Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Koncepcje krucjaty antybizantyjskiej
     
Reaction
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 400
Nr użytkownika: 74.824

Zawód: Student
 
 
post 27/11/2014, 23:17 Quote Post

Przeglądam sobie Hbeka "Aleksandria 1365" i dotarłem do rozdziału poświęconemu koncepcjom krucjat w XII/XIII w. Co mnie najbardziej uderzyło to fakt, że sporo teoretyków uważało za ważne zajęcie Konstantynopola. Niektórzy nawet, jak niejaki Burcard, mieli Bizantyjczyków za większych wrogów niż muzułmanów. Zastanawiam się, gdzie może tkwić źródło takich poglądów. Pewien precedens powstał w 1204 roku, jednak taką teorię wyklucza fakt, że podobno pierwsze plany pojawiły się już około 1100 roku, co prowadzi do wniosku, że pomysł podboju Bizancjum jest ściśle spleciony z koncepcją krucjat.
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
szapur II
 

X ranga
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 11.377
Nr użytkownika: 63.609

Stopień akademicki: magazynier:)
Zawód: student
 
 
post 28/11/2014, 1:26 Quote Post

Może jednak nie tak do końca koncepcja krucjat była spleciona z podbojem Bizancjum, ponieważ powstała jednak przynajmniej pierwsza w ramach pewnej wizji pomocy chrześcijanom na wschodzie z zachodu, w tym Bizancjum. Musimy jeszcze brać pod uwagę sporne definicja wypraw krzyżowych, których pojęcie wykrystalizowało się dopiero w późnej epoce. Oczywiście Bizantyńczycy podejrzewali pewnych uczestników I krucjaty o chęć zawładnięcia ich państwem bądź jakąś częścią jego terytorium, wreszcie pewni uczestnicy rzeczywiście trochę wcześniej walczyli z Bizantyńczykami bądź już później wysunęli zdecydowane inicjatywy antybizantyńskie, które zmierzały wprost do podboju Bizancjum. Chodzi mi tu oczywiście o działalność Boemunda, jakkolwiek Aleksy I był na tyle silny, żeby pokonać Boemunda i zmusić go do zawarcia porozumienia w Dewol.
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
Pielgrzym
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 355
Nr użytkownika: 30.075

Andrzej Pietrachowicz
Stopień akademicki: mgr inz.
Zawód: inzynier budownictwa
 
 
post 28/11/2014, 9:03 Quote Post

Od strony politycznej powodzenie krucjat i samo istnienie Outremer było uzależnione od dobrych stosunków z włoskimi republikami miejskimi, bez pomocy ich flot niewiele sukcesów zaliczono i podejrzewam, że największą odpowiedzialność za podsycanie umiejętnie antypatii do swojego największego konkurenta w regionie wschodnio-śródziemnomorskim ponoszą właśnie one. Przełamanie moralnego oporu przed zaatakowaniem przez krzyżowców innego neutralnego państwa chrześcijańskiego nastapiło wszak, gdy za poduszczeniem doży Dandolo po burzliwych naradach zdecydowano się podbić dla Wenecji węgierską Zarę, czego ta zażądała jako zapłatę za swoje usługi.

Inna strona medalu to to, że obie strony nie zapałały do siebie ciepłym uczuciem po bliższym zapoznaniu się podczas pierwszych wypraw krzyżowych. Mamy więc powszechną niechęć Greków do brudnych i prostackich Franków kontra powszechną niechęć Franków do wypieszczonych i słabowatych Greków.

Do tego dochodzi podobne obustronne rozczarowanie współpracą na szczeblu dowodzenia: podejrzewanie o zdradę - w części przecież uzasadnione grą ostrożnego basileusa na dwa fronty - i wreszcie chęć położenia łapy na legendarnych bogactwach Bizancjum w miarę jak stało się jasne że wsparcie finansowe z rdzennej Europy dla krzyżowców i dla Outremer spada.

Od strony Kościoła - a to on był ośrodkiem inicjującym wyprawy i nadającym im odpowiedni do zamierzonych celów klimat - szczególnej miłości do bizantyjczyków też nie było; w dobie krucjat przeciwko Arabom w Iberii, Saracenom w Palestynie i Albigensom w Okcytanii odmienność liturgii i tradycji greckiej, niezależność od papieża - postrzegana jako rozbijanie jedności Kościoła powszechnego - oraz współpraca Bizancjum z różnymi nacjami innowierców nie budziła zaufania i balansowała na granicy herezji. Nie doszło do nawoływania do krucjaty przeciw Bizancjum - ani oficjalnego, ani zamaskowanego innymi pozorami - ale klimat był jaki był, a ten klimat na decyzje armii krucjatowej miał nieraz wpływ decydujący, i nawet dowódcy musieli się liczyć z morale swoich oddziałów, a ono zależało od tego na ile postawione im cele utrafiały w ten klimat. W końcu to byli ochotnicy, działający z pobudek, które musieli być w stanie w swoim sumieniu uznać za szlachetne, inaczej morale leciało na łeb, na szyję.

Natomiast zajęcie Konstantynopola stało się celem taktycznie ważnym w chwili, gdy okazało się że na pomoc floty weneckiej krzyżowców nie stać, na pizańskie i genueńskie nie można było liczyć, drogi przerzutowej przez Bosfor i dalszych szlaków strzegli bizantyjczycy, a lojalność samego basileusa stanęła pod znakiem zapytania. Zostawienie go za plecami maszerujących oddziałów zapewne w ocenie dowódców IV wyprawy byłoby zbyt ryzykowne.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
szapur II
 

X ranga
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 11.377
Nr użytkownika: 63.609

Stopień akademicki: magazynier:)
Zawód: student
 
 
post 28/11/2014, 13:36 Quote Post

CODE

Natomiast zajęcie Konstantynopola stało się celem taktycznie ważnym w chwili, gdy okazało się że na pomoc floty weneckiej krzyżowców nie stać, na pizańskie i genueńskie nie można było liczyć, drogi przerzutowej przez Bosfor i dalszych szlaków strzegli bizantyjczycy, a lojalność samego basileusa stanęła pod znakiem zapytania. Zostawienie go za plecami maszerujących oddziałów zapewne w ocenie dowódców IV wyprawy byłoby zbyt ryzykowne.

Tyle, że to zdecydowanie nie są rachuby uczestników IV krucjaty i do zdobycia Konstantynopola doszło po prostu z innych względów. Nie chodziło o jakieś zabezpieczenie "szlaku" smile.gif Po pierwsze - pod Konstantynopolem IV krucjata znalazła się nie ze względu na "brak zaufania" do Bizantyńczyków, tylko ze względu na to, że trochę wcześniej pojawił się wśród krzyżowców pretendent do władzy w Konstantynopolu, no i krzyżowcy, którzy nie mieli pieniędzy na opłacenie podróży morskiej do Ziemii Świętej, nagle mogli wreszcie znaleźć źródło potrzebnych kwot. Pod Konstantynopolem okazało się, że owszem pretendent opanował władzę, tyle że okazał się niewypłacalny, na dodatek sami Bizantyńczycy go obalili. Krzyżowcy stanęli wobec sytuacji, że nie dostaną wypłaty, gorzej, że również wobec utraty życia, za bardzo nie mieli jak wyjść spod Konstantynopola, w końcu najbardziej opłacalną rzeczą - wobec perspektyw zdobycia bogatego miasta, nadziei na opanowanie terenów, wreszcie wobec postawy Wenecji - mimo pewnego ryzyka okazał się szturm.
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
Reaction
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 400
Nr użytkownika: 74.824

Zawód: Student
 
 
post 28/11/2014, 18:03 Quote Post

QUOTE
Musimy jeszcze brać pod uwagę sporne definicja wypraw krzyżowych, których pojęcie wykrystalizowało się dopiero w późnej epoce
.

Co masz na myśli? Ograniczasz definicje wyprawy krzyżowej tylko do wojen z poganami? Wydaje mi się, że skoro krucjatami określa się walki przeciw husytom, to przeciw greckim schizmatykom tym bardziej.

Po upadku Akki jednym z nielicznych zainteresowanych państw ideą krzyżowa pozostawała Francja, gdzie powstało wiele planów, które zawierały punkt o zajęciu Konstantynopola. Przyszło mi do głowy, że przez zdobycie Bizancjum Francuzi chcieli powiedzieć: "Patrzcie, jesteśmy tak potężni, że nie musimy liczyć się z cesarzami".
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
szapur II
 

X ranga
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 11.377
Nr użytkownika: 63.609

Stopień akademicki: magazynier:)
Zawód: student
 
 
post 28/11/2014, 18:42 Quote Post

CODE

Co masz na myśli? Ograniczasz definicje wyprawy krzyżowej tylko do wojen z poganami? Wydaje mi się, że skoro krucjatami określa się walki przeciw husytom, to przeciw greckim schizmatykom tym bardziej.


Wyprawa krzyżowa to nie "wojna z poganami" w ogóle. Do tej pory są pewne różnice interpretacyjne, bo w prawie kościelnym konkretyzowano poszczególne zapisy długo po I wyprawie, ba właściwie to nawet po II i III. Krucjata to zbrojna pielgrzymka do Ziemi Świętej, zwołana przez odpowiednią władzę duchowną, czyli papieża, w celu walki z niewiernymi. Uczestnicy krucjaty otrzymywali pewne przywileje - zasadnicze znaczenia miał odpust zupełny i zabezpieczenie majątku w trakcie wyprawy przez sankcje kościelne, którymi miał być obłożony jakiś wiolator, który akurat napadł bądź zagarnął dobra krzyżowca. W ciągu XII/XIII definicje krucjaty rozszerzyły się o tereny poza bliskowschodnie - Hiszpania (akurat nawet wcześniej model hiszpański odegrał pewną rolę w ukształtowaniu I krucjaty), Połabszczyzna, Langwedocja, Europa WSchodnia.
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej