Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> "Ja tylko na Pragę", taksówki w PRL
     
niachoping
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 67
Nr użytkownika: 72.554

 
 
post 15/08/2011, 11:44 Quote Post

Witam serdecznie,
spotkałem się w paru filmach, a także w skeczu "Za chwilę dalszy ciąg programu" pana Wojciecha Manna ze zjawiskiem dotyczącym taksówkarzy.
Każdy odpowiadał "ja (jadę)tylko na Pragę (dzielnica Warszawy)".
Czy ktoś może mi to wyjaśnić?
Dlaczego nie brali innych kursów? Przecież Warszawa to nie tylko Praga.

Pozdrawiam
Z uszanowaniem
niachoping
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 24.470
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 15/08/2011, 13:28 Quote Post

Przede wszystkim taxówek było tak mało (w związku z tym nie było zjawiska konkurencji), więc sobie taksówkarze mogli przebierać w klientach. Pamiętam te kolejki na postojach taxówek. Tak jak teraz stoją txówki, tak wtedy stali ludzie. Hasło: Klient nasz pan, ma sens tylko w warunkach wilczej konkurencji. Inaczej są to jeno puste słowa.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
Coobeck
 

Moderator IV 2004 - IV 2014
*********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 6.350
Nr użytkownika: 696

 
 
post 15/08/2011, 14:03 Quote Post

Vitam

Dlaczego nie brali innych kursów? Przecież Warszawa to nie tylko Praga. (Niachoping)

Tej "Pragi" nie należy rozumieć dosłownie, to tylko symbol postawy taksówkarzy. Przebieranie w klientach i dyktowanie im własnych warunków. "Tego nie wezmę, bo mi nie pasuje, mogę zawieźć gdzie indziej". Szerzej wyjaśnił to już Emigrant.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
El Muerte
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 634
Nr użytkownika: 66.246

Stopień akademicki: magister
 
 
post 15/08/2011, 19:01 Quote Post

Jesli kurs byl nie-chodliwy to ewentualnie mozna bylo przekonac taksiarza placac mu stawke w obydwie strony.
Pamietam ze stare Kroniki Filmowe zrobily program o tym (lata 70-te). Tzw "ukryta kamera" (nie wiem jak oni te gigantyczne kamery ukryli...). Widac jak taksiarz sie zatrzymuje, pyta "gdzie" i jak mu sie nie podoba to odjezdza. Jesli go dziennikarz przyszpilil, dlaczego nie chce jechac, to mowil ze juz "zjezdza do domu".
Taaak, kiedys Taksiarz to byl zawod...jak Badylarz. wink.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
zajączek
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.575
Nr użytkownika: 3.463

 
 
post 16/08/2011, 19:08 Quote Post

QUOTE
Taaak, kiedys Taksiarz to byl zawod...jak Badylarz.

Taksiarz, ten prywatny, prowadził zdaje się tzw "książkę" i mógł wyjeździć w miesiącu tylko określoną ilość kilometrów. Nic ponad normę.
Nie było tego dużo, jakiś kilkaset kilometrów miesięcznie. Potem auto "na kołki" do końca miesiąca.
Więc nie dziwmy się że chcieli zarobić.
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
Królowa Izabela
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 21
Nr użytkownika: 74.621

Stopień akademicki: licencjat
Zawód: studentka
 
 
post 4/10/2011, 15:26 Quote Post

Otworzyliście mi oczy tongue.gif Do tej pory myślałam, że koło Dworca Centralnego stał cały sznur taksówek, przychodził porucznik Borewicz, mówił dokąd i jechał nawet do Włoch. A tu masz babo placek.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
balum
 

Sągorsi
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.867
Nr użytkownika: 46.347

 
 
post 14/10/2011, 11:51 Quote Post

Ale np. w Olsztynie taksówki stały na postojach i czekały na chetnego.
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
teemem
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 774
Nr użytkownika: 56.334

teemem
Stopień akademicki: mgr inz.
Zawód: konkretny
 
 
post 15/10/2011, 11:42 Quote Post

QUOTE(niachoping @ 15/08/2011, 12:44)
Każdy odpowiadał "ja (jadę)tylko na Pragę (dzielnica Warszawy)".
Czy ktoś może mi to wyjaśnić?
Dlaczego nie brali innych kursów? Przecież Warszawa to nie tylko Praga.

Bo tylko "na Pragie" da się wymówić po warsiawsku. Inne dzielnice brzmią ogólnopolsko, może z wyjątkiem Bielan ("jadziem na Belany").
Poza tym powiedzonko znane jest dzięki bardzo niegdyś popularnej piosence Jaremy Stępowskiego, 0:52.
http://www.youtube.com/watch?v=-TsnAfi0sQ0&feature=related
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
Bartłomiej Rychlewski
 

naczelny opluwacz , wróg ludzkości postępowej
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.116
Nr użytkownika: 7.736

Stopień akademicki: mgr nauk tajemnych
Zawód: prawnik oprawca
 
 
post 15/10/2011, 12:33 Quote Post

[quote=teemem,15/10/2011, 12:42]
CODE
Bo tylko "na Pragie" da się wymówić po warsiawsku. Inne dzielnice brzmią ogólnopolsko, może z wyjątkiem Bielan ("jadziem na Belany").
Poza tym powiedzonko znane jest dzięki bardzo niegdyś popularnej piosence Jaremy Stępowskiego, 0:52.
[url=http://www.youtube.com/watch?v=-TsnAfi0sQ0&feature=related]http://www.youtube.com/watch?v=-TsnAfi0sQ0&feature=related[/url]

*



Jeżely sie rozchodzi o ściłośc to ,,po warsiasku" a nie ,,po warsiawsku" - z resztą się zgadzam z tym, ze taryfiarz zwany także ,,cierpem" ,,złotówą" czy ,,groszoróbem " w ,,dobrych" socjalistycznych czasach jeździł jak chciał, z kim chciał i gdzie chciał - nierzadko np. dopychając do jednego pasażera jeszcze dwóch jadących w tym samym kierunku, a następnie kasował od wszystkich - co obrotniejsi handlowali ,,papierem" i ,,gołdą" i wozili ,,na układ" dziwki i cinkciarzy ( którzy u nich mogli w spokoju dokonywać transakcji i ,,walić w rogi jeleni" - sposób ,,na aferę" albo ,,na psa" . Taryfiarz w PRL w Warszawie to był ,,któś" - coś prawie jak mechanik albo sprzedawca czy konwojent ,,robiący w mięsie" - było minęło i chyba już nie wróci ( dzięki Bogu) choć troszku mi tych czasów brakuje.

Ten post był edytowany przez Bartłomiej Rychlewski: 15/10/2011, 12:35
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #9

     
Fuser
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.899
Nr użytkownika: 15.418

 
 
post 4/01/2017, 17:22 Quote Post

PRL 1984 Poznań. Taxi mafia
 
User is offline  PMMini Profile Post #10

     
Grzegorz_B
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 664
Nr użytkownika: 99.929

Stopień akademicki: dr
Zawód: IT
 
 
post 4/01/2017, 19:49 Quote Post

QUOTE(zajączek @ 16/08/2011, 19:08)
Taksiarz, ten prywatny, prowadził zdaje się tzw "książkę" i mógł wyjeździć w miesiącu tylko określoną ilość kilometrów. Nic ponad normę.
Nie było tego dużo, jakiś kilkaset kilometrów miesięcznie. Potem auto "na kołki" do końca miesiąca.
Więc nie dziwmy się że chcieli zarobić.

Skoro w XXI wieku kierowcy ciężarówek nadal omijają na różne sposoby przepisy związane z tachografami, to tym bardziej mogli to robić kilkadziesiąt lat temu.

Jak mu mogli to sprawdzić bez GPS-a i innych technicznych nowinek? Może wg wskazówek licznika, ale to akurat nigdy nie było przeszkodą dla chcącego.
 
User is offline  PMMini Profile Post #11

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 24.470
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 4/01/2017, 21:02 Quote Post

QUOTE(balum @ 14/10/2011, 11:51)
Ale np. w Olsztynie taksówki stały na postojach i czekały na chetnego.
*


Osobiście nie pamietam takiego widoku sprezd 98 roku. Natomiast lidzkie kolejki na postojach jak najbardziej.

Co do tej normy ( Taksiarz, ten prywatny, prowadził zdaje się tzw "książkę" i mógł wyjeździć w miesiącu tylko określoną ilość kilometrów. Nic ponad normę.
Nie było tego dużo, jakiś kilkaset kilometrów miesięcznie. Potem auto "na kołki" do końca miesiąca.
) to pewny jesteś?


A swoją drogą, przecież to sie powinno dać dziecinnie łatwo obejść...

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #12

     
zajączek
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.575
Nr użytkownika: 3.463

 
 
post 5/01/2017, 21:24 Quote Post

QUOTE
A swoją drogą, przecież to sie powinno dać dziecinnie łatwo obejść...

Książkę można pisać jak się chce, licznik podkręcić też było łatwo w tę lub w tamtą stronę, taksometr już niestety nie. Wszystko było plombowane i sprawdzane choćby na przeglądach technicznych, i nikt by się w tym temacie nie "podłożył".
 
User is offline  PMMini Profile Post #13

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 24.470
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 5/01/2017, 21:59 Quote Post

QUOTE(zajączek @ 5/01/2017, 21:24)
QUOTE
A swoją drogą, przecież to sie powinno dać dziecinnie łatwo obejść...

Książkę można pisać jak się chce, licznik podkręcić też było łatwo w tę lub w tamtą stronę, taksometr już niestety nie. Wszystko było plombowane i sprawdzane choćby na przeglądach technicznych, i nikt by się w tym temacie nie "podłożył".
*


Na taxometr to zostawała oferta tańszego kursu bez włączania ustrojstwa, choć tu musieli uważać, bo można się było nadzaić na minę. Ale i tak nagminne było.


PS. Teraz dopiero zauważyłem- w moim poprzednim poście miał być oczywiście 89 rok, nie 98 (czeski błąd- sorki).

Ten post był edytowany przez emigrant: 5/01/2017, 22:03
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #14

     
Fuser
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.899
Nr użytkownika: 15.418

 
 
post 15/01/2017, 18:14 Quote Post

Tu fajny materiał z Warszawy:
roku 1962 - Małe niedole życia społecznego
i 1973 - Kto na Grochów?

Ten post był edytowany przez Fuser: 16/01/2017, 12:13
 
User is offline  PMMini Profile Post #15

 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej