Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
2 Strony  1 2 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Zatrudnienie majac dyplom historii sztuki, Ciężka rzeczywistość
     
neil
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 3
Nr użytkownika: 16.911

Grzegorz
Zawód: Uczeñ
 
 
post 15/05/2006, 17:11 Quote Post

Witam

Ten temat byl juz poruszany w temacie o historii i archeologii - przyszedl wiec czas na historie sztuki
Coraz powazniej zastanawiam sie czy jest sens studiowac Hs w obecnej sytuacji, znam kilka osob ktore skonczyly ten kierunek i naprawde jest problem zeby znalesc cokolwiek. Odwieczne pytanie czy studiowac co sie lubi czy to co sie oplaca powraca.
Owszem mozna po studiach wyjechac UK, stany czy kanada napewno nie odmowia tylko nie jest pewien czy tam jest az tyle wolnych miejsc dla historykow sztuki zeby przyjeli i "nas"

pozdrawiam
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
Necrotrup
 

oszołom przemawiający językiem nienawiści ;)
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.743
Nr użytkownika: 1.208

 
 
post 15/05/2006, 17:15 Quote Post

A co się opłaca? Po czym łatwo znaleźć pracę?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
neil
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 3
Nr użytkownika: 16.911

Grzegorz
Zawód: Uczeñ
 
 
post 15/05/2006, 17:23 Quote Post

Nie przesadzajmy z tym pesymizmem. Na pewno latwiej znaleźć pracę ludziom z wyksztalceniem inzynierskim czy osobom po filologii angielskiej/niemieckiej. A jak ktos nie bedzie chcial, to jasne, że cale zycie przesiedzi na bezrobotnym...

Ten post był edytowany przez Gabrielle deMornay: 22/07/2008, 15:51
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
źrenica.
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 11
Nr użytkownika: 16.818

 
 
post 10/06/2006, 19:21 Quote Post

studiowanie na dwóch kierunkach. to mój plan. nie zamierzam dać się obedrzeć z tego co mnie zachwyca. jeśli trzeba zostanę prawnikiem (to w moim wypadku), nie odmawiajc sobie przy tym kulturoznawstwa, historii sztuki czy archeologi. przecież marzenia są po to, żeby je spełniać. prawda?
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
Folkatka
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 529
Nr użytkownika: 1.647

Agata Witkowska
Stopień akademicki: magister :))
 
 
post 26/06/2006, 23:22 Quote Post

I to mi się podoba! Tak naprawdę dziś są takie czasy, że chyba żaden kierunek nie zagwarantuje pracy, a zwłaszcza pracy w zawodzie - (ona jest mitem), dlatego jestem zdania że trzeba studiować to co się lubi, bo inaczej człowiek sie unieszczęśliwi na całe zycie, i w wieku 45 lat będzie wypalonym frustratem sleep.gif
Wbrew pozorom, po hsz mozna robic duzo rzeczy, pod warunkiem, ze będzie się chciało dalej rozwijać. Takie rzeczy, jak rozmaite studia podyplomowe stoją otworem. Różne kursy - np. grafika komputerowa czy dziennikarstwo - moje koleżanki z roku tak zrobiły i dziś pracują w radiu.
Moja rada: nie patrzeć na życie pod kątem pragmatyzmu, bo to może przynieść efekty odwrotne od zamierzonych. Troche wiary w siebie, i dobry pomysł na zycie - i wszystko będzie ok.
Pozdrawiam
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
Rothar
 

Primus Lictor
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.682
Nr użytkownika: 176

Krzysztof Bylinowski
Stopień akademicki: mgr nauk ekonom.
 
 
post 27/06/2006, 0:48 Quote Post

QUOTE(Folkatka @ 27/06/2006, 0:22)
Tak naprawdę dziś są takie czasy, że chyba żaden kierunek nie zagwarantuje pracy, a zwłaszcza pracy w zawodzie (...) Wbrew pozorom, po hsz mozna robic duzo rzeczy, pod warunkiem, ze będzie się chciało dalej rozwijać. Takie rzeczy, jak rozmaite studia podyplomowe stoją otworem. Różne kursy - np. grafika komputerowa czy dziennikarstwo (...)
*



Akurat wychodząc z takiego założenia to można skończyć równie dobrze filologię tuvalijską, a to co podałaś nie przemawia w sposób szczególny za tym kierunkiem studiów. Biorąc pod uwagę czysty pragmatyzm, to wydziałów gwarantujących większe szanse na pracę w zawodzie po studiach jest dużo (i nie przesadzajmy z tym czarnowidzeniem braku możliwości pracy w zawodzie - takie szanse są).

Należy jednak wyjść z założenia, że wybierając kierunek typu historia sztuki celem musi być poznanie tego, co fascynuje kandydata na takie studia. W przeciwnym wypadku może się to przemienić we wkuwanie nieciekawych dla takiej osoby informacji i tytuł magistra bez pokrycia. Nie wiem, czy to warte jest pięciu lat... przedłużenia młodości? Bo chyba to jest wtedy podstawą działania. Ewentualnie zjawisko owczego pędu.

Co do samego tematu: wychodzę zawsze z założenia, że dla prawdziwych pasjonatów dziedziny zawsze znajdzie się idealne dla nich miejsce, ponieważ takich osób zawsze brakuje i są poszukiwane. Pracodawca takie zacięcie zawsze doceni. Pracodawca nie potrzebuje papierka "studia wyższe", bo na nim nie zarobi. Stąd robienie byle-jakich-studiów, by móc w CV wpisać "wyższe" to IMO strata czasu.

By jednak nie zniechęcać nikogo do studiów (MEN mógłby mieć za złe), to warto poszukać tego co interesuje. Jeśli jest to historia sztuki, to czemu nie? To przynajmniej gwarantuje nawet przy braku pracy po studiach w zawodzie, że będzie można rozwinąć swoje zainteresowania - słowem, sprawi że te kilka lat nie zostanie tylko nadrukiem na świadectwie ukończenia studiów i pozwoli na rozwój samego siebie.

Czego Wam i sobie życzę wink.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

     
Necrotrup
 

oszołom przemawiający językiem nienawiści ;)
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.743
Nr użytkownika: 1.208

 
 
post 27/06/2006, 0:56 Quote Post

Powiedzmy sobie wprost - najlepsza droga do pracy to zawodówka, potem zaocznie technikum, i ewentualnie polibuda, może być też zaocznie. Taka droga daje jednocześnie wykształcenie i doświadczenie zawodowe. Jeśli nawet nie znajdziesz w Polsce pracy po zawodówce, to najprawdopodobniej jesteś fachowcem poszukiwanym na Zachodzie (murarz, stolarz, hydraulik, frezer...).
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #7

     
syrenka
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 555
Nr użytkownika: 6.375

 
 
post 27/06/2006, 12:14 Quote Post

QUOTE(Rothar @ 27/06/2006, 1:48)
Co do samego tematu: wychodzę zawsze z założenia, że dla prawdziwych pasjonatów dziedziny zawsze znajdzie się idealne dla nich miejsce, ponieważ takich osób zawsze brakuje i są poszukiwane. Pracodawca takie zacięcie zawsze doceni. Pracodawca nie potrzebuje papierka "studia wyższe", bo na nim nie zarobi. Stąd robienie byle-jakich-studiów, by móc w CV wpisać "wyższe" to IMO strata czasu.
*



No nie wiem, Rothar, nie zgodzę się z Tobą. Mądry pracodawca doceni pasję - większość jednak, i to zdecydowana większość, polega nadal na papierkach. Ale zgadzam się z tym, że dla chcącego nic trudnego.

I Necrotrup też ma rację - lepiej teraz skończyć technikum niż babrać się w studiach. Na fachowców jest wzięcie jak nigdy!
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
Rothar
 

Primus Lictor
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.682
Nr użytkownika: 176

Krzysztof Bylinowski
Stopień akademicki: mgr nauk ekonom.
 
 
post 27/06/2006, 12:41 Quote Post

QUOTE(syrenka @ 27/06/2006, 13:14)
No nie wiem, Rothar, nie zgodzę się z Tobą. Mądry pracodawca doceni pasję - większość jednak, i to zdecydowana większość, polega nadal na papierkach. Ale zgadzam się z tym, że dla chcącego nic trudnego.
*



Z rozmów ze znajomymi wynoszę wrażenie, że pracodawca (niekoniecznie mądry, po prostu realistyczny) patrzy głównie na predyspozycje kandydata i jego motywację (późniejsze szkolenie to w końcu nie problem, liczy się potencjał). Natomiast kwestia papierków to jedynie sfera wymagana. Dokładniej - coś co nie jest warunkiem dostatecznym dostania pracy, ale jednocześnie ich brak często dyskwalifikuje.

Zresztą w chwili obecnej studiuje 50% młodej populacji. Nic dziwnego, że papierek jest pożądany przy staraniu się o większość vacatów. Jednocześnie samo jego posiadanie tak wiele wcale nie zmienia. Bo reszta starających się o pracę z pewnością też się będzie mogła pochwalić tym samym.
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
Rado
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.378
Nr użytkownika: 3.636

 
 
post 27/06/2006, 12:53 Quote Post

Wszystko zależy od branży- w zawodach "artystycznych" (doliczyłbym dziennikarstwo i kilka temu podobnych) najważniejsze jest portfolio, papierkami można sobie wypchać poduszkę. Z drugiej strony spodziewanie się stanowiska np. kustosza bez odpowiednich "papiórków" to naiwność czystej wody. Z pracą jest tak jak zawsze było- najlepsi znajdą ją bez problemów, reszta może sobie pluć w brodę że nie była najlepsza i szukać. Wadą całego systemu są żałosne stawki płacowe uniwersytetów- dla mnie (też po HS) była to zapora nie do przeskoczenia, która sprawiła że chcąc nie chcąc musiałem zrezygnować z etatu i "przebranżowić" się (jak ktoś woli- "sprzedać"). Patrząc na ostateczny rozrachunek nie narzekam ale rodzaj niesmaki zostaje.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
syrenka
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 555
Nr użytkownika: 6.375

 
 
post 27/06/2006, 13:04 Quote Post

Rado - dlaczego zaraz "sprzedać"?? Co jest złego w "przebranżowieniu" się? Przecieżto jedyna metoda, żeby móc jakoś funkcjonować w dzisiejszych czasach! Tylko pogratulować przedsiębiorczości, a nie postawy - "skończyłem takie i takie studia, nie ma dla mnie pracy w zawodzie, wiec ja to chrzanię i w ramach protestu idę na zasiłek, będę czekać aż praca sama do mnie przyjdzie..."(<-- szalenie częsta postawa, która doprowadza mnie do szału)

Gdzies był temat o znaczeniu w Polsce studiów. Bardzo mi się podobało to co napisałeś o "wypychaniu papierami poduszek" smile.gif Studia jednak mało w Polsce znaczą, skoro można mieć dziś dyplom z malowania paznokci... :| A właściwie - uściślijmy - nie świadczą o człowieku - o tym że coś naprawdę potrafi i na tym się zna!
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #11

     
Rado
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.378
Nr użytkownika: 3.636

 
 
post 27/06/2006, 14:26 Quote Post

Syrenka- zatrąci to o pseudofilozofię (na dodatek moją prywatną) ale nie widzę nic złego w określeniu "sprzedać się". Oczywiście nie zmienia to faktu że jakoś tak u nas jest że bycie doktorem czy profesorem to -niezależnie od jakości pracy pana profesora czy pana doktora- powód do chodzenia w glorii natomiast odrzucenie tego i praca po 18 godzin dziennie dla- o zgrozo- pieniędzy to zdrada idei i pójście na łatwiznę smile.gif. Mając do wyboru zmuszanie swojej rodziny do poświęceń w imię idei wybrałem poświęcenie idei dla rodziny i godzę się z wynikającymi z tego osądami. Rzecz wkalkulowana wybór.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #12

     
Kamila989
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 30
Nr użytkownika: 49.809

 
 
post 28/11/2008, 17:15 Quote Post

Zastanawiam się nad wyborem studiów. Chciałabym studiować historie sztuki, ale obawiam się , że później nie znajdę nigdzie pracy. Jak myślicie? Czy te studia mają jakieś perspektywy? Czy trzeba być jedynie zapalonym wielbicielem sztuki , żeby mieć własną satysfakcję a później pracować w tesco...

edit: połączone tematy.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #13

     
Arbago
 

Fingrowianin
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.812
Nr użytkownika: 38.089

 
 
post 29/11/2008, 16:44 Quote Post

QUOTE
Powiedzmy sobie wprost - najlepsza droga do pracy to zawodówka, potem zaocznie technikum, i ewentualnie polibuda, może być też zaocznie. Taka droga daje jednocześnie wykształcenie i doświadczenie zawodowe. Jeśli nawet nie znajdziesz w Polsce pracy po zawodówce, to najprawdopodobniej jesteś fachowcem poszukiwanym na Zachodzie (murarz, stolarz, hydraulik, frezer...).


A przy okazji hydraulik po pracy może czytać historyczne naukowe książki i udzielać się na forum Historycy.org.

QUOTE
Rado - dlaczego zaraz "sprzedać"?? Co jest złego w "przebranżowieniu" się? Przecieżto jedyna metoda, żeby móc jakoś funkcjonować w dzisiejszych czasach! Tylko pogratulować przedsiębiorczości, a nie postawy - "skończyłem takie i takie studia, nie ma dla mnie pracy w zawodzie, wiec ja to chrzanię i w ramach protestu idę na zasiłek, będę czekać aż praca sama do mnie przyjdzie..."(<-- szalenie częsta postawa, która doprowadza mnie do szału)


Słuszna prawda. Ja także studiowałem historię (zwykłą, nie sztuki) i w pewnym momencie uświadomiłem sobie, że chociaż historia mnie fascynuje, to jakoś nie podoba mi się praca jako nauczyciel historii, czy jak wy proponujecie dziennikarz. Najbardziej interesowała mnie archiwistyka. W ciągu studiów zatrudniałem się do pracy w magazynach. Nienawidziłem tej mojej "robolskiej" strony i nienawidziłem wykonywanej pracy. Po pewnym czasie zauważyłem, że osiągam w mojej pracy coraz lepsze rezultaty i w końcu osiągnąłem kierownicze stanowisko. Przebranżowiłem się więc zupełnie, skończyłem odpowiednie kursy i studia podyplomowe i powiem wam, że po historii można nieźle zarabiać, należy tylko nie bać się przebranżowienia i pracy w zawodzie innym, niż wyuczony.

Poza tym archiwistyka, która była moją pasją, ma kilka punktów stycznych z logistyką, czym się obecnie zajmuje.

QUOTE
Studia jednak mało w Polsce znaczą, skoro można mieć dziś dyplom z malowania paznokci... :| A właściwie - uściślijmy - nie świadczą o człowieku - o tym że coś naprawdę potrafi i na tym się zna!


Poza tym na CV obok "wykształcenia", jest także rubryka "doświadczenie zawodowe" i to właśnie na tą rubrykę patrzą pracodawcy podczas przyjmowania do pracy. To się liczy.

QUOTE
Mając do wyboru zmuszanie swojej rodziny do poświęceń w imię idei wybrałem poświęcenie idei dla rodziny i godzę się z wynikającymi z tego osądami. Rzecz wkalkulowana wybór.


Slusznie!

QUOTE
Zastanawiam się nad wyborem studiów. Chciałabym studiować historie sztuki, ale obawiam się , że później nie znajdę nigdzie pracy. Jak myślicie? Czy te studia mają jakieś perspektywy? Czy trzeba być jedynie zapalonym wielbicielem sztuki , żeby mieć własną satysfakcję a później pracować w tesco...


Idź na politechnikę, wykształć się, zarabiaj dobre pieniądze. A kiedy osiągniesz już jako taką stabilizację zapisz się na zaoczne studia historii sztuki, jeżeli Cię to fascynuje.


 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #14

     
ewi
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 71
Nr użytkownika: 46.445

Zawód: uczen
 
 
post 6/10/2009, 14:42 Quote Post

Ja również mam pytanie. Będę wdzięczna za odpowiedź ludzi mądrzejszych smile.gif

Studia rozpoczynam w przyszłym roku.
Historia sztuki stała się dla mnie marzeniem. Jeśli chodzi o samo dostanie się, to wydaje mi się, że całkiem możliwym do spełnienia.
Ale ... z moim odwiecznym powołaniem do nauczycielstwa boję się, że jest to zawód po którym trudno znaleźć pracę. Jak wiemy szkół plastycznych - gimnazja, licea, nie jest szczególnie duzo, a szanse zostania na uczelni też nie są alternatywą dla wszystkich.
W zasadzie nie oczekuję, że ktoś mi wybierze na forum drogę życiową, ale byłoby miło gdyby powiedział jaka jest sytuacja na 'naukowym' rynku historii sztuki xD

A. I jeszcze druga sprawa . Jak wygląda zrobienie kursu pedagogicznego dla studentów HS ? Bo specjalizacja nauczycielska sama w sobie raczej nie istnieje
...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #15

2 Strony  1 2 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej