Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
5 Strony  1 2 3 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Francja: republika ma problem - i to nie jeden
     
Net_Skater
 

VIII ranga
********
Grupa: Supermoderator
Postów: 4.043
Nr użytkownika: 1.980

Stopień akademicki: Scholar & Gentleman
Zawód: Byly podatnik
 
 
post 7/01/2019, 1:19 Quote Post

France in Free Fall
by Guy Millière
January 6, 2019 at 6:00 am

W kregach administracji francuskiej panuje przeswiadczenie, ze islamski terroryzm to wojna z bardzo trudnym przeciwnikmiem. Szeregi tego przeciwnika rosna bo młodzi francuscy muzułmanie ulegają radykalizacji w coraz większej liczbie. Ale jedyna odpowiedzia administracji sa ustepstwa dla dla instytucji muzulmanskich we Francji. Wyslannik prezydenta Macrona podpisal w Marokku miedzynarodowy dokument stwierdzajacy, ze imigracja jest "korzystna" dla krajów przyjmujących. W jego ramach sygnatariusze zobowiązują się "wzmocnić systemy świadczenia usług obejmujące migrantów". Grupa emerytowanych generałów armii francuskiej opublikowała list otwarty, stwierdzając, że podpisanie tego dokumentu stanowi kolejny krok w kierunku "porzucenia narodowej suwerenności". W liscie podkreslono, że "80% francuskiej ludności uważa, że ​​imigracja musi zostać drastycznie wstrzymana lub uregulowana".
Pisarz Éric Zemmour opisał bunt "żółtych kamizelek" jako efekt "rozpaczy ludzi, którzy czują się upokorzeni, zapomniani, pozbawieni własnego kraju decyzjami pogardzajacej narodem kasty".
Strasburg, Francja. Jarmark świąteczny. 11 grudnia, 20.00. Mężczyzna krzyczący: "Allahu Akbar" ("Allah jest największy") strzela do przechodniów, a potem rani nożem kilka osob. Trzy osoby zamordowane na miejscu, tuzin rannych, niektórzy poważnie. Dwie osoby umrą później z powodu ran. Morderca ucieka. Dwa dni później jest zastrzelony przez policje. Był znany policji. Kiedy kilka godzin wcześniej członkowie sil bezpieczenstwa i kilku żandarmów przybyly do jego domu, uciekł. Chociaż wiedzieli, że jest uzbrojonym, niebezpiecznym islamistą gotowym do działania, i że jarmarki bożonarodzeniowe były i mogą być prawdopodobnie celami, dla ich zabezpieczenia nic nie zrobiono.
Morderca, Cherif Chekatt, powinien być trzymany z dala od ulic. Miał 29 lat, jego nazwisko bylo na liście osób podejrzanych o powiazania z terrorystami, a on sam byl skazany za rozne przestepstwa 27 razy. Mimo to poruszal sie swobodnie, bez nadzoru policyjnego.
Jego sprawa jest podobna do tej z wielu innych we Francji w ostatniej dekadzie:
Mohamed Merah, który w 2012 r. zamordował żydowskie dzieci w Tuluzie; Cherif and Said Kouachi, którzy zamordowali większość pracowników magazynu satyrycznego Charlie Hebdo w 2015 roku, Amedy Coulibaly, który zamordował ludzi w koszernym supermarkecie.
Kolejne rządy nie zrobiły absolutnie nic, aby zaradzić tej sytuacji. Zamiast tego politycy wygłaszali przemówienia i wysylali żołnierzy na ulice. "Młodzi Francuzi muszą przyzwyczaić się do życia z groźbą ataków", powiedział premier Manuel Valls w 2015 roku. Dwa lata później, tuż przed pierwszą turą wyborów prezydenckich, kandydat Emmanuel Macron użył prawie te same słowa. Terroryzm, powiedział, "to "zagrożenie, które będzie częścią codziennego życia Francuzów w nadchodzących latach".
Prawodawstwo francuskie jest wyjątkowo lagodne. Nawet seryjni mordercy i terroryści nie są skazani na długie kary więzienia. Większość więzień stała się miejscami rekrutacji dżihadystów. Obecnie ponad 600 stref wroznych miastach znajduje się pod kontrolą imamów i muzułmańskich gangów. Islamiści, najwyraźniej "gotowi do działania", liczą się na tysiace. Policja po prostu nie ma personelu ani zasobów materialnych, aby monitorować ich wszystkich. Jedyni przywódcy polityczni, którzy proponuja surowsze przepisy przeciwko terroryzmowi, lub którzy twierdzili, że potrzebne są wyjątkowe środki - takie jak szersze stosowanie elektronicznych bransoletek na kostkach w celu przeciwdziałania rosnącym zagrożeniom, pochodzą z partii uważanych za "prawicowe". Media głównego nurtu natychmiast nazywaja ich "ekstremistami" a ich propozycje sa odrzucone.
Macron i jego rząd kontynuują niefortunną tradycję poddawania się politycznej poprawności. Wygląda na to, że wolą uspokoić ekstremistów, niż im się przeciwstawić.
Niemniej jednak politycy ci są niewątpliwie świadomi, że może dojść do kolejnych zamieszek. W 2016 r. szef francuskiej dyrekcji generalnej ds. Bezpieczeństwa wewnętrznego, Patrick Calvar, mówił o wysokim ryzyku "starć między społecznościami", być może nawet o wojnie domowej.
Urzędnicy ci również widzą, że muzułmańska imigracja do Francji trwa nadal, a setki tysięcy nielegalnych imigrantów muzułmańskich zwiększają niebezpieczeństwo ale nie robią nic, by odwrócić ten trend. Liczba deportacji rośnie, ale wciąż jest nieznaczna: w 2017 r. deportowano nieco ponad 26 000 osób. A tymczasem ponad 150 000 nielegalnych imigrantów mieszka w Seine Saint Denis pod Paryżem. Macron, odkąd został prezydentem, wielokrotnie powtarzał, że ci, którzy wzywają go do wydalenia nielegalnych imigrantów, są "ksenofobami".
W rzeczywistości Macron i obecny rząd zachęcają do większej migracji: wszyscy nielegalni imigranci we Francji otrzymują pomoc finansową a także bezpłatną opiekę zdrowotną. Nie ma prawie żadnego ryzyka, że ​​zostaną deportowani.
Każdego roku wydaje się ponad 200 000 zezwoleń na pobyt (262 000 w 2017 r.), w tym nielegalnych imigrantów. Wielu z nich nie ma zawodu lub wyksztalcenia, niektórzy od wielu lat zyja na zasilku wypłacanym osobom znajdującym się w trudnej sytuacji.
Wsparcie społeczne dla migrantów, legalnych i nielegalnych zwiększa koszt coraz bardziej droższego systemu francuskiej opieki społecznej. Dzisiaj Francja jest najbardziej opodatkowanym krajem wsrod krajow rozwiniętych: 45% PKB. Bezrobocie jest wysokie i wynosi 9,1%. Typowe wynagrodzenia są niskie. Początkujący nauczyciel szkoły publicznej zarabia 1794 euro miesięcznie (2 052 USD). Policjant po roku służby zarabia jeszcze mniej: 1.666 euro miesięcznie (1 906 $).
W trakcie kampanii wyborczej Macron obiecywał przyspieszyć wzrost ekonomii i poprawić siłę nabywczą. Aby zachęcić duże i międzynarodowe firmy do inwestowania we Francji, obniżył podatki i wyeliminował podatek od majątku. Ponieważ najwyraźniej nie chciał zwiększyć francuskiego deficytu budżetowego (2,6% w 2017 r.), to rozpoczal kreowanie nowych podatkow i podniosl poziom kilka podatków płaconych przez całe spoleczenstwo, w tym podatki paliwowe. I to bylo przyczyna powstania ruchu protestującego "żółta kamizelka" ("gilets jaunes").
Nowe podatki, a także wzrost istniejących podatków, doprowadziły wielu ludzi do trudnej sytuacji finansowej. Jednoczesnie zauważono również obniżenie podatków od dużych przedsiębiorstw w połączeniu z usunieciem podatku od majątku u bogatych, co było niesłychanie niesprawiedliwe. Spoleczenstwo zdaje sobie sprawe, że rośnie zagrozenie wewnetrzne, poziom imigracji wprost eksploduje i że rząd nie zapewnia wystarczającego prawa i porządku.
Nonszalanckie komentarze Macrona, takie jak porównanie "tych, którzy odnoszą sukcesy z tymi, którzy są niczym" - lub stwierdzenie, że "życie przedsiębiorcy jest o wiele trudniejsze niż życie pracownika" - wykreowaly obraz aroganckiego technokraty, który gardzi niezamoznymi i nie wie nic o problemach, z którymi się borykają. Niektóre z jego wypowiedzi - takie jak "nie ma kultury francuskiej" lub Francuzi są "Frankami odpornymi na zmiany" - skłoniły wielu do przekonania, że ​​nie ma on nawet szacunku dla Francuzów lub Francji.
Takie posunieciaZwiększenie ilosci radarów na drogach i obniżenie ograniczenia prędkości do 80 km/h poza autostradami, a także zauważalny wzrost liczby wydawanych mandatow, również nie przyczyniły się do poprawy jego oceny - na koncu zas dodatkowy wzrost podatków paliwowych wywołał bunt, który nie ustał do dziś.
Pierwszy protest "żółtych kamizelek", który miał miejsce 17 listopada, spontanicznie zgromadził setki tysięcy ludzi w całym kraju i uzyskał poparcie ponad 80% ludności.
Zamiast szybko reagować i powiedzieć, że rozumie trudności milionów Francuzów, Macron czekał 10 dni. Następnie wygłosił przemówienie na temat środowiska i podkreślił, że podatki na paliwo są niezbędne do zwalczania "zmian klimatu". Jego słowa okazały się całkowicie oderwane od niepokoju odczuwanego przez społeczeństwo.
Cztery dni później, 1 grudnia, trzecia demonstracja przyciągnęła jeszcze więcej osób niż druga. Protestujący machali francuskimi flagami i śpiewali hymn narodowy. Ludzie, którzy mówili w telewizji, powiedzieli, że Macron wyśmiewał się z nich i przypominali mu o swoich obietnicach. Żądali jego rezygnacji, nowych wyborów i powrotu suwerenności narodu. Gangi z przedmieść grabiły sklepy i niszczały mienie. Policja była szczególnie brutalna dla protestujących, ale nie reagowala na rabunki ani zniszczenia.
Macron milczał.
8 grudnia, w dniu czwartej demonstracji, Paryż faktycznie został oblężony. Po głównych drogach rozmieszczono pojazdy opancerzone. Tysiące policjantów odcięło dostęp do dzielnicy rezydencji prezydenckiej, Pałacu Elizejskiego. Na dziedzińcu pałacu Élysée czekał helikopter, na wypadek gdyby trzeba było ewakuować Macrona. Grabież i zniszczenie rozpoczęły się ponownie.
Macron w końcu zdecydował się coś powiedzieć, 10 grudnia ogłosił niewielki wzrost minimalnego wynagrodzenia i usunięcie niektórych podatków. Obiecał podjac "krajową debatę" i ogłosił potrzebę przeglądu zasad imigracji. Jednak w czasie, gdy przemawiał Macron, jeden z jego wysłanników przebywał w Maroku w imieniu Francji, by podpisać dokument ONZ Global Compact w sprawie bezpiecznej, uporządkowanej i regularnej migracji. W mysl stwierdzen tego dokumentu imigracja jest "korzystna" dla krajów przyjmujących. W jego ramach państwa sygnatariusze zobowiązują się "wzmocnić systemy świadczenia usług obejmujące migrantów". Następnego dnia miał miejsce zamach terrorystyczny w pobliżu bożonarodzeniowego targu w Strasburgu, w którym zamordowano pięć osób.
Gniew społeczeństwa nie ustąpił. Protestujące "żółte kamizelki" w wywiadach telewizyjnych w ciągu następnych dni, podkreslaly, że Macron najwyraźniej nie slucha tego, co mówią. Oświadczyli, że mowa o przeglądzie zasad imigracji a jednoczesnie podpisanie Global Compact - bez wzięcia pod uwagę opinii ludności - pokazała, że ​​Macron był kłamcą. Grupa emerytowanych generałów opublikowała list otwarty, stwierdzając, że podpisanie Global Compact stanowi kolejny krok w kierunku "porzucenia narodowej suwerenności" i zauważyła, że "80% francuskiej ludności uważa, że ​​imigracja musi zostać drastycznie wstrzymana lub uregulowana".
"Decydując się sami na podpisanie tego paktu" - napisali generałowie, - "... dowodzicie, ze jesteście winni burzenia demokracji, zdrady i nie macie szacunku dla narodu". Minister Obrony, Florence Parly, powiedziała, że ​​list generałów był "niedopuszczalny i niegodny", ale nie podważyła argumentów zawartych w liscie. Ponownie Macron milczał.
2 grudnia, kiedy odbyła się piąta demonstracja "żółtych kamizelek", chociaż protestujących było mniej, ich gniew wydawał się bardziej intensywny. Wezwania do rezygnacji Macrona przyszły zewsząd. Lalkę przedstawiającą Macrona symbolicznie ścięto imitacją gilotyny. Rzeźba przedstawiająca żółtą dłoń, przypominająca logo SOS Racism, najstarszej organizacji zwalczającej "rasizm" i "islamofobię" we Francji, została spalona. Antysemici skorzystali z okazji, by przedstawić swoje zwykłe opinie, ale były to wystapienia marginalne. Benjamin Griveaux, rzecznik rządu, wykorzystał jednak swoje komentarze, by zaatakować protestujące "żółte kamizelki". Wysłał wiadomość na Twitterze, że "żółte kamizelki" były "tchórzami, rasistami, antysemitami" i elementem który organizuje przewroty. Wcześniej powiedział, że cokolwiek się stanie, Macron nie "zmieni kursu". Macron wydaje się mieć nadzieję, że zmęczenie doprowadzi do tego, że "żółte kamizelki" się poddadzą, ale wydaje się, że nie ma na to jeszcze śladu. Wręcz przeciwnie, "żółte kamizelki" wydają sie byc bardzo zdeterminowane. Ci wystepujacy w telewizji mówią, że są zdecydowani walczyć "do końca". Straty gospodarcze są znaczne; pierwsze szacunki to setki milionów euro.
"Macron i jego ekipa", napisał niedawno Ivan Rioufol, redaktor naczelny w Le Figaro, "maja nadzieje, ze oslabienie natezenia demonstracji w okresie swiatecznym swpowoduje zanik calego ruchu. Duzy, duzy blad !". Pisarz Éric Zemmour opisał bunt jako rezultat "rozpaczy ludzi, którzy czują się upokorzeni, zapomniani, pozbawieni własnego kraju decyzjami napuszonej kasty". Doszedł do wniosku, że ​​Macron stracił poparcie narodu i że jego prezydentura dobiegła końca. Komentator radiowy Jean-Michel Aphatie powiedział, że prezydent i rząd "ledwo dysza", a list opublikowany przez generałów jest silnym znakiem, że francuskie instytucje są głęboko wstrząśnięte. "Jeśli policja zawodzi," podkreślił, "Francja może szybko popaść w chaos".
20 grudnia, dwa dni przed piątą demonstracją "żółtych kamizelek" policjanci zorganizowali protest przed Pałacem Elizejskim. Wiceprezes zwiazku zawodowego funkcjonariuszy policji powiedział, że wielu policjantow jest wyczerpanych, czuje sympatię do buntu i jest gotowych do przyłączenia się. Następnego dnia rząd zwiększył pensje oficerów policji i wypłacił im miliony Euro za nadgodziny - płatności, które były spóźnione od miesięcy ! "Władze naprawdę obawiają się, że policja może sie dołączyć" - skomentował dziennikarz Jean-Michel Aphatie. "Trudno sobie wyobrazić, ze to wszystko dzieje sie teraz, we Francji".
Popularność Macron spadla drastycznie, do 18%. Nigdy przedtem poziom popularności prezydenta Francji nie spadł tak szybko. Flore Santisteban, profesor z Instytutu Nauk Politycznych w Paryżu, przytoczył ankiety pokazujące, że Macron swoja postawa powoduje "intensywną nienawiść, a może więcej niż nienawiść: gniew".
Wielu komentatorów zastanawia się, w jaki sposób Macron będzie mógł nadal rządzić w nadchodzących tygodniach i rozwaza, czy można go zmusić do rezygnacji i wezwać do przedterminowych wyborów prezydenckich.
Kilku analityków informowało, że tym razem Marine Le Pen, lider prawicowej populistycznej partii National Rally, może zostać wybrana na prezydenta. Tematy kampanii prezydenckiej w 2017 r. przypominały roszczenia ruchu "żółtej kamizelki".
Macron wciąż nic nie mówi, niemalze ukrywa sie. Jego ostatnie publiczne oświadczenia zostały złożone w innych krajach: Belgii i Czadzie. Ostatnie publiczne wystąpienie we Francji miało miejsce 4 grudnia w Massif Central, późnym wieczorem. Poszedł zobaczyć szkody wyrządzone oficjalnemu budynkowi, częściowo spalonemu przez wandali. Chociaż jego wizyta była niezapowiedziana, na miejsce jego wizyty przybyły dziesiątki "żółtych kamizelek", krzykom i wyzwiskom nie bylo konca. Macron szybciutko odjechal.
Sondaże pokazują, że partia Le Pen's może wygrać wybory do Parlamentu Europejskiego w maju 2019 r. Z 24% -25% głosów. Kolejna prawicowa, nacjonalistyczna partia Debout la France! (Francja, wstańcie!) na czele z posłem Nicolasem Dupont-Aignanem i sprzymierzona z partia Le Pen, moga zdobyć 8%. Łącznie wynosiłoby 32% -33% procent głosów. PartiaMacrona (La République En Marche!), utworzona dwa lata temu, ma uzyskać tylko 18% głosów.
Wybory do Parlamentu Europejskiego nie mają bezpośredniego wpływu na francuskie życie polityczne ale taki wynik wyborow sygnalizowalby odrzucenie polityki Macrona i jego samego jako prezydenta. Przypomne, ze w lipcu 2017 r. Macron bufonowato zasugerował, że będzie rządził jak rzymski bóg Jowisz. Nie trzeba było długo czekać, by spadł z piedestału. Wieczorem 31 grudnia Macron przedstawil Francuzom jego życzenia na rok 2019. Nie przeprosił. Zignorował zażalenia protestujących "żółtych kamizelek" i ich zwolenników. Powiedział jedynie, że "wybuchł gniew" i że "porządek zostanie zachowany bez pobłażania". Opisał pozytywnie wszystko, co zrobił, odkąd został prezydentem. Dodał, że "posunie się naprzód" w tym samym kierunku, nie zmieniając niczego: "Zamierzam dalej podążać drogą, którą rozpoczalem od pierwszego dnia mojego mandatu". Opisał swoich politycznych przeciwników jako "ekstremistów", "demagogów" i "tuby tłumu pełnego nienawiści". Ponownie powiedział, że "walka z globalnym ociepleniem" jest absolutnym priorytetem.
Wielu demonstrantów - "żółtych kamizelek", z którymi rozmawiano w telewizji, wyglądało na zdenerwowanych; niektórzy twierdzili, że postanowili nawet nie słuchać przemówienia. Polityczni przeciwnicy Macrona surowo go skrytykowali. Nicolas Dupont-Aignan napisał:
"Dziś wieczorem Francuzi mieli potwierdzenie, że Emmanuel Macron niczego się nie nauczyl z wydarzeń 2018 roku. Jego polityka spowodowala, ze ponad 75% Francuzów jest przeciw niemu - a Macron wydaje sie slepy i dalej ignoruje nastroje Narodu".
Laurence Saillet z umiarkowanej partii prawicowej, Republikanie, powiedział:
"Czuję, że podczas gdy" żółte kamizelki "protestowały, Macron był na innej planecie ... Nie rozumie gniewu kraju, nie robi mea culpa, bezczelnie pozytywnie ocenił swoje działania czyli dokładnie to, co jest odrzucone przez Francuzow."
Marine Le Pen napisała na Twitterze: "Ten prezydent jest oszustem i piromanem".
3 stycznia Eric Drouet, jedna z głównych twarzy ruchu "żółtych kamizelek", został aresztowany przez tuzin policjantów w drodze na Place de la Concorde w centrum Paryża, gdzie przybyl aby zapalić znicze, aby oddać hołd "żółtej kamizelce" rannej lub zabitej od początku demonstracji. Spokojnie szedl po chodniku z 15 do 20 przyjaciółmi. Żaden z nich nie krzyczał, nie nosił sztandarów, nawet nie byli ubrani w żółte kamizelki. Drouet został oskarżony o zorganizowanie nielegalnego protestu. Polityczni przeciwnicy Macrona powiedzieli, że Macron dolewa więcej paliwa do ognia.
4 stycznia, po pierwszym posiedzeniu gabinetu w roku, Macron poprosił rzecznika rządu Benjamina Griveaux, aby powiedział, że "ci, którzy protestują nadal ... są agitatorami, którzy promują powstanie", i że rząd musi "zastosowac silniejsze srodki".
W sobotę 5 stycznia tysiące "żółtych kamizelek" zaprotestowało ponownie, wzywając do rezygnacji Macrona. Wylamano drzwi budynku biurowego z ktorego to Macron po prostu uciekł. Do wieczora ulice Paryża i innych miast jeszcze raz wyglądały jak pola bitewne.

Dr Guy Millière, profesor na Uniwersytecie Paryskim, jest autorem 27 książek o Francji i Europie.

(Gatestone Institute)


N_S
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
Rats
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 369
Nr użytkownika: 98.960

 
 
post 7/01/2019, 2:44 Quote Post

Mamy początek końca V Republiki.W sytuacji jaka jest, Macron nie będzie w stanie rządzić.
Jak zauważył pewien myśliciel ( niestety nazwiska nie pamiętam) rewolucji nie robią głodni , rewolucję robią ci którzy byli syci ale nagle ich tego pozbawiono.Od siebie dodam że dużą część społeczeństwa francuskiego pozbawiono także nadziei na jakąkolwiek korzystną dla nich zmianę.Tym bardziej że Macron nie ma żadnej recepty na rozwiązanie kryzysu w jakim znalazła się republika.
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
Napoleon7
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.535
Nr użytkownika: 58.281

 
 
post 7/01/2019, 14:40 Quote Post

CODE
rewolucję robią ci którzy byli syci ale nagle ich tego pozbawiono

Prawda, z tym, że do rewolucji to we Francji jest jeszcze bardzo, ale to bardzo daleko.
Francja przeżywa te same problemy co cała Europa i Ameryka - spowodowane postępującym globalizmem. Procesu tego powstrzymać się nie da, ale duża część ludzi by chciała. I stąd wzrost popularności populistów, autorytarystów i nacjonalistów wszelkiej maści. Wszystko to zostało wzmocnione kryzysem z 2008 roku no i jest to co jest: Orban na Węgrzech, Kaczyński u Nas, Trump w USA, populiści rządzą we Włoszech, rosną ich wpływy w Niemczech i we Francji itd. To swego rodzaju nautralny proces będący efektem zmian zachodzących na świecie.
Macron wykazał się przy tym swego rodzaju "brakiem empatii" i wyczucia co spotęgowało niezadowolenie. Działał jak technokrata, który myśli logicznie, wie że ma rację i uważa, że inni powinni go rozumieć (trochę tak jak Balcerowicz swego czasu u nas). A to tak nie działa, więc się sparzył.
Być może rzeczywiście będzie to jego jedyna kadencja, nie zmienia to jednak faktu, że Francuzi, a w każdym razie protestujący, wykazują się dość ograniczonym zrozumieniem problemów z którymi mamy do czynienia (zresztą, podobnie jak inni zwolennicy ruchów radykalnych).
To jest zresztą charakterystyczne, że protesty francuskie jak nigdy dotyczą też prowincji (która wszędzie na globalizacji cierpi bardziej niż ośrodki centralne). Trump wygrał dzięki prowincji, PiS wygrał dzięki prowincji, Orban też. Erdogan też rządzi dzięki prowincji.

Francja i owszem, ma problemy, ale problemy mamy wszyscy - zarówno cała Europa jak i świat. To co się dzieje we Francji to odbicie tego. Prawdziwe problemy, i dla Francuzów i dla nas, przyjdą wtedy gdy owe ruchy antysystemowe wygrają. Co nie jest pewne ale jest możliwe. Wtedy będzie się trzeba naprawdę bać.

Ten post był edytowany przez Napoleon7: 7/01/2019, 14:41
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
Delwin
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.464
Nr użytkownika: 30.421

 
 
post 7/01/2019, 15:14 Quote Post

QUOTE
Procesu tego powstrzymać się nie da, ale duża część ludzi by chciała.


Oczywiście, że się "da". Ba - wcale bym się zdziwił, że to sie wydarzy. Oczywiście po drodze będzie (przynajmniej zimna) wojna...
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
Napoleon7
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.535
Nr użytkownika: 58.281

 
 
post 7/01/2019, 15:23 Quote Post

CODE
Oczywiście, że się "da". Ba - wcale bym się zdziwił, że to sie wydarzy. Oczywiście po drodze będzie (przynajmniej zimna) wojna...

Da się powstrzymać globalizm i to co on z sobą niesie? Historia jednoznacznie pokazuje nam, że tego typu procesów powstrzymać się nie da. I akurat tego jestem pewny.
Natomiast być może (co zaznaczyłem) da się utrzymać istniejący porządek polityczny oparty na demokracji i wolnym rynku. Na to jest szansa, choć zagrożenie, że obecne procesy go zniszczą (choć nie od razu) też jest znaczne. Tu niczego bym nie przesądzał. Jesteśmy jednak na zakręcie, na którym nie da się ani zawrócić ani stanąć - trzeba jechać do przodu.

Francja to tylko przykład - takich przykładów zaś jest od groma. Popularność wszelkiej maści ruchów radykalnych nie wzięła się znikąd. Trudno jest pisać o tym co się dzieje we Francji i komentować to w oderwaniu od tego co dzieje się, z tego samego powodu, gdzie indziej.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
Arkan997
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 925
Nr użytkownika: 93.492

 
 
post 7/01/2019, 16:05 Quote Post

QUOTE(Napoleon7 @ 7/01/2019, 15:23)
Jesteśmy jednak na zakręcie, na którym nie da się ani zawrócić ani stanąć - trzeba jechać do przodu.
*



Wystarczy porównać sobie świat z 1 lipca 1914 roku i 1 lipca 1945 roku - wystarczyło nieco ponad trzydzieści lat by wszystko stanęło na głowie.
A lojalnie pragnę zauważyć, że zimna wojna zakończyła się dwadzieścia osiem (w zasadzie dwadzieścia siedem) lat temu i ludzie przez ten czas się nieco rozleniwili.

Ten post był edytowany przez Arkan997: 7/01/2019, 16:09
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

     
Fuser
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.762
Nr użytkownika: 15.418

 
 
post 7/01/2019, 17:44 Quote Post

QUOTE(Napoleon7 @ 7/01/2019, 15:40)
CODE
rewolucję robią ci którzy byli syci ale nagle ich tego pozbawiono

Prawda,
*


Biorąc pod uwagę historię XX.-wiecznych rewolucji to chyba prawda dyskusyjna. Chyba, że względne jest to, co należy uważać za rewolucję, czy "bycie sytym".
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
Alexander Malinowski 3
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.300
Nr użytkownika: 100.863

Alexander Malinowski
Zawód: Informatyk
 
 
post 7/01/2019, 19:51 Quote Post

QUOTE(Fuser @ 7/01/2019, 17:44)

Biorąc pod uwagę historię XX.-wiecznych rewolucji to chyba prawda dyskusyjna. Chyba, że względne jest to, co należy uważać za rewolucję, czy "bycie sytym".
*



Daj przykład rewolucji, gdzie aktywną siłą byli faktycznie biedni.

Czy Lenin albo Castro pochodzili z biednych rodzin?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
Napoleon7
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.535
Nr użytkownika: 58.281

 
 
post 7/01/2019, 21:42 Quote Post

CODE
Chyba, że względne jest to, co należy uważać za rewolucję, czy "bycie sytym".

To jest zawsze względne. Ja wypowiedź Ratsa zrozumiałem w ten sposób, że rewolucji (nie mam tu na myśli jakichś głodowych rozruchów itp.) nie robią ludzie znajdujący się w autentycznej potrzebie. Bo ich energię pochłania szukanie środków by przeżyć. Rewolucję robią ci, którzy niejako "mają na to czas" (nie traktujmy tego sformułowania dosłownie). Czyli ich poziom życia jest co najmniej względny (obiektywnie, o ile można to stwierdzić) choć ich nie satyfakcjonujący.
Przy tym w tym akurat przypadku, to chciałbym zauważyć, że rewolucja wymaga przywództwa. W ruchu żółtych kamizelek go nie ma. Więc to co robią to żadną rewolucje ani nie jest ani nie będzie.

CODE
Czy Lenin albo Castro pochodzili z biednych rodzin?


Myślę, że tu nawet nie chodzi o przywódców (choć rzeczywiście, przywódcy nie wywodzili się zazwyczaj z nizin - i dotyczy to nie tylko komunistów) ale o poparcie. Tylko poparcie ludzi świadomych pozwala "utrwalić" rewolucję. Świadomość ludzi z nizin społecznych bywa zaś ograniczona. Oni mogą być "paliwem", ale ton rewolucji nadają ludzie o pewnym statusie majątkowym/społecznym. Nie tylko jako przywódcy.

Obecne przemiany na świecie budzą niezadowolenie także klasy średniej, bo ta klasa chyba na globalizacji traci najwięcej (szczególnie na prowincji). To może, choć nie musi stworzyć warunki do jakichś ruchów o charakterze rewolucyjnym. Wielu politologów mówi o "godnościowych" przyczynach powszechnego niezadowolenia. A coś takiego związane jest (a na pewno może być) z deklasacją klasy średniej. Ktoś był ważny (miał takie poczucie) i stopniowo przestaje być ważny. To może też być związane z niezaspokojonymi aspiracjami. Jak do tego dochodzi pogorszenie sytuacji materialnej to frustracja gotowa. Jeżeli takie przypadki występują w większej skali, to może się to okazać pożywką dla rewolucji.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #9

     
Rats
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 369
Nr użytkownika: 98.960

 
 
post 7/01/2019, 23:52 Quote Post

QUOTE(Napoleon7 @ 7/01/2019, 14:40)
Prawda, z tym, że do rewolucji to we Francji jest jeszcze bardzo, ale to bardzo daleko.

Nie byłbym taki pewny- ani bliskości ani dalekości.Faktem jest że V Republika znajduje się na równi pochyłej zarówno pod względem gospodarki, polityki i stosunków społecznych.
Znamienne jest to że po reformie prezydentury, żaden z prezydentów nie zdołał zaliczyć drugiej kadencji.Sarkozy wybory przegrał, ale Holland nawet nie próbował startować.
Macron żeby się utrzymać, musiałby dokonać cudu w którejś z trzech wymienionych wyżej dziedzin.W gospodarce nic nie zdziała bo wspólna waluta zaczyna plasować Francję bardziej w rejonach biednego południa niż bogatej północy.Euro służy tylko i wyłącznie trzem najbardziej rozwiniętym gospodarkom czyli Niemcom, Austrii i Holandii.Reszta do interesu dopłaca.W sferze stosunków społecznych Macron także nie ma szans na jakieś szybkie zmiany.Podobnie w polityce, jak ktoś jest politykiem teflonowym, to nie jest w stanie nic zmienić z tej prostej przyczyny że nie rozumie dlaczego dobrze żarło ale zdechło ( poparcie społeczne).
Oprócz tych wszystkich problemów, nad Francją wisi jak miecz Damoklesa problem z imigrantami, tymi świeżymi i tymi sprzed dwóch czy trzech pokoleń.Niewielu z nich odczuwa jakąkolwiek więź emocjonalną z V Republiką.
Agonia może jeszcze potrwać długo ale też może nastąpić jakieś zdarzenie które to przyspieszy.Jak powiedział mistrz Woland, nic się nie da zrobić bo Anuszka już olej rozlała.
 
User is offline  PMMini Profile Post #10

     
Napoleon7
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.535
Nr użytkownika: 58.281

 
 
post 8/01/2019, 8:37 Quote Post

CODE
Euro służy tylko i wyłącznie trzem najbardziej rozwiniętym gospodarkom czyli Niemcom, Austrii i Holandii.Reszta do interesu dopłaca

Z tym bym się nie zgodził. W moim przekonaniu to bardziej kwestia "zdrowia" gospodarki. A działania Macrona szły w kierunku jej "uzdrowienia". Euro będzie służyło każdej gospodarce, która nie jest obciążona nadmiernymi wydatkami publicznymi i zachowuje konkurencyjność. Gospodarka francuska ma garb takich obciążeń (jeszcze z zaszłości) stąd i ma problemy na które nakładają się problemy wynikające z globalizacji i zachodzących zmian. To jest to, co Macron chce zmienić, ale czego za bardzo nie chcą zmieniać ludzie (to znaczy chcą by było dobrze ale nie chcą zmian pozbawiających ich przywilejów, udogodnień itd.). Tak bywa zawsze. Niebezpieczeństwo związane jest ze skalą problemu potęgowaną właśnie przez globalizację.

CODE
Oprócz tych wszystkich problemów, nad Francją wisi jak miecz Damoklesa problem z imigrantami, tymi świeżymi i tymi sprzed dwóch czy trzech pokoleń.Niewielu z nich odczuwa jakąkolwiek więź emocjonalną z V Republiką.

Ne sądzę by "niewielu" choć pewno "zbyt dużo" takiej więzi nie czuje.

No i jeżeli Francja ma zaczynać bardziej pasować do biednego południa, to co powiedzieć o Włochach?

Francja ma problemy, ale problemy mają też inne kraje UE (łącznie z W. Brytanią która UE opuszcza), problemy ma też USA. Problemy mają też inne kraje na świecie, tyle że o nich mówi się u nas mniej, bo obchodzą one nas mniej. My też mamy problemy - moim zdaniem znacznie poważniejsze niż Francuzi. Francuzi rewolucji nie robią i w moim przekonaniu się na to nie zanosi, u nas rewolucja się dokonuje (choć wolno) i to rewolucja cofająca nas o dekady wstecz. To jest dopiero problem!



Ten post był edytowany przez Napoleon7: 8/01/2019, 8:39
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #11

     
kolodziej
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 496
Nr użytkownika: 95.608

Tomasz Kolodziejczyk
Stopień akademicki: mgr
Zawód: wolny
 
 
post 8/01/2019, 9:01 Quote Post

QUOTE
Euro służy tylko i wyłącznie trzem najbardziej rozwiniętym gospodarkom czyli Niemcom, Austrii i Holandii.Reszta do interesu dopłaca

Z tym bym się nie zgodził. W moim przekonaniu to bardziej kwestia "zdrowia" gospodarki. A działania Macrona szły w kierunku jej "uzdrowienia". Euro będzie służyło każdej gospodarce, która nie jest obciążona nadmiernymi wydatkami publicznymi i zachowuje konkurencyjność.


W zasadzie nie zaprzeczyłeś a potwierdziłes słowa Ratsa. Euro nawet i nam by sprzyjało bo jesteśmy na fali wzrostu, eksport z importem ładnie sie bilansuje (z lekka nadwyżka na plus) a dług publiczny umiarkowany. Tylko, że euro jest silna waluta dobrą dla silnych, stabilnych gospodarek. Ostatnie lata pokazały, że Francja nie jest zrównoważona gospodarczo wiec euro ja dobija.

QUOTE
Francuzi rewolucji nie robią i w moim przekonaniu się na to nie zanosi, u nas rewolucja się dokonuje (choć wolno) i to rewolucja cofająca nas o dekady wstecz. To jest dopiero problem!


Według mnie rewolucja zaczyna się od pustego żołądka. Wbrew temu co twierdzą ci, którzy mają idee w głowie, wiarę w duszy, a honor w sercu rewolucje w Polsce w latach osiemdziesiątych nie przeprowadzali obrońcy demokracji, praworządności ani wolności słowa ale ludzie, których nadmierna bieda przycisnęła do ziemi i którzy mieli dość słuchania że będzie lepiej. Zdziwiony byłem tym, że jedna z uczestniczek protestu "kamizelkowców" powiedziała, że pod koniec miesiąca nie ma na życie. We Francji???
Dlatego też do rewolucyjnego przewrotu bliżej im niż nam. My możemy mówić co najwyżej o ewolucji społecznej.
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
kathy
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.234
Nr użytkownika: 7.763

 
 
post 8/01/2019, 15:03 Quote Post

QUOTE
Według mnie rewolucja zaczyna się od pustego żołądka. Wbrew temu co twierdzą ci, którzy mają idee w głowie, wiarę w duszy, a honor w sercu rewolucje w Polsce w latach osiemdziesiątych nie przeprowadzali obrońcy demokracji, praworządności ani wolności słowa ale ludzie, których nadmierna bieda przycisnęła do ziemi i którzy mieli dość słuchania że będzie lepiej. Zdziwiony byłem tym, że jedna z uczestniczek protestu "kamizelkowców" powiedziała, że pod koniec miesiąca nie ma na życie. We Francji???

Wydaje mi się że nie masz racji, rewolucja zaczyna się wtedy kiedy ludzie oczekują albo takiego samego poziomu życia albo poprawy swojej sytuacji materialnej a tu wprost przeciwnie, ich sytuacja się bardzo pogarsza. Ludzie którzy nie mają co jeść raczej nie robią rewolucji, nie mają na to siły.
A to że ktoś powiedział że pod koniec miesiąca nie ma na życie.....przypuszczam że nie ma, ceny są wyższe niż kilka lat temu, podatki się zwiększyły a płace nie tak bardzo, więc jeżeli ta pani chce żyć na tej samej stopie na jakiej żyła kilka lat temu, to faktycznie pod koniec miesiąca może nie mieć pieniędzy.
 
User is offline  PMMini Profile Post #13

     
Napoleon7
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.535
Nr użytkownika: 58.281

 
 
post 8/01/2019, 19:36 Quote Post

CODE
Wydaje mi się że nie masz racji, rewolucja zaczyna się wtedy kiedy ludzie oczekują albo takiego samego poziomu życia albo poprawy swojej sytuacji materialnej a tu wprost przeciwnie, ich sytuacja się bardzo pogarsza. Ludzie którzy nie mają co jeść raczej nie robią rewolucji, nie mają na to siły.

Pełna zgoda. Dodajmy do tego jeszcze niespełnione aspiracje. I nie ważne czy uzasadnione czy nie.
W tym kontekście, to w Europie i w USA pojawia się atmosfera sprzyjająca rewolucyjnemu wrzeniu. Ale to co się dzieje we Francji to jeszcze rewolucją ne jest - i jak sądzę, do takowej jeszcze daleko.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #14

     
Sima Zhao
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 819
Nr użytkownika: 96.568

 
 
post 8/01/2019, 21:15 Quote Post

To zaś co się dzieje we Francji jeszcze rewolucją nie jest ale niewiele już do tego brakuje.
 
User is offline  PMMini Profile Post #15

5 Strony  1 2 3 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej