Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
2 Strony  1 2 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Krucjata dzieci
     
koka23
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 18
Nr użytkownika: 12.702

 
 
post 2/03/2008, 14:57 Quote Post

QUOTE
Pastuszkowie boży

Tego, co rozpoczęło się równocześnie we Francji i w Niemczech w 1212 roku, nie da się w żaden sposób wyjaśnić. Pewnego dnia nastoletni pasterz Szczepan mieszkający w pobliżu podłej mieściny Cloyes ogłosił, że ukazał mu się Jezus, który wręczył mu list dla króla Francji Filipa Augusta. Jezus powiedział też Szczepanowi, że tylko istoty o czystych sercach mogą wyzwolić Jerozolimę z rąk niewiernych, kazał mu też zebrać jak najwięcej takich jak on - prostych i niewinnych - i ruszyć na wschód. Jezus powiedział, żeby nie martwili się o nic - jeśli mają wiarę, Jerozolima zostanie wyzwolona.

Nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, dzieci z całej Francji ruszyły niczym zahipnotyzowane na południe, do Marsylii, by stamtąd dostać się do Ziemi Świętej. Nikt im niczego nie mówił, po prostu uciekały z domów, porzucały rodziców i szły. Wszystkie drogi królestwa były pełne wędrujących dzieci. Były to dzieci chłopów i baronów, bękarty i książęta krwi - wszystkie szły, by wyzwolić Grób Pański. Rodzice wpadali w rozpacz, wiązali swoje dzieci i zamykali je w kamiennych wieżach. Dzieci przegryzały sznury, kalecząc kolana i łokcie, złaziły po murach i przechodziły przez zakratowane okna. Wszystkie wierzyły, że oto nadszedł dzień - Jerozolima będzie wolna.
Szczepan z Cloyes, zanim skierował tysiączne tłumy na trakt wiodący ku marsylskiemu portowi, ruszył do Paryża, do króla, któremu miał przecież wręczyć list od Jezusa.

Możni Kościoła i doktorzy z uniwersytetu w Paryżu mieli wielki kłopot. Nikt nie wiedział, co zrobić z tak spontanicznym ruchem, jak go okiełznać. Najprościej byłoby oskarżyć Szczepana o czary lub herezję, poddać torturom i spalić na stosie. Podstawiano więc na jego drodze chromych i trędowatych, by sprawdzić, czy nie ulega pokusie, czy nie chce być potężniejszy niż sam zbawiciel, czy nie twierdzi, że wcielił się weń i może uzdrawiać. Pastuch z Cloyes był jednak sprytniejszy od paryskich doktorów. Wiedział, po co idzie do króla, i ani mu w głowie było uzdrawianie chorych. Jerozolima - tylko to było ważne.

Szczepan potrzebował króla, jego potęgi, wojska, autorytetu; wiedział, że udział Filipa Augusta ułatwiłby sprawę. Nikt nie patrzyłby na tysiące dzieci z szeroko otwartymi oczami, nikt nie zdumiewałby się, dokąd idą, głodując i marznąc po drodze. Król zabezpieczyłby ich wędrówkę samym tylko słowem, nawet gdyby nie dał Szczepanowi ani jednego żołnierza, ani jednego giermka i konia.

Filip August miał jednak inne sprawy na głowie. Jego ciągle poszerzające się królestwo było w nieustannym niebezpieczeństwie. Zagrażał mu oszalały król Anglii Jan i niemiecki cesarz, zagrażali mu baronowie flandryjscy i jego właśni wasale, którzy w każdej chwili mogli złożyć przysięgę wierności komuś innemu, kto akurat okazałby się silniejszy. Nie, król Filip nie mógł pomóc małemu pastuszkowi znad Marny, nie mógł go poprzeć nawet słowem. Wszyscy jego przeciwnicy obsypaliby złotem tych z kościelnych dostojników, którzy zgodziliby się oskarżyć króla o herezję i wspieranie dzieci otumanionych czarami - bo jak inaczej wytłumaczyć determinację tych młodych ludzi? Szczepan odszedł z Paryża z niczym. W ślad za nim ruszyło do Marsylii ponad 30 tysięcy dzieci.

W tym samym czasie do portu w Genui zmierzała druga część krucjaty - dzieci z Niemiec pod wodzą chłopca imieniem Nicolas. Ich droga była po stokroć trudniejsza niż szlak małych Francuzów, wiodła bowiem przez alpejskie przełęcze.

Na drodze dzieci idących z Niemiec stanął papież. Nie dosłownie, ale w przenośni. Jego Dostojność nie życzył sobie tego rodzaju przedsięwzięć, rozkazał więc Genueńczykom, by przepędzili małych Niemców precz. Im samym zaś kazał wrócić do domów, zaczekać, aż dorosną i wtedy ruszyć do Jerozolimy. Nicolas i dzieci, które za nim szły, zawróciły nad Ren - droga znów wiodła przez Alpy. Był przełom października i listopada. Prawie nikt z nich nie powrócił do domu.

Szczepan z Cloyes doprowadził swą trzodę szczęśliwie na brzeg morza. Teraz pozostawało już tylko znaleźć statki, które przewiozą ich na drugą stronę. Nie było to łatwe, bo dzieci nie miały przecież pieniędzy. Który z armatorów i wielkich handlowców zgodziłby się na wynajęcie za darmo kilkunastu statków takiej hałastrze? Znaleźli się jednak tacy, którzy się tego podjęli. Armatorzy Lefer i Leporc zaproponowali małemu Szczepanowi, że przewiozą dzieci do Palestyny.

Mieszkańcy Marsylii nigdy nie wiedzieli czegoś takiego. W porcie stało piętnaście statków, a całe gromady małych obdartusów pchały się na ich pokłady, depcząc sobie po głowach i plecach. Nie było już prawie miejsca na tych krypach, a dzieci ciągle tam wchodziły. Ludzie, którzy obserwowali ten dziw nad dziwy, płakali i załamywali ręce. Nikt nie miał złudzeń co do intencji dwóch armatorów. Nikt prócz Szczepana, który rozmawiał z Jezusem, nie wierzył, że dzieci dopłyną do Ziemi Świętej.

Kilka tygodni później cena niewolników z Europy na targowiskach Aleksandrii, Bagdadu i Damaszku spadła tak nisko, jak jeszcze nigdy. Dzieci sprzedawano setkami. Kupowali je arabscy i tureccy wielmoże. Żadne z nich nie wróciło do rodzinnego domu. Nikt nie wie, co stało się ze Szczepanem z Cloyes, który na własne oczy widział Jezusa, nikt nie wiedział, jakiemu panu musiał służyć do końca swoich dni.

Postępek marsylskich armatorów nie spotkał się z powszechnym potępieniem. Gorsze rzeczy widywano w tamtych czasach, cóż znaczyło życie tych dzieci dla króla, dla cesarza albo dla papieża? Nic. Ich życie ważne było tylko dla rodziców, którzy już nigdy ich nie zobaczyli.

Kupcy Lefer i Leporc byli dość zagadkowymi postaciami. Ich aktywność i zadania, których się podejmowali, zdają się potwierdzać tezę, że świat muzułmański dysponował w Europie świetnym wywiadem i znakomitą siecią szpiegów. Arabowie nie mogli przez długi czas dorównać chrześcijanom w polu, za to sprytniejsi byli od nich zawsze.

Panowie Lefer i Leporc podjęli się w swym życiu jeszcze jednego zadania. Na zlecenie sułtana zgodzili się zorganizować zamach na następcę cesarskiego tronu Niemiec Fryderyka Hohenstaufa. Okazało się jednak, że po utracie Jerozolimy Zachód też się czegoś nauczył od Saracenów. Obaj kupcy zostali schwytani i po torturach powieszeni.


Mam pytanie - czy posiada ktos jakąś literaturę dotycząca tego wydarzenia?
Jakieś głębsze informacje?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
Vapnatak
 

Od Greutungów i Terwingów zrodzony z Haliurunnae
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 8.438
Nr użytkownika: 26.201

 
 
post 2/03/2008, 15:06 Quote Post

# Angold M., Czwarta Krucjata, Bellona, Warszawa 2006.
# Biziuk P., Hattin 1187, Bellona, Warszawa 2004.
# Dupuy R.E. i T.N., Historia wojskowości. Starożytność – średniowiecze, Bellona, Warszawa 1999.
# Konstam A., Wyprawy krzyżowe, Świat Książki, Warszawa 2005.
# Leśniewski S., Jerozolima 1099, Bellona, Warszawa, 1995.
# Madden T., The New Concise History of the Crusades, Rowman and Littlefield, Lanham 2005.
# Madden T. et Al., The Fourth Crusade: The Conquest of Constantinople, University of Pennsylvania Press, Philadelphia 1997.
# Manteuffel T., Historia Powszechna. Średniowiecze, PWN, Warszawa 2002.
# Michałek A., Wyprawy krzyżowe. Armie ludów tureckich, Bellona, Warszawa 2001.
# Michałek A., Wyprawy krzyżowe. Normanowie, Bellona, Warszawa 2002.
# Pernauld R., Kobieta w czasach wypraw krzyżowych, Atext, Gdańsk 1996.
# Runciman S., Dzieje wypraw krzyżowych, Warszawa 1987.
# Składankowie M. i B., Wyprawy krzyżowe, KiW, Warszawa 1968

WYCIęTE Z SAMEJ WIKIPEDII.

vapnatak
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
paulus
 

VI ranga
******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.255
Nr użytkownika: 8.564

 
 
post 2/03/2008, 15:13 Quote Post

http://www.historycy.org/index.php?showtopic=5523&st=0
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=16474
http://www.historycy.org/index.php?showtop...15&#entry198675
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
sirlorak
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 6
Nr użytkownika: 22.274

 
 
post 14/12/2008, 13:09 Quote Post

witam,

chciałbym pociągnąć ten wątek.

ostatnio byłem na wykładzie na temat wypraw krzyżowych prowadzonych przez kierownika katedry historii średniowiecza UMK w Toruniu.

Tam po raz pierwszy w zasadzie usłyszałem, że krucjata dziecięca, jak przyjęło się to wydarzenie nazywać w historiografii polskiej (tu dalej wytłumaczenie), to bujda. Badania od ponad 30 lat prowadzone na zachodzie europy i w zasadzie, które już od również ponad 30 lat stały się tam standardem w tym temacie mówią, że jest to zaledwie błąd w tłumaczeniu francuskich kronikarzy. Poprawione tłumaczenie mówi, że żadne dzieci nie brały udziału w tej krucjacie, a słowo "pueri", które jest używane w kronikach powinno się rozumieć nie jako dzieci, ale biedni chłopi.

Zaciekawiony tym co usłyszałem, przeszukałem trochę internet i książki i faktycznie - anglojęzyczne publikacje współczesne są już ze sprostowaną wersją. Co więcej, engielska wikipedia również donosi o prawdopodobnym błędzie.

to ja mam pytanie - dlaczego w Polsce w ogóle nie uwzględnia się tego nawet jako teorii w podręcznikach historycznych?
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
literia
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 7
Nr użytkownika: 63.213

Literia.pl
 
 
post 3/03/2010, 14:46 Quote Post

Ale na czym polegał ten fenomen? Dlaczego tyle dzieci i dorosłych uległo temu fanatycznemu uniesieniu? Skąd ten pomysł na krucjaty w wykonaniu dzieci? Czy to był jakiś rodzaj hipnozy społecznej? To ciekawe. Zdaje się, że nie ma odpowiedzi na te pytania.
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
Sol Invictus
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 10
Nr użytkownika: 65.605

Marcin
Zawód: Student
 
 
post 16/05/2010, 22:43 Quote Post

Kiedyś jako wyjaśnienie usłyszałem, że niewinność i czystość tych dzieci miała zburzyć mury saraceńskich zamków i odbić Jerozolimę. Z naszego punktu widzenia to straszne brednie, ale trzeba się wczuwać zawsze w myślenie i rozumowanie ludzi z konkretnej epoki. Osobiście nie jestem przekonany do końca czy taki pogląd nie mógł egzystować.

Co do uniesienia religijnego ... tak, jak najbardziej ! W starożytności i średniowieczu każdej ważniejszej chwili towarzyszyło uniesienie religijne - pozytywne lub negatywne. Pamiętajmy, że na krucjatę szło się z 3 przyczyn : 1) Musu ( jako pokutę ) ; 2) chęci ( pobudki religijne ) 3) ekonomia ( chęć łupów niestety ). Zatem może i tzw. "krucjata dzieci" miała miejsce. Dla mnie totalna abstrakcja. Słyszałem, że wiele z nich zmarło w czasie drogi, a reszta została pochwycona i sprzedana w niewolę. Czy mógł być to błąd kronikarzy? Jak najbardziej. Jednak chyba, w języku Polskim nie ma za wielu dobrych prac na ten temat , które mogłyby nam pomóc rozwiązać problem.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
Smardz
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 842
Nr użytkownika: 34.798

Stopień akademicki: mgr prawa
Zawód: ekscentryczny
 
 
post 17/05/2010, 12:13 Quote Post

QUOTE
Arabowie nie mogli przez długi czas dorównać chrześcijanom w polu, za to sprytniejsi byli od nich zawsze

To chyba dziwaczne stwierdzenie, nie?

Swoją drogą, ciekawe czy ktoś cynicznie zainspirował całe to przedsięwzięcie "pasterza", czy to był to taki zwyczajny dowcip historii.
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
Filipides
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 154
Nr użytkownika: 66.301

Stopień akademicki: nie chcê stresowaæ
Zawód: BANITA KLON
 
 
post 1/08/2010, 20:25 Quote Post

Akurat czytam Runcimana ten III tom , o krucjacie dziecięcej.

Po pierwsze, dzieci inaczej sie definiuje dzis inaczej w średniowieczu, bo jak Baldwin Trędowaty pokonał Salladyna po raz pierwszy, miał 16 lat, był pełnoprawnym królem i dowódcą wojsk Królestwa Jerozolimskiego.

Po drugie, informacji o uprowadzeniu "dzieci" z krucjaty francuskiej, udziela, ksiądz, który tez został porwany, bo wg Runcimana, wieli młodych księży się dołączało do tej wyprawy. Więc może bardziej młodzieżowa, ale nie dziecięca.

Po trzecie, rzeczywiście, gdyby zastąpić, w tekście słowa dzieci, słowem chłopi, może poza akcjami z "dziećmi baronów", które przegryzały więzy i wypełzały z lochów, czy skakały z wież, nie traci on swojej spójności.

Po czwarte teksty średniowieczne, typu "Pieśń o Rolandzie" czy "Pierścień Nibelungów" są pełne płaczących ludzi i zdań w stylu, Obciął mu głowę lecz gdy ją zobaczył, to zapłakał, jakiż to był piekny młodzieniec...
Zapłakały dwórki, zapłakał stary król, a liście opadły z drzew, też z żalu.

Po piąte, ale niepewne, w Genui, nie bardzo chciano wpuścić "dzieci" do miasta, bo bano się grabieży czy rozruchów, więc nie mogły być to dzieci zbyt małe.
 
User is offline  PMMini Profile Post #8

     
master86
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.739
Nr użytkownika: 67.202

Robert
 
 
post 2/09/2010, 13:23 Quote Post

QUOTE
Ale na czym polegał ten fenomen? Dlaczego tyle dzieci i dorosłych uległo temu fanatycznemu uniesieniu?

Wszystko sprowadza się do religijności ówcześnie żyjących. Chodziło o dwa szczytne cele: pielgrzymkę do Ziemi Świętej i odbicie z rąk niewiernych miejsca, gdzie urodził się i zmarł Chrystus. W zasadzie całe życie człowieka na ziemi stanowiło przygotowanie do przejścia na "tamtą stronę".
Ponadto idea odbicia Ziemi Świętej miała przyśpieszyć powtórne przyjście Jezusa.

A co do krucjaty dziecięcej... Roman Michałowski w "Historii powszechnej. Średniowiecze" pisze:
QUOTE
Miały nadzieję swoją niewinnością wyzwolić Jerozolimę. Większość jednak się w ogóle nie zaokrętowała, a te, które znalazły transport, zostały podstępnie sprzedane muzułmanon w niewolę.

Można chyba przypuszczać, że idea krucjaty dziecięcej była, choć sama krucjata nie doszła do skutku.
 
User is online!  PMMini Profile Post #9

     
Filipides
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 154
Nr użytkownika: 66.301

Stopień akademicki: nie chcê stresowaæ
Zawód: BANITA KLON
 
 
post 7/09/2010, 3:02 Quote Post

Propaganda i tyle.
 
User is offline  PMMini Profile Post #10

     
Biala_Czacha
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 12
Nr użytkownika: 67.830

Jakub
Zawód: uczen
 
 
post 26/09/2010, 18:39 Quote Post

Możliwe, że kronikarz myślał o Dzieciach Bożych.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #11

     
Uther32
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 11
Nr użytkownika: 64.277

 
 
post 11/01/2012, 15:59 Quote Post

Polecam świeżą i nowatorską pracę w tym temacie: Krucjata dziecięca. Mroczna tajemnica średniowiecza
G. Dickson. Wspomniany wyżej sir Steven prześlizgnął się tylko po tej krucjacie w swych wiekopomnych trojaczkach. Dobrze napisana książka rzuca nieco inne światło na zagadnienie krucjaty dziecięcej. Jako uzupełnienie polecam: W pogoni za milenium Milenarystyczni buntownicy i mistyczni anarchiści średniowiecza -Norman Cohn. Pozycja obowiązkowa!

Pozdrawiam,

Werner von Bocken
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
Uczeń Zwiadowcy
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 3
Nr użytkownika: 77.967

Stopień akademicki: licealista
Zawód: Uczen
 
 
post 7/05/2012, 16:01 Quote Post

Zastanawia mnie fakt czy krucjata dziecięca w ogóle miała miejsce...Ogólnie to nie wierzę w bajeczkę, że dziecku ujawnił się Bóg we własnej osobie i nakazał zorganizowanie krucjaty. Co o tym sądzicie ? Może znacie inne teorie na ten temat ?
 
User is offline  PMMini Profile Post #13

     
polinski5
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 43
Nr użytkownika: 77.109

Jan Zizka z Trocnova
Zawód: uczen
 
 
post 7/05/2012, 16:18 Quote Post

Ta krucjata miała miejsce w 1212 roku, dzieci jednak we większości nie przetrwały przepłynięcia statkami za morze, a reszta została sprzedana handlarzom niewolników. A co do tego czy temu chłopakowi naprawdę objawił się Bóg cóż... to już jest kwestia wiary rolleyes.gif .
 
User is offline  PMMini Profile Post #14

     
Halsey42
 

Dauntless Wildcat Avenger
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.906
Nr użytkownika: 63.420

Tomasz Borówka
 
 
post 7/05/2012, 16:28 Quote Post

QUOTE(Uczeń Zwiadowcy @ 7/05/2012, 16:01)
Zastanawia mnie fakt czy krucjata dziecięca w ogóle miała miejsce...
*


Witam.
Czy zastanawia to również jakiegoś poważnego historyka?
Pozdrawiam.
 
User is offline  PMMini Profile Post #15

2 Strony  1 2 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej