Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
5 Strony < 1 2 3 4 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Druga Ziemia
     
kmat
 

Podkarpacki Rabator
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 8.173
Nr użytkownika: 40.110

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 11/12/2011, 16:10 Quote Post

Tak po prawdzie, to czy między planetą skalistą a neptunopodobną mogą istnieć formy pośrednie? Bo jeśli tak, to odpowiedź na pytanie, czy to planeta ziemiopodobna nie musi być wcale zero-jedynkowa.
 
User is offline  PMMini Profile Post #16

     
Ramond
 

Úlvur av Føroyar
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 16.517
Nr użytkownika: 9.304

Stopień akademicki: dr inz.
Zawód: inzynier
 
 
post 11/12/2011, 18:32 Quote Post

QUOTE
Co do tego dlaczego nie można się osiedlić. To chodziło mi przede wszystkim o siłę ciążenia. Bez dość poważnej ingerencji genetycznej dla ludzi było by na tej planecie po prostu za ciężko (i w dosłownie i w przeności(: )

Nie wiemy, ile wynosi przyspieszenie grawitacyjne na Keplerze-22b, bo nie znamy masy planety. Jeśli jest to planeta skalista, to przyspieszenie na pewno jest większe od g. Jeżeli jest to planeta wodna, przyspieszenie grawitacyjne na jej powierzchni może być nawet niższe niż przyspieszenie ziemskie.
QUOTE
Co do tego czy jest zamieszkana. Prawdopodobnie nigdy się tego nie dowiemy. No chyba, że taka cywilizacja dowiedziała by się o nas pierwsza, ale musiałaby istnieć i ewoluować, rozwijać się prawie od początku wszechświata, a przynajmniej dwa razy dłużej niż istnieją ludzie.

A tego rachunku to nie rozumiem.
QUOTE
Po trzecie z drugiej strony planeta ta nie musi się wcale okazać taka duża, może być ona wielkości ziemi, ale tego dowiemy się po dogłębniejszych badaniach. Wystarczy przypomnieć sobie jak było z Plutonem czy z Eris. Na początku myślano, że Pluton jest wielkości zbliżonej do wielkości Ziemi, a to okazał się być mniejszy od naszego księżyca. Z Eris było podobnie miała być ona większa od Plutona, w rzeczywistości jest bardzo do niego zbliżona, trochę mniejsza, ale prawie równa. To samo Sedna czy Tyche, które miały być wielkości legendarnej Nibitu. Jeszcze do dziś są odkrywane kolejne księżyce Plutona (ma ich już w sumie 4) co dowodzi tylko o nieskuteczności naszych metod pomiarowych, musimy poczekać na dokładniejsze wyniki, jeżeli chcemy dyskutować o Keplerze.

Średnica Keplera-22b jest nam znana z wysoką pewnością - znacznie większą niż w przypadku Eris, o Sednie nie wspominając. Analogia z tymi KBO jest chybiona - w ich przypadku znamy tylko jasność pozorną, która zależy od wielkości i albedo powierzchni. Albedo jest wielkością zgadywaną (przepraszam: estymowaną). Nowe wyniki dla Eris wzięły się z dokładniejszej (ale wciąż nie całkowicie pewnej) metody zaćmienia gwiazdy tła.
W przypadku Keplera-22b pomiar został dokonany na innej zasadzie - obserwowano przejście planety przed tarczą jej macierzystej gwiazdy. Jasność gwiazdy spadła proporcjonalnie do stosunku powierzchni tarczy planety do tarczy gwiazdy. Wielkość gwiazdy znamy (z pewną dokładnością) z modeli gwiazdowych, możemy to łatwo przełożyć na wielkość planety. Chyba, że w katalogu Keplera jest błąd... Nie ma co go jednak zakładać z góry.
QUOTE
Tak po prawdzie, to czy między planetą skalistą a neptunopodobną mogą istnieć formy pośrednie? Bo jeśli tak, to odpowiedź na pytanie, czy to planeta ziemiopodobna nie musi być wcale zero-jedynkowa.

Oczywiście, że mogą. Polecam artykuły Valencii i Sasselova.
 
User is offline  PMMini Profile Post #17

     
Magnat Kresowy
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 652
Nr użytkownika: 44.021

 
 
post 11/12/2011, 23:52 Quote Post

Wydaje mi się, że jedną z form pośrednich mogłaby być planeta wodna lub pokryta jakąś inną cieczą. Co do rachunku, którego nie rozumiesz. Nie jestem tu jakimś znawcą, ale oglądając niektóre wypowiedzi Michio Kaku można wnioskować, że taka cywilizacja musiałaby być bardzo rozwinięta a co za tym idzie musiałaby istnieć dłużej niż nasza. Można to porównać mniej więcej tak: Oni (obcy) - my (ziemianie) jak mniej więcej my (XXI wiek) - nasi przodkowie (jaskiniowcy). Oznacza to, że musielibyśmy być dla nich etapem, który oni mieli za sobą wiele tysięcy lat temu. Wielu pseudonaukowców uważa, że obcy (o ile istnieją) mogli się o nas dowiedzieć w momencie, kiedy ludzkość odkryła, że E=mc2 i po wybuchu pierwszej atomówki. Pomyśleli sobie, ocho ktoś tam zaczął się bawić zapałkami, niektórzy jeszcze twierdzą, ale to są już czyste bzdury, że kosmici nas znali dłuuuugo wcześniej, pomagając nam w budowaniu piramid, Stonegage, czy Moai i że ludzkość uznawała ich za bóstwa. Ale ci pseudonaukowcy doszukują się już na siłę tajemniczych przekazów o obcych w hieroglifach czy rysunkach na przedmiotach użytkowych pochodzących ze starożytności. Te twierdzenia są tak samo prawdziwe jak to, że Sumerowie znali planety znajdujące się z Saturnem. Jednym słowem mówiąc nie ma żadnych dowodów na to, że kosmici istnieją. Oczywiście ci inteligentni, nie mówię o jakichś "pantofelkach". Po pierwsze, rzekomy sygnał "WOW". Nie wiadomo czy sygnał ten nie został nadany przez jakiegoś ziemskiego satelitę, tę opcję niby odrzucają, ale pamiętajmy, że był to okres zimnej wojny, więc trzeba brać pod uwagę różne satelity czy to USA czy ZSRR, które w tym czasie były lub mogły być projektami tajnymi, których współczesne radary nie wykrywały, ale ten sygnał wykryto przypadkiem. Poza tym nawet jeśli sygnał pochodził od obcych to musiał zostać wysłany w naszą stronę tak dawno temu, że ich cywilizacja mogła wyginąć lub cofnąć się w rozwoju przez jakąś katastrofę, lub dawno wynieść się z planety-matki. Po drugie rzekome porwania przez kosmitów czy czucie ich obecności też da się łatwo wyjaśnić. Istnieje takie coś jak paraliż senny, podczas niego ludzie twierdzą, że albo czują się tak jakby opuszczali swoje ciało, albo tak jakby zostali unoszeni i przenoszenie gdzieś przez kosmitów, po czym budzą się w swoich łóżkach. Jest jeszcze takie coś jak "kask Boga". Ma on dowodzić braku istnienia między innymi Boga, duchów czy obcych. Nie wiem e\dokładnie jak to działa ale jakoś wpływa na fale mózgu w ten sposób, że czuje się czyjąś obecność, nieraz nawet mózg może wytworzyć projekcję jakiejś niewyraźnej postaci (ducha/obcego). Prawdopodobnie przez całe dzieje ludzkości człowiek wykształcił taki mechanizm obronny przed samotnością. W starożytności artystów nawiedzały muzy, w średniowieczy były to demony, w epoce nowożytnej czy w wieku XIX były to duchy a przez wiek XX i obecnie mamy obcych, wszystko zmieniało się w zależności od zmiany mentalności ludzkiej i przekonania, a co za tym idzie wiary w różne zjawiska nadprzyrodzone czy paranormalne. Stąd biorą się różni wyimaginowani przyjaciele czy różne religie. Po trzecie, rzekome zwierzeta pochodzące z kosmosu czy innych wymiarów jak chupacabry czy inne wielkie stopy, szczerze mówiąc to są rejony na naszej planecie jak chociażby dolina Amazonii czy Himalaje albo głębiny oceanów gdzie mogą żyć gatunki jeszcze nie znane człowiekowi, a które trudno spotkać, gdyż są rzadkie, lub na wyginięciu więc jakieś "inne wymiary" odpadają. Naukowcy mówią, że obcy istnieją na sto procent, bo wszechświat jest tak wieki, że muszą istnieć. A ja mówię, że wcale nie muszą. Po pierwsze planeta, na której miałoby się rozwinąć życie musi spełnić bardzo specyficzne warunki dla rozwoju życia. 1. ekosfera, 2. odpowiednia wielkość, grawitacja, przyśpieszenie, chociaż te czynniki są mniej znaczące, 3. odpowiednie promieniowanie radioaktywne, nie za duże, 4. odpowiednia atmosfera, chociaż nikt nie powiedział, że jakieś organizmy mogą oddychać np. azotem, czadem czy innymi substancjami, które mogą nas (ziemian) zabić. 5. obecność wody, to raczej ważny wyznacznik, Mars np. jest obecnie martwy, ale jest prawie pewne, że kiedyś był zamieszkany chociażby przez jakieś organizmy pokroju naszych "pantofelków". Ale było to prawdopodobnie w czasach, kiedy na ziemi rozwijała się kultura jaskiniowa i ludzie nie mieli pojęcia o innych planetach. Rozwój astronomii notujemy dopiero u starożytnych. 6. Życie na Ziemi powstało prawdopodobnie przypadkiem, no chyba że swoją rękę przyłożył do tego Bóg, o ile istnieje. 7. Co do istnienia Boga, wiąże się to bardzo mocno z istnieniem kosmitów. Jeżeli oni (obcy) istnieją i kiedyś ich spotkamy i okaże się, że mieli oni też jakiegoś swojego Jezusa Chrystusa czy Mahometa lub, że ich "mitologia" jest bardzo zbliżona do naszych opisów biblijnych to istnienie Boga zostanie potwierdzone. Więc jeśli ktoś mi nie udowodni istnienia kosmitów (mówię tu o formach inteligentnych) to po prostu jeszcze długo nie uwierzę w ich obecność, bo prawdopodobieństwo, że istnieją jest bliskie zeru, nie mówię tu o formach nie inteligentnych, bo co do tego jestem pewien, że jakieś tam proste organizmy mogą istnieć poza ziemią. A co do istnienia Boga, to przyjmuję zakład Pascala, lepiej wierzyć niż nie wierzyć, tyle w temacie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #18

     
Chris_w
 

miejsce na moją reklamę
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 668
Nr użytkownika: 60.361

Chris W
 
 
post 12/12/2011, 8:32 Quote Post

W przypadku masywnej planety, ciśnienie atmosfery też będzie sporym problemem.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #19

     
Alcarcalimo
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.772
Nr użytkownika: 43.461

 
 
post 12/12/2011, 9:27 Quote Post

Dlaczego to miałby być dowód na istnienie Boga? Raczej na to że mamy podobną psychikę i potrzeby duchowe (:

Ja z pytaniem z innej beczki. Udało się już coś odkryć w układzie Centauri? Ramond masz jakieś informacje?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #20

     
Ramond
 

Úlvur av Føroyar
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 16.517
Nr użytkownika: 9.304

Stopień akademicki: dr inz.
Zawód: inzynier
 
 
post 12/12/2011, 9:30 Quote Post

QUOTE
Wydaje mi się, że jedną z form pośrednich mogłaby być planeta wodna lub pokryta jakąś inną cieczą.

"Pokryta" to trochę słabo powiedziane. Tam jest pole dla planety "pokrytej" oceanem głębokości tysięcy kilometrów.
QUOTE
Co do rachunku, którego nie rozumiesz. Nie jestem tu jakimś znawcą, ale oglądając niektóre wypowiedzi Michio Kaku można wnioskować, że taka cywilizacja musiałaby być bardzo rozwinięta a co za tym idzie musiałaby istnieć dłużej niż nasza.

Po pierwsze - dlaczego musiałaby być bardzo rozwinięta? Tylko nie dlatego, że tak można wnioskować z wypowiedzi Michio Kaku. Uniwersalną wyrocznią to on akurat nie jest, trudno też wyrywać jego wypowiedzi z kontekstu.
Po drugie - nie musiałaby istnieć dłużej niż nasz. Wystarczy, żeby rozwijała się szybciej. Nie ma żadnego powodu przyjmować, że akurat nasze tempo rozwoju jest standardowe dla wszystkich potencjalnych cywilizacji.

A ten następujący elaborat to co miał na celu i jaki miał związek z wcześniejszą dyskusją? Pomijając już to, że jest merytorycznie i logicznie mocno dyskusyjny.

QUOTE
W przypadku masywnej planety, ciśnienie atmosfery też będzie sporym problemem.

Może będzie, może nie będzie. Wśród znanych z Układu Słonecznego planet typu ziemskiego trudno zauważyć jakąś definitywną zależność ciśnienia atmosferycznego od masy planety. Wystarczy spojrzeć na Wenus.
 
User is offline  PMMini Profile Post #21

     
General Belgrano
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 887
Nr użytkownika: 73.261

Zawód: BANITA
 
 
post 12/12/2011, 13:35 Quote Post

QUOTE
Ja z pytaniem z innej beczki. Udało się już coś odkryć w układzie Centauri?


No tomnie właśnie dziwi ze Kepler odkrywa planety wokół gwiazd odległych o setki lat świetlnych a nie potrafi jednoznacznie stwierdzić czy takowe istnieją wokół naszych najbliższych sąsiadów:

Tau Ceti, Alfy Centauri czy Gwiazdy Barnarda (zwłaszcza ta pierwsza jest bardzo obiecujaca pod tym względem). Jak to z tm jest?

 
User is offline  PMMini Profile Post #22

     
DDT
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 264
Nr użytkownika: 74.556

Stopień akademicki: KLON SPAMER BANITA
 
 
post 12/12/2011, 13:57 Quote Post

QUOTE
"Pokryta" to trochę słabo powiedziane. Tam jest pole dla planety "pokrytej" oceanem głębokości tysięcy kilometrów.


I dlatego istnienie życia raczej jest tam niemożliwe. Pod wpływem ciśnienia na pewnej głębokosci tworzy się tzw. ciepły lód. Gruba warstwa takiego lodu uniemożliwa tam istnienie wulkanów i kominów hydrotermalnych, czyli stałego dopływu minerałów, bez których życie nie powstanie.

QUOTE
No tomnie właśnie dziwi ze Kepler odkrywa planety wokół gwiazd odległych o setki lat świetlnych a nie potrafi jednoznacznie stwierdzić czy takowe istnieją wokół naszych najbliższych sąsiadów:


Takie planety trudno wykryć. Myślę jednak że to urządzenie wyjaśni wątpliwości:

http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=najw...7z6Qp2w&cad=rja

Były plany budowy jeszcze większych teleskopów, nawet o średnicy do 100 metrów, ale wiadomo, kryzys, wiec ESA zabrakło kasy dry.gif .

http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=over...YFN9P7A&cad=rja

Słyszałem też że gdyby umieścić teleskop tej wielkości na orbicie, jego możliwości byłyby niemal nieograniczone (np. mógłby sporządzać mapy planet pozasłonecznych albo wykrywać ich księżyce) ale nie wiem na ile to prawda.
 
User is offline  PMMini Profile Post #23

     
Gerhard
 

podkułacznik
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.554
Nr użytkownika: 20.448

Zawód: Deweloper baz danych
 
 
post 12/12/2011, 14:09 Quote Post

QUOTE(General Belgrano @ 12/12/2011, 13:35)
No tomnie właśnie dziwi ze Kepler odkrywa planety wokół gwiazd odległych o setki lat świetlnych a nie potrafi jednoznacznie stwierdzić czy takowe istnieją wokół naszych najbliższych sąsiadów:

Tau Ceti, Alfy Centauri czy Gwiazdy Barnarda (zwłaszcza ta pierwsza jest bardzo obiecujaca pod tym względem). Jak to z tm jest?
*



Badając wpływ "przejścia" planety przez tarczę gwiazdy możemy odkryć tylko niewielki procent planet.

Wynika to z tego, że planeta, aby zasłonić swoją gwiazdę musi poruszać się po orbicie, która będzie "prawie równoległa" do osi łączącej nas z obserwowaną gwiazdą.

Oczywiście "prawie równoległa" oznacza np. mniej niż 1 stopień odchylenia (dla orbity "ziemskiej" 150 mln km i naszego Słońca wychodzi mi wynik nieco ponad 1/2 stopnia).

W przypadku 1 stopnia oznacza to, że tylko 1 na 180 (180 stopni łuku półstrefy) planet ma szansę być odkryta przez badanie zmian jasności gwiazdy. Co więcej dla gwiazdy typu "naszego Słońca" i orbity typu "naszej Ziemi" potrzebujemy co najmniej dwóch przejść planety przez tarczę gwiazdy. Czyli minimum roku + kilka dni, a statystycznie półtora roku badań.

Wychodzi na to, że szansa na znalezienie planety zależy mocno od przypadku. Konkretnie od "geometrii" orbity względem nas.

Ten post był edytowany przez Gerhard: 12/12/2011, 14:51
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #24

     
Vistrick
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 117
Nr użytkownika: 71.004

Zawód: student
 
 
post 12/12/2011, 14:15 Quote Post

QUOTE
No tomnie właśnie dziwi ze Kepler odkrywa planety wokół gwiazd odległych o setki lat świetlnych a nie potrafi jednoznacznie stwierdzić czy takowe istnieją wokół naszych najbliższych sąsiadów:

Tau Ceti, Alfy Centauri czy Gwiazdy Barnarda (zwłaszcza ta pierwsza jest bardzo obiecujaca pod tym względem). Jak to z tm jest?


Kepler nie odkrył i nie odkryje żadnej planety wokoło Alfa Centauri bo nie znajduje się ona w polu jego obserwacji. Tak samo jak dwie pozostałe gwiazdy. Ten teleskop wykrywa planety wokół gwiazd z gwiazdozbiorów Łabędzia i Lutni.
 
User is offline  PMMini Profile Post #25

     
Ramond
 

Úlvur av Føroyar
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 16.517
Nr użytkownika: 9.304

Stopień akademicki: dr inz.
Zawód: inzynier
 
 
post 12/12/2011, 14:56 Quote Post

QUOTE
No tomnie właśnie dziwi ze Kepler odkrywa planety wokół gwiazd odległych o setki lat świetlnych a nie potrafi jednoznacznie stwierdzić czy takowe istnieją wokół naszych najbliższych sąsiadów:

Tau Ceti, Alfy Centauri czy Gwiazdy Barnarda (zwłaszcza ta pierwsza jest bardzo obiecujaca pod tym względem). Jak to z tm jest?

Jak to z tym jest dobrze tłumaczą odpowiedzi Gerharda i Vistricka. Warto również zauważyć, że α Centauri jest szerokim układem wielokrotnym, co mocno komplikuje poszukiwania metodą tranzytów.
Płaszczyzna orbit α Cen A i B nie leży w płaszczyźnie naszej obserwacji (nie patrzymy na ten układ "z boku"). Prawdopodobnie to samo dotyczy ewentualnych planet (raz, bo jest to logiczne z punktu widzenia planetogenezy, dwa, bo w ten sposób planety mają największe szanse przetrwania).
QUOTE
I dlatego istnienie życia raczej jest tam niemożliwe. Pod wpływem ciśnienia na pewnej głębokosci tworzy się tzw. ciepły lód. Gruba warstwa takiego lodu uniemożliwa tam istnienie wulkanów i kominów hydrotermalnych, czyli stałego dopływu minerałów, bez których życie nie powstanie.

Dwa założenia "z czapy" - jedno, że ciepły lód uniemożliwia istnienie wulkanów i kominów hydrotermalnych, i drugie - że są one niezbędne do życia.
QUOTE
Co więcej dla gwiazdy typu "naszego Słońca" i orbity typu "naszej Ziemi" potrzebujemy co najmniej dwóch przejść planety przez tarczę gwiazdy.

Drobna poprawka - dla każdej gwiazdy i każdej planety - i nie dwóch a trzech przejść.
 
User is offline  PMMini Profile Post #26

     
Gerhard
 

podkułacznik
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.554
Nr użytkownika: 20.448

Zawód: Deweloper baz danych
 
 
post 12/12/2011, 15:15 Quote Post

QUOTE(Ramond @ 12/12/2011, 14:56)
Co więcej dla gwiazdy typu "naszego Słońca" i orbity typu "naszej Ziemi"
Drobna poprawka - dla każdej gwiazdy i każdej planety - i nie dwóch a trzech przejść.

Założenie typu "nasze Słońce" i "nasza orbita" było mi potrzebne w dalszej części - aby określić minimalny czas trwania pomiaru: "rok i kilka dni" oraz statystyczny czas "półtora roku".

Jeżeli potrzeba 3 przejść to minimalny czas pomiaru wynosi 2 lata i kilka dni, a statystyczny 2 i pół roku. Dla "naszych parametrów". Dla innych warunków potrzeba 2 "obrotów" (2 i pół "obrotu").

Ale nie rozumiem wymagania 3 przejść.
Wynika to z metodologii czy ograniczeń instrumentu?
Bo widzę to w ten sposób:
Potrzebne jest wyznaczenie okresu obiegu planety wokół gwiazdy i dokładne zmiany natężenia światła "przy krawędzi" tarczy gwiazdy.

I teraz 3 pomiar jest niezbędny aby:
- potwierdzić okres obiegu (metodologia pomiaru)
czy
- dopiero w 3 obiegu jest możliwość zaobserwowania DOKŁADNYCH zmian natężenia światła (ograniczenia pomiarowe - trzeba "nakierować" teleskop na właściwą gwiazdę, w odpowiednim czasie).

Ten post był edytowany przez Gerhard: 12/12/2011, 15:17
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #27

     
Ramond
 

Úlvur av Føroyar
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 16.517
Nr użytkownika: 9.304

Stopień akademicki: dr inz.
Zawód: inzynier
 
 
post 12/12/2011, 16:55 Quote Post

QUOTE
Założenie typu "nasze Słońce" i "nasza orbita" było mi potrzebne w dalszej części - aby określić minimalny czas trwania pomiaru: "rok i kilka dni" oraz statystyczny czas "półtora roku".

Co do tego, to jak najbardziej zgoda.
QUOTE
Jeżeli potrzeba 3 przejść to minimalny czas pomiaru wynosi 2 lata i kilka dni, a statystyczny 2 i pół roku. Dla "naszych parametrów". Dla innych warunków potrzeba 2 "obrotów" (2 i pół "obrotu").

Zgadza się.
QUOTE
Ale nie rozumiem wymagania 3 przejść.
Wynika to z metodologii czy ograniczeń instrumentu?
Bo widzę to w ten sposób:
Potrzebne jest wyznaczenie okresu obiegu planety wokół gwiazdy i dokładne zmiany natężenia światła "przy krawędzi" tarczy gwiazdy.

I teraz 3 pomiar jest niezbędny aby:
- potwierdzić okres obiegu (metodologia pomiaru)
czy
- dopiero w 3 obiegu jest możliwość zaobserwowania DOKŁADNYCH zmian natężenia światła (ograniczenia pomiarowe - trzeba "nakierować" teleskop na właściwą gwiazdę, w odpowiednim czasie).

Trzy tranzyty są potrzebne po to, by mieć dwa okresy między nimi. Jeśli te okresy są sobie równe (lub niemal równe), to wiemy, że pochodzą od jednej planety. Dwa ślady tranzytów mogą pochodzić od zupełnie różnych planet, albo być całkiem przypadkowe! Trzy tranzyty, a więc dwa okresy, to minimum, jakie pozwala na stwierdzenie okresowości.
Teleskopu nie trzeba nakierowywać na właściwą gwiazdę w odpowiednim czasie - pomiaty są dokonywane całkiem często. Polecam zabawę z planethunters.org
 
User is offline  PMMini Profile Post #28

     
Alcarcalimo
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.772
Nr użytkownika: 43.461

 
 
post 12/12/2011, 17:17 Quote Post

QUOTE(DDT @ 12/12/2011, 13:57)
Słyszałem też że gdyby umieścić teleskop tej wielkości na orbicie, jego możliwości byłyby niemal nieograniczone (np. mógłby sporządzać mapy planet pozasłonecznych albo wykrywać ich księżyce) ale nie wiem na ile to prawda.
*



Ciekawie jak daleko moglibyśmy zajrzeć mając taki teleskop po ciemnej stronie Księżyca.
Kto wie może to przyszłość astronomii.
Za jakiś czas będziemy szukać w ten sposób planet w naszym sąsiedztwie nadających się do kolonizacji. Po potwierdzeniu że nadają się do życia wysyłamy arkę z osadnikami.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #29

     
Gerhard
 

podkułacznik
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.554
Nr użytkownika: 20.448

Zawód: Deweloper baz danych
 
 
post 12/12/2011, 20:16 Quote Post

QUOTE(Ramond @ 12/12/2011, 16:55)
Trzy tranzyty są potrzebne po to, by mieć dwa okresy między nimi. Jeśli te okresy są sobie równe (lub niemal równe), to wiemy, że pochodzą od jednej planety. Dwa ślady tranzytów mogą pochodzić od zupełnie różnych planet, albo być całkiem przypadkowe!


Tylko w celu określenia orbity i zwłaszcza WIELKOŚCI PLANETY potrzebujemy jeszcze takich parametrów jak: czas trwania tranzytu i spadek jasności (% przesłonięcia).

Dodatkowych danych może nam dostarczyć (o ile mamy bardzo czułe mierniki) sposób przesłaniania (czy następuje gwałtownie czy raczej powoli - "cień" przechodzi przez środek tarczy, czy po jej skraju).

Moim zdaniem porównanie czasów i % (czy też ułamków %) spadku światła powinny wystarczyć do określenia, czy za "zaćmienie" odpowiada ta sama planeta, czy inna.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #30

5 Strony < 1 2 3 4 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej