Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Symha Rotem: Ostatni Powstaniec Ghetta Warszawa, 1925 - 2018
     
Net_Skater
 

VIII ranga
********
Grupa: Supermoderator
Postów: 4.043
Nr użytkownika: 1.980

Stopień akademicki: Scholar & Gentleman
Zawód: Byly podatnik
 
 
post 23/12/2018, 12:16 Quote Post

Symcha Ratajzer Rotem nie żyje

Zmarły wczoraj w Izraelu w wieku 94 lat Symcha Ratajzer Rotem, pseudonim "Kazik", legendarny łącznik i bojownik powstania w getcie warszawskim, następnie uczestnik powstania warszawskiego, powiedział po wielu latach:

"Wraca do mnie wspomnienie, gdy kanałami przedostałem się powtórnie do getta, by wyprowadzić oddziały ŻOB-owców i nikogo z nich nie znalazłem. Wyobraziłem sobie, że jestem ostatnim Żydem w getcie, jednak kilka godzin później stał się cud, otoczyła mnie grupa kolegów walki. Dzisiaj cud się nie wydarzy, jestem jednym z trojga żyjących powstańców. Nie ma pośród nas naszego strażnika pamięci Marka Edelmana, który przez ponad 60 lat stał co roku na tym miejscu.

Myśl o powstaniu podyktowała nasza determinacja, chcieliśmy wybrać rodzaj śmierci, to wszystko. Ale do dziś dręczy mnie myśl, czy wolno nam było w ogóle zadecydować o wybuchu powstania i tym samym o skróceniu życia ludzi o dzień, tydzień czy dwa. Nikt nas do tego nie upoważnił i z tymi wątpliwościami muszę żyć.

Nie ma słów do opisania zagłady Żydów. Nie można opisać bestialstwa Niemców czy też życia w tak zupełnej izolacji getta. Przez wiele lat milczałem świadomy, że kto tego nie przeżył, nie będzie mógł zrozumieć. Niemniej mimo całego okrucieństwa Niemcom nie udało się złamać moralnie społeczeństwa żydowskiego.

Jeżeli mówimy dziś o bohaterstwie, to trzeba oddać hołd dzieciom getta, które utrzymywały całe rodziny, bo było im łatwiej przedostawać się za mury i przynosić żywność. Wiele z nich traciło życie z rąk pilnujących getta oprawców. W lipcu 42 r. dzieci były pierwszymi ofiarami likwidacji getta. W ciągu zaledwie dwóch miesięcy wywieziono do Treblinki i zamordowano w komorach gazowych blisko 300 tysięcy osób. Pół roku później, w styczniu 43 r., Warszawa miała być czysta od Żydów. I to wówczas opór zbrojny nielicznych oddziałów Żydowskiej Organizacji Bojowej i Żydowskiego Związku Wojskowego powstrzymał hitlerowskie plany.

W kwietniu ponowiono próbę i wybuchło powstanie. Dom za domem, systematycznie, Niemcy użyli przeciw nam samolotów, czołgów, gazów trujących i miotaczy ognia. Po dziesięciu dniach 90 procent bojowców nadal żyło i trzeba było opuścić getto, żeby nie spłonąć żywcem. Prosiliśmy AK o pomoc w wyjściu kanałami i o znalezienie kryjówek po aryjskiej stronie. Odpowiedź nie nadeszła. Komendant i sztab ŻOB-u popełnili samobójstwo otoczeni przez Niemców. W tamtych dniach poczułem, jak bardzo jesteśmy sami i możemy liczyć tylko na siebie. W wyniku rozpaczliwych wysiłków udało mi się zorganizować ewakuację z getta około 50 osób na Prostą, pod nosem stałej warty niemieckiej na rogu Żelaznej.

Miałem dużo szczęścia, miałem także pomoc Polaków. Narażali swoje życie i życie swoich rodzin, bo w tej części Europy za pomoc Żydowi groziła śmierć. Ja to niezmiernie cenię. Często zastanawiałem się, czy ja byłbym gotów narazić swoje i życie i życie rodziny w podobnej sytuacji.

Niech wolno mi będzie wymienić nazwiska tych, którym zawdzięczam najwięcej: Annie Wąchalskiej, Marysi Sawickiej, Stefanowi Siewierskiemu, który zginął, Władysławowi Gajkowi, Bronisławowi Kajszczakowi, Felkowi, Tadkowi i Mirce Rajszczak, ta ostatnia również przypłaciła życiem. Ben Adam oznacza po hebrajsku człowieka w pełnym tego słowa znaczeniu. Takich ludzi wśród Polaków udało mi się spotkać. Ci ludzie też byli samotni, wykazali się odwagą i determinacją, na równi mężczyźni i kobiety. Działali oni na własny rachunek, reprezentowali samych siebie.

Niestety, byli też i tacy, którzy bez potrzeby, bez najmniejszego dla niech zagrożenia, dla przyjemności, jednym słowem, jednym wskazaniem palca, skazywali Żyda na śmierć. Tych ludzi nie mogę i nie chcę zrozumieć, podobnie jak tych, którzy po wojnie dokonali pogromów na ocalałych z zagłady Żydach.

Po hekatombie okupacji i Zagłady osiedliłem się w Izraelu. Dużo czasu upłynęło, zanim mogłem żyć na nowo. Spośród najbliższej rodziny wojna zabrała mi brata, siostrę, dziadków, dalszych krewnych i przyjaciół.

Hitler zamordował 6 milionów Żydów, ale nie zwyciężył. Decydując się założyć rodzinę, robiłem to z pamięcią i o nich. Mam wspaniałą żonę, artystkę, dwóch udanych synów i pięciu wnuków.

Dzisiejszy dzień i to miejsce należy do tych, którzy zginęli. Żydowscy powstańcy, ludność, która stawiała w getcie czynny cywilny opór, walcząc o życie. Ciszy, pustki po nich nie zatrze, nie wypełni nic. Z tragicznych doświadczeń wojny i Zagłady wyniosłem tylko jedno: nie ma nic droższego niż ludzkie życie. Nikt, w żadnej sytuacji, nie ma prawa go odbierać. I choć świat do dziś nie wyciągnął wniosków ze straszliwej zbrodni, która się dokonała w XX wieku w sercu Europy, choć słowa "nigdy więcej wojny" nadal niewiele znaczą, musimy pamiętać, musimy powtarzać sobie: ludzkie życie jest święte, może kiedyś ludzkość usłyszy".

(Salon24)


Informację o jego śmierci podała na Facebooku Agnieszka Maciejowska, była szefowa Instytutu Polskiego w Tel Awiwie: „Zmarł dzisiaj >>Kazik<< - Symcha Rotem. Potwierdziła to na swoim profilu Ambasada RP w Izraelu: „Z głębokim żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Symchy Rotema-Kazika, jednego z głównych członków Żydowskiej Organizacji Bojowej, uczestnika Powstania w Getcie Warszawskim i Powstania Warszawskiego”.
Symcha Rotem urodził się 10 lutego 1925 r. na warszawskim Czerniakowie jako Szymon Ratajzer. Był najstarszym z czwórki rodzeństwa. Jego matka pochodziła ze spolonizowanej żydowskiej rodziny Mińskich i prowadziła mydlarnię. Ojciec zaś wywodził się z tradycyjnej rodziny chasydów i po swoim ojcu przejął funkcję kantora w synagodze. Pierwszy dom małego Szymka znajdował się przy ul. Nowosieleckiej 8, w którym Ratajzerowie wynajmowali mieszkanie. Stąd przenieśli się do kamienicy przy ul. Podchorążych 24, należącej do dziadka Jakiela Mińskiego. Przyszły powstaniec dorastał wśród polskich kolegów, chłopaków z Czerniakowa, od których nie różnił się ani mową, ani wyglądem.
„Moja matka też nie była podobna do Żydówki” – mówił po latach w biograficznym filmie „Rotem” w reżyserii Agnieszki Arnold.
We wrześniu 1939 r. na dom przy ul. Podchorążych spadła bomba. Zabiła pięć osób, wśród nich brata Szymka, a on sam został ranny. W 1940 r. rodzina musiała przeprowadzić się do getta. Znalazła mieszkanie przy ul. Świętojerskiej 34. „To był mały, ciemny pokoik. Dopiero po jakimś czasie udało nam się przenieść do innego mieszkania, które w porównaniu z tamtą ciemnicą wydawało się pałacem. Było jasne i na czwartym piętrze” – czytamy w książce Ratajzera – Rotema „Wspomnienia powstańca z warszawskiego getta”.
W getcie wstąpił do Żydowskiej Organizacji Bojowej. Dostał pseudonim „Kazik”. Dzięki „dobremu” wyglądowi zdobył dokumenty, z którymi mógł opuszczać getto.
19 kwietnia 1943 r. w warszawskim getcie wybuchło powstanie. „(…) Nad ranem, około godziny 4-tej, zobaczyliśmy nadciągające niemieckie wojsko od strony Nalewek. Czołgi, samochody pancerne, armatki i kolumny esesmanów na motocyklach. »Idą jak na wojnę« – powiedziałem stojącej obok mnie dziewczynie. Poczułem, jak bardzo jesteśmy słabi, jak nikłe są nasze siły. Mieliśmy tylko rewolwery i granaty. Ale duch bojowy nie opuszczał mnie. W końcu trzeba się z nimi policzyć” – napisał we wspomnieniach „Kazik”.
Walczył w grupie bojowej Henocha Gutmana w szopie szczotkarzy przy ul. Świętojerskiej. Nocą 29 kwietnia z rozkazu dowództwa ŻOB wyszedł kanałami z getta. Był wtedy głównym łącznikiem powstańców z „aryjską” stroną. Kiedy powstanie zbliżało się do upadku, zorganizował brawurową akcję ucieczki kanałami 30 bojowców ŻOB.
„30 godzin pełzali w kanałach. Wyszli na ulicę Prostą, a dookoła tłum ciekawskich. Zobaczyłem policjanta granatowego, jak skierował się do niemieckiej warty. Podszedłem do niego i mówię stanowczo: »To jest akcja Armii Krajowej«. Posłuchał i zawrócił” – opowiadał w filmie Agnieszki Arnold. Całą grupę, w której był m.in. Marek Edelman, wywiózł ciężarówką do Łomianek.
W 1944 r. brał udział w powstaniu warszawskim. Po wojnie należał do tajnej żydowskiej organizacji Mścicieli, której celem było zabicie przebywających w niewoli SS-manów. „Kazik” miał ich otruć w obozie w Dachau, ale nie dotarła trucizna. Wkrótce potem wyjechał do Palestyny i przybrał nazwisko Rotem, od nazwy drzewa rosnącego na pustyni, pod którym usiadł prorok Eliasz. Po powstaniu w 1948 r. państwa Izrael uczestniczył jako żołnierz w pierwszej wojnie izraelsko-arabskiej. Gdy przeszedł do cywila, został przedsiębiorcą budowlanym. W 70. rocznicę wybuchu powstania w warszawskim getcie – 19 kwietnia 2013 r. – przed pomnikiem Bohaterów Getta na Muranowie prezydent RP Bronisław Komorowski odznaczył Symchę Rotema Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski.

(GW)


N_S
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
force
 

Preacher
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 920
Nr użytkownika: 99.758

Jacek Sebastian G
Stopień akademicki: Szkólka niedzielna
 
 
post 23/12/2018, 14:24 Quote Post

Cześć jego pamięci, i Chwała jego walce.
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 24.296
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 23/12/2018, 14:30 Quote Post

RIP [*]

Jego wspomnienia opatrzone wstępem Bartoszewskiego i posłowiem Edelmana są dostępne:
https://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,4...zawskiego-getta

Ten post był edytowany przez emigrant: 23/12/2018, 14:32
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej