Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
16 Strony  1 2 3 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Wojna secesyjna - filmy
     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 19/07/2006, 11:30 Quote Post

Właśnie czytałem opinie na temat filmu Gods&General w temacie o najkrwawszych bitwach.

Stonewallu, na prawdę sądzisz, że to jest hit? Ja się na tym filmie zawiodłem. O ile Gettysburg jest całkiem fajny, to G&G miejscami potrafi wywołać śmiech na twarzy. W Stanach film okazał się totalną klapą (nie tylko finansową) i doceniają go jedynie fanatycy wojny secesyjnej.

Nie wiem czy wiecie, ale po klapie G&G Ted Turner wycofał się z produkcji trzeciej części trylogi (The Last Full Measure) i jak na razie projekt stoi w miejscu. Oj nie szybko zobaczymy Granta, a miałem nadzieję, że zagra go Robert DeNiro smile.gif

Do do scen bitew – dla mnie to znakomicie zrobiona jest scena bitwy o krater pod Petersburgiem w filmie Wzgórze Nadziei. To jest scena!
Również zawsze z przyjemnością oglądam „Ride with the Devil”, no ale ja lubię Missouri.

PS. Stonewallu, nawiązując do komentarzy w w/w temacie - Brygadzie Toma Cobba to tak w pojedynkę bitwy pod Fredericksburgiem się wygrać nie udało. Wydatnie pomogła jej brygada z Północnej Karoliny z dywizji Ransoma. A co do Toma Cobba – on nie był krytykowany za poprzednią kampanię – raczej jego nieudolny brat, który wtedy dowodził (Howell Cobb). Tom przejął brygadę przed Fredericksburgiem.

Ciekaw jestem waszych opinii o filmach wojny secesyjnej.
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.516
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
Zawód: pisarz
 
 
post 19/07/2006, 19:29 Quote Post

Aleksandrze!
Odnośnie Cobba - w pierwotnej wersji postu napisałem, że w kampanii marylandzkiej nie popisał się gen. Howell Cobb. Potem sięgnąłem po książkę Ezry Warnera "Generals in Gray" i za bardzo się tam chyba naczytałem o politycznej roli pan Howella, tak iż dziwnym trafem doszedłem do wniosku, że to jednak nie ten Cobb, lecz ten drugi. Zmylił mnie też fakt, iż pod Frdericksburgiem dowodził Thomas, więc uznałem, że się pomyliłem odnośnie Marylandu i edytowałem post (swoim zwyczajem nie dałem informacji, iż to uczyniłem). Pod wpływem Twojej sugestii przejrzałem na nowo ordre de bataille odnośnie Marylandu i rzeczywiście na Przełęczy Cramptona nie popisał się Howell. Podobnie napisałem w książce - najpierw Howell, a potem Thomas (zmieniając imię i postać byłem jednak przekonany, iż zarówno na przełęczy, jak i pod Fredericksburgiem dowódca był ten sam). Za pomyłkę przepraszam. Swoją drogą udowadniasz Aleksandrze, że nie na darmo jesteś tak ceniony w Stanach. Możesz śmiało przejrzeć wszystkie tematy związane z wojną secesyjną i skorygować wszelkie błędy, jakie popełniłem.
Odnośnie filmów - "Gettysburg" lepszy od "Generałów"? Rzymianie mawiali: "De gustibus non disputandum est", ale ja podyskutuję troszeczkę. "Gettysburg" to film o białych dżentelmenach, którzy sobie wojują w jednym miejscu przez trzy dni (w zasadzie ze strony konfederatów to widzimy tylko wojaków Longstreeta, a gdzie pozostałe dwa korpusy - no wiem, wiem, że jedyny Bond, który okazał się niewypałem, czyli Charles Lazenby reprezentuje w filmie korpus Małego Powella jako gen. Pettigrew, a korpus Ewella gen. Trimble nieomal z płaczem narzekający wobec Lee (jak moja siostra, mało zainteresowana wojną secesyjną, zobaczyła Martina Sheena, to od razu powiedziała - "I to jest Lee? Przecież on jest zupełnie do niego nie podobny"), że z armią już nie ma Stonewalla. W filmie nie ma cywilów, Murzynów i kobiet (mamy wszystkie trzy grupy w "Generałach"). Charakteryzacja Toma Berengera wzbudzała zdziwienie nawet w Stanach. Film przedstawiał wybitnie longstreetowski punkt widzenia ze szkodą dla wielu postaci. W kwestii barwy i broni był wybitnie nierzetelny. Po naście razy oglądaliśmy tę samą kukłę efektownie wylatującą w powietrze. 3 lipca Jankesów atakowali zaś wyłącznie żołnierze z Wirginii. Listę tę można zapewne ciągnąć. I troszkę pociągnę - tłumaczenie tego filmu dla TVP - Ż E N A D A !!!
"Generałowie"? Najpierw się setnie nudziłem przez godzinę (patosu słownego jak nawet na amerykański film było sporo). Ożywiłem się przy bitwie pod Fredericksburgiem i takim już pozostałem do ostatniego kadru (na końcu miałem nawet łzy w oczach). Film ten jest opowieścią o Południu i jego walce o niepodległość. To film nie tylko o generałach (jakim w zasadzie był "Gettysburg"), ale i o szeregowcach, cywilach, Murzynach, dzieciach, koniach (może moje wywody wydają ci się śmieszne?). To film, który udowadnia, że można w dzisiejszych czasach kręcić świetne sceny batalistyczne używając komputera jedynie do montażu (grafikę komputerową mamy w zasadzie jedynie przy prezentacji panoramy miasteczka Fredericksburg). Sceny batalistyczne odnoszą się do sfery emocjonalnej każdego człowieka - film nie epatuje krwią. Ten film to świetne aktorstwo - Stonewall Jackson w wersji Stephena Langa porywa! Porwał nawet takiego sceptyka jak ja! Ten film to dwa lata wojny, to mnóstwo postaci, ważnych, ciekawych. Pokazuje szerszy obraz wojny niż wąsko pojęta historia a la "Gettysburg". To film zrobiony z dbałością o detale (może się doczepisz, że Lee rozmawiając z Blairem młodszym nosi brodę? - piękna broda i szkoda ją było golić dla jednej sceny), to film ze świetną czołowką. Wreszcie - to film idący pod prąd wspólczesnym trendom w Ameryce. To film będący peanem na cześć Południa, to film zaangażowany, film wojujący. To film, jakich nie kręci się w Hollywood. Wypada podziękować panu Turnerowi, że zechciał sypnąć groszem, a nawet zagrać (w "Gettysburgu" rola niema - w "Generałach" mówiona). Szkoda, że filmy odważne, nie schlebiające trendom, przegrywają w Ameryce z kiczowatym, komputerowym kinem pełnym politpoprawności.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 20/07/2006, 8:41 Quote Post

Ja uważam, że sceny batalistyczne w Getty i G&G powinny być „mocniejsze”. Wojna przecież okropną rzeczą jest, a w tych filmach nie jest to podkreślone. Również statyści czasami poruszają się jak jakieś dzieci. Co do scen to ubawiła mnie jedna z Getty, gdzie będąc tuż przed działem południowcy dalej maszerują z karabinami na ramieniu, aby za chwilę dostać salwę prosto w twarz. No nie wiem czy ktoś o zdrowych zmysłach tak by postąpił będąc 2 m od działa?

Nie bardzo podoba mi się reżyser tuch filmów ... dużo scen jest dobrych, ale i pojawiają się sceny słabiutkie i naiwne. Czytałem, że wpakowali masę zielonych w kręcenie scen pod Antietam, aby potem to wyciąć (!). Ted Turner podobno kiedyś wyda pełną wersję obu filmów na DVD (m.in. z Antietam w G&G i Ewellem pod Getty).

Zgodzę się, że Stephen Lang zagrał w G&G rolę życia, a Lee był tam dużo lepiej przedstawiony niż w Getty. Longstreet podobał mi się w obu filmach.

Tłumaczenie miejscami rzeczywiście jest fatalne i to w różnych filmach. Nie wiem czy lektor się myli czy co, bo napisy najczęściej są OK. W Przejażdżce z Diabłem możemy kilka razy usłyszeć, że dla zmylenia przeciwnika partyzanci konfederaccy przebierają się w konfederackie mundury. Hehe, niezła zmyłka – raczej powinno być że w federalne, co zresztą można usłyszeć po angielsku.

Tutaj jest lista filmów o ACW które przychodzą mi do głowy. Uzupełniajcie, bo pewnie jescze o czymś zapomniałem.

1. Przeminęło z wiatrem smile.gif

2. Gettysburg

3. Gods and Generals

4. Chwała

5. Przejażdżka z diabłem

6. West Point rocznik ‘61

7. Wzgórze nadziei

8. Wyjęty spod prawa Josey Wales
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
rhetor
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 857
Nr użytkownika: 3.405

Jan Szkudlinski
Stopień akademicki: dr
Zawód: historyk, tlumacz
 
 
post 20/07/2006, 19:19 Quote Post

"Gettysburg", mimo pewnych wad, jest filmem znakomitym. Rozmach i dramatyzm scen batalistycznych jest po prostu bezkonkurencyjny. Elementy "propagandowe" wyważone i podane ze smakiem (te sztandary Rebelii rzucane w proch pod nogi generałów, i sztandary Unii, rozwijane przed salwą zza muru i powiewające nad niezdobytym Grzbietem Cmentarnym!). W filmie mamy informacje o konflikcie wystarczające informacje, wiemy kto walczy i za co, mamy napięcie, dramatyzm, mamy wszystko, czego potrzeba.

"Gods & Generals" jest po prostu fatalny. Rozwlekły, nudny, z beznadziejnymi scenami batalistycznymi, sztuczną grą aktorów (zwłaszcza osoby grającej Sandiego Pendeltona), i tandetną propagandą.

Najwyraźniej młodszy Shaara okazał się być gorszym pisarzem od swego ojca.
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.516
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
Zawód: pisarz
 
 
post 20/07/2006, 19:46 Quote Post

Szanowni Krytycy!
Jeśli Panowie jesteście zwolennikami li tylko kina akcji, to mogą Szanownych Panów nudzić sceny szlafrokowe i rozmowy na modłę wiktoriańską. Trzeba jednak pamiętać, że żona posyłała Stonewallowi ciepłe skarpety, dzięki którym przeżył on jakoś zimię 1862/63 i mógł odnieść zwycięstwo, o którym Pan, Panie Janie, pisał w swojej książce. To też jest część historii Armii Północnej Wirginii. Beznadziejne sceny batalistyczne? Panie Janie - proszę o argumenty. Propaganda? A może odpowiedź na inną propagandę? W pana książce mamy służącego Jima, niewolnika gen. Thomasa J. Jacksona. Tymczasem w filmie... ordynans Starego Jacka (uważam, że to najlepsze określenie) to człowiek wolny, bo tak też było w istocie.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
rhetor
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 857
Nr użytkownika: 3.405

Jan Szkudlinski
Stopień akademicki: dr
Zawód: historyk, tlumacz
 
 
post 20/07/2006, 20:19 Quote Post

QUOTE
Beznadziejne sceny batalistyczne? Panie Janie - proszę o argumenty.


Zbyt wąskie kadry i zbyt mała liczba statystów w porównaniu do Gettysburga.

QUOTE
W pana książce mamy służącego Jima, niewolnika gen. Thomasa J. Jacksona. Tymczasem w filmie... ordynans Starego Jacka (uważam, że to najlepsze określenie) to człowiek wolny, bo tak też było w istocie.


:-D Bardzo proszę o poparcie cytatem, jakobym nazywał Jima niewolnikiem.
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.516
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
Zawód: pisarz
 
 
post 20/07/2006, 20:54 Quote Post

Panie Janie!
Sceny batalistyczne - doczepił się Pan niuansów technicznych - odpieram zarzut - można było naprodukować statystów komputerowo, ale to nie było w stylu twórców niniejszego filmu. Jeśli chodzi o samą stronę merytoryczną historycznie, to sceny bitewne w "Generałach" przerastają "Gettysburg"
Ordynans Jim - panie Janie mimowolnie wytworzył Pan w czytelnikach nie znających bliżej tematu wrażenie, iż człowiek ten to niewolnik Jacksona. Na stronie 49 "Chancellorsville 1863" napisał Pan, iż Stonewall był zwolennikiem niewolnictwa i parokrotnie posiadał niewolników (akurat samo posiadanie niewolników nie stanowiło samo w sobie dowodu na bycie sympatykiem "szczególnej instytucji", gdyż zdarzali się abolicjoniści, którzy nabywali innych ludzi jedynie po to, aby ich obdarzyć następnie wolnością). Na tej samej stronie pisze Pan o Jimie, służącym generała. Jako że dwa obszerne poprzednie zdania na tej stronie poświęca Pan Afroamerykanom, może to sugerować, że Jim to Murzyn. Dla niewyrobionego czytelnika Murzyn służący Południowca w tamtym okresie to nie kto inny jak niewolnik. Na stronie 196 pisze Pan już wyraźnie, że służący Jim to Murzyn. Nigdzie nie zaznacza Pan jednak, iż był to w owym czasie Murzyn wolny. Wystarczyło, by dał Pan informację o statusie prawnym ordynansa, a nie byłoby problemu. Z pozoru informacja błacha, ale napewno nie dla owego człowieka. Samego czytelnika taka wiadomość również mogłaby skłonić do refleksji - tymczasem ja sam, gdybym nie wiedział, jak sprawy stoją, pomyślałbym że Jim to niewolnik generała.
Pozostając przy kwestii niewolników generałów - wiem, iż rzecz, którą zaraz poruszę, nie należy do tematu niniejszego, ale skoro wypłynął problem murzyński, to mam pytanie do Forumowiczów. Ilu niewolników posiadał Robert E. Lee, przyszły wódz Armii Północnej Wirginii, gdy artylerzyści Beauregarda ostrzeliwali Fort Sumter?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #7

     
rhetor
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 857
Nr użytkownika: 3.405

Jan Szkudlinski
Stopień akademicki: dr
Zawód: historyk, tlumacz
 
 
post 20/07/2006, 21:32 Quote Post

Stonewallu,

rozumiem, że moja krytyka filmu "Gods and Generals" trafia w czułą strunę, zważywszy na użyte słownictwo.

Ilość statystów w filmie i szerokość kadru to nie jest "niuans techniczny", tylko świadczy o jakości sceny batalistycznej. W "Gettysburgu" nie dorysowywano statystów komputerowo. Ja wolę sceny epickie od wąskiego kadru, w którym na raz widzimy zaledwie kilkunastu ludzi, choć merytorycznie odrobinę bardziej zgodnych z rzeczywistością (nie licząc ataku biegiem przez Wilderness). I nie zamierzam na ten temat więcej dyskutować, bo Rzymianie to mądrzy ludzie byli.

Co do wywodu o służącym Jimie - cóż, ja nigdzie nie napisałem, że Jim to niewolnik.

 
User is offline  PMMini Profile Post #8

     
Krzysztof M.
 

poilu
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.359
Nr użytkownika: 19.359

Stopień akademicki: ++++
Zawód: ++++
 
 
post 21/07/2006, 13:05 Quote Post

a mi podobał się Gettysburg - szczególnie scena początku ataku dywizji Picketta - tyraliery ruszające do ataku i podniosła muzyka i widok z lotu ptaka - może to i troche amerykańsko pompatyczne - ale na mnie wówczas robiło wrażenie - i dalej robi.
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
Ciołek
 

VI ranga
******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 873
Nr użytkownika: 9.200

 
 
post 21/07/2006, 18:55 Quote Post

Mnie się podobał i Gettysburg, i Generałowie. Do roli generała Lee bardziej mi pasuje Robert Duvall. Stephen Lang świetnie zagrał Jacksona (choć wolę go w roli Picketta, w pamięć zapadła mi zwłaszcza scena, w której Pickett mówi: "General Lee, I have no division"). Przyznaję, że Gods&Generals jest miejscami zbyt pompatyczny, ale można się do tego przyzwyczaić.
Jeśli chodzi o inne filmy, poruszające temat wojny o niepodległość Południa, to nie zapominajmy o kultowym serialu Północ-Południe wink.gif
Więcej tytułów: http://imdb.com/keyword/american-civil-war/
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 23/07/2006, 19:56 Quote Post

Cokolwiek by nie powiedzieć o filmach które zasponsorował Ted Turner, to przynajmniej ja jestem skazany na oglądanie ich w samotności, bo moi bliscy raczej od nich uciekają (szczególnie żeńska część rodziny).
Jeszcze dodam, że w przypadku G&G podoba mi się piosenka Mary Fahl 'Going home' smile.gif

QUOTE(Ciołek @ 21/07/2006, 19:55)
Jeśli chodzi o inne filmy, poruszające temat wojny o niepodległość Południa, to nie zapominajmy o kultowym serialu Północ-Południe wink.gif
Więcej tytułów: http://imdb.com/keyword/american-civil-war/
*



Dużo filmów na tej liście, ale z tych co widziałem w Polsce to naszą listę można uzupełnić o:

9. wspomniany już serial Północ - Południe

10. Andersonville

11. Shenandoah

12. Taki fajny film o tematyce morskiej - ale zapomniałem tytułu. Na pewno biła się w nim Virginia z Monitorem.

---
Tańczący z wilkami czy Gangi Nowego Jorku to dla mnie jednak nie są filmy o tematyce ACW smile.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #11

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.516
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
Zawód: pisarz
 
 
post 24/07/2006, 12:11 Quote Post

Aleksandrze!
Film, którego tytułu nie pamiętasz to "Ironclads", pokazywany w Polsce również pod tytułem "Morze krwi, morze miłości". Z filmów morskich o wojnie secesyjnej warto też wspomnieć "Hunleya", również prezentowanego w polskiej telewizji.
"Andersonville", wspomniany przez Ciebie, zawiera ciekawy polski wątek - postać Olka Wiśniewskiego, górnika z Pensylwanii, jednego z więzionych na Południu żołnierzy Unii (w tej roli Olek Krupa). Będąc przy wątkach polskich warto przypomnieć film Ryszarda Bolesławskiego "Szpieg nr 13" - "Operator nr. 13" z Garym Cooperem w głównej roli męskiej. Wspominając ten film warto podkreślić, iż poza "Przeminęło z wiatrem" wogóle nie pisano tu dotąd o filmach sprzed II wojny światowej. Do dziś pamiętam zwłaszcza dwa obrazy, choć oba oglądałem jeszcze w dzieciństwie. Pierwszy to zwariowana komedia o perypetiach kolejarza, który zostaje bohaterem Południa - "Generał" z niezapomnianym Busterem Keatonem, komikiem o beznamiętnej twarzy. Drugi to "Virginia City", w którym Errol Flynn przechodzi metamorfozę z oficera Unii, więźnia jednego z osławionych obozów na Południu, w człowieka, który w ostatnich dniach wojny staje u boku desperacko walczących konfederatów - do dziś pamiętam śmierć chłopca, takiego małego konfederata i krzyż postawiony na jego grobie, z datą 1865 i wiekiem pochowanego, 11 lat.
Z filmów późniejszych wspomnę "Dobrego, Złego i Brzydkiego" Sergio Leone, w którym tytułowi bohaterowie przemierzają ogarnięty wojną secesyjną kraj, by zdobyć zakopany gdzieś na Zachodzie skarb konfederatów. Film ten, wbrew pozorom, dużo mówi o wojnie secesyjnej - mamy w nim choćby niezapomniane sceny z obozu jenieckiego, gdy podoficer Unii maltretuje konfederatów przy dżwiękach kapeli złożonej z innych jeńców, która ze łzami w oczach musi wykonać ów rozkaz (pamiętam artykuł w miesięczniku "Film", w którym omówiono filmy Leone - świadczy on o ogromnej sile stereotypów, wszak w artykule stoi, że katem jest Południowiec, a ofiarami żołnierze Unii); a także równie niezapomnianą bitwę o most, w której obie armie masakrują się, by go zdobyć, a tymczasem główni bohaterowie po wysadzeniu go w powietrze przekraczają rzekę pieszo ledwo mocząc sobie łydki (niewątpliwe echa tragikomicznych walk o Most Burnside'a na Antietam Creek) i Clint Eastwood po drugiej stronie rzeczki częstujący cygarem umierającego żołnierza Południa, który dzięki temu odchodzi z tego świata z błogim uśmiechem na ustach.
Listę filmów można ciągnąć, ale na teraz wszystko - poza jednym, "Gangi Nowego Jorku" to jak najbardziej film o wojnie secesyjnej.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #12

     
Ciołek
 

VI ranga
******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 873
Nr użytkownika: 9.200

 
 
post 24/07/2006, 12:41 Quote Post

Z tych dostępnych w Polsce jest jeszcze film "Prawdziwe kobiety". Przewija się tam wątek wojny secesyjnej, chociaż nie ma tu scen bitew- akcent pada na sytuację kobiet w czasie wojny, kwestię niewolnictwa, oraz na okrucieństwa rekonstrukcji. Są też filmy ukazujące obecność tej wojny w życiu i świadomości współczesnych.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #13

     
Lord Mich
 

Capitaine
********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 3.142
Nr użytkownika: 15.415

Michal Piekarski
Zawód: :)
 
 
post 26/07/2006, 16:46 Quote Post

Bodajże na TVN był film o konfederackim okręcie podwodnym, tyle że tytuł wyleciał mi z głowy sad.gif

Pozdrawiam!
 
User is offline  PMMini Profile Post #14

     
pj26
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 2
Nr użytkownika: 20.151

Pawel J.
Zawód: spawacz
 
 
post 3/08/2006, 18:09 Quote Post

Witam wszystkich jako nowy na tym forum. Czytam je od jakiegoś czasu i chciałem tylko dodać że film Gods & Generals bardzo mi się podobał. Oczywiście do szczegułów można się przyczepić, do rozwlekłości też ale ogólnie film mi się podobał. Polecam każdemu. Przy kilku scenach miałem łzy w oczach. Teraz poluje na Gettysburg ale ta cena...
 
User is offline  PMMini Profile Post #15

16 Strony  1 2 3 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej