Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
33 Strony  1 2 3 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Mundo Universalis!, The most wanking-scenario ever
     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.947
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 13/07/2019, 8:52 Quote Post

Jedziemy po bandzie!

1. Gdzieś w okolicach OTL (i ATL) Krewy Jagielle albo przyplątuje się długowieczny doradca: ekonomiczny geniusz, który zaprowadza porządek w jego zabagnionych rachunkach i zawsze znajduje kasę na każde, najdziksze nawet fanaberie.

2. 25 lat później, idąc pod Grunwald, Jagiełło ma ze sobą 10 tysięcy kopii najemników ekstra. Tu jest pierwsza słabość: czy chociażby pobieżnie orientując się w możliwościach przeciwnika nawet taki wariat jak Ulryk - zdecyduje się na wojnę..? No cóż: głowa doradcy w tym, żeby do właściwego czasu - możliwości starannie ukrywać...

3. 10 tys. kopii najemników wystarcza nie tylko do rozwalcowania krzyżactwa pod Grunwaldem (i bez tego zostało rozwalcowane że hej...), ale i do opanowania Prus oraz Nowej Marchii (w sumie - może zamiast najemników zapobiegliwy doradca wiezie po prostu wóz srebra - i bierze w najem rycerstwu, gdy temu kończy się termin służby..?). Pobici Inflantczycy z obłożnie chorym mistrzem krajowym i zagniewanym arcybiskupem na karku pospiesznie składają hołd i od tej pory - udają że ich nie ma.

4. Zygmunt Luksemburczyk za to, widząc, że na żaden kompromis się nie zanosi, a Prusy zostają naprawdę efektywnie inkorporowane (bez żadnych ekstra przywilejów dla localsów, Gdańsk to wręcz zostaje wzięty za twarz - zamek krzyżacki w Gdańsku jak stał, tak stoi, a nawet jest pospiesznie rozbudowywany, jako królewska cytadela w mieście...) - ogłasza w 1411 krucjatę przeciw "poganom i schizmatykom". Ponieważ zaś jest Zygmuntem Luksemburczykiem, a nie Ryszardem Lwie Serce, mimo początkowego strachu, krucjata ta kończy się drugim Grunwaldem, tylko jeszcze wspanialszym - i sam Zygmunt i cała kupa niemieckich władców siedzi w wawelskim loszku i pertraktuje o warunki okupu i pokoju.

5. Na soborze w Konstancji ostatecznie stają warunki pokoju:
- Polska dostaje Śląsk oraz połowę posiadłości książąt saskich, brandenburskich i meklemburskich (wschodnią połowę) - pozostali, wzięci do niewoli feudałowie niemieccy wynagradzają powyższym straty, ustępując im cząstki swoich włości, oczywiście pomniejsi - płacą sowite okupy;
- Zakon Krzyżacki zostaje zlikwidowany, a jego mienie staje się własnością Jagiełły (prawem podboju) - Inflantczycy odzyskują samodzielność i zostaje uznana ich zależność lenna od Jagiełły i Witolda,
- dziwnym trafem nie udaje się ocalić skóry Husowi - wojny husyckie wybuchają jak wybuchły, skutecznie odwracają uwagę od jakichkolwiek myśli o rewanżu.

6. W międzyczasie, przy pomocy książąt pomorskich oraz flot miast pruskich, Jagiełło narzuca Erykowi Pomorskiemu Zygmunta Korybutowicza jako dziedzica tronu - wspomagając go jednocześnie w wojnie o Szlezwig. Zygmunt na początek dostaje Szwecję (razem ze Skanią) jako "namiestnik królestwa". Dzięki temu po pierwsze - zostaje zagwarantowany tranzyt przez Sund, a po drugie - Zygmunt nie pęta się po żadnych Pragach (w przyszłości), robiąc w ten sposób kłopot.

7. Na Aleksandrze Dobrym, hospodarze mołdawskim wymuszona zostaje zgoda na wpuszczenie polskich najemników do miast i zamków wzdłuż Dniestru oraz do Kilii i Białogrodu - co zapobiegnie w przyszłości jego woltom i pozwoli efektywnie wspomagać Mołdawię przeciw Turcji.

8. W 1417 roku na Atlantyk wyrusza flota, której zadaniem jest dopłynąć do legendarnej Winlandii...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
Baszybuzuk
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.372
Nr użytkownika: 50.178

Stopień akademicki: Nadszyszkownik
Zawód: IT
 
 
post 13/07/2019, 9:31 Quote Post

QUOTE(jkobus @ 13/07/2019, 8:52)
1. Gdzieś w okolicach OTL (i ATL) Krewy Jagielle albo przyplątuje się długowieczny doradca: ekonomiczny geniusz, który zaprowadza porządek w jego zabagnionych rachunkach i zawsze znajduje kasę na każde, najdziksze nawet fanaberie.


Czemu nie, ale spróbujmy to jakoś osadzić w rzeczywistości. A więc, skąd ta kasa? Efektywniejsze opodatkowanie królestwa (prawdziwy, królewski aparat skarbowy)? Handel w oparciu o towary produkowane przez majątki pozostające własnością władcy? Jakiś przełom jeśli chodzi o miasta?

Profil jaki przyjmiemy dla jej źródeł ma daleko idące konsekwencje dla tego, jak będą wyglądać relacje pomiędzy krajami unii oraz jak będzie się zmieniać z czasem ustrój państwa.
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
Tromp
 

Młody wilk (morski)-gryzie!
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 17.619
Nr użytkownika: 55.658

Bart³omiej Kucharski
Stopień akademicki: Bêdzie po studiach
Zawód: Admiraal
 
 
post 13/07/2019, 9:33 Quote Post

A to jest zwykly geniusz, czy podroznik w czasie i moze np powymyslac manufaktury, zreorganizowac rolnictwo w dobrach krolewskich z wykorzystaniem roslin z Wloch itp?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.947
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 13/07/2019, 10:51 Quote Post

Zwykły geniusz - ale można dowolnie kombinować ze wszystkim, co rzeczywiście istnieje.

Edit: jasne, że kombinowanie z nowymi uprawami jak najbardziej jest w zasięgu "zwykłego geniusza". Winlandia też - w końcu to i bliżej i bardziej realne niż kolumbowe Qipangu...

Wydaje mi się, że powinno to iść wedle takiego porządku: najpierw odzyskanie dochodów utraconych (w tym oddanych bez dokumentów majątków, nie pobieranych lub zaniżonych podatków, itp.). Potem - wyciśnięcie czego się da z domeny i z handlu jej produktami. Następnie - w oparciu o tak zgromadzone środki - efektywne opodatkowanie i aktywne poszukiwanie nowych źródeł dochodów w postaci ZARÓWNO importów technologii/upraw/zwierząt - jak i podbojów.

Ten post był edytowany przez jkobus: 13/07/2019, 11:06
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
Tromp
 

Młody wilk (morski)-gryzie!
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 17.619
Nr użytkownika: 55.658

Bart³omiej Kucharski
Stopień akademicki: Bêdzie po studiach
Zawód: Admiraal
 
 
post 13/07/2019, 11:06 Quote Post

QUOTE(jkobus @ 13/07/2019, 11:51)
Zwykły geniusz - ale można dowolnie kombinować ze wszystkim, co rzeczywiście istnieje.
*


No to wiesz, mógłby kombinować ze zbieraniem wiedzy o świecie. Kombinuję głównie w kierunku budowy dróg (za okupy, zamiast szukać Winlandii, wolałbym pobudować drogi, mosty i kanały, tudzież robić jakąś meliorację czy cóś - generalnie inwestycje), stworzenia jakiegoś ośrodka zbierającego, tłumaczącego i reprodukującego słowo pisane (a w pierwszej kolejności dzieła, z których wiedza może pomóc w pomnożeniu majątku czy zwiększeniu siły militarnej państwa), budowy jakiegoś choćby najmarniejszego szkolnictwa (w Konstancji wymóc np. obowiązek, ażeby każdy ksiądz był czytaty i pisaty - a na domiar złego uczył każdego chętnego czytania i pisania, gdy trafi na parafię?), ściągania wiedzy rolniczej, górniczej, hutniczej i inżynieryjnej zwłaszcza z Italii, Półwyspu Iberyjskiego i Niderlandów itd. Na wyprawy zamorskie jeszcze przyjdzie czas, niechby pod koniec rządów - ale warto, by do tej pory przynajmniej Korona była obrzydliwie bogata.

Zresztą - czy ów doradca ma zamiar dopomóc w uzależnieniu Litwy od Korony i w przyszłej inkorporacji? Jeśli tak, to zwłaszcza w Koronie powinny być wprowadzane wszelkie możliwe innowacje (w dobrach królewskich; gdzie indziej jedynie możliwie dobre drogi itd.), a na Litwę zrobiłbym po prostu szlaki handlowe: jeden przez Podole na Kijów (i sam rozdzielający się już na Podolu na Mołdawię i dalej na Kilię-Białogród) i dalej na Krym i na Wschód do Złotej Ordy, drugi przez Lubelszczyznę (raczej nie Mazowsze, chociaż..?), rozdzielający się na szlaki: wileński i smoleński (z Połocka odbijający na Nowogród, jak raz pod rządami brata Jagiełły Lingwena), i niech toto śle dobra na Zachód i odwrotnie, ze szczególnym uwzględnieniem polskich portów pruskich oraz "polskich" portów Mołdawii. Jeżeli by wszystko poszło dobrze, to za pół wieku część luda sama zacznie się domagać inkorporacji... Zwłaszcza, gdyby Korona była miejscem ogólnie bardziej atrakcyjnym do życia, dzięki różnym udogodnieniom.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.947
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 13/07/2019, 11:09 Quote Post

Inkorporacja Litwy do Korony to w sumie bardziej zagadnienie polityczne niż gospodarcze. Czy to się w ogóle Jagielle opłaca..? Nie - chyba nie róbmy z tego istoty sprawy. Jasne, że trzeba wykorzystać każdą okazję do zarobienia grosza.

Edukacja jak najbardziej tak. Dyscyplina kleru (opodatkowanie każdego beneficjum na rzecz misji na Litwie!) oczywiście że tak. Import technologii już wyżej wspomniałem. Z Winlandii w żadnym razie zrezygnować nie można. Doradca jest zwykłym geniuszem, ale my wiemy, że musi zdążyć na Azory przed 1427 rokiem...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
xxxxf
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 7.946
Nr użytkownika: 94.726

sarna ygrekowski
Zawód: uczen
 
 
post 13/07/2019, 11:18 Quote Post

QUOTE(jkobus @ 13/07/2019, 11:09)
Inkorporacja Litwy do Korony to w sumie bardziej zagadnienie polityczne niż gospodarcze. Czy to się w ogóle Jagielle opłaca..? Nie - chyba nie róbmy z tego istoty sprawy. Jasne, że trzeba wykorzystać każdą okazję do zarobienia grosza.

Edukacja jak najbardziej tak. Dyscyplina kleru (opodatkowanie każdego beneficjum na rzecz misji na Litwie!) oczywiście że tak. Import technologii już wyżej wspomniałem. Z Winlandii w żadnym razie zrezygnować nie można. Doradca jest zwykłym geniuszem, ale my wiemy, że musi zdążyć na Azory przed 1427 rokiem...
*



Czy inkorporacja Litwy do Korony się Jagielle opłaca to zależy od pozycji Jagiellonów w samej Koronie. Jeżeli Jagiellonowie mieliby niepodważalne prawa dziedziczne to inkorporacja Litwy by się bardzo mu opłacała. W końcu ani Świdrygiełło, ani Witold, ani Kiejstutowicze praw do Polski żadnych nie mają, więc odebrać władzy dzieciom Jagiełły nie mogą. Ja bym proponował, aby doradca zlecił zamordowanie młodego Zbigniewa Oleśnickiego bądź w wersji łagodnej doprowadził do wysłania go na misję/biskupstwo możliwie daleko od kraju. Tak, aby nie mógł nic namącić z dziedziczeniem i osłabić pozycji władcy.
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.947
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 13/07/2019, 11:45 Quote Post

Czy to aby nie przekracza trochę ram "zwykłego geniuszu"..? Ale OK - załatwione: młody, zdolny królewski sekretarz dostaje "kopa w górę i w 1423 roku zamiast biskupstwa krakowskiego otrzymuje nowo utworzone "arcybiskupstwo Winlandii". Zadowolony..?

Poza tym - bez przesady: a co jest "słabego" w pozycji Jagiełły..? Tron dla syna (dla któregoś z synów...) tak, czy inaczej - załatwił. Mając o tyle więcej sukcesów i o tyle większy "elektorat" (Śląsk w Koronie robi wewnętrzną rewolucję - "panowie krakowscy" nie są już nijak ani najbogatsi, ani dominujący...) - może sobie spokojnie jakąś "ustawę o dziedziczeniu tronu" na którymś zjeździe szlacheckim załatwić...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
Tromp
 

Młody wilk (morski)-gryzie!
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 17.619
Nr użytkownika: 55.658

Bart³omiej Kucharski
Stopień akademicki: Bêdzie po studiach
Zawód: Admiraal
 
 
post 13/07/2019, 15:08 Quote Post

QUOTE(jkobus @ 13/07/2019, 12:09)
Inkorporacja Litwy do Korony to w sumie bardziej zagadnienie polityczne niż gospodarcze. Czy to się w ogóle Jagielle opłaca..? Nie - chyba nie róbmy z tego istoty sprawy. Jasne, że trzeba wykorzystać każdą okazję do zarobienia grosza.
*


To jest istotne dla mnie o tyle, że jeżeli by nasz doradca traktował K i L jako całość, to wówczas inwestycje i reformy rozchodziłyby się w miarę równomiernie, oczywiście w miarę możliwości. Jeśli nie, to IMO najbardziej korzystałaby Korona, Litwa zaś jako "junior partner" otrzymałaby jedynie wspomniane przeze mnie trakty i ewentualnie kilka niezbędnych inwestycji - kilka zamków do osłony szlaków handlowych i jakieś "twierdze-wrota", oczywiście wszystko obsadzone siłami wiernymi Jagielle. Ale co na to Witold (o ile nie zadławi się kością...)? Inkorporacja Litwy za życia Jagiełły nie jest mi do niczego potrzebna (zresztą wątpię, by stary Litwin ją popierał), ale pełne uzależnienie jej od Korony pod kątem gospodarczym byłoby miłe.
CODE

Edukacja jak najbardziej tak. Dyscyplina kleru (opodatkowanie każdego beneficjum na rzecz misji na Litwie!) oczywiście że tak.

Po synodzie w Konstancji IMO. Względnie tuż przed, a tam przyklepać.
CODE

Import technologii już wyżej wspomniałem.

Okej.
CODE

Z Winlandii w żadnym razie zrezygnować nie można. Doradca jest zwykłym geniuszem, ale my wiemy, że musi zdążyć na Azory przed 1427 rokiem...

Ok, nie neguję, nawet mam pomysł, co z tym zrobić - ale jednak kapkę bym to odsunął w czasie. Innymi słowy - tuż po 1414 inwestycje, po 1420 można zacząć pływać (a i know-how będzie, o czym dalej). Hmm?
CODE

Czy to aby nie przekracza trochę ram "zwykłego geniuszu"..? Ale OK - załatwione: młody, zdolny królewski sekretarz dostaje "kopa w górę i w 1423 roku zamiast biskupstwa krakowskiego otrzymuje nowo utworzone "arcybiskupstwo Winlandii". Zadowolony..?

Można tak, można siak. A może by go wykopać nawet ciut wcześniej do Mołdawii albo i na "Ukrainę", żeby się zaiął krzewieniem katolicyzmu, a przy okazji pilnował lokalnie dyplomacji?
CODE

Poza tym - bez przesady: a co jest "słabego" w pozycji Jagiełły..? Tron dla syna (dla któregoś z synów...) tak, czy inaczej - załatwił. Mając o tyle więcej sukcesów i o tyle większy "elektorat" (Śląsk w Koronie robi wewnętrzną rewolucję - "panowie krakowscy" nie są już nijak ani najbogatsi, ani dominujący...) - może sobie spokojnie jakąś "ustawę o dziedziczeniu tronu" na którymś zjeździe szlacheckim załatwić...

Za.


Mogę się ciut wtrącić i napisać, jak widziałbym naszego bohatera? Otóż Jan rodzi się w 1360 roku w zamożnej rodzinie rycerskiej, aczkolwiek matka wywodzi się z rodziny handlowej, mieszczańskiej. Jest pierworodnym i jedynym synem pary, jaki dożywa wieku sprawnego - piąty poród zabija matkę (oraz dziecko - córeczkę). Zrozpaczony ojciec, Sulisław, wyrusza wraz z dziesięcioletnim synem szukać przygód - w dworzyszczu rodzinnym wysiedzieć nie może, bo ściany i sprzęty domowe przypominają mu ukochaną Jadwigę. Majątkiem zarządzać ma zaufany Sulisława, mający niejaką żyłkę do interesów - a i sam Sulisław okazuje się być nie tylko awanturnikiem, ale i nader zdolnym biznesmenem oraz dobrym ojcem. Dba o wykształcenie juniora (wraz z wcześniejszą edukacją pozna Jan łacinę, niemiecki, ruski i włoski oraz trochę grekę, arabski i francuski), a w czasie podróży postanawia zająć się nieobcym mu handlem - bywało, że wraz z teściem wyjeżdżał w interesach. Wraz z synem i kupcami podróżuje na Węgry i dalej na Południe, by trafić do Konstantynopola, gdzie zatrzymuje się wraz z synem po raz pierwszy. Stamtąd pływa do portów greckich, na Cypr, udaje mu się odwiedzić nawet Gruzję, Aleksandrię, Milet i Tyr. Po dwóch latach przenoszą się do Aragonii, skąd odwiedzają Ceutę, Tunis, ale też Neapol, Grenadę, Sewillę i Toledo. Z Aragonii trafiają do Francji i później do Flandrii. Sulisław zajmuje się głównie handlem i udzielaniem pożyczek, na czym zbija istne kokosy - zarobione pieniądze inwestuje w lokalne kantory handlowe lub wysyła do domu wraz z instrukcjami, co z nimi zrobić - co również przynosi zyski. Młody Jan u boku ojca uczy się handlu, ale też rzemiosła wojennego - przez krótki czas obaj jako najemnicy walczą we Włoszech i we Francji, gdzie junior otrzymuje miecz, pas i ostrogi z rąk samego Karola V. Po zakończeniu działań wojennych obaj ruszają do Florencji, gdzie zajmują się interesami - junior ponadto jest wyjątkowo chutliwy, co przysparza obu nieraz nielichych kłopotów. Wreszcie w 1378 zostaje zmuszony do małżeństwa z (nader skutecznie, jak się miało okazać po kilku miesiącach...) córką zamożnego włoskiego kupca. Początkowo junior nie chce się ustatkować, ale temperament młodziutkiej (dwa lata młodszej) żony Julii oraz jej posag doprowadzają do tego, że niespożyta energia Jana kieruje się w stronę pracy z ojcem. Kolejne dwa lata zajmie im budowa imperium handlowego, obejmującego kantory w całym basenie Morza Śródziemnego, a ponadto w Londynie, Antwerpii, Paryżu i Brugii. W ramach nauki sztuki wojennej, ważne epizody przypadną na służbę we Francji, ale też Jan pozna po drodze księgi opisujące wojskowość i obyczaje czy organizację społeczną Rzymu i Grecji, usłyszy również o genueńskich kusznikach, szwajcarskich i flandryjskich pikinierach, o genueńskich kusznikach, pozna siłę artylerii (czy da się ją wykorzystać na okrętach? - przecież młody rycerz doskonale zna morze i musiał się mierzyć z piratami...), pozna nawet samego Johna Hawkwooda, spędzając kilka dni w obozie Białej Kompanii. W 1380 Sulisław i Jan podejmują decyzję o powrocie do domu, po drodze zakładają kantory w kilku miastach Hanzy. W Gdańsku, w którym Jan, Julia, ich syn Jakub oraz Sulisław spędzają miesiąc, Jan nawiązuje kontakty z lokalnymi kupcami, wprzęgając i bałtycki gród w swoje interesy. Sulisław zmarł w Gdańsku, tak, że tylko młodzi wrócili do domu pod Krakowem, który szybko stał się jądrem imperium handlowego rozpościerającego się po całym ówczesnym świecie, z nitkami sięgającymi pośrednio nawet do Indii (przez arabskich pośredników). Po Sulisławie poza majątkiem zostały pamiętniki, które staną się jednym z ważniejszych źródeł z epoki. Sam Jan w rodzinnej miejscowości (wybierzcie sobie, może być i mój prawie rodzinny Żarnowiec, choć on był miastem królewskim...) funduje sobie wygodny pałacyk i nowy murowany kościół według najnowszych wzorów włoskich z elementami zdobień arabskich, nadto magazyny itd. Kolejne lata zajmie mu podróżowanie po Europie, częściowo z żoną, oraz płodzenie dzieci (niezbyt skuteczne - para doczeka się ledwie dwóch synów i córki, którzy osiągną wiek sprawny - spośród dziesiątki potomstwa) oraz powolne pięcie się w lokalnej hierarchii, co w ogarniętym nieładem kraju proste nie jest. Funduje również szkołę dla lokalnej młodzieży, w rodzinnym majątku wprowadza nowinki techniczne z Śródziemnomorza i Flandrii (meliorację, nowoczesne metody uprawy, nowoczesne narzędzia, nowe rośliny itd.), nadto sprowadza dla siebie z całej Europy książki o wszelkiej tematyce, choć głównie interesują go dzieła historyczne, ekonomiczne i naukowe. Inwestuje nie tylko w handel, ale i w kopaliny czy w rzemiosło, w tym gdańskie i białogrodzkie szkutnictwo - coś musi wozić jego towary i weksle... Koresponduje chętnie z najtęższymi umysłami epoki: alchemikami, astrologami, matematykami itd. Dzięki łapówce dostaje się do poselstwa, które ruszyło do Wilna na spotkanie z litewskim księciem Jogaiłą. Tam, dzięki przekazanym litewskiemu księciu darom, Jan uzyskał prywatną audiencję, podczas której elokwentny, płynnie władający ruskim rycerz-kupiec oczarował Litwina. Jako, że Jan był znany z niewyobrażalnej głowy do interesów (jeden z braci zakonnych podczas niedawnej misji dyplomatycznej na Litwie nazwał młodego Polaka Kryzysem czy jakoś podobnie, co miało oznaczać wybitnie zamożnego człowieka), Jagiełło po koronacji mianował go podskarbim wielkim i zarządcą dóbr koronnych, a w praktyce: pierwszym ministrem. Zarządzanie interesami przejęła żona Julia, która handel miała we krwi; z czasem pomagał jej młodszy syn Piotr (po dziadku), bowiem starszy Sulisław wybrał karierę wojskową. Wpływy Jana były tym większe, że również królowa Jadwiga ceniła tego błyskotliwego osobnika za pęd do wiedzy, oraz za regularnie ofiarowywanie bezcennych manuskryptów spisanych we wszystkich znanych i nieznanych językach dla Akademii Krakowskiej. Za sprawą Jana na krakowski dwór przybywają wielcy uczeni, filozofowie, artyści, ale i najtwardsi wojownicy. Rozpoczynała się nowa era: król Polski miał zacząć się błyskawicznie bogacić, miasta i zamki królestwa miały się przeobrażać dzięki zagranicznym wzorcom, a napływająca zza granicy wiedza (i jej upowszechnienie - przecież Jan rozumie, że bez ogromu zainwestowanego w naukę czasu nie byłby tym, kim został po 1385 roku, a sam przecież nie może być każdym i wszędzie...) miała szybko przynieść Koronie przewagę nad wszystkimi sąsiadami. Nie bez znaczenia były wiedza geograficzna i nawigacyjna Jana, a w przyszłości na jego działania (doprowadzenie do usunięcia pobierającego drakońskie cła Zakonu Krzyżackiego z Prus, przejęcie rzeczywistej władzy nad mołdawskimi portami czy zainicjowanie tzw. wielkich odkryć geograficznych, aby pominąć słono opłacanych arabskich, ormiańskich i żydowskich pośredników) wpływały arabskie i zachodnie dzieła o Indiach i Chinach oraz o tym, że Ziemia jest jednak kulą, a nie dyskiem, i że poza przywiezionymi z licznych wypraw arabskimi czy włoskimi mapami istnieje inny, nowy świat, o którym czytał w jakiejś duńskiej księdze...
To będzie epoka dwóch ludzi: potężnego króla Władysława i wszechwładnego podskarbiego (z czasem kanclerza) Jana (+1439).

Ten post był edytowany przez Tromp: 13/07/2019, 15:26
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #9

     
xxxxf
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 7.946
Nr użytkownika: 94.726

sarna ygrekowski
Zawód: uczen
 
 
post 13/07/2019, 15:35 Quote Post

Znaczy w świetle najnowszych ustaleń, o których się dowiedziałem w wątku o polityce dynastycznej Ludwika Węgierskiego to z tym tronem to tak wcale nie wyglądało. Osłabienie pozycji Jagiełły zaczęło się od jego małżeństwa z Granowską, które ciepło przyjęte przez rycerstwo nie było, a że Jagiełło wtedy nie miał potomka z bezspornymi prawami do tronu - Jadwiga Jagiełłówna raz, że była dziewczynką (oczywiście, po przywileju koszyckim to nie był aż tak wielki problem - ale zawsze lepiej mieć syna niż córkę jako następcę, bo na córkę zawsze można znaleźć sposób, aby ją tronu pozbawić i nie może sama pełnić pewnych roli przywódczych w taki sposób jak mężczyzna), a dwa (i to jest ważniejszy powód) jej babka, Anna Kazimierzówna, pochodziła z małżeństwa o wątpliwej legalności (Adelajda heska wszak żyła, kiedy Kazimierz żenił się z Jadwigą) i była od tronu mocą decyzji samego Kazimierza odsunięta na rzecz pewnego Ludwika Andegaweńskiego i nie było pewne, czy ma do tego tronu jakiekolwiek prawa. Aby powiększyć galimatias, sama Jadwiga wydała w 1387 roku akt, w którym czyniła Jagiełłę swoim dziedzicem na wypadek własnej bezpotomnej śmierci. Szkopuł w tym, że nie był on skierowany do najbardziej zainteresowanej grupy, czyli rycerstwa, ale do mieszczaństwa krakowskiego. Tak, czy inaczej, Jagiełło na podstawie tegoż właśnie aktu rościł sobie prawa dziedziczne do tronu całkiem niezależnie od tego, co jego poddani mają o tym do powiedzenia, co zaznaczył w kontrakcie zaręczynowym swojej córki z Fryderykiem Hohenzollernem zwanym później "Żelaznym", gdzie wyraził zdanie, że jakiekolwiek dzieci zrodzone z tego małżeństwa otrzymają tron tylko i wyłącznie w wypadku braku prawowitych synów króla Władysława. Kiedy ci się narodzili to Jagiełło rozpoczął akcję składania hołdów przez rycerstwo przyszłym następcom tronu. I wszystko szło (dla Jagiełły) dobrze, póki nie wtrącił się Oleśnicki, który "bronił" praw młodej Jadwigi jako prawnuczki Kazimierza, a odstąpić od swojego zamiaru zgodził się dopiero po wydaniu przez Jagiełłę paru przywilejów. Same w sobie, nie okaleczały one władzy królewskiej tak mocno. Ważniejsze było jednak co innego. To od Oleśnickiego i jego działalności zaczyna się przeprowadzanie elekcji każdorazowo po zgonie władcy oraz zmiana narracji, zmiana myślenia o państwie, z tego skoncentrowanego na prawowitości władzy i królu jako wyrazicielu Korony Królestwa Polskiego, do tego skoncentrowanego na rycerstwie (a później szlachcie) jako narodzie politycznym. O ile to drugie można różnie oceniać, to nie ulega wątpliwości, że pogłębiająca się z czasem elekcyjność tronu była przyczyną wielu nieszczęść. Nawet w systemie parlamentarnym, król mający spokojne następstwo dla swoich potomków, może skoncetrować się na robieniu bieżącej polityki, a nie na fantasmagoriach mających na celu zabezpieczenie rodziny - jak Sobieski, który tyle okazji zaprzepaścił dla kampanii mołdawskich mających na celu osadzenie Jakuba na tronie. Dlatego też wolałbym uniknąć efektów działalności Oleśnickiego i po to mi pozbycie się go z kraju.
 
User is offline  PMMini Profile Post #10

     
Tromp
 

Młody wilk (morski)-gryzie!
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 17.619
Nr użytkownika: 55.658

Bart³omiej Kucharski
Stopień akademicki: Bêdzie po studiach
Zawód: Admiraal
 
 
post 13/07/2019, 15:46 Quote Post

Jeżeli odpowiada ci osobnik "napisany" przeze mnie, to Oleśnickim nie ma się co martwić. Do czasu nasz "Jan" będzie może bogatszy od króla, niebywale wpływowy, a że z królem blisko współpracuje, to na czorta mu jakiś brużdżący Oleśnicki, który może zostać namiestnikiem "wschodniej Ukrainy", biskupem białogrodzkim, biskupem "Archangielska" (jakiegoś "bardzo ważnego miasta Republiki-Księstwa Nowogrodu Wielkiego, o ile wpływy Giedyminowiczów uda się tam utrzymać), czy, jak chce Jacek, biskupem misyjnym Winlandii (albo Goa, Sumatry, Sokotry czy czego tam...).
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #11

     
xxxxf
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 7.946
Nr użytkownika: 94.726

sarna ygrekowski
Zawód: uczen
 
 
post 13/07/2019, 16:17 Quote Post

Ja swojego posta pisałem przed Tobą, tylko z powodu słabego internetu pojawił się na forum później. Oczywiście odpowiada mi osobnik napisany przez Ciebie. Zaznaczyłem tylko pozbycie się Oleśnickiego, ponieważ doprowadził on do obrócenia systemu niemalże o 180 stopni, więc jeżeli chcemy utrzymania osiągnięć alternatywnego panowania Jagiełły to zneutralizowanie go jest absolutnym priorytetem.
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
Tromp
 

Młody wilk (morski)-gryzie!
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 17.619
Nr użytkownika: 55.658

Bart³omiej Kucharski
Stopień akademicki: Bêdzie po studiach
Zawód: Admiraal
 
 
post 13/07/2019, 16:56 Quote Post

QUOTE(xxxxf @ 13/07/2019, 17:17)
Zaznaczyłem tylko pozbycie się Oleśnickiego, ponieważ doprowadził on do obrócenia systemu niemalże o 180 stopni, więc jeżeli chcemy utrzymania osiągnięć alternatywnego panowania Jagiełły to zneutralizowanie go jest absolutnym priorytetem.
*


Chyba go trochę przeceniasz, bo przemiany podobne do tych z Korony były swego rodzaju standardem w tej części Europy, ponadto w Polsce zaczęły się jeszcze w połowie XIII wieku. Oleśnicki najwyżej doprowadził do tego, że pewne dalsze kroki poczyniono akurat w tym a nie w innym momencie, a że akurat na tronie był król "z importu" i bez kropli krwi "panów przyrodzonych" w żyłach, to tym łatwiej było zabiegać o elekcyjność tronu. Przy czym IMO tutaj w naturalny sposób jednostki wybitne i nadambitne jednocześnie będą spychane gdzieś na peryferia - przy jedynowładzy pieniądza (a w sumie taki układ nam się szykuje: Jagiełło chce z początku bezpieczeństwa Litwy, a finalnie potęgi co najmniej regionalnej, a Jan zapewnia na to środki, przy okazji samemu się bogacąc dzięki królewskiej łasce, więc obaj potrzebują się bezwzględnie) nie ma miejsca na konkurencję dla królewsko-kanclerskiego duopolu. Kto się nie podporządkuje, ten będzie pilnował trzciny na Antylach, chrystianizował ujście Amazonki albo zapewniał duchowe wsparcie załogom twierdz nad Donem lub nad Morzem Białym... A ze statku płynącego na Antyle rzeczywiście łatwo wypaść.



BTW zawczasu proponuję uznać, że majątek sulisławowiców z czasem rozmieni się na drobne. Ot, niech ma np. 8 wnuków płci męskiej. Każdemu trzeba coś wydzielić i nawet, jeśli oni co do zasady swoje majątki pomnożą w stosunku do majątku dziadka, to żaden z nich nawet się nie zbliży do jego potęgi - a co pokolenie, to mniejsze... Najdalej w wiek po śmierci dziadka-założyciela wskutek nietrafionych inwestycji, plag, królewskiej niełaski, syfilisu i innych atrakcji zostaną może 3-4 gałęzie, w najlepszym razie żyjące na poziomie zupełnie standardowych magnatów.

Ten post był edytowany przez Tromp: 13/07/2019, 17:08
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #13

     
Realchief
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 14.594
Nr użytkownika: 63.111

 
 
post 13/07/2019, 17:13 Quote Post

Skoro mamy kaski jak lodu to poproszę o ściągnie z całego świata: naukowców, inżynierów i artystów, szczególnie z Włoch i Niderlandów oraz dzieł sztuki i księgozbiorów skąd się da.
Za Jagiełły na Wawel poproszę Filippo Brunelleschi, Donatella, Fra Angelico i Jana Van Eyck smile.gif

Czy zamiast morskich wojaży do Ameryki, na razie, sensowniejsze by nie było podłączenie się do handlu wschodniego czyli wzięcie pod protektorat Kaffy i nawiązanie bezpośrednich kontaktów z Persją?

A co do ożenków Jagiełły to skoro ma kasy jak lodu i tyle władzy, a jego pomagier kontaktów, to może jakaś bardziej egzotyczna pani, a przy okazji korzystna politycznie i gospodarczo?
Koledzy chcą żeglować i odkrywać egzotyczne krainy, a akurat po śmierci Anny Cylejskiej mamy gotową do ożenku 19-letnią Izabellę Aviz. Jagielle z przymiotów intelektu i ducha powinna się bardzo spodobać.

Ten post był edytowany przez Realchief: 13/07/2019, 17:23
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #14

     
xxxxf
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 7.946
Nr użytkownika: 94.726

sarna ygrekowski
Zawód: uczen
 
 
post 13/07/2019, 17:17 Quote Post

I tak, i nie. Przemiany idące w kierunku monarchii stanowej - owszem i były standardem, choć nie zawsze wyglądało to tak samo - za panowania Kazimierza Wielkiego władza królewska została wyraźnie wzmocniona, a monarcha ten mógł dopuszczać się czynów, które jego następcom na sucho by nie uszły - skazanie Maćka Borkowica, księdza Baryczki czy bigamia. Natomiast sama elekcyjność tronu była zmianą o sto osiemdziesiąt stopni, którą należy zawdzięczać wpływowi biskupa. Wcześniej praw potomstwa Jagiełły za bardzo nikt nie podważał. Można owszem argumentować, że na Czechach i Węgrzech było podobnie - ale w Czechach to akurat był bardziej wpływ wojen husyckich, które odebrały królom niejako legitymację religijną do sprawowania rządów podważając prawdziwość nauk Kościoła katolickiego (przy czym husytyzm nie był tak monarcho-centryczny jak późniejszy luteranizm, więc zabrał królom legitymację władzy, nie ofiarując nic w zamian), a na Węgrzech był to efekt wymarcia doszczętnego tamtejszych panów przyrodzonych i odsunięcia gałęzi neapolitańskiej od władzy przez Zygmunta. Pomimo podobnych w sumie przemian trony Brandenburgii, Saksonii, a nawet Litwy pozostały dziedziczne.
 
User is offline  PMMini Profile Post #15

33 Strony  1 2 3 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej