Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
2 Strony < 1 2 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Wpływ Wyklętych na ustrój PRL
     
poldas372
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 11.538
Nr użytkownika: 19.336

 
 
post 16/10/2018, 21:01 Quote Post

Dobieszewski A., Kolektywizacja wsi polskiej 1948–1956, Warszawa 1993.

Takie coś znalazłem.
Jednak wiem że łatwiej popisać i podzielić się wiedzą, niż dla jakiegoś chwilowego tematu zarażać się publikacją naukową.

Zgadza się?
 
User is offline  PMMini Profile Post #16

     
orkan
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.123
Nr użytkownika: 58.347

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 16/10/2018, 21:05 Quote Post

Tia jasne. Kto się przejmował wyklętymi oprócz lokalnych dowódców MO? wink.gif

Kolektywizacji nieprzeprowadzono bo były takie, a nie inne nastroje w społeczeństwie. Kolektywizacja zbytnio przypominała pracę dla pana czyli pańszczyznę. Cały czas działał PSL które trzeba było jakoś przebić a kolektywizacja temu nie pomagała.

Jak już w latach 50-tych ją przeprowadzano do nie pod szyldem kołchozów czy sowchozów jak u wypróbowanego sojusznika- wielkiego brata tylko pod szyldem spółdzielczości zupełnie ją wypaczając Np prezes powinien być wybierany przez zgromadzenie spółdzielców (gromadę) a nie przywieziony w teczce pana sekratarza partii. Po za tym w samej matce partii zdania były podzielone. Przecież w lewicowej tradycji w Polsce obca była kolektywizacja (wynalazek Stalina po zwinięciu NEPu) a w piśmiennictwie lewicowym również komuszym przewijało się poparcie dla słusznej walki chłopa małorolnego i bezrolnego o ziemie. To głupio było tak od razu kolektywizować. Agitatorzy mieli przekonywać dopiero co uraczone ziemią chłopstwo o wyższości organizacyjnej kolektywu w postaci spółdzielni rolniczej.

Na zachodzie spółdzielnie rolnicze istnieją do dziś i mają się dobrze ale to co zaproponowała kompartia w Polsce było jakąś aberracją tego co na zachodzie. Jak płytki był to proces świadczy fakt że z bliska 9000 spółdzielnie w 1958 zostało niewiele.

 
User is offline  PMMini Profile Post #17

     
Krzysztow
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 758
Nr użytkownika: 101.502

Krzysztof Kowalski
Zawód: uczen
 
 
post 17/10/2018, 7:26 Quote Post

Otóż brak kolektywizacji zawdzięczamy Żołnierzom Wyklętym. Zaraz po wyzwoleniu było ich 10 000. Komuniści nie potrafili sobie z nimi poradzić więc ogłosili amnestie. Tylko w Polsce komuniści zdecydowali się na taką wspaniałomyślność wobec swojego śmiertelnego wroga. Po amnestii było ich około 2000.
Z tego wychodzi wniosek że komuniści "przerazili się" 2000 osób. Jak dla mnie to absurd.
Walki trały mniej więcej do 1947 roku. ... To dzięki poparciu wsi Wyklęci utrzymali się tak długo. Tak więc Komuniści nie przeprowadzili w Polsce kolektywizacji rolnictwa ponieważ bali się wybuchu powstania.

Próbuje to "ogarnąć" bo nie rozumiem! Czy "tak długo" to tylko do 1947 roku czy też 2000 osób mogło wzniecić powstanie?
 
User is offline  PMMini Profile Post #18

     
Pimli
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 714
Nr użytkownika: 103.187

 
 
post 17/10/2018, 12:33 Quote Post

QUOTE(Edward Teach @ 16/10/2018, 20:12)
Polska była jednym krajem KDL gdzie nie przeprowadzono kolektywizacji rolnictwa. Zastanawiam się dlaczego. Prawdę mówiąc chyba żaden zawodowy historyk nie badał tego fenomenu.

Ja czytałem że była to raczej zasługa Gomułki, który widział z bliska jak przebiegała kolektywizacja w ZSRR i po wojnie zdecydował że tak brutalnie "władza ludowa" w Polsce nie będzie postępować.
 
User is offline  PMMini Profile Post #19

     
orkan
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.123
Nr użytkownika: 58.347

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 17/10/2018, 19:03 Quote Post

Jak kolektywizacje w Polsce przeprowadzaono to Gomułka siedział. Nic nie miał do gadania.
 
User is offline  PMMini Profile Post #20

     
Kamaz73
 

Pancerny Inseminator
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.084
Nr użytkownika: 22.254

Robert
Stopień akademicki: mgr in¿.
Zawód: zolnierz zawodowy
 
 
post 25/10/2018, 4:32 Quote Post

QUOTE(Bartłomiej Rychlewski @ 13/04/2016, 20:00)
Klebern:

O ile zgadzam się generalnie z tym, co pisałeś powyżej, to tu mocno się mylisz. Żołnierze Podziemia nie wzięli się jak piszesz z kapelusza tylko zostali wyciągnięci ( był to proces długotrwały) z mroków niepamięci gdzie zesłać ich chcieli i chcą nadal komuniści i ,,skrzywdzeni" przez nich ,,niewinni" Rodacy. To Wiktor Herer oprawca ,,Anody" i Wiesława Chrzanowskiego, a potem  - doradca Solidarności i podopieczny i pupil Kuronia i podobnie jak inna kreatura Zygmunt Baumann kandydat na ,,autorytet moralny"  powiedział : ,,Zadaniem naszym jest nie tylko zniszczyć was fizycznie, ale my musimy zniszczyć was moralnie w oczach społeczeństwa”. Żołnierzy Podziemia wyciągali na powierzchnię badacze historii i ludzka pamięć , która żyła i była ,,dobrą pamięcią" i fakty te miały miejsce na długo przed powstaniem PiS (ja swoje pierwsze rozmowy z żołnierzami podziemia przeprowadzałem jeszcze półszeptem. Żołnierze Podziemia antykomunistycznego nie są sztucznie wykreowanymi celebrytami i idolami  ( nie brali udziału ani w ,,Idolu" ani w ,,Rolnik szuka żony")a jedynie wracają na miejsce , które im sie w historii Polski należy, bo zapłaci li za nie krwią i życiem. I być może to oraz ich niezłomność i bezkompromisowość powoduje , że młodzież widzi w nich ludzi honoru z prawdziwego zdarzenia a nie z michnikowego nadania.  Natomiast to, co Ty piszesz to znienawidzona przeze mnie ,,argumentacja" komuchów i potomków ich obitych lub zabitych współpracowników ( nie , nie piszę , że Ty do nich należysz , tylko, ze to ich retoryka)  równie głupia, co nieprawdziwa. Owszem ,,przegina bagiety" zdarza się i jest także tak jak piszesz poniżej  ( brak rzetelnej wiedzy, posługiwanie się hasłami zamiast wiedzą , bezrefleksyjne traktowanie tematu jako swoistego ,,katalizatora" ) ale nie jest tak , że to trend narzucony i sztuczny ( tak jak było to z bohaterami komuny) tak jak nie jest prawdą , że na te wyrazy uznania po latach bycia ludźmi drugiej kategorii ,nie zasłużyli i wyrazy te należą się wszystkim en bloc,za ich postawę i wybory , których dokonali , za jak już pisałem, krew i zdrowie stracone dla Polski. Byli i są tylko ludźmi ( z ludzkimi zaletami ale i wadami)więc dlaczego oceniać ich  tak jakby z założenia mieli być aniołami ?

ps. I jeszcze jedno - nie powielaj mitów tworzonych przez komuchów - ,,Wyklęci" nigdy nie byli przeciwko reformie rolnej, a co najwyżej przeciwko sposobowi jej prowadzenia - Między bajki włożyć należy opowieści o chłopach zabitych ,,bo brali pańską ziemię"  i nie pisz że szybko i łatwo swoją walkę przegrali bo to też nieprawda.


Zaś się tyczy tematu głównego tego wątku to uważam , że o ile walka ,,Wyklętych" na wujku ,,Soso" wrażenia nie robiła (jego chyba wogóle mało rzeczy ,,ruszało") to na marionetkach, za pomocą których rządził w Polsce już tak - stąd brało się powszechne do końca istnienia PRL wyobcowanie władzy ze społeczeństwa ( władza wiedziała, ze ,,my" to nie ,,oni" i ze nas jest 30 milionów a ich 5 z czego 4 i pół  na pokaz, dla forsy i innych korzyści i że nikt - chyba łącznie z nimi nie wierzy w ich bzdurną ideologię).
*


Nie no fajnie.... tylko sam wdrażasz mitologię w miejsce innej. Po pierwsze pojęcie "Żołnierze Wyklęcie" obejmuje zjawisko oporu różnych ludzi, różnych organizacji czy grup ludzi o różnorodnych celach, kierownictwie czy motywacji. Po 1945 roku nie było żadnego jednolitego oporu ani jednolitego dowództwa a walka prowadzona była w sposób czysto chaotyczny i przypadkowy.
Z tej perspektywy trudno wnioskować "en block" o czymkolwiek bo motywy tych ludzi były bardzo różne. Wypisywanie zaś takich kwiatków jak:
wracają na miejsce , które im się w historii Polski należy, bo zapłaci li za nie krwią i życiem.
czy
te wyrazy uznania po latach bycia ludźmi drugiej kategorii ,nie zasłużyli i wyrazy te należą się wszystkim en bloc,za ich postawę i wybory , których dokonali , za jak już pisałem, krew i zdrowie stracone dla Polski.
Można potraktować dokładnie tak samo jak znienawidzoną przez Ciebie niegdysiejszą propagandę komunistyczną która "en block" wszystkich tych ludzi potępiała.
Ty ich stawiasz na piedestał w imię "antykomunizmu" a komuniści za to samo.... ich prześladowali, mordowali i pisali jak najgorzej. Dwie strony tego samego medalu.
Prawda o nich jest tak złożona jak historia PRLu i na pewno w czambuł nie da się ich wychwalać ani deprecjonować.
Podobnie jest z Twoim przekonaniem że za PRLu byli jacyś "MY" czy "Oni" którzy żyli sobie w dwóch wyśnionych rzeczywistościach równoległych bez styczności ze sobą. Ta dychotomia nigdy nie istniała co widać było w 1956 roku gdy Gomnułkę witały takie same tłumy jak Piłsudskiego żegnały w latach 30-tych, czy w Wielkiej 15 milionowej "S" popieranej tak przez "My" jak i wielu "Onych" a skończywszy na 1989 roku kiedy to "My i Oni" razem wysłali PRL na śmietnik historii.
To tylko niedoszłym "bohaterom" się wydawało i wydaje że był jakiś podział który jakoby dzielił w sposób absolutny dwie grupy Polaków. Otóż go nie było. Było za to dużo oportunizmu i pragmatyzmu po DWSie. Żołnierze tzw. Wykleci nie wpisali się w niego z różnych przyczyn bo zostali wyznaczeni przez komunistów do likwidacji lub zesłania na margines z czym część z nich się nie pogodziła (za co poniosła czasami najwyższą karę) zaś inna po latach zrezygnowała z oporu.
Nie ma tutaj w ich historii miejsca na jakieś szczególne bohaterstwo czy wyższą motywację pomimo nielicznych przykładów ludzi szlachetnych którzy zostali przy tej okazji pozabijani przez aparat władzy komunistycznej. Był to raczej typowy paradoks komunistycznego państwa które "usilnie walczyło z problemem które samo stworzyło".
Czy więc ich opór coś zmienił? Nie sądzę. Jeżeli już to ostatecznie przekonał Polaków że walka zbrojna z PRLem ma tyle sensu co rzucanie się z motyką na słońce. W sumie wiedziano to już po Powstaniu Warszawskim więc i tutaj ten wpływ był ograniczony.

Ten post był edytowany przez Net_Skater: 26/10/2018, 16:59
 
User is offline  PMMini Profile Post #21

     
Krzysztow
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 758
Nr użytkownika: 101.502

Krzysztof Kowalski
Zawód: uczen
 
 
post 25/10/2018, 7:09 Quote Post

Prawda o nich jest tak złożona jak historia PRLu i na pewno w czambuł nie da się ich wychwalać ani deprecjonować
Spotkałem się z opinią że tak zwani "wyklęci" nie złożyli broni i nie ujawnili się ponieważ mniej czy bardziej słusznie podejrzewali wladze ludową że ta ich pod fikcyjnym zarzutem potem aresztuje a nastepnie skaże. Innymi słowy dzialali oni w "samoobronie" walcząc o swoje życie a nie uwolnienie kraju spod buta ZSRR. Dziś robi się za nich bohaterów bo rzekomo z własnej woli walczyli o wolną Polskę gdy w rzeczywistości do tej walki byli zmuszeni. Taka teoria bardziej do mnie przemawia niż robienie z wyklętych za wszelką cenę bohaterów badź też dopatrywanie się w ich działaniu wpływu np na kolektywizację.
 
User is offline  PMMini Profile Post #22

     
Fuser
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.109
Nr użytkownika: 15.418

 
 
post 25/10/2018, 17:29 Quote Post

QUOTE(Kamaz73 @ 25/10/2018, 5:32)
Żołnierze tzw. Wykleci jedynie nie wpisali się w niego z różnych przyczyn bo zostali wyznaczeni przez komunistów do likwidacji lub zesłania na margines z czym się część z nich nie pogodziła (za co poniosła czasami najwyższą karę) zaś inna po latach zrezygnowała z oporu.
*


Gdyby nawet nie zostali przeznaczeni do likwidacji, czy zesłania na margines przynajmniej część z nich prowadziłaby działalność z przyczyn ideowych.
 
User is offline  PMMini Profile Post #23

     
Ambioryks
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.363
Nr użytkownika: 57.567

Stopień akademicki: magister
Zawód: animator kultury
 
 
post 17/05/2020, 12:20 Quote Post

Bartłomiej Rychlewski:
CODE
Między bajki włożyć należy opowieści o chłopach zabitych ,,bo brali pańską ziemię" i nie pisz że szybko i łatwo swoją walkę przegrali bo to też nieprawda.

Czy twierdzisz, że członkowie WiN, NSZ, NZW, NOW, KWP, AKO i innych ugrupowań nigdy nie zabijali chłopów ani innych przypadkowych cywilów?
Od przełomu 1946/1947 antykomunistyczne podziemie nie było dla "władzy ludowej" groźnym przeciwnikiem. Działało wtedy już w małych oddziałkach i nie przeprowadzało ataków na więzienia ani siedziby UB (ostatnim atakiem "wyklętych" na więzienie był napad grupy Stanisława Łaneckiego "Przelotnego" na więzienie PUBP w Pułtusku 25 listopada 1946).
CODE
uważam , że o ile walka ,,Wyklętych" na wujku ,,Soso" wrażenia nie robiła (jego chyba wogóle mało rzeczy ,,ruszało") to na marionetkach, za pomocą których rządził w Polsce już tak

Skąd to stwierdzenie?
"Żołnierzom wyklętym" nie udało się zabić żadnego ważnego komunisty. Najwyższym rangą komunistą zabitym w powojennej Polsce był generał Karol Świerczewski, który jednak zginął nie z rąk WiN ani żadnych innych Polaków, tylko z rąk UPA.

"Żołnierze wyklęci" nie zabili ani jednego generała NKWD ani Armii Czerwonej. Nie zabili ani jednego członka Biura Politycznego ani nawet KC PPR. I ani jednego komunistycznego ministra, ani jednego I sekretarza KW PPR, ani jednego komendanta wojewódzkiego MO i ani jednego szefa WUBP. Więc jak ich walka miała robić wrażenie?

Gdyby "żołnierze wyklęci" zabili Iwana Sierowa, Nikołaja Sieliwanowskiego, Siemiona Dawydowa, Arona Pałkina, Nikitę Subbotina, Jakuba Bermana, Józefa Cyrankiewicza, Stanisława Radkiewicza, Aleksandra Zawadzkiego, Edwarda Ochaba lub Bolesława Bieruta, to wtedy można by powiedzieć, że osiągnęli znaczące sukcesy w walce z komuną i że zadawali reżimowi komunistycznemu silne ciosy, celując w samo serce tego reżimu. I że ich dokonania musiały w związku z tym zrobić duże wrażenie.
Tylko że oni nie przeprowadzali w Warszawie zamachów bombowych na najwyższych rangą dostojników partyjnych ani sowieckich funkcjonariuszy (choć gdyby tak robili, wtedy trudno byłoby ich oskarżać o to, że zabijali przypadkowych cywilów, chłopów biorących ziemię z reformy rolnej i że dokonywali czystek etnicznych - i wtedy raczej nie można by powiedzieć, że większość zabitych przez "wyklętych" to były płotki, które niewiele złego robiły).
Zresztą, gdy oni atakowali siedziby PUBP, to najczęściej i tak nie zdobywali całego budynku i nie zabijali wszystkich znajdujących się tam funkcjonariuszy UB i nie wysadzali tych budynków tak, żeby zostawały z nich tylko gruzy - więc z jakiej racji ich walka miała robić wrażenie? W ich działaniu nie było nic spektakularnego. Partyzantka i nic więcej. Bez używania broni większego kalibru, bez jakichś konkretniejszych bomb, bez zadawania reżimowi silnych ciosów itd.



Zwracam uwage, ze zadajesz pytania (i spodziewasz sie odpowiedzi)
uzytnikowi ktorego od dwoch lat nie ma na Forum.
Moderator N_S


Ten post był edytowany przez Net_Skater: 17/05/2020, 14:08
 
User is offline  PMMini Profile Post #24

     
Arheim
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.166
Nr użytkownika: 70.627

Stopień akademicki: MS
 
 
post 17/05/2020, 13:09 Quote Post

Ambioryks

Mysle ze partyzatka nie zabijała bo K. katolicki potępiał takie działania i taką walke,byly pewne zamachy ale przeważaly takie akcje jak publiczne chłosty.Gdy np.zginął starosta łomżyński,bp.Łukomski potępił zamach w Zawadach i taką walke.

W Jedwabnem miała miesce właśnie taka specjalna akcja w 1948r.bardziej chyba na pokaz.

https://opinie.wp.pl/ppor-stanislaw-grabows...26038503270529a

Ten post był edytowany przez Arheim: 17/05/2020, 19:30
 
User is offline  PMMini Profile Post #25

2 Strony < 1 2 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej