Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> "Nasz komunizm, który budujemy (...) jest fałszem", Najcenniejszy amerykański agent
     
sell
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 34
Nr użytkownika: 8.272

Zawód: lekarz
 
 
post 23/02/2006, 0:36 Quote Post

Pod koniec grudnia w Moskwie wieczory przychodzą szybko i bywają bardzo mroźne, nie inaczej było i tym razem, zaś robotnicza dzielnica daleko poza centrum miasta nawet w słoneczny dzień wydawała się wystarczająco ponura, a tego mroźnego wieczoru wyglądała wyjątkowo odpychająco. Oleg Pieńkowski szybkim krokiem ruszył brukowaną alejką i zniknął pomiędzy kamienicami, odnalazł dom z numerem 211, przed wejściem do klatki nerwowo odwrócił głowę, a gdy nie zauważył niczego niepokojącego wszedł do środka i szybko zamknął za sobą drzwi. Dłonią wymacał malutki haczyk skryty za kaloryferem w klatce schodowej, z kieszeni oficerskiego płaszcza wyjął paczuszkę owiniętą w plastikową torebkę i oplecioną aptekarską gumką, powiesił ją na haczyku, zamiótł noga tynk, który osypał się ze ściany pod kaloryfer i szybkim krokiem ruszył do tylnego wyjścia. Od kiedy kilka tygodni temu wyszedł ze spotkania z brytyjskim agentem w jednym z moskiewskich parków, nie czuł się bezpiecznie, zobaczył wtedy mały osobowy samochód skręcający gwałtownie pod prąd jednokierunkowej ulicy, nie zwróciłby na niego uwagi gdyby z jakichś powodów nie utkwił mu w pamięci numer rejestracyjny wozu. Kilka dni później wychodząc z mieszkania zobaczył ten sam samochód, nie mogło być pomyłki, numer rejestracyjny był ten sam. Zareagował zgodnie z instrukcjami, wysłał list na jeden z alarmowych brytyjskich adresów i natychmiast zaniechał spotykania się agentami, a działalność ograniczył do przekazywania materiałów w tzw martwych skrzynkach pocztowych, dom o numerze 211 był taka skrzynką.

Honor i zaszczyty obrońcom komunizmu
Urodzony w 1919 roku Oleg Pieńkowski wywodził się z oficerskiej rodziny, jego ojciec jako oficer Białogwardyjskiej armii poległ w wojnie domowej, on sam w 1939 roku ukończył kijowska Szkołę Artylerii, brał udział jako oficer polityczny baterii, wchodzącej w skład 1 Frontu Zachodniego w inwazji ZSRR na Polskę, następnie walczył w Finlandii. Gdy III Rzesza zaatakowała ZSRR został odesłany do Zarządu Politycznego Moskiewskiego Okręgu Wojskowego wojna przyniosła mu wiele odznaczeń i szacunek przełożonych. Po wojnie długo zastanawiał się czy porzucić struktury wojskowe dla proponowanej pracy w wywiadzie GRU, i po wahaniach się zgodził. Nie umiał znaleźć się jednak w sytuacji gdzie wszystkie zasługi są niczym w obliczu fałszywego donosu
czy nieprzychylności dowódców. Z taką sytuacją spotkał się podczas pobytu jako attache wojskowy w Ankarze, gdzie raport Pieńkowskiego do centrali, piętnujący szereg nieprawidłowości w działaniu wywiadu dowodzonego przez gen. Nikołaja Pietrowicza Rubenko( właściwe nazwisko Sawczenko) zaowocował …odwołaniem Pieńkowskiego do Moskwy. Nie inaczej było podczas planowanego wyjazdu do Indii, donos w sprawie ojca Pieńkowskiego, byłego carskiego oficera, doprowadził do pozostania Pienkowskiego w Moskwie. Jak pisał Pieńkowski w swym pamiętniku” Nasz komunizm który budujemy od czterdziestu pięciu lat, jest fałszem. Ja stałem się częścią tego fałszu (…) czuję od tego czasu, że muszę znaleźć jakieś usprawiedliwienie dla mojej egzystencji, które dało by mi wewnętrzna satysfakcję”

Zestrzelony samolot
Kiedy Pieńkowski skontaktował się z zachodnim wywiadem? Niektóre źródła podają, że miało to miejsce w Ankarze, poprzez tamtejszy wojskowy wywiad. Dlaczego więc do współpracy doszło ponad rok później? Wydaje się, że odpowiedzią na to pytanie jest pewien zestrzelony samolot…
„ze względu na poprawę stanu obrony przeciwlotniczej uważamy, że wkrótce wykorzystanie samolotów ( w lotach szpiegowskich nad terenem ZSRR) będzie ograniczone do terenów nadgranicznych.” głosił raport CIA napisany na początku 1960 roku, niestety raportu nie znał Garry Powers pilot szpiegowskiego samolotu U2, który dnia 1 maja tegoż roku, wystartował z bazy amerykańskiej w Turcji, z misją sfotografowania rozmieszczenia baz strategicznego lotnictwa Związku Radzieckiego. Raportu najwyraźniej nie znał również prezydent USA D. Eisenhower, który mimo ogromnej chęci by nie zaogniać stosunków miedzy USA i ZSRR przed planowanym szczytem w Paryżu, wydał pozwolenie na ten lot. Gdy po kilkunastu minutach lotu, U2 Powersa zniknęło z radarów w amerykańskiej bazie na terenie Turcji, nikogo to nie zaniepokoiło, krzywizna Ziemi pozwalała na śledzenie lotu tylko do pewnego momentu, potem pilot był skazany na siebie. Pracownicy amerykańskiej bazy nie zdawali sobie sprawy, że mniej więcej w tym samym czasie Nikita Chruszczow zbudzony z porannego snu, wydał rozkaz zestrzelenia intruza, a Związek Radziecki w brew temu co sądzili Amerykanie, miał zarówno samoloty myśliwskie Su-9, zdolne do doścignięcia U2, jak i bardzo sprawne rakiety ziemia-powietrze. Z bazy w rejonie Swierdłowska, wystartował Su-9 bez uzbrojenia z samobójczą misją staranowania amerykańskiego samolotu, jednak nie chciał lub nie potrafił zlokalizować intruza i powrócił bezpiecznie na lotnisko. Jednak wystrzelone w następnej kolejności rakiety, nie chybiły już celu, wybuch oderwał maszynie Powersa skrzydło, sam pilot zdołał otworzyć kabinę, i wyskoczyć z płonącego wraku, nie użył katapulty ani przycisku mającego odpalić ładunki, i kilkanaście sekund potem zniszczyć wrak (dlaczego? Nie znamy odpowiedzi). Szczątki U2 i pilot wpadli w ręce Sowietów, jednak przez klika dni była to najściślej strzeżona tajemnica Kremla. Chruszczow rozpoczął swa grę. Jeszcze niedawno dowcipkował podczas konferencji prasowych w trakcie oficjalnej wizyty w USA,udowadniając całemu światu, jak bardzo się mylił, uważając go za ociekającego krwią tytana, a ZSRR za dziki kraj dążący do III wojny światowej, z chęcią przyjął zaproszenie na szczyt aliantów w Paryżu, by teraz uderzyć w USA z całą siłą. Amerykanie nie wiedząc jakie są losy U2 i pilota, zaczęły blefować. Chruszczow w ostrych słowach potępił, podczas sesji Najwyższej Rady ZSRR, akt naruszenia przez amerykański samolot, radzieckiej przestrzeni powietrznej, ani słowem nie wspominając o pilocie i losach wraku, zaś z amerykańskich kręgów pojawiła się informacja o stracie samolotu badającego zjawiska przyrodnicze, pilotowanego przez cywila, najpewniej nad terytorium ZSRR. Tego potrzebował Chruszczow, podczas konferencji prasowej w Parku Gorkiego, w śród szczątków rozbitego U2, oskarżył USA o kłamliwą politykę agresji, dowodząc, że szczątki samolotu zawierają aparaturę szpiegowską, a zeznania pilota jednoznacznie obarczają prezydenta USA jako osobę aprobującą owy akt terroru. Eisenhower przegrał podwójnie, po pierwsze został przedstawiony jako agresor dybiący na kochające pokój państwa socjalistyczne, po drugie, w obliczu konferencji aliantów w Paryżu, musiał wziąć bezpośrednią odpowiedzialność, za brak porozumienia, głównie w sprawie Berlina, do którego Chruszczow i tak nie zamierzał doprowadzić. Nie może więc dziwić, że przedstawiona przez b wysokiego oficera sowieckiego wywiadu, Amerykanom propozycja współpracy, aż nadto trąciła prowokacją , a na wpadkę, administracja białego domu, nie mogła już sobie pozwolić.

Pan Hero, pan Yoga
W połowie 1960 roku Pieńkowski podjął kolejną próbę nawiązania kontaktów z CIA, przekazując list do ambasady, zawierający aż nadto jasne aluzje co do zamiarów jego autora.
Amerykanie postanowili zaangażować w projekt Brytyjczyków nie mających na sumieniu tak widowiskowej wpadki jak oni. Do współpracy doszło ostatecznie 20 kwietnia 1961 roku, Pieńkowski został zarejestrowany jako agent Hero (CIA) i Yoga (MI6), zaś pakiet dokumentów jakie przekazał w pierwszej kolejności zawierały porażające swą wagą dane.
Podczas częstych służbowych pobytów Pieńkowskiego w Londynie dochodziło do spotkań z agentami MI6, współpraca układała się bardzo dobrze głównym oficerem łącznikowym w Moskwie była Janet Chisholm, żona pracownika ambasady brytyjskiej, to właśnie podczas przekazywania jej tajnych informacji, w moskiewskim parku, Pieńkowski po raz pierwszy zobaczył śledzący go samochód- pętla się zaciskała. Kontrwywiad zainteresował się Pieńkowskim niejako przez pomyłkę, szef kontrwywiadu posłał szefowi Pieńkowskiego, notatkę wskazującą na naruszenie przez Pieńkowskiego procedur meldowania celu i przebiegu wizyt w obcych ambasadach ( Pieńkowski z racji swego oficjalnego zajęcia, pracownika Państwowego Komitetu Koordynacji Prac Naukowo-Badawczych był częstym gościem ambasad, co samo w sobie nie było dziwne). Ponieważ szef GRU był skłócony z szefem kontrwywiadu, notatka ta stała się zarzewiem nowej kłótni, zaś szef kontrwywiadu by zemścić się na rywalu postanowił…inwigilować Pieńkowskiego. Do domu z oknami naprzeciwko mieszkania Pieńkowskiego wprowadzili się nowi lokatorzy, byli to pracownicy kontrwywiadu, w donicach ze sztucznymi kwiatami jakie ustawili na parapecie znajdowały się aparaty fotograficzne z teleobiektywami. Kilka pierwszych dni obserwacji przyniosło efekty, dziwne zachowanie, notatki na bibułkach ,bez wątpienia wskazywały że kontrwywiad obserwuje właściwą osobę. Rozszerzono narzędzia inwigilacji, i gdy sąsiedzi mieszkający nad Pieńkowskim nad wyraz niespodziewanie wyjechali na wczasy, agenci KGB przewiercili podłogę i umieścili w suficie mieszkania Pieńkowskiego kamerę. Agenci kontrwywiadu mieli już wystarczającą ilość materiałów obciążających Pieńkowskiego, jednak nie decydowali się na zdjęcia podwójnego agenta, by nie zerwać misternie utkanej sieci, chcieli mieć jak najwięcej danych o ludziach z którymi Pieńkowski współpracował, a jedynym sposobem by je zdobyć była nagła rewizja w mieszkaniu agenta. Z pomocą przyszli technicy KGB, na oparciach fotela Pieńkowskiego wysypali środek wywołujący silne objawy zatrucie, na efekt nie było trzeba długo czekać. Pieńkowski zgłosił się na pogotowie i został pilnie hospitalizowany. Rewizja w mieszkaniu Pieńkowskiego, który opuścił mieszkanie nie zdążywszy ukryć lub zniszczyć kompromitujących materiałów, dostarczyła mnóstwo dowodów na współpracę Pieńkowskiego z obcym wywiadem.

Epilog
Oleg Pieńkowski został aresztowany przez KGB 22 października 1962 roku, popisowy proces mógł zakończyć się tylko jednym wymiarem kary. O wykonaniu kary śmierci doniesiono w maju 1963 roku.


Tradycyjnie proszę o komentarze
Materiały- wiklipedia, B.Wołoszański Władcy ognia, google.com
PZDR sell






 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
Arbago
 

Fingrowianin
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.775
Nr użytkownika: 38.089

 
 
post 16/07/2012, 3:21 Quote Post

Przynajmniej Pieńkowski dorównał pamięci swojego ojca i także zginął w walce z czerwonym smokiem. Klęska Eisenhowera, o której wspominasz drogi sellu, jest wynikiem słabości wywiadu amerykańskiego. Pod tym względem ZSRR przewyższał USA i dlatego w początkowym okresie zimnej wojny skutecznie obronił się przed anihilacją. Przypominam, że na przełomie lat 40-tych i 50-tych USA miało przewagę nad ZSRR w broni jądrowej, którą mogło przeciwważyć przewagę radziecką w broni konwencjonalnej. Ponadto w przypadku wojny Zachód mógł skorzystać z wciąż żywych zbrojnych ruchów antykomunistycznych w Europie Wschodniej (patrz: polska wojna domowa). Niestety ze względu na słabość wywiadu amerykańskiego Amerykanie obawiali się nieistniejącej "luki nuklearnej". Najwyraźniej incydent z zestrzeleniem U2 sprawił, że Amerykanie pilnie potrzebowali agentów. Oleg Pieńkowski nadawał się do tej roli, zrażony tym do czego zmierzało radzieckie państwo. Dzięki Pieńkowskiemu udowodniono, że luka nuklearna to radziecki blef.
Oto rzeczywisty stosunek liczby głowic nuklearnych obu państw:
........USA...ZSRR
1945.....2.....0
1946.....9.....0
1947....13.....0
1948....56.....0
1949...169.....1
1950...298.....5
1951...438....23
1952...832....50.

Jeżeli więc ktoś miał lukę to na pewno nie Amerykanie.

Ten post był edytowany przez Arbago: 16/07/2012, 3:25
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej