Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
2 Strony < 1 2 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Loże Polowe W Armii Brytyjskiej W Xviii W.
     
Vergilius
 

le duc de Rivoli
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.391
Nr użytkownika: 55.739

Dawid Sienkiewicz
Stopień akademicki: student WPAiE UWr
Zawód: prawnik
 
 
post 27/05/2010, 14:55 Quote Post

QUOTE
na kontynencie indyjskim wojne przeciw Marathom.


Ale Plassey i Panipat naprawdę dużo załatwiły i rozstrzygnęły wiele spraw w Indiach. Z resztą Clive udowodnił, że nie trzeba zbyt wielu żołnierzy by pokonać Hindusów.

QUOTE
Niezupelnie.Hiszpania i Francja, glownie ta ostatnia prowadzila nadal dzialania wojenne zarowno w Ameryce jak i w Azji.Zreszta Brytyjczycy przezucili duze sily z kontynentu polnocnoamerykanskiego na Antyle, ktore owczesnie byly duzo waznuiejsze ekonomicznie.


Trochę w tym racji jest. Francuzi, tak jak Anglicy, też dostrzegali znaczenie np. Indii. Handel rozwijający się między Pondicherry (lub inne miasta jak np. Chandernagore czy Karikal) - Ile-de-Bourbon - portami Francji, przynosił nie małe zyski. Dlatego walki o niepodległość 13 kolonii można uznać za taki teatr pomocniczy, dalsze rozwinięcie działań po wojnie 7-letniej.
 
User is offline  PMMini Profile Post #16

     
korten
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.633
Nr użytkownika: 1.663

 
 
post 27/05/2010, 15:09 Quote Post

Dla Francji i poniekad Hiszpani kolonie polnocnoamerykanskie to teatr drugorzedny, chociaz Francja wysyla dwa razy swoje oddzialy do pomocy Amerykanom (nie do walki zamiast Amerykanow).Musimy tu jeszcze pamietac o tym ze owczesnym swiecie trzcina cukrowa byla tym czym dla nas sa zloza ropy naftowej.
 
User is offline  PMMini Profile Post #17

     
Tromp
 

Młody wilk (morski)-gryzie!
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 16.541
Nr użytkownika: 55.658

Bart³omiej Kucharski
Stopień akademicki: Bêdzie po studiach
Zawód: Admiraal
 
 
post 27/05/2010, 15:18 Quote Post

QUOTE(marek1307 @ 26/05/2010, 23:33)
Z tego, co mi wiadomo, to niejaki książę Wellington uczył się rzemiosła wojennego od niejakiego gen. Corwallisa. Ówże Wellington miał z powodzeniem stawiać opór Napoleonowi w Hiszpanii stosując właśnie walkę podjazdową, a swoje doświadczenia miał wykorzystać pod Waterloo. Tak przynajmniej twierdzi Malarski w "Waterloo 1815".
*


Owszem-tyle, że to już opisał ci Vergilius. Poza tym Cornawllis mógł zdobyć doświadczenie, nie musiał być twórcą taktyki. No i Wellington geniuszem nie był...
CODE

No właśnie: jednym z elementów mojej tezy jest to, że Brytyjczycy mieli niższe morale od Amerykanów.

Możliwe-nie walczyli w obronie własnych praw. Co do tego mają wolnomularze?

Kol. Vergilius:
CODE

Jednak zauważ Trompie, że pomimo tej przewagi Francuzi (d'Orvilles, de Grasse), nie odnieśli jakichś oszałamiających sukcesów na morzu, bitwy przeważnie były nierozstrzygnięte (np. Chesapeake, choć tutaj udało się zmusić angielską flotę do odwrotu). Kolejna bitwa pod Saintes 1782 pokazuje już wielką siłę angielskich okrętów, a przede wszystkim ich dowódców, którzy decydują się zerwać z dogmatycznym szykiem liniowym.

Tyle, że te nierozstrzygnięte bitwy wygrały wojnę. Francuzi nie byli aż tak uzależnieni od dostaw dla wojsk w Ameryce, jak Brytyjczycy.
CODE

A i potem, w czasach Napoleona, przecież też połączone floty francuskie i hiszpańskie, nie dały rady Anglikom. Z pewnością, część porażek można zaliczyć na konto dowódców typu Villeneuve (ach, szkoda że Suffren nie poczekał na Napoleona ), a flota po Rewolucji przeżywała ogromny kryzys.

Otóż to-rewolucja wytłukła marynarzy z doświadczeniem, a i okręty przez jakiś czas były konserwowane w mało artystyczny sposób.


Uważam sprawę za zakończoną-tezę o wolnomularstwie obalić łatwo, Leight i Baigent to, powiedzmy, "półnaukowcy", a klęskę Wielkiej Brytanii dość dokładnie opisał chassepot.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #18

     
Vergilius
 

le duc de Rivoli
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.391
Nr użytkownika: 55.739

Dawid Sienkiewicz
Stopień akademicki: student WPAiE UWr
Zawód: prawnik
 
 
post 27/05/2010, 15:22 Quote Post

QUOTE
Musimy tu jeszcze pamietac o tym ze owczesnym swiecie trzcina cukrowa byla tym czym dla nas sa zloza ropy naftowej.


Dokładnie, dlatego Antyle były tak ważne dla wszystkich państw mających aspiracje mocarstwowe. Oczyszczalnie cukrownicze wyrastały jak grzyby po deszczu, szczególnie w II poł. XVIII w. Dlatego mam taką prywatną hipotezę, że być może działania w Ameryce miały dla Francuzów znaczenie osłonowe dla Antyli.

QUOTE
Tyle, że te nierozstrzygnięte bitwy wygrały wojnę. Francuzi nie byli aż tak uzależnieni od dostaw dla wojsk w Ameryce, jak Brytyjczycy.


Jasne, pełna zgoda. Mi chodzi tylko o to, że pomimo przewagi flot Francji i Hiszpanii, Royal Navy nieźle sobie dawała rade.

QUOTE
Otóż to-rewolucja wytłukła marynarzy z doświadczeniem, a i okręty przez jakiś czas były konserwowane w mało artystyczny sposób.


5 admirałów stracono (w tym d'Estaing), 9 uwięziono, a kolejnych 8 chyba wyemigrowało na przełomie lat 93/94. Te "staty" jak nic obrazują pozycje floty francuskiej w czasie Rewolucji.

Ten post był edytowany przez Vergilius: 27/05/2010, 15:27
 
User is offline  PMMini Profile Post #19

     
marek1307
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 284
Nr użytkownika: 62.610

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 27/05/2010, 20:11 Quote Post

QUOTE
Uważam sprawę za zakończoną-tezę o wolnomularstwie obalić łatwo, Leight i Baigent to, powiedzmy, "półnaukowcy", a klęskę Wielkiej Brytanii dość dokładnie opisał chassepot.


Może "półnaukowcy", może "w calaku", może spiskowa teoria dziejów budzi takie emocje, w każdym razie jestem wdzięczny, że nie zignorowano mojego "tematu", i aż tylu fachowców znalazło czas i zabrało głos.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #20

     
Vergilius
 

le duc de Rivoli
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.391
Nr użytkownika: 55.739

Dawid Sienkiewicz
Stopień akademicki: student WPAiE UWr
Zawód: prawnik
 
 
post 27/05/2010, 20:39 Quote Post

Eeeeeee tam, fachowców... Co najmniej 2 osoby tutaj z tego towarzystwa nie miały wyższego wykształcenia (w tym ja) biggrin.gif. Normalnie, przedstawiliśmy poglądy, każdy poparł je wiedzą i tym co przeczytał i na tym ma rzecz polegać. Ze swej strony liczę, że temat znajdzie się w kręgu zainteresowania innych osób z forum, a nuż oni coś wniosą nowego smile.gif.

Ten post był edytowany przez Vergilius: 27/05/2010, 20:40
 
User is offline  PMMini Profile Post #21

     
Tromp
 

Młody wilk (morski)-gryzie!
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 16.541
Nr użytkownika: 55.658

Bart³omiej Kucharski
Stopień akademicki: Bêdzie po studiach
Zawód: Admiraal
 
 
post 27/05/2010, 21:14 Quote Post

QUOTE(marek1307 @ 27/05/2010, 21:11)
Może "półnaukowcy", może "w calaku", może spiskowa teoria dziejów budzi takie emocje, w każdym razie jestem wdzięczny, że nie zignorowano mojego "tematu", i aż tylu fachowców znalazło czas i zabrało głos.
*


Tja, fachowcy... tongue.gif Ja na wstępie napisałem, że tematykę wojny o niepodległość znam raczej słabo, ale wystarczy mi, jak widać wink.gif Poza tym, czemu miałby ktoś ignorować temat? Jeśli to nie coś w stylu "Ogórki z USA niszczą polską glebę!!-za onet.pl", to zawsze można pogadać. Niestety, takie tematy są ś. p.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #22

     
korten
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.633
Nr użytkownika: 1.663

 
 
post 28/05/2010, 0:13 Quote Post

Panowie, nasza dyskusja zaczyna sie przeksztalcac w dosyc stereotypowe czytadlo.
A to dlaczego.
Zolnierz brytjski na pewno nie mial nizszego morale od zolnierza Armi Kontynentalnej.Jeden i drugi sluzyl dla zoldu (brytyjski troche wyzszego).Jeden i drugi wierzyl ze walczy za wlasna demokracje( Amerykanska uosabial Kongres, Brytjska Parlament).W obu armiach znajduja sie zolnierze zaciagnieci przez pres-gangi.W gruncie rzeczy oba kraje ogarniete sa rewolucja.A tak dla ciekawostki moze ktos powie jaka jest roznica miedzyzolnierzem brytjskim zwerbowanym w Manchesterze a amerykanskim zwerbowanym w Bostonie.
Jesli chodzi o sprawe zaopatrzenia.Brytjczycy musieli je przywiezc na statkach, ale amerykanie musieli za nia placic we wlasnym kraju, a czesto nie mieli na to pieniedzy.To samo zreszta dotyczylo Francuzow.Ostatecznie kammpanie zakonczona sukcesem pod Yorcktown finansuje pozyczka udzielona przez kupcow z Havany.
To samo dotyczy flot.Na poczatku wojny RN jest rozdarta sporem pomiedzy zwolennikami Keppela i Palissera.Augustus Keppel bez watpienia jeden z najzdolniejszych dowodcow brytyjskich owych czasow odmawia przyjecia dowodstwa.Rodney w tym czasie siedzi w wiezieniu w Paryzu.To raczej Francja ma przewage.I tak mozemy zaczac dyskusje.
 
User is offline  PMMini Profile Post #23

     
marek1307
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 284
Nr użytkownika: 62.610

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 28/05/2010, 0:26 Quote Post

korten,

QUOTE
A tak dla ciekawostki moze ktos powie jaka jest roznica miedzyzolnierzem brytjskim zwerbowanym w Manchesterze a amerykanskim zwerbowanym w Bostonie.


TO zależy od tego, gdzie obaj ci żołnierze walczą. Jeżeli we wschodniej części Ameryki Północnej, to rekrut z Bostonu ma przewagę nad rekrutem z Manchesteru, bo ma bliżej do żony i dzieci (lub np. do taty i mamy), lepiej zna teren i jego specyfikę (np. mniej go zaskakują Native Americans - jeśli omawiamy wiek XVIII to nie było wtedy telewizji i gdzie miał rekrut z Manchesteru zobaczyć Native Americans przed przybyciem do Nowego Świata? co najwyżej w gazecie), warunki klimatyczne. Łatwiej mu zdezerterować w razie, jak mu się sprzykrzy wojskowy wikt. Jest większe prawdopodobieństwo, że rekrut z Bostonu mówi z tym samym akcentem, co tubylcy, a nie tym, co rekrut z Manchesteru - nie ma to jak się spotkają dwaj ziomale, cywil i żołnierz i zaciągają po swojemu (choć mnie osobiście to nie grzeje).
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #24

     
korten
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.633
Nr użytkownika: 1.663

 
 
post 28/05/2010, 1:55 Quote Post

Zupelnie bledne wnioski.Jak zolnierz ma blizej do tatusia i mamusi
to latwiej zdezerteruje.Przekonal sie o tym George Washington gdy po bitwach pod Harlem Heighst i White Plains zdezerterowalo mu pol armi.A tak a propo zolnierz brytyjski i amerykanski jednak dogadywali sie po angielsku, mimo akcentu i roznej wymowy.
Jesli chodzi natomiast o moje pytanie to roznicy nie bylo zadnej.
Manchester nie byl okregiem wyborczym w zwiazku z czym zarowno Anglik i Amerykanin mogli mowic o "taxation without representantation"
 
User is offline  PMMini Profile Post #25

     
marek1307
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 284
Nr użytkownika: 62.610

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 28/05/2010, 4:29 Quote Post

QUOTE
Zupelnie bledne wnioski.Jak zolnierz ma blizej do tatusia i mamusi
to latwiej zdezerteruje.Przekonal sie o tym George Washington gdy po bitwach pod Harlem Heighst i White Plains zdezerterowalo mu pol armi.


Wnioski moje są może błędne, bo nie jestem żołnierzem, nigdy w wojsku nie służyłem i nie jestem historykiem, ale pytanie Twoje brzmiało, cytuję dosłownie:

"jaka jest roznica miedzyzolnierzem brytjskim zwerbowanym w Manchesterze a amerykanskim zwerbowanym w Bostonie"

więc chociaż byłeś łaskaw się wyrazić o mojej wypowiedzi na powyższe Twoje pytanie, cytuję dosłownie:

"Zupelnie bledne wnioski."

To w następnych 2 zdaniach tego samego postu napisałeś, cytuję dosłownie:

"Jak zolnierz ma blizej do tatusia i mamusi
to latwiej zdezerteruje.Przekonal sie o tym George Washington gdy po bitwach pod Harlem Heighst i White Plains zdezerterowalo mu pol armi."

I w ten sposób doszliśmy w pewnym sensie do consesusu: to znaczy że "roznica miedzyzolnierzem brytjskim zwerbowanym w Manchesterze a amerykanskim zwerbowanym w Bostonie" jednak jest i polega na tym, że podkomendni Washingtona "łatwiej dezerterowali", ze szczególnym uwzględnieniem bitew "pod Harlem Heights i White Plains", co Brytyjczyków w koloniach amerykańskich według Ciebie, jak rozumiem, nie dotyczy, lub dotyczy w mniejszym stopniu niż Amerykanów, aczkolwiek nie ma między nami zgody co do wniosków, jakie można na podstawie tego wysnuć.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #26

     
korten
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.633
Nr użytkownika: 1.663

 
 
post 28/05/2010, 9:03 Quote Post

Wniosek nie jest moj tylko zawarty w ksiazkach Roberta Fantina
"Desertion and the american soldier 1776-2006".Josepha Lee Boyle
"He loves a Good Deel of Rum.Military desertion during American Revolution"
 
User is offline  PMMini Profile Post #27

2 Strony < 1 2 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2017 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej