Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
5 Strony « < 2 3 4 5 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Problem kultowych seriali, PRL-u były, a potem nie
     
Aquarius
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.844
Nr użytkownika: 15.327

A.F.
Stopień akademicki: mgr
 
 
post 25/03/2020, 16:30 Quote Post

QUOTE(Baszybuzuk @ 25/03/2020, 14:44)
jak my sami aktywnie chcemy oglądać ich cierpienia. biggrin.gif
*



Nie, my chcemy robić ich cierpienia ale oglądać wolimy seriale pogodne, najlepiej z happy endem.


A teraz pytanka.
Czy coś, co jest kultowe dla nas musi być kultowe dla naszych dzieci, wnuków? Jeżeli nie są, to czy tracą swoją kultowość? Tracą ją dla nas czy może tylko dla naszych potomków a dla nas pozostają kultowe?

I jeszcze jedno.
Jaki jest wyznacznik kultowości?

Trzy takie wyznaczniki już padły:
1. Serial jest znany, kojarzony przez większość społeczeństwa. Oglądany przez sporą część (jaką?) społeczeństwa.
2. Teksty przechodzą do życia codziennego i tam sobie sobie funkcjonują nawet, gdy nie pamiętamy skąd ten tekst pochodzi.
3. Chętnie do niego wracamy wracamy i oglądamy, nawet pojedyncze odcinki.

Trochę podrasowałem te wytyczne.
Czy jest zgoda na takie potraktowanie kultowości? Czy wszystkie muszą być obecne?

Można te wyznaczniki uzupełnić o następne punkty.

Ten post był edytowany przez Aquarius: 25/03/2020, 16:30
 
User is offline  PMMini Profile Post #46

     
Fuser
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.042
Nr użytkownika: 15.418

 
 
post 25/03/2020, 18:58 Quote Post

QUOTE(Wilczyca24823 @ 25/03/2020, 14:57)
Może dlatego, że rzeczywistość w nich jest ubarwiona i poprawiona - albo (tak jak w serialu "Zmiennicy" czy "Alternatywy 4") potraktowana w sposób humorystyczny. Dzieci oglądając te seriale stwierdzają, że "kiedyś było jakoś lepiej", natomiast obecnie seriale wręcz podkreślają patologie systemu, przez co człowiek traci chęć do ich oglądania.
*


Akurat bardzo trudno stwierdzić, żeby wymienione seriale Barei upowszechniały przekonanie, że "kiedyś było jakoś lepiej".

A czemu rodzice nie wpajają dzieciom o kultowości np. serialu "Ekstradycja" nakręconego 25 lat temu, czy "Niewolnicy Isaury", co prawda nie produkcji polskiej, ale w l. 80. w Polsce szalenie popularnej?
Nie słyszałem, żeby najstarsze polskie seriale telewizyjne "Barbara i Jan" (reżyserii samego Barei!), czy "Podziemny front" ktoś uważał za kultowe wedle podobno istniejącej zasady "im starsze jest coś, tym bardziej kultowe."

Ten post był edytowany przez Fuser: 25/03/2020, 19:00
 
User is offline  PMMini Profile Post #47

     
Eamr
 

Bojowa Gęś Wizygocka z Setidavy
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.584
Nr użytkownika: 39.134

 
 
post 25/03/2020, 19:17 Quote Post

QUOTE(Baszybuzuk @ 24/03/2020, 14:14)
W tym sensie seriale epoki PRL są uroczymi skamienielinami - nie ma w nich grama komercyjnego planowania produktu, w ramach którego Pancerni powinni być rozbici na więcej sezonów, niektóre odcinki powinny być wypełniaczami, przydałyby się cliffhanger'y na koniec poszczególnych serii etc.  Nie że wypełniaczy nie ma (albo cliffhangerów), ale to wszystko zabiegi twórców którzy robili to dla osiągnięcia sukcesu i sławy, a nie managerów realizujących korporacyjny plan przychodów na kolejny okres.

Może z tego wynika ich urok?
*


Filmy i inne show robiło się i wtedy dla kasy. Ale oprócz kasy profesjonaliści i artyści chcieli osiągnąć jeszcze coś.
Sławę i chwałę, albo jakoś tak. I stąd brał się urok smile.gif

OK, można powiedzieć że realia PRL-u były całkiem nie-rynkowe, ale jeśli trzymać się tego toku rozumowania, to na Zachodzie wtedy i teraz nie powinna powstać żadna dobra produkcja.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #48

     
petroCPN SA
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 773
Nr użytkownika: 104.458

Stopień akademicki: doktor
Zawód: wyk³adowca
 
 
post 25/03/2020, 19:17 Quote Post

QUOTE(Fuser @ 25/03/2020, 18:58)
najstarsze polskie seriale telewizyjne "Barbara i Jan" (reżyserii samego Barei!), czy [ . . .]
*


Drobne uściślenie. Reżyserami serialu "Barbara i Jan" byli Jerzy Ziarnik i Hieronim Przybył. Owszem, wśród scenarzystów znalazł się Stanisław Bareja (obok Jerzego Ziarnika, Hieronima Przybyła i Janusza Jaxy).

Natomiast Stanisław Bareja osobiście wyreżyserował pierwszy polski serial kryminalny "Kapitan Sowa na tropie".

Ten post był edytowany przez petroCPN SA: 25/03/2020, 19:19
 
User is offline  PMMini Profile Post #49

     
Fuser
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.042
Nr użytkownika: 15.418

 
 
post 25/03/2020, 19:24 Quote Post

QUOTE(petroCPN SA @ 25/03/2020, 20:17)
QUOTE(Fuser @ 25/03/2020, 18:58)
najstarsze polskie seriale telewizyjne "Barbara i Jan" (reżyserii samego Barei!), czy [ . . .]
*


Drobne uściślenie. Reżyserami serialu "Barbara i Jan" byli Jerzy Ziarnik i Hieronim Przybył. Owszem, wśród scenarzystów znalazł się Stanisław Bareja (obok Jerzego Ziarnika, Hieronima Przybyła i Janusza Jaxy).

Natomiast Stanisław Bareja osobiście wyreżyserował pierwszy polski serial kryminalny "Kapitan Sowa na tropie".
*


A przepraszam. Ale "Kapitan..." miana kultowego serialu też się nie dorobił. Mimo że jak dwie wspomniane przeze mnie wyżej produkcje powstał w latach 60. XX. wieku.
 
User is offline  PMMini Profile Post #50

     
piotruś1974
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 228
Nr użytkownika: 98.055

 
 
post 26/03/2020, 6:41 Quote Post

Może być jeszcze tak, że te pierwsze seriale powstawały i emitowane były w czasach, kiedy telewizor był trudno dostępnym luksusem. Ich oglądalność (używając dzisiejszej terminologii) nie była zapewne zbyt duża, powtórek (nawet w późniejszych czasach) też zbyt wielu nie kojarzę, może właśnie dlatego te seriale aż tak bardzo nie utkwiły w pamięci. "Czterej pancerni" i "stawka" powstały jednak parę lat później, gdy telewizorów było już trochę więcej.
Z kolei "Wojna domowa" (też jeden z pierwszych seriali) popularność mogła zdobyć tym, że po prostu pokazywała życie typowej polskiej rodziny (rodzin) w latach 60., podobnie jak w następnej dekadzie "Czterdziestolatek"
 
User is offline  PMMini Profile Post #51

     
Sarissoforoj
 

Kwatermistrz Generalny
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.561
Nr użytkownika: 1.265

Stopień akademicki: mgr. inz.
 
 
post 26/03/2020, 7:53 Quote Post

QUOTE(piotruś1974 @ 26/03/2020, 6:41)
...Z kolei "Wojna domowa" (też jeden z pierwszych seriali) popularność mogła zdobyć tym, że po prostu pokazywała życie typowej polskiej rodziny (rodzin) w latach 60., podobnie jak w następnej dekadzie "Czterdziestolatek"
*

Znaczy się można. Okazuje się, że pokazanie aktualnych problemów nurtujących rodzinę jest interesujące. Widocznie twórcy byli bardziej inteligentni i spostrzegawczy od "obecnych".
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #52

     
petroCPN SA
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 773
Nr użytkownika: 104.458

Stopień akademicki: doktor
Zawód: wyk³adowca
 
 
post 26/03/2020, 7:55 Quote Post

QUOTE(piotruś1974 @ 26/03/2020, 6:41)
Może być jeszcze tak, że te pierwsze seriale powstawały i emitowane były w czasach, kiedy telewizor był trudno dostępnym luksusem. Ich oglądalność (używając dzisiejszej terminologii) nie była zapewne zbyt duża, powtórek (nawet w późniejszych czasach) też zbyt wielu nie kojarzę, może właśnie dlatego te seriale aż tak bardzo nie utkwiły w pamięci. "Czterej pancerni" i "stawka" powstały jednak parę lat później, gdy telewizorów było już trochę więcej.
Z kolei "Wojna domowa" (też jeden z pierwszych seriali) popularność mogła zdobyć tym, że po prostu pokazywała życie typowej polskiej rodziny (rodzin) w latach 60., podobnie jak w następnej dekadzie "Czterdziestolatek"
*


To prawda, że jeszcze w drugiej połowie lat 60. daleko nie każde polskie gospodarstwo domowe dysponowało telewizorem. Ale za to zachowały się wydania Polskiej Kroniki Filmowej pokazujące jak mieszkańcy wsi gęsto gromadzą się wieczorem w niezwykle wtedy popularnych klubach Ruchu czy czymś podobnym. I wspólnie oglądają, na przykład, kolejne przedstawienie "Kobry". Zwykle towarzyszyło temu picie ohydnej kawy-plujki (pół szklanki fusów i pół szklanki płynu) i palenie papierosów (praktycznie wszyscy faceci i wiele kobitek paliło, zwykle tytoń podłej jakości; pomieszczenia były pełne gryzącego dymu). Ale jeden jedyny kanał czarno-białej telewizji, początkowo nadawany nie codziennie, nie przez całą dobę - był taką nowością, że ludziom nic nie przeszkadzało. Nawet niewielka przekątna ekranu oraz to, że ówczesne ekrany były mocno zaokrąglone w rogach, przez co cząstka obrazu była obcięta.
No cóż, jakież inne rozrywki oferowała ówczesna "polska powiatowa"? Chyba tylko zbiorowe picie wódy. To może już lepiej, że tak wielu wybierało wieczorną telewizję.

Jedno dziennikarskie śledztwo w "Barbarze i Janie" temu było poświęcone. Gromadzki Dom Kultury właśnie wygrał od redakcji gazety telewizor (w ramach konkursu czytelniczego), tyle, że nie dało się go oglądać, bo DK nie był zelektryfikowany. A nie był zelektryfikowany bo kierowniczka DK oraz kierownik sąsiedniego wzorowego PGR-u byli jak ten żuraw i czapla: niby do siebie lgnący ale ciągle poprztykani. Dopiero sprytna interwencja pary dwojga dziennikarzy skłoniła ich do zgodnego przeciągnięcia kabla z PGR-u do DK. I wieczorem cała wieś już zbiorowo oglądała telewizję.

Zresztą ta telewizja nie była aż taka zła. Obywała się bez irytujących dziś dla wielu ludzi reklam. Naturalnie, propaganda była w niej też obecna; kiedy na przykład obradował kolejny zjazd Partii, to aż kilka programów dziennie musiało być właśnie temu poświęcone. Ale poza tym, to ówczesny prezes TV, towarzysz Sokorski tworzył telewizję dla ludzi odrobinę inteligentniejszych i ambitniejszych, takich, powiedzmy, czytelników "Polityki". Było tam zatem miejsce na informacje o kulturze wysokiej w "Pegazie", było miejsce na popularyzację nauki w "Eurece". Filmy radzieckie naturalnie owszem, nadawano, ale filmy zachodnie również - podobno znacznie częściej, niż winnych demoludach.
W jednym ze swych felietonów Jacek Fedorowicz napisał, że taka struktura programowa wynikała z faktu, iż gomułkowska władza jakby nie od razu pojęła to, jak potężnym narzędziem dysponuje. I trochę odpuściła temat. Ludziom władzy ciągle, po staroświecku wydawało się, że (cytując Lenina) "film jest najważniejszą ze sztuk". I to właśnie w kinematografii stosowano chyba ściślejszy nadzór ideolo. Dopiero w latach 70. nastał "krwawy Maciej" (Szczepański), który przekształcił telewizję w PZPR-owską broń masowego rażenia . . . acz nawet wtedy nie pozbawioną walorów rozrywkowych.


Oglądalność nie od razu zaczęła być mierzona. Ale ja bym jej nie nie doceniał. Wracając do najwcześniejszych polskich seriali, myślę, że taka zbiorowa ich konsumpcja, z na bieżąco wymienianymi uwagami, sprzyjała ich lepszemu utrwalaniu w zbiorowej pamięci. Choć z ust pewnej osoby już wtedy dorosłej usłyszałem kiedyś wspomnienie, że od "Kapitana Sowy" to bardzo wielu wolało . . . Kaczora Donalda.

Początek emisji "Barbary i Jana" oraz "Kapitana Sowy" i "Wojny domowej" to rok 1965. Zaś pierwszy odcinek "Czterech pancernych" nadano w roku 1966. Zatem ledwie jeden rok różnicy. "Stawka" na taśmie filmowej pojawiła się w roku 1967, lecz poprzedził ją cykl przedstawień teatralnych pod tym samym tytułem (1965).

Ten post był edytowany przez petroCPN SA: 26/03/2020, 8:06
 
User is offline  PMMini Profile Post #53

     
Baszybuzuk
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.456
Nr użytkownika: 50.178

Stopień akademicki: Nadszyszkownik
Zawód: IT
 
 
post 26/03/2020, 7:57 Quote Post

Trzeba brać jeszcze poprawkę na to, że oglądanie telewizji w drugiej połowie lat 60-tych i na początku lat 70-tych było specyficzną formą spotkań towarzyskich.

Odbiorników było mało i były drogie - może już nie tak, jak na samym początku rozwoju TV w Polsce, ale nadal telewizor w każdym domu nie był bynajmniej regułą. Kanał telewizyjny był jeden (przy granicach łapało się jeszcze Czechów, Niemców i Rosjan). Obraz był czarnobiały. Zachęcało to do sąsiedzkich spotkań przy nowościach czy popularnych seriach/wydarzeniach (np. mecze). Dopiero później wraz z rozpowszechnieniem się telewizji (za Gierka i na początku lat 80-tych), coraz większą liczbą odbiorników kolorowych, rozpoczęciem emisji TVP2 itp. oglądanie jest stało się dużo bardziej prywatne.


Spora część "kultowości" może wynikać właśnie z tego.


EDYCJA: petroCPN SA ubiegł mnie trochę, pisałem w tym samym czasie.

Ten post był edytowany przez Baszybuzuk: 26/03/2020, 8:01
 
User is offline  PMMini Profile Post #54

     
Eamr
 

Bojowa Gęś Wizygocka z Setidavy
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.584
Nr użytkownika: 39.134

 
 
post 26/03/2020, 22:37 Quote Post

@ Baszybuzuk

Mi się wydaje, że kultowość wynika przede wszystkim z jakości tych produkcji. „Królową Bonę” mogę nadal oglądać z przyjemnością, a żadna siła nie zmusi mnie do kontynuacji oglądania „Korony królów”. A nawet takie „Czarne chmury” oglądało się całkiem przyjemnie.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #55

     
maro500
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 229
Nr użytkownika: 94.840

Zawód: Student
 
 
post 26/03/2020, 22:52 Quote Post

Zależy, co mamy na myśli pod pojęciem "kultowości"
"Czterech pancernych" i "Stawkę..." znam nieźle - bo polecał mi je tata jak "dobre". Z własnej inicjatywy obejrzałem "Chłopów", ale to raczej nie świadczy o kultowości - a o moim nietypowym guście literackim.
Z własnej inicjatywy lubię oglądać "Świat według Kiepskich" tak do około 300-350 odcinka (potem tylko wybrane odcinki) oraz o dziwo "Plebanię" - mam o niej dość ciepłe wspomnienia - oglądała ją moja mama jak nie miała "popołudniowej" zmiany (co najmniej do mojej piątej klasy podstawówki) - a włączyłem ją od pierwszego odcinka... i naprawdę, da się ją oglądać - pomimo mechanizmów znanych z innych oper mydlanych, choćby kończenia odcinka w takim momencie, że aż się chce obejrzeć kolejny odcinek. Przynajmniej jest czym zabić czas w czasie sesji lub teraz podczas kwarantanny (odcinki są nie wiedzieć czego na pewnym serwisie z filmikami i filmami - i lepiej nie zgłaszać gdzie wink.gif )
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #56

     
Aquarius
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.844
Nr użytkownika: 15.327

A.F.
Stopień akademicki: mgr
 
 
post 27/03/2020, 0:34 Quote Post

QUOTE(Baszybuzuk @ 26/03/2020, 7:57)
Spora część "kultowości" może wynikać właśnie z tego.
*



Czyli.
Odbiorników jest mało, obraz czarno-biały, zachęca to do sąsiedzkich spotkań i dlatego "Stawka" jest serialem kultowym.
Odbiorników jest mało, obraz czarno-biały, zachęca to do sąsiedzkich spotkań i dlatego " Barbara i Jan" nie jest serialem kultowym.
 
User is offline  PMMini Profile Post #57

     
Baszybuzuk
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.456
Nr użytkownika: 50.178

Stopień akademicki: Nadszyszkownik
Zawód: IT
 
 
post 27/03/2020, 7:11 Quote Post

QUOTE(Aquarius @ 27/03/2020, 0:34)
Czyli.
Odbiorników jest mało, obraz czarno-biały, zachęca to do sąsiedzkich spotkań i dlatego "Stawka" jest serialem kultowym.
Odbiorników jest mało, obraz czarno-biały, zachęca to do sąsiedzkich spotkań i dlatego " Barbara i Jan" nie jest serialem kultowym.


Słabego materiału nie uratuje nawet społeczna atmosfera jego oglądania. Zauważ, że nawet w cytowanym przez ciebie ustępie jest użyte słowo część.

Moja uwaga nie odnosiła się do porównania seriali w ramach PRL (tu było dużo więcej knotów, czy też po prostu zwykłych przeciętniaków - nie bez przyczyny kiedy pojawiało się w telewizji coś zachodniego ludzie się tym ekscytowali), ale PRL vs. dziś. Czyli tego, co jest tematem wątku.

Ten post był edytowany przez Baszybuzuk: 27/03/2020, 7:14
 
User is offline  PMMini Profile Post #58

     
Aquarius
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.844
Nr użytkownika: 15.327

A.F.
Stopień akademicki: mgr
 
 
post 27/03/2020, 11:21 Quote Post

QUOTE(Baszybuzuk @ 27/03/2020, 7:11)
Słabego materiału nie uratuje nawet społeczna atmosfera jego oglądania.
*



No i to jest może odpowiedź na kultowość seriali.
Te kultowe są, po prostu, dobre.

Natomiast zastanawia mnie pozycja "Świata według Kiepskich".
Czy to jest dobry serial?
Ja obejrzałem ze 2 - 3 odcinki i kilka fragmentów w przelocie. Nie byłem w stanie tego oglądać, coś mnie trafiało. Dla mnie było to głupie, prymitywne i... kiepskie. Podobnie było z "13 posterunkiem".
Co w nich jest takiego, że niektórzy umieszczają je jako kultowe?
 
User is offline  PMMini Profile Post #59

     
Baszybuzuk
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.456
Nr użytkownika: 50.178

Stopień akademicki: Nadszyszkownik
Zawód: IT
 
 
post 27/03/2020, 11:57 Quote Post

QUOTE(Aquarius @ 27/03/2020, 11:21)
Natomiast zastanawia mnie pozycja "Świata według Kiepskich".
Czy to jest dobry serial?
Ja obejrzałem ze 2 - 3 odcinki i kilka fragmentów w przelocie. Nie byłem w stanie tego oglądać, coś mnie trafiało. Dla mnie było to głupie, prymitywne i... kiepskie. Podobnie było z "13 posterunkiem".
Co w nich jest takiego, że niektórzy umieszczają je jako kultowe?
*



Wiesz, pewnie się narażę fanom, ale ja np. zupełnie nie trawiłem "Czterdziestolatka". "Wojna domowa" była ok, natomiast jakoś mnie nie pociągał gierkowski romantyzm budów. Absurdalna Kwiatkowska była super, ale zupełnie nie potrafiłem polubić i skupić się na głównych postaciach.

W PRLu z tych kultowych serii dawałem radę znieść "Pancernych" (ale głównie drugą "serię", tą gdzie Przymanowski się rozkręcił z tajnymi broniami, u-bootami, spadochroniarzami, zatapianiem miast etc.), "Wojnę domową" i niektóre odcinki "Stawki" (wiele z nich niestety było nudnawych i straszliwie statycznych). Może jeszcze "Czarne Chmury" ze względu na aktorki i non-stop akcję podkręcaną niemal easternową muzyką.

Do tego oczywiście ostatnie seriale Barei, ale to oczywiste - "Alternatywy 4" i "Zmiennicy" są dla mnie jego opus magnum na równi z "Misiem".

W sumie - wcale tego tak dużo nie było. Nie dziwota, że człowiek czekał w te czwartki na jakieś "Dempsey & Makepeace" czy innego "Detektywa z Jersey" (lub zupełnie genialne "Miami Vice" - ale to już faza zgonu systemu).

Ten post był edytowany przez Baszybuzuk: 27/03/2020, 11:58
 
User is offline  PMMini Profile Post #60

5 Strony « < 2 3 4 5 > 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej