Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Konfrontacja - fakty vs "Brudne serca" Anny Kłys
     
Bartłomiej Rychlewski
 

naczelny opluwacz , wróg ludzkości postępowej
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.116
Nr użytkownika: 7.736

Stopień akademicki: mgr nauk tajemnych
Zawód: prawnik oprawca
 
 
post 7/02/2014, 12:01 Quote Post

Witam . Przeczytałem pierwszy felieton / artykuł pod tytułem ,,Pierwsze jaskółki" - jestem daleki od uznania tego utworu za propagandę w czystej postaci pewnej oceny naszej historii , ale tak samo daleki od entuzjastycznych ocen p. Rymanowskiego i Zaremby - moim zdaniem autorka albo pewne rzeczy celowo przemilczała, albo nie dołożyła należnej staranności przeprowadzając kwerendę i inne badania .

Dlaczego , napiszę później.

Ten post był edytowany przez Bartłomiej Rychlewski: 7/02/2014, 12:02
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
Rollex
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 54
Nr użytkownika: 82.974

 
 
post 7/03/2016, 22:36 Quote Post

Ta książka jest po prostu...tragiczna. W jednym rozdziale, poświęconym Czesławowi Lecińskiemu "Szefowi Czesiowi" znalazłem chyba z 10 błędów (tak na szybko), a wśród nich takie podstawowe jak data śmierci Lecińskiego... . Kiedyś napiszę konfrontacje do całości, dwóch rozdziałów dotyczących oddziału Lecińskiego.


Autorka sprowadza tamte czasy do jakichś swoich "chorych wyobrażeń", relatywizuje historię, po przeczytaniu wielu fragmentów można ulec opinii, że najbardziej po wojnie pokrzywdzeni byli Niemcy i tylko im Pani Kłys naprawdę współczuję (no może jeszcze trochę Cichoszewskiemu).


Dla mnie jedna z najgorszych książek historycznych...nie byłem w stanie przełknąć Jej w całości.
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
Rollex
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 54
Nr użytkownika: 82.974

 
 
post 11/03/2016, 0:08 Quote Post

Kilka lat temu nieznana dotąd dziennikarka stworzyła książkę pt "Brudne serca. Jak zakłamaliśmy historię chłopców z lasu i ubeków", mającą być w Jej mniemaniu "odkłamaniem rzeczywistości powojennej". O ile w niektórych teoriach nie idzie się z Nią nie zgodzić (np z "czarno - białym" pojmowaniem historii), o tyle książka, pomimo iż przez pewne środowiska "okraszona" mianem bestselleru, stała się pewnego rodzaju satyrą, zniekształceniem tamtych czasów, gdzie w mniemaniu Pani Kłys wszyscy są "źli", kradną, sprzedają sąsiadów i prześladują "biednych Niemców", których nawet w raportach UB piszę się z "małej litery".



Jedną z całkowicie zniekształconych postaci w tej książce jest Czesław Leciński "Szef Czesiu", dowódca oddziału partyzanckiego "Rycerz", działającego w powiatach nowotomyskim, wolsztyńskim, międzychodzkim, leszczyńskim i kościańskim. Nie wiem z czego korzystała autorka, ale z racji tego, że od dłuższego czasu zajmuję się tematem zarówno WSGO "Warta" - Obwód Wolsztyn, jak i wspomnianego oddziału, pozwolę sobie kilka rzeczy sprostować.



Przede wszystkim rozdział pt "Kowboje" zaczyna się już od fatalnego błędu. Pisarka myli bowiem zarówno datę urodzenia Czesława Lecińskiego, jak i datę śmierci (ale o tym za chwilę). Zdaniem Pani Kłys ""Czesław Leciński (dowódca oddziału Rycerz) przeżył 67 lat, od 19 grudnia 1921 do 25 grudnia 1988 roku.", natomiast naprawdę Leciński urodził się 18 grudnia 1921, a zmarł 25 grudnia 1989 r. Ktoś zapewne powie "dzień w tą, czy w tą", ale zaczynając tak rozdział od razu zniechęca wtajemniczonych. Data śmierci jak się okazuję nie jest pomylona bez powodu (ale jak pisałem o tym za chwilę). Anna Kłys za wszelką cenę chciała też zrobić z Lecińskiego pospolitego watażkę, który w czasie swojej działalności kierował się wyłącznie chęcią zysku. Oddział "Rycerz" budzi dziś kontrowersję z powodu metod działania, o tyle Jej słowa: Nie składali przysięgi, nie mieli żadnych przełożonych, nikt nie planował za nich i dla nich przyszłości.. Relacje moich rozmówców nie potwierdzają tych słów. Zdaniem jednego z mieszkańców Sworzyc, partyzanci, którzy przechodzili przez wieś, podający się za A.K., "tam koło krzyża składali przysięgę przed tym ich najważniejszym, komendantem". O ile relacji świadka, która przez 70 lat mogła ulec zniekształceniu, nie można do końca ufać, o tyle pewne jest, że Czesław Leciński, co prawda bezskutecznie, ale próbował skontaktować się z dowódcą WSGO "Warta" - Obwód Wolsztyn kpt Janem Wosiem "Jerzym", przebywającym wówczas na Ziemiach Odzyskanych. Podczas przesłuchania "Szef Czesiu" twierdził również, że doszło pomiędzy Nim, a kpt "Jerzym" do spotkania w styczniu 1946 r w lesie koło Wioski /wówczas pow wolsztyński/, gdzie ten rozkazał mu kontynuowane działalności zbrojnej. Tej wersji nie potwierdza jednak najbliższa rodzina kpt Jana Wosia, twierdząc że "nie akceptował on kontynuowania walki zbrojnej przeciwko komunistom". Na tak głęboką rozkminkę w tym temacie Pani Kłys jednak nie było już stać, co tym bardziej wydaję się dziwne, gdyż miała pełen dostęp do akt IPN- u.



Następnie pisarka przechodzi do historii początków oddziału "Rycerz". Tu również myli fakty.Oczywiście odnosząc się do postaci Czesława Lecińskiego pokazuję tylko "jedną stronę" osobowości: "Do domu, do Kłębowa (powinno być Kębłowa), wrócił 15 lipca 1945 roku i od razu zaczął nielegalnie handlować krowami.". Nie mogąc "wykrzesać" z siebie chociaż krzty dobrej woli, nie wspomina o zaangażowaniu "Szefa Czesia" w działalność Wielkopolskiej Samodzielnej Grupy Ochotniczej "Warta" - Obwód Wolsztyn, gdzie po powrocie do domu został podkomendnym Jana Skiby "Strzały", dowodzącego placówką "Rakoniewice". Nie ma miejsca na przemyślenia, nawet na fakty, tylko na propagandę: "Nie służył w wojsku, nie był w partyzantce w czasie wojny, ani w AK, ani w AL" . Nie stać Ją też na przemyślenia dotyczące pobytu we Francji, gdzie według jednej z wersji Nasz bohater angażuję się w tamtejszy ruch oporu. Dla Niej Leciński jest tylko pospolitym "cwaniaczkiem": "Niemcy złapali go na nielegalnym handlu mięsem, siedział najpierw w więzieniu w Grodzisku, później w obozie pracy w Policach. Zwolnili go w 1942 roku, znalazł pracę jako pomocnik rzeźnika w Szczecinie. I znowu handlował mięsem, i znowu go aresztowali. Tym razem uciekł z aresztu. Uciekła cała grupa: dwóch Ruskich,
dwóch Polaków z Francji i on. Przedostali się do Francji i tam przetrwali do końca wojny.
. i nikim więcej. Zakłamując rzeczywistość gubi się na kartach własnej książki: Na samym początku, jeszcze w marcu chyba, wołali na niego jakoś inaczej, może samo „Czesiu”, tylko co to za pseudonim „Czesiu”, jeśli ma się na imię Czesław?, nie rozumiejąc, że pseudonimem "Czesiu" posługiwał się w czasach działalności w "Warcie", ale po tym gdy został dowódcą własnego oddziału dorzucił do tego przedrostek "Szef". Myli też fakty: "W październiku 1945 roku Czesław zostaje aresztowany i po trzech dniach, kiedy milicjant prowadzi go z komisariatu do więzienia w Wolsztynie – ucieka. Przy okazji zabiera broń milicjantowi i trochę go unieszkodliwia.", bowiem po nie podporządkowaniu się kpt Wosiowi po rozwiązaniu WSGO "Warta", Leciński tworzy "własną organizację konspiracyjną" o kryptonimie "Rycerz". Ma to miejsce 15 listopada 1945 r. 9 dni później (nie zaś w październiku) zostaję aresztowany i ucieka z konwoju wiozącego Go do więzienia po rozprawie (nie zaś po trzech dniach) w styczniu 1946 r. W relacji Pani Kłys zgadza się więc tylko "rozbrojony i trochę unieszkodliwiony milicjant".



Następne "gafy" tyczą się działalności oddziału. Z tego co się orientuję autorka "Brudnych serc." korzystała w tym wypadku z "dość" dziwnego źródła, bo z "Faktografii", spisywanej przez porucznik Izabellę Ś. w latach 70, a więc ok 30 lat po wojnie. Trzeba jasno powiedzieć, że źródła późniejsze były (w przeciwieństwie do materiałow z okresu walk z podziemiem) często pisane pod propagandę, zaniżając liczby zabitych, umniejszając rolę "band", jakoby w społeczeństwie cieszyły się nikłym poparciem. Wracając do tematu, Pani Kłys piszę: "Przyłączył się do nich tej samej nocy, której ich poznał. Pierwszy wspólny skok lub pierwsza wspólna akcja – Czesław wraz z Janem Skibą, Jasiem, Jurkiem („nazwisk nie pamiętam”), Władkiem oraz Wosiem Janem (ale zupełnie innym Wosiem, to dość pokręcona historia wynikająca z popularności tego nazwiska w okolicach Wolsztyna, UB do końca nie doszedł do tego, że było dwóch Janów Wosiów, i to niespokrewnionych) i Wosiem Antonim poszli do składu kolonialnego w Rakoniewicach i tam m.in. „dostali od właściciela 15 000 zł, oraz raz dwie teki papierosów i maszynę do robienia tychże”. Wszyscy mieli karabiny i pistolet, niektórzy byli w mundurach. Byli w wieku od 21 do 24 lat, dość wysocy – od 175 do 180 centymetrów, włosy ułożone („jasno-blondyn na bok zaczesany”), sylwetki barczyste.". Oczywiście nie wiedząc, że Leciński zaangażowany był w działania "Warty" (lub nie chcąc wiedzieć), nie może przypuszczać, że Janek Skiba i "Szef Czesiu" to "starzy znajomi" z tejże konspiracji. Ba, Leciński podlegał "Strzale" w organizacji kpt Wosia. Dodatek "jasno - blondyn na bok zaczesany", względem Naszego bohatera rozdziału, który był brunetem, pozostawię bez komentarza. Potem "Kłysowa" pozwala sobie na "analizę" historii grupy: "Gdyby analizować dokładnie historię grupy, bandy, partyzantów z „Rycerza” – to od marca do początku maja 1946 Czesław Leciński nie był jeszcze ich „Szefem”. Dopiero kiedy w maju Jan Skiba wraz z 15 osobami „z bandy” wyjechał na zachód, czyli w okolice Zielonej Góry, Czesław stworzył
nową grupę, której był już bezsprzecznym dowódcą."
, jasno dając do zrozumienia, że nie tylko biografia Lecińskiego jest Jej obca. Janka Skiby również. "Strzała" bowiem po odłączeniu się od kpt Wosia tworzy własny oddział partyzancki, któremu rzeczywiście podporządkowuję się ukrywający się od stycznia 1946 "Szef Czesiu". Skiba zostaję jednak 16 marca 1946 r aresztowany, a po ucieczce z więzienia 17 kwietnia 1946 r, wyjeżdża na "Ziemie Odzyskane" 20 kwietnia 1946 r (nie zaś w maju 1946), gdzie ostatecznie składa broń w maju 1946 r. Od tego momentu, a być może jeszcze wcześniej (28 marca 1946 zostaję aresztowany zastępca Skiby - Jan Łuczek) Czesław Leciński jest bezsprzecznym dowódcą oddziału. Nie tworzy wcale "nowej grupy", bazując na tych, którzy postanowili zostać na tym terenie, z czasem podporządkowując sobie także inne grupy/grupki zbrojne na tym terenie. Ale "konfrontujmy" dalej: "W grupie „Rycerz” najdłuższy staż miał oczywiście Czesław Leciński, od marca do 16 października 1946 roku. Pozostali wytrwali (sześć miesięcy, od maja do października) to: Ludwik Brychcy, ps. „Tchórz”; Marian Dziurleja, ps. „Kapralik”; Józef Wieczorek, ps. „Wilk” i Bogdan Osiński, ps. „Adiutant”. Wchodzili oni, według porucznik Izy Ś., w skład plutonu egzekucyjnego zajmującego się likwidacją wrogów Polaków Patriotów.". I tu nie obyło się bez pomyłek. Ludwik Brychcy "Tchórz" pełnił funkcję zastępcy Lecińskiego (od lipca do września 1946 r). Przesadzony też jest staż Grodziszczanina Mariana Dziurleji "Kapralika". "Kapralik" zostaję pojmany przez UB 27 lipca 1946 r, skazany 6 września 1946 r na karę śmierci, którą wykonano 24 września 1946 r. Gdyby miał być pół roku w oddziale, musiałby przyłączyć się do niego w styczniu 1946 r, a więc kiedy jeszcze nie istniał! Umniejsza się także znacząco liczbę osób współpracujących z oddziałem "Rycerz": "Współpracowników, czyli osób informujących partyzantów o tym, kto należy do PPR-u czy UB, dających z własnej woli nocleg, pozwalających brać wodę ze studni, częstujących chlebem, kiełbasą i wódką, było 16. To znaczy, tylu aresztowano pod zarzutem „udzielania pomocy bandzie terrorystyczno-rabunkowej”. , których według raportów UB w samym powiecie nowotomyskim namierzono 381 (dodatkowo kościański, wolsztyński, leszczyński, międzychodzki) oraz liczbę ofiar: "Na koncie „Rycerza” było 6 zabitych: funkcjonariusze KBW, UB, MO i jeden cywil – rolnik." , gdzie ja sam naliczyłem przynajmniej 10 zabitych (+ 2 ofiary przypuszczalne + 2 ofiary oddziału "Strzały"). "Cywilem - rolnikiem" był zamordowany strzałem w głowę 29 czerwca 1946 r funkcjonariusz ORMO - Józef Rauer. Liczba zabitych też wygląda "miernie" przy faktach: "Wśród chłopców „Szefa Czesia” było wielu rannych, pięciu zabitych w czasie potyczek,. Znacznie bliżej liczby poległych w potyczkach partyzantów był Edward Laskowski w książce "Gdzie szum prutu, czeremochu, tam moje korzenie (ocalić od zapomnienia)", oceniając Ją na o 20 osób. Ja dorzucę tylko kilka najtragiczniejszych obław - w Blinku 9 maja 1946 r - 8 zabitych, Kurowo, 17 września 1946 r - 3, Snowidowo - Dakowy Mokre 22 września 1946 r - 4...a to tylko jak wspomniałem najskuteczniejsze działania "sił bezpieczeństwa".Tendencja "umniejszania" ciągnie się również później: dwudziestu czterech aresztowanych i dziewięciu skazanych na karę śmierci. Wykonano trzy wyroki, na Marianie Dziurlei, Stanisławie Grafie i Stanisławie Cichoszewskim." , zarówno w liczbie aresztowanych, jak i skazanych na śmierć. Ponadto wyroki wykonano na 6 członkach oddziału: Grafie, Dziurleji, Cichoszewskim, Kazimierzu Ratajczaku ps "Dudziak" i dwóch nieznanych mi z nazwiska, powieszonych w Grodzisku Wielkopolskim. Nie obywa się też bez jawnego przekłamania względem końca historii grupy "Rycerz". Kłys bowiem tłumaczy:"W październiku Czesław i jego najbliżsi współpracownicy ujawnili się, ale mimo zapewnień o gwarantowanej bezkarności on i „Tchórz” zostali aresztowani (nie zdali całej
broni, zatrzymano ich za jej nielegalne posiadanie)."
. W rzeczywistości zatrzymano nie tylko "Szefa Czesia" i "Tchórza", ale również kilkanaście innych osób, którym miano zapewnić "gwarancje bezpieczeństwa". Funkcjonariusz UB Czesław Szary wspominał iż WUBP w Poznaniu nie mógł dotrzymać słowa z powodu "politycznego charakteru" oddziału Lecińskiego. Jednak Pani Kłys nie potrafi tego pojąć. Na temat raportu Izabeli Ś z 1974 r piszę: Mogła zachodzić w głowę, stukając szarym długopisem marki Zenith w blat biurka, jak doszukać się w zeznaniach oskarżonych i świadków śladów walki z „demokratyczną Polską”, mogła,
popijając, zupełnie już wystygłą herbatę (pół szklanki fusów), kombinować, co miał wspólnego napad na gorzelnię, mleczarnię czy spółdzielnię z imperialistą i szpiegostwem. Ale nie dała wyrazu
swoim wątpliwościom. W opracowaniu nie ma miejsca na wnioski i przemyślenia."
, nie mając jednocześnie pojęcia, że akcje rekwizycyjne tyczyły się niemalże wszystkich grup partyzanckich, a napad na spółdzielnie, sklepy G-S, gorzelnie, dawał niezbędne do prowadzenia dalszej walki fundusze. Fundusze, dzięki którym partyzanci mogli zapłacić "swoim" ludziom za uzyskane od Nich wyżywienie, fundusze za które mogli kupić broń od żołnierzy sowieckich (choć Ci częściej wymieniali Ją za alkohol - stąd napady na gorzelnie). Oczywiście autorkę książki nie stać na tak daleko idące przemyślenia. Ona woli dalej demonizować, nie tylko nie próbując się wcielić w rolę, ale i wystosowując poważne oskarżenia: "Według zeznań ofiary – Katarzyny D. 14 sierpnia 1946 grupa Czesława także zgwałciła i pobiła dziewczynę.", które tworzy na podstawie jedynie zeznań świadka. Należy pamiętać, że w czasie gdy powstawała "Faktografia", UB za wszelką cenę demonizowało drugą stronę. Niestety do takich rewelacji jak gwałt na wspomnianej Katarzynie D. jeszcze nie dotarłem (na razie "ogarniam" dawny pow nowotomyski, następnie wolsztyński, kościański, międzychodzki i leszczyński). Jeśli nawet jednak to prawda to pojawiają się pytania: 1) Skąd wiadomo, że to grupa "Czesia", jeśli w tamtym czasie mamy do czynienia ze sporą ilością różnych "oddziałów zbrojnych", jak i pomniejszych grup bandyckich? 2) Oddział Czesława Lecińskiego "Szefa Czesia" był strukturą "niespójną". Leciński nie był dobrym dowódcą, nie potrafił wszystkiego utrzymać w ryzach. W związku z tym, niektórzy odłączali się "od organizacji dokonując napadów na własną rękę". Jeśli gwałtu dokonała jedna z takich samoistnie odłączonych grup, to nie spada on na winę "Szefa Czesia" z powodu iż nie funkcjonowała ona w ramach oddziału "Rycerz"...
3) Czy jeśli dokonali do "chłopcy od Lecińskiego" to czy "Szef Czesiu" o tym wiedział?
Pani Kłys jednak nie zastanowiła się nad tymi pytaniami. Wolała przypisać wszystko Czesławowi Lecińskiemu, który w okresie funkcjonowania oddziału przedstawia się w Jej książce jako postać całkowicie negatywna. Tyle, że jak widać powyżej niewiele ma to wspólnego z faktami.


Dalsza część powieści tyczy się okresu po rozwiązaniu oddziału. W Niej również nie brakuję jawnych manipulacji. I o ile napad dokonany na gospodarstwo Lisiewicza przez Lecińskiego i Brychcego w 1951 r jest prawdą, o tyle prawdopodobnie chodziło tam o konflikt osobisty, nie zaś chęć porwania koni. Brak dostępu do akt niestety nie pozwoli mi odnieść się do tej sytuacji. Inne również nie odbiegają od "norm" przyjętych w książce. "Kłysowa" piszę: "Ale kiedy porucznik Izabella Ś. przygotowywała swoją Faktografię, Leciński już nie obchodził Służby Bezpieczeństwa. Był niegroźnym dziadkiem, zgorzkniałym i samotnym. Sąsiedzi się go trochę bali,..." myląc Czesława z Jego bratem Benonem, który z powodu problemów zdrowotnych natury psychicznej budził pewnego rodzaju strach wśród sąsiadów. Za to "Szef Czesiu" założył rodzinę, miał dzieci. Według Pani Kłys interesowało Go jednak co innego: "Później, w życiu po „Szefie Czesiu”, był zamknięty w sobie, rozmawiał tylko z końmi, które jako jedyne naprawdę kochał i którym ufał.". Jednocześnie odwiedziła ona w tej kwestii tylko rodzinę od strony siostry Janiny. Nigdy nie dojechała do miejsca, gdzie naprawdę żył, czyli do Starego Widzimia, a gdzie dziś gospodarstwo po Nim prowadzi Jego syn. To on wiedział jaki ojciec był naprawdę, to on był z Nim do samego końca, kiedy to choroba zaczęła "zjadać" Jego organizm. To on wspominał o "upartym człowieku", który chciał wszystko robić sam. O spotkaniach z dawnym kolegom ze struktur WSGO "Warta" - Obwód Wolsztyn Florianem Gałęzowskim ps "Lis" również. Nie był więc "Szef Czesiu" takim odludkiem, jakim mogłoby się wydawać po przeczytaniu "Brudnych serc".


I na koniec Nasza "utalentowana" pisarka popisała się prawdziwym...brakiem wiedzy. Otóż napisała, że: "Zmarł w Święta Bożego Narodzenia 1988 roku, więc nie zobaczył w telewizji, jak pod orłem w koronie Prezydent przysięga Narodowi Polskiemu, a Armia Czerwona, po 46 latach, nieodwołalnie opuszcza terytorium Polski.". Dlaczego popełniła taki kuriozalny błąd? Moim zdaniem prawdziwa data śmierci 25 grudnia 1989 r nie pasowałaby do Jej retoryki, do "fikcyjnej" postaci, którą stworzyła na bazie "Faktografii" i swoich chorych wyobrażeń. W Jej książce "Szef Czesiu" umarł "zgorzkniały" i "przegrany", nie doczekał końca komunizmu. Jednak prawdziwa postać, która mieszkała w Starym Widzimiu, zmarła rok później, doczekała końca komunizmu, "zobaczyła w telewizji, jak pod orłem w koronie Prezydent przysięga Narodowi Polskiemu,". choć cały czas był to gen Wojciech Jaruzelski. Bez wątpienia postępowała wtedy już choroba, ale z tego co się orientuję Leciński cały czas był świadomy. Niestety jedyne co nie zobaczył to wyjścia Armii Czerwonej z Polski. Dalej "Kłysowa" piszę, że: "Nie dożył czasu, kiedy za każdy dzień spędzony w więzieniu dostałby odszkodowanie. On i jego żona." . Pani Czesława Lecińska doczekała się zarówno rehabilitacji wyroku z 30 maja 1947 r, jak i odszkodowania od Państwa Polskiego.



Podsumowując Pani Anna Kłys przymierza się aktualnie do kolejnych książek. Tematyka - tym razem holocaust. Czy jednak będą to Jej "chore wyobrażenia", postacie nie mające z rzeczywistością zbyt wiele wspólnego, czas pokażę. Na pewno nie znajdą się na mojej półce po tym co przeczytałem w "Brudnych sercach."...


P.S. Proszę moderatora o ewentualne odesłanie do odpowiedniego działu, jeśli ten, wybrany przeze mnie, nie będzie się zgadzał...z góry dziękuję.

Ten post był edytowany przez Rollex: 11/03/2016, 0:16
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
Bartłomiej Rychlewski
 

naczelny opluwacz , wróg ludzkości postępowej
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.116
Nr użytkownika: 7.736

Stopień akademicki: mgr nauk tajemnych
Zawód: prawnik oprawca
 
 
post 12/03/2016, 14:24 Quote Post

Nie doczytałem do końca tej książki i wyrzuciłem ją - generalnie nie czynię tego z książkami , ale ta zasłużyła , podobnie jak wszystkie pozycje na temat podziemia niepodległościowego wydane przez p. Gluzę ( Karta) - tamte 3 pozycje (,,Egzekutor" ,,Łowca" i ,,Wyklęci"). Z tą jest podobnie to fikcja i wymysły wymieszane z błędami .Koktajl jak dla mnie niestrawny.

Ten post był edytowany przez wysoki: 12/03/2016, 19:26
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
Rollex
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 54
Nr użytkownika: 82.974

 
 
post 12/03/2016, 15:53 Quote Post

Niestety, oprócz krótkiego rozdziału w ksiażce dr Krzysztofa Błaszczyka "Z dziejów podziemia niepodległościowego w Wielkopolsce 1945 - 1956", nie ma póki co żadnego konkretnego opracowania na temat oddziału "Rycerz" Czesława Lecińskiego "Szefa Czesia", jak i działającej wcześniej WSGO "Warta" - Obwód Wolsztyn kpt Jana Wosia "Jerzego" (moje badania, bez dostępu do akt, są tylko spisem świadków, uczestników tamtych wydarzeń etc...choć wartościowe bez dostępu do akt nie mają "wartości historycznej"). Jeżeli "przeciętny zjadacz chleba" wpiszę w wyszukiwarkę "Czesław Leciński" to oprócz kilku informacji w internecie, zawartych na stronach FB, Narodowego Grodziska, na forach, wyskakuję głównie ten "paszkwil" i wywiady, jakie udzielała dla "Gazety Wyborczej", "Na Temat" i "Głosowi Wielkopolskiemu". A ludzie, którzy to przeczytają, myślą że "tak było naprawdę", bo "skoro napisała książkę to musi wiedzieć lepiej". Niestety prawda jest taka, że Pani Kłys albo nie przyłożyła się odpowiednio do swojej "pracy", albo zrobiła to celowo, żeby "zdemonizować" postać "Szefa Czesia" (jednocześnie wpisuję się ona w ten histeryczny konflikt lewej z prawej stroną w tej kwestii)...


 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
Bartłomiej Rychlewski
 

naczelny opluwacz , wróg ludzkości postępowej
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.116
Nr użytkownika: 7.736

Stopień akademicki: mgr nauk tajemnych
Zawód: prawnik oprawca
 
 
post 12/03/2016, 16:51 Quote Post

To złóż wniosek do IPN o dostęp do akt i zasuwaj !
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
Rollex
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 54
Nr użytkownika: 82.974

 
 
post 12/03/2016, 18:34 Quote Post

QUOTE(Bartłomiej Rychlewski @ 12/03/2016, 16:51)
To złóż wniosek do IPN o dostęp do akt i zasuwaj !
*




Z tego co się orientuję, bo już pisałem do IPN- u, to potrzebne jest "upoważnienie pracownika naukowego lub redakcji pisma (w przypadku dziennikarzy"... W najbliższym czasie będę rozmawiał z kilkoma ludźmi, aby takie upoważnienie uzyskać.


 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
Bartłomiej Rychlewski
 

naczelny opluwacz , wróg ludzkości postępowej
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.116
Nr użytkownika: 7.736

Stopień akademicki: mgr nauk tajemnych
Zawód: prawnik oprawca
 
 
post 12/03/2016, 19:28 Quote Post

QUOTE(Rollex @ 12/03/2016, 19:34)
QUOTE(Bartłomiej Rychlewski @ 12/03/2016, 16:51)
To złóż wniosek do IPN o dostęp do akt i zasuwaj !
*




Z tego co się orientuję, bo już pisałem do IPN- u, to potrzebne jest "upoważnienie pracownika naukowego lub redakcji pisma (w przypadku dziennikarzy"... W najbliższym czasie będę rozmawiał z kilkoma ludźmi, aby takie upoważnienie uzyskać.
*




Zgłoś się w IPN w Poznaniu do Rafała Sierchuły, powiedz że chcesz badać podziemie to od ręki Ci napisze, a jak nie to napisz do mnie to do niego zadzwonię.

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
Rollex
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 54
Nr użytkownika: 82.974

 
 
post 12/03/2016, 19:43 Quote Post

QUOTE(Bartłomiej Rychlewski @ 12/03/2016, 19:28)



Zgłoś się w IPN w Poznaniu do Rafała Sierchuły, powiedz że chcesz badać podziemie to od ręki Ci napisze, a jak nie to napisz do mnie to do niego zadzwonię.
*




Dzięki wielkie, w najbliższym czasie się zgłoszę do Pana Rafała Sierchuły.
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej