Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
2 Strony  1 2 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Polska inteligencja
     
anicia
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 29
Nr użytkownika: 19.655

 
 
post 29/04/2008, 12:07 Quote Post

Jaki był stosunek polskiej inteligencji do przemian politycznych w latach 1945-1990? Wiadomo, ze inteligencja sprzeciwiała się polityce państwa, czego dowodem może być np. list 34. Czy możecie podać inne konkretne przykłady?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
jasio-jasiowaty
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 660
Nr użytkownika: 34.557

tajne i utajnione
Stopień akademicki: mgr
Zawód: informa
 
 
post 29/04/2008, 19:54 Quote Post

Temat rzeka.
Lata 1945-1948 to okres kiedy inteligencja ukształtowana przez szkoły przedwojenne próbowała walczyć z nowym systemem czy to w partyzantce i dywersji (NZW,WiN,SN, podziemna PPS) czy to w tzw. opozycji koncesjonowanej (PSL, SP). W tej drugiej grupie była zwłaszcza inteligencja chrześcijańsko-demokratyczna (tzw. chadecka).
Pewien odłam lewicowej inteligencji związany z koncesjonowanym PPS oraz SD nie zamierzał walczyć z komunizmem, a jedynie go zmieniać od wewnątrz propagując hasło tzw. "polskiej drogi do socjalizmu".
Wśród inteligencji związanej z myśla katolicką i z otoczeniem kardynała Sapiehy wytworzył się krąg głoszący ideę koegzystencji z systemem jednak na zasadzie zachowania niezależności intelektualnej(Tygodnik Powszechny). Powstała też grupa inteligencji katolckiej wyznająca ideę kolaboracji z komunizmem czyli PAX (Aleksander Bocheński oraz Bolesław Piasecki).
Pewna grupa przedwojennych działaczy państwowych jak Eugeniusz Kwiatkowski czy Czesław Bobrowski wierzyła w możliwość nawiązania dialogu z komunistami i wykorzystania go z korzyścią dla kraju.


Ten pierwszy etap zakończył się w roku 1948 kiedy wszystkie odłamy niezależnej inteligencji zostały zlikwidowane, rozbite albo zmarginalizowane przez reżim.
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
anicia
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 29
Nr użytkownika: 19.655

 
 
post 29/04/2008, 20:20 Quote Post

dobrze:) a jak się rzecz miała w pozostałych etapach? i na jakie etapy można dzielić ten długi okres?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
jasio-jasiowaty
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 660
Nr użytkownika: 34.557

tajne i utajnione
Stopień akademicki: mgr
Zawód: informa
 
 
post 29/04/2008, 21:03 Quote Post

QUOTE(anicia @ 29/04/2008, 20:20)
dobrze:) a jak się rzecz miała w pozostałych etapach? i na jakie etapy można dzielić ten długi okres?
*



Okres z lat 1945-1989 można podzielić następująco:

1. 1945-1948
W tym okresie jeszcze nie panował stalinizm i nawet socjalizm; funkcjonował koncesjonowany wolny rynek i koncesjonowana demokracja.
Przedwojenna inteligencja różnych nurtów jak chadecy, ludowcy, socjaliści działać mogli w miarę legalnie natomiast inteligencja związana z WiN, Obozem Narodowym i Delegaturą Rządu na Kraj walczyła i działała w podziemiu.

2. 1948-1956
To okres stalinowski. Wszelkie nurty inteligencji zostały zniszczone albo podporządkowane władzy. W łonie obozu komunistycznego powstawała frakcja tzw. puławian. Byli to komuniści opowiadający się za liberalizacją systemu (tzw. "socjalzim z ludzką twarzą").

3. 1956-1961

W tym okresie pierwsze pokolenie inteligencji wychowanej przez system oświatowy PRL miało nadzieję, że ten ustrój da się zliberalizować. Niestety Gomułka już od lat 1957-1958 hamował demokratyzację ustroju i zaczął marginalizować puławian oraz związaną z nimi grupę inteligencji, którą w propagandzie nazywano "rewizjonistami" . Symbolicznym końcem tego okresu jest zlikwidowanie Klubu Krzywego Koła - był to dyskusyjny klub rewizjonistów założony wparwdzie z inspiracji SB, ale jednak do pewnego stopnia intelektualnie niezależny. Drugim wydarzeniem kończącym ten okres jest zabójstwo (podobno samobójstwo) Hollanda - dziennikarza i dawniej komunistycznego działacza za to, że przekazał na Zachód tajny referat Chruszczowa na temat kultu jednostki.
W tym okresie powstają też pierwsze organizacje negujące komunizm - Związek Młodych Demokratów działający jako młodzieżówka Stronnictwa Demokratycznego przekształcona następnie w konspiracyjną Ligę Narodowo-Demokratyczną. Inteligencja skupiona w tym ruchu odrzucała ideologię komunizmu i system monopartyjny
Odrębnym zagadnieniem jest w tym okresie inteligencja katolicka związana z Tygodnikiem Powszechnym, Kołem "Znak", miesięcznikiem "Więź" oraz założonymi po roku 1956 Klubami Inteligencji Katolickiej (KiK). Działali tam Stanisław Stomma, Tadeusz Mazowiecki, Jerzy Turowicz. Ten odłam inteligencji stawiał na koegzystencję z komunizmem na zasadzie zachowania autonomii intelektualnej i unikania tematów drażliwych dla reżimu.


3. 1961-1976

To ważny okres. Z jednej strony wtedy rodzi się tzw. opozycja laicka.
Są to inteligenci o korzeniach komunistycznych, przekonaniach lewicowych bądź liberalno-lewicowych którzy uważają, że komunizm został spaczony przez wadliwe wdrożenie w życie.
W latach 1961-1963 istnieje tzw. Klub Poszukiwaczy Sprzeczności, który jest klubem dyskusyjnym tego odłamu inteligencji. Działa w nim m.in. Adam Michnik. W latach 1964-1965 działacze laickiej, lewicującej inteligencji Jacek Kuroń i Karol Modzelewski publikują "List otwarty do Partii" gdzie przedstawiają swój pogląd na temat jak ma wyglądać "prawdziwy socjalizm z ludzką twarzą". Uważają, że ma to być ustrój o charakterze plebiscytarnym, gdzie "klasa pracująca" będzie głosować jaka część dochodu narodowego ma być inwestowana w przemysł, jaka w kulturę itd.
W roku 1966 swój odczyt na temat klęski idei reform 1956 wygłasza Leszek Kołakowski.
Oprócze laickiego skrzydła opozycji kształtuje się wówczas też skrzydło prawicowe. W latach 1965-1970 istnieje i działa organizacja "Ruch" odrzucająca komunizm, która ogłasza w 1969 deklarację programową "Mijają lata". Działa również harcerska drużyna "Czarna Jedynka" będąca opozycyjnym klubem dyskusyjnym. Na bazie działaczy "Czarnej Jedynki" Antoni Macierwicz działający od 1966 w opozycji powołuje w 1969 Gromadę Włóczęgów, gdzie dyskutuje się perspektywy upadku komunizmu.

Specyficznym odłamem ówczesnej inetligencji byli tzw. partyzanci czyli moczarowcy. Ich manifestem programowym była książka Zbigniewa Załuskiego wydana w 1964 pt. "Siedem polskich grzechów głównych".
Moczarowcy łączyli dosyć agresywny nacjonalizm graniczący z antysemityzmem z komunizmem, gloryfikowali walki narodowowyzwoleńcze.

Wszystkie te trzy odłamy inteligencji starły się ze sobą w roku 1968.
Po jednej stronie, walcząc po stronie systemu walczyli partyzanci po drugiej zaś organizowali wiece studenckie zarówno działacze opozcyji laickiej jak i prawicowej. Najważniejszym efektem wydarzeń 1968 było uchwalenie "Deklaracji ruchu studenckiego" gdzie postulowano wprowadzenie zasad demokratycznych w Polsce.

Ważnym jednak przeżyciem lat 60-tych była rozprawa Gomułki z inteligencją przedwojenną, wychowaną za czasów II RP.


c.d.n.
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
anicia
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 29
Nr użytkownika: 19.655

 
 
post 1/05/2008, 17:50 Quote Post

choć wiem, że to temat rzeka ;)jak scharakteryzowałbyś w miarę krótko siły polityczne i środowiska intelektualne w Polsce działające do 1989 roku? i jakie były efekty ich działalności?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
jacobmk
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 48
Nr użytkownika: 41.843

Jakub
Zawód: Przodownik pracy
 
 
post 3/05/2008, 15:17 Quote Post

Przykładem takiej "walki" moze być też KKK (Klub Krzywe Koło) czy STS (Studencki Teatr Satyryczny)
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
jasio-jasiowaty
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 660
Nr użytkownika: 34.557

tajne i utajnione
Stopień akademicki: mgr
Zawód: informa
 
 
post 6/05/2008, 13:26 Quote Post

W latach 60-tych uaktywniła się inteligencja przedwojenna ukształtowana w dużej mierze przez II RP i przedwojenne szkoły. Doprowadziło to do akcji w rodzaju "List 34" z roku 1964, który nie miał precedensu w krajach bloku sowieckiego. Sygnatariuszami tego listu byli przedwojenni literaci.
Reżim Gomułki rozpoczął zwalczanie intelektualistów.

Pisarze prowadzą walkę podjazdową z ustrojem - krzyczały reżimowe środki przekazu, gdy na przełomie lat 1964-1965 Służba Bezpieczeństwa demaskowała literatów, współpracujących w tajemnicy z emigracyjnymi pismami bądź Radiem Wolna Europa. Wytaczano im procesy by przykładnie ukarać... i wtedy wychodziło na jaw, że ludowa władza wcale nie może sobie pozwolić na represje.

Na początku marca 1964 roku z inicjatywy Antoniego Słonimskiego powstał memoriał, który został skierowany na ręce premiera Józefa Cyrankiewicza. Było to raptem parę zdań, podpisanych przez 34 znanych ludzi kultury, protestujących przeciw ograniczeniom przydziału papieru na druk książek i czasopism oraz zaostrzeniu cenzury. Pismo, nazwane później "Listem 34", było bardzo umiarkowane w tonie i pewnie nie wywołałoby żadnych gwaŁtownych reakcji władz, gdyby nie to że o tym liście zarówno Władysław Gomułka i Józef Cyrankiewicz usłyszeli w Radiu Wolna Europa.
Niezależnie od siebie treść "Listu 34" na Zachód przesłali Melchior Wańkowicz i Stanisław Cat-Mackiewicz - bezpośrednio do RWE. Gdy znacząco przejaskrawiona wieść o frondzie twórców w PRL została rozpropagowana w krajach Zachodu Gomułka odpowiedział zakazem druku dla sygnatariuszy listu, "Tygodnikowi Powszechnemu" zredukowano poważnie nakład wydawniczy (kara za to, że jego redaktor naczelny Jerzy Turowicz podpisał się pod listem), a w mediach rozpętano kampanię propagandową i psychologiczną wojnę przeciwko literatom.

Za głównego prowodyra całego zamieszania z listem 34 Gomułka uznawał Wańkowicza i umacniany w tym przekonaniu przez Zenona Kliszkę zamierzał go surowo ukarać.
Melchior Wańkowicz to świetny, znany już przed wojną publicysta i dziennikarz, powrócił do Polski z emigracji w roku 1958. Był postrzegany jako kronikarz walk Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie i autor reportaży o zdobywaniu Monte Cassino.
Tymczasem 7 października 1964 roku gazety ogłosiły na swych łamach komunikat Prokuratury Generalnej o wszczęciu śledztwa przeciw Wańkowiczowi pod zarzutem przekazywania za granicę materiałów oczerniających i poniżających Polskę Ludową. Powstało wtedy powiedzenie "przyszła pora na Melchiora".
Mieszkanie aresztowanego pisarza dokładnie przeszukano, zarekwirowano mu prywatny notatnik i maszynę do pisania, założono podsłuch.
Kilka miesięcy wcześniej Wańkowicz pod wpływem wydarzeń związanych z rozpowszechnieniem "Listu 34" napisał 29-stronicowy tekst, będący projektem przemówienia, które zamierzał początkowo wygłosić na rozszerzonym posiedzeniu plenum Związku Literatów Polskich. Krytykował w nim politykę władz i kampanię wszczętą przeciw sygnatariuszom memoriału-listu 34. Za pomocą dyplomatycznej poczty ambasady USA przesłał go mieszkającej w Waszyngtonie córce, a ta przekazała go Radiu Wolna Europa, gdzie trafił na antenę.
O autorstwie Wańkowicza dowiedziała się SB.
Proces Wańkowicza rozpoczął się 26 października w Sądzie Wojewódzkim dla miasta stołecznego Warszawy. Akt oskarżenia oparto na artykule 23 par. 1 małego kodeksu karnego z 13 czerwca 1946 roku. Mówił on: "Kto rozpowszechnia lub w celu rozpowszechniania sporządza, przechowuje lub przewozi pisma, druki lub wizerunki, które zawierają fałszywe wiadomości, mogące wyrządzić istotną szkodę interesom Państwa Polskiego bądź obniżyć powagę jego naczelnych organów, podlega karze więzienia na czas nie krótszy od 3 lat".
Oskarżony Melchior Wańkowicz wcale nie zamierzał zachowywać się potulnie. Odmówił składania zeznań, gdyż sąd nie zgodził się, by przy przygotowywaniu obrony pisarz mógł korzystać z własnych materiałów. Wańkowicz zażądał następnie osobistej rozmowy z Gomułką lub Moczarem. Była to w krajach "demokracji ludowej" sprawa bezprecednsowa - sąd zarządził przerwę w procesie, a Mieczysław Moczar stawił się w areszcie. Gdy pisarz nie godził się na złożenie samokrytyki doszło do wymiany zdań.

Moczar:- No to k... będzie pan siedział.

Wańkowicz:- No to k... m... będę siedział

Proces trwał trzy dni.
Sąd w dniu 9 listopada 1964 roku uznał Melchiora Wańkowicza za winnego stawianych mu zarzutów i skazał na 3 lata więzienia, ale na mocy dekretu o amnestii z 20 lipca 1964 roku, karę zmniejszono o połowę - do 1 roku i 6 miesięcy. Następnie Wańkowicza zwolniono do domu.
Wańkowicz przeczuwał, że reżim szuka pretekstu aby go ułaskawić.
Nie zamierzał władzom tego ułatwiać.
W tym okresie sprawa pisarza odbiła się szerokim echem w świecie, nagłośniły ją zachodnie media. W jego obronie interweniował u polskiego ambasadora w Waszyngtonie senator Robert Kennedy.
Władze sugerowały Wańkowiczowi aby zgłosił się na badania lekarskie bądź zgłosił apelację obiecując ułaskawienie. Komitet warszawski PZPR wystosował poufne pismo do czynników rządzących, gdzie stwierdzano iz Wańkowicza w żadnym razie nie powinno się wsadzać za kratki.

Pisarz rozumiał intencję władz i energicznie pakował walizki, by na przekór PZPR stawić się pod bramą więzienia. Ostatecznie władze zostały pokonane - Gomułka zaprosił 8 stycznia 1965 roku Wańkowicza do siebie i odbył z nim miłą rozmowę. Wkrótce nazwisko Wańkowicza wróciło na łamy czasopism, a w księgarniach ukazały się nowe wydania jego książek. Ludzie uznali go za bohatera.
Po zakończeniu sprawy z Wańkowiczem władze zaczęły rozprawiać się z innymi intelektualistami.

Pierwszym z nich był Jan Nepomucen Miller - w czasie wojny współredagował podziemne pismo "Rzeczpospolita Ludowa" natomiast przed wojną był znanym krytykiem literackim i dziennikarzem.
Od początku lat 60-tych Miller publikował na łamach londyńskich "Wiadomości" artykuły silnie krytyczne wobec ustroju Polski Ludowej.
SB wpadła na jego trop 11 listopada 1964 roku - jego mieszkaniu funkcjonariusze SB znaleźli maszynopisy, w których można było przeczytać że życie w Polsce: "pełne jest złowróżbnych fikcji i kłamstw". Socjalizm nazywał Miller: "dogmatycznym założeniem, wygodną i wybiegową złudą". Pisał również, że w Polsce panuje dyktatura.
Miller podczas przesłuchania przyznał się do zarzucanych mu czynów jednak władze nie śpieszyły się z ukaraniem go, co mogło podburzyć środowiska kulturotwórcze. Tymczasem zanim jeszcze rozpoczął się proces Millera Służba Bezpieczeństwa zdekonspirowała kolejnego literata konspiracyjnie współpracującego z emigracyjnym czasopismem.

Okazało się, że to Stanisław Cat-Mackiewicz - ten który "szkalował" swoją ludową ojczyznę za 49 dolarów od tekstu - pisząc na łamach paryskiej "Kultury". Cat-Mackiewicz to znany przed wojną pisarz, dziennikarz i konserwatysta. Był członkiem emigracyjnego parlamentu, Rady Narodowej, przed powrotem do kraju zdążył przez szereg miesięcy pełnić godność premiera rządu na emigracji. Do Polski przyjechał
niespodziewanie pod koniec 1956 roku.
Mackiewicz był jednym z inspiratorów "Listu 34" i za to władze ukarały go zakazem publikowania w mediach. Dlatego Mackiewicz zaczął publikować w paryskiej "Kulturze".
Reżim stawiał pod pręgierzem kolejnych literatów: oprócz Mackiewicza oskarżony został January Grzędziński.
Ostatecznie władze nie zdecydowały się na surowe kary: Miller do więzienia ostatecznie nie poszedł. Mackiewicz robił wszystko, aby do więzienia się dostać. Jak twierdził byłoby to chwalebne zakończenie hasła "Stanisław Cat-Mackiewicz" w encyklopedii. Niestety władze również i jego nie chciały zbytnio karać i w KC PZPR nie do końca wiedziano co począć z tym wileńskim żubrem. Dopiero jego naturalny zgon w 1966 rozwiązał sprawę i zwolnił reżim do rozwiązywania drażliwej kwestii pisarza.
Rozprawa z przedwojenną inteligencją przybrała na sile w roku 1968 w okresie zaostrzenia się napięć politycznych w Polsce.
Stefan Kisielewski za nazwanie rządów Gomułkowkich "dyktaturą ciemniaków" został pobity przez nieznanych sprawców, Janusz Szpotański(wg. Gomułki: człowiek o mentalności alfonsa) za swe satyry poszedł do więzienia, dostało się Pawłowi Jasienicy. W niewyjaśnonych okolicznościach w 1969 roku zginął Jerzy Zawieyski -
jeden z przywódców opozycji katolickiej koła "Znak".
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
jasio-jasiowaty
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 660
Nr użytkownika: 34.557

tajne i utajnione
Stopień akademicki: mgr
Zawód: informa
 
 
post 6/05/2008, 14:06 Quote Post

Wracając od kwestii chronologicznych - ukoronowaniem ewolucji postaw inteligencji wobec reżimu był okres 1976-1989.
Już sprawa zmian w konstytucji dokonanych w 1976 i zagrażającyh stopniowym wchłonięciem PRL przez ZSRR doprowadziła do ogłoszenia "Listu 59" gdzie różnorodne środkowiska intelektualistów wskazywały na zagrożenia dla państwa i obywateli wynikające z wprowadzenia w.w zmian. Lider środowisk katolickich Stanisław Stomma jako jedyny wstrzymał się od głosowania w Sejmie za przyjęciem tych zmian za co władze wykluczyły go z działalności w parlamencie.
Prawdziwym katalizatorem zmian społecznych były wydarzenia z czerwca 1976, w wyniku których wytworzył się ostatecznie sojusz inteligencji laickiej z inteligencją chrześcijańską oraz sojusz inteligencji w ogóle z robotnikami najemnymi.
Początkiem sojuszu środowisk inteligencji laickiej ze środowiskami inteligencji chrześcijańskiej był rok 1974 kiedy to Antoni Słonimski - przedwojenny jeszcze pisarz i poeta uznał encyklikę Pawła VI Populorum Progressio za zbieżną w swych sformułowaniach z "Kartą Narodów Zjednoczonych".

W latach 1976-1980 różnorodne środowiska inteligneckie wspólnie powołały:
Komitet Obrony Robotników (wrzesień 1976)
Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela (1977)
Komitet Samoobrony Społecznej KOR (1977)
Studenckie Komitety Solidarności (w związku ze śmiercią Pyjasa 1977)
Wolne Związki Zawodowe Wybrzeża i Śląska (1978)- które wolno uznać za bezpośredniego przodka Solidarności.

W wyniku rozłamów w ROPCiO częściowo inspirowanych przez SB powstały w 1979 różne nurty intelektualno-polityczne:
Ruch Młodej Polski (konserwatysci, chrześijańscy demokraci)
Ruch Wolnych Demokratów (orientacja demokratyczna)
Konfederacja Polski Niepodległej (orientacja piłsudczykowska).
Od roku 1976 działał "drugi obieg".

Wszystkie te nurty połączyły się w latach 1980-1981 w jednym, nie mającym precedensu ruchu solidarnościowym.
W okresie 1980-1981 Solidarność sprecyzowała też wizję zmian ustrojowych w kierunku państwa samorządowego i zdecentralizowanego.

Wprawdzie wydarzenia 1981-1983 zadały silny cios ruchowi solidarnościowemu, co było związane z emigracją wielkiej liczby osób (około 1,5 mln) jednak ruch ten był na tyle silny aby przetrwać i stopniowo odtworzyć swoją bazę społeczną w latach 1986-1988.
Pod koniec lat 80-tych w okresie reform Gorbaczowa zaczęły odtwarzać się w Polsce takie nurty jak niezależna lewica PPS (1987), chrześcijańska demokracja czy nurt chrześcijańsko-narodowy (1988).
Dzięki tym wszystkim nurtom opozycja solidarnościowa była w stanie stać się pod koniec lat 80-tych partnerem dla reżimu i była w stanie przejąć od niego władzę w 1989 roku.

Ogólnie można powiedzieć, że były w Polsce trzy różne nurty inteligencji:
1. przedwojenna - próbowała walczyć w latach 1945-1948, ale przegrała w okresie stalinowskim; po roku 1956, a zwłaszcza w latach 60-tych odegrała dużą rolę w inspirowaniu oporu przeciw reżimowi oraz w łączeniu różnych środowisk powojennej inteligencji
2. laicka - wywodziła się z ruchu komunistycznego; przeszła fazy rozwoju od afirmacji komunizmu poprzez próbę "naprawienia go", aż po kontestację od roku 1968 wzwyż
3. antykomunistyczna - nawiązująca do Polski przedwojennej, negująca od początku komunizm; pierwsze swe organizacje powołała w latach 60-tych ("Ruch" oraz "Gromada Włóczęgów" i "Czarna Jedynka").

Ogólnie temat nie rzeka, ale "temat-morze".
 
User is offline  PMMini Profile Post #8

     
Anakin
 

Premier RP wg Historyków.org
********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 4.355
Nr użytkownika: 1.334

 
 
post 3/06/2008, 6:57 Quote Post

QUOTE(Niezależny Obserwator @ 1/06/2008, 10:04)
QUOTE(anicia @ 29/04/2008, 12:07)
Jaki był stosunek polskiej inteligencji do przemian politycznych w latach 1945-1990? Wiadomo, ze inteligencja sprzeciwiała się polityce państwa, czego dowodem może być np. list 34. Czy możecie podać inne konkretne przykłady?
*




Polska inteligencja w większości należała do PZPR - Z PRZEKONANIA LUB DLA KARIERY
*



po postach jasia-jasiowatego post powyzszy wyglada bardziej niz plytko.
Zostawmy fakt, czy statystyczna wiekszosc inteligencji nalezała do partii. Załużmy nawet, że tak.

Natomiast oceńmy motywacje.
Faktem jest, że bez legitymacji partyjnej kariery, poza paroma środowiskami, wielkiej sie nie zrobiło. Najwyzsze stanowiska należały już do tzw. nomenklatury. To nie tylko sama przynależność. Ale przynależnosc kwalifikowana (konfirmowana).

Samo określenie "kariera" brzmi tu jak sprzedawanie sie. Ale konczenie studiow i zdobywaie kwalifikacji nie służy by zostać do konca zycia mlodszym asystentem lub korekttorem. Tzw. "kariera" jest wpisana w role inteligencji, ktora przecie powinna obejmowac kierownicze stanowiska, zdobywac stopnie naukowe czy sprzedawac ksiązki.

Inteligencja jak mało która warstwabyła więc uzalezniona od państwa. W samej kulturze uzależnienie jest jeszcze większe. Dlatego tez po każdym buncie następuje okres spolegliwości. Tytlkoo niewielu stać (w sensie dosłownym) na niezależność. Herbert pracuje jako chronometrażysta. Kilku szczęśliwców wydaje ksiązki w wydawnictwie PAX'u lub ZNAK'u. Niektózy przemycają rękopisy do Kultury Giedroycia.
Gorzej z zmalarzami, którzy nie zawsze utrzymają się z malowania dróg krzyżowych w parafiach.

Pod tym względem należy zwrócic uwagę na 13 grudnia 1981. Stan wojenny nastał w chwili odbywania Forum Kultury Polskiej, gdzie artyści dyskutowali nad swoja przyszłością. Gwałt dokonany przez Jaruzelskiego - wielu uczestników zostało internowanych, a przez wiele miesięcy WRON wydawał się zupełnie nie potrzebować ludzi kultury wierząc w siłę oprzekonania czołgów. Rubikon został przekroczony. Nastąpił masowy bojkot władzy (telewizji, filmów). Dochodziło do tego, że dla pełnej obsady filmowej tzreba było ściągac radzieckich aktorów.

Władza komunistyczna juz nigdy nie pozskała tej grupy społecznej.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #9

     
artifakt
 

Zwycięzca Cyferaków 2008
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.821
Nr użytkownika: 36.218

Maciej Komar
Stopień akademicki: mgr
Zawód: KAM
 
 
post 3/06/2008, 8:59 Quote Post

Zgadzam się z Ananakinem.

Kiedyś na zajęciach "Polska Ludowa", które miałem na II roku studiów mieliśmy wątek "literatów" w PRL. I prowadząca pokazała kontrast:

Iwaszkiewicz - Herbert. I to właśnie był magnes czemu inteligencja polska pchała się do PZPR:
1) Inteligencja przedwojenna w dużej części albo zginęła w II WŚ lub wyemigrowała. Inteligencję trzeba było w dużej części od nowa tworzyć od podstaw...
2) Wejście do partii było konieczne, aby móc pracować w zawodzie. Jak przy monopolu partii na środki masowe pracować w gazecie, telewizji czy radio bez jej zgody? Fizycznie było to niemożliwe...
3) Wspomniany Iwaszkiewicz i Herbert. Pomijam już rozterki psychiczne i moralne oraz oceny. Jeden z opisów przedstawionych przez literata ze związku wskazywał na mieszkanie Herberta ledwie umeblowane, a jego samego jedzącego na śniadanie stary chleb z marmoladą i pijącego herbatę bez cukru.
4) Czysto ludzkie powody. Pracując ileś tam lat, chciałby się człowiek czegoś dorobić. Życie z dnia na dzień po jakimś czasie męczy i frustruje. Chciałoby się samochodu, lodówki, telewizora, mieszkania, domku na działce. To dlatego na Węgrzech tak szybko uspokojono nastroje po 1956r. Bo Kadar dał to społeczeństwu - stabilizację "krok po kroku"...
 
User is offline  PMMini Profile Post #10

     
pulemietczik
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.814
Nr użytkownika: 39.443

Stopień akademicki: dr
Zawód: wpisuje PESEL-e
 
 
post 3/06/2008, 9:16 Quote Post

Rozważając dzieje jakiejkolwiek grupy spolecznej przeważnie stwierdza się istnienie tzw. "milczącej większości" i "ideowej mniejszości" Wygląda na to, iż takie są prawa statystyki (w węższym rozumieniu socjologiczne).
W przypadku inteligencji, jej konformizmu i "należenia" ciekawe jest zjawisko rzucania legitymacji partyjnych w 1980-81r.
Przecież nikt wtedy nie sądził, iż rzucając legiptymację zrobi się jakąś krierę. Mimo to odruch rzucania był powszechny, właśnie wśród tej milczącej większości.
Znów przytoczę Rosiewicza:
Legitymację partyjną
Rzucił wincenty Kalemba
A tam zachodnim bankierom
Włosy stają dęba

Można wysnuć wniosek, ze należenie, aczkolwiek dla wielu konieczne było związane z poczuciem dyskomfortu i wewnętrznego sprzeciwu.

Natomiast kol. Obserwator ma w jednym rację - były liczne grupy inteligencji związane zwłaszcza ze środowiskiem artystycznym, naukowym i milicyjno-wojskowym działające "pełną parą" na rzecz systemu socjalistycznego. O nich też warto pamiętać, bez nich wprowadzenie i działanie "demokracji ludowej" byłoby trudne.

W temacie Wojna Domowa Jasiowaty przeprowadził ciekawe obliczenia kto popierał a kto nie Władzę Ludową

Ten post był edytowany przez pulemietczik: 3/06/2008, 10:17
 
User is offline  PMMini Profile Post #11

     
artifakt
 

Zwycięzca Cyferaków 2008
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.821
Nr użytkownika: 36.218

Maciej Komar
Stopień akademicki: mgr
Zawód: KAM
 
 
post 3/06/2008, 10:15 Quote Post

pulemietcziku, jeden bardzo ciekawy wątek poruszyłeś:

Pewnej dychotomii postępowania - z jedne strony rozstroju moralno-etycznego ("wstąpiłem do partii komunistycznej, wspieram reżim, piszę peany na rzecz prostaków z KC dzięki czemu mogę jadać w Bristolu"), a z drugiej pewnego materializmu ("Nie wierzę w te brednie o ludu pracującym miast i wsi. Robię to tylko aby mieć talon na malucha").

I jeszcze jedna ważna konkluzja. Masz rację, że były spore grupy inteligencji czynnie wspierającej reżim. No bo bez niej, to wszystko szybko by się rozpadło jak domek z kart, albo poszło w kierunku dyktatury wojskowej. Poeci i dziennikarze na zawołanie to tylko przykład...
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
marcin29
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 201
Nr użytkownika: 44.506

marcin
Stopień akademicki: mgr
 
 
post 3/06/2008, 19:45 Quote Post

Nie wspomniano o jeszcze jednej grupie a mianowicie o inteligencji komunistyczno/stalinowskiej i komunizujacej tzw. "salonowi komuniści",była to przed wojna grupa dosyc spora choć nie dominujaca wśród lewicowej inteligencji gdzie został nadal etos PPS zrodzony z Rewolucji 1905 roku zwłaszcza w b.Kongresówce.
Osobny temat to lewicowa inteligencja pochodzenia żydowskiego gdzie był generalnie podział asymilacyjny,ale generalnie popierali PPS,Bund,KPP lub tzw. lewicowych syjonistów

Grupa zwiazana z KPP potem PPR/PZPR w latach 1944-56 została wzmocniona różnego rodzaju oportunistami,karierowiczami ale również ludźmi którzy uwieżyli w "socjalizm" PRL,powstaje tzw "nowa inteligencja" która dzieki awansowi społecznemu się kształtuje, i tu znowu mamy i ideowców i oportunistów.

Po 1956 roku część tej inteligencji komunistycznej zasila tzw. "partyjnych liberałów" lub różne środowiska kształtującej się opozycji, potem wstrząc 1968 gdzie część lewicowych intelektualistów,często z rodowodem internacjonalistycznym ,kapepowskim dowiaduje sie o swoim "syjoniźmie"
 
User is offline  PMMini Profile Post #13

     
Niezależny Obserwator
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 388
Nr użytkownika: 41.046

jaroslaw kar
Stopień akademicki: mgr
Zawód: pracownik biurowy
 
 
post 4/06/2008, 17:03 Quote Post

QUOTE(anicia @ 29/04/2008, 12:07)
Jaki był stosunek polskiej inteligencji do przemian politycznych w latach 1945-1990? Wiadomo, ze inteligencja sprzeciwiała się polityce państwa, czego dowodem może być np. list 34. Czy możecie podać inne konkretne przykłady?
*




Większość inteligencji należała do PZPR.

Również większość opozycjonistów w przeszłości "flirtowała" z komunizmem.
 
User is offline  PMMini Profile Post #14

     
Jacek Z
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 609
Nr użytkownika: 44.493

Jacek Z.
Stopień akademicki: mgr inz.
Zawód: kablowanie
 
 
post 24/06/2008, 15:05 Quote Post

Były jeszcze co najmniej dwie grupy nie wymienione chyba powyżej.

Pierwsza, liczna, to duchowieństwo. Dzięki ciągłości przekazu kultury chyba była to najsilniejsza i najbardziej wpływowa grupa inteligencji. Wykształceni ludzie wychowywani przez mistrzów. Prześladowana i nifiltrowana przez służby komunistyczne przetrwała jednak i pozostała w żywym kontakcie ze społeczeństwem. W ten sposób wpływ na kształtowanie postaw był gardzo znaczący. W wielu przypadkach inteligencja duchowna inicjowała życie kulturalne i społeczne.

Druga grupa to "niedobitki" czystek stalinowskich. Przedstawiciele ziemiaństwa i inteligencja miejskia i wiejska, przedwojenna nie zabita przez Niemców i Sowietów w akcjach niszczenia inteligencji. Ludzie tacy wychowywali swoje dzieci. I w ten sposób czasem udawało się w przekazie pokoleniowym wykształcić kolejne pokolenie inteligencji. Czasem inżynierów, czasem nauczycieli ...
Warto podkreślić, że przeważnie takie indywidualne przekazywanie kultury przeważnie udawało się przy bliskim trzymaniu się Kościoła opartego na więzi z Prymasami - kościoła tradycyjnego.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #15

2 Strony  1 2 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej