Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
5 Strony « < 3 4 5 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Wojna Stanów Zjednoczonych z Meksykiem w 1848
     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 23.645
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 22/07/2013, 12:40 Quote Post

QUOTE(Mustang90 @ 22/07/2013, 10:33)
Czy może po amerykańskim podboju Meksykanie z Kaliforni, Arizonie, Nowym Meksyku etc. uciekli za Rio Grande? Ile w ogóle żyło tam ludzi i jak zachowali się po amerykańskim podboju?
*


Załóżmy, że ktoś nie mieszał się do wojny. Miał farmę czy ranczo w takim, powiedzmy, Nowym Meksyku. Co się dla niego zmieniło, że musiałby porzucić to wszystko i jechać na południe?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #61

     
Phouty
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.054
Nr użytkownika: 81.932

 
 
post 23/07/2013, 23:27 Quote Post

QUOTE(Mustang90 @ 22/07/2013, 1:33)
Skoro już mowa o tej wojnie to co się stało z meksykańską ludnością na terenach które po 1848 roku zostały włączone do USA? Dzisiaj Meksykanie na tym obszarze stanowią znaczną mniejszość, a w niektórych rejonach większość mieszkańców, ale to chyba świeża emigracja. Czy potomkowie ludzi mieszkających tam przed wojną amerykańsko-meksykańską żyją tam doi dzisiaj? Czy może po amerykańskim podboju Meksykanie z Kaliforni, Arizonie, Nowym Meksyku etc. uciekli za Rio Grande? Ile w ogóle żyło tam ludzi i jak zachowali się po amerykańskim podboju?
*



Nic się nie stało. Ci ludzie w przytłaczającej większości pozostali tutaj, zarówno wielcy właściciele ziemscy, jaki i bardzo biedni "peoni" i ich potomkowie mieszkają tutaj do dzisiaj. Kalifornia, Arizona, Nowy Meksyk i Teksas, są tak samo dzisiaj "zmeksykanizowane", jak były te 160 lat temu!
Proszę, ale nie należy popełniać "europejskiego błędu" (napisałem to w cudzysłowach), gdzie istnieją wyraźne podziały narodowościowe i ogólnie rzecz biorąc, państwa w Europie są jednostkami podziału etnicznego/narodowościowego.
Tego tutaj nigdy nie było i chociaż, szczególnie po roku 1849, (czyli po odkryciu złota w Kalifornii) "blade twarze" zdominowały płd-zachód USA, jednakże ta dominacja nie wpłynęła ogólnie rzecz biorąc na całokształt dziedzictwa kulturowego tego regionu. Biali po prostu zaabsorbowali kulturę latynoską, a latynosi się "zeuropenizowali". Nikt tu w XIX wieku nie myślał kategoriami "Amerykanin", czy "Meksykanin". Nie oznacza to, że nie było różnic na tle rasowym, bo jak wiadomo, to "biały" w XIX wieku (a jak wiemy, to także w XX wieku) to był "człowiekiem", a "negro", "indianin", "metys", czy też "ching" (Azjata), to już człowiekiem był tylko w połowie....ale taka to była epoka....nawet w Europie, bo kto myślał o "prawach obywatelskich" dla tego niby "etnicznie czystego" chłopa w zaborze rosyjskim, czy też pruskim, który de facto miał tyle praw, co "czarny" w stanach Konfederacji w połowie XIX wieku? (Nie chciałbym tu wywoływać wojny o prawach ludzkich, a jedynie chciałem wykazać społeczny consensus, jakim w połowie XIX wieku była "nadrzędność" rasy białej nad innymi rasami, co z dzisiejszego punktu widzenia, wydaje nam się być całkowicie niezrozumiałe).
Jednakże mimo wszystko, to Ameryka była i jest krajem egalitarnym pod względem etnicznym.
Oczywiście dochodziło i co ważniejsze dochodzi cały czas do całej masy "błędów i wypaczeń" pod tym względem, ale nie jest to normą, ani nigdy nią nie było, patrząc jak tu ludzie świetnie ze sobą współżyli i (wbrew doniesienim brukowych massmediów żądnych taniej sensacji) cały czas ze sobą żyją w zgodzie.
Przykładem może być, iż w tych stanach które wymieniłem powyżej, tak samo łatwo można się dogadać dzisiaj po hiszpańsku, jak i po angielsku, jak te 150 lat temu. (Plus, należy dołożyć tu około dwustu (!!!) języków i narzeczy, jakimi się ludzie posługują w samym tylko Los Angeles).
Moi najbliźsi współpracownicy w pracy (wymieniam tylko dwóch, a jest ich oczywiście znacznie więcej): Jeden jest "meksykiem", którego rodzina datuje swoje korzenie w Kalifornii od XVI wieku! Inny mój bliski współpracownik ma jeszcze dłuższe korzenie (sięgające tysięcy lat), bo jest on 100% "czerwonoskórym" i jest członkiem szczepu Pechanga w Temecula.

Nazwy miast pozostały niezmienione. Ba, nawet nazwy ulic pozostały cały czas przy swoich pierwotnych hiszpańskich brzemieniach. Ja mieszkam wręcz "rzut kamieniem" (dosłownie), od najstarszej arterii komunikacyjnej w Kalifornii, której nazwa jest taka sama od setek lat. Nazywa się ta droga "El Camino Real" i pełniła ona olbrzymią rolę w rozwoju Kalifornii na przestrzeni dziejów.
http://www.mtycounty.com/pgs-missions/the21missions.html

Architektura u mnie jest wybitnie "meksykańska", no i samo miasto Santa Ana, toż to jest praktycznie "Meksyk", co wcale nie oznacza podziału na "nas i ich", bo my tu żyjemy sobie zgodnie ze sobą, tak jak to było po zaanektowaniu "southland" do USA w wyniku wojny.

Tak wyglądają współczesne statystyki.
http://www.pewhispanic.org/states/state/ca/

Ten post był edytowany przez Phouty: 23/07/2013, 23:29
 
User is offline  PMMini Profile Post #62

     
koewa
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 25
Nr użytkownika: 87.000

 
 
post 5/04/2017, 11:12 Quote Post

Kiedyś niemal bez zastrzeżeń "wspierałem" USA - jako wojnę nowoczesnej demokracji z feudalnym paternalizmem, teraz gdy poczytałem choćby o batalionie Św. Patryka i podejściu Irlandczyków (nacji, ktorą lubię i cenię za walkę o wolność i nieugięty do niedawna katolicyzm), nie jestem w swoich przekonaniach taki pewny.
 
User is offline  PMMini Profile Post #63

     
Strategos temu Anatolikon
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 73
Nr użytkownika: 62.882

 
 
post 10/10/2018, 10:06 Quote Post

Amerykanie przeprowadzili w 1846 r. zakłamaną agresję i późniejsze utyskiwania Granta, czy Lee - to krokodyle łzy przy zjadaniu ofiary.

Już Jackson myślał o zakupie Nowego Meksyku i Kalifornii, jednak Meksyk oferty odrzucał. W miedzyczasie Waszyngton był zaabsorbowany kwestią Teksasu, ale do sprawy wrócono za prezydentury Polka.
W Kalifornii rozważano scenariusz teksański - rewolty osadników amerykańskich - ale w końcu prezydent wybrał prowokację

Pisze o niej Tindall i Shi w Historii Stanów Zjednoczonych/str 521.
QUOTE
"9 maja 1846r. dotarły do Waszyngtonu wieści, że Meksykanie zaatakowali amerykańskich żołnierzy na północ od Rio Grande. Jedenastu Amerykanów poległo, pięciu zostało rannych, a pozostali - wzięci do niewoli. Prowokacyjny plan Polka nie zawiódł."


Administracja USA i po wojnie 1846-1848 nie spuszczała Meksyku z pola widzenia. Zgadzam się z postem Stonewella:
QUOTE
... a przecież William Seward, sekretarz stanu podejmowany w Meksyku hucznie w roku 1869, marzył jeszcze, że kraj ten zostanie nasycony amerykańskimi osadnikami i w praktyce przyłączony do Stanów, bo przecież z Maksymilianem Waszyngton wojował nie dla wolności Meksyku, tylko dla faktu, iż Habsburg nie pozwoliłby na wchłonięcie ziem meksykańskich przez Amerykanów.
 
User is offline  PMMini Profile Post #64

5 Strony « < 3 4 5 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2018 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej