Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
12 Strony < 1 2 3 4 5 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Najlepsza armia od połowy XVI w. do końca XVII w.
     
Sarissoforoj
 

Kwatermistrz Generalny
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.354
Nr użytkownika: 1.265

 
 
post 12/12/2004, 15:45 Quote Post

QUOTE
Sarissoforoj. Proszę napisz o jakiej jeździe myślisz? Powiedzmy 800 husarzy przeciwko 800 ??? i dlaczego husaria miałaby przegrać, mniejsza już o atuty związane z atakowaniem piechoty.
Podałem adresy pod którymi wyraźnie podałem jaką jazdę uważam za najlepszą, więc jeśli cie to bardzo interesuje to poszukaj.

A ta hipotetyczna walka pomiedzy dwoma rodzajami kawalerii to chyba lekka przesada. Starcie zbrojne to nie tylko proste starcie dwóch oddziałów o okreslonej liczebnosci i uzbrojeniu. Dochodzą do tego umiejetności i doświadczenie dowódców. Wyszkolenie osobiste żołnierzy ale także zgranie oddziału. Nie zapominajmy też o terenie, mogłobybyć tak że w grzaskim terenie, husarię roznosłaby na szczęty zwykła jazda typu wołoskiego. Dodajmy warunki pogodowe. No i taki aspekt jak morale, zdarzało się, że w sytuacjach trudnych, husaria uderzała bardzo miękko i nie przynosiło to starcie spodziewanych efektów.
A tak na koniec to powiem jedno, kampanie polskie były z reguły krótkie z dużą intensywnościa walk. Gdy kampania się wydłużała, kawaleria polska w tym husaria traciła wiele na wartości. Wielu żołnierzy traciło w wyniku róznego typu niepomyslnych okoliczności całe uzbrojenie lub wyposarzenie. Można znaleź mnóstwo opisów przemarszu husarii z czasów późnego Potopu lub kampanii w Rosji w lattach 1663-64, gdzie wielu obserwatorom zdawało sie po wyglądzie że przechodzą obok nich lekkie znaki, tak nędznie wygladały. Kawaleria zachodnia wchodziła wskład armii zawodowych, często zaopatrywanych ze źródeł państwowych lub magazynów. Powodowało to że prezentowała się znacznie lepiej i morale w ich jednostkach yło często znacznie wyższe od polskiej wynędniałej husarii.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #31

     
korten
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.633
Nr użytkownika: 1.663

 
 
post 12/12/2004, 16:13 Quote Post

Husaria tez raczej nie byla stowarzyszeniem amatorow,tylko dobrze wyszkolonych profesionalistow.Wyszkolenie husarza i jego koni zajmowalo wiele czasu.Husarz musial swoje uzbrojenie
kupic sobie sam, Ale pozniej uposazenie powinno wystarczyc na
utrzymanie towarzysza pocztu i ekwipunku, ale jak to z wyplatami bylo to juz inna historia
 
User is offline  PMMini Profile Post #32

     
Werkemet
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 109
Nr użytkownika: 2.439

 
 
post 12/12/2004, 16:51 Quote Post

Sarissoforoj --->

Twoje twierdzenia o "morale wynędzniałej husarii" zmuszają mnie do zakończenia dyskusji z Tobą, ponieważ nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz. Husaria po pierwsze była formacją zawodową, po drugie najlepiej uzbrojoną w wojsku polskim, po trzecie najlepiej w nim wyszkoloną, często po odsłużeniu w innych formacjach jazdy dopiero trafiało się do husarii. Pisanie o sytuacji z czasów Potopu jest śmieszne i najlepiej świadczy o Twoich intencjach, wtedy husaria była nieliczna a całe polskie wojsko pod względem wyszkolenia ustępowało temu z okresu panowania poprzednich Wazów. Dopiero za Sobieskiego doszło do pełnego odrodzenia polskiej armii. Poza tym polecam przeczytanie czegoś o bitwie warszawskiej z 1656 roku w tej bitwie husaria najlepiej wypadła pod względem morale ze wszystkich polskich formacji. Jeśli idzie o poziom morale to jestem pewien że było ono często wyższe a już na pewno nie niższe w husarii niż w formacjach jazdy zachodniej w XVII wieku. Świadczą o tym bitwy z jej udziałem, gdzie niemal zawsze wykazywała się wysokim morale a często także bohaterstwem, do którego innym polskim formacjom zdarzało się być bardzo daleko. Twoje wywody są po prostu oderwane od rzeczywistości, może jeszcze mi powiesz że Gustaw II Adolf miał kawalerią gorszą od swoich przeciwników w wojnie trzydziestoletniej? Jak ta kawaleria wytrzymała atak husarii najlepiej widać pod Trzcianą. Twoim zdaniem powinna mieć super morale i profesjoanlizm przekraczający cokolwiek do czego polska husaria mogłaby się chociaż zbliżyć. Poczytaj trochę o tym jak przebiegało szkolenie husarza, jak kosztowne było jego wyposażenie, jak wysokie morale, może po tym przestaniesz tłuc w klawiaturę podobne dyrdymały.

Przeczytaj np. to http://www.radoslawsikora.republika.pl/ksiazki/zbroja.html
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #33

     
Sarissoforoj
 

Kwatermistrz Generalny
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.354
Nr użytkownika: 1.265

 
 
post 12/12/2004, 17:36 Quote Post

QUOTE
Twoje twierdzenia o "morale wynędzniałej husarii" zmuszają mnie do zakończenia dyskusji z Tobą, ponieważ nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz.
A na czym ty "człowieku" opierasz swoje teorie, na podstawie Sienkiewicza i jego wizji szarży pod Warszawą. Właśnie mała liczebność husarii wynikała właśnie, że część chorągwi, nie reprezentujących soba poziomu husarii została zmieniona w pancerne. Ponadto szlachta znacznie zubożała w wyniku wojen i nie było jej stać na drogie wyposarzenie husarza.
Twój stosunek do mnie jest mi zupełnie obojętny przewiduję ........ (eeee to chyba z filmu).
QUOTE
Husaria po pierwsze była formacją zawodową, po drugie najlepiej uzbrojoną w wojsku polskim, po trzecie najlepiej w nim wyszkoloną, często po odsłużeniu w innych formacjach jazdy dopiero trafiało się do husarii.

Przy stanie liczebnym około 1000 husarzy w okresie Potopu, towarzyszy (nie mylić z komunistami) było około 250 - 300, reszta to pocztowi wyposarzeni i uzbrojeni przez towarzyszy. Skąd wytrzasnołeś ten sposób awansu ze znaku pancernego do husarskiego. Awans ten wynikał tylko i wyłącznie ze statusu finansowego. Wyszkolenie husarzy to też problematyczna sprawa, nie było żadnych szkół ich szkolących. Po drugie jak wspomniałem, głównym kryterium naboru był status materialny (tylko bogatych bło stać na drogie wyposarzenie), nie zawsze wiązał się z umiejetnosciami. szlachta nie bardzo była chętna do szkolenia, znajdziesz na ten temat wiele w literaturze pamiętnikarskiej.
QUOTE
Poza tym polecam przeczytanie czegoś o bitwie warszawskiej z 1656 roku w tej bitwie husaria najlepiej wypadła pod względem morale ze wszystkich polskich formacji.
Ale ogólnie kiepsko.
QUOTE
Jeśli idzie o poziom morale to jestem pewien że było ono często wyższe a już na pewno nie niższe w husarii niż w formacjach jazdy zachodniej w XVII wieku
Oczywiście byłeś tam i sprawdziłeś. Skąd te dowody, poprzyj to jakimś argumentem.
QUOTE
Jak ta kawaleria wytrzymała atak husarii najlepiej widać pod Trzcianą. Twoim zdaniem powinna mieć super morale i profesjoanlizm przekraczający cokolwiek do czego polska husaria mogłaby się chociaż zbliżyć. Poczytaj trochę o tym jak przebiegało szkolenie husarza, jak kosztowne było jego wyposażenie, jak wysokie morale, może po tym przestaniesz tłuc w klawiaturę podobne dyrdymały.
W dalszym ciągu nie podałeś żadnego innego przykładu starcia polskiej kawalerii z armią typu zachodniego za wyjątkiem szwedzkiej, a wyciągasz daleko idące wnioski.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #34

     
Leo
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 37
Nr użytkownika: 2.565

 
 
post 13/12/2004, 15:55 Quote Post

Odpowiadając na pytanie z tematu: Szwedzi i Francuzi. Najbardziej uniwersalni i profesjonalnie dowodzeni. Rzeczpospolita miała zbyt wiele okresów upadku i ewidentne słabości: artyleria i fortyfikacje (nie chodzi tu o jakość lecz ilość).
Nawiązując do powyższej dyskusji: a jak myślicie, jak zakończyłoby się starcie piechoty Karola Gustawa z husarią? W końcu nigdy nie mieli okazji bezpośrednio się ze sobą zmierzyć na polu bitwy...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #35

     
Leo
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 37
Nr użytkownika: 2.565

 
 
post 13/12/2004, 15:57 Quote Post

QUOTE(Marek Hilgendorf @ Dec 11 2004, 12:34 AM)
Podpisuję się obiema rękoma (i nogami) pod tym co napisał Szkot. Dla niedowiarków polecam lekturę opracowania pt: "Wojny Szwecji z Brandenburgią i Rosją w latach 1674-1679" autorstwa Michała Radomskiego. Jest to obecnie jedyne w Polsce opracowanie na ten temat........


Gdzie można dostać tę książkę i kto ją wydał?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #36

     
corvinus
 

Googlomaniak
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.360
Nr użytkownika: 324

 
 
post 15/12/2004, 0:22 Quote Post

QUOTE
Nawiązując do powyższej dyskusji: a jak myślicie, jak zakończyłoby się starcie piechoty Karola Gustawa z husarią? W końcu nigdy nie mieli okazji bezpośrednio się ze sobą zmierzyć na polu bitwy...


Mieli(Wojnicz, Kłeck), choć na temat warunków tych bitew konsensusu nie ma..ale sam wynik nie podlega dyskusji...

http://www.historycy.org/index.php?showtopic=66&st=0
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #37

     
Leo
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 37
Nr użytkownika: 2.565

 
 
post 15/12/2004, 8:48 Quote Post

Kłeck? Chyba Klecko? (pewnie są dwie wersje)
Rzeczywiście, w tej bitwie Polacy szarżowali na szwedzką piechotę.
Natomiast pod Wojniczem piechoty nie było, tylko dragonia.

"Wynik nie podlega dyskusji..." To znaczy?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #38

     
JAR
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 27
Nr użytkownika: 2.588

 
 
post 15/12/2004, 12:30 Quote Post

Witam wszystkich jestem tu nowy ale chcę się odnieść do tematu o Husari
Husaria była nie tylko najlepszą jazdą swych czasów. Była także najpiękniejszym zjawiskiem jakie zaistniało na polach bitew w historii ludzkości. Nawet w swej bardzo barwnej epoce była oceniana jako wyjątkowa. Szczególnie na Zachodzie, który nie błyszczał tak jak sarmacka Rzeczpospolita, robiła ona olbrzymie wrażenie. Do ciekawego epizodu doszło np. w czasie odsieczy wiedeńskiej (1683r.), gdzie jak wiadomo przeprowadzono sławną szarżę. Wtedy to żołnierze wojsk sprzymierzonych (chodzi o Niemców i Austriaków, którzy wspólnie z Polakami uczestniczyli w odsieczy) wstrzymali mimowolnie natarcie, by móc podziwiać niesamowity widok jaki sprawiała szarżująca husaria.
A teraz opis bitwy pod Kircholmem dla pokazania iż husaria miała sposobność spotkać się z piechotą szwecką
Książę Karol Sudermański wkroczył do Inflant w 1600 r. Inflanty stanowiły lenno Rzeczypospolitej od 1562 r.
W 1605 r. wylądowały w inflantach duże siły szwedzkie:
4000 ludzi pod wodzą Fryderyka Joachima Manswelda
5000 ludzi pod wodzą Andersena Lennartssona (Lindersona).
5000 ludzi z Karolem Sudermańskim (wówczas już Karolem IX - królem Szwecji).
23 września Karol IX przystąpił do oblężenia Rygi głównego miasta Inflant. Miasto, gdzie skupiały się wszystkie szlaki handlowe tej prowincji, stanowiło podstawę zaopatrzenia dla wojsk dowodzonych przez hetmana litewskiego, Karola Chodkiewicza.
Zdobycie przez Szwedów Rygi oznaczałoby utratę największego w tej części Bałtyku portu , przekreślenie politycznego władztwa Rzeczypospolitej w Inflantach.
Do 25 września 1605 r. wojska Chodkiewicza liczące około 3500 ludzi, stały w obozie nad Kiesią.Wczesnym rankiem tego dnia wymaszerowały i 26 września wieczorem rozłożyły się obozem między Iskielem i Kircholmem. Przebyły 80 kilometrów w 36 godzin !!!
Karol IX zarządził wymarsz w nocy z 26 na 27 września (5000 jazdy, 6000 piechoty i 11 dział). Rano Szwedzi staneli pod Kircholmem. Wojsk litewskich nie było widać . Karol IX sądził więc, że Chodkiewicz przestraszony ogromną dysproporcją sił uszedł. Tymczasem chorągwie litewskie w zupełnym porządku stały ukryte za pagórkami wznoszącymi się na północny zachód od Kircholmu.
Szwedzi stanęli w czterech rzutach.
1. w pierwszym było siedem batalionów piechoty z działami pod wodzą Lennartsona (ponad 3900 piechoty i 11 dział).
2. w drugim - sześć szwadronów jazdy rajtarskiej pod wodzą Manswelda (około 1000 rajtarów) i Brandta (około 1200 rajtarów).
3. w trzecim - sześć batalionów piechoty i gwardia królewska dowodzona przez księcia Lüneburskiego (ponad 3000 piechoty).
4. w czwartym - pięć skwadronów jazdy rajtarskiej pod dowództwem króla Karola IX (około 1600 rajtarów).
Wojska szwedzkie zajeły korzystną pozycję i dlatego Karol IX nie spieszył się z rozpoczęciem natarcia nie chcąc utracić pozycji za przeszkodą naturalną w postaci strumienia wpadającego do Dźwiny.
Hetman Chodkiewicz uszykował swoje oddziały w trzech rzutach.
1. W centrum pierwszego - hetmańskie roty husarskie pod dowództwem Wincentego Wojny (300 kawalerzystów), piechota (około 1000 ludzi) i działa (4 do 7) , na prawym skrzydle pierwszego rzutu 700 husarzy pod Janem Piotrem Sapiechą, a na lewym 900 husarzy i nieco lekkiej jazdy pod Tomaszem Dąbrową.
2. w drugim rzucie 300 rajtarów kurlandzkich księcia Fryderyka Kettlera (przybyli oni na początku bitwy już w czasie utarczek harcowników).
3. w trzecim rzucie stanowiącym odwód stanęło 200 husarzy pod rotmistrzem Teodorem Lackim, lekkie roty oraz ochotnicze poczty szlacheckie.
Hetman Chodkiewicz chcąc sprowokować wroga wysłał licznych harcowników. Kilkugodzinne harce przebiegały pomyślnie dla Litwinów, ale nie ściągneły Szwedów ze stoku. Wreszcie Chodkiewicz uprzedziwszy wojsko upozorował ucieczkę.
Król szwedzki nakazał natarcie. Piechota szwedzka pierwszego rzutu w liczbie 3840 ludzi przeszła strumień i posuwała się w górę ku wojskom hetmańskim prowadząc przed sobą 9 dział. Gdy zbliżyli sie na odległość strzału nieliczna litewska piechota plunęła ogniem wszystkich swych działek i muszkietów.
Hetman nakazał atak 300 husarzom Wincentego Wojny.
Husarze galopując po stoku w dół łatwo nabrali szybkości. Jednak szwedzcy muszkieterzy zdążyli oddać salwę. Husarze nie zważając na straty galopowali dalej. Piechota szwedzka zasłoniła się pikami. Szczęk łamanych kopii i pik zmieszał się z krzykiem wojowników i rżeniem koni. Na pomoc husarzom Wojny przybyli rajtarzy kurlandzcy drugiego rzutu. Cel został osiągnięty, nielicznymi siłami związano w walce ponad 3800 piechoty wroga. (13 towarzyszy husarskich zginęło, 17 zostało rannych, ubyło 150 koni ).
Lewe polskie skrzydło w sile 900 husarzy wzmocnione lekką jazdą pod rotmistrzem Dąbrową uderza na 3 skwadrony (1000 ludzi) rajtarów Manswelda. Roznoszą ich we wstępnym boju. Uciekający rajtarzy mieszają szyki swojej piechoty trzeciego rzutu. W pogoń ruszają kozacy z pułku Dąbrowy, a husarze zawrócili nieco w prawo i uderzyli w bok i tyły piechoty szwedzkiej związanej siłami Wojny i rajtarią Kettlera.
Nie wątpiąc w sukces, (bitewna kurzawa utrudniła ocenę sytuacji) z lewego szwedzkiego skrzydła rusza Brandt ze swymi 1200 jazdy, by zamknąć pierscień wokół walczących.
Równocześnie z prawego polskieg skrzydła rusza Jan Piotr Sapieha w sile 700 husarzy i 400 kozaków. Przełamują nieruchawą rajtarię Brandta. Król szwedzki posyła Brandtowi na pomoc cały swój odwód w sile 1600 rajtarów. (wg. Henryka Wisnera "Kircholm 1605" król szwedzki posłał gwardię królewską w sile 700 ludzi). Pogarsza to sytuację Piotra Sapiehy. Chcąc to zmienić i widząc że Karol IX wykorzystał całą kawalerię, Chodkiewicz wysyła do boju 200 husarzy pod Teodorem Lackim, którzy obchodząc walczących dość daleko z prawej strony, uderzają całym pędem w bok szwedzkiej kawalerii.
Przesądza to wynik starcia kawaleryjskiego. Szwedzka rajtaria zaczyna uciekać. W tym momencie odsłoniła lewy bok swojej piechoty, co przypieczętowało jej los. Bitwa była praktycznie rozstrzygnięta.
Czas starć powyżej opisanych oceniany jest na maks. pół godziny.
Następuje pościg za uciekającymi Szwedami, którzy próbowali się jeszcze bronić w kilku miejscach i ratować sytuację. Działo się tak wokół kościółka kircholmskiego, gdzie broniły się regimenty trzeciego rzutu i na drodze do Rygi, gdzie dwukrotnie pod wodzą samego króla Karola IX próbowały stawić opór, z chwilowym powodzeniem, resztki szwedzkiej kawalerii.
"a potem rzeź i pogoń do wieczora"
Zwycięstwo odniesione przez Karola Chodkiewicza, biorąc pod uwagę dysproporcję sił, było ogromne. Ocenia się, że zgineło 6000 szwedów. Między innymi Fryderyk książe Lüneburski i Lenartsson. Ranny został król Karol IX. Zdobyto działa i 60 chorągwi.
Straty własne to około 100 zabitych i kilkuset rannych.
Wieść o zwycięstwie rozniosła się szeroko po świecie. Podziwiali ją papież, szach perski, król angielski i wielu innych.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #39

     
Werkemet
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 109
Nr użytkownika: 2.439

 
 
post 15/12/2004, 12:51 Quote Post

Za Karola X Gustawa czyli w czasach "Potopu" husaria była bardzo nieliczna i źle dowodzona. Dla przykładu najsłynniejsza chyba szarża husarii w tym okresie, w bitwie pod Warszawą (1656) wykazała jej przydatność, wysokie morale i skuteczność. Tyle, że husaria dla skuteczności potrzebowała także wsparcia ze strony innych polskich oddziałów, a to pomimo błagań Jana Kazimierza nie nastąpiło. Nie jest raczej możliwe by 800 osobowa jednostka mogła wygrać sama całą bitwę z potężną armią szwedzko-brandenburską.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #40

     
JAR
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 27
Nr użytkownika: 2.588

 
 
post 15/12/2004, 13:21 Quote Post

Ale takie są fakty a bitwa pod Kircholmem przeszła do historii najsłynniejszych zwycięstw polskiej jazdy i nie była ostatnia np. bitwa pod Kłuszynem w 1610
W 1609 r. wojska Rzeczpospolitej wyruszyły na państwo carów. Wbrew radom Żółkiewsiego, który proponował iść wprost na Moskwę, król nakazał oblegać Smoleńsk, który - dzielnie broniony - przez dwa lata zatrzymywał pod swoimi murami wojsko polskie (zdobyty dopiero w czerwcu 1611 r.). Na odsiecz obleganemu miastu car Wasyl Szujski wysłał W 1610 r. pod wodzą swego brata Dymitra Szujskiego armię liczącą około 5.000 najemnych żołnierzy cudzoziemskich oraz prawie 30.000 moskiewskich. Narodowe oddziały wojska moskiewskiego w znacznej części składały się z nie uzbrojonych chłopów. Niewątpliwie znacznie lepiej od świeżo powołanych Rosjan było wyszkolone 5.000 piechoty i jazdy cudzoziemskiej, jednak i one nie reprezentowały tak wysokiej wartości bojowej, jak późniejsze wojska zachodnioeuropejskie po reformach dokonanych w czasie wojny trzydziestoletniej.
Na wieść o odsieczy dla Smoleńska hetman Stanisław żółkiewski wyszedł 10 czerwca z obozu pod Smoleńskiem i zablokował pod twierdzą Carowe Zajmiszcze ośmiotysięczny korpus Wołujewa. Pod twierdzą zostawił część sil, a sam na czele około 6.500 jezdnych i 200 piechurów z dwoma działkami ruszył przeciwko Szujskiemu. Podążając komunikiem jazda hetmańska przebyła w nocy z 3 na 4 lipca 1610 r. ponad 25 km i przed świtem stanęła pod Kłuszynem. Armia Szujskiego rozłożyła się tam w dwóch obozach: cudzoziemskim i rosyjskim, między wsiami Pirniewo i Woskriesienskaja. Pomiędzy wojskami przeciwników leżała wieś Prieczystoje, otoczona dość dużymi drewnianymi płotami, co uniemożliwiało przeprowadzenie szarży kawaleryjskiej. Dlatego nie mógł hetman wykorzystać elementu zaskoczenia i uderzyć na śpiącego nieprzyjaciela. W celu przygotowania dogodnego do szarży terenu rozkazał Żółkiewski podpalić zabudowania wsi Prieczystoje, a szczególnie płoty. Pożar jednak rozbudził nieprzyjaciela, ostrzegł o nadejściu wojsk polskich i pozwolił mu stanąć w szyku bojowym.
Prawe zgrupowanie wroga stanowiły wyłącznie najemne wojska cudzoziemskie: Szwedzi, Francuzi, Anglicy i Szkoci, dowodzeni przez Jakuba de la Gardie i Everharda Horna. W pierwszym rzucie wojsk cudzoziemskich była piechota, w drugim - rajtaria. Lewe zgrupowanie składało się z narodowych wojsk moskiewskich: w pierwszym rzucie - piechota, w drugim - jazda narodowa.
Hetman Żółkiewski uszykował swoją jazdę (oddziałek piechoty z obydwoma działami pozostał mocno w tyle podczas nocnego marszu) w trzech rzutach z silnymi skrzydłami i odwodem w centrum.
4 lipca jeszcze przed świtem do natarcia ruszyły roty husarii, korzystając z oświetlenia pola przez łuny płonącej wsi. Silna szarża husarii poszła z lewego skrzydła na cudzoziemskie oddziały, ale obronna pozycja wroga na jego prawym skrzydle była silna. Szarże husarii poważnie utrudnione były przez resztki nie spalonych płotów; skrywała się za nimi najemna piechota wroga, wystawiając zza tych świetnych umocnień piki i paląc gęsto z muszkietów. Jazda hetmańska mogła atakować jedynie przez wyrwy w owych wysokich plotach. Husaria nie zdołała pierwszą, wstępną szarżą przełamać piechoty muszkietersko-pikinierskiej, zajmującej świetna pozycję i broniącej się niesłychanie zażarcie. Hetman nie rezygnował i nakazywał husarii dalsze ataki. Znakomity musiał być w tych ponawiających ataki rotach husarskich materiał żołnierski, skoro niektóre chorągwie po osiem, a nawet dziesięć razy "do sprawy podchodziły", nacierając na piechotę wspieraną nadto ogniem pistoletów rajtarii cudzoziemskiej. Uczestnik bitwy pod Kłuszynem Samuel Maskiewicz, towarzysz roty husarskiej księcia Poryckiego, dał w swoim pamiętnikach świadectwo zaciętości tych zmagań. Potwierdzają to również inne relacje, w tym samego hetmana Żółkiwewskiego.
Oddziały piechoty, osłabione stale ponawianymi atakami, zostały przełamane, gdy przybyły na miejsce bitwy oddział polskiej piechoty z dwoma działkami wsparł ogniem kolejny atak husarii. Po przełamaniu piechoty jazda nasza natarła na rajtarię, stojącą w drugim rzucie cudzoziemskich wojsk, Dymitra Szujskiego. Nie wytrzymała karakolująca rajtaria uderzenia w cwale husarzy, od razu została przełamana i poszła w rozsypkę. Na szczególniejszą uwagę zasługuje pewien epizod bitwy kłuszyńskiej - według opisu wspomnianego Maskiewicza:
"...Widząc nieprzyjaciel nas już słabnących, rozkazał dwom kornetom rajtarskim, które w pogotowiu w sprawie stały przeciwko nas, aby się z nami spotkały i ci sami za łaską Najwyższego zwycięstwo nam uczynili. Bo jak skoczyli do nas nie gotowych i zarazem wypuściwszy strzelbę, poczęli odwrót czynić zwykłym sposobem dla nabijania, a drudzy po nich następowali strzelając, my nie czekając póki wszyscy strzelą, a widząc, że oni odwrót czynią, posunęliśmy się za nimi, jeno pałasze w ręku mając, a ci zapomniawszy nabijać a drugi nie wystrzelił, tył podali i wpadli na wszystką Moskwę, która w bramie obozowej stała w sprawie i pomięszali ich wnet..."
Opisany przez husarzy wypadek jest przykładem nieudanego karakolu rajtarii wobec atakującej ją husarii; dowodzi wyższości taktyki husarii i całej naszej jazdy nad rajtarską taktyką walki ogniowej.
Na prawym skrzydle naszych wojsk jazda hetmańska szybciej uporała się z przeciwnikiem. Słabo wyszkolone oddziały narodowych wojsk moskiewskich szybko zostały spędzone z pola. Przełamana w pierwszym natarciu przez husarię jazda bojarska rzuciła się do ucieczki.
Pobity nieprzyjaciel skrył się w obu swoich obozach, zabezpieczonych wcześniej zbudowanymi palisadami, i uformował szyki. Żółkiewski najsilniejszy atak znów skierował najpierw na obóz wojsk cudzoziemskich. Jazda hetmańska mimo umocnień wdarła się do środka obozu. Dowódcy najemnych wojsk cudzoziemskich widząc beznadziejną sytuację przystali na rokowania. Po kapitulacji część cudzoziemskich oddziałów odeszła wolno i z bronią, złożywszy tylko zobowiązanie, że nie będą walczyć już przeciwko Polakom, druga część przeszła na stronę Rzeczypospolitej i wraz z wojskami Żółkiewskiego przestąpiła do ataku na obóz narodowych wojsk moskiewskich. W tej sytuacji Szujski, od początku bitwy dowodzący niezdecydowanie i nieudolnie, zarządził odwrót, który wobec naporu hetmańskich wojsk zamienił się w ucieczkę.
W bitwie pod Kłuszynem paść miał ponad 11.000 wrogów. Straty polskie wynosiły kilkuset poległych i wielu rannych żołnierzy oraz wiele zabitych i rannych koni.
Wielkie zwycięstwo pod Kłuszynem 4 lipca 1610 r. było tyleż sukcesem jazdy narodowego autoramentu, szczególnie husarii, której była tam zdecydowana większość, co mistrzowskiego dowodzenia hetmana Stanisława Żółkiewskiego. Hetman przesądził o zwycięstwie dzięki stanowczemu skupieniu sił na lewym skrzydle i dążenia do rozstrzygnięcia tam, gdzie stały najgroźniejsze oddziały cudzoziemskiej piechoty. Dowodem doświadczenia i wytrwałości bojowej tych wojsk najemnych jest choćby fakt, iż chorągwie husarskie wielokrotnie przebijały się w szczelinach płotów przez pierwsze linie obronne nieprzyjaciela, na tyłach wroga się porządkowały i wobec nieprzełamania jego obrony wracały i uderzały znowu.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #41

     
Leo
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 37
Nr użytkownika: 2.565

 
 
post 15/12/2004, 14:03 Quote Post

No fajnie, wszystko się zgadza. Ale husaria z okresu potopu to już inna jakość. Niestety. A przede wszyskim przeciwnik już dużo silniejszy. Walory bojowe armii szwedzkiej z początku XVIIw. są nieporównanie niższe w stosunku do czasów Gustawa II Adolfa i Karola X Gustawa.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #42

     
corvinus
 

Googlomaniak
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.360
Nr użytkownika: 324

 
 
post 15/12/2004, 16:29 Quote Post

QUOTE
Kłeck? Chyba Klecko? (pewnie są dwie wersje)
Rzeczywiście, w tej bitwie Polacy szarżowali na szwedzką piechotę.
Natomiast pod Wojniczem piechoty nie było, tylko dragonia.


najwłaściwsze będzie Kłecko.. a co do Wojnicza to musze sprawdzić bo gdzieś mi utkwiło w pamięci, że było tam z dragonami ze 200 specjalnie odkomenderowanych muszkieterów.

QUOTE
"Wynik nie podlega dyskusji..." To znaczy?


To znaczy, że husaria walcząc zresztą z jazdą szwedzką dostaje boczny ogień od piechoty/dragonii i się wycofuje..
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #43

     
Werkemet
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 109
Nr użytkownika: 2.439

 
 
post 15/12/2004, 20:09 Quote Post

QUOTE(corvinus @ Dec 15 2004, 05:29 PM)
To znaczy, że husaria walcząc zresztą z jazdą szwedzką dostaje boczny ogień od piechoty/dragonii i się wycofuje..
*



Pomijanie pewnych faktów jest nie uczciwe, jeśli masz na myśli bitwę warszawską z 1656 roku:

a) husarzy było w tej szarży jedynie 800
cool.gif armia szwedzka miała kilkudziesięciokrotną a na odcinku frontu na jaki szła szarża, kilkunastokrotną przewagę liczebną nad szarżującą husarią
c) husarze szarżowali i dopiero gdy nie doszło do wsparcia ze strony innych jednostek wycofali się, co było całkowicie zrozumiałe
d) żadna z jednostek w historii wobec takiej przewagi liczebnej i dobrego wyszkolenia przeciwnika nie byłaby w stanie wygrać podobnego starcia bez współdziałania innych części swojej armii
Tak więc klęska tej szarży nie była winą husarii i gdyby pozostałe formacje włączyły się do walki sytuacja mogłaby się zupełnie inaczej rozwinąć.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #44

     
corvinus
 

Googlomaniak
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.360
Nr użytkownika: 324

 
 
post 15/12/2004, 21:46 Quote Post

Mówiłem o Kłecku i Wojniczu..ale jeżeli chcesz to zejdziemy na temat Warszawy...
Twierdzenie o kilkudziesięciokrotnej (czy "tylko" kilkunastokrotnej) przewadze w odniesieniu nawet do odcinka frontu jest kompletną bzdurą ..ilość szarżujących husarzy określa się na 800-1000, podczas gdy cała armia szwedzko-brandenburska pod Warszawą liczyła ok. 18 000 tysięcy żołnierzy. Generalnie husaria walczyła z trzema pułkami rajtarii szwedzkiej (nie pamiętam dokładnie ale max 2500 żołnierzy + dostała ostrzał boczny od rajtarii brandenburskiej)
W tej bitwie praktycznie nie było stracia husarii z piechotą szwedzką (i dzięki Bogu wink.gif )
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #45

12 Strony < 1 2 3 4 5 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2017 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej