Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
7 Strony < 1 2 3 4 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Najgorszy wódz historii nowożytnej, Pechowcy, nieudacznicy i zwykli durnie
     
oakmeke
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 779
Nr użytkownika: 1.449

 
 
post 4/07/2005, 22:09 Quote Post

Chodzi Ci o TEGO Falkenhayn'a, ktory zaraz po dymisji z naczelnego wodza osobiscie polozyl na lopatki Rumunie? ph34r.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #16

     
Egzeginum
 

Sancte Romane Ecclesiae Magnus Incvisitor
******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.401
Nr użytkownika: 4.405

Szymon Nowicki
Stopień akademicki: magister
Zawód: Ksi¹dz
 
 
post 4/07/2005, 22:39 Quote Post

zobacz jak wspaniałe było dowództwo Rumunii, jak światłe i jak doskonale zaplanowało swoje działania. Nawet powściągliwi w swych programach brytyjczycy określili ich mianem "najgorszego" sztabu tej wojny. A Falkenhayn otrzymał dość sporo sił, które szybko wżarły się w mobilizującą się i pogrążoną w chaosie Rumunię. Trafił swój na swego.
Poza tym szkoda, że jego "talent" ujawnił się dopiero po Verdun.

Polecam książkę "Błędy Militarne" Goeffrey'a Morgan'a. Książka w treści bardzo słaba, ale ciekawa pod względem tematycznym.

Wielu dowódców Wielkiej Wojny wykazywało się bojaźliwością i nawet swoiście się w niej wyprzedzano. Najpierw Verdun wspomnianego "talentu" niemieckiego, potem Joffre, nie wspominając o Cadornie. Dlatego zostawmy pogrążone w okopach wojska I Wojny, a weźmy się choćby za okres...

Wojen Burskich.
tak, dowództwo Brytyjskie przeszło samo siebie, wielka potęga dała się dwukrotnie urobić w imię "dżentelmeńskiej wojny" i paradnej organizacji swej armii. wymieńmy sir Herberta Kitchener, sir "Reverse" Buller'a.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #17

     
Folkatka
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 529
Nr użytkownika: 1.647

Agata Witkowska
Stopień akademicki: magister :))
 
 
post 4/07/2005, 23:25 Quote Post


A co powiecie na George'a Armstronga Custera? Swą karierę zbudował wyłącznie na brawurze, jako dowódca był gorzej niz tragiczny. W środku wyprawy wojennej zostawił (!!!) swoich żołnierzy na pastwę losu i samotnie pognał do małżonki ( full romantic)wub.gif
Ma też na koncie masakrę w obozie Dakotów nad Wichita River bodaj jesienią 1869 roku, i wreszcie - przyczynienie sie do jednej z największch klęsk armii USA w walkach z Indianami - nad Little Bighorn 25 czerwca 1876, kiedy to nie zaczekał na, spieszącego mu z pomocą, mjr Reno, tylko samodzielnie zaatakował przeciwnika. Chciał być jedynym i niepodzielnym zwyciezcą, gdyż marzyła mu się prezydentura. Rezultat: wszyscy - on sam i jego ludzie - zginęli.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #18

     
Egzeginum
 

Sancte Romane Ecclesiae Magnus Incvisitor
******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.401
Nr użytkownika: 4.405

Szymon Nowicki
Stopień akademicki: magister
Zawód: Ksi¹dz
 
 
post 4/07/2005, 23:28 Quote Post

Zgadzam się- przereklamowany efekt amerykańskiego chronicznego braku bohaterów. Lee powienien nalezć do tego niechlubnego panteonu.
Może pomyslmy więc o jakiś kryteriach, bo na razie to chyba trochę działamy w ciemno. Ot- rzucanie nazwiskami.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #19

     
oakmeke
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 779
Nr użytkownika: 1.449

 
 
post 5/07/2005, 9:31 Quote Post

QUOTE
zobacz jak wspaniałe było dowództwo Rumunii, jak światłe i jak doskonale zaplanowało swoje działania. Nawet powściągliwi w swych programach brytyjczycy określili ich mianem "najgorszego" sztabu tej wojny. A Falkenhayn otrzymał dość sporo sił, które szybko wżarły się w mobilizującą się i pogrążoną w chaosie Rumunię. Trafił swój na swego.
Poza tym szkoda, że jego "talent" ujawnił się dopiero po Verdun.


No z armia rumunska to sie rozumie. Ale nie nie stawialbym Falkenhayna od razu posrod najgorszych wodzow i... dalej...

QUOTE
Może pomyslmy więc o jakiś kryteriach, bo na razie to chyba trochę działamy w ciemno. Ot- rzucanie nazwiskami.


Wlasnie. W tym temacie trzeba naprawde mocno "pogrzebac" by "sprawiedliwie" przyznac "laury zwyciezcy" wink.gif Prawidziwe "perelki" znalezc nie latwo.

QUOTE
Chciał  [ Custer ] być jedynym i niepodzielnym zwyciezcą, gdyż marzyła mu się prezydentura. Rezultat: wszyscy - on sam i jego ludzie - zginęli.


No nie bylo az tak zle. Wkoncu przetrwal nawet jeden amerykanski kon wink.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #20

     
konfederat
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 122
Nr użytkownika: 7.652

 
 
post 5/07/2005, 9:56 Quote Post

QUOTE
Lee powienien nalezć do tego niechlubnego panteonu


A czemu Generał Robert E. Lee miałby należeć do tego panteonu ?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #21

     
korten
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.633
Nr użytkownika: 1.663

 
 
post 5/07/2005, 12:30 Quote Post

Na pewno Robert E. Lee nie nalezal do wodzow zlych czy glupich.Armia,ktora dowodzil (Army of Northern Virginia) byla znacznie slabsza liczebnie i materialnie od Army of Potomac.To
tylko dzieki talentom militarnym R.E.Lee Poludnie moze zawdzieczac ze wojna trwala tak dlugo.Jego slaba strona bylo dazenie do rozegrania bitew na sposob napoleonski-jedna wielka bitwa ktora zakonczy wojne, co bylo raczej niemozliwe w drugiej polowie XIX wieku.
Jako moich faworytow dodalbym jeszcze;
General Edward Bradock- Monoghela
Generalowie Josiah Harmar i Athur St.Clair za kleski w walkach z Indianami.(Custer blednie)
General Charles MacCarthy za First Ashanti War
General Wiliam George Keith Elphistone za pierwsza wojne afganska
General George Pomeroy-Colley za Pierwsza Wojne z Boerami (Majuba Hill)
General Oreste Baratieri za Wojne w Etiopii.
Gen.William R.Shafter za kampanie kubanska 1898 roku.
Gen.Charles Townshend za kampanie mezopotamska i dzialanie po kampani jako turecki wyslannik pokojowy.
I moj szczegolny "ulubieniec" gen.Manuel Fernandez Silvestre za wojne z Rifenami
 
User is offline  PMMini Profile Post #22

     
konfederat
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 122
Nr użytkownika: 7.652

 
 
post 5/07/2005, 22:28 Quote Post

Generał Lee był mimo pewnych pomyłek wielkim wodzem, pomyłki te zresztą są widoczne z perspektywy czasu i łatwo je jest wyłapywać na zimno. Mieszać go w jednym kotle z Custerem jest conajmniej dziwne, pomyłki popełniał nawet Napoleon.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #23

     
WOROSZYŁOW
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 25
Nr użytkownika: 7.704

Zawód: Uczen
 
 
post 9/07/2005, 19:27 Quote Post

Jestem za Mikołajem Potockim.
 
User is offline  PMMini Profile Post #24

     
piotpal
 

W Służbie Ich Królewskich Mości: Qltury i Nauki
******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.255
Nr użytkownika: 7.889

Piotr P.
Zawód: student
 
 
post 16/07/2005, 20:04 Quote Post

Witam! Do tego panteonu dowódców dostawiłbym Karola XII, króla szwedzkiego z okresu wojny północnej. Jego lądowanie po drugiej stronie Bałtyku było ok, ale powinien zrozumieć, że los mu sprzyja i kiedyś go opuści. A on siedział w Europie Środkowej i nie wiedział co dalej począć. Zresztą zmarł w głupi sposób, bo wychylił się z okopu.
 
User is offline  PMMini Profile Post #25

     
Pisarz Polny
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 483
Nr użytkownika: 5.706

 
 
post 16/07/2005, 20:39 Quote Post

Karol XII był bardzo zdolnym dowódcą, bił armie saskie, RP, rosyjskie i brandenburskie. Nie rozważamy tu celowości prowadzenia wojny tylko talent dowódcy lub jego brak.
Przykładem na jego wysokie umiejętności jest Narwa, Kliszów, Kalisz.
 
User is offline  PMMini Profile Post #26

     
Hieronim Lubomirski
 

Hetman Wielki Koronny
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.581
Nr użytkownika: 1.410

Zawód: Kawaler Maltanski
 
 
post 17/07/2005, 6:23 Quote Post

QUOTE
Przykładem na jego wysokie umiejętności jest Narwa, Kliszów, Kalisz.


Przecież pod Kaliszem Karola XII wogóle nie było, a Szwedzi przegrali. A pod Kliszowem wygrał tylko dlatego że Lubomirski zostawił Sasów i wycofał wojsko Polskie z walki.

A do miana najgorszych dowódców dodałbym regimentarzy spod Piławiec to co narobili przebia nawet kandydaturę Potockiego.
A zatem Dominik Zasławski, Mikołaj Ostroróg i Aleksander Koniecpolski
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #27

     
piotpal
 

W Służbie Ich Królewskich Mości: Qltury i Nauki
******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.255
Nr użytkownika: 7.889

Piotr P.
Zawód: student
 
 
post 17/07/2005, 10:27 Quote Post

Witam! Co do Karola XII to powiem tylko tyle że na przełomie 1707/1708 dostał on propozycje pokojowe od Piotra I Wielkiego i je odrzucił. Zademonstrował swoją pogardę dla Rosji, tym że kazał aresztować ambasadora rosyjskiego w Dreźnie i skazał go na śmierć. Wiem, że to bardziej była decyzja polityczna, ale wynika również z niej fakt, że Karol XII zbyt optymistycznie obliczył swoje siły, co do dalszej kampanii w Rosji, co potem się sprawdziło. Moim skromnym zdaniem prawdziwy wódź wojenny powinien podejmować celne decyzje nie tylko w skali mikro (bitwy), ale także w skali makro (wojny).
 
User is offline  PMMini Profile Post #28

     
Pisarz Polny
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 483
Nr użytkownika: 5.706

 
 
post 17/07/2005, 20:28 Quote Post

jeżeli tak patrzysz na dowódcę, to Habsburgowie powinni zajmować kilka czołowych miejsc na litwie najlepszych wodzów, gdyż potrafili niezmiernie sprawnie kierować swoim państwem ( mowa tu o lini austriackiej). Dowódca nie jest politykiem, ma wygrać bitwę, a rozwiązaniami politycznymi powinni zająć się dyplomaci.
Oczywiście Karol XII nie rozwiązał kilku kwestii tak jak powinien to zrobić, ale ptrzymy na to z naszej perspektywy, co jest dużym błędem, należy spojrzeć oczami ówczesnych ludzi, aby zrozumieć pewne przesłanki którymi się kierowali. Mógł przyjąć ofertę pokojową cara, ale byłoby to tylko odroczenie rozprawy z Rosją przełożone na później, w 1708 był na topie i jego armia szła od zwycięstwa do zwycięstwa, logiczne więc było dobicie chwiejącej się Rosji.
kwestia wyliczenia sił, nigdy nie wiesz jakimi siłami dysponuje przeciwnik, można co najwyżej pobierznie je rozpoznać, a tak poza tym wyruszając na Rosję liczył na kozaków, więc jego siły podwoiłyby się a nawet potroiły. Jak wyszło tak wyszło ale tego do końca nie mógł przewidzieć. Gdyby każdy wódz nie doceniał swoich wojsk i nie myślał ofensywnie nie mielibyśmy Kann, Kłuszyna i wilu podobnych bitew.
Rzeczywiście Hieronimie zagalopowałem się, ale trudno odmówić geniuszu temu młodemu władcy ze Skandynawii. Wystarczy wspomnieć, że przeszkolił bardzo dobrze swoją armię i potrfił postawić na jej czel zdolnych oficerów. czy nie jest to zmysł dobrego dowódcy?
 
User is offline  PMMini Profile Post #29

     
piotpal
 

W Służbie Ich Królewskich Mości: Qltury i Nauki
******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.255
Nr użytkownika: 7.889

Piotr P.
Zawód: student
 
 
post 17/07/2005, 21:18 Quote Post

Witam! Więc może postawmy po prostu Karola XII gdzieś po środku. Załóżmy, że nie był ani najwspanialszym, ani najgorszym wodzem w historii.
 
User is offline  PMMini Profile Post #30

7 Strony < 1 2 3 4 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2016 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej