brücknerowskiej bibliografii - Słowianie i Niemcy. -- Bibljoteka Warszawska r. LX. 1900. t. I, str. 197-231.?

Poniżej parę fragmentów:

QUOTE
Już Tacyta uderza zależność, ufność, posłuszeństwo ślepe, jakie szczepy niemieckie, szczególniej wschodnie i północne, królom okazują; tajemnica ich powodzeń kryje się też w owej uległości dla wodza i króla. Całkiem przeciwnie u Słowian

Brak wybitniejszych indywidualności idzie w parze z zupełnym brakiem jakiegoś trwalszego skupienia władzy w czyichkolwiek rękach, jakiejś organizacyi. Szczep rozbity na plemiona i rody; na czele drobnych rodów, albo nawet plemion, stoją „starosty“, czy „głowy“; wyprawa nadaje „wojewodom“ cień władzy; lecz zwycięskiego wojewodę sprząta Słowianin sam, czy przy biesiedzie, czy w pochodzie, jak Grecy zdumieni opowiadali; instynktom demokratycznym nic nie przeciwdziała; władze, organizacya, dynastye znikają rychlej, niż powstają, i jeszcze w późnych wiekach, np. w X-tym i XI-tym, żyją Słowianie nadodrzańscy bez zwierzchników; umawiają się na wiecach; większość rozstrzyga i zmusza oppozycyę kijami do natychmiastowej zgody, jakby przeczuwając wyłonienie się niebezpiecznego liberum veto.

Różnica więc widoczna: organizacya wojownicza Niemców - najeźdźców dąży ku wytwarzaniu militarnych monarchii, typu w końcu arystokratycznego, i musi, mimo nadzwyczajnej waleczności, zwyciężać nad gminowładztwem słowiańskiem, nieznającem rządu jeszcze i w wiekach o wiele późniejszych (w ziemi naszej, wielkiej i obfitej, niema „nariadu”, mówi kronikarz ruski).

Prostocie i dobroduszności staje w kontr duma i pycha niemiecka.

Ale cofnijmy się jeszcze sześćset lat wstecz, a napo­tkamy Swebów u Cezara, i mniemanie o nich, że nieśmiertelni bogowie nie mogli-by im podołać, tak silny i wojowniczy to naród; a jeszcze wcześniej Bastarnowie, pierwszy szczep niemiecki (?), wymieniony w dziejach, tą samą chełpliwością, siłą i wojowniczością się odznacza, gardząc wszelką pracą na polu i w oborze, żądny tylko bojów i łupów.

Prostota, skromność, zaparcie się siebie, oto cechy słowiańskiego ideału: żadne wysuwanie się naprzód, górne mniemanie, teatralne mowy i ruchy. Niemieccy królowie od bogów ród swój wywodzą, słowiańscy od kmiotków; kmiećmi byli Przemysł czeski, Piast polski (wielkopolski), i ów małopolski Pestek u Wincentego (Kadłubka), co przyborami kmiecemi pochodzenie swoje sobie i otoczeniu coraz przypominał; a cóż charakterystyczniejszego od owej intronizacyi nowych książąt karyntyjskich, w ubraniu kmiecem, z palicą w ręku, prowadzących parę bydła, uderzanych po twarzy od kmiecia, od którego wykupują stolec książęcy, pijących wodę z czapki na znak mierności i zadowalania się darami przyrody! A jakżeż wydaje się Ilia epopei ruskiej? Czyż w wielkim bohaterze, ratującym księcia i ziemię od zagłady, odnajdziemy jeden rys chełpliwy, lub sobkowskie rysy Achilla i Sigfrida? Dla siebie nie pragnie on niczego; gdy go oburzyła niewdzięczność księcia, żadna nagroda ani cześć więcej jego nie pogodzi; ale płacz wdów i sierot, niedola ziemi i wiary, natychmiast upór jego skrusza; dokazawszy zaś bohaterstwa, wraca swobodny w szeregi szarego gminu, na który-by bohater grecki, albo niemiecki, ani spojrzeć nie raczył.

Od Niemca wziął Słowianin lepsze uzbrojenie i przezwał części jego terminami gockiemi: miecz i szłom (hełm); na taktykę gocką wskazują i pułki, i chorągwie - co zaś najdonioślejsze: nie poprzestał Słowianin na dotychczasowych terminach zwierzchnictwa, chociaż wyrażały rozmaite jego odcienie; nie zadowolił się własnymi: gospodzinem, władyką, żupanem, starostą, głową, lecz przybrał sobie księdza (kniazia), z konunga niemieckiego, władzcy rodowitego (od kuni – rodu). Za to przejął Niemiec od Słowianina nazwę pługu i grzędzieli (Grindel).

Gdybyśmy posiadali obfitsze wskazówki co do mitologii i wierzeń obu szczepów, niechybnie i na tem polu stwierdzilibyśmy tę samą różnicę; naprowadza nas na to już sama Walhala, ów raj wojowników poległych na polu walki, przenoszonych tamże przez owe Walkiry - znowu koncepcya mityczna, Słowianom absolutnie obca.

I najpóźniejsze dzieje potwierdzają te pierwotne różnice, tylko że później, gdy ucichły burze wojenne, ów furor teutonicus, co to Rzymianom i Słowianom tylokrotnie uczuć się dawał fatalnie podczas wieków starych i średnich, zaczął się wyładowywać w inny sposób, w skrzętnej gospodarce na roli, w ruchliwej pracy u warsztatu, w morskich wyprawach hanzy: objawy tej samej energii, odbijającej od inercyi słowiańskiej.


Dla mnie potwierdzeniem, że tezy z artykułu dają się z powodzeniem i dzisiaj dowodzić, jest wykład Samsonowicza, który kiedyś linkował tu na forum Domen (Prof. Henryk Samsonowicz, „Początki narodu polskiego…?”):

Rzecz ciekawa - wydaje się, że pierwotne związki, wokół których kształtowała się jedność mieszkańców tego kraju, to były związki rodowe. Nie wiem, czy Państwo zdają sobie sprawę, że do końca XVII w. w języku polskim istniało ponad czterdzieści określeń pokrewieństwa i powinowactwa. (10m00s)
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5807

     
GniewkoSynRybaka
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.351
Nr użytkownika: 100.904

 
 
post 12/08/2018, 22:19 Quote Post

QUOTE
Już Tacyta uderza zależność, ufność, posłuszeństwo ślepe, jakie szczepy niemieckie, szczególniej wschodnie i północne, królom okazują; tajemnica ich powodzeń kryje się też w owej uległości dla wodza i króla. Całkiem przeciwnie u Słowian

Brak wybitniejszych indywidualności idzie w parze z zupełnym brakiem jakiegoś trwalszego skupienia władzy w czyichkolwiek rękach, jakiejś organizacyi. Szczep rozbity na plemiona i rody; na czele drobnych rodów, albo nawet plemion, stoją „starosty“, czy „głowy“; wyprawa nadaje „wojewodom“ cień władzy; lecz zwycięskiego wojewodę sprząta Słowianin sam, czy przy biesiedzie, czy w pochodzie, jak Grecy zdumieni opowiadali; instynktom demokratycznym nic nie przeciwdziała; władze, organizacya, dynastye znikają rychlej, niż powstają, i jeszcze w późnych wiekach, np. w X-tym i XI-tym, żyją Słowianie nadodrzańscy bez zwierzchników; umawiają się na wiecach; większość rozstrzyga i zmusza oppozycyę kijami do natychmiastowej zgody, jakby przeczuwając wyłonienie się niebezpiecznego liberum veto.

Różnica więc widoczna: organizacya wojownicza Niemców - najeźdźców dąży ku wytwarzaniu militarnych monarchii, typu w końcu arystokratycznego, i musi, mimo nadzwyczajnej waleczności, zwyciężać nad gminowładztwem słowiańskiem, nieznającem rządu jeszcze i w wiekach o wiele późniejszych (w ziemi naszej, wielkiej i obfitej, niema „nariadu”, mówi kronikarz ruski).

Prostocie i dobroduszności staje w kontr duma i pycha niemiecka.

Ten tekst mówi bardziej o narodowych fobiach i niż historycznych realiach. W tym samym wieku X / XI Islandczycy żyją w takim samym gminowładztwie jak Lucice i nie chcą uznać nad sobą żadnego dynasty. Dotyczy to zresztą i Norwegów.

...o gmniowładztwie pisze i Tacyt
QUOTE
O sprawach lekszey wagi radzi starszyzna, o głównieyszych wszyscy: tak iednak, że co gmin ma postanowić, to być musi i wyżey roztrząśniono. Zchodza się, ieśli niespodziana iaka nie zaydzie przeszkoda, w pewnych dniach, kiedy księżyc iest na nowiu, albo w pełni; rozumiejąc że te pory są naypomyślnieysze do zaczecia obrad. Nie mierzą czasu dniami, iako my, ale nocami, datuiąc niemi schadzki swoie i zapozwy sadowe. Noc tam zdaie się dniowi przodkować. Z wolności ich ta wynika wada, że się ani razem, ani na czas wyznaczony zchodzą: ztąd bywa, że częstokroć kilka dni przez te opieszałość próżno upływa


Ten post był edytowany przez GniewkoSynRybaka: 12/08/2018, 22:32
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5808

388 Strony « < 386 387 388 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2018 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej