Drukowana wersja tematu

Kliknij tu, aby zobaczyć temat w orginalnym formacie

historycy.org _ HISTORIA NAUKI I TECHNIKI _ Globalne ocieplenie

Napisany przez: Żuczek 12/05/2007, 16:50

Ostatnimi czasy wysmażyłem (z przymusu) taki oto tekst na lekcję biologii (skrót, ściągawka do mojej prezentacji tego zagadnienia)

Globalne ocieplenie to nie jedyny problem wiążący się z zagrożeniami dla środowiska, ale jeden z najpoważniejszych, z którymi musi zmierzyć się ludzkość. Pojawiają się sygnały, wskazujące na rzeczywiście ogólnoświatowy zasięg wzrostu temperatur(ostatnie dziesięciolecie było pod tym względem rekordowe, spowodowało to topnienie lodowców, tereny przybrzeżne są intensywniej zalewane, a sztormy stają się coraz poważniejsze). Jeśli tego nie zatrzymamy, globalne ocieplenie nadal będzie miało zgubienny wpływ na naszą planetę, co ostatecznie doprowadzi do katastrofalnych rezultatów. Na szczęście, możemy próbować temu zapobiec.

Mogę wymienić następujące sposoby:
- w jak największym stopniu powinniśmy starać się oszczędzać energię, tj. wyłączać nieużywane urządzenia elektryczne, także niepotrzebne światło
- zastępować wysłużone urządzenia energooszczędnymi
- w szerszej skali: zmienić zasilanie elektryczne na zasilanie propanem, tam, gdzie jest to możliwe
- instalowanie na dachach domów kolektorów i baterii słonecznych wykorzystujących promieniowanie słoneczne
- wprowadzanie systemu HVAC, zarządzającego klimatyzacją, wentylacją i ogrzewaniem, zmniejszającego pobór energii

Jako społeczeństwo powinniśmy:
- inwestować w elektrownie słoneczne i wiatrowe
- rozwijać technologie zasilające (pozytywny przykład - pojazd Saturn EV1, obecnie np. koncepcyjny samochód Chevrolet Volt)
- rezygnować, jeśli nie są konieczne z samochodów spalających wielkie ilości paliwa (SUV-y, minivany), choć to wyzwanie szczególnie dla Amerykanów
- sadzić większe ilości drzew, które zmniejszą emisję dwutlenku węgla, jedną z głównych przyczyn efektu cieplarnianego
- rozwijać projekty alternatywnego paliwa dla samolotów
KONIEC

Chciałbym przedstawić jeszcze dwa, jakże kontrastujące wzajemnie opozycyjne teksty: jeden to moje autorskie tłumaczenie wypowiedzi senatora Johna Kerry'ego(proszę się więc nie dziwić językowej nieporadności niedoszłego prezydenta smile.gif ), a drugi to fragment artykułu ,,Jutro apokalipsa" z ,,Wprost", nr 13/2007

John Kerry:
,,Zeszłego roku film Ala Gore'a p.t. ,,Niewygodna Prawda" zmienił w dramatyczny i przekonywujący sposób spojrzenie Amerykanów na sprawy klimatu. Wnioski z niego płynące są straszne. Rachunek jest prosty: jeśli nic nie uczynimy z globalnym ociepleniem, w następnej dekadzie nasze dzieci i wnuki staną przed obliczem globalnej katastrofy. Tylko zdecydowane działania mogą rozwiązać ten problem.
Jako prywatne osoby możemy dokonać tak prostych zmian, jak zastąpienie zwykłych żarówek wydajniejszymi lampami fluoresencyjnymi - świetlówkami. W naszych społecznościach powinniśmy zachęcać do instalowania systemów wyłączających światło po wyjściu z pokoju. Powinniśmy brać przykład z Tokio, gdzie ruchome schody wyłączają się, kiedy nie są używane. Są dosłownie tysiące rzeczy do zrobienia. Każdy z nas może przyczynić się do walki z globalnym ociepleniem."

Artykuł z Wprost
,,Katastroficzne wizje snują dziś lewicowi demagodzy i popkulturowi oportuniści.
W dniu zbitki trzech szóstek (6.6.06) nie nastąpiło spodziewane nadejście szatana. Zamiast tego rozbłysła jasnym blaskiem gwiazda Ala Gore'a, niegdysiejszego kandydata na prezydenta USA. Gore ze swym filmem dokumentalnym "Niewygodna prawda" z dnia na dzień stał się ikoną międzynarodówki zielonych i guru ekoterrorystów grasujących między salonami futrzarskimi na nowojorskiej 5th Avenue a Doliną Rospudy. Cóż z tego - dzieło Gore'a to nudna, jak on sam, prezentacja katastrofalnych dla ludzkości skutków postępującego globalnego ocieplenia.
Gore objawił się jako prorok nowej apokalipsy, a jego status celebrity, kalibru co najmniej Paris Hilton, przypieczętował tegoroczny Oscar w kategorii filmów dokumentalnych. (...) Gore będzie teraz firmował kolejną - nie mniejszą niż Live 8 z 2005 r. - rockową megafetę, która 7 lipca 2007r. odbędzie się w Londynie, Tokio, Chinach, Afryce Południowej, USA, Australii i Brazylii. Wszyscy będą się szampańsko bawić, a sam mistrz ceremonii doczeka się kanonizacji szybciej niż Jan Paweł II. No, bo jak można nie czcić kogoś, kto przypomina nam - niczym mądry pasterz - że wszyscy płyniemy na ,,Titanicu"? Trzeba być ignorantem, by uważać, że możemy spać spokojnie. I nic to, że wizje Gore'a i jego dworu okażą się równie prorocze jak darujące się od zarania cywilizacji przepowiednie końca świata.(...)
Jak wykazała ankieta z 2002 r., tylko w USA w rychłe nadejście jakiegoś kataklizmu, który położy kres ludzkości albo ją przynajmniej solidnie zdziesiątkuje, wierzy aż 59 proc. badanych(...) Z punktu widzenia politycznych demagogów i twórców kultury popularnej niezagospodarowanie tak imponującego odsetka populacji byłoby głupotą. Tylko czasem można odnieść wrażenie, że cała ta globalna mobilizacja wokół ekologicznych zagrożeń to zręczny unik przed stawianiem czoła bardziej realnym zagrożeniom, w jakie obfituje powrześniowa, pomadrycka i polondyńska rzeczywistość. "

A jakie jest wasze zdanie na ten temat? Zachęcam do wypowiedzi.

Napisany przez: Nurglitch 12/05/2007, 17:03

Ocieplanie się klimatu jest kwestią bezdyskusyjną. Ociepla się nieustannie, od końca "Małej Epoki Lodowcowej", czyli od kilkuset lat.

Twierdzenie, że człowiek ma z tym cokolwiek wspólnego jest w najlepszym razie dyskusyjne.

Twierdzenie, że człowiek może powstrzymać globalne procesy funkcjonujące bez przerwy od milionów lat (cykle ociepleń i ochłodzeń) to dowód monstrualnej arogancji zielonej międzynarodówki.

Napisany przez: sargon 12/05/2007, 17:34

QUOTE
Ociepla się nieustannie, od końca "Małej Epoki Lodowcowej", czyli od kilkuset lat.
No, nie do końca smile.gif
Trend ogólny jest wznoszący dla ostatnich kilkuset lat, ale np. na półkuli północnej w latach 40-tych XX w było nieco cieplej niż ok. 15 lat później (o ok. 0,2 st C smile.gif - to samo na półkuli południowej, ale w mniejszym stopniu).
Dane za Schonwiese "Klimat i człowiek" str. 57, 62, 64 (uśrednione da okresów 10-letnich).

Napisany przez: swatek 12/05/2007, 17:56

QUOTE(Nurglitch @ 12/05/2007, 18:03)
Ocieplanie się klimatu jest kwestią bezdyskusyjną. Ociepla się nieustannie, od końca "Małej Epoki Lodowcowej", czyli od kilkuset lat.


Uściślając, klimat się ociepla bo kończy się "Mała Epoka Lodowcowa".
A po za tym zgoda co do pozostałych stwierdzeń smile.gif

Napisany przez: Grant 12/05/2007, 20:58

Żadne badania klimatologiczne nie potwierdzają ogólnego ocieplenia klimatu tysiąc lat temu, średniowieczne optimum klimatyczne było anomalią właściwą dla Europy. Badania ilości CO2 w lodzie ukazują wszakże inne ciekawe fakty:

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/1/1c/Carbon_Dioxide_400kyr.png

Na wykresie pod tym linkiem widać wyraźnie, że od 400 tys. lat nie było tak wysokiego stężenia CO2 w atmosferze. Dokładniej, to tak wysokiego nie było od milionów lat. Wzrost o 35% nastąpił w ciągu ostatnich 200 lat, połowa tego wzrostu w ciągu ostatnich 25 lat.

Ponieważ CO2 jest gazem cieplarnianym to musi wpływać na klimat (co więcej - wpływa po jakimś czasie, tak że dzisiaj prawdopodobnie odczuwamy wpływ zwiększonego stężenia sprzed kilkunasu-kilkudziesięciu lat) i fakt, że w historii natępowały częste zmiany klimatu tego nie zmienia. Nie mogą tego wzrostu uzasadnić żadne czynniki inne niż działalność ludzi, wbrew kłamstwom i propagandzie niektórych człowiek emituje 100 razy więcej CO2 niż wulkany.

Przyczyn wszelkich głosów o braku wpływu człowieka na obecne zmiany klimatu należy doszukiwać się jedynie w tendencji do samousprawiedliwiania się, a na pewno nie w racjonalnych przesłankach.

QUOTE
inwestować w elektrownie słoneczne i wiatrowe

By zaspokoić obecną konsumpcję energii należałoby budować ok. 2000 turbin wiatrowych o mocy 2MW dziennie, nie mówiąc o tym, że w ciągu następnych 50 lat popyt wzrośnie dwukrotnie (a na szczęście/niestety - zależy z jakiego punktu widzenia na to patrzeć - zasoby węgla, szczególnie tego "brudnego", są wciąż olbrzymie, wystarczające na co najmniej 100 lat). Jeśli chodzi o słoneczne, to trzeba by pokryś kilka milionów km^2 ogniwami w takim samym czasie. Jeśli chodzi o elektrownie jądrowe, i tak najbardziej prawdopodobną alternatywę (choć już teraz zużyci uranu przewyższa wydobycie przy 440 reaktorach, a technologię reaktorów na tor, nie mówiąc o fuzji termojądrowej, jeszcze nie istnieją), trzebaby budować w tempie ok. 1 dziennie (a przecież budowa jednej elektrownii budzi olbrzymie kontrowersje, a co dopiera prawie 20 tys. przy 440 obecnie!).

QUOTE
- sadzić większe ilości drzew, które zmniejszą emisję dwutlenku węgla, jedną z głównych przyczyn efektu cieplarnianego

Według amerykańskich klimatologów lasy w strefie umiarkowanej mają mniej więcej zerowy bilans jeśli chodzi o efekt cieplarniany, bo w większym stopniu niż otwarte przestrzenia odbijają światło - ich wpływ na klimat jest tak skomplikowany, że nie da się go przewidzieć.

Napisany przez: swatek 12/05/2007, 21:24

QUOTE(Grant)
Ponieważ CO2 jest gazem cieplarnianym to musi wpływać na klimat (co więcej - wpływa po jakimś czasie, tak że dzisiaj prawdopodobnie odczuwamy wpływ zwiększonego stężenia sprzed kilkunasu-kilkudziesięciu lat) i fakt, że w historii natępowały częste zmiany klimatu tego nie zmienia. Nie mogą tego wzrostu uzasadnić żadne czynniki inne niż działalność ludzi, wbrew kłamstwom i propagandzie niektórych człowiek emituje 100 razy więcej CO2 niż wulkany.

(...)
Według amerykańskich klimatologów lasy w strefie umiarkowanej mają mniej więcej zerowy bilans jeśli chodzi o efekt cieplarniany, bo w większym stopniu niż otwarte przestrzenia odbijają światło - ich wpływ na klimat jest tak skomplikowany, że nie da się go przewidzieć.


Tia,..
Wpływu na klimat stojącego sobie grzecznie lasu nie da się ocenić bo jest to zbyt skomplikowane, a działalność człowieka i wpływ miast da się ocenić, bo jest to proste rolleyes.gif

Napisany przez: Grant 12/05/2007, 21:49

QUOTE
Wpływu na klimat stojącego sobie grzecznie lasu nie da się ocenić bo jest to zbyt skomplikowane, a działalność człowieka i wpływ miast da się ocenić, bo jest to proste


CO2 - dwa atomy tlenu, jeden węgla w cząsteczce. Bezbarwny gaz.
Las - złożony ekosystem, silnie oddziaływujący na przestrzeń geograficzną i przyrodniczą.

Bez komentarza.

Napisany przez: sargon 12/05/2007, 22:05

Łe jery, Grant... rolleyes.gif
Po prostu podaj skąd masz info, że
"Nie mogą tego wzrostu uzasadnić żadne czynniki inne niż działalność ludzi, wbrew kłamstwom i propagandzie niektórych człowiek emituje 100 razy więcej CO2 niż wulkany."
i już - po sprawie.
Dane liczbowe mile widziane.


Co więcej - mógłbym prosić skąd info, że
"Według amerykańskich klimatologów lasy w strefie umiarkowanej mają mniej więcej zerowy bilans jeśli chodzi o efekt cieplarniany, bo w większym stopniu niż otwarte przestrzenia odbijają światło" confused1.gif
Jakie przestrzenie otwarte masz na myśli? Jak rozumiem trawiaste?

Napisany przez: Grant 12/05/2007, 22:52

QUOTE
Co więcej - mógłbym prosić skąd info, że
"Według amerykańskich klimatologów lasy w strefie umiarkowanej mają mniej więcej zerowy bilans jeśli chodzi o efekt cieplarniany, bo w większym stopniu niż otwarte przestrzenia odbijają światło" 
Jakie przestrzenie otwarte masz na myśli? Jak rozumiem trawiaste?

Nie napisałem całkiem dokładnie. Chodzi jedynie o lasy na terenach o klimacie umiarkowanym, gdzie lasy pochłaniają zimą więcej światła słoencznego niż otwarte, ośnieżone tereny, co ma według tych naukowców spory wpływ na klimat. Lasy tropikalne łagodzą skutki efektu cieplarnianego.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,statp,cG93aWF6YW5l,wid,8813041,wiadomosc.html?ticaid=13bb7&_ticrsn=3
http://www.sciam.com/article.cfm?chanID=sa003&articleID=DCA231BA-E7F2-99DF-3105874539B83ECB&ref=rss

Inna sprawa, że gdy chodziłem do podstawówki obowiązującą wykładnią było: lasy równikowe mają wpływ zerowy, gdyż równocześnie produkują dużo CO2, łagodzący wpływ mają jedynie lasy w sfery umiarkowanej, szczególnie tajga.

QUOTE
Po prostu podaj skąd masz info, że
"Nie mogą tego wzrostu uzasadnić żadne czynniki inne niż działalność ludzi, wbrew kłamstwom i propagandzie niektórych człowiek emituje 100 razy więcej CO2 niż wulkany."
i już - po sprawie.
Dane liczbowe mile widziane.

Wzrost emisji antropogenicznych można zaobserwować na tym wykresie ze strony www.globalwarmingart.com (odniesienia do publikacji naukowych podane poniżej).
http://www.globalwarmingart.com/wiki/Image:Global_Carbon_Emission_by_Type.png
Tymczasem emiscja CO2 z wulkanów wynosi 132-176 megaton (3-4 x 10^12 moli CO2), w porównaniu do prawie 7000 megaton z emisji antropogenicznych. Inne badania wskazują, że emisje antropogeniczne przewyższją emisje wulkanów ponad 150 razy (do obu informacji poniższe źródło).
http://volcano.und.edu/vwdocs/Gases/man.html

Napisany przez: sargon 12/05/2007, 23:27

Co do danych liczbowych - mogą być smile.gif
Aczkolwiek obecnie w środowsku naukowym nie ma zgodności co do tego czy faktycznie natura daje więcej czy człowiek - wszystko to co można znaleźć to są modele, przewidywania. Po prostu nie znamy wszystkich dancyh wyjściowych do symulacji.
Choćby jedno z pierwszych zdań w ostatnim linku (pogrubenie moje): "Present-day carbon dioxide (CO2) emissions from subaerial and submarine volcanoes are uncertain at the present time."


QUOTE
Nie napisałem całkiem dokładnie. Chodzi jedynie o lasy na terenach o klimacie umiarkowanym, gdzie lasy pochłaniają zimą więcej światła słoencznego niż otwarte, ośnieżone tereny, co ma według tych naukowców spory wpływ na klimat.
To w zimie - a w lecie? smile.gif

Napisany przez: yarovit 12/05/2007, 23:37

Wiesz, forum nazywa sie "historycy.org". Wciskanie kitu, ze nigdy nie bylo tak cieplo jak teraz tu nie przejdzie.

W sredniowieczu klimat calego swiata znacznie sie ocieplil, by ochlodzic sie podczas ery nowozytnej. Sredniowieczne ocieplenie sie klimatu mialo charakter ogolnoswiatowy, a nie tylko Europejski. Chyba nie musze nikomu przypominac, co sie dzialo w Azji w 13 wieku. Wazna przyczyna podbojow mongolskich bylo wyjalowienie stepu spowodowane ociepleniem. W Afryce w tym samym czasie spustynniala Tunezja, wczesniej spichlerz obszaru srodziemnomorskigo. Na Grenlandii bylo na tyle cieplo, ze uprawiano tam zboza. Itd.

QUOTE
Według amerykańskich klimatologów


Jakich? Jakie stopnie naukowe maja? Gdzie opublikowali swe ekspertyzy.Zeby nie okazalo sie, ze to jacys pseudobadacze oplacani przez pseudoekologow.

Napisany przez: Grant 13/05/2007, 0:03

Ale już np. na południu Nowej Funlandii ten okres był najchłodniejszym w ciągu ostatniego tysiąclecia, a okres, gdy w Europie panowała mała epoka lodowcowa - był tam najcieplejszym. Ocieplenie podczas Średniowiecznego Optimum Klimatycznego dotyczyły w mniejszym stopniu także terenów nieco oddalonych od Europy, co miało związek z cyrkulacją wód oceanicznych, jednak na pewno nie miały charakteru ogólnoświatowego, co potwierdzają badania glacjologiczne. Źródło:
http://www.grida.no/climate/ipcc_tar/wg1/070.htm

Ta strona obala twierdzenie, jakoby średniowieczne optimum klimatyczne było okresem cieplejszym od czasów dzisiejszych (w skali światowej):
http://www.ncdc.noaa.gov/paleo/globalwarming/medieval.html

Napisany przez: yarovit 13/05/2007, 0:09

Nowej Funlandia to kawalek ladu za maly i w dodatku calkowicie zalezny od Golfsztromu, by sluzyc jako przeciwwaga wobec wyjalowienia Wielkiego Stepu Azjatyckiego. Ktorego centrum notabene jest odleglejsze od Europy niz Nowa Funlandia i nie ma tam pradow morskich.

Dodam, ze NF jest oblewana tym samym Golfsztromem co Europa. Jezeli wiec NF byla ochlodzona w 13 wieku, to ten sam prad nie mogl stac za ociepleniem w Europie.

Napisany przez: Grant 13/05/2007, 0:40

QUOTE
Nowej Funlandia to kawalek ladu za maly i w dodatku calkowicie zalezny od Golfsztromu, by sluzyc jako przeciwwaga wobec wyjalowienia Wielkiego Stepu Azjatyckiego. Ktorego centrum notabene jest odleglejsze od Europy niz Nowa Funlandia i nie ma tam pradow morskich.

A więc mamy Europę z regionem Północnego Atlantyku i Wielki Step. Coś jeszcze?
Anomalie w klimacie zdarzają się zawsze, szybkie zmiany średniej temperatury światowej zachodzące równocześnie z dużymi i szybkimi zmianami w stężeniu CO2 o pochodzeniu atropogenicznym - nie.

Ps. Koło Nowej Funlandii przepływa chłodny Prąd Labradorski - być może jego wpływ był podczas średniowiecznego optimum klimatycznego większy niż obecnie, jak i większy był wpływ Golfsztromu na Europę i Północną Afrykę.

QUOTE
Przyjdzie nam wyginąć jako drzewiej dinozaurom się przydarzyło...

Bez przesady, obecnych zmian klimatu nie ma nawet co porównywać z powodującymi wielkie wymierania. Wystarczy poczytać o takich epizodach jak Ziemia-śnieżka.

Globalne ocieplenie na pewno uderzy w rafy koralowe, uderzy również w rejony tropikalne - silniejsze huragany. Poziom morza wzrośnie, jednak nie wiadomo, jak szybko i w jakim stopniu - ale bogate państwa będą mogły się przygotować, gorzej z takimi jak Bangladesz, gdzie 100 000 000 mieszkańców żyje na terenach zagrożonych - już teraz wyżej położone ziemie są tam na wagę złota.

Dla niektórych globalne ocieplenie może się opłacić. Np. lody Arktyki topniejąc odsłonią duże złoża ropy naftowej i gazu ziemnego (ironia losu) oraz nowe szlaki komunikacyjne (np. dla przewożących tą ropę tankowców...). Nie wiadomo, jaki wpływ w długoterminowej skali ocieplenie wywrze na Polskę.

Napisany przez: silent_hunter 13/05/2007, 4:01

Unconvenient Truth...
czyli Al Gore jako Instruktor Oszczedzania Energii... cool.gif
Jak sie okazuje, wscibscy dziennikarze dogrzebali sie do rachunkow rocznych za elektryke jakie zaplacil w 2006 ten Chorazy Ekologow, ...
otoz jego "ekologiczne" 20to pokojowe gniazdeczko zuzylo 221000 kilowato-godzin czyli 20 razy wiecej energii niz wynosi srednia krajowa tj. 10656...a dokladniej zaplacil 30 000...w "zielonych" oczywiscie biggrin.gif...
Ale coz to jest dla Ala, pare groszy tylko...


salut! smile.gif

Napisany przez: sargon 13/05/2007, 4:58

QUOTE(yarovit)
Dodam, ze NF jest oblewana tym samym Golfsztromem co Europa.
Ekhem, tak celem uściślenia, to Nowa Funlandia znajduje się pod wpływem Prądu Labradorskiego i Zatokowego. smile.gif
http://oceancurrents.rsmas.miami.edu/atlantic/labrador.html
http://oceancurrents.rsmas.miami.edu/atlantic/labrador_3.html

Napisany przez: gregski 13/05/2007, 7:25

O ile można się sprzeczać o to czy (i w jakim stopniu) człowiek ma wpływ na podnoszenie się średniej temperatury na Ziemi, to środki zaradcze proponowane przez różnych brodatych ekspertów są śmieszne. Podejrzewam, że chodzi tu głównie o wykreowanie problemu (napędzenie ludziom stracha), a potem występowanie jako "guru" który ratuje nasz świat przed zagładą.

Napisany przez: florek-XXX 14/05/2007, 7:05

Wzrost temperstor na Ziemii jest przyczyną ocieplania się wód oceanicznych co wiąże się z szybkim spadkiem populacji kryla, będącego pokarmem dla bardzo wielu zwierząt morskich.
W tym dla waleni z grupy fiszbinowców. Jeżeli zabraknie kryla, to umrą z głodu. Pragnę też zauważyć że obszar pustyń na naszej planecie ulega ciągłemu powiększeniu.

Napisany przez: Mintho 14/05/2007, 7:40

A właśnie, wieloryby. Jacyś naukowcy wymyślili, ze należy wprowadzić do oceanów związki żelaza, dzięki nim zwiększy się populacja planktonu, który rosnąc i rozmnażając się będzie wchłaniał dwutlenek węgla. I w ten oto sposób zostanie przywrócona równowaga w przyrodzie smile.gif

Napisany przez: yarovit 14/05/2007, 10:29

Efekt cieplarniany, efektem cieplarnianym. Chcialbym jednak zwrocic uwage na co innego. Otoz epoka lodowcowa zakonczyla sie 10 tysiecy lat temu, zas dotychczasowa srednia dlugosc interglacjalu wynosi okolo 12 tys lat. Wynika z tego iz mamy mniej wiecej 2 tysiace lat na wyniesienie sie z tej planety albo na opracowanie systemu ktory zniweluje skutki zlodowacenia.

Napisany przez: Mintho 14/05/2007, 10:35

QUOTE
Efekt cieplarniany, efektem cieplarnianym. Chcialbym jednak zwrocic uwage na co innego. Otoz epoka lodowcowa zakonczyla sie 10 tysiecy lat temu, zas dotychczasowa srednia dlugosc interglacjalu wynosi okolo 12 tys lat. Wynika z tego iz mamy mniej wiecej 2 tysiace lat na wyniesienie sie z tej planety albo na opracowanie systemu ktory zniweluje skutki zlodowacenia.

Demonizujesz. Słabsi muszą odpaść, to wszystko. Europa wyniesie się do Afryki, a co stanie się z murzynami to już nie nasz problem. Zresztą 2000 lat to więcej niż można sobie wyobrazić, a nauka przyspiesza - na matematyce nazywało się to chyba ciąg geometryczny rolleyes.gif

Napisany przez: florek-XXX 14/05/2007, 12:57

Więc jesteście zdania że mamy do czynienia z cyklicznymi zmianami klimatu na które działalność człowieka niema wpływu ?
Moim zdaniem efekt "dziury ozonowej" i efekt cieplarniany są zasługami działalności człowieka i że jeżeli nie zmniejszymi emisji do atmosfery dwutlenku węgla, to temperatury będą ciągle rosnąć. Za 2000 lat zamiast epoki lodowcowej, większość kontynentów pokrywać będą pustynie. Zauważcie że obecna średnia temperatura na Ziemi jest tylko o 5 stopni C wyższa niż za czasów ostatniej epoki lodowcowej.
Wyobraźcie sobie co się stanie jeżeli wzrośnie ona o następne 5 stopni C.

Napisany przez: Nurglitch 14/05/2007, 15:53

QUOTE(florek-XXX @ 14/05/2007, 10:57)
Więc jesteście zdania że mamy do czynienia z cyklicznymi zmianami klimatu na które działalność człowieka niema wpływu ?


Nie. Ja jestem zdania, że po prostu nie wiadomo - za mało danych. Dane uzyskane od zielonych organizacji są bezwartościowe. Zielonych przyłapano na oszustwach i fałszerstwach tyle razy, że tym kolesiom nie można wierzyć nawet kiedy mówią "dzień dobry". Z badaniami sponsorowanymi przez koncerny naftowe jest podobnie. Badań niezależnych nie jest zbyt wiele a i te są cenzurowane (opublikuj wyniki według których człowiek ma niewielki wpływ na klimat, a już nigdy w życiu nie dostaniesz grantu na nic).

QUOTE(florek-XXX @ 14/05/2007, 10:57)
Moim zdaniem efekt "dziury ozonowej" i efekt cieplarniany są zasługami działalności człowieka i że jeżeli nie zmniejszymi emisji do atmosfery dwutlenku węgla, to temperatury będą ciągle rosnąć. Za 2000 lat zamiast epoki lodowcowej, większość kontynentów pokrywać będą pustynie.


Zastanów się chwilę. Pustynie? Co się stanie z tą całą wodą? Zabiorą ją Marsjanie? Kiedy robi się cieplej, zwiększa się parowanie mórz i oceanów, tak? Im większe to parowanie, tym więcej chmur, tak? Im więcej chmur, tym większe deszcze i tym mniej energii Słońca dociera do Ziemi (to jest przy okazji powód dla których w "zielonych" symulacjach niemal nigdy nie uwzględnia się zachmurzenia), tak? Im większe deszcze, tym mniej pustyni, im mniej energii słonecznej dociera do Ziemi tym chłodniej, tak? Ziemia jest termostatem. Robimy panikę z powodu badań obejmujących okres, który z punktu widzenia zmian klimatycznych jest zwyczajnie śmieszny.

Dla mnie - poczekać. Uspokoić się. Zmniejszyć emisję dwutlenku węgla, bo to na pewno nie zaszkodzi (a przejście z ropy na wodór/słońce i pozyskiwanie plastików ze źródeł innych niż ropa uniezależni nas dodatkowo od dzikich brudasów z Bliskiego Wschodu i od Putina). Zdobyć więcej danych. Jeśli okaże się, że faktycznie napędzamy zmiany klimatyczne, popracować nad technologiami kontroli klimatu. W tej chwili są zapuszczone i zapomniane, to można zmienić. Nie kupować pontonów. Nie dzwonić do cioci na wybrzeże, żeby jak najszybciej uciekała.

Napisany przez: Grant 15/05/2007, 15:03

QUOTE(gregski)
Większość gazów rujnujących warstwę ozonową produkuje się na półkuli północnej.
Wymiana powietrza pomiędzy półkulami, z tego co czytałem to około 5%-10% (dokładnych danych nie jestem pewien bo to z jakiegoś artykułu).
A ta dziura powstaje nad Antarktydą!
Nie dziwne to trochę?

Katalizatorem dla rozkładu ozonu są związki zawarte w polarnych chmurach stratosferycznych, które występują nad Antarktydą w znacznie większych ilościach niż nad Arktyką.

QUOTE(Nurglicht)
Im większe to parowanie, tym więcej chmur, tak? Im więcej chmur, tym większe deszcze i tym mniej energii Słońca dociera do Ziemi (to jest przy okazji powód dla których w "zielonych" symulacjach niemal nigdy nie uwzględnia się zachmurzenia), tak?

A równocześnie para wodna jest silnym gazem cieplarnianym, więc oba skutki się równoważą. Nie mówiąc o tym, że niektóre chmury, np. cirrusy, mogą wpływać na ocieplenie klimatu zamiast go łagodzić.
Poza tym na glebach ustynnych przez tysiące lat nic dobrego nie wyrośnie, więc o zaniku pustyń morzemy co najwyżej pomarzyć. Co innego jeśli chodzi o rozprzestrzenienie na tereny śródziemnomorskie - to nie jest już teoria, to postępujący fakt.

QUOTE(Nurglicht)
Ziemia jest termostatem. Robimy panikę z powodu badań obejmujących okres, który z punktu widzenia zmian klimatycznych jest zwyczajnie śmieszny.

Co nie przeskadzało klimatowi Ziemi być znacznie cieplejszym niż obecnie, np. w eocenie.

QUOTE(Nurglicht)
a przejście z ropy na wodór/słońce i pozyskiwanie plastików ze źródeł innych niż ropa uniezależni nas dodatkowo od dzikich brudasów z Bliskiego Wschodu i od Putina

Nie wiem czy to jest żart, ale przyznam, że to mnie rozbawiło. Energia słoneczna ma olbrzymi potencjał, ale póki co jest na szarym końcu nawet wśród samych źródeł energii jeśli chodzi o jej wykorzystanie i nie zapowiada się, by szybko się to zmieniło. Wodór natomiast to nośnik energii, nie źródło, i jak każdy nośnik wtórny ma niższą wydajność względem energii pierwotnej potrzebnej do jego wytworzenia.
na najbliższe 50 lat jedyną realną alternatywą jest węgiel - czyli paliwo znacznie "brudniejsze" od ropy, nie mówiąc o gazie ziemnym.

Ps. Nikt nie neguje znaczenia aktywości Słońca dla klimatu, jednak niezauważanie oczywistej paraleli pomiędzy wyższą niż kiedykolwiek emisją gazów cieplarnianych a globalnym ociepleniem jest nie tylko niepoważne, ale i szkodliwe.

Napisany przez: gregski 16/05/2007, 5:50

QUOTE
Katalizatorem dla rozkładu ozonu są związki zawarte w polarnych chmurach stratosferycznych, które występują nad Antarktydą w znacznie większych ilościach niż nad Arktyką.


A więc nie freony? I człowiek nie ma nic wspólnego z tą dziurką?

Napisany przez: florek-XXX 16/05/2007, 6:40

Oczywiście że freon niszczy ozon i że najwięcej freonu do atmosfery uwolnił człowiek. Chodzi o to że atmosfera nad Antarktydą jest na owy freon najbardziej czuła i stąd największe zmiany pojawiły się właśnie wokół bieguna południowego.

Napisany przez: Nurglitch 16/05/2007, 8:01

QUOTE(Grant @ 15/05/2007, 13:03)
A równocześnie para wodna jest silnym gazem cieplarnianym, więc oba skutki się równoważą.


Jak mawiają Anglosasi "lemme get this straight" - to czy planeta ma zachmurzenie 0% czy 100% nie ma żadnego wpływu na jej temperaturę? Mogę poprosić odnośniki do badań, które taką tezę potwierdzają?

QUOTE(Grant @ 15/05/2007, 13:03)
Poza tym na glebach ustynnych przez tysiące lat nic dobrego nie wyrośnie, więc o zaniku pustyń morzemy co najwyżej pomarzyć.


Czyli skoro raz coś stanie się pustynią, nigdy nie przestanie być pustynią. Ergo - cała Ziemia jest pustynna, tak?

QUOTE(Grant @ 15/05/2007, 13:03)
Co nie przeskadzało klimatowi Ziemi być znacznie cieplejszym niż obecnie, np. w eocenie.


Jak to możliwe? Kto wtedy wypuszczał dwutlenek węgla? Wiadomo przecież, że za ocieplanie się klimatu może być odpowiedzialny wyłącznie człowiek. A skoro klimat był cieplejszy, to czemu cała Ziemia nie zmieniła się w pustynię? Z Twoich twierdzeń dość jednoznacznie wynika przecież teza, że ocieplanie klimatu i jego skutki są nieodwracalne i jednokierunkowe.

QUOTE(Grant @ 15/05/2007, 13:03)
Nie wiem czy to jest żart, ale przyznam, że to mnie rozbawiło.


Nie, to nie jest żart.

QUOTE(Grant @ 15/05/2007, 13:03)
Energia słoneczna ma olbrzymi potencjał, ale póki co jest na szarym końcu nawet wśród samych źródeł energii jeśli chodzi o jej wykorzystanie i nie zapowiada się, by szybko się to zmieniło.


Głupoty panna Stanisława raczy prawić. Po pierwsze mówiłem wyraźnie o rozwijaniu technologii, więc zarzut, że są nierozwinięte jest dziecinny. Po drugie - energia słoneczna radzi sobie całkiem nieźle. Miejskie samochody na energię słoneczną mają już przyzwoite osiągi i w słonecznych państwach dałyby sobie radę. W Anglii powstaje sporo domów które dzięki wyłożeniu całego dachu panelami słonecznymi i dodaniu małej turbiny wiatrowej biorą z sieci zero energii, są samowystarczalne. To nie jest jeszcze produkt masowy, więc ceny są dość makabryczne (co sprawia, że rząd dotuje te rozwiązania), ale tak zawsze jest z nowymi technologiami. Plecaki i torby z panelami słonecznymi są dość rozpowszechnione. Są w stanie ładować elektronikę użytkową, czyli wszelkiego rodzaju iPody, komórki i tak dalej. Za normalne pieniądze można kupić torby fotograficzne, które ładują akumulatory aparatu i lampy błyskowej. W niemal każdym sklepie dostaniesz małą, rozkładaną w rozetkę ładowarkę słoneczną do elektroniki. Więc nie, to nie jest dowcip.

QUOTE(Grant @ 15/05/2007, 13:03)
Wodór natomiast to nośnik energii, nie źródło, i jak każdy nośnik wtórny ma niższą wydajność względem energii pierwotnej potrzebnej do jego wytworzenia.


To jest sztuczne rozróżnienie, po raz kolejny zakładające, że postęp nie istnieje a nauka stoi w miejscu. Istnieje, nie stoi. Równie dobrze można określić nośnikiem, nie źródłem energii właściwie wszystkie kopaliny. Trzeba je wydobyć, przetransportować i rozprowadzić, co kosztuje energię, nie? Wydajność silników wodorowych i ogniw paliwowych rośnie, a że niemal każdy kraj ma dość blisko do morza/oceanu więc koszt transportu wodoru jest nieporównywalnie niższy od kosztu transportu ropy. To będzie dość istotne kiedy w fazę użytkową wejdą tokamaki.

QUOTE(Grant @ 15/05/2007, 13:03)
na najbliższe 50 lat jedyną realną alternatywą jest węgiel - czyli paliwo znacznie "brudniejsze" od ropy, nie mówiąc o gazie ziemnym.


Na najbliższe 50 lat jedyną realną alternatywą jest energia nuklearna. Na szczęście Europa powoli przestaje wierzyć w kłamstwa rozsiane przez media i zielonych po Czarnobylu i przynajmniej w Wielkiej Brytanii prawdopodobnie powstaną nowe siłownie jądrowe.

QUOTE(Grant @ 15/05/2007, 13:03)
Ps. Nikt nie neguje znaczenia aktywości Słońca dla klimatu, jednak niezauważanie oczywistej paraleli pomiędzy wyższą niż kiedykolwiek emisją gazów cieplarnianych a globalnym ociepleniem jest nie tylko niepoważne, ale i szkodliwe.


Tylko, że ta paralela nie jest w żaden sposób oczywista, zwłaszcza gdy większość wspierających takie wnioski badań jest regularnie demaskowana jako oszustwa, kłamstwa i celowe ominięcia niepasujących do teorii faktów.

Napisany przez: Ironside 16/05/2007, 8:55

Naukowej wiedzy w tym temacie nie posiadam, ale historyczną - owszem tongue.gif - dlatego nieco poironizuję:

W wiekach X-XIII masowo uprawiano w Polszcze winorośl, bo było bardzo bardzo ciepło. Chyba ktoś musiał nieco przeholować w emisją gazów cieplarnianych. Zapewne plemiona prekolumbijskie. Następnie w XV i XVI wieku mamy "małe zlodowacenie" - zimą na lodzie na Bałtyku budowano karczmy dla masowo podróżujących saniami kupców. Oj, musiał ktoś pójść po rozum do głowy i drastycznie ograniczyć emisję! Zapewne Szwedzi i Francuzi.

Napisany przez: gregski 16/05/2007, 15:23

W latach 80-tych XIX powstała opracowana przez naukowców prognoza, która mówiła, że najpóźniej około 1940 -1950 roku świat ogarnie totalny kryzys ekonomiczny.
Powód? Jeżeli produkcja dóbr nadal będzie rozwijała się tak szybko jak do lat 80-tych XIX stulecia to właśnie około 1945 zabraknie na Ziemi areału do obsiania owsem, który to owies miałby być pokarmem dla koni zapewniających transport owych dóbr.
Dodatkowo przepowiadano klęskę ekologiczną (Świat miał zostać dokumentnie "obsrany" przez konie pociągowe).

Nauka z powyższego jest chyba jasna. Jakiekolwiek przepowiednie na 50 lat naprzód to po prostu wróżenie z fusów.

Trzeba szukać nowych technologii, wyprobowywać różne pomysły i nie upierać się dogmatycznie przy czymś co okazuje się niewypałem i tyle.

Co do baterii słonecznych i wiatraczków to policzyłbym wszystkie "za" i "przeciw" zanim wpadniemy w ostateczne zachwyty.

Napisany przez: Grant 16/05/2007, 17:41

QUOTE(Nurglicht)
Jak mawiają Anglosasi "lemme get this straight" - to czy planeta ma zachmurzenie 0% czy 100% nie ma żadnego wpływu na jej temperaturę? Mogę poprosić odnośniki do badań, które taką tezę potwierdzają?

Oczywiście że ma, tak samo jak wpływ na klimat ma ilość pary wodnej - a więc gazu cieplarnianego - w atmosferze.

QUOTE
Czyli skoro raz coś stanie się pustynią, nigdy nie przestanie być pustynią. Ergo - cała Ziemia jest pustynna, tak?

Tysiące lat to nie jest długi okres dla Ziemii, więc tereny pustynne mogą się zrekultywować. Dla człowieka jest to bardzo długi okres w porównaniu z szybkością pustynnienia.

QUOTE
Jak to możliwe? Kto wtedy wypuszczał dwutlenek węgla? Wiadomo przecież, że za ocieplanie się klimatu może być odpowiedzialny wyłącznie człowiek.

A kto tak napisał, bo na pewno nie ja. źródła dwutelnku węgla mogą być różne, na przykład wulkany. Niestety dla wszystkich sceptyków, wulkany emitują za dwutlenek węgla za wolno, by mogło to wyjaśnić obecne zmiany klimatu.

QUOTE
A skoro klimat był cieplejszy, to czemu cała Ziemia nie zmieniła się w pustynię? Z Twoich twierdzeń dość jednoznacznie wynika przecież teza, że ocieplanie klimatu i jego skutki są nieodwracalne i jednokierunkowe.

Napisałem tak kiedyś?
Ale rzeczywiście zmiany klimatu w możliwej do przewidzenia przyszłości - najbliższym wieku, może kilku następnych stuleciach - jest to zmiana jednokierunkowa i nieodwracalna. A to okres bardzo długi dla ludzkości, zwłaszcza przy dynamice obecnych zmian.

QUOTE
Po drugie - energia słoneczna radzi sobie całkiem nieźle. Miejskie samochody na energię słoneczną mają już przyzwoite osiągi i w słonecznych państwach dałyby sobie radę. W Anglii powstaje sporo domów które dzięki wyłożeniu całego dachu panelami słonecznymi i dodaniu małej turbiny wiatrowej biorą z sieci zero energii, są samowystarczalne.

Bogata Europa jak najbardziej może sobie pozwolić na eksperymentalne przedsięwzięcia, ale nie na zaspokojenie popytu na energię elektryczną źródłami odnawialnymi. Niedawno w Portugalii powstała największa elektrownia słoneczna uzywająca ogniw fotowoltaicznych na świecie o olbrzymiej mocy... 11 MW (1/400 mocy elektrownii w Bełchatowie, ok. 0,05% polskiej mocy zainstalowanej) przy czym pracuje tylko w dzień. Co roku produkuje 20 GWh energii - 0,0125% zapotrzebowania Polski na energię elektryczną. Kosztowała 61 mln euro. 5,5 mln na MW mocy zainstalowanej i ok 30 mln na MW mocy "realnej" (energia/czas całkowity). Dla porównania 1 MW mocy elektrownii węglowej kosztuje ok. 1 mln euro. Co jest realniejszą alternatywą dla przeżywjących dynamiczny wzrost gospodarczy Chin i Indii?

QUOTE
Równie dobrze można określić nośnikiem, nie źródłem energii właściwie wszystkie kopaliny. Trzeba je wydobyć, przetransportować i rozprowadzić, co kosztuje energię, nie?

No i tu mamy do czynienia z EROEI, czyli stosunkiem otrzymanej energii do energii włożonej. Dla ropy naftowej wynosi on ok. 5 (średnio, dla złóż w których nie trzeba pompować ropy jest on znacznie wyższy), dla wodoru 0,8.
O EROEI można przeczytać tu: http://www.peakoil.pl/eroei.htm

QUOTE
Na najbliższe 50 lat jedyną realną alternatywą jest energia nuklearna. Na szczęście Europa powoli przestaje wierzyć w kłamstwa rozsiane przez media i zielonych po Czarnobylu i przynajmniej w Wielkiej Brytanii prawdopodobnie powstaną nowe siłownie jądrowe.

Energia nuklearna jest dobrą alternatywą, ale nierealną. By zaspokoić popyt ludzkości na energię należałoby budować 6 reaktorów jądrowych na tydzień, 15 000 w ciągu najbliższych 50 lat. Obecnie na Ziemii mamy 440 reaktorów jądrowych, w w budowie jest kilkadziesiąt, niektóre niebawem będą zamknięte.
W istocie jednak na Ziemii znajdują się takie zasoby paliwa jądrowego, szczgólnie wysoko wydajnego i dość powszechnego w skorupie ziemskiej toru, że starczyłoby go na miliony lat. Niestety póki co praktycznie jedynym paliwem jest uran, którego konsumpcja obecnie przewyższa wydobycie (niedobór zaspokajany jest paliwem z głowic jądrowych likwidowanych w ramach traktatów rozbrojeniowych).

QUOTE(Ironside)
W wiekach X-XIII masowo uprawiano w Polszcze winorośl, bo było bardzo bardzo ciepło. Chyba ktoś musiał nieco przeholować w emisją gazów cieplarnianych.

Proszę przeczytać wcześniejsze strony tematu i zauważyć, że ówczesna sytuacja miała znaczenie klimatu i obecnie klimat globalny jest cieplejszy niż wówczas. Różnica pomiędzy średnią globlaną temepraturą we wczesnym średniowieczu i podczas tzw. małej epoki lodowcowej jest mniejsza, niż między wczesnym średniowieczem a czasami współczesnymi.

QUOTE(gregski)
W latach 80-tych XIX powstała opracowana przez naukowców prognoza, która mówiła, że najpóźniej około 1940 -1950 roku świat ogarnie totalny kryzys ekonomiczny.
Powód? Jeżeli produkcja dóbr nadal będzie rozwijała się tak szybko jak do lat 80-tych XIX stulecia to właśnie około 1945 zabraknie na Ziemi areału do obsiania owsem, który to owies miałby być pokarmem dla koni zapewniających transport owych dóbr.
Dodatkowo przepowiadano klęskę ekologiczną (Świat miał zostać dokumentnie "obsrany" przez konie pociągowe).

Oczywiście cały ten postęp zawdzięczamu niczemu innemu jak ropie naftowej, która powoli ale nieubłaganie się kończy. Odroczyliśmy kryzys w czasie, ale mu nie zapobiegliśmy.
Technologia rozwiązywała dotychczasowe problemy dzięki zużyciu energii. Teraz nie mamy problemu z brakiem technologii ale z brakiem energii. Rozwój technologii zużywa energię, a nie daje ją. Jest to tzw. paradoks Jevonsa.
http://www.peakoil.pl/bardziej-wydajne-technologie.htm

Napisany przez: gregski 16/05/2007, 19:48

QUOTE
Oczywiście cały ten postęp zawdzięczamu niczemu innemu jak ropie naftowej

Nieprawda!

Postęp ten zawdzięczamy ludzkiemu geniuszowi, który opracował technologię pozwalającą wydobyć z ropy drzemiącą w niej energię.

QUOTE
Odroczyliśmy kryzys w czasie, ale mu nie zapobiegliśmy.


Całe dzieje ludzkości to kroczenie od kryzysu do kryzysu. Kryzysy dają ludziom motywację do szukania nowych rozwiązań, zwykle po kryzysie pojawia się nowa jakość. Potem ludzie zapadają w błogą drzemkę aż do brutalnego przebudzenia i zabierają się do pracy by przezwyciężyć następny kryzys. Niektórzy nazywają to "kołem historii"

QUOTE
Rozwój technologii zużywa energię, a nie daje ją.


Tak, ale jednocześnie znajduje jej nowe źródła.

Napisany przez: tuxman 16/05/2007, 23:45

@Grant
Ja z całym szacunkiem podchodzę do wywodów czerpanych garściami z witryn internetowych, niosących człowiekowi przesłanie, aby się w swoim anty-marksistowskim konsumpcjoniźmie opamiętał...
Wybacz, jeśli w części dalszej będę interpretował rzekomo nadciągającą katastrofę (Globalne Ocieplenie spowodowane działalnością ludzi) dla naszej cywilizacji jako... zasmoloną grę polityczną i usiłowanie manipulowania ludźmi niewykształconymi...
Wypadałoby wspomnieć tutaj o współczesnym rozwoju nauki i ... powstających przeróżnych teoriach.
Otóż, groza wiejąca od Ala Gore'a na rynku amerykańskim, jest niczym więcej niż... grozą wiejącą od imć Tuska na rynku polskim. Choć i tutaj (a może właśnie dlatego!) GPW w Warszawie ma się nijak do Wall Street.
Kreacjonizm, neodarwinizm czy nawet teoria ID - to wszystko dotyka niejako teorii ewolucji - czyli zmian w sferze biologicznej z upływem czasu. To wszystko to tylko teorie, nasze ludzkie zapatrywania, na to co dzieje się dookoła nas.
Wielu sympatyków "ochrony przyrody" o w/w teoriach nie pamięta, bądź w miarę potrzeby zapomina... Otóż, ewoluuje w naszym świecie wszystko. Nie tylko ludzie i ich cywilizacja. Fauna i Flora nas otaczająca również. Dlaczego zatem nie bierze się pod uwagę tego, że np. drzewo w sile wieku z okolic Siewierza przesadzone (za pomocą maszyny czasu) ze schyłku XIX-tego wieku w okolice Śląska AD 1990 byłoby w stanie zdechnąć w ciągu kilku tygodni? Czy aby na Śląsku w tej chwili nie ma bujnych lasów, które w sposób CAŁKOWICIE ignorujących działalność człowieka, rosną nadal i zielenią się jak co roku?
Ewolucja i zdolność do przystosowywania się gatunków - całkowicie grzebie wszelkie teorie tzw. "Zielonych" głęboko pod ziemią.
Dlaczego ruch Zielonych nazywam eko-terrorystami? Otóż, ci podbechtywani Panowie/Panie (w większości przypadków młodzież po prostu) odnajdują w sprzeciwach dreszczyk emocji, mogąc uprawiać kontestację w imię "obrony środowiska naturalnego".
Tak niedawno (dość milcząco) śledziłem sobie rozwój sytuacji wokół doliny raspudy (bez wielkich liter w nazwie...)
Natrafiłem przypadkiem na blog w Inecie jednego z aktywniejszych uczestników "protestu" mającego na celu "ochronę populacji żab niebieskich" tamże.
Pozwól, że zacytuję "teskty z pamiętnika" niejakiego Adama Wajraka (i na koniec komentarzem opatrzę) wyłowione przez innego z Ineciarskich blogerów:

QUOTE
"Jadę nad Rospudę i na razie, to będzie blog o Rospudzie. Jadę, bo lada chwila może się zacząć rzeź drzew."

"Przygotowania do wyprawy nad Rospudę zupełnie takie same jak na w Arktykę.(...) Chodzi o to by być mobilnym i niezależny. By blokować w każdym miejscu."

"Mam wrażenie, że przebywam wśród 40 najdzielniejszych ludzi w naszym kraju. Wszyscy bardzo zdeterminowani; łatwo na pewno się nie damy."

"Zamiast tego, nad ranem, same miłe historie: z Warszawy dojechał mój nowy namiocik, więc mam własny domek."

"Potem uczyłem jednego chłopaka jak się wchodzi na drzewo za pomocą mojej ambonki, bo z niej łatwo zakłada się stanowisko na drzewach. Potem było już przesympatycznie."

"zapomniałem butelki do siusiania. Taka butelka pozwala siusiać w śpiworku nigdzie się nie wychodzi, a jak się ją dobrze zakręci grzeje jak termoforek."

"Noc strasznie zimna. Wiele osób musiało ją przetrzymać w naprawdę ciężkich warunkach. Nie wszyscy mają takie cudowne ciepłe śpiwory jak ja."

"Jeśli chodzi o mnie - jest po prostu cudownie! Bo od Jacka Kleyffa dostałem słoik i butelkę i mogę sobie swobodnie siusiać do nich w śpiworku nie wychodząc na mróz."

http://myslozbrodnia.blogspot.com/2007/02/cudowne-siusianie-czyli-masturbacja-na.html

Mój komentarz - pragnę zauważyć, że większość ludzi w pewnym wieku po prostu DOJRZEWA. I to jest siłą cywilizacji ludzkiej. W wieku tego pana (a przynajmniej na jego poziomie infantylności) jako harcerz przebiegiwałem Beskidy uczestnicząc w 3-dniowych maratono-manewrach drużyn harcerskich. Śmiało mogę przyznać, że emocje jakich doświadczałem wtedy (np. wspinając się po stoku Sahary w nocy), były o niebo wyższej klasy niźli siedzenie na drzewie z "termoforkiem" między nogami w ulubionym śpiworku, rzekomo chroniąc w ten sposób populację "żab niebieskich" dzięki to której ochronie, cywilizacja ludzka przetrwa i nie doprowadzi do Globalnego Ocieplenia.

Pozdrawiam

Napisany przez: Grant 17/05/2007, 16:47

QUOTE
Ja z całym szacunkiem podchodzę do wywodów czerpanych garściami z witryn internetowych, niosących człowiekowi przesłanie, aby się w swoim anty-marksistowskim konsumpcjoniźmie opamiętał...

Bynajmniej takiego przesłania nie głoszę.
Primo: Marksizm nie głosił ograniczenia konsumpcji, ale rewolucję społeczną. Jak wiemy z historii państwa komunistyczne o przyrodę nigdy nie dbały i nie dbają i dzisiaj.
Secundo: Ludzie mają prawo korzystać z dóbr ziemii jeśli tego chcą. Ale skoro chcą, to muszą być też gotowi na tego konsekwencje, które mogą nadejść jeszcze za ich życia. Uświadomienie zagrożenia to już sukces.
Tertio: Cechą marksistów i wszelakich komunistów była odporność nawet na oczywiste dowody niesłuszności ich tez i zawzięte bronienie poglądów nie do obronienia. Ich dziedzicami pod tym względem są nie ludzie mówiący o globalnym ociepleniu, ale sceptycy.

QUOTE
Ewolucja i zdolność do przystosowywania się gatunków - całkowicie grzebie wszelkie teorie tzw. "Zielonych" głęboko pod ziemią.

Ziemia i natura przetrwała wiele katastrof i przetrwa mnóstwo kolejnych. Artkykuły "Zimia w niebezpieczeństwie" to bzdura. Tak właściwie to mnie przyroda nie musi wcale obchodzić. Ważne jest to, jakie skutki globalne ocieplenie może wywrzeć na ludzkość. I to mnie niepokoi. To nie ziemia ani przyroda jest w niebezpieczeństwie. W niebezpieczeństwie są miliony ludzi.

QUOTE
Dlaczego ruch Zielonych nazywam eko-terrorystami?

Przede wszystkim terrorystą jest ten kto prowadzi działalność terrorystyczną, a do takich można zaliczyć jedynie organizacje ekologiczne typu ALF, ELF i "Earth First!". Nazywanie zielonych ekoterrorystami jest tak samo zasadne jak nazywanie członków PiS-u faszystami czy Borowskiego trockistą.

Napisany przez: florek-XXX 28/05/2007, 17:39

Znalazłem w serwisie Onet.pl artykuł który ukazał się w Los Angeles Times i który uznałem za stosowne tutaj skopiować:

Przyłączając się do gorącej debaty na temat globalnego ocieplenia, wywiad USA rozpoczął badanie możliwych zagrożeń, powodowanych rosnącą temperaturą i zmianą klimatu.
Przygotowywany raport ma określić problemy, jakie mogą pojawić się na skutek wzrostu temperatury na Ziemi – powodzie, niedobory żywności, migracje ludności i inne zakłócenia w i tak już niestabilnych częściach świata. Tymczasem w Kongresie trwa spór między Demokratami a Republikanami, którzy wciąż dyskutują, czy obciążony wieloma zadaniami amerykański wywiad powinien przeznaczać środki na analizowanie zagrożeń wywoływanych przez środowisko.
Republikanie przestrzegają przed odwróceniem uwagi agencji wywiadowczych od terroryzmu i innych zagadnień. Gdy Komisja ds. Służb Specjalnych Izby Reprezentantów przegłosowała nakaz sporządzenia przez wywiad pełnego raportu, Republikanin Peter Hoekstra z Michigan, członek tej komisji, ostrzegł, że funkcjonariusze CIA i satelity szpiegowskie mogą zostać odciągnięte od – jak to określił – bardziej zgubnych zagrożeń. – Skontaktujemy się z szefami placówek CIA w różnych afrykańskich państwach i zapytamy, co według nich nastąpi w Nigerii czy w Kenii, jeśli temperatura na świecie się podniesie, a powierzchnia terenów uprawnych zmniejszy się o 20 proc. – powiedział Hoekstra. – Wiecie, co nastąpi? Fundamentalny islam jest aktywny w obu tych krajach. Przestrzegł ponadto: – Środki zostaną przesunięte z innych obszarów.
Demokraci poddają w wątpliwość tezę, że projekt spowoduje zmianę przydziału środków agencji wywiadowczej i bronią oficjalnego stanowiska swojej partii. Żądają pogłębionej analizy zagadnień, które ich zdaniem w nadchodzących dziesięcioleciach stanowić będą główną przyczynę niestabilności na świecie.
– Zmiana klimatu może mieć poważny wpływ na operacje wojskowe i zaostrzać globalne napięcia – stwierdził Silvestre Reyes z Teksasu, przewodniczący Komisji ds. Służb Specjalnych Izby Reprezentantów. – Z tej przyczyny analitycy wywiadu już zajmują się badaniem wpływu zmian klimatycznych na bezpieczeństwo narodowe. Nasze prawo wymaga, by wyniki prac jako Narodowe Oceny Wywiadowcze zostały niezwłocznie przedstawione Kongresowi.
Narodowe Oceny Wywiadowcze (NIE) to wspólne stanowisko wszystkich 16 agencji wywiadowczych, uznawane za najbardziej wiarygodny raport służb w sprawach bezpieczeństwa narodowego. (…) Wyniki badań mają być podane do wiadomości publicznej w przyszłym roku, w ramach generalnego raportu o zagrożeniach, jakie mogą dotyczyć Stanów Zjednoczonych do roku 2025.
Agencje wywiadowcze Stanów Zjednoczonych badały okresowo zagrożenia środowiskowe, między innymi zagadnienia głodu i epidemii. W 1996 roku wewnątrz CIA powstało specjalne Centrum Wywiadu Środowiskowego, wcielone potem do innego biura analitycznego. – Wywiad od dawna bada wpływ, jaki czynniki środowiskowe, takie jak wyczerpywanie się zasobów i katastrofy naturalne, mogą wywierać na światowe bezpieczeństwo – powiedział rzecznik CIA Paul Gimiliano. – Są to zagadnienia wielkiej wagi.
Globalne ocieplenie stało się także przedmiotem zainteresowania doradców wojskowych. Komisja złożona z byłych wysokiej rangi oficerów armii amerykańskiej, kierowana przez emerytowanego generała Gordona R. Sullivana, opublikowała ostatnio raport, którego główną konkluzją stało się stwierdzenie: "Przewidywana zmiana klimatu jest poważnym zagrożeniem dla amerykańskiego bezpieczeństwa narodowego".
Coraz więcej organizacji naukowych stwierdza, że spalanie paliw kopalnych oraz inne rodzaje aktywności człowieka powodują wzrost globalnej temperatury, ale są też naukowcy – i republikańscy członkowie Kongresu – którzy zaprzeczają temu twierdzeniu.
Raport CNA Corp., organizacji non-profit, stwierdził, że niedobory żywności i braki wody mogą "tworzyć sprzyjające warunki dla wewnętrznych konfliktów, ekstremizmu i ruchów zmierzających ku autorytaryzmowi i innym radykalnym ideologiom".

Napisany przez: Shephard 31/05/2007, 11:45

Efekt cieplarniany? To pryszcz!
Podniesie się poziom mórz i oceanów o 3-5 metrów, zaleje niziny i nastanie susza, niewielka strata.
Bardziej radziłbym Wam zainteresować się jakimś kamyczkiem o średnicy powyżej 3 km., bo taki może zniszczyć całe życie (poza wirusami i bakteriami, tudzież morskimi żyjątkami) na naszej planecie. Co prawda ostatnie badania z sondą wykazały, że meteory są zbudowane z kruchych skał, no ale na razie nie posiadamy technologii by w razie niebezpieczeństwa móc je zestrzelić np. głowicami jądrowymi (rakiety nie mogą ich namierzyć - zbyt duża szybkość).
Dlatego popieram wszelkie przedsięwzięcia w tym kierunku, np. tarcza antyrakietowa, która może być krokiem ku naszemu bezpieczeństwu jako Ziemian w ogóle.
Tak więc prawdziwymi zagrożeniami dla istnienia naszego gatunku i Ziemi to:

1. Meteoryty. Cała nadzieja w najnowszej technologii rakietowej (i tak ludzkość miała szczęście, bo dziś mamy szansę się przed nimi obronić, a w wieku np. XIX - byłaby to pewna zagłada cywilizacji). Niebezpieczeństwo aktualne dla nas samych.
2. Słońce za jakiś miliard lat spali Ziemię lub wybuchnie (wybuch Supernowej) - jeśli nie będziemy mogli podróżować do innych układów słonecznych - to koniec, no ale to nie za naszego życia... .
3. Zbyt duży przyrost ludności+wojny (w tym atomowe)+niszczenie lasów (dziś śmiejemy się z Rospudy, ale człowiek znany jest ze swojego egoizmu. Co tam przyszłe pokolenia, niech żyje beztroska!). Skumulowanie tych zagrożeń może być niebezpieczne (brak lasów i roślin morskich=mniejszy stopień fotosyntezy=brak dostatecznej ilości tlenu).

Efekt cieplarniany to stan naturalny. Człowiek go jedynie przyspiesza. Po nim nastanie kolejne lata ochłodzenia.

Napisany przez: memex 31/05/2007, 13:30

QUOTE(Shephard @ 31/05/2007, 11:45)
2. Słońce za jakiś miliard lat spali Ziemię lub wybuchnie (wybuch Supernowej)

Gwoli ścisłości - Słońce nie wybuchnie jako supernowa. Aby do tego doszło masa "wypalonej" gwiazdy musi przekroczyć 1.4 masy Słońca, czyli tzw. granicę Chandrasekhara. Nasza "ojczysta" gwiazda w pewnej fazie swej ewolucji (za jakieś 5 mld lat) najpewniej stanie się czerwonym olbrzymem o rozmiarach sięgających nawet do orbity Ziemi (wtedy faktycznie spali nas wink.gif), potem skończy jako biały, a następnie czarny karzeł sad.gif

Napisany przez: Coobeck 31/05/2007, 13:51

Vitam

A ja zupełnie nie rozumiem, o co ten cały raban w stylu te lewaki, panie, ekoterrorysy, panie, to uny wszyskiemu winne, panie, to uny ten łefekt cieplarniany robiom, bo żadnego łefektu ni ma!

Albo efekt jest faktem (na co wskazują wynik badań) - i wtedy musimy coś zrobić.

Albo efekt jest tylko złudzeniem optycznym - ale nie mamy pewności, ze jak będziemy bezczynnie lezeć brzuchem do góry, to wszystko będzie ok. Więc, zwyczajnie dla bezpieczeństwa, coś jednak powinniśmy zrobić.
Na którym to robieniu można nieźle zarobić, co już zauważyło wiele amerykańskich, pasqdnie lewackich, kocernów. Promują technologie i rozwiązania energooszczędne.
Im się opłaca, to czemu nam ma się nie opłacać?

I taka jest prawda, z Tuskiem i Gorem czy bez nich.

Napisany przez: carantuhill 31/05/2007, 20:35

QUOTE(Coobeck @ 31/05/2007, 13:51)
Vitam

A ja zupełnie nie rozumiem, o co ten cały raban w stylu te lewaki, panie, ekoterrorysy, panie, to uny wszyskiemu winne, panie, to uny ten łefekt cieplarniany robiom, bo żadnego łefektu ni ma!

Albo efekt jest faktem (na co wskazują wynik badań) - i wtedy musimy coś zrobić.

Albo efekt jest tylko złudzeniem optycznym - ale nie mamy pewności, ze jak będziemy bezczynnie lezeć brzuchem do góry, to wszystko będzie ok. Więc, zwyczajnie dla bezpieczeństwa, coś jednak powinniśmy zrobić.
Na którym to robieniu można nieźle zarobić, co już zauważyło wiele amerykańskich, pasqdnie lewackich, kocernów. Promują technologie i rozwiązania energooszczędne.
Im się opłaca, to czemu nam ma się nie opłacać?

I taka jest prawda, z Tuskiem i Gorem czy bez nich.
*



Ja tam nie mogę się doczekać "globalnego ocieplenia". Urzekła mnie wizja pokazana w jednym filmie, kiedy to morze zalewa całe Stany, a woda wlewa się do dolin górskich... Budzę się pewnego poranka, a tu mam morze pod domem smile.gif

Napisany przez: memex 1/06/2007, 9:22

QUOTE(Coobeck @ 31/05/2007, 13:51)
Na którym to robieniu można nieźle zarobić, co już zauważyło wiele amerykańskich, pasqdnie lewackich, kocernów. Promują technologie i rozwiązania energooszczędne.
Im się opłaca, to czemu nam ma się nie opłacać?

I taka jest prawda, z Tuskiem i Gorem czy bez nich.

Święte słowa smile.gif Przy Politechnice Warszawskiej działa http://www.pjcee.pl. Rok temu byłem na jednym z pokazów, jakie są tam organizowane. Gdy zobaczyłem, w jaki sposób można tanim kosztem - stosując współczesne technologie, zaoszczędzić mnóstwo energii elektrycznej i cieplnej, i w jaki sposób ją w tej chwili marnujemy - włosy zjeżyły mi się na głowie.

P.S. Na witrynę PJCEE można wejść chyba tylko za pomocą IE. Przynajmniej u mnie stronka ta nie "wchodzi" ani w Operze ani Firefox'ie.

Napisany przez: gregski 1/06/2007, 22:19

Myślę, że całe to ciśnienie na zastępowanie ropy innymi źródłami energii ma swoja podbudowę polityczną.
Ekologia to wspaniała przykrywka dla promowania takich poszukiwań.
Tak w rzeczywistości chodzi jednak aby próbować uniezależnić się od gości w prześcieradłach, no i od Rosjan (lub chociaż zmniejszyć to uzależnienie).
Dlatego tak nagle przez Amerykę i Europę przetacza sie taka fala propagandy i dlatego nagle rządy przyłączają się do tych działań.

Napisany przez: florek-XXX 4/06/2007, 10:20

Uniezależnienie się od OPEC oraz Federacji Rosyjskiej będzie miało dla świata równie pozytywny skutek jak zmniejszenie emisji dwutlenku węgla do atmosfery.

A swoją drogą, przeglądając dzisiaj rano serwis BBC, trafiłem na ciekawy artykuł na temat symptomów globalnego ocieplenia w Sydney (Australia):
http://news.bbc.co.uk/2/hi/asia-pacific/6315885.stm
Artykuł jest po angielsku.
Otóż naukowcy z Commonwealth Scientific and Industrial Research Organisation przewidują że jeżeli mieszkańcy Sydney w ciągu najbliższych 20 lat nie zmniejszą zużycia wody o ponad 50%, to miastu trwale jej zabraknie. Szacują że do roku 2070 średnia temperatura w regionie wzrośnie o 5 stopni Celsjusza. W efekcie ostre susze będą występowały przez 9 na każde 10 lat. Opady deszczu zmniejszą się o 40%, co doprowadzi do kryzysu wodnego i podwoi liczbę pożarów buszu.
Obecnie w Australi z powodu wysokich temperatur umiera średnio 176 osób. W roku 2070 może to być już 1300 osób.

Warto zauważyć że spośród pięciu dużych krajów (Stany Zjednoczone, Australia, Federacja Rosyjska, Chińska Republika Ludowa, Indie) które 11 grudnia 1997 roku podpisały w Kyoto protokół o zmniejszeniu emisji dwutlenku węgla do atmosfery, rzeczywiście uczyniły to jedynie Stany Zjednoczone i Australia. Pozostałe z wymienionych krajów, mimo ratyfikowania protokołu z Kyoto, nie zmniejszyły stopnia emisji zanieszczeń powietrza. To samo niestety dotyczy Polski.
Ważność protokołu z Kyoto wygaśnie w 2012 roku. Obecnie ONZ stara się sformuować nową umowę międzynarodową, która zastąpi protokół z Kyoto. Będzie ona jednym z tematów najbliższego szczytu G-8 w Niemczech.

Napisany przez: florek-XXX 9/06/2007, 9:37

Indonezyjskie władze podały wczoraj informację iż w ciągu ostatnich dwóch lat, na skutek podnoszenia się poziomu oceanu, zniknęły 24 wyspy.
Szacuje się ze do roku 2030, pod wodą może znaleźć się kolejne 2000 wysp.
Indonezja jest największym archipelagiem wysp na świecie. Liczy ona około 17 500 wysp.

Informacje zdobyta w serwisie Wirtualnej Polski:
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,wid,8917112,wiadomosc.html?ticaid=13e4a

Napisany przez: MikoQba 9/06/2007, 9:56

QUOTE(memex @ 31/05/2007, 13:30)
QUOTE(Shephard @ 31/05/2007, 11:45)
2. Słońce za jakiś miliard lat spali Ziemię lub wybuchnie (wybuch Supernowej)

Gwoli ścisłości - Słońce nie wybuchnie jako supernowa. Aby do tego doszło masa "wypalonej" gwiazdy musi przekroczyć 1.4 masy Słońca, czyli tzw. granicę Chandrasekhara. Nasza "ojczysta" gwiazda w pewnej fazie swej ewolucji (za jakieś 5 mld lat) najpewniej stanie się czerwonym olbrzymem o rozmiarach sięgających nawet do orbity Ziemi (wtedy faktycznie spali nas wink.gif), potem skończy jako biały, a następnie czarny karzeł sad.gif
*



Stephard mam nadzieję że Memex Cię uspokoił. Nie zmiecie nas wybuch, tylko się spalimy, a resztki ziemi( o ile się jakieś zachowają), zamarzną jak się nasze słońce z czerwonego olbrzyma zamieni w czarnego karła.

Napisany przez: swatek 19/09/2007, 16:21

Właściwie miałem pisać o czymś innym bo o ociepleniu klimatu już kiedyś pisałem. Ale w obliczu tego oceanu bzdur, który wylewa się w związku z tym tzw. problemem to ja chyba założę jakąś krucjatę na rzecz ocieplenia klimatu. Przypomnę zatem na początek co już kiedyś pisałem na ten temat: fazy klimatyczne na Ziemi są czymś całkowicie naturalnym i taka faza nadchodzi. Wystarczy postudiować sobie historię naszej planety. Skutki ociepleń czy ochłodzeń klimatu można nazywać katastrofami ekologicznymi tylko na krótką metę. Po prostu - ileś gatunków zniknie ileś powstanie. Z punktu widzenia ekosystemu jest to bez znaczenia. Ewolucja gatunkowa właśnie na tym polega że życie na Ziemi dostosowuje się do zmiany warunków na niej panujących. Wystarczy też pojechać sobie na Saharę albo poobserwować ekosystem w głębinach podlodowcowych żeby zobaczyć jak w tych ekstremalnych warunkach rozwija się życie. Tymczasem szermierze walki z ociepleniem klimatu w stylu Ala Gore'a nie tylko zbijają na tym wszystkim kasę (filmidła, konferencje, książki etc.), sami się tym nie przejmując (używanie prywatnych odrzutowców, znacznie wyższa emisja CO2 z urządzeń przez nich stosowanych itp.) ale jeszcze mają za to ponoć pokojowe Noble dostać. Paranoja.

http://www.europa21.pl/News-article-sid-10526.html

Napisany przez: Ramond 19/09/2007, 16:47

To oczywiste, że życie kwitnie zarówno na pustyni takiej jak Sahara, jak i na pustyni lodowej, jak Antarktyda. Jednak czy TY (każdy niech sobie zada to pytanie) chce żyć na Saharze lub Antarktydzie?
To oczywiste, ze życie się dostosuje po paru milionach lat, niezależnie, co byśmy mu zrobili. Tyle, że w międzyczasie może się zrobić bardzo nieprzyjemnie DLA NAS.

Napisany przez: Nurglitch 26/09/2007, 10:47

Ciekawa rzecz - domyślam się, że w ciągu kilku lat zobaczę ją na dachach w UK:

http://crave.cnet.com/8301-1_105-9784323-1.html

Napisany przez: Nurglitch 28/09/2007, 9:58

I kolejna ciekawa rzecz - ogniwa paliwowe zaczynają w końcu swoje komercyjne życie. Domyślam się, że w ciągu kilku lat zastąpią akumulatory w gadżetach elektronicznych:

http://crave.cnet.com/8301-1_105-9786973-1.html

Napisany przez: swatek 10/12/2008, 19:15

QUOTE
Zbigniew Jaworowski: Pogląd, że człowiek może wpływać – świadomie bądź nie – na klimat globalny, jest przejawem pychy. Naszym klimatem rządzi Słońce i naturalne procesy zachodzące na Ziemi – przekonuje naukowiec w rozmowie z Marcinem Rafałowiczem


Co może przynieść światu obradujący właśnie w Poznaniu szczyt klimatyczny?

Ten szczyt, podobnie jak zeszłoroczny na wyspie Bali, nie przyniesie żadnych konkretnych rezultatów. To duża impreza, w trakcie której goście mogą się najeść i pobawić na koszt organizatora. Pogląd, że tego typu wydarzenia są zdolne dokonać jakiejś rewolucji, szczególnie w obliczu kryzysu światowego, są błędne. Z drugiej strony jest to niepokojące wydarzenie, a postulowane zmiany w gospodarce światowej związane z ograniczeniem emisji CO2 to straszliwe zagrożenie. Warta uwagi jest też jeszcze jedna rzecz – oto jesteśmy świadkami procesu, gdy na fali nowej ideologii, ubranej w szaty troski o środowisko naturalne, wyłania się nowa formuła organizacji świata, coś w rodzaju światowego rządu. Taki rząd będzie mógł silniej niż przy obecnym podziale świata realizować antycywilizacyjne cele ideologów nowej wiary.


Całość na http://www.rp.pl/artykul/9160,230987.html

Napisany przez: Roch 12/12/2008, 11:46

QUOTE
Indonezyjskie władze podały wczoraj informację iż w ciągu ostatnich dwóch lat, na skutek podnoszenia się poziomu oceanu, zniknęły 24 wyspy.
Szacuje się ze do roku 2030, pod wodą może znaleźć się kolejne 2000 wysp.
Indonezja jest największym archipelagiem wysp na świecie. Liczy ona około 17 500 wysp.

I co z tego, że kilkadziesiąt BEUŻYTECZNYCH dla ludzi skał, wystajacych kilkadzieiąt cm nad powieszchnię oceanu nagle nie widać???
Takie mamy czasy: straszy się nawet ludzi NATURALNYMI zmianami w przyrodzie...
A tzw. efekt cieplarniany..
Nikt nie wspomnial o tym, jakie kraje stracą na nim, a jakie ZYSKAJĄ. Bo jedne tereny wyschną i (widziałem taki program chyba na Discavery) obecne zagłebie zbożowe świata, czyli centrum USA za 35 lat zamieni sie w pustynię. Ale inne tereny nagle staną sie cieplejsze, lepiej nawodnione i urodzajne. Te kraje zyskają na ociepleniu....
Bo wizja sprowadzania milionów ton zboża przez USA z takich Chin, czy Rosji to najbardziej "czarna" wizja dla Amerykanów..

Napisany przez: yarovit 12/12/2008, 11:54

Poważnie te rzeczy wypisujesz?

QUOTE(Roch @ 12/12/2008, 11:46)
I co z tego, że kilkadziesiąt BEUŻYTECZNYCH dla ludzi skał, wystajacych kilkadzieiąt cm nad powieszchnię oceanu nagle nie widać???


Tyle, że na znacznej części owych wg. Ciebie "bezużytecznych" skał żyją od pokoleń ludzie. Ba, są całe kraje, które wystają tylko kilkadziesiąt centymetrów ponad poziom morza.

QUOTE(Roch @ 12/12/2008, 11:46)
Takie mamy czasy: straszy się nawet ludzi NATURALNYMI zmianami w przyrodzie...


Jeżeli ostrzeganie ludzi przed naturalnymi katastrofami jest dla Ciebie złe, to ręce opadają. Powiedz to ludziom, których życie lub dobytek ocalały bo ich w porę ostrzeżono o naturalnej zmianie w pogodzie.

QUOTE(Roch @ 12/12/2008, 11:46)
A tzw. efekt cieplarniany..


"Tzw"?

QUOTE(Roch @ 12/12/2008, 11:46)
Nikt nie wspomnial o tym, jakie kraje stracą na nim, a jakie ZYSKAJĄ. Bo jedne tereny wyschną i (widziałem taki program chyba na Discavery) obecne zagłebie zbożowe świata, czyli centrum USA za 35 lat zamieni sie w pustynię. Ale inne tereny nagle staną sie cieplejsze, lepiej nawodnione i urodzajne. Te kraje zyskają na ociepleniu....


Powiedz to ludziom, których ojczyzna zamieni się właśnie w tą pustynię. Jestem ciekaw, czy podzielą Twój entuzjazm.

A "najlepsze" jest to, iż zagrożone obszary są z reguły gęsto zaludnione. A mieszkający tam ludzie będą mieli do wyboru: umrzeć z głodu albo pójść na północ i zdobyć sobie ziemię. Zgadnij, co wybiorą i czym to się skończy.

QUOTE(Roch @ 12/12/2008, 11:46)
Bo wizja sprowadzania milionów ton zboża przez USA z takich Chin, czy Rosji to najbardziej "czarna" wizja dla Amerykanów..


Poprawka: to czarna wizja dla każdego rządu. Zresztą Chiny są w o wiele większym stopniu narażone na pustynnienie. Już teraz do Pekinu dochodzą burze piaskowe.

Napisany przez: Ramond 12/12/2008, 17:57

QUOTE
Indonezyjskie władze podały wczoraj informację iż w ciągu ostatnich dwóch lat, na skutek podnoszenia się poziomu oceanu, zniknęły 24 wyspy.

Bardzo ciekawe - ostatnie oszacowanie tempa wzrostu poziomu morza wynosi 3 mm rocznie. Czyli że co - 6 mm przybór wody spowodował zniknięcie wysp? Fale na oceanie są zwykle wyższe rolleyes.gif
QUOTE
Nikt nie wspomnial o tym, jakie kraje stracą na nim, a jakie ZYSKAJĄ. Bo jedne tereny wyschną i (widziałem taki program chyba na Discavery) obecne zagłebie zbożowe świata, czyli centrum USA za 35 lat zamieni sie w pustynię. Ale inne tereny nagle staną sie cieplejsze, lepiej nawodnione i urodzajne. Te kraje zyskają na ociepleniu....

Jasne - zyska taka np. Grenlandia.
QUOTE
Powiedz to ludziom, których ojczyzna zamieni się właśnie w tą pustynię. Jestem ciekaw, czy podzielą Twój entuzjazm.

Ciekaw jestem, czy Roch jest przypadkiem mieszkańcem naszego pięknego kraju, bo ta się składa, że Polska jest również zagrożona pustynnieniem.

Napisany przez: kmat 12/12/2008, 20:40

Szanowni Państwo, bo tu połowa grudnia się zbliża, a śniegu niet..
Z tym pustynnieniem to coś mi nie gra, za ostatniego lodowca Afryka była suchsza niż obecnie(?) Zresztą ostatnio w strefie Sahelu zaczęło jakby więcej padać.. A puentując, o ile samego efektu cieplarnianego nie da się za bardzo podważyć to przewidzenie czy będzie gorzej, lepiej, czy po prostu inaczej, jest raczej niemożliwe przy współczesnej wiedzy - widział kto kiedy prognozę pogody na okres dłuższy niż kilka dni, która się sprawdziła? tongue.gif

Napisany przez: Kon-dzia 16/12/2008, 23:20

QUOTE

Bardzo ciekawe - ostatnie oszacowanie tempa wzrostu poziomu morza wynosi 3 mm rocznie. Czyli że co - 6 mm przybór wody spowodował zniknięcie wysp? Fale na oceanie są zwykle wyższe


Na zdrowy rozum masz rację. Z innej strony Indonezja to kilkadziesiąt tysięcy wysp; może są takie które wystają 0,5 cm nad morze. Trzeba by sprawdzić co w prawie międzynarodowym definiuje się jako wyspę; taka mała skałka w strategicznym miejscu (ropa naftowa, łowiska) może być warta fortunę. Musi to być gdzieś uregulowane.
Z innej jeszcze strony ocieplenie klimatu powoduje zwiększoną liczbę gwałtownych burz które mogą rozmywać wyspy. Poza tym czy poziom morza na pewno jest jednakowy na całym świecie? Np. pływy są strasznie zróżnicowane nawet na otwartym oceanie (najwyższe w jakiejś zatoce kanadyjskiej: 20 m)

Napisany przez: Ramond 17/12/2008, 17:14

QUOTE
Z innej strony Indonezja to kilkadziesiąt tysięcy wysp; może są takie które wystają 0,5 cm nad morze.

Tzn. w którym momencie wystają te 0,5 cm - na szczycie czy w dolinie dwumetrowej fali? W czasie przypływu czy odpływu? A jak przyjdzie sztorm i fala sięgnie 10 metrów?
QUOTE
Musi to być gdzieś uregulowane.
Z innej jeszcze strony ocieplenie klimatu powoduje zwiększoną liczbę gwałtownych burz które mogą rozmywać wyspy.

Ale tego nie da się już wiązać z podniesieniem się poziomu morza. No i zmiany klimatu nie koniecznie muszą być równoznaczne z "globalnym ociepleniem".
QUOTE
Poza tym czy poziom morza na pewno jest jednakowy na całym świecie? Np. pływy są strasznie zróżnicowane nawet na otwartym oceanie (najwyższe w jakiejś zatoce kanadyjskiej: 20 m)

Powiedziałbym, że ŚREDNI poziom morza jest średni dla całego Oceanu Światowego. Podobnie jak i średnie zwiększenie poziomu morza. Natomiast naturalne falowanie, o pływach nie wspominając, jest wielokrotnie większe od tego przyboru spowodowanego "ociepleniem klimatu".

Napisany przez: artifakt 17/12/2008, 17:36

QUOTE(Kon-dzia @ 16/12/2008, 23:20)
QUOTE

Bardzo ciekawe - ostatnie oszacowanie tempa wzrostu poziomu morza wynosi 3 mm rocznie. Czyli że co - 6 mm przybór wody spowodował zniknięcie wysp? Fale na oceanie są zwykle wyższe


Na zdrowy rozum masz rację. Z innej strony Indonezja to kilkadziesiąt tysięcy wysp; może są takie które wystają 0,5 cm nad morze. Trzeba by sprawdzić co w prawie międzynarodowym definiuje się jako wyspę; taka mała skałka w strategicznym miejscu (ropa naftowa, łowiska) może być warta fortunę. Musi to być gdzieś uregulowane.Z innej jeszcze strony ocieplenie klimatu powoduje zwiększoną liczbę gwałtownych burz które mogą rozmywać wyspy. Poza tym czy poziom morza na pewno jest jednakowy na całym świecie? Np. pływy są strasznie zróżnicowane nawet na otwartym oceanie (najwyższe w jakiejś zatoce kanadyjskiej: 20 m)
*



Odnośnie pogrubienia - patrz konflikt o Żmijny Ostrów między Ukrainą i Rumunią...

Napisany przez: Roch 18/12/2008, 2:43

QUOTE
Poważnie te rzeczy wypisujesz?

QUOTE(Roch @ 12/12/2008, 11:46)
I co z tego, że kilkadziesiąt BEUŻYTECZNYCH dla ludzi skał, wystajacych kilkadzieiąt cm nad powieszchnię oceanu nagle nie widać???


Tyle, że na znacznej części owych wg. Ciebie "bezużytecznych" skał żyją od pokoleń ludzie. Ba, są całe kraje, które wystają tylko kilkadziesiąt centymetrów ponad poziom morza.


Kraje...ludzie na takich wysepkach zyją??? Proszę wymien chociaz jeden z tych krai, gdzie MAKSYMALNA wysokość terenu ponad poziom morza wynosi kilkadziesiąt cm....
Są wyspy, owszem, gdzie mieszkają ludzie,ale centrum w atolu są wyższe tereny, gdzie systematycznie się kryją przed Huraganami...

QUOTE
Jeżeli ostrzeganie ludzi przed naturalnymi katastrofami jest dla Ciebie złe, to ręce opadają. Powiedz to ludziom, których życie lub dobytek ocalały bo ich w porę ostrzeżono o naturalnej zmianie w pogodzie.

Czytaj uważnie cudze wypowiedzi, to jest podstawa do dyskusji.
Piszę (tego dotyczy ten post) o zmianach klimatu w skali kilkudziesięciu do...kilku tysięcy lat, a nie przed nawiedzającymi dzne tereny Cyklonami...


QUOTE
QUOTE(Roch @ 12/12/2008, 11:46)
Nikt nie wspomnial o tym, jakie kraje stracą na nim, a jakie ZYSKAJĄ. Bo jedne tereny wyschną i (widziałem taki program chyba na Discavery) obecne zagłebie zbożowe świata, czyli centrum USA za 35 lat zamieni sie w pustynię. Ale inne tereny nagle staną sie cieplejsze, lepiej nawodnione i urodzajne. Te kraje zyskają na ociepleniu....


Powiedz to ludziom, których ojczyzna zamieni się właśnie w tą pustynię. Jestem ciekaw, czy podzielą Twój entuzjazm.

To reczywistość, a nie telewizyjny show. Amerykanie dzisiaj maja gdzieś ograniczanie emisji CZEGOKOLWIEK. Wiesz, jak to podraża produkcjęi zmniejsza tym samym zyski???? Anglicy też kiedys wycięli lasy do ostatniego drzewa....myślisz, że boleją dzisiaj nad tym???? Jeżeli tak, to dlaczego od 200 lat nie sadzą lasów...już dawno by je mieli z powrotem...


QUOTE
A "najlepsze" jest to, iż zagrożone obszary są z reguły gęsto zaludnione. A mieszkający tam ludzie będą mieli do wyboru: umrzeć z głodu albo pójść na północ i zdobyć sobie ziemię. Zgadnij, co wybiorą i czym to się skończy.

Wędrówki ludów trwają...popatrz, 2/3 Afryki ucieka do Europy i USA (głównie). Jak kilku farmerów z USA wyjedzie do Brazylii, czy pod Suwałki, to jakieś wydarzenie będzie???

QUOTE(Roch @ 12/12/2008, 11:46)
Bo wizja sprowadzania milionów ton zboża przez USA z takich Chin, czy Rosji to najbardziej "czarna" wizja dla Amerykanów..


QUOTE
Poprawka: to czarna wizja dla każdego rządu. Zresztą Chiny są w o wiele większym stopniu narażone na pustynnienie. Już teraz do Pekinu dochodzą burze piaskowe.

Kupa smiechu...Chiny na razie maja sie ŚWIETNIE. Zalewają swiat ryżem, bawełna, truskawkami, itd



Napisany przez: Nurglitch 18/12/2008, 14:38

QUOTE(Roch @ 12/12/2008, 11:46)
To reczywistość, a nie telewizyjny show. Amerykanie dzisiaj maja gdzieś ograniczanie emisji CZEGOKOLWIEK.


Podobnie jak cała reszta świata. Nikt niczego nie ogranicza. Amerykanie zwiększają emisję CO2 tak samo jak zwiększa ją Europa. Ale Europa podpisała zobowiązanie, że nie będzie tego robić (i ma je gdzieś), dlatego Europa to ci dobrzy. Amerykanie nie zdobyli się na aż taką hipokryzję i dlatego są tymi złymi. Percepcja jest wszystkim.


QUOTE(gregski @ 18/12/2008, 9:17)
No, raczej nie.
W szkole mnie uczyli, że żadna świetlówka nie da pełnego spektrum widzialnego.


Nie wiem czy to są świetlówki, wiem dość dobrze, że żarówki energooszczędne mogą dać światło w przedziale 4.5-5.5k K. Jestem z zamiłowania fotografem, więc o ile mało mnie obchodzi co sprawia że dana żarówka świeci, o tyle dość sporo interesuje mnie jakie ona daje światło. Nie mówię tu o "pełnym spektrum", bo oczywiście taka żarówka nie daje tyle UV czy IR co słońce, tylko o samej temperaturze światła.

QUOTE(gregski @ 18/12/2008, 9:17)
Słoneczko jest daleko lepsze! (Jak również tradycyjna żarówka).


Tradycyjna żarówka akurat ma się do słońca nijak, bo daje światło bardzo ciepłe, czerwonawe, zbliżone raczej do zachodu słońca (podobne światło dają tanie halogeny, na przykład budowlane). Słońce świecące w ciągu dnia, zwłaszcza jeśli jest rozproszone, jest między 5 a 6k Kelvina.

Napisany przez: Ramond 18/12/2008, 17:50

QUOTE
Są wyspy, owszem, gdzie mieszkają ludzie,ale centrum w atolu są wyższe tereny, gdzie systematycznie się kryją przed Huraganami...

W centrum atolu to leży laguna...

Napisany przez: Metalfish 23/12/2008, 23:40

Ostatnio coraz częściej gada się o tym, że związek między CO2 a ociepleniem to mit, Czuję się przekonany od jakiegoś czasu. A ten film po prostu zakończył moje rozważania.

http://pl.youtube.com/watch?v=_YRcrxfSAhU&feature=channel_page (dalsze części łatwo znajdziecie na koncie użytkownika) Z reguły odtrącam filmy z teoriami spiskowymi. To jest wyjątek. Bo nie wydaje mi się to nawet teorią spiskową, a po prostu prawdą. Dokument jest genialny i bardzo logiczny. Przygląda się zagadnienniu z wielu punktów. Bardzo dobrze się ogląda i fajne są te niektóre dowcipne komentarze naukowców. wink.gif

IMO ważniejszymi zmartwieniami od co2 są zanieczyszczenia wód, gleby, powietrza różnymi siarczanami, aztanami i innymi gównami, a także deficyty wody i wszechobecny plastik. To na walke z tymi patologiami powinno się wydawać przede wszystkim kase, która jest marnotrawiona na walke z co2.

Przy okazji - jestem za rozwojem alternatywnych źródeł energii i budową elektrowni atomowych jeżeli to tylko możliwe. Jednak z zupełnie innych powodów niż nadprodukcja co2. A energii nie marnujmy, ale też nie dla co2, lecz zasobności naszych portfeli, bo to czy żarówka sobie świeci ma nikłe (a raczej żadne) znaczenie dla przyszłej zimy. wink.gif

P.S. Jeszcze rok temu głęboko wierzyłem w te bzdury o ociepleniu klimatu.

Napisany przez: Shephard 24/12/2008, 13:18

Rzeczy ważniejsze od globalnego ocieplenia:
1. Udoskonalenie systemu wczesnego wykrywania, namierzania oraz likwidowania ciał niebieskich mogących uderzyć w Ziemię. Słowem: rozwijać technologię "tarczy antyrakietowej", by w przyszłości naprawdę był z niej pożytek. Naprawdę, gorszym zjawiskiem od wzrostu temperatury o 2-3 stopnie jest taki niewielki kamyczek o średnicy 3-5 km. Gdyby rąbnął w centrum Europy, mało co by z niej zostało.
2. Dbanie o jakość wód i powietrza, stan i ilość lasów oraz zwierząt przed szkodliwymi związkami chemicznymi i samym człowiekiem (czyli tak jak powiedział to już Metalfish).
3. Nieustanny rozwój, ale w ramach możliwości, by zastąpić energię z surowców kopalnych na np. słoneczną (według mnie, jeśli technika na tyle się rozwinie, byłoby to najlepsze rozwiązanie). Energia wiatrowa i wodna, jako etap przejściowy - zbyt brzydzi krajobraz i sama w sobie powoduje szkody (hałas, zmiana środowiska wodnego). Co innego natomiast elektrownie słoneczne na takiej Saharze, gdzie szata roślina i w ogóle cały ekosystem jest dużo mniej zróżnicowany, co zapewnia mniejsze szkody.
4. Zatrzymać nadmierną pomoc do krajów 3 świata - tzn. nie likwidować, ale też nie prowokować do tego, by tamtejsze rodziny nadal zostawały przy swym tradycyjnym modelu rodziny (5-10 dzieciaków), bo kiepsko widzę przyszłość Europy, kiedy postanawiają się do niej przedrzeć, jeśli jej granic będą bronić 50-60 letnie dziadki. Słowem: edukacja i umiar. Rozdawanie zboża na lewo i prawo niszczy tamtejsze rolnictwo i powoduje jeszcze większy przyrost naturalny (szczepienia). Jeśli natomiast będzie obcinać się dotacje na edukację tych mas ludzkich, to ludzkość stanie w miejscu na kolejne kilka pokoleń, co może okazać się niemożliwe do nadrobienia.
5. W końcu, gdy te problemy byłyby chociaż w części rozwiązane - kolonizacja kolejnych systemów planetarnych, by uciec przed śmiercią Słońca (sporo czasu - miliard lat co najmniej).

Ale nie. Ludzkość woli słuchać, że za ocieplenie odpowiada w 90% człowiek. Rozumiem, że 1000 lat temu na Grenlandii był tak rozwinięty przemysł, że aż rosła tam bujna szata roślina (trawa)? A w północnej części Ameryki Północnej rosły z powodzeniem winne grona? Podobnie jak klęski suszy u Rzymian? Zawsze wiedziałem, że Rzymianie mieli wysoko rozwinięty przemysł oparty na węglu, plastiku oraz workach foliowych. To wszystko przez nich!
Nie żartujcie. Kiedyś byłem zagorzałym ekologiem. I praktycznie nadal jestem. Ale nie w kwestii globalnego ocieplenia. To największe kłamstwo XX wieku.

Napisany przez: Ramond 24/12/2008, 13:42

QUOTE
2. Dbanie o jakość wód i powietrza, stan i ilość lasów oraz zwierząt przed szkodliwymi związkami chemicznymi i samym człowiekiem

Co to znaczył "chronił przed człowiekiem"? Człowiek jest częścią środowiska i na to środowisko oddziałuje. Inaczej się nie da.
QUOTE
3. Nieustanny rozwój, ale w ramach możliwości, by zastąpić energię z surowców kopalnych na np. słoneczną (według mnie, jeśli technika na tyle się rozwinie, byłoby to najlepsze rozwiązanie). Energia wiatrowa i wodna, jako etap przejściowy - zbyt brzydzi krajobraz i sama w sobie powoduje szkody (hałas, zmiana środowiska wodnego). Co innego natomiast elektrownie słoneczne na takiej Saharze, gdzie szata roślina i w ogóle cały ekosystem jest dużo mniej zróżnicowany, co zapewnia mniejsze szkody.

A tysiące kilometrów kwadratowych baterii słonecznych to nie brzydzą krajobrazu i nie wpływają na ekosystem. Że co, że na Saharze to można???
A na dodatek, jak chcesz przesyłać tę energię z Sahary?
QUOTE
Rozumiem, że 1000 lat temu na Grenlandii był tak rozwinięty przemysł, że aż rosła tam bujna szata roślina (trawa)?

Tam nadal rośnie trawa.
QUOTE
A w północnej części Ameryki Północnej rosły z powodzeniem winne grona?

Tam nadal rosną winogrona.
QUOTE
Nie żartujcie. Kiedyś byłem zagorzałym ekologiem. I praktycznie nadal jestem.

Bzdura. Ekologia to NAUKA o zależnościach między organizmami a ich środowiskiem. Wątpię, byś kiedykolwiek był ekologiem (naukowcem) - Twoje wypowiedzi świadczą przeciwko.
QUOTE
Ale nie w kwestii globalnego ocieplenia. To największe kłamstwo XX wieku.

Nie wiem, czy żyjesz na tym świecie wystarczająco długo, żeby to zaobserwować, ale klimat się zmienia. I nie robi się zimniejszy.
QUOTE
IMO

Ciekawe, że stawiasz wyżej SWOJĄ OPINIĘ niż zdanie większości naukowców.
QUOTE
i wszechobecny plastik.

Odsyłam do tematu: http://www.historycy.org/index.php?showtopic=45049&hl=
QUOTE
P.S. Jeszcze rok temu głęboko wierzyłem w te bzdury o ociepleniu klimatu.

A teraz wierzysz, że to bzdury. I wtedy i teraz popełniasz ten sam błąd - wierzysz, a nauka nie opiera się na wierze, tylko na wnioskowaniu i dowodzeniu.

Napisany przez: Metalfish 24/12/2008, 14:20

Ramond łapiesz mnie za słówka. Oczywiście, że najpierw przeanalizowałem naukowe argumenty za i przeciw wpływowi człowieka na efekt cieplarniany. Z ciekawości - analizowałeś wypowiedzi naukowców chociażby z tego dokumentu który podesłałem?

Co do wszechobecnego plastiku to miałem na myśli nie samą produkcję plastikowych toreb, ale to co ludzie z nimi robią, tzn niewłaściwe składowanie, wyrzucanie w miejsca do tego nieprzeznaczone (las, rzeki i inne)

Co do twojej wizji omocy krajom trzeciego świata też średnio zgadzam, ale nie chce mi się rozwijać na ten temat. smile.gif
Shephard - planowanie działania przeciwko spadającemu ciału niebieskiemu jest tak samo bezsensu. Szanse takiej globalnej katastrofy jest minimalne, też nie ma raczej technicznych możliwości żeby cokolwiek zrobić.

Napisany przez: Ramond 24/12/2008, 14:31

QUOTE
Ramond łapiesz mnie za słówka. Oczywiście, że najpierw przeanalizowałem naukowe argumenty za i przeciw wpływowi człowieka na efekt cieplarniany. Z ciekawości - analizowałeś wypowiedzi naukowców chociażby z tego dokumentu który podesłałem?

I doszedłeś do wniosku odwrotnego, niż większość naukowców. Twoje prawo. Ale ja na Twoim miejscu byłbym bardzo ostrożny i nie stawiał równie kategorycznych sądów. Rozumiesz - właśnie powiedziałeś w twarz bardzo wielu osobom, wszystkim starszym od siebie (piszesz, że jesteś uczniem), znacznie wyżej wykształconym i z o wiele większym doświadczeniem, że ich poglądy to bzdury.
Nie, nie analizowałem - przygotowania przedświąteczne nie dają mi czasu na oglądanie dość długich filmików...nawet gdybym to lubił. Jeśli czujesz się na siłach, streść argumenty.
Tytuł przypomina mi coś, o czym już kiedyś dyskutowałem. Podejrzewam, że za tym idzie treść.
Aha, jeśli jest to oparte na takich samych argumentach, jak te z "Państwa Strachu" Chrichtona, to ja wysiadam.
QUOTE
Co do wszechobecnego plastiku to miałem na myśli nie samą produkcję plastikowych toreb, ale to co ludzie z nimi robią, tzn niewłaściwe składowanie, wyrzucanie w miejsca do tego nieprzeznaczone (las, rzeki i inne)

Na to jedyny sposób to chyba wybić wszystkich ludzi. Ale uwaga - 6 mld rozkładających się ludzkich trupów również zanieczyszcza środowisko.
QUOTE
Co do twojej wizji omocy krajom trzeciego świata też średnio zgadzam, ale nie chce mi się rozwijać na ten temat. smile.gif

Jakiej mojej wizji pomocy???

Napisany przez: Shephard 24/12/2008, 15:00

QUOTE(Ramond @ 24/12/2008, 13:42)
Co to znaczył "chronił przed człowiekiem"? Człowiek jest częścią środowiska i na to środowisko oddziałuje. Inaczej się nie da.

Tak, tak. Stwórzmy swój Gedi Prime na Ziemi. Chodziło mi o zdrowy rozsądek, tzn. intensywne wydobycie surowców i rekultywacja (np. poprzez zasadzenie lasu) wykorzystanego obecnie. Nie czepiaj się tego, że nie wyjaśniłem każdego zdania kolejnymi, bowiem moja wypowiedź zajmowała by dziesiątki stron. W ten sposób można do każdej wypowiedzi się doczepić. I - nie uwierzysz - każdy wie, że człowiek oddziałuje na środowisko. A inaczej się da - oddziałując z rozwagą.


QUOTE(Ramond @ 24/12/2008, 13:42)
A tysiące kilometrów kwadratowych baterii słonecznych to nie brzydzą krajobrazu i nie wpływają na ekosystem. Że co, że na Saharze to można???


Jasne, że można. Życie to sztuka kompromisu. W końcu człowiek jakoś sobie musi zorganizować życie na Ziemi. "Inaczej się nie da". "Człowiek jest częścią środowiska i na to środowisko oddziałuje".

QUOTE(Ramond @ 24/12/2008, 13:42)
A na dodatek, jak chcesz przesyłać tę energię z Sahary?


Nie uwierzysz, ale są odpowiednie warunki techniczne do tego.

QUOTE(Ramond @ 24/12/2008, 13:42)
Tam nadal rośnie trawa.


Oczywiście, że rośnie.

QUOTE(Ramond @ 24/12/2008, 13:42)
Tam nadal rosną winogrona.


Oczywiście, że rosną. Ale nie dziko w Kanadzie. Nie bez ludzkich starań. Dzikich, bogatych, nie doświadczysz.

QUOTE(Ramond @ 24/12/2008, 13:42)
Bzdura. Ekologia to NAUKA o zależnościach między organizmami a ich środowiskiem. Wątpię, byś kiedykolwiek był ekologiem (naukowcem) - Twoje wypowiedzi świadczą przeciwko.


Eko-oszołom brzmi lepiej?

QUOTE(Ramond @ 24/12/2008, 13:42)
Nie wiem, czy żyjesz na tym świecie wystarczająco długo, żeby to zaobserwować, ale klimat się zmienia. I nie robi się zimniejszy.


Klimat cały czas się zmienia.

QUOTE(Ramond @ 24/12/2008, 13:42)
I nie robi się zimniejszy.


Są różne badania i różne wnioski. To niesprawiedliwy osąd. Do tego nienaukowy, bowiem nie poparty dowodami naukowymi.



QUOTE(Metalfish @ 24/12/2008, 14:20)
planowanie działania przeciwko spadającemu ciału niebieskiemu jest tak samo bezsensu. Szanse takiej globalnej katastrofy jest minimalne, też nie ma raczej technicznych możliwości żeby cokolwiek zrobić.


Wybacz, ale z takim podejściem to najlepiej od razu nic nie robić. Co znaczy "minimalna szansa"? Co za różnica, czy 0,005%, 1%, czy 50%? Skoro jest taka możliwość, należy się przed nią obronić. Dlatego nie można powstrzymywać rozwoju techniki wojskowej, bowiem okazać się może przydatna - jak każde osiągnięcie naukowe.

Napisany przez: Metalfish 24/12/2008, 15:32

Ramond no to zobacz jak będziesz miał czas. Jak już pisałem to ja sam nie wierzę w wielkie teorie spiskowe (np new world order, WTC i kilka innych) Oglądałem filmy np o WTC, ale mnie nie przekonały. Więc między innymi dlatego ten film o ociepleniu uważam za tak dobry.

Kilka tez z filmu (teraz nie pamiętam wszystkiego, musiałbym sobie odświeżyć) :
- ważniejszym gazem cieplarnianym od CO2 jest para wodna, która występuje w większej ilości
- badania pokazują zależność średniej temperatury powietrza z CO2, to fakt, ALE wzrost co2 jakby podąża za wzrostem temperatury, a nie na odwrót jak to wymyślnie sugeruje chociażby Al Gore. Zatem to co2 w dziejach jest być może skutkiem ocieplenia, a nie przyczyną.
- ważniejsza jest zależność aktywności słońca w stosunku do temperatur na Ziemii. Wykresy zmian aktywności Słońca pokrywają się z wykresami zmian temperatur w dziejach.
- dlaczego od lat 40 do 70 XX wieku średnia temperatura spadała?Co ciekawe wtedy bano się globalnego oziębienia. tongue.gif
- dużo wyższa produkcja co2 występuje przy opadach liści na zimę, wybuchach wulkanów niż przy produkcji przemysłowej człowieka

To te główne rzeczy które pamiętam. Jest tego więcej i bardzo dobitnie pokazane. Mam nadzieję, że nic nie przekręciłem. wink.gif Większość filmu zajmują dowody czysto naukowe. Wszystko logicznie pokazane. Polityka jest na drugim planie.

Naprawdę najpierw polecam poczytać o globalnym ociepleniu i zobaczyć ten film. Potem słucham kontrargumentów. Nie wykluczam tego, że naukowcy choćby przedstawieni w tym dokumencie się mylą, ale najpierw chciałbym uwidzieć dobre kontrargumenty drugiej strony, lecz póki co ich nie widzę. Póki co walka z co2 jest jak przygotowania do walki z kosmitami. tongue.gif Po co? Jak już wcześniej pisałem - są większe problemy dla naszej Matki Ziemii od co2

Napisany przez: Ramond 24/12/2008, 15:36

QUOTE
I - nie uwierzysz - każdy wie, że człowiek oddziałuje na środowisko.

Dziwne, bo słuchając eko-oszołomów mam wrażenie, że oni wierzą w to, że człowiek może nie oddziaływać na środowisko. Lub też cynicznie próbują to wmówić innym.
QUOTE
Jasne, że można. Życie to sztuka kompromisu. W końcu człowiek jakoś sobie musi zorganizować życie na Ziemi. "Inaczej się nie da". "Człowiek jest częścią środowiska i na to środowisko oddziałuje".

A dlaczego akurat na Saharze można? Bo MY tam nie mieszkamy? Czemu nie sobie pod nosem? I czemu nie np. elektrownie atomowe, zajmujące o wiele mniej miejsca?
QUOTE
Nie uwierzysz, ale są odpowiednie warunki techniczne do tego.

Bardzo chętnie posłucham o realnych możliwościach technicznych pozwalających na przesył energii elektrycznej na dystans rzędu 20 000 km.
QUOTE
Oczywiście, że rosną. Ale nie dziko w Kanadzie. Nie bez ludzkich starań. Dzikich, bogatych, nie doświadczysz.

Dziko, bez ludzkich starań i bogate. Nie w Kanadzie - w Maine. Udowodnij, że Wikingowie znaleźli winogrona akurat w Kanadzie.
QUOTE
Eko-oszołom brzmi lepiej?

Lepiej.
QUOTE
Klimat cały czas się zmienia.

Oczywiście. A teraz, z ręką na sercu - czy możesz być absolutnie pewien, że emisja CO2 przez człowieka nie ma wpływu na to?
QUOTE
Są różne badania i różne wnioski. To niesprawiedliwy osąd. Do tego nienaukowy, bowiem nie poparty dowodami naukowymi.

Ot, i dowody:
http://en.wikipedia.org/wiki/File:Instrumental_Temperature_Record.png

Napisany przez: Metalfish 24/12/2008, 15:46

Hehe dziwne, że na tym wykresie są też spadki, nie? smile.gif Poza tym wykres pokazuje temperatury tylko od 1860 roku. Wcześniej były i temperatury niższe jak i wyższe niż obecnie. smile.gif

Napisany przez: Shephard 24/12/2008, 15:53

QUOTE(Ramond @ 24/12/2008, 15:36)
A dlaczego akurat na Saharze można? Bo MY tam nie mieszkamy? Czemu nie sobie pod nosem? I czemu nie np. elektrownie atomowe, zajmujące o wiele mniej miejsca?


Elektrownie atomowe to poezja. Ale zbyt wiele ludzi blokuje ich budowę.
Dlaczego na Saharze? Tak, bo MY tam nie mieszkamy. Sztuka kompromisu - mieszkańcy Afryki mieli tylko jedne przewinienie - urodzili się tam gdzie się urodzili. Brzemię białego człowieka, by wykorzystywać słabszych, biedniejszych? Być może.

QUOTE(Ramond @ 24/12/2008, 15:36)
Bardzo chętnie posłucham  o realnych możliwościach technicznych pozwalających na przesył energii elektrycznej na dystans rzędu 20 000 km.


Nie mogę ci tego wyjaśnić, z dwóch powodów: to nie moja działka i po drugie - nie pamiętam, gdzie to przeczytałem. Ale w końcu każdy z nas stara się tak argumentować, żeby tylko wyjawić swą jedyną "moja racja jest najmojsza". Więc duchem dzisiejszej polskiej nauki: ,,idź i poszukaj, ja to wiem".

QUOTE(Ramond @ 24/12/2008, 15:36)
Udowodnij, że Wikingowie znaleźli winogrona akurat w Kanadzie.


Udowodnij, że w ogóle byli w Ameryce Północnej. Nie ma jednoznacznych dowodów. Znaleziono resztki osad, nie dają jednak gwarancji, że z pewnością pochodzą z XI/XII wieku i zostały zbudowane przez Europejczyków.

QUOTE(Ramond @ 24/12/2008, 15:36)
Oczywiście. A teraz, z ręką na sercu - czy możesz być absolutnie pewien, że emisja CO2 przez człowieka nie ma wpływu na to?


Wiesz jak na to odpowiem? Że wszystko ma wpływ na klimat. Wszystko. Udowodnij, że się mylę.


QUOTE(Ramond @ 24/12/2008, 15:36)
Ot, i dowody: http://en.wikipedia.org/wiki/File:Instrumental_Temperature_Record.png
*



1. Wydaje mi się, że mamy 2008 rok. Co gorsza - już jego koniec.
2. Podałeś więc mi "dowód" przedawniony. Wiesz co z takimi się robi? Odrzuca.

Wiesz Ramond, tak to jest. Wszystkiego można się przyczepić. To cecha ludzi inteligentnych, ale i leniwych. Leniwych, bowiem swą wiedzę wykorzystują do tego, by przekonać innych do swych racji na łamach jakiegoś tam forum internetowego, zamiast zabrać się za rzetelne badania naukowe. Jesteśmy tacy podobni Ramond.

Napisany przez: Ramond 24/12/2008, 16:06

QUOTE
Dlaczego na Saharze? Tak, bo MY tam nie mieszkamy. Sztuka kompromisu - mieszkańcy Afryki mieli tylko jedne przewinienie - urodzili się tam gdzie się urodzili. Brzemię białego człowieka, by wykorzystywać słabszych, biedniejszych? Być może.

Jakoś nigdy mi się nie podobało zmiatanie rzeczy nie chcianych u siebie na cudze podwórko.
QUOTE
Nie mogę ci tego wyjaśnić, z dwóch powodów: to nie moja działka i po drugie - nie pamiętam, gdzie to przeczytałem. Ale w końcu każdy z nas stara się tak argumentować, żeby tylko wyjawić swą jedyną "moja racja jest najmojsza". Więc duchem dzisiejszej polskiej nauki: ,,idź i poszukaj, ja to wiem".

Czyli "Gdzieś o tym słyszałem, ale nie wiem tak naprawdę co, bo się nie znam. Poza tym, nie chce mi się szukać".
QUOTE
Udowodnij, że w ogóle byli w Ameryce Północnej. Nie ma jednoznacznych dowodów. Znaleziono resztki osad, nie dają jednak gwarancji, że z pewnością pochodzą z XI/XII wieku i zostały zbudowane przez Europejczyków.

Są pozostałości osady wskazujące na Europejczyków, datowane na XI/XII wiek i spójne ze źródłami pisanymi.
QUOTE
Wiesz jak na to odpowiem? Że wszystko ma wpływ na klimat. Wszystko. Udowodnij, że się mylę.

Nie zamierza udowadniać, że się mylisz. Nie dlatego, żebym uważał, że absolutnie WSZYSTKO ma wpływ na klimat, bo nie ma. Ma na niego wpływ jednak wystarczająco wiele czynników. Tym niemniej nie widzę powodu, żeby protestować przeciwko minimalizacji akurat tego wpływu, tym bardziej, że z pewnym prawdopodobieństwem można określić, że jest on wymierny. Lepiej dmuchać na zimne niż się sparzyć.
QUOTE
1. Wydaje mi się, że mamy 2008 rok. Co gorsza - już jego koniec.
2. Podałeś więc mi "dowód" przedawniony. Wiesz co z takimi się robi? Odrzuca.

Wiesz Ramond, tak to jest. Wszystkiego można się przyczepić. To cecha ludzi inteligentnych, ale i leniwych. Leniwych, bowiem swą wiedzę wykorzystują do tego, by przekonać innych do swych racji na łamach jakiegoś tam forum internetowego, zamiast zabrać się za rzetelne badania naukowe. Jesteśmy tacy podobni Ramond.

Podałem Ci przykład z pierwszego lepszego źródła, jakie było pod ręką. Takich wykresów publikowano w ostatnich latach bardzo wiele. Krytykowano je również - np. dlatego, że część danych do wykresu pochodzi z Polski lat 30-tych. A przecież wiadomo, że takie dane nie mogą być wiarygodne, prawda?
A tymczasem, jakie miały by być argumenty przeciwko? Bądź nieco mniej leniwy i je przedstaw.

Napisany przez: MikoQba 29/03/2009, 15:32

O proszę, kamyczek w ekologicznym ogródeczku...
http://wiadomosci.onet.pl/1939257,12,1,1,item.html?drukuj=1

Napisany przez: Kon-dzia 30/03/2009, 13:36

QUOTE
O proszę, kamyczek w ekologicznym ogródeczku...
http://wiadomosci.onet.pl/1939257,12,1,1,item.html?drukuj=1


O proszę oto serwis na który się powołano w artykule:
http://worldnetdaily.com/
Kolejna "redneck agenda"

Napisany przez: MikoQba 30/03/2009, 16:12

Acha, więc jak ktoś uważa inaczej to oszołom, a ten kto mówi mi że mamy ocieplenie jest cacy. No to naprawdę zawęża dyskusje bo nie ma najmniejszego punktu zaczepienia do dyskusji smile.gif (Kon-dzia wie o co chodzi)

Napisany przez: Kon-dzia 30/03/2009, 18:00

QUOTE
Acha, więc jak ktoś uważa inaczej to oszołom, a ten kto mówi mi że mamy ocieplenie jest cacy.

To że artykuł został stworzony po to aby dokopać politycznemu wrogowi jest tak samo dobrym argumentem jak to że "globalne ocieplenie to spisek klimatologów aby dorwać się do stołków".

Oczywiście mogę dać poważniejsze zarzuty: cytowanie jednostkowych danych (np. z artykułu Nature wybrano tylko informację że gwałtowne ocieplania zdarzały się reularnie w historii kompletnie pomijając to co nie zgadzało się z innymi tezami artykułu: to że lodowce antarktyczne coraz gwałtowniej topnieją, w Arktyce ocieplenie uwalania duże ilości metanu który może wywołać sprężenie zwrotne, stężenie CO2 i metanu w atmosferze są wyższe niż kiedykolwiek od setek tysięcy lat itp.). Cytowany na pierwszym miejscu klimatolog owszem jest profesjonalistą, który nie zgadza się ogólnymi tezami o globalnym ociepleniu. Jednak jego teza że od pięciu lat obserwuje się spadek temperatury jest fałszywa. Z wykresu na jego stronie widać że tylko jeden rok (2008) był chłodniejszy od poprzednich jednak teraz już wszystko wraca do "normy".
http://www.drroyspencer.com/latest-global-temperatures/

To i tak lepiej niż Rzepa która obwieszcza że globalnego ociplenie nie ma, nie było i nie będzie ustami profesora... medycyny.

Napisany przez: Ramond 31/03/2009, 17:15

QUOTE
to że lodowce antarktyczne coraz gwałtowniej topnieją,

Co akurat średnio jest prawdą - topnieje owszem, lód pływający i szelfowy. Z lądolodem może być wręcz przeciwnie.
QUOTE
Jednak jego teza że od pięciu lat obserwuje się spadek temperatury jest fałszywa. Z wykresu na jego stronie widać że tylko jeden rok (2008) był chłodniejszy od poprzednich jednak teraz już wszystko wraca do "normy".

Średnia spada od 2005 roku. Nie wiem też o jakim wracaniu do normy mówisz - to, co kończy wykres to element wahań wyglądających na normalne.

PS. Przyczynek do dyskusji: http://wattsupwiththat.com/

Napisany przez: Hauer 1/04/2009, 10:09

Bzdura polandczyk. Ja juz się przekonalem, że zdecydowanie mamy do czynienia z globalnym ociepleniem. Dowodem na to sa chocby opady sniegu w Kenii ubiegłego lata. Klimat się zmienia i trzeba bic na alarm. Kto nie wierzy niech zagra sobie w "Civilization" to zobaczy jakie mogą być opłakane skutki niekontrolowanej emisji CO2.
Ja w kazdym razie ide dziś zapisac się do "Zielonych".

Napisany przez: Kon-dzia 1/04/2009, 12:15

QUOTE
Ja kiedys w TV ogladalem film dokumantalny produkcji BBC, o globalnym ociepleniu klimatu. W tym filmie byla poruszana kwestia, ktora moze brzmi malo prawdopodobnie, lecz jak najbardziej prawdziwie - a mianowicie: tak srednio (+/-) raz na 10000 lat na swiecie zapada epoka lodowcowa, a ostatnie bylo wlasnie okolo 10 tysiecy lat temu.


Coś kiedyś widziałem, nie pamiętam dokładnie co, te dane też tak dokładnie nie pamiętam ale na wszelki wypadek je podaje. wink.gif A i podpieram się autorytetem BBC. A może zerknąć do podręcznika geografii i sprawdzić jak często było epoki lodowcowe.

QUOTE
Co akurat średnio jest prawdą - topnieje owszem, lód pływający i szelfowy. Z lądolodem może być wręcz przeciwnie.


Przez jakiś czas jest wręcz przeciwnie: zwiększone parowanie powoduje większe opady strefach polarnych, więc faktycznie lądolód "grubieje". Jednakże obszar który topi się co roku jest coraz większy:
http://cires.colorado.edu/science/groups/steffen/greenland/melt2007/2007.jpg

Napisany przez: Ramond 1/04/2009, 16:30

QUOTE
Jednakże obszar który topi się co roku jest coraz większy:
http://cires.colorado.edu/science/groups/s...lt2007/2007.jpg

Przeskoczyliśmy z Antarktydy na Grenlandię. Zauważyłeś jednak, że nie jest to obszar, który ubywa bezpowrotnie, tylko topnienie w okresie letnim?
Nawiasem mówiąc, dane dotyczące Arktyki są dość rozbieżne. Np. obszar zalodzony wokół bieguna północnego w ciągu ostatnich paru lat nie odbiegał od wieloletniej średniej - za kilkoma postami z linka podanego ostatnio.

Napisany przez: Kon-dzia 1/04/2009, 17:19

QUOTE
Nawiasem mówiąc, dane dotyczące Arktyki są dość rozbieżne. Np. obszar zalodzony wokół bieguna północnego w ciągu ostatnich paru lat nie odbiegał od wieloletniej średniej - za kilkoma postami z linka podanego ostatnio.

Zgadza się. Chciałem tylko sprzeciwić się argumentacjom typu:"spisek klimatologów" "globalnego ocieplenia nie ma, a jeżeli jest to jest to tylko naturalne zjawisko". Z całą pewnością człowiek odpowiada za wzrostem poziomu CO2, jednak zgadzam się że efekty tych zmian są trudne do przewidzenia skoro nie znamy wielu kluczowych danych. Jeżeli ktoś jednak twierdzi że promocja samochodów spalających mniej paliwa czy "godzina dla Ziemi" to lewacki spisek to niech zacznie zmniejszać użycie paliw kopalnych w imię uniezależniania się od Kremla, katolickiej skromności czy też gospodarskiej oszczędności. wink.gif

Napisany przez: MikoQba 1/04/2009, 17:32

QUOTE
Z całą pewnością człowiek odpowiada za wzrostem poziomu CO2, jednak zgadzam się że efekty tych zmian są trudne do przewidzenia skoro nie znamy wielu kluczowych danych. Jeżeli ktoś jednak twierdzi że promocja samochodów spalających mniej paliwa czy "godzina dla Ziemi" to lewacki spisek to niech zacznie zmniejszać użycie paliw kopalnych w imię uniezależniania się od Kremla, katolickiej skromności czy też gospodarskiej oszczędności.

I tu się z tobą zgadzam. Na razie badania klimatologiczne przypominają mi trochę wróżenie z fusów.

Napisany przez: Ramond 1/04/2009, 18:23

QUOTE
Z całą pewnością człowiek odpowiada za wzrostem poziomu CO2,

Z całą pewnością człowiek PRZYCZYNIA się do tegoż wzrostu. Całkowita odpowiedzialność jest niepewna.
QUOTE
Jeżeli ktoś jednak twierdzi że promocja samochodów spalających mniej paliwa czy "godzina dla Ziemi" to lewacki spisek to niech zacznie zmniejszać użycie paliw kopalnych w imię uniezależniania się od Kremla, katolickiej skromności czy też gospodarskiej oszczędności. wink.gif

Jak najbardziej jestem za ograniczeniem emisji CO2. Za najlepszą motywację pod tym względem uważam czynnik ekonomiczny. Wielkie akcje propagandowe w stylu "godziny dla Ziemi" natomiast śmieszą mnie i zniesmaczają tak samo, jak propaganda socrealizmu - cóż, może to i zboczenie. W każdym razie z realnym efektem mają mniej wspólnego niż dawne "300% normy"... wink.gif

Napisany przez: Kon-dzia 1/04/2009, 20:12

QUOTE
Na razie badania klimatologiczne przypominają mi trochę wróżenie z fusów.


Nie wszystkie i nie do końca. Np. jedym z kluczowych elementów jest pochłanianie CO2 przez oceany, do tej pory trwają spory na temat jego tempa ale wiemy coraz więcej:
http://www.nature.com/climate/2008/0812/full/climate.2008.122.html

Napisany przez: balum 2/04/2009, 16:00

palenie węgla nie złatwia sprawy. Rośliny z powrotem go zbiora z atmosfery. rozwiązaniem jest spalenie węgla i ropy z równoczesną kasacją roślinności.

Napisany przez: Kon-dzia 4/04/2009, 20:08

QUOTE
ze to wszystko przede wszystkim zalezy od sily aktywnosci Slonca. Moze cos w tym byc, gdyz jak wiadomo, Slonce caly czas "rosnie".


Do książek Polandczyk. Za moich czasów teorie dotyczące powstawania zlodowaceń były w podstawówce.
Poszukaj: teoria Milankowicza. Jeżeli człowiek odpowiada za duży wzrost stężenia CO2 to nie można powiedzieć że wszystko zależy od "aktywności Słońca".

Napisany przez: swatek 15/07/2009, 9:38

QUOTE
Tymczasem brytyjska Antarctic Survey obsługująca pięć stacji badawczych na Antarktydzie stwierdza w "Geophysical Research Letters", że w ciągu ostatnich 30 lat pokrywa lodowa Antarktyki rosła w tempie 100 tys. kilometrów kwadratowych co dziesięć lat. Również australijskie Centrum Badawcze na Antarktydzie w stacji Davis (Antarctic Climate and Ecosystems Co#-Operative Research Center) stwierdziło, że w ubiegłym roku średnia grubość pokrywy lodowej Antarktyki wynosiła 1,89 metra, najwięcej od dziesięciu lat.

Badania wykazują, że globalne ocieplenie przeżyli już nasi przodkowie między X a XIII wiekiem, kiedy na Ziemi panowała temperatura od 1 do 3 stopni wyższa niż obecnie. Od połowy XIX wieku temperatura wzrastała tylko o 0,5 stopnia Celsjusza, a w latach 1940 – 1975 zaczęła ponownie spadać. Jeżeli zatem w dobie powojennego boomu gospodarczego i związanej z nim emisji dwutlenku węgla do atmosfery temperatura malała, oznacza to, że relacja między emisją CO2 a temperaturą nie istnieje. Jeśli tej relacji nie ma, cała koncepcja globalnego ocieplenia traci sens.

Faktem jest także, że czynne dziś wulkany emitują więcej CO2 niż wszystkie nasze fabryki, samoloty i samochody razem wzięte. Zwierzęta i bakterie żyjące na Ziemi wytwarzają ok. 150 gigaton dwutlenku węgla rocznie, ludzie zaledwie 6,5 gigatony. Najwięcej dwutlenku węgla emitują oceany pokrywające ponad 70 proc. naszej planety. Sezonowe wahania temperatury wód oceanu odpowiedzialne są za powodzie, susze i inne klimatyczne zmiany, które obserwujemy od czasu do czasu, a które mają tyle wspólnego z apokalipsą co trąba powietrzna z tubą.


http://www.rp.pl/artykul/2,334129_Kolonko__Ocieplenie_czy_globalna_sciema_.html

Czyżby nadchodziło ochłodzenie - umysłów - i zaczynamy logicznie myśleć?

Napisany przez: komar47 15/07/2009, 10:08

"Również australijskie Centrum Badawcze na Antarktydzie w stacji Davis (Antarctic Climate and Ecosystems Co#-Operative Research Center) stwierdziło, że w ubiegłym roku średnia grubość pokrywy lodowej Antarktyki wynosiła 1,89 metra, najwięcej od dziesięciu lat."

1,89 metra?
Na wysokość chłopa?
Czy to kpiny?

Napisany przez: swatek 15/07/2009, 10:43

QUOTE(komar47 @ 15/07/2009, 11:08)
1,89 metra?
Na wysokość chłopa?
Czy to kpiny?
*



Te ŚREDNIE to zwodnicze som

http://www.google.pl/search?q=%C5%9Brednia+grubo%C5%9B%C4%87+pokrywy+lodowej+Antarktyki&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a

wink.gif

Napisany przez: Ramond 15/07/2009, 16:31

QUOTE
Te ŚREDNIE to zwodnicze som

http://www.google.pl/search?q=%C5%9Brednia...lient=firefox-a

Nie widzisz różnicy między 1,89 a 1890 metrów?

Napisany przez: Zbrojny 15/07/2009, 18:12

QUOTE(Ramond @ 15/07/2009, 15:31)
QUOTE
Te ŚREDNIE to zwodnicze som

http://www.google.pl/search?q=%C5%9Brednia...lient=firefox-a

Nie widzisz różnicy między 1,89 a 1890 metrów?
*



Oj czepiacie sie - a moze to nie chodzilo o 1.89m, a o: 1.89km, tylko, ze ktos zjadl jedna litere. Ot co.

Napisany przez: swatek 15/07/2009, 19:05

QUOTE(Ramond @ 15/07/2009, 17:31)
Nie widzisz różnicy między 1,89 a 1890 metrów?

Czytając o lodowcach Arktyki czy też Antarktydy zawsze mam w pamięci poniższy fragment:

QUOTE
Nowe światło na wiarygodność datowania warstw lodowych rzuciło odkopanie w 1989 roku sześciu amerykańskich myśliwców typu Lightning i dwu latających fortec B17, które w czasie drugiej wojny światowej zostały zmuszone do awaryjnego lądowania na Grenlandii, zaledwie 200 km na południe od Dye 3, klasycznego miejsca pomiarów CO2 w lodzie. Samoloty te po 47 latach znaleziono na głębokości 78 m, a nie 12 m, jak to oceniali glacjologowie za pomocą metod izotopowych.


http://archiwum.wiz.pl/1998/98051700.asp

i tego wychodzi roczny przyrost 78/47 = 1,66. Także 1,89 m jest rzeczywiście ponad miarę.

Napisany przez: Ramond 16/07/2009, 17:26

QUOTE
i tego wychodzi roczny przyrost 78/47 = 1,66. Także 1,89 m jest rzeczywiście ponad miarę.

Ludzie, czytajcie ze zrozumieniem! W cytowanym artykule nie było nic o przyroście, tylko o grubości pokrywy lodowej! Dla kogoś najwyraźniej m czy km znaczy to samo, ale żeby dorabiać do tego fałszywe wytłumaczenie...

Napisany przez: sargon 16/07/2009, 17:48

W przypadku globalnego ocieplenia nie powinien nikogo dziwić przyrost lodu na biegunie - to pozorny paradoks. Podwyższona temperatura wód podbiegunowych powoduje zwiększenie parowania, a wilgoć z oceanu w zwiększonej ilości opada na pobliski ląd w postaci sniegu, ktory zamienia się ... w lód. smile.gif
Ryszkiewicz "Ziemia i życie" s. 258 przyp. 5.

Oczywiście wskutek podwyższonej temperatury wzmaga się też tempo topnienia lodu, ale rezultat końcowy (tzn przyrost lud ubytek czapy lodowej) zalezy od tego, co przeważa - ablacja czy akumulacja.

Napisany przez: emigrant 16/07/2009, 17:56

QUOTE(sargon @ 16/07/2009, 18:48)
W przypadku globalnego ocieplenia nie powinien nikogo dziwić przyrost lodu na biegunie - to pozorny paradoks.


laugh.gif laugh.gif laugh.gif Mało się naczytałem, że naukowcy biją na alarm, bo na biegunach lodu ubywa z powodu ocieplenia?

Lodu przybywa-ocieplenie, lodu ubywa-też ocieplenie... laugh.gif

Napisany przez: Ramond 16/07/2009, 17:57

Tja, ale dla niektórych największym problemem związanym z globalnym ociepleniem jest topnienie lądolodów polarnych i związane z tym podniesienie poziomu mórz smile.gif

Napisany przez: sargon 16/07/2009, 18:29

QUOTE(emigrant @ 16/07/2009, 18:56)
QUOTE(sargon @ 16/07/2009, 18:48)
W przypadku globalnego ocieplenia nie powinien nikogo dziwić przyrost lodu na biegunie - to pozorny paradoks.
laugh.gif laugh.gif laugh.gif Mało się naczytałem, że naukowcy biją na alarm, bo na biegunach lodu ubywa z powodu ocieplenia?

Lodu przybywa-ocieplenie, lodu ubywa-też ocieplenie... laugh.gif
*
No - i pomyśleć że jeszcze niektorzy wierzą, zę klimat się nie ociepla smile.gif

Napisany przez: kundel1 16/07/2009, 18:36

Jakieś ocieplenie jest na pewno, myślę, że wszyscy, którzy mają ponad 40 lat mogą to potwierdzić z własnych obserwacji (do lat 70 było więcej dni śnieżnych w zimie), tyle że nie wiadomo, jak wielki wpływ na to ma człowiek. Przypuszczam, że znacznie mniejszy, niż to twierdzą ekoterroryści.

Napisany przez: Ramond 16/07/2009, 18:54

QUOTE
No - i pomyśleć że jeszcze niektorzy wierzą, zę klimat się nie ociepla smile.gif

Tja, najlepszy dowód na globalne ocieplenie, że dzisiaj mamy w Szczecinie aż szósty (sic!) dzień w tym roku, kiedy temperatura przekroczyła 25 stopni... tongue.gif

Napisany przez: florek-XXX 17/07/2009, 10:40

Najważniejsze problemy wynikające z globalnego ocieplenia to:
1. Destabilizacja klimatu planety, prowadząca do jego załamania się.
2. Ogólny wzrost średnich temperatury i spadek sumy opadów nad lądami (a tylko te nas interesują).
3. Podnoszenie się poziomu wszchoceanu wynikające z topnienia lodowców.
4. Wysychanie rzek zasilanych przez lodowce górskie, wynikające z topnięcia tych lodowców.

Roztrząsanie w kółko skutków procesu globalnego ocieplenia nie ma jednak większego sensu, jeżeli ludzkość nie zacznie zmniejszać rocznej emisji gazów cieplarnianych które "napędzają" globalne ocieplenie.
W przeciwnym razie nasz gatunek czeka wymarcie do końca XXI wieku (tzn. w ciągu 90 lat).

Napisany przez: mariusz 70 17/07/2009, 10:57

Ja szczerze powiedziawszy watpie.Ten rok jest jeszcze cieply,ale w ubieglym jednej nocy mialem -18 stopni,a w kominku palilem do polowy czerwca(Hiszpania,prow.Walencja,ok.800 m n.p.m).Ocieplenie jak cholera.Zauwazam tez pewna prawidlowosc w medialnych komentarzach,jak jest goraco to sie mowi o globalnym ociepleniu,jezeli temperatury spadaja jest to -globalna zmiana klimatyczna.Zawsze mozna wszystko odpowiednio zinterpretowac.

Napisany przez: florek-XXX 17/07/2009, 12:29

Mariusz 70, a jednak - całkiem obiektywnie, na bazie obserwacji satelitarnych - możemy stwierdzić że zasięg lodu pływającego w północnym kole podbiegunowym z każdym rokiem jest mniejszy.
Zatem średnia temperatura tamtejszych wód musi rosnąć, mimo że w kołach podbiegunowych temperatury są niższe niż gdziekolwiek na świecie.
Tak samo możemy powiedzieć że szybko maleje zasięg tropikalnych lasów deszczowych.

6 września 2008 roku wystrzelony został satelita GeoEye-1, który obecnie okrąża Ziemię w odległości 423 mil
Satelita kontrolowany jest przez Narodową Agencją Wywiadowczą Stanów Zjednoczonych.
Jest to satelita zdolny do wykonywania zdjęć w najwyższej rodzielczości spośród satelitów do których mają dostęp prywatne firmy, a w tym przypadku tylko jedna firma - Google.
Zdjęcia wykonywane za pośrednictwem GeoEye-1 są wykorzystywane przez programy Google Eartch i Google Maps.

Napisany przez: emigrant 17/07/2009, 12:41

QUOTE(florek-XXX @ 17/07/2009, 13:29)
Tak samo możemy powiedzieć że szybko maleje zasięg tropikalnych lasów deszczowych.
*



To akurat nie ma nic wspólnego ze zmianami klimatu, tylko gospodarką.

Napisany przez: florek-XXX 17/07/2009, 12:50

Emigrant napisał:
"To akurat nie ma nic wspólnego ze zmianami klimatu, tylko gospodarką."

To prawda. Podałem tę informację tylko jako przykład wykorzystania zdjęć satelitarnych do oceny stanu środowiska naturalnego Ziemi.

Napisany przez: silent_hunter 17/07/2009, 12:57

Na Marsie też zachodzi tzw. 'globalne ocieplenie" i nie jest to wynik działania paskudnych "roverów" biggrin.gif :
http://news.nationalgeographic.com/news/2007/02/070228-mars-warming.html



Napisany przez: florek-XXX 17/07/2009, 13:10

Silent Hunter, ale co biosfera Marsa ma do stracenia ?
Porównaj zróżnicowanie form życia na Marsie ze zróżnicowaniem form życia na Ziemi.

Nowozelandzki badacz, profesor Peter Barrett jest zdania że ludzie mogą wyginąć w wyniku katastrofy klimatycznej do końca XXI wieku:

http://www.abovetopsecret.com/forum/thread99335/pg1

Osobiście uważam że jego obawy są uzasadnione.


Napisany przez: silent_hunter 17/07/2009, 14:31

...tylko morał z tej bajki nie jest taki jak to próbują przedstawic aktywiści Gore'a.

Gore, Moore cudnie pouczają ludnośc miast i wsi ale nie przeszkadza im to posiadac i jeździc wielkimi SUV, mieszkac w posiadłościach zżerających 10-krotnie wiecej energii niż przecietna. dry.gif

Napisany przez: sargon 17/07/2009, 14:55

QUOTE(Hauer)
Wrzuć kostke lodu do wody w szklance, poczekaj az sie roztopi i zobacz o ile podniósł się poziom
Jak wrzucisz kostkę lodu do szklanki z wodą to poziom się podniesie, ponieważ dojdzie dodatkowa ilośc wody (w postaci lodu), której wcześniej w szklance nie było.
Lądolody arktyczny i antarktyczny nie są lodem pływającym, zasadniczo spoczywają na lądzie (pomijając obniżenie Antarktydy z uwagi na masę lądolodu) - ich stopienie się spowoduje podniesienie się poziomu oceanów.


QUOTE(florek-XXX)
całkiem obiektywnie, na bazie obserwacji satelitarnych - możemy stwierdzić że zasięg lodu pływającego w północnym kole podbiegunowym z każdym rokiem jest mniejszy.
Istotnie, napomyka o tym wspomniany przeze mnie Ryszkiewicz, s. 258.
Z kolei o zmniejszaniu się powierzchni szelfowych lodowców antarktycznych w ostatnich latach traktuje S. Stanley "Historia Ziemi" str. 684-685 (ramka).

Napisany przez: komar47 17/07/2009, 15:08

"Nowozelandzki badacz, profesor Peter Barrett jest zdania że ludzie mogą wyginąć w wyniku katastrofy klimatycznej do końca XXI wieku"
Jeśli profesor Barrett jest najwybitniejszym nowozelandzkim badaczem, to należy współczuć temu biednemu krajowi z powodu skandalicznie niskiego poziomu jego naukowców.

Jest regułą, że każdy temat nośny medialnie uaktywnia rzesze pseudonaukowców.
Także u nas nie brakuje hochsztaplerów, którzy oferują genialne wynalazki, na przykład ten, który ostatnio obiecuje, że przerobi dwutlenek węgla na metanol.

Napisany przez: florek-XXX 17/07/2009, 16:15

W erze przedindustrialnej stężenie Co2 w atmosferze wynosiło 280 ppm (cząsteczek na milion).
Obecnie - według danych z 2008 roku - wynosi 394 ppm, i zwiększa się w coraz większym tempie.
Dotychczas nie opublikowano wyników żadnych pomiarów z 2009 roku, ale - bazując na dotychczasowym trendach - szacuję aktualne stężenie Co2 w atmosferze na 397 ppm.
Zatem w ciągu ostatnich 150 lat (co w skali geologicznej jest okresem bardzo krótkim) stężenie dwutlenku w atmosferze wzrosło aż o 42%.

Napisany przez: Ramond 17/07/2009, 17:39

QUOTE
No jakby kogoś miało zalać...

Skoro lodu nie ubywa tylko PRZYBYWA, to raczej nie zaleje.
QUOTE
Tez problematyczne. Przeciez ten lód co pływa po północy ma wieksza objetośc niz H2O w płynie. Jesli się stopi to ...poziom morza spadnie smile.gif ?


Po pierwsze, pisałem o lądolodzie, nie lodzie pływającym. Po drugie - jak ktoś to już wyjaśnił, topnienie lodu pływającego nie wywołuje żadnych zmian poziomu morza.
QUOTE
Najważniejsze problemy wynikające z globalnego ocieplenia to:
1. Destabilizacja klimatu planety, prowadząca do jego załamania się.

Klimat jest z natury niestabilny i "załamuje się" co najmniej raz na paręset lat.
QUOTE
3. Podnoszenie się poziomu wszchoceanu wynikające z topnienia lodowców.

Lodowców? Wody w lodowcach jest zbyt mało, by wywrzeć jakikolwiek istotny wpływ. Co innego z lądolodami, które...przyrastają.
QUOTE
Roztrząsanie w kółko skutków procesu globalnego ocieplenia nie ma jednak większego sensu, jeżeli ludzkość nie zacznie zmniejszać rocznej emisji gazów cieplarnianych które "napędzają" globalne ocieplenie.

Brak udowodnionej zależności przyczynowo skutkowej między emisją CO2 przez człowieka a temperaturami. Sprawdź zresztą, ile CO2 emituje cywilizacja ludzka, a ile np. wybuchy wulkanów.
QUOTE
W przeciwnym razie nasz gatunek czeka wymarcie do końca XXI wieku (tzn. w ciągu 90 lat).


Bzdura. Człowiek pierwotny przetrwał już parę glacjałów i interglacjałów, w tym okresów cieplejszych niż to, co obecnie mamy lub czego się spodziewamy. Dlaczego człowiek cywilizowany miałby nie przetrwać?
QUOTE
Mariusz 70, a jednak - całkiem obiektywnie, na bazie obserwacji satelitarnych - możemy stwierdzić że zasięg lodu pływającego w północnym kole podbiegunowym z każdym rokiem jest mniejszy.

Wręcz przeciwnie, całkiem obiektywnie mozemy stwierdzić, że obecny zasięg lodu pływającego w północnym kole podbiegunowym jest większy od średniej wieloletniej, a również w ciągu paru ostatnich lat waha się w standardowych granicach. Mały wybór: http://wattsupwiththat.com/?s=ice+pack
QUOTE
6 września 2008 roku wystrzelony został satelita GeoEye-1, który obecnie okrąża Ziemię w odległości 423 mil
Satelita kontrolowany jest przez Narodową Agencją Wywiadowczą Stanów Zjednoczonych.
Jest to satelita zdolny do wykonywania zdjęć w najwyższej rodzielczości spośród satelitów do których mają dostęp prywatne firmy, a w tym przypadku tylko jedna firma - Google.
Zdjęcia wykonywane za pośrednictwem GeoEye-1 są wykorzystywane przez programy Google Eartch i Google Maps.


Jaki to ma związek z tematem?
QUOTE
W erze przedindustrialnej stężenie Co2 w atmosferze wynosiło 280 ppm (cząsteczek na milion).

W CAŁEJ erze przedindustrialnej, czy po prostu pod koniec Małej Epoki Lodowcowej?

Napisany przez: sargon 17/07/2009, 18:48

QUOTE(Ramond)
QUOTE
Mariusz 70, a jednak - całkiem obiektywnie, na bazie obserwacji satelitarnych - możemy stwierdzić że zasięg lodu pływającego w północnym kole podbiegunowym z każdym rokiem jest mniejszy.

Wręcz przeciwnie, całkiem obiektywnie mozemy stwierdzić, że obecny zasięg lodu pływającego w północnym kole podbiegunowym jest większy od średniej wieloletniej, a również w ciągu paru ostatnich lat waha się w standardowych granicach. Mały wybór: http://wattsupwiththat.com/?s=ice+pack
Waha się, jednak trend ogolny jest malejący:
http://wattsupwiththat.com/2009/05/31/arctic-sea-ice-time-lapse-from-1978-to-2009-using-nsidc-data/

Wykres:
http://noconsensus.files.wordpress.com/2009/05/north-ice-area2.jpg


QUOTE
W CAŁEJ erze przedindustrialnej, czy po prostu pod koniec Małej Epoki Lodowcowej?
Sam się zastanawiałem.
Na Wiki jest ciekawy artykuł, który by to potwierdzał:
http://en.wikipedia.org/wiki/Carbon_dioxide_in_the_Earth%27s_atmosphere

Z kolei wspomniane w artykule wyniki z odwiertów antarktycznych (nie tylko CO2 zresztą) można podejrzeć tu:
http://www.ncdc.noaa.gov/paleo/pubs/ipcc2007/fig63.html (strona ogólna)
ftp://ftp.ncdc.noaa.gov/pub/data/paleo/icecore/antarctica/epica_domec/edc-co2-2008.txt (dane nt. stęzenia CO2)
Zestawienie w pkt. "3. Composite CO2 record (0-800 kyr BP)"


Wyciąg z tych danych dla okresu 137-2000 BP (czyli ok. 1813 n.e. - 50 p.n.e.), przedstawia się nastepująco:
http://img18.imageshack.us/i/stezenieco2.jpg/

Wahania są jak widać nieznaczne.
Ogolnie dla okresu 137-798512 BP stężenie CO2 waha się w granicach od 171 - 298 ppm.

Napisany przez: Ramond 18/07/2009, 14:44

QUOTE
Gołym okiem widać że wiele niedźwiedzi polarnych, nie mogąc odnaleźć pól lodowych, po prostu topi się w oceanie.

Konkretnie gdzie je gołym okiem widzisz?

Napisany przez: florek-XXX 18/07/2009, 16:00

Ramond napisał:
"Niedźwiedzie polarne są zwierzętami morskimi i świetnie pływają."

Właściwie to jest zwierze lądowe. Fakt że dobrze pływa ale nie może pływać w nieskończoność. Jeżeli nie znjdzie lądu/pola lodowego, to utopi się.

Ramond napisał:
"Przeniósł się ktoś o 40 lat w przyszłość, żeby sporządzić ten obrazek?"

Ten obrazek opracowano w oparciu o obecne trendy zmian klimatycznych.

Ramond napisał:
"Nawiasem mówiąc:
Mniejsza na o zdjęcia satelitarne i wykresy."

Chodziło mi o to że jeżeli ktoś nie wierzy w rezultaty analizy zdjęć satelitarnych, to może się oprzeć się na obserwacjach wzrokowych (bezpośrednich lub pośrednich).


Napisany przez: sargon 18/07/2009, 16:19

QUOTE(emigrant)
Przecież pisano tu, że ocieplenie wpływa na zwiększenie ilości lodu. Miał to być paradoks. To się zdecydujcie...
Zmniejsza się powierzchnia lodu morskiego i lodowców szelfowych, a powiększają się lądolody (konkretniej przyrastają na grubośc).

Napisany przez: emigrant 18/07/2009, 21:53

Wśród większości klimatologów (mam na myśli naukowców, nie hochsztaplerów w rodzaju Ala Gore)panuje przekonanie, że właściwie nie ma dowodów na ocieplanie się klimatu. Ci, co twierdzą, że jednak takie ocieplenie następuje wskazują na cykliczność tego procesu (np. w Średniowieczu, kiedy zaludniano Grenlandię klimat był cieplejszy (pewnie też Zieloni nie dopilnowali wink.gif ) wszyscy się natomiast zgadzają, że jeżeli klimat się będzie ocieplał, to człowiek nie będzie miał na to żadnego wpływu.

Napisany przez: sargon 18/07/2009, 22:13

QUOTE(emigrant)
Wśród większości klimatologów (mam na myśli naukowców, nie hochsztaplerów w rodzaju Ala Gore) panuje przekonanie, że właściwie nie ma dowodów na ocieplanie się klimatu.
Nie do końca. Nie chodzi konkretnie o ocieplanie się klimatu, bo to jest faktem niepodważalnym, ze sie ociepla, tylko na to, że to głównie człowiek za to odpowiada, co sugeruje Gore i jemu podobni.
Z tego co pamiętam to Gore twierdził jakoby na Sląsku dzieci były zabierane do kopalń żeby sobie świeżym powietrzem pooddychały... smile.gif

QUOTE
Ci, co twierdzą, że jednak takie ocieplenie następuje wskazują na cykliczność tego procesu (np. w Średniowieczu, kiedy zaludniano Grenlandię klimat był cieplejszy
Jeśli chodzi o porównanie z "dzisiaj", to od kilku (czy nawet kilkunastu) lat jest już cieplej niż w czasie "optimum średniowiecznego"
http://www.ncdc.noaa.gov/paleo/pubs/jones2004/jones2004.html
http://www.ncdc.noaa.gov/paleo/ei/ei_reconsa.html
http://www.ncdc.noaa.gov/paleo/pubs/mann2003b/mann2003b.html
http://www.ncdc.noaa.gov/paleo/pubs/moberg2005/moberg2005.html
http://www.ncdc.noaa.gov/paleo/pubs/darrigo2006/darrigo2006.html



QUOTE(florek-XXX)
Dla ciekawostki powiem że dzisiaj w słońcu było u mnie 54,5 stopnia C.
Nie ma sensu mierzyć temperatury powietrza w słońcu.

Napisany przez: emigrant 18/07/2009, 22:18

QUOTE(sargon @ 18/07/2009, 23:13)
Jeśli chodzi o porównanie z "dzisiaj", to od kilku (czy nawet kilkunastu) lat jest już cieplej niż w czasie "optimum średniowiecznego"


W czasie średniowiecznej "kolonizacji" Grenlandii było tam zielono. Więc jak to: teraz jest cieplej?

Napisany przez: sargon 18/07/2009, 22:19

QUOTE(emigrant)
W czasie średniowiecznej "kolonizacji" Grenlandii było tam zielono. Więc jak to: teraz jest cieplej?
Konkretnie jak było zielono?

Napisany przez: emigrant 18/07/2009, 22:23

Wiem, że wypasano bydło i hodowano owce.

Napisany przez: sargon 18/07/2009, 22:36

W obecnych czasach też - już od lat 20-tych XX w. Tyle, ze hodowcom szło (i idzie) mniej wiecej tak samo jak Wikingom. Czyli kiepsko.
Diamond "Upadek" s. 192, 225-226
http://www.greenland-guide.gl/reg-south.htm


Ponadto zapodałem wcześniej rekonstrukcje, z których wynika, ze dziś jest już cieplej.

Napisany przez: emigrant 19/07/2009, 8:27

QUOTE(sargon @ 18/07/2009, 23:36)
W obecnych czasach też - już od lat 20-tych XX w. Tyle, ze hodowcom szło (i idzie) mniej wiecej tak samo jak Wikingom.


Szło całkiem nieźle, póki po paruset latach klimat nie zaczął się ochładzać i, co gorsze zaczęły występować problemy ze zdegenerowaniem populacji ludzkiej za względu na zbyt słabe wymieszanie kodu.

Napisany przez: sargon 19/07/2009, 8:31

QUOTE(emigrant)
Szło całkiem nieźle, póki po paruset latach klimat nie zaczął się ochładzać i, co gorsze zaczęły występować problemy ze zdegenerowaniem populacji ludzkiej za względu na zbyt słabe wymieszanie kodu.
W jednym i drugim przypadku dochodziło do degradacji gleb - m.in. z uwagi na nadmierny wypas. I tego sie nie ominie inaczej niż ograniczając wielkość stad.

Napisany przez: mariusz 70 19/07/2009, 8:49

30 lat temu mielismy panike zwiazana z AIDS,pozniej byla zniszczona powloka ozonowa,wsciekle krowy,ptasia i ostatnio swinska grypa.Pomimo uplywu 20 lat nie nastapila katastrofa zwiazana ze zniszczeniem powloki ozonowej.Nie kupowalem specjalnych okularow czy wymyslnych kremow.Chwalic Boga czasami tylko choruje na kaca i nic wiecej mi nie dolega.Aids tez pozostaje przypadloscia marginesu.Ciekawe jak sie zakonczy historia cieplarniana.Publikowanie mapek zawierajacych dane z 2050 to chyba wkraczanie w kompetencje Nostrodamusa.

Napisany przez: emigrant 19/07/2009, 10:34

QUOTE(sargon @ 18/07/2009, 23:13)
Nie do końca. Nie chodzi konkretnie o ocieplanie się klimatu, bo to jest faktem niepodważalnym, ze sie ociepla,


Nieprawda. Jak pisałem opinie wśród fachowców są podzielone. Np. czytałem świetny artykuł w Rzeczpospolitej Pt. Misie polarne mają się dobrze, gdzie autorka przedstawia zarówno opinie środowiska klimatologów jak i przekręty związane z wyłudzaniem pieniędzy na walkę z ociepleniem . Jak znajdę, podam datę gazety.

Napisany przez: sargon 19/07/2009, 11:21

Tia, chodzi Ci zapewne o ten artykuł, ktory zaczyna się słowami "Obecne ocieplenie klimatu"...
http://www.rp.pl/artykul/62966,279563_Misie_polarne__nadal_maja_sie_dobrze.html

Artykuł ciekawy, ale Rzeczpospolita nie jest źródłem naukowym. Równie dobrze można się powoływać na GW.

Napisany przez: emigrant 19/07/2009, 11:27

Tak, to ten artykuł.

Z tym powoływaniem się na gazety, to niezupełnie tak.
Oczywiście, ze nie są to źródła naukowe, ale często wypowiadają się tam profesorowie danych specjalizacji. I co, nie powołasz się np. na śp.Wieczorkiewicza, bo napisał coś w gazecie, nie w książce?

Wracając do artykułu. to faktycznie nie jest on autorstwa profesora lecz dziennikarki, ale raz, że ona się powołuje na znawców tematu, dwa można się także odnieść do zdania dziennikarza, prawda?

Co sądzisz o samym artykule?

Napisany przez: sargon 19/07/2009, 11:45

QUOTE(emigrant)
Wracając do artykułu. to faktycznie nie jest on autorstwa profesora lecz dziennikarki, ale raz, że ona się powołuje na znawców tematu, dwa można się także odnieść do zdania dziennikarza, prawda?

Co sądzisz o samym artykule?
Artykuł jest imho odpowiedzią na skrajne poglądy w srodowisko klimatologów i jest to odpowiedź równie skrajna. Autorka niby na coś sie tam powołuje (na jedną konkretnie sprecyzowaną publikację, reszta to same ogólniki - owe "liczne prace w ogromnej ilości różnych dziedzin"), ale de facto polemizuje ze skrajnymi poglądami, nie z umiarkowanymi, ktore wedle mojej wiedzy dominują w środowisku naukowym.
Inna sprawa, ze to własnie sensacyjne doniesenia typu "za pięć lat zatonie NY" sa bardziej chwytliwe, to im poświęca się więcej miejsca (wiadomo, wyższa sprzedaż) a więc i do takich podczepiają się ludzie typu Al Gore.

Weźmy jeszcze kwestię owego raportu IPCC (fakt, ze skompromitowanego). Autorka pisze:
"O istnieniu średniowiecznej i rzymskiej fazy ocieplenia nie można było się dowiedzieć ze słynnego i teraz już całkowicie skompromitowanego wykresu IPCC o kształcie kija hokejowego, z którego bazy danych te niewygodne fazy zostały usunięte"
Faktem jest, ze nie dowiemy się tego z owej prognozy, ale nie dlatego, ze dane zostały usunięte, tylko dlatego, ze dotyczyła ona przewidywanego w przyszłości wzrostu koncentracji CO2, wiec z antykiem czy średniowieczem mało miał wspólnego.
Równie dobrze mozna mieć zastrzeżenia do książki o Poznańskim Czerwcu, ze nie opisuje podbojów Cezara smile.gif

EDIT:
Ponadto już myślałem, że będe jej musiał arzucić, ze się myli:
"Wynika też z badań, że wzrost poziomu oceanów w przeszłości – podczas okresów ocieplania, lecz również oziębiania – bywał nieporównywalnie większy niż dziś: po ostatniej epoce lodowej poziom mórz podniósł się o około 120 metrów. Po czym, gdy lody stopniały, wzrost ten spowolniał i w końcu – kilka tysięcy lat temu – wydaje się, że się ustabilizował."

Ale jednak nie, bo chwile wczesniej pisze, ze:
"Ci spośród specjalistów, którzy są gotowi zaryzykować przepowiednię, szacują wzrost poziomu oceanów w XXI wieku na 10 – 15 cm – taki sam mniej więcej jak w poprzednich wiekach. Nie widzą powodów, aby obawiać się większego niż poprzednio wzrostu poziomu mórz. Zwłaszcza że podczas ocieplania cieplejszy ocean wyparowuje więcej wody, z której część – znanymi, choć też skomplikowanymi mechanizmami – wędruje do Arktyki, gdzie zamarza jako śnieg i lód, wskutek czego poziom morza opada."

To niech się zdecyduje, czy się ustabilizował, czy bedzie się podnosił (tak jak w poprzednich wiekach), czy tez opada.

Z danych które mam wynika, ze jednak się wznosi, co ciekawe, włąsnie w granicach 10-15 cm.
Ch. D .Schonwiese "Klimat i człowiek" str.136 (tabela): wg różnych autorów 9-14 cm (dla lat 1910-1990)
Duxbury, Duxbury, Sverdrup "Oceany świata" - o podnoszeniu się poziomu morza w ostatnim stuleciu str. 405-406: różnica poziomów ok. 15 cm. Obecnie podnosi się o ok. 3,9 +/-0,8 mm rocznie (wg pomiarów satelitarnych).
Z kolei Boryczka zają sie Bałtykiem:
"Zmiany klimatu Ziemi" str. 104, rys. 5.2
"Podnoszenie się poziomu Morza Bałtyckiego w Świnoujściu w latach 1812-1990". Wykres pokazuje podnoszenie się poziomu morza w tempie średnio 4,5 cm / 100 lat

koniec EDITA

Niemniej w artykule tym negowany jest duży wpływ człowieka na ocieplenie, nie samo ocieplenie w ogóle.

Napisany przez: bagratuni 19/07/2009, 12:04

[quote=emigrant,18/07/2009, 22:18]

CODE
W czasie średniowiecznej "kolonizacji" Grenlandii było tam zielono. Więc jak to: teraz jest cieplej?

Nie emigrancie, nie było zielono (moża poza niewielkim fragmentem wyspy). Powszechnie uznaje się, że nazwa Grenlandia powstała dla celów marketingowych smile.gif

Napisany przez: emigrant 19/07/2009, 12:05

QUOTE(bagratuni @ 19/07/2009, 13:04)
Nie emigrancie, nie było zielono (moża poza niewielkim fragmentem  wyspy).  Powszechnie uznaje się, że nazwa Grenlandia powstała dla celów marketingowych smile.gif


Cały czas miałem na myśli południowo- wschodni kraniec wyspy. Nie jej wnętrze lub północną część.

Napisany przez: sargon 19/07/2009, 12:09

Tzn. Grenlandia na pewnio nie była cała zielona, ale coś tam zielonego mogło być - na stronie którą wyżej podałem widać na dwóch zdjęciach rozległe zielone łąki (czasy obecne).
W pd. części wyspy of course.

Napisany przez: emigrant 19/07/2009, 12:18

Przeczytałem artykuł jeszcze raz. Masz rację, że autorka daje odpór skrajnościom pisząc, że klimatolodzy zgadzają się, że wszystko wskazuje, ze jesteśmy rzeczywiście w fazie ocieplenia, która trwa od ok. 150 lat i jest zgodna z cyklem, który trwa od milionów lat i że nie mamy na to wpływu.

To jednak zasadniczo może zmienić u człowieka pogląd na apele klimatologów, którzy winą obarczają cywilizację, domagając się ciągle funduszy na walkę z ociepleniem i każą mi wyłączać lodówkę, podczas gdy sami na wypasione konferencje przylatują własnymi jetami (Al Gore)

Napisany przez: silent_hunter 19/07/2009, 13:04

QUOTE(emigrant @ 19/07/2009, 6:18)
To jednak zasadniczo może zmienić u człowieka pogląd na apele klimatologów, którzy winą obarczają cywilizację, domagając się ciągle funduszy na walkę z ociepleniem i każą mi wyłączać lodówkę, podczas gdy sami na wypasione konferencje przylatują własnymi jetami (Al Gore)
*


Napisałem już to przy okazji GMO... Tzw. "klimatolodzy" i wszelkiej maści enviromentaliści to przemalowane na zielono bastiony komunizmu. Lud pracujący miast i wsi na bogatym Zachodzie dorobił się już własnych domków i samochodów więc najefektywniej wychodzi straszenie kapitalistycznym podtruwaniem jego ogródków i nakręcanie poczucia winy za współudział w zniszczeniu "tych pięknych okoliczności przyrody i niepowtarzalnej" wink.gif .
Obfite opady, susza, za gorąco , za zimno, lody się topią albo zamarzają, doesn't matter, dla aktywistów jeżdżących wielkimi SUV i korzystających na lewo i prawo ze zdobyczy cywilizacji zawsze będzie to powód do bicia na alarm i wymagania od przeciętnego obywatela gotowości do poświęceń... w imię wzniosłej idei.
I tak oto cykliczna, zmiennośc aktywności naszego biednego słoneczka wykorzystywana jest w polityce....Oj gore, Gore... wink.gif

pzdr

Napisany przez: NeoJasnogród 19/07/2009, 13:21

Niedojrzałe pomidory,z wierzchu zielone, w środku czerwone.Po prostu czerwoni lewaccy rozbójnicy i kłamcy robiący skok na kasę i dążący do zniewolenia obywateli.Skoro tacy z nich ekolodzy,niech zaczną od siebie.Kłania się "Paradyzja" i "Limes inferior" Zajdla.

QUOTE
W jednej z firm (Hara) poważne sumy zainwestował Al Gore, sztandarowa postać zielonego lobby, autor filmu "Niewygodna prawda". Ironią losu jest, że najbardziej niewygodna prawda ujrzała światło dzienne już po zdobyciu przez byłego amerykańskiego wiceprezydenta Oscara, kiedy media obiegły rachunki za energię zużytą w posiadłości Gore'ów w Nashville. Wynikało z nich, że państwo Gore zużyli, bagatela, 22,619 kilowatogodziny energii elektrycznej w jednym tylko miesiącu, średnio dwa razy tyle, ile zwykły Amerykanin zużywa przeciętnie w ciągu całego roku.

Sam film Gore'a dofinansował Jeff Skoll, były prezydent eBay, partner inwestycyjny Gore'a, założyciel funduszu zaporowego (hedge fund) Capricorn Investment Group, LLC, w który Al Gore zainwestował 35 milionów dolarów.

Według źródeł Bloomberg News Al Gore zakończył karierę polityczną jako wiceprezydent z sumą 2 mln dolarów na koncie. Według danych Fast Company w 2007 r. jego fortuna sięgnęła już ponad 100 milionów dolarów uzyskanych z inwestycji w przedsiębiorstwa produkujące zielone technologie i ciągle rośnie. Największą kurą znoszącą zielone jajka jest dla Gore'a partnerstwo z firmą inwestycyjną Kleiner, Perkins, Caufield & Byers z Kalifornii, która m.in. chce wypuścić na amerykański rynek 50 tys. samochodów elektrycznych.

Na "zielony pociąg" załapali się inni promotorzy ustawy. Przewodnicząca Izby Reprezentantów, demokratka Nancy Pelosi, zainwestowała od 50 do 100 tys. dolarów w korporację Clean Energy Fuels. A współautor ustawy, demokrata z Massachusetts, Edward Markey podobne kwoty w Firsthand Technology Value Fund.

http://www.rp.pl/artykul/2,334129_Kolonko__Ocieplenie_czy_globalna_sciema_.html
Z resztą teraz lewacy nie mówią się o "globalnym ociepleniu" tylko o "niestabilności klimatycznej".

Napisany przez: kundel1 19/07/2009, 13:40

QUOTE(florek-XXX @ 18/07/2009, 17:31)
Hauer napisał:
"Pamiętam jak 15 lat lemu straszyli, że ropa sie skonczy za 30 lat"

A skąd wiesz że to nieprawda ? Może za 15 lat faktycznie wyczerpią się te wszystkie złoża ropy naftowej których eksploatacja jest opłacalna.
*



Wtedy stanie się opłacalna eksploatacja tych, których dziś nie opłaca się eksploatować, choć na pewno wzrośnie presja na rozwiązania alternatywne.

Napisany przez: Leliwa 19/07/2009, 13:42

Sami sobie naważyli piwa a teraz próbują je wypić.

Czego ludzie nie wymyślą 4 lata temu miały być autobusy amfibia, teraz w Ameryce buduje się na większą skalę baterie słoneczne, w Japonii będą motocykle elektryczne.

Prawdopodobnie i tak ziemia przestanie istnieć słońce, ma coraz więcej plam, a za miliard lat stanie się wielką bombą wodorową. Ciekawe czy na niebieskiej planecie będzie jeszcze życie

Napisany przez: Dagome 19/07/2009, 13:46

QUOTE
Niedojrzałe pomidory,z wierzchu zielone, w środku czerwone.Po prostu czerwoni lewaccy rozbójnicy i kłamcy robiący skok na kasę i dążący do zniewolenia obywateli.Skoro tacy z nich ekolodzy,niech zaczną od siebie.Kłania się "Paradyzja" i "Limes inferior" Zajdla.


Jakie niedojrzałe?! Lewactwo, toż to wyjatkowo profesjonalne i skuteczne finansowo zajęcie, dojrzałość techniczna bezdyskusyjna. I żadne tam pomnidory. Arbuzy!! Naturalnie czerwone w środku z dojrzałości, słodko kuszące a z wierzchu zieleń udające. To czysta gra w "zielone".

Napisany przez: Leliwa 19/07/2009, 13:49

QUOTE
QUOTE
QUOTE
"Pamiętam jak 15 lat lemu straszyli, że ropa sie skonczy za 30 lat
A skąd wiesz że to nieprawda ? Może za 15 lat faktycznie wyczerpią się te wszystkie złoża ropy naftowej których eksploatacja jest opłacalna.

Wtedy stanie się opłacalna eksploatacja tych, których dziś nie opłaca się eksploatować, choć na pewno wzrośnie presja na rozwiązania alternatywne.
Po co czekać 15 lat?
Przecież w 2012 roku kończy się kalendarz Majów i zaczyna Euro w Polsce.

Napisany przez: Ramond 19/07/2009, 14:24

QUOTE
Prawdopodobnie i tak ziemia przestanie istnieć słońce, ma coraz więcej plam,

Tak się składa, że obecnie Słońce znajduje się w głębokim minimum i od kilkuset dni nie zaobserwowano żadnej plamy słonecznej. I na tym w zasadzie można by zakończyć analizę tego wywodu.
Ale...
QUOTE
a za miliard lat stanie się wielką bombą wodorową.

Jaką znowu wielką bombą wodorową? Reakcje termojądrowe we wnętrzu Słońca trwają cały czas, a problemy będą wtedy, gdy wyczerpie się paliwo. I nie, Słońce nie wybuchnie.

Co do wcześniejszych wypowiedzi:
1/ Nie, ocieplenie klimatu nie jest faktem. Znane wykresy z dramatycznie rosnącą temperaturą są niewiarygodne ze względu na zmianę otoczenia większości stacji pomiarowych - kiedyś leżały na otwartych przestrzeniach, teraz często w środku miast, a więc w tzw. wyspach ciepła. Żeby tylko tyle, czasami położenie tych stacji jest jeszcze zabawniejsze - na płycie lotniska, na terenie zakładu przemysłu ciężkiego, w przydomowych ogródkach (tuż przy grillu) - i te stacje mają być podstawą do określania zmian temperatury rzędu dziesiątych części stopnia Celsjusza?
Kilka przykładów (kto chce, może poszukać pozostałych):
http://wattsupwiththat.com/?s=%22How+not+to+measure+temperature%22
2/ Nie ma żadnego dowodu, że człowiek odpowiada (nie: przyczynia się, tylko właśnie: odpowiada) za zmiany klimatyczne. Nie ma dowodu na to, że obecne zmiany poziomu CO2 są dominującą przyczyną zmian klimatycznych, ani też na to, że działalność człowieka jest główną przyczyną wzrostu zawartości CO2 w atmosferze.
3/ Grenlandia. Czy ktoś powie, że nie jest obecnie zielona?
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/6/60/Brattachurch.jpg/300px-Brattachurch.jpg
http://greenland.nordicvisitor.com/resources/images/Greenland/greenland-tours/GLGT-03/gt3.jpg
http://www.lax-a.is/media//hausmynd/IMG_1201.jpg
http://farm4.static.flickr.com/3265/2718768729_e2b8d0e9ee.jpg
http://www.travelblog.org/Photos/1467564.html
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/79/Igaliku.JPG

Napisany przez: emigrant 19/07/2009, 14:27

No, fakt. Gdyby była bardziej zielona, to już by było wstyd. wink.gif

Napisany przez: sargon 19/07/2009, 14:34

QUOTE(Ramond)
Nie, ocieplenie klimatu nie jest faktem. Znane wykresy z dramatycznie rosnącą temperaturą są niewiarygodne ze względu na zmianę otoczenia większości stacji pomiarowych - kiedyś leżały na otwartych przestrzeniach, teraz często w środku miast, a więc w tzw. wyspach ciepła. Żeby tylko tyle, czasami położenie tych stacji jest jeszcze zabawniejsze - na płycie lotniska, na terenie zakładu przemysłu ciężkiego, w przydomowych ogródkach (tuż przy grillu) - i te stacje mają być podstawą do określania zmian temperatury rzędu dziesiątych części stopnia Celsjusza?
Kilka przykładów (kto chce, może poszukać pozostałych):
http://wattsupwiththat.com/?s=%22How+not+to+measure+temperature%22
Które wspomniane przez Ciebie "niewiarygodne wykresy" pochodzą z danych zebranych z takich własnie stacji?

Napisany przez: Ramond 19/07/2009, 14:47

QUOTE
Które wspomniane przez Ciebie "niewiarygodne wykresy" pochodzą z danych zebranych z takich własnie stacji?

Generalnie WSZYSTKIE publikowane wykresy temperatury uwzględniają dane z takich (i tych) właśnie stacji.

Napisany przez: sargon 19/07/2009, 14:49

OK - wyżej podałem pięć wykresów. Jaki udział miały takie własnie stacje w ich konstruowaniu?

BTW - chętnie zobaczylbym też źródło stwierdzenia, ze klimatolodzy są tak głupi, że nie wiedzą co to wyspa ciepła i de facto nie umieją porządnie temperatury mierzyć...
yyyy, tj. źródła informacji że wykresy "z dramatycznie rosnącą temperaturą" (dramatycznie, czyli jak bardzo?) są niewiarygodne z podanych przez Ciebie wzgledów.


Ktoś inny może napisać, ze wszyscy robiący te pomiary byli po butelce, bo to ciężka praca. Może byli, kto wie... a może nie...

Napisany przez: Ramond 19/07/2009, 15:46

QUOTE
OK - wyżej podałem pięć wykresów. Jaki udział miały takie własnie stacje w ich konstruowaniu?

Udział miały we wszystkich, w części oznaczonej jako "Instrumenta data". Jaki udział procentowo? Ciężko powiedzieć ile ze stacji pomiarowych znajduje się obecnie pod wpływem wysp ciepła.
QUOTE
BTW - chętnie zobaczylbym też źródło stwierdzenia, ze klimatolodzy są tak głupi, że nie wiedzą co to wyspa ciepła i de facto nie umieją porządnie temperatury mierzyć...
yyyy

Czy uważasz, że te 90 przykładów, które wymienia wyszukana przeze mnie strona, to pomiary porządne i reprezentatywne? Powiedziałbym, że niektórzy najwyraźniej są tak głupi.
QUOTE
tj. źródła informacji że wykresy "z dramatycznie rosnącą temperaturą" (dramatycznie, czyli jak bardzo?) są niewiarygodne z podanych przez Ciebie wzgledów.

"Dramatycznie", czyli o jakieś 0,4˚C w ciągu ostatnich 50 lat.
A co do źródeł:
http://www.surfacestations.org/
http://wattsupwiththat.com/?s=urban+heat+island
http://unfccc.int/cop3/resource/docs/1997/sbsta/misc06.htm
http://ams.confex.com/ams/Annual2005/techprogram/paper_84693.htm
http://en.wikipedia.org/wiki/ Historical_temperature_record#Evaluation_of_the_United_States_land_surface_tempe
rature_record

Napisany przez: sargon 19/07/2009, 16:09

Nie no, świetnie - tylko że to że "niektórzy są aż tak głupi" (jak to zresztą wynika z poprzednich linków) czy też że "pewna liczba stacji pomiarowych" jeśt źle usytuowana jak dla mnie nie upoważnia do odrzucania w czambuł wszystkich wskazujących na ocieplenie klimatu opracowań bez wyjątku i twierdzenie na tej podstawie, ze ocieplenia nie ma.

Napisany przez: Ramond 19/07/2009, 16:47

QUOTE
czy też że "pewna liczba stacji pomiarowych" jeśt źle usytuowana

Ty lepiej zobacz, jaka to "pewna liczba" smile.gif
QUOTE
jak dla mnie nie upoważnia do odrzucania w czambuł wszystkich wskazujących na ocieplenie klimatu opracowań bez wyjątku i twierdzenie na tej podstawie, ze ocieplenia nie ma.

Wszystkie te opracowania oparte są na danych pochodzących m.in. z tych stacji, co jest sygnalizowane. Przy tym nie twierdzę bynajmniej, "że ocieplenia nie ma" tylko, że nie jest to w wystarczającym stopniu udowodnione. A nie jest, bo skoro średni wzrost temperatury ma wynosić 0,4˚C, a na obszarze wysp ciepła temperatury są większe nawet o kilka stopni, to dane nie są w pełni miarodajne.

Napisany przez: sargon 19/07/2009, 17:01

Kożuchowski "Meteorologia i klimatologia" s. 302, rys. 15.9:
"Przebieg średniej rocznej temperatury w centrum Krakowa (w Obserwatorium Astronomicznym) i trzech stacjach poza miastem w latach 1951-1990. Wykres obrazuje m.in. 8-letnie guasi-cykliczne wahania temperatury, jej rosnący trend oraz powiększanie się efektu miejskiej wyspy ciepła w okresie rozwoju industrializacji Karkowa"
To opis wykresu.

Pomierzyłem i na wykresie dla centrum Krakowa trend wynosi ok. 1 K / 40 lat (de facto 39, ale niewazne), zaś dla obszarów pozamiejskich wynosi ok. 0,4 K / 40 lat.
Te dane też mam odrzucić, na podstawie nierzetelności iluś tam stacji w Hameryce?

Tak w ogóle, to jeśli wykresy "z dramatycznie rosnącą temperaturą" tj. dT > 0,4 K / 50 lat uważasz za niewiarygodne, to czym ma rozumieć, ze te z mniejszym dT uważasz za wiarygodne?

Napisany przez: Ramond 19/07/2009, 17:34

QUOTE
Te dane też mam odrzucić, na podstawie nierzetelności iluś tam stacji w Hameryce?

Dlaczego odrzucić? Wykres pokazuje tyle, że wpływ wyspy ciepła jest istotny, oraz że stacje "poza Krakowem" zarejestrowały średni wzrost temperatury o 0,4˚C.
QUOTE
Tak w ogóle, to jeśli wykresy "z dramatycznie rosnącą temperaturą" tj. dT > 0,4 K / 50 lat uważasz za niewiarygodne, to czym ma rozumieć, ze te z mniejszym dT uważasz za wiarygodne?

Nie ma nic do rzeczy "dramatyczność" wzrostu. To wykresy, oparte na stacjach, które w międzyczasie obrosły wyspami ciepła uważam za niewiarygodne do oceny GLOBALNEGO ocieplenia, niezależnie od wielkości (czy w ogóle obecności) wzrostu przez nie "wykazywanego".
Nawiasem mówiąc, pokaż jakieś wykresy z mniejszą dT.

Napisany przez: sargon 19/07/2009, 17:58

QUOTE(Ramond)
Dlaczego odrzucić? Wykres pokazuje tyle, że wpływ wyspy ciepła jest istotny, oraz że stacje "poza Krakowem" zarejestrowały średni wzrost temperatury o 0,4˚C.
Czyli ocieplenie o 0,4 K w ciągu 40 lat - i to bez wpływu wyspy ciepła.

QUOTE
To wykresy, oparte na stacjach, które w międzyczasie obrosły wyspami ciepła uważam za niewiarygodne do oceny GLOBALNEGO ocieplenia, niezależnie od wielkości (czy w ogóle obecności) wzrostu przez nie "wykazywanego".
No to dane ze Spitsbergenu powinny być OK.
1,74 K / 100 lat
Boryczka "Zmiany klimatu Ziemi" s. 103 tab. 5.1.

Aczkolwiek tak ostry wzrost wynika z tego, ze średnie temperatury w strefie polarnej w czasie zim rosną szybciej niż w innych rejonach globu - ok. 5 K w latach 1890-1985 (ibid. s. 102)

QUOTE
Nawiasem mówiąc, pokaż jakieś wykresy z mniejszą dT.
http://www.ncdc.noaa.gov/paleo/pubs/briffa2001/briffa2001.html
http://www.ncdc.noaa.gov/paleo/pubs/ipcc2007/fig612.html

Napisany przez: Ramond 19/07/2009, 18:01

QUOTE
Czyli ocieplenie o 0,4 K w ciągu 40 lat - i to bez wpływu wyspy ciepła.

Właśnie nie wiem, czy bez wpływu wyspy ciepła, bo nie wiemy, jak i gdzie położone są te pozostałe stacje.
QUOTE
No to dane ze Spitsbergenu powinny być OK.
1,74 K / 100 lat
Boryczka "Zmiany klimatu Ziemi" s. 103 tab. 5.1.

Aczkolwiek tak ostry wzrost wynika z tego, ze średnie temperatury w strefie polarnej w czasie zim rosną szybciej niż w innych rejonach globu - ok. 5 K w latach 1890-1985 (ibid. s. 102)

Dane ze Spitzbergenu są OK - dla Spitzbergenu. To trochę mało, by mówić w sposób poważny o GLOBALNYM ociepleniu.

Napisany przez: sargon 19/07/2009, 18:16

QUOTE(Ramond)
Właśnie nie wiem, czy bez wpływu wyspy ciepła, bo nie wiemy, jak i gdzie położone są te pozostałe stacje.
Dane pochodzą z:
Kożuchowski, Trepińska, Wibig 1994 "The air temperature in Cracov from 1826 to 1990: Persistence, Fluctuations and the Urban Effect" International Journal of Climatology 14
http://www3.interscience.wiley.com/journal/114028226/abstract?CRETRY=1&SRETRY=0
Wieliczka, Bochnia, Tarnów.

QUOTE
Dane ze Spitzbergenu są OK - dla Spitzbergenu. To trochę mało, by mówić w sposób poważny o GLOBALNYM ociepleniu
Nawet jeśli potwierdzają je inne dane, o znacznie mniejszym trendzie...

BTW, co do tych w/w wykresów dT<0,4 - Boryczka podaje, ze wzrost średniej temperatury globalnej w latach 1861-1991 wyniósł średnio 0,5 K / 100 lat ("Zmiany klimatu Ziemi" s. 102), więc jak by nie było także jest to mniej niż 0,4 K / 50 lat.

Napisany przez: Ramond 19/07/2009, 19:24

QUOTE
Wieliczka, Bochnia, Tarnów.

Miasta?
QUOTE
Nawet jeśli potwierdzają je inne dane, o znacznie mniejszym trendzie...

1/ Pytanie, skąd pochodzą potwierdzające dane...
2/ Skoro trendy znacznie się różnią, to trudno mówić o jakimś potwierdzeniu
3/ Zwłaszcza, że niektóre "potwierdzające" - np. dla północnej Patagonii - pokazują trend malejący.
To, co chcę zasygnalizować, to fakt, że mamy poważny problem z wiarygodnością przedstawianych faktów - bezkrytycznie liczy się średnie nie zwracając uwagi na efekt wysp ciepła lub przeciwnie - bagatelizując ten efekt lub twierdząc, że nie istnieje. Podważa to zaufanie do wszelkich podawanych przez orędowników globalnego ocieplenia danych, niezależnie od ich prawdziwości.

Napisany przez: sargon 19/07/2009, 19:46

QUOTE(Ramond)
Miasta?
W tym przypadku nie liczy się terminologia administracyjna, tylko dT dla danej wyspy ciepła.
Aczkolwiek nie wiem ile wynosi - dla Tarnowa chętnie bym się dowiedział, ale dla dwóch pozostałych nawet nie ma co szukać (niespełna 20 i 30 tys mieszkańców) - zero, zero nic. dT MWC waha się w zalezności od miesiąca dla Łodzi w granicach 0,1-0,6 K, zas dla Krakowa 0,2-1,5 K (Kożuchowski s. 242)

QUOTE
Podważa to zaufanie do wszelkich podawanych przez orędowników globalnego ocieplenia danych, niezależnie od ich prawdziwości.
Nie no, sorki, ale ja wysiadam z przedziału - bo widzę, ze nie przeskoczymy różnicy w podejściu do danych.
Podaję dla Spitsbergenu - coś. Parę innych - coś innego nie pasuje. Ja jak widzę, ze trendy globalne się róznią, ale mimo tego wszystkie wskazują na mniejszy lub większy wzrost średniej temperatury globalnej (ponadto podnosi się poziom morza, lód pływający się topi - nie mylić z niedzwiedziami polarnymi smile.gif ), to wniosek jest prosty - ocieplenie (takie czy owakie).

Napisany przez: Ramond 19/07/2009, 20:07

QUOTE
Nie no, sorki, ale ja wysiadam z przedziału - bo widzę, ze nie przeskoczymy różnicy w podejściu do danych.
Podaję dla Spitsbergenu - coś. Parę innych - coś innego nie pasuje. Ja jak widzę, ze trendy globalne się róznią, ale mimo tego wszystkie wskazują na mniejszy lub większy wzrost średniej temperatury globalnej (ponadto podnosi się poziom morza, lód pływający się topi - nie mylić z niedzwiedziami polarnymi smile.gif ), to wniosek jest prosty - ocieplenie (takie czy owakie).

Chyba nie przeskoczymy. Ocieplenie - owszem, miast i Spitsbergenu.

Napisany przez: swatek 28/08/2009, 12:14

Największa w USA Izba Gospodarcza – reprezentująca trzy miliony firm – obawiając się, że rząd wprowadzi wkrótce limity dotyczące emisji zanieczyszczeń, zażądała od Agencji Ochrony Środowiska (EPA) dowodów na istnienie zjawiska globalnego ocieplenia.

Biznesmeni chcą, by urzędnicy agencji publicznie udowodnili, że to człowiek jest winny ocieplania się klimatu. Jeśli odmówią, izba złoży pozew do sądu – zapowiadają na łamach „Los Angeles Times”.

http://www.rp.pl/artykul/31,354587.html

biggrin.gif

Napisany przez: MikoQba 28/08/2009, 14:56

QUOTE(sargon @ 19/07/2009, 8:31)
QUOTE(emigrant)
Szło całkiem nieźle, póki po paruset latach klimat nie zaczął się ochładzać i, co gorsze zaczęły występować problemy ze zdegenerowaniem populacji ludzkiej za względu na zbyt słabe wymieszanie kodu.
W jednym i drugim przypadku dochodziło do degradacji gleb - m.in. z uwagi na nadmierny wypas. I tego sie nie ominie inaczej niż ograniczając wielkość stad.
*


Przyznasz Sargonie że gleba nie mogła się zdegenerować nagle po 400 latach eksploatacji. W tym czasie liczba Farm nigdy nie przekroczyła trzystu, a liczba ludnosci i ich stad była stabilna. I jakoś dziwnie warunki do hodowli zaczęły być coraz gorsze dopiero w XIV wieku w którym rozpoczęła się tzw. mała epoka lodowcowa. Ostatni statek z Grenlandii przypłynął w 1410 roku. Reszta która pozostała wymarła w niewiele lat później.
QUOTE
W erze przedindustrialnej stężenie Co2 w atmosferze wynosiło 280 ppm (cząsteczek na milion).
Obecnie - według danych z 2008 roku - wynosi 394 ppm, i zwiększa się w coraz większym tempie.
Dotychczas nie opublikowano wyników żadnych pomiarów z 2009 roku, ale - bazując na dotychczasowym trendach - szacuję aktualne stężenie Co2 w atmosferze na 397 ppm.

W eocenie CO2 było trzy do czterech razy więcej w atmosferze i życie rozwijało się jak na drożdżach(szczególnie rośliny- więcej CO2 to szybszy wzrost).

Napisany przez: sargon 29/08/2009, 12:28

QUOTE(MikoQba)
Przyznasz Sargonie że gleba nie mogła się zdegenerować nagle po 400 latach eksploatacji. W tym czasie liczba Farm nigdy nie przekroczyła trzystu, a liczba ludnosci i ich stad była stabilna. I jakoś dziwnie warunki do hodowli zaczęły być coraz gorsze dopiero w XIV wieku w którym rozpoczęła się tzw. mała epoka lodowcowa.
Mnie nie obchodzi w tym przypadku co mogło czy nie mogło się zdarzyć. smile.gif
Informacje nt. degradacji gleb na średniowiecznej Grenlandii oraz XXwiecznej podaje Diamond (na podst. analizy rdzeni jeziornych i profili glebowych, jak i na włąsnych obserwacjach we fiordzie Qoroq i gospodarstwie Vatnahverfi oraz na podstawie badań zleconych pzez rząd duński w latach 1966-1967).
"Upadek" s. 224-226

Napisany przez: Ramond 29/08/2009, 14:51

QUOTE
Przyznasz Sargonie że gleba nie mogła się zdegenerować nagle po 400 latach eksploatacji.

A dlaczego "nagle"?
QUOTE
W tym czasie liczba Farm nigdy nie przekroczyła trzystu, a liczba ludnosci i ich stad była stabilna.

Liczba farm nie ma nic do rzeczy, skoro same farmy się nie przemieszczały. Liczba ludności również bynajmniej nie była stabilna.
QUOTE
Ostatni statek z Grenlandii przypłynął w 1410 roku.

I co z tego, skoro po tej dacie inne statki pływały NA Grenlandię?
QUOTE
Reszta która pozostała wymarła w niewiele lat później.

Jeśli 130 lat to "niewiele"...

Napisany przez: florek-XXX 29/08/2009, 17:15

W grudniu 2009 roku w Kopenhadze odbędzie się Międzynarodowa Konferencja Klimatyczna, która zdeterminuje działania mające zapobiec dalszemu ocieplaniu się klimatu przez kolejne kilka lat.
Nasze pokolenie jest ostatnim pokoleniem które może jeszcze zapobiec globalnej katastrofie klimatycznej, a owa konferencja w Kopenhadze która odbędzie się za 4 miesiące jest prawdopodobnie ostatnią szansą naszego pokolenia na podjęcia adekwatnych działań.
Oczywiście wszystko rozchodzi się o pieniądze.
Według najnowszych wyliczeń wprowadzenie do światowej gospodarki potrzebnych modyfikacji oraz zniwelowanie skutków zmian klimatycznych które już wystąpiły, będzie kosztowało 340-510 miliardów USD rocznie...przez narazie nieokreślony okres czasu.
Pytanie tylko, czy państwa i organizacje których delegacje zbiorą się za 4 miesiące w Kopenhadze, zechcą wyłożyć takie sumy ?

Kraje G8 deklarują gotowość do zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych o 80% do 2050 roku.
Kraje rozwijające się odrzucają propozycję zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych w tym samym czasie nawet o 50%.

Zasadniczym celem jaki stawia obecnie przed sobą Międzynarodowy Panel Klimatyczny jest niedopuszczenie do wzrostu średniej globalnej temperatury powietrza o więcej niż 2 stopnie C w stosunku do średniej temperatury z roku 1850.
Niestety pewne dane wskazują że już do tego doszło i właściwie jest "po ptakach".

Dotychczas w wyniku globalnych zmian klimatycznych ucierpiało około 3 miliardów ludzi (głównie z krajów Afryki i południowej Azji).

Napisany przez: Ryszard Lwie Serce 29/08/2009, 17:37

QUOTE
Dotychczas w wyniku globalnych zmian klimatycznych ucierpiało około 3 miliardów ludzi (głównie z krajów Afryki i południowej Azji).

Doprawdy? Musiałem być ślepy, żeby taki Armageddon przegapić rolleyes.gif

Napisany przez: secesjonista 29/08/2009, 17:40

QUOTE(florek-XXX @ 29/08/2009, 18:15)
W grudniu 2009 roku w Kopenhadze odbędzie się Międzynarodowa Konferencja Klimatyczna, która zdeterminuje działania mające zapobiec dalszemu ocieplaniu się klimatu przez kolejne kilka lat.
Nasze pokolenie jest ostatnim pokoleniem które może jeszcze zapobiec globalnej katastrofie klimatycznej, a owa konferencja w Kopenhadze która odbędzie się za 4 miesiące jest prawdopodobnie ostatnią szansą naszego pokolenia na podjęcia adekwatnych działań.
Oczywiście wszystko rozchodzi się o pieniądze.
Według najnowszych wyliczeń wprowadzenie do światowej gospodarki potrzebnych modyfikacji oraz zniwelowanie skutków zmian klimatycznych które już wystąpiły, będzie kosztowało 340-510 miliardów USD rocznie...przez narazie nieokreślony okres czasu.
Pytanie tylko, czy państwa i organizacje których delegacje zbiorą się za 4 miesiące w Kopenhadze, zechcą wyłożyć takie sumy ?

Kraje G8 deklarują gotowość do zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych o 80% do 2050 roku.
Kraje rozwijające się odrzucają propozycję zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych w tym samym czasie nawet o 50%.

Zasadniczym celem jaki stawia obecnie przed sobą Międzynarodowy Panel Klimatyczny jest niedopuszczenie do wzrostu średniej globalnej temperatury powietrza o więcej niż 2 stopnie C w stosunku do średniej temperatury z roku 1850.
Niestety pewne dane wskazują że już do tego doszło i właściwie jest "po ptakach".

Dotychczas w wyniku globalnych zmian klimatycznych ucierpiało około 3 miliardów ludzi (głównie z krajów Afryki i południowej Azji).
*


Już się prawie przestałem bać ... a tu masz
florekxxx znów mnie zdołował:
"Nasze pokolenie jest ostatnim pokoleniem które może jeszcze zapobiec globalnej katastrofie klimatycznej ..."
To zupełnie jak z tym pokoleniem z okresu sławetnego Raportu Rzymskiego, aż dziw że mimo wszystko sąsiad wciąż odpala rankiem swój samochód

Napisany przez: secesjonista 29/08/2009, 17:45

QUOTE(florek-XXX @ 29/08/2009, 18:15)
jest "po ptakach".

*



Ciekawi mnie owe "po ptakach ..."

Napisany przez: Donia 29/08/2009, 17:49

"Po ptakach" odnosi się zapewne do przylotów bocianów, które będą do nas szybciej wracać, gdy będzie u nas cieplej. Afryka ma "po ptokach". biggrin.gif

Napisany przez: florek-XXX 29/08/2009, 17:51

"Po ptakach", w sensie że zapóźno aby zapobiec czemuś co już się stało.

Napisany przez: Donia 29/08/2009, 17:57

Nigdy bym nie powiedziała rolleyes.gif Pierwszy raz stykam się z tego typu frazeologizmem...zaiste, ciekawe to biggrin.gif

A co do globalnego ocieplenia - była swego czasu bardzo dobra dyskusja na ten temat w dziale: "Historia nauki". Odsyłam do niej po rzetelne informacje. smile.gif

Napisany przez: Puchciński 30/08/2009, 0:02

Ktoś wcześniej prosił o dowód na związek między działalnością człowieka a globalnym ociepleniem. Albo jestem ślepy i przegapiłem, albo nadal na ów czekamy?

Napisany przez: secesjonista 30/08/2009, 0:11

QUOTE(florek-XXX @ 29/08/2009, 18:51)
"Po ptakach", w sensie że zapóźno aby zapobiec czemuś co już się stało.
*


Zasadniczo jeśli po ptokach ... mhmm ... na cóż więc się spotykać, latać odrzutowcami i przyczyniać się do kolejnego wzrostu zmory globalnego ocieplenia?
Myślę, iż powinniśmy zaapelować do elit rządzących by już się nie spotykali w tej kwestii w trosce o nas samych.

Napisany przez: florek-XXX 30/08/2009, 10:16

Konferencja Klimatyczna w Kopenhadze będzie spotkaniem o strategicznym znaczeniu.
Albo uratujemy świat, albo nie.
O wszystkim zdecydują najbliższe 4 miesiące.

Napisany przez: salvusek 30/08/2009, 10:55

QUOTE(florek-XXX @ 30/08/2009, 11:16)
Konferencja Klimatyczna w Kopenhadze będzie spotkaniem o strategicznym znaczeniu.
Albo uratujemy świat, albo nie.
O wszystkim zdecydują najbliższe 4 miesiące.
*


Haha ! dry.gif Jestem zgorzkniały ale cos mi się wydaje , że jednak ta moja ziemianka to był dobry pomysł . Żegnaj świecie ! Pozostaje mi się zamrozic może za 100 lat mnie ufoludki odmroża i zjedzą na drugie sniadanie . A ja się pytam gdzie byli rodzice gdy traciliśmy świat ?

Napisany przez: secesjonista 30/08/2009, 11:16

QUOTE(florek-XXX @ 30/08/2009, 11:16)
Konferencja Klimatyczna w Kopenhadze będzie spotkaniem o strategicznym znaczeniu.
Albo uratujemy świat, albo nie.
O wszystkim zdecydują najbliższe 4 miesiące.
*


dlaczego wciąż powtarzasz li jedynie jak mantrę informacje żywcem skopiowane z innych stron? zamiast podyskutować?
Ja się pytam Ciebie ileż to już razy naukowcy et consortes wieszczyli rychły nasz upadek, wyczerpanie się różnorakich zasobów? Co ciekawe żaden z tych naukowców jakoś nie wystąpił publicznie ze szczególną ekspiacją, tylko zaczęli produkować nowe prognozy.
I jakoś jeszcze pomalutku trwamy ...
Przypomina to wieszczeni końca świata przez różnorakich guru ... a jak w zapowiadanym terminie nic nie nastąpiło ... to wieszczą kolejną datę.

Napisany przez: florek-XXX 30/08/2009, 12:15

Ja tu nie mówię o jakieś przepowiedni czy proroctwie.
Mówię tu o destruktywnym zjawisku którego jesteśmy świadkami, które się nasila i które - jeżeli nie zostanie zahamowane - prawdopodobnie przyniesie nam zagładę do końca XXI wieku.
Globalne ocieplenie powoduje destabilizację klimatu naszej planety, w wyniku czego zachodzi coś co określamy jako "zmiany klimatyczne".
Te zmiany nie są naturalnymi zmianami, lecz zbiorem różnych anomalii pogodowych. Pojawiają się obecnie na całym świecie.
Mam tu na myśli niespodziewane susze, burze, nagłe spadki lub wzrosty sum opadów (z ogólną tendencją spadkową), zanim pór roku, podnoszenie się poziomu wszechoceanu.
Jeżeli globalne ocieplenie będzie postępować, to pewnym momencie - za kilka, kilkanaście lat - dojdzie do załamania się klimatu naszej planety w takiej postaci w jakiej go znamy.
Będzie to coś co klimatolodzy przyrównują do katastrofy samolotu (gdzie samolot = klimat).

Napisany przez: secesjonista 30/08/2009, 12:22

QUOTE(florek-XXX @ 30/08/2009, 13:15)
Ja tu nie mówię o jakieś przepowiedni czy proroctwie.
Mówię tu o destruktywnym zjawisku którego jesteśmy świadkami, które się nasila i które - jeżeli nie zostanie zahamowane - prawdopodobnie przyniesie nam zagładę do końca XXI wieku.
Globalne ocieplenie powoduje destabilizację klimatu naszej planety, w wyniku czego zachodzi coś co określamy jako "zmiany klimatyczne".
Te zmiany nie są naturalnymi zmianami, lecz zbiorem różnych anomalii pogodowych. Pojawiają się obecnie na całym świecie.
Mam tu na myśli niespodziewane susze, burze, nagłe spadki lub wzrosty sum opadów (z ogólną tendencją spadkową), zanim pór roku, podnoszenie się poziomu wszechoceanu.
Jeżeli globalne ocieplenie będzie postępować, to pewnym momencie - za kilka, kilkanaście lat - dojdzie do załamania się klimatu naszej planety w takiej postaci w jakiej go znamy.
Będzie to coś co klimatolodzy przyrównują do katastrofy samolotu (gdzie samolot = klimat).
*


Po pierwsze sam fakt ocieplenia jest dość "dyskusyjny" ...
anomalie pogodowe istniały i wcześniej, zaś historia szeroko pojętej meteorologii to bardzo krótki okres czasu i trudno tu wyciągać daleko idące wnioski. Poza tym wciąż nie odpowiadasz czemu mam wierzyć grupie naukowców, skoro z ich grona wychodziły wcześniej podobne katastroficzne wizje, które jakos się nie ziściły?
Ja pozwole się założyc o butelkę ginu, że za kilka lat nie dojdzie do żadnego kolosalnego zalamania ...

Napisany przez: florek-XXX 30/08/2009, 12:45

Już do niego dochodzi.
Tylko że z twojego punktu widzenia zbyt wolno abyś mógł uznać to zjawiska za gwałtowne, za dosłowne "załamanie".

W tym roku nad oceanami zaczęły występować prądy i zawirowania powietrzne zdolne zniszczyć nawet szerokokadłubowe pasażarskie odrzutowce.

Napisany przez: secesjonista 30/08/2009, 13:07

QUOTE(florek-XXX @ 30/08/2009, 13:45)
Już do niego dochodzi.
Tylko że z twojego punktu widzenia zbyt wolno abyś mógł uznać to zjawiska za gwałtowne, za dosłowne "załamanie".

W tym roku nad oceanami zaczęły występować prądy i zawirowania powietrzne zdolne zniszczyć nawet szerokokadłubowe pasażarskie odrzutowce.
*


no to poczekam z ginem ... na oficjalne potwierdzenie kresu naszej cywilizacji
p.s. zwykły piorun też potrafi zniszczyć szerokokadłubowe pasażarskie odrzutowce ... a jakoś w czasie burzy nie panikuję

Napisany przez: Ramond 30/08/2009, 14:14

QUOTE
Mówię tu o destruktywnym zjawisku którego jesteśmy świadkami, które się nasila i które - jeżeli nie zostanie zahamowane - prawdopodobnie przyniesie nam zagładę do końca XXI wieku.

Człowiek, który przeżył pełnię glacjału jak i pełnię interglacjału w paleolicie miałby odnieść zagładę po czymś takim przy rozwiniętej cywilizacji? smile.gif
Jak słyszę o takiej zagładzie z ust "naukowca" jego naukowa wiarygodność spada poniżej zera.
QUOTE
Globalne ocieplenie powoduje destabilizację klimatu naszej planety, w wyniku czego zachodzi coś co określamy jako "zmiany klimatyczne".

Nie ma czegoś takiego jak "destabilizacja klimatu", klimat bowiem nie jest stabilny. Zmiany klimatyczne były, są i będą, niezależnie od wpływu człowieka - chyba, że kiedyś nauczymy się całkowicie kontrolować klimat.
QUOTE
Te zmiany nie są naturalnymi zmianami, lecz zbiorem różnych anomalii pogodowych.

Anomalie również są zjawiskiem naturalnym.
QUOTE
Jeżeli globalne ocieplenie będzie postępować, to pewnym momencie - za kilka, kilkanaście lat - dojdzie do załamania się klimatu naszej planety w takiej postaci w jakiej go znamy.

No i? "Klimat w postaci takiej, w jakiej go znamy" to bardzo młoda rzecz. Nasi nie tak odlegli przodkowie znali zupełnie inny klimat, ich przodkowie jeszcze inny i tak dalej aż do początków ludzkości.
QUOTE
W tym roku nad oceanami zaczęły występować prądy i zawirowania powietrzne zdolne zniszczyć nawet szerokokadłubowe pasażarskie odrzutowce.

W tym roku? Na pewno? Już wcześniej szerokokadłubowce się rozpadały w powietrzu. Nie ma dowodu, że samoloty w tym roku rozpadły się w wyniku "prądów i zawirowań powietrznych" a nie w wyniku zbyt gwałtownych manewrów. "Nawet szerokokadłubowe pasażerskie odrzutowce"? Samoloty takie trudno uznać za wzór solidności konstrukcji.

Napisany przez: silent_hunter 30/08/2009, 14:41

QUOTE
W tym roku nad oceanami zaczęły występować prądy i zawirowania powietrzne zdolne zniszczyć nawet szerokokadłubowe pasażarskie odrzutowce.


A ileż było w tym roku przelotów nad Atlantykiem?
Ileż to samolotów rozbiło się z powodu "tych prądów", że aż to jest tak podejrzane?
Czy wypadek Air France AF447 można w 100 % zakwalifikować jako wynik działania globalnego ocieplenia? rolleyes.gif Toż to nawet czarnej skrzynki nie odnaleziono i tajemnicy tej katastrofy nigdy nie poznamy. Istnieją tylko bardziej lub mniej prawdopodobne hipotezy...

Napisany przez: florek-XXX 2/09/2009, 7:03

Wczoraj przedstawiciele resortów środowiska krajów himalajskich uczestniczyli w Katmandu w przygotowaniach do przedstawienia problemów klimatycznych przed grudniową konferencją klimatyczną w Kopenhadze, która ma wypracować globalne porozumienie w sprawie klimatu po 2012 roku.
Himalajskie lodowce rozciągają się na przestrzeni 2400 km od Pakistanu przez Indie, Nepal i Bhutan po Chiny i zasilają kilka największych rzek Azji, m.in. Ganges, Brahmaputrę, Indus, Mekong i Jangcy. Los około 1,3 mld ludzi zależy od wody spływającej z himalajskiego masywu. Ale topnienie lodowców postępuje z coraz większą, alarmującą szybkością i według ekspertów może zagrozić regionowi powodziami na przemian z suszami.
Pierwsza konferencja klimatyczna krajów himalajskich zakończyła się w Katmandu apelem o międzynarodową pomoc wobec problemu topnienia lodowców i zagrożenia powodziami w Azji Południowej.
"Zmiany klimatyczne w tym regionie dotyczą ludzi i ekosystemów, tak górskich, jak i morskich" - ostrzegły delegacje uczestniczące w konferencji, które apelują do krajów bogatych o pomoc finansową dla biednych państw regionu na przystosowanie się do zmieniających się warunków klimatycznych.

Właśnie dlatego w poprzednich postach tak bardzo podkreślałem znaczenie Konferencji Klimatycznej w Kopenhadze, od której wyników zależeć będzie przyszłość Ziemi oraz ludzkości po roku 2012.
Podczas owej konferencji wypracowane mają zostać umowy międzynarodowe które zastąpią protokół z Kyoto (podpisany w 1997 roku), którego ważność wygasa w 2012 roku.

Konferencja odbędzie się w dniach 6-18 grudnia 2009 roku.
Wezmą w niej udział delegacje 170 państw, organizacji pozarządowych oraz dziennikarze - w sumie około 8 tysięcy osób.
Oficjalną stronę promującą ową konferencję możecie zobaczyć tutaj:
http://en.cop15.dk/

Będzie to spotkanie ostatniej szansy.

Zasadnimczym celem owej Konferencji będzie asygnowanie Ramowej Konwencji Zmiany Klimatu Narodów Zjednoczonych, która ma na celu zmniejszenie stężenia gazów cieplarnianych w atmosferze ponieżej 300 ppm (obecnie są to 393 ppm).
Projekt Konwencji zakłada:

1. Nowe elektrownie budowane po 2013 roku mogą być tylko nuklearne.
2. Istniejące koleje mają być obsługiwane wyłącznie przez pociągi elektryczne do 2013 roku.
3. Od 2014 roku transport towarów drogą lądową na dystansie powyżej 25 kilometrów ma odbyć się drogą kolejową.
4. Transport towarów na krótkich dystansach (do 25 km) ma być realizowany przez elektryczne ciężarówki.
5. Węglowe elektrownie mają zacząć być zastępowane elektrowniami jądrowymi od 2013 roku i proces ten ma zakończyć się do roku 2030.
6. Nowe elektrownie węglowe mogą zostać wprowadzone do użytku dopiero gdy globalne stężenie dwutlenku węgla w atmosferze spadnie poniżej 300 ppm.
7. Transport publiczny ma być całkowicie elektryczny do roku 2015.
8. Od roku 2014 na rynku samochodów prywatnych dostępne mają być wymieniane baterie dla samochód elektrycznych; wymienia baterie mają być dostępne wraz z możliwością ich doładowywania na stacjach benzynowych wzdłuż autostrad obsługujących długie drogi (powyżej 25 km).
9. Od roku 2015 sprzedawane będą wyłącznie samochody elektryczne.

Powyższe postanowienia dotyczyć będą wszystkich sygnatariuszy Ramowej Konwencji Zmiany Klimatu Narodów Zjednoczonych.

Napisany przez: Ryszard Lwie Serce 2/09/2009, 7:49

QUOTE
Właśnie dlatego w poprzednich postach tak bardzo podkreślałem znaczenie Konferencji Klimatycznej w Kopenhadze, od której wyników zależeć będzie przyszłość Ziemi oraz ludzkości po roku 2012.

elefant.gif
QUOTE
Będzie to spotkanie ostatniej szansy.

Na co?
QUOTE
1. Nowe elektrownie budowane po 2013 roku mogą być tylko nuklearne.
2. Istniejące koleje mają być obsługiwane wyłącznie przez pociągi elektryczne do 2013 roku.
3. Od 2014 roku transport towarów drogą lądową na dystansie powyżej 25 kilometrów ma odbyć się drogą kolejową.
4. Transport towarów na krótkich dystansach (do 25 km) ma być realizowany przez elektryczne ciężarówki.
5. Węglowe elektrownie mają zacząć być zastępowane elektrowniami jądrowymi od 2013 roku i proces ten ma zakończyć się do roku 2030.
6. Nowe elektrownie węglowe mogą zostać wprowadzone do użytku dopiero gdy globalne stężenie dwutlenku węgla w atmosferze spadnie poniżej 300 ppm.
7. Transport publiczny ma być całkowicie elektryczny do roku 2015.
8. Od roku 2014 na rynku samochodów prywatnych dostępne mają być wymieniane baterie dla samochód elektrycznych; wymienia baterie mają być dostępne wraz z możliwością ich doładowywania na stacjach benzynowych wzdłuż autostrad obsługujących długie drogi (powyżej 25 km).
9. Od roku 2015 sprzedawane będą wyłącznie samochody elektryczne.

O szlag, naprawdę wierzysz, że ktoś przyjmie te propozycje? Doprowadziłyby świat do ruiny w pół roku rolleyes.gif

Napisany przez: florek-XXX 2/09/2009, 8:03

Rety, nikt nikomu nie każe realizować tych celów w pół roku.
Wszystkie postanowienia weszły by w życie w latach 2009-2030, a więc na przestrzeni 21 lat.

Napisany przez: Ryszard Lwie Serce 2/09/2009, 8:10

QUOTE
Wszystkie postanowienia weszły by w życie w latach 2009-2030, a więc na przestrzeni 21 lat.

No i to jest przerażające. Wiesz, ile ludzi zabiją? Ile ludzi zamarznie bez energii węglowej? Ilu straci zatrudnienie i środki do życia bez samochodów spalinowych (które za 6 lat mają zniknąć tongue.gif), kiedy nie będą mogli sobie pozwolić na koszmarnie drogie elektryczne? Wiesz, jak wzrosną koszty transportu, a zatem m.in. cena artykułów żywnościowych? Ludzie będą marli z głodu. Dalej uważasz, że to jest taki super pomysł? rolleyes.gif

Dla mnie takie idee to jedynie przyczyna rubasznego śmiechu, ale w momencie, kiedy ktoś traktuje takie bzdury poważnie, robi się odrobinę nerwowo biggrin.gif

Napisany przez: florek-XXX 2/09/2009, 8:30

Przyznaję że to będą dość brutalne zmiany (jeżeli uda się je wprowadzić w życie) ale ich negatywne konsekwencje i tak będą lepsze od tego co by nas czekało bez wprowadzania tych zmian.
Tylko w południowej Azji z powodu roztopienia się himalajskich lodowców dostęp do słodkiej wody może stracić 1,3 miliarda ludzi.
I co oni wtedy zrobią ? Zaprosimy ich do Polski ?
Ani rząd Polski, ani rządy innych krajów nie są chętne do udostępnienia im swoich zasobów wody pitnej.

Napisany przez: secesjonista 2/09/2009, 8:30

QUOTE(Ryszard Lwie Serce @ 2/09/2009, 9:10)
QUOTE
Wszystkie postanowienia weszły by w życie w latach 2009-2030, a więc na przestrzeni 21 lat.

No i to jest przerażające. Wiesz, ile ludzi zabiją? ...
*


niestety florekxxx wie tylko to co uda się przekopiować; raczej nie analizuje, a już na pewno nie dyskutuje ...
Jakoś nie chce mi się uwierzyć, że kolejne spotkanie na szczycie przyniesie jakiś efekt. Może zaapelujmy by na szczyt udali się koleją zamiast samolotami ... to powinno przynieść realny efekt

Napisany przez: florek-XXX 2/09/2009, 8:51

Konferencja Klimatyczna w Kopenhadze zaczyna się za 3 miesiące.
To niewiele, ale dostatecznie dużo aby ewentualnie dokonać jeszcze poprawek w RKZMNR.
Jeżeli jakieś kraje mają zastrzeżenia to powinny je zgłosić już teraz, a nie dopiero na konferencji.
Pamiętajmy że mowa o działaniach w skali marko, więc dyskusja nad każą - choćby niewielką - zmianą w planach może potrwać nawet tydzień.
Konferencja będzie trwała 12 dni, więc po prostu szkoda tracić w jej trakcie czasu na omawianie kwesti które mogą zostać omówione wcześniej np. w drodze telekonferencji.

Napisany przez: secesjonista 2/09/2009, 9:00

QUOTE(florek-XXX @ 2/09/2009, 9:51)
Konferencja Klimatyczna w Kopenhadze zaczyna się za 3 miesiące.
To niewiele, ale dostatecznie dużo aby ewentualnie dokonać jeszcze poprawek w RKZMNR.
Jeżeli jakieś kraje mają zastrzeżenia to powinny je zgłosić już teraz, a nie dopiero na konferencji.
Pamiętajmy że mowa o działaniach w skali marko, więc dyskusja nad każą - choćby niewielką - zmianą w planach może potrwać nawet tydzień.
Konferencja będzie trwała 12 dni, więc po prostu szkoda tracić w jej trakcie czasu na omawianie kwesti które mogą zostać omówione wcześniej np. w drodze telekonferencji.
*


zupełnie nie rozumiem tego postu?
Chyba powinieneś to wysłać do uczestników, a nie tutaj
a na marginesie, kiedy odniesiesz się do swych wypowiedzi na temat zachorowalność na wirus "świńskiej grypy" w Afryce i USA ... jakoś rzaqdko zauważam u Ciebie odpowiedzi; chyba, że odpowiedzią jest kolejne wklejenie tekstu z wp.pl

Napisany przez: Puchciński 2/09/2009, 11:16

QUOTE
1. Nowe elektrownie budowane po 2013 roku mogą być tylko nuklearne.
2. Istniejące koleje mają być obsługiwane wyłącznie przez pociągi elektryczne do 2013 roku.
3. Od 2014 roku transport towarów drogą lądową na dystansie powyżej 25 kilometrów ma odbyć się drogą kolejową.
4. Transport towarów na krótkich dystansach (do 25 km) ma być realizowany przez elektryczne ciężarówki.
5. Węglowe elektrownie mają zacząć być zastępowane elektrowniami jądrowymi od 2013 roku i proces ten ma zakończyć się do roku 2030.
6. Nowe elektrownie węglowe mogą zostać wprowadzone do użytku dopiero gdy globalne stężenie dwutlenku węgla w atmosferze spadnie poniżej 300 ppm.
7. Transport publiczny ma być całkowicie elektryczny do roku 2015.
8. Od roku 2014 na rynku samochodów prywatnych dostępne mają być wymieniane baterie dla samochód elektrycznych; wymienia baterie mają być dostępne wraz z możliwością ich doładowywania na stacjach benzynowych wzdłuż autostrad obsługujących długie drogi (powyżej 25 km).
9. Od roku 2015 sprzedawane będą wyłącznie samochody elektryczne.


Śmiech na sali - to już nawet nie jest kaczka dziennikarska. To jest równie sensowne co przygotowywanie globalnego planu obrony planetarnej przed atakiem kosmitów...

No i nadal oczekuję odpowiedzi na pytanie - jaki wpływ na ocieplenie ma działalność człowieka? No i gdzie ten człowiek był w przeszłych erach, kiedy temperatura była jeszcze wyższa?

Napisany przez: silent_hunter 2/09/2009, 12:44

QUOTE
Konferencja Klimatyczna w Kopenhadze zaczyna się za 3 miesiące.

No to najwyższy czas aby uczestnicy już wyruszali ... na rowerach, rikszach, wrotkach, na piechotkę albo romantycznie na tratwach jeśli ktoś za wodą mieszka... toż to ropożernymi wehikułami się nie godzi tam jechac biggrin.gif a i kolej elektryczna też nie jest wskazana bo skąd wiadomo czy nie czerpie prądu z paskudnych elektrowni węglowych... sad.gif
Zastanawiam się jakie kary będą przewidziane dla tych, którzy się nie zastosują do wyżej przedstawionego "manifestu"? Czy eko-nazi będą wysyłac do przymusowej pracy w kopalniach uranu albo na składowiskach odpadów nuklearnych, na wysypiskach wszelkiej maści zużytych baterii a przy takiej skali rewolucji takich "miejsc utylizacji" będzie sporo...

Napisany przez: Hauer 2/09/2009, 16:41

Secesjonista:

CODE
Chyba powinieneś to wysłać do uczestników, a nie tutaj
a na marginesie, kiedy odniesiesz się do swych wypowiedzi na temat zachorowalność na wirus "świńskiej grypy" w Afryce i USA ... jakoś rzaqdko zauważam u Ciebie odpowiedzi; chyba, że odpowiedzią jest kolejne wklejenie tekstu z wp.pl


Hmm... a moze to sprytnie zaprogramowany bot do dyskusji internetowych ?

Napisany przez: teemem 2/09/2009, 23:03

Kilka lat temu dyżurnym ekostraszakiem była dziura ozonowa. Była nagonka na freon, który ją powiekszał. I cisza. Czy ktoś wie co się z nią stało? A może jej wcale nie było, a ja przeoczyłem w mediach przeprosiny naukowców?

Napisany przez: secesjonista 3/09/2009, 8:37

QUOTE(teemem @ 3/09/2009, 0:03)
Kilka lat temu dyżurnym ekostraszakiem była dziura ozonowa. Była nagonka na freon, który ją powiekszał. I cisza. Czy ktoś wie co się z nią stało?  A może jej wcale nie było, a ja przeoczyłem w mediach przeprosiny naukowców?
*


dziura była i jest; w związku z ograniczeniem używania freonu po protokole montrealskim naukowcy sądzą, że nastąpi regeneracja warstwy ozonowej.

Napisany przez: teemem 3/09/2009, 9:00

QUOTE(secesjonista @ 3/09/2009, 9:37)
była i jest
*


Dzięki. Naukowców za niecne podejrzenia przepraszam.

Napisany przez: Hauer 3/09/2009, 13:39

CODE
była i jest
i będzie za każdym razem jak na biegunie bedzie noc polarna.

Napisany przez: silent_hunter 5/09/2009, 23:03

QUOTE
1. Nowe elektrownie budowane po 2013 roku mogą być tylko nuklearne.


Ależ oczywiście, no problemo!!! http://www.tvn24.pl/-1,1618053,0,1,atom-nein--danke,wiadomosc.html biggrin.gif

Napisany przez: komar47 8/09/2009, 22:57

"1. Nowe elektrownie budowane po 2013 roku mogą być tylko nuklearne."

A zatem będzie także zakaz budowy elektrowni wodnych lub wiatrowych. Owszem, zakaz elektrowni wiatrowych popieram, ale wodnych? Dlaczego?

Napisany przez: Zbrojny 9/09/2009, 17:50

QUOTE(komar47 @ 8/09/2009, 21:57)
"1. Nowe elektrownie budowane po 2013 roku mogą być tylko nuklearne."

A zatem będzie także zakaz budowy elektrowni wodnych lub wiatrowych. Owszem, zakaz elektrowni wiatrowych popieram, ale wodnych? Dlaczego?
*



A wiatrowych? Dlaczego?

Napisany przez: florek-XXX 14/09/2009, 14:24

Elektrownie wodne i wiatrowe to alternatywne źródła energii które będą dozwolone.

Ale ogólnie sytuacja nie wygląda dobrze. Na arenie międzynarodowej szerzy się pesymizm co do możliwości zapobiegnięcia dalszemu ocieplaniu się klimatu (owy pesymizm promieniuje głównie z Wielkiej Brytani i Stanów Zjednoczonych).
Przyba też naukowców którzy poddają w wątpliwości wpływ człowieka na globalne zmiany klimatyczne.

Tymczasem czas ucieka i do konferencji klimatycznej w Kopenhadze zostało już mniej niż 3 miesiące.
Komisja Europejska w imieniu Unii Europejskiej zaoferowała 2-15 miliardów USD rocznie na pomoc dla krajów rozwijających się w celu zrównoważania skutków zmian klimatycznych.
Narazie brak podobnych deklaracji ze strony innych organizacji i państw.

Napisany przez: Puchciński 14/09/2009, 14:32

QUOTE
Komisja Europejska w imieniu Unii Europejskiej zaoferowała 2-15 miliardów USD rocznie na pomoc dla krajów rozwijających się w celu zrównoważania skutków zmian klimatycznych.


... Najlepszy dowód na to, że globalne ocieplenie jest zagrożeniem - komuś już totalnie powyparowywały mózgi. To może nie jest duża kasa, ale inwestycja jest co najmniej wątpliwa.

Napisany przez: florek-XXX 14/09/2009, 14:36

ONZ oszacowała że "na dzień dobry" podczas konferencji w Kopenhadze będzie trzeba uzbierać 40 miliardów USD, a docelowo - 100 mld. USD.

Czas bardzo nagli. Klimat planety szybko się destabilizuje.

Napisany przez: secesjonista 14/09/2009, 14:46

QUOTE(florek-XXX @ 14/09/2009, 15:24)

Ale ogólnie sytuacja nie wygląda dobrze. Na arenie międzynarodowej szerzy się pesymizm co do możliwości zapobiegnięcia dalszemu ocieplaniu się klimatu (owy pesymizm promieniuje głównie z Wielkiej Brytani i Stanów Zjednoczonych).
Przyba też naukowców którzy poddają w wątpliwości wpływ człowieka na globalne zmiany klimatyczne.


*


Skoro jak napisałeś przybywa naukowców poddających w wątpliwość wpływ człowieka ... to kto od strony merytorycznej będzie wspierał uczestników tej konferencji, któa ma być ponoć naszą ostatnią szansą?

Napisany przez: florek-XXX 14/09/2009, 15:11

Wspierać będą ją ci naukowcy którzy wciąż są zdania że człowiek znacząco przyczynia się do napędzania procesu globalnego ocieplenia.

Jeżeli konferencja w Kopenhadze zakończy się niepowodzeniem, to będzie to historyczna porażka całej ludzkości.
Klęska na miarę dziejów naszej cywilizacji.

Napisany przez: secesjonista 14/09/2009, 16:20

QUOTE(florek-XXX @ 14/09/2009, 16:11)
Wspierać będą ją ci naukowcy którzy wciąż są zdania że człowiek znacząco przyczynia się do napędzania procesu globalnego ocieplenia.

Jeżeli konferencja w Kopenhadze zakończy się niepowodzeniem, to będzie to historyczna porażka całej ludzkości.
Klęska na miarę dziejów naszej cywilizacji.
*


chyba że ci naukowcy, których szeregi wzrastają będą mieli racje.

Napisany przez: Hauer 14/09/2009, 16:21

Florku, zauwazyłem, ze w ogóle nie bierzesz pod uwagę, że ktoś kto myśli inaczej niz Ty moze rpzypadkiem mieć rację.

Równie dobrze niepowodzoenie konferencji moze oznaczac wielomiliardowe oszczędności. Pieniądze, które nie pójdą w błoto.

Napisany przez: florek-XXX 14/09/2009, 18:48

Nawet jeżeli "opozycja" ma rację i człowiek nie przyczynia się istotnie do globalnego ocieplenia, to jednak ocieplanie się klimatu jest faktem i niesie ze sobą pewne konsekwencje z którymi trzeba się zmierzyć.
Tym samym sens pomocy dla krajów rozwijających się jest zachowany.

Napisany przez: Tromp 14/09/2009, 18:56

QUOTE(florek-XXX @ 14/09/2009, 19:48)
Nawet jeżeli "opozycja" ma rację i człowiek nie przyczynia się istotnie do globalnego ocieplenia, to jednak ocieplanie się klimatu jest faktem i niesie ze sobą pewne konsekwencje z którymi trzeba się zmierzyć.
*


A może masz pewność, czy człowiek się do niego przyczynia w zauważalnym stopniu? rolleyes.gif
Co do alternatywnych źródeł energii to wodne i wiatrowe elektrownie jak najbardziej, ale nie u nas. W Polszcze nie ma warunków do ich działania, tzn mało gdzie są. Już lepszy jest atom i... Węgiel na eksport, ale jak się kopalnie zalewało czy wyprzedawało...

Napisany przez: florek-XXX 15/09/2009, 17:22

Właściwie to samo ograniczenie emisji gazów cieplarnianych niewiele da. Oprócz tego należy zaprzestać dewastacji środowiska naturalnego.
Przykładowo w Indiach w wyniku działalności człowieka degradacji uległo już około 45% powierzchni gleby (a trzeba wspomnieć że Indie są relatywie bardzo dużym państwem).

Napisany przez: secesjonista 15/09/2009, 18:20

QUOTE(florek-XXX @ 15/09/2009, 18:22)
Właściwie to samo ograniczenie emisji gazów cieplarnianych niewiele da. Oprócz tego należy zaprzestać dewastacji środowiska naturalnego.
Przykładowo w Indiach w wyniku działalności człowieka degradacji uległo już około 45% powierzchni gleby (a trzeba wspomnieć że Indie są relatywie bardzo dużym państwem).
*


Właściwie czy kiedykolwiek odpowiesz na pytania/problemy zgłoszone przez przedmówców?
Czy znów z Twej strony zobaczymy kolejne CtrlC+CtrlV?

Napisany przez: silent_hunter 15/09/2009, 19:31

QUOTE
Przykładowo w Indiach w wyniku działalności człowieka degradacji uległo już około 45% powierzchni gleby (a trzeba wspomnieć że Indie są relatywie bardzo dużym państwem).
*



Należy natychmiast skończyc z uprzemysławianiem INDII!!! Ten Kraj powinien pozostac na zawsze rolniczy i... biedny.
Elektroniki, samochodów zachciewa się Hindusom ...Ughhh... Karygodne biggrin.gif

Napisany przez: florek-XXX 16/09/2009, 15:23

Jak informuje BBC, przedstawiciele 18 zawodowych organizacji medycznych apelują na łamach pism "The Lancelot" i "British Medical Journal" iż w ich opinii niepowodzenie konferencji klimatycznej w Kopenhadze może spowodować globalną katastrofę zdrowotną.
Wyniknie ona głównie z szybko rosnącego zasięgu chorób tropikalnych.
Uważają oni że owej konferencji przewodniczyć powinni właśnie lekarze.

W 1999 roku na terenie Ameryki Północnej po raz pierwszy pojawił się wirus Zachodniego Nilu. Dotychczas na terenie USA i Kanady zaraziło się nim 21 tysięcy osób, spośród których 800 zmarło (stan dla roku 2006).

W 2007 roku we Włoszech około 100 osób zachorowało na tropikalną chorobę chikungunyę, będącą krewną gorączki Dengi.
Objawami była wysoka gorączka, ból w kościach i ogólne wyczerpanie.
Zostali zarażeni przez komary tygrysie, które od 2007 roku kolonizują ocieplającą się Europę.

Napisany przez: secesjonista 16/09/2009, 16:12

QUOTE(florek-XXX @ 16/09/2009, 16:23)
Jak informuje BBC, przedstawiciele 18 zawodowych organizacji medycznych apelują na łamach pism "The Lancelot" i "British Medical Journal" iż w ich opinii niepowodzenie konferencji klimatycznej w Kopenhadze może spowodować globalną katastrofę zdrowotną.
Wyniknie ona głównie z szybko rosnącego zasięgu chorób tropikalnych.
Uważają oni że owej konferencji przewodniczyć powinni właśnie lekarze.

W 1999 roku na terenie Ameryki Północnej po raz pierwszy pojawił się wirus Zachodniego Nilu. Dotychczas na terenie USA i Kanady zaraziło się nim 21 tysięcy osób, spośród których 800 zmarło (stan dla roku 2006).
*



Oj proszę .... choć raz napisz coś od siebie
albo tylko podawaj linki ... każdy sobie przeczyta to co tak mozolnie wklejasz

No proszę globalne ocieplenie i wirus Zach. Nilu ...
niedługo będzi odpowiedzialne za gradobicie ... i brak mleka u krowy

Napisany przez: Ramond 16/09/2009, 16:13

QUOTE
Przykładowo w Indiach w wyniku działalności człowieka degradacji uległo już około 45% powierzchni gleby

Znaczy się, mamy zakazać Hindusom uprawy ziemi? To się ucieszą...

Napisany przez: salvusek 16/09/2009, 16:18

Wyręcze Florka i dam linka do tego czym uraczył publikę: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,Lekarze-z-calego-swiata-ostrzegaja-przed-globalna-katastrofa,wid,11502191,wiadomosc.html?ticaid=18c21.

Znowu wp.pl ? No ile można rolleyes.gif

Czy ma ktoś znajomości na wp w sprawie banowania na tej stronie. smile.gif

Napisany przez: florek-XXX 16/09/2009, 19:08

Ramond napisał:
"Znaczy się, mamy zakazać Hindusom uprawy ziemi? To się ucieszą..."

Probleme stanowi nie to że Hindusi uprawiają ziemią, lecz sposób w jaki to robią - zbyt intensywnie. Degradacja tamtejszych gleb wynika również z wylesiania (gdyż mowa nie tylko o glebach uprawnych) oraz zanieczyszczenia odpadami przemysłowymi.
Potrzebna jest reforma indyjskiej gospodarki, bez której Indiom wkrótce będzie grozić klęska głodu - jest ona logiczną konsekwencją wzrostu tamtejszej populacji ludziej i spadku produkcji żywności.
Oczywiście istnieje możliwość importu żywności, ale żywność importowana jest znacznie droższa niż ta produkcji rodzimej.

Napisany przez: Tromp 16/09/2009, 19:16

QUOTE(florek-XXX @ 16/09/2009, 20:08)
Probleme stanowi nie to że Hindusi uprawiają ziemią, lecz sposób w jaki to robią - zbyt intensywnie.
*


A znasz się florku ciut na tym? Masz coś poza doniczką? Spróbuj inaczej wykonywać prace rolne dostępnymi większości indyjskich rolników technologiami, to zdech... umrzesz z głodu. A na inne metody ich zwyczajnie nie stać.
QUOTE
Degradacja tamtejszych gleb wynika również z wylesiania (gdyż mowa nie tylko o glebach uprawnych)

I? Skąd mają wziąć nową ziemię pod uprawę? Wyrównają Himalaje i zasypią Zatokę Bengalską?
QUOTE
oraz zanieczyszczenia odpadami przemysłowymi.

Pod tym względem niczym się nie różnią od Zachodu z lat może 30 ubieglego wieku. My z tego wyszliśmy, więc...
QUOTE
Potrzebna jest reforma indyjskiej gospodarki, bez której Indiom wkrótce będzie grozić klęska głodu - jest ona logiczną konsekwencją wzrostu tamtejszej populacji ludziej i spadku produkcji żywności.

Jak? Skąd forsa na to? Nie lepszy jest neokolonializm i długofalowe reformy?
QUOTE
Oczywiście istnieje możliwość importu żywności, ale żywność importowana jest znacznie droższa niż ta produkcji rodzimej.

Chyba, że rodzima produkcja odbywa się na nie do końca rodzimej ziemi wink.gif

Napisany przez: florek-XXX 16/09/2009, 19:24

Otóż to Tromp.
I w tym miejscu zaczyna się rola UN, G20 i FAO, które powinny dostarczyć Indiom technologię umożliwiającą rozwój nowoczesnego rolnictwa i przemysłu.
Indie są jednak obecnie zainteresowane raczej reformą swojego potencjału nuklearnego niż gospodarki, ale w tej kwesti są same sobie winne.

Napisany przez: secesjonista 16/09/2009, 19:30

QUOTE(florek-XXX @ 16/09/2009, 20:24)
Otóż to Tromp.
I w tym miejscu zaczyna się rola UN, G20 i FAO, które powinny dostarczyć Indiom technologię umożliwiającą rozwój nowoczesnego rolnictwa i przemysłu.
Indie są jednak obecnie zainteresowane raczej reformą swojego potencjału nuklearnego niż gospodarki, ale w tej kwesti są same sobie winne.
*


rozumiem, że Indiom nie pomożemy światłymi rezolucjami z Kopenhagi ... bo same są sobie winne
Rozumiem, że rozwój nowoczesnego przemysłu w Indiach pozwoli uniknąć katastrofalnej sytuacji w rolnictwie ....
I do tego wszystkiego wystarczą decyzje podjęte przez UN G20 i FAO?
Ciekawe ...
gdzie były te instytucje wcześniej?
albowiem chyba rolnictwo w Indiach nie zostało zapoczątkowane w 2009r?

Napisany przez: Tromp 16/09/2009, 19:34

QUOTE(florek-XXX @ 16/09/2009, 20:24)
Otóż to Tromp.
*


Otóż nie, co zaraz wyjaśnię.
QUOTE
I w tym miejscu zaczyna się rola UN, G20 i FAO, które powinny dostarczyć Indiom technologię umożliwiającą rozwój nowoczesnego rolnictwa i przemysłu.

Sugerujesz wysłanie im za friko kilkudziesięciu (-set?) tysięcy traktorów z maszynami towarzyszącymi, kombajnów, kopaczek, opryskiwaczy itp za friko, do tego plany, licencje i technologie produkcji, dorzucając masy nawozów, ŚOR itp?
QUOTE
Indie są jednak obecnie zainteresowane raczej reformą swojego potencjału nuklearnego niż gospodarki, ale w tej kwesti są same sobie winne.

Ona temu winna, ona temu winna, pocałować go powinna... wink.gif A Indie same wiedzą, czego potrzebują. A jeśli nie-ich problem. Kolejno dojdą do wszystkiego.

Napisany przez: florek-XXX 17/09/2009, 7:13

Secesjonista napisał:
"rozumiem, że Indiom nie pomożemy światłymi rezolucjami z Kopenhagi"

To zależy od ich treści. Jeżeli społeczność międzynarodowa podcza konferencji w Kopenhadze zdecyduje się przeznaczyć dla Indii znaczące sumy pieniędzy na walkę ze skutkami globalnego ocieplenia, to Indie za te pieniądze będą mogły zmodernizować swoją gospodarkę wodną (jest to kwestia strategiczna gdyż wody coraz częściej tam brakuje) co będzie miało bardzo pozytywny wpływ na indyjskie rolnictwo i w konsekwencji da obfitsze zbiory.

Napisany przez: Puchciński 17/09/2009, 14:26

QUOTE(florek-XXX @ 17/09/2009, 7:13)
Secesjonista napisał:
"rozumiem, że Indiom nie pomożemy światłymi rezolucjami z Kopenhagi"

To zależy od ich treści. Jeżeli społeczność międzynarodowa podcza konferencji w Kopenhadze zdecyduje się przeznaczyć dla Indii znaczące sumy pieniędzy na walkę ze skutkami globalnego ocieplenia, to Indie za te pieniądze będą mogły zmodernizować swoją gospodarkę wodną (jest to kwestia strategiczna gdyż wody coraz częściej tam brakuje) co będzie miało bardzo pozytywny wpływ na indyjskie rolnictwo i w konsekwencji da obfitsze zbiory.
*



Na bogów - jaki cel miałyby kraje choćby europejskie w dotowaniu Indii? Ratunek przed globalną zagładą? Od tego mamy supermana i żółwie ninja...

Napisany przez: florek-XXX 17/09/2009, 15:27

Puchciński napisał:
"Na bogów - jaki cel miałyby kraje choćby europejskie w dotowaniu Indii? Ratunek przed globalną zagładą?"

Dokładnie taki.
Na świecie szerzą się kryzysy humanitarne - to fakt bezsporny.
Albo my pójdziemy tam gdzie szerzą się owe kryzysy, albo owe kryzysy przyjdą do nas. Lepiej walczyć z kryzysem humanitarnym daleko od Polski - w Indiach, niż czekać aż pojawi się w Polsce.

Napisany przez: moja_wspaniałość 17/09/2009, 18:35

Jest jeszcze taka opcja, że usiądziemy, będziemy mieli Indie bardzo, ale to bardzo głęboko i zamiast tego doprowadzimy swój kraj do porządku. Tak, żebym nie był zaskoczony na widok ryby w Wiśle. Kiedy już będziemy mieli nadwyżkę budżetową i jakąś poważniejszą rezerwę-będziemy mogli zająć się Indiami.

Florku, powiedz mi, kiedy cały świat rozwijał się równo, problem braku żywności nie istniał nigdzie no i oczywiście wszędzie panowała powszechna szczęśliwość i zadowolenie z warunków życia?

Napisany przez: secesjonista 17/09/2009, 18:51

QUOTE(florek-XXX @ 17/09/2009, 16:27)
Puchciński napisał:
"Na bogów - jaki cel miałyby kraje choćby europejskie w dotowaniu Indii? Ratunek przed globalną zagładą?"

Dokładnie taki.
Na świecie szerzą się kryzysy humanitarne - to fakt bezsporny.
Albo my pójdziemy tam gdzie szerzą się owe kryzysy, albo owe kryzysy przyjdą do nas. Lepiej walczyć z kryzysem humanitarnym daleko od Polski - w Indiach, niż czekać aż pojawi się w Polsce.
*


na czym polega owe szerzenie się kryzysu humanitarnego?
przetrawianiu pomocy ONZ-u?
a jak tam 1984?

Napisany przez: swatek 17/09/2009, 19:06

Omawiany 'problem' Indii nie różni się od przedstawionego poniżej.

QUOTE
Prawdziwy kryzys klimatyczny Afryki

To nie globalne ocieplenie. To kryzys nauki, priorytetów, uczciwości i moralności. – W Afryce żyje się często ohydnie, nędznie i krótko. AIDS zabija corocznie 2,2 milionów Afrykanów, mówią raporty WHO. Zapalenie płuc jest przyczyną zgonu 1,4 milionów osób, malaria o 1 milion więcej, choroby jelit 700.000. Choroby, którym można zapobiec poprzez proste szczepionki, zabijają dodatkowo 600.000 rocznie, podczas gdy wojna, niedożywienie i życie w brudnych slumsach skazują nieskończenie więcej rodziców i dzieci na przedwczesną śmierć.

A jednak, dzień za dniem, wmawia się Afrykanom, że największym dla nich zagrożeniem jest - globalne ocieplenie.

Konferencje, wiadomości, programy telewizyjne, prelekcje i jednostronne "dialogi" powtarzają to twierdzenie bezustannie. Używanie ropy i benzyny, nawet spalanie drewna i węgla drzewnego, niebezpiecznie przegrzeje naszą planetę, stopi pokrywy lodowe, zaleje nadmorskie miasta i spowoduje burze, susze, choroby i wymieranie - słyszymy.

Ponad 700 naukowców ws. klimatu i 31.000 innych naukowców mówi, że ludzie i pożywny dla roślin dwutlenek węgla mają minimalny wpływ na temperaturę i klimat na Ziemi, i że nie ma żadnego kryzysu globalnego ocieplenia. Jednak ich poglądy i badania nigdy nie są zapraszane czy choćby tolerowane na tych forach "kryzysu klimatycznego", a zwłaszcza przy "ministerialnych dialogach” organizowanych za pieniądze ONZ. Al Gore odmawia debaty z każdym z tych ekspertów, nie pozwala nawet na stawianie pytań, których uprzednio nie zatwierdził.

Zamiast tego, mówi się Afrykanom, że zmiana klimatu "zagraża ludzkości bardziej niż HIV/AIDS." Bardziej niż 2,2 milionów Afrykanów zmarłych każdego roku?



http://www.prawica.net/node/19007

Napisany przez: Tromp 17/09/2009, 19:28

QUOTE(florek-XXX @ 17/09/2009, 8:13)
To zależy od ich treści.
*


Od CZEGO?! Ja teraz piszę: masz nie pisać postów na podstawie wp.pl. Skoro zachowanie innych zależy od treści...
QUOTE
na walkę ze skutkami globalnego ocieplenia,

Które nie zalezy od ludzi... rolleyes.gif
QUOTE
Na świecie szerzą się kryzysy humanitarne - to fakt bezsporny.

Ok, racja. tylko... Co z tego? W końcu sami sobie poradzą, bez niczyjej pomocy. Rybakowi trza dać wędkę, nie rybę.

moja_wspanialosc (tu się okazało, że nick nie od parady!):
QUOTE
zamiast tego doprowadzimy swój kraj do porządku.

I to chyba jest podsumowanie dyskusji o Hindusach wink.gif

Napisany przez: florek-XXX 17/09/2009, 20:52

Reprezentujecie archaiczny sposób myślenia, pozbawiony ujęcia globalnego.

Zgadzam się że HIV i różne inne choroby są poważnym zagrożeniem ale są to osobne zagadnienia. Ten temat poświęcony jest wyłącznie zagrożeniem wynikającym z ze zmian klimatycznych oraz planom przeciwdziałania tym zmianom.
Jednocześnie wcale nie twierdzę że jest to największe zagrożenie (przykładowo wojna nuklearna może spowodować śmierć 90% ludzkości w ciągu pierwszych 48 godzin konfliktu).

Napisany przez: silent_hunter 18/09/2009, 1:10

QUOTE
To zależy od ich treści. Jeżeli społeczność międzynarodowa podcza konferencji w Kopenhadze zdecyduje się przeznaczyć dla Indii znaczące sumy pieniędzy na walkę ze skutkami globalnego ocieplenia, to Indie za te pieniądze będą mogły zmodernizować swoją gospodarkę wodną (jest to kwestia strategiczna gdyż wody coraz częściej tam brakuje) co będzie miało bardzo pozytywny wpływ na indyjskie rolnictwo i w konsekwencji da obfitsze zbiory.


A pewnie, należy im bezsprzecznie dac...niech podatnicy z USA i oświeconej Europy dołożą ekologiczne zielone do indyjskich ....rezerw walutowych, które wynoszą około 250 mld dolców (4 miejsce na swiecie)... W roku 2007 posiadali tylko 165 mld... biggrin.gif A może jeszcze Rosji i Chińczykom też należy dołozyc trochę zielonych???

Napisany przez: Puchciński 18/09/2009, 11:59

Ano otóż to.
Wydawajmy na ich rolnictwo, żeby oni mogli skupić sie na modernizacji armii...

QUOTE
Reprezentujecie archaiczny sposób myślenia, pozbawiony ujęcia globalnego.

Śmiem twierdzić, że reprezentujemy jedyny racjonalny sposób myślenia - "ujęcie globalne" to szklane domy i tyle.

Napisany przez: Tromp 18/09/2009, 18:18

QUOTE(florek-XXX @ 17/09/2009, 21:52)
Ten temat poświęcony jest wyłącznie zagrożeniem wynikającym z ze zmian klimatycznych oraz planom przeciwdziałania tym zmianom.
*


A jak z nim walczyły dinozaury? Bo z tego, co mi wiadomo, zmiany klimatyczne to dość normalna rzecz, o której "zapominają" ludzie, którzy chcą się dorobić na walce z ociepleniem itp.

Kol. Puchciński:
QUOTE
Śmiem twierdzić, że reprezentujemy jedyny racjonalny sposób myślenia - "ujęcie globalne" to szklane domy i tyle.

Może nie jedyny, ale racjonalny-zapewne.

Napisany przez: florek-XXX 18/09/2009, 19:42

Sytuacja nie wygląda dobrze.
Senat Stanów Zjednoczonych - które są jednym spośród 195 krajów świata, a emitują aż 25% światowej emisji gazów cieplarnianych - nie jest skłonny podjąć prac nad wprowadzeniem mających na celu zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych, tak długo aż nie zakończy prac nad reformą amerykańskiej służby zdrowia.
Problem w tym że zanim amerykański Senat upora się ze służbą zdrowia, to prawdopodobnie konferencja klimatyczna w Kopenhadze dobiegnie końca i delegacje krajów biorących w niej udział rozjadą się do domu.
Unia Europejska i administracja Baracka Obamy czynią wysiłki na rzecz pogonienia amerykańskiego Senatu, ale narazie bez oddźwięku.
Sytuacja staje się dramatyczna, ponieważ przykład Stanów Zjednoczonych ma znaczący wpływ na inne mocarstwa takie jak Chińska Republika Ludowa i Indie.
Zlekceważenie konferencji w Kopenhadze przez te trzy kraje de facto będzie oznaczało jej fiasko w odniesieniu do skutków praktycznych.

P.S. Może nie zwróciliście uwagi ale wasze wypowiedzi nie posuwają tematu do przodu, a jedynie go hamują.
Krytykom ideii przeciwdziałania zmianom klimatycznym proponuję założenie własnego tematu pt. "Dlaczego nie interesują nas zmiany klimatyczne".
Ten temat przeznaczony jest wyłącznie dla osób zainteresowanych jego istotą - zmianami klimatycznymi wynikającymi z globalnego ocieplenia (przyczyny, skutki, plany przeciwdziałania).

Napisany przez: Tromp 18/09/2009, 19:59

QUOTE(florek-XXX @ 18/09/2009, 20:42)
Sytuacja nie wygląda dobrze.
*


http://www.youtube.com/watch?v=DGPYSE4nXUM&feature=related
Na pocieszenie wink.gif
QUOTE
Senat Stanów Zjednoczonych - które są jednym spośród 195 krajów świata, a emitują aż 25% światowej emisji gazów cieplarnianych - nie jest skłonny podjąć prac nad wprowadzeniem mających na celu zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych, tak długo aż nie zakończy prac nad reformą amerykańskiej służby zdrowia.

A nie pomyślałeś, że może reforma służby zdrowia (a w naszym wypadku-WSZYSTKIEGO!!!!!!) jest ważniejsza, niż pierdoły związane z gazami cieplarnianymi, których więcej, niż ludzie emitują wulkany?
QUOTE
P.S. Może nie zwróciliście uwagi ale wasze wypowiedzi nie posuwają tematu do przodu, a jedynie go hamują.

Ja zauważyłam. I co? Ano to, że ten temat... Nie do końca ma sens.
QUOTE
Krytykom ideii przeciwdziałania zmianom klimatycznym proponuję założenie własnego tematu pt. "Dlaczego nie interesują nas zmiany klimatyczne".

Wystarczy jedna, uniwersalna odpowiedź: bo mamy ważniejsze rzeczy na glowie, będące zdecydowanie bardziej realnymi problemami?
QUOTE
Ten temat przeznaczony jest wyłącznie dla osób zainteresowanych jego istotą - zmianami klimatycznymi wynikającymi z globalnego ocieplenia (przyczyny, skutki, plany przeciwdziałania).

Znaczy się że co? Chodzi ci o zmiany klimatu? Dobrze, jestem zainteresowany. Chodzi ci o wpływ czlowieka na te zmiany? To mnie juz nie kręci, bo jest on mikry. Przeciwdziałanie? Chcesz wyłączyć słońce, wulkany, jądro Ziemi, zwierzęta, rośliny, pływy, prądy morskie, wiatry i resztę bajerów?

Napisany przez: Hauer 18/09/2009, 21:41

CODE
Ten temat przeznaczony jest wyłącznie dla osób zainteresowanych jego istotą - zmianami klimatycznymi wynikającymi z globalnego ocieplenia (przyczyny, skutki, plany przeciwdziałania).

A nie przyszło ci do głowy, że kogos moze interesowac co klimatycne oszołomy chcą zrobic z jego portfelem ?

Pozdrawiam

Napisany przez: gregski 19/09/2009, 6:10

A ja mam coś pozytywnego!
Otóż dzięki globalnemu ociepleniu otworzyła się Droga Północno - Wschodnia! Właśnie przeczytałem, że dwa koreańskie 10000-cio tysięczniki przeszły z Ulsan do Rotterdamu wzdłuż wybrzeży Syberii morzem wolnym od lodu. W ten sposób dystans pomiędzy tymi dwoma portami uległ znaczącemu skróceniu a i nowa ruta omija opanowane przez piratów akweny.

Napisany przez: secesjonista 19/09/2009, 7:29

QUOTE(florek-XXX @ 18/09/2009, 20:42)
Sytuacja nie wygląda dobrze.
Senat Stanów Zjednoczonych - które są jednym spośród 195 krajów świata, a emitują aż 25% światowej emisji gazów cieplarnianych - nie jest skłonny podjąć prac nad wprowadzeniem mających na celu zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych, tak długo aż nie zakończy prac nad reformą amerykańskiej służby zdrowia.
Problem w tym że zanim amerykański Senat upora się ze służbą zdrowia, to prawdopodobnie konferencja klimatyczna w Kopenhadze dobiegnie końca i delegacje krajów biorących w niej udział rozjadą się do domu.
Unia Europejska i administracja Baracka Obamy czynią wysiłki na rzecz pogonienia amerykańskiego Senatu, ale narazie bez oddźwięku.
Sytuacja staje się dramatyczna, ponieważ przykład Stanów Zjednoczonych ma znaczący wpływ na inne mocarstwa takie jak Chińska Republika Ludowa i Indie.
Zlekceważenie konferencji w Kopenhadze przez te trzy kraje de facto będzie oznaczało jej fiasko w odniesieniu do skutków praktycznych.

P.S. Może nie zwróciliście uwagi ale wasze wypowiedzi nie posuwają tematu do przodu, a jedynie go hamują.
Krytykom ideii przeciwdziałania zmianom klimatycznym proponuję założenie własnego tematu pt. "Dlaczego nie interesują nas zmiany klimatyczne".
Ten temat przeznaczony jest wyłącznie dla osób zainteresowanych jego istotą - zmianami klimatycznymi wynikającymi z globalnego ocieplenia (przyczyny, skutki, plany przeciwdziałania).
*


Czyli spotkanie w Kopenhadze traci rację bytu.
Może nie zauważyłeś, ale jest wiele osób zainteresowanych szerzącym się panikarstwem nazwanym globalnym ociepleniem.

Napisany przez: florek-XXX 19/09/2009, 8:01

Rzeczywiście, Gregski.
Niewątpliwym plusem globalnego ocieplenia jest fakt że teraz statki oceaniczne mogą opływać Azję i Amerykę Północną od północy, przez Arktykę.
Brak lodu w tym regionie ułatwi też eksploatację znajdujących się tam złoż ropy naftowej i gazu ziemnego.

Napisany przez: Puchciński 19/09/2009, 9:22

QUOTE(florek-XXX @ 18/09/2009, 19:42)
Sytuacja nie wygląda dobrze.

Widzisz Florku - sytuacja nie wygląda również tak źle. De facto zupełnie się nie zmieniła od ostatniego razu, gdy to napisałeś - a wtedy aż tak zła nie była wink.gif.
QUOTE
Senat Stanów Zjednoczonych - które są jednym spośród 195 krajów świata, a emitują aż 25% światowej emisji gazów cieplarnianych - nie jest skłonny podjąć prac nad wprowadzeniem mających na celu zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych, tak długo aż nie zakończy prac nad reformą amerykańskiej służby zdrowia.

25% gazów cieplarnianych emitowanych przez człowieka. Mnie natomiast interesuje czy ktokolwiek obliczył ile tych gazów emitują czynniki naturalne i jaki gazy cieplarniane w ogóle mają wpływ na globalne ocieplenie W OGÓLE - wliczając również inne czynniki (i ilu z tych czynników jesteśmy świadomi).
QUOTE
Problem w tym że zanim amerykański Senat upora się ze służbą zdrowia, to prawdopodobnie konferencja klimatyczna w Kopenhadze dobiegnie końca i delegacje krajów biorących w niej udział rozjadą się do domu.
Unia Europejska i administracja Baracka Obamy czynią wysiłki na rzecz pogonienia amerykańskiego Senatu, ale narazie bez oddźwięku.

A czy ty naprawdę wierzysz, że Senat przyjąłby jakąkolwiek uchwałę, która zgadzałaby się z tym, czego żądają zieloni? Czy przyjęliby jakiekolwiek postulaty? Śmiem wątpić - masz argumenty które by wsparły twoją tezę?
QUOTE
Sytuacja staje się dramatyczna, ponieważ przykład Stanów Zjednoczonych ma znaczący wpływ na inne mocarstwa takie jak Chińska Republika Ludowa i Indie.

Nie nie nie... ChRL i Indie mają PRETEKST w postępowaniu USA. Mimo wszystko - gdyby USA zdecydowało ograniczyć emisję gazów, to zrobiliby to dlatego, że są gotowi i ich gospodarka jakoś to zniesie. ChRL i Indie na to gotowe nie są - więc mimo wszystko nic nie zrobiliby ze swoimi gazami.
Nadal powtarzam - sytuacja wcale nie jest bardziej dramatyczna niż dajmy na to 5 lat temu.
QUOTE
Zlekceważenie konferencji w Kopenhadze przez te trzy kraje de facto będzie oznaczało jej fiasko w odniesieniu do skutków praktycznych.

To akurat było absolutnie jasne od początku dla większości uczestników tej dyskusji. Wiesz co - jakoś mnie to nie martwi...
QUOTE
P.S. Może nie zwróciliście uwagi ale wasze wypowiedzi nie posuwają tematu do przodu, a jedynie go hamują.
Krytykom ideii przeciwdziałania zmianom klimatycznym proponuję założenie własnego tematu pt. "Dlaczego nie interesują nas zmiany klimatyczne".
Ten temat przeznaczony jest wyłącznie dla osób zainteresowanych jego istotą - zmianami klimatycznymi wynikającymi z globalnego ocieplenia (przyczyny, skutki, plany przeciwdziałania).

Wolne tłumaczenie: To jest temat dla paranojarzy, którzy wolą bać się globalnego ocieplenia, niż się nad nim zastanowić i formuła szokujących hitów onetu z sezonu ogórkowego odpowiada im bardziej niż dyskusja, w której tezy tychże wiadomości są podważane.
Czy nie tak?

Ruszysz ten temat do przodu z kopyta przekonując choćby mnie (za innych się wypowiadać nie chcę), że rzeczywiście konferencja w Kopenhadze MOŻE mieć jakikolwiek pozytywny wpływ, poza wzbogaceniem się wąskich grup interesu... do których raczej nie należy żaden podatnik.


Napisany przez: Tromp 19/09/2009, 11:15

QUOTE(gregski @ 19/09/2009, 7:10)
A ja mam coś pozytywnego!
Otóż dzięki globalnemu ociepleniu otworzyła się Droga Północno - Wschodnia!
*


No to sobie popływasz, piracie wink.gif

Kol. Puchciński:
QUOTE
Mnie natomiast interesuje czy ktokolwiek obliczył ile tych gazów emitują czynniki naturalne i jaki gazy cieplarniane w ogóle mają wpływ na globalne ocieplenie W OGÓLE - wliczając również inne czynniki (i ilu z tych czynników jesteśmy świadomi).

Owszem, ale że jestem leniem co się zowie, to nie chce mi się szukać tongue.gif A z tego, co pamiętam, same wulkany emituja kilkakrotnie więcej gazów cieplarnianych, niż człek. Co do wpływu-swój (i nie tylko) pogląd na ten temat juz wyraziłem.

Napisany przez: gregski 19/09/2009, 18:28

Puchciński

QUOTE
25% gazów cieplarnianych emitowanych przez człowieka. Mnie natomiast interesuje czy ktokolwiek obliczył ile tych gazów emitują czynniki naturalne

Z tego, co pamiętam to ludzkość emituje około 3% CO2 całości. Z resztą nie CO2 a para wodna jest gazem cieplarnianym występującym w największej ilości. Cały ten szum o dwutlenek węgla w kontekście zmiany klimatu nie ma większego sensu.
Podobnie jak załamywanie rąk z powodu rozlewów ropy naftowej. W wyniku ruchów tektonicznych dna morskiego w naturalny sposób, co roku uwalniane są tysiące ton ropy i nikt tego nawet nie zauważa.

QUOTE
No to sobie popływasz, piracie

Ja?! W to zimno?!
Nigdy!!!
Zdecydowanie wolę siedzieć jak dotąd w cieplutkiej Arabii Saudyjskiej.

Napisany przez: Tromp 19/09/2009, 19:34

QUOTE(gregski @ 19/09/2009, 19:28)
Ja?! W to zimno?!
Nigdy!!!
Zdecydowanie wolę siedzieć jak dotąd w cieplutkiej Arabii Saudyjskiej.
*


Niedźwiedzia bys sobie przywiózł albo jakieś inne cacko wink.gif

Napisany przez: komar47 19/09/2009, 20:19

Gregski Dzisiaj, 19:28
>>Z tego, co pamiętam to ludzkość emituje około 3% CO2 całości. Z resztą nie CO2 a para wodna jest gazem cieplarnianym występującym w największej ilości. Cały ten szum o dwutlenek węgla w kontekście zmiany klimatu nie ma większego sensu.<<

Jeśli już dyskutujemy na ten temat, to wiąże się z nim problematyka poruszana na stronie:

http://www.dhmo.org/facts.html

którą to stronę polecam wszystkim zainteresowanym – jak pisał nieoceniony Benedykt Chmielowski – „mądrym dla memoriału, idiotom dla nauki, politykom dla praktyki, melancholikom dla rozrywki”.

Napisany przez: gregski 19/09/2009, 20:37

QUOTE
Niedźwiedzia bys sobie przywiózł albo jakieś inne cacko

Wielbłąda Ci mogę przywieść!

Ad. Komar 47
Do tej pory nie miałem pojęcia, że dihydrogen monoxide może być tak groźny. Mój syn intuicyjnie wyczuł niebezpieczeństwo i stara sie go unikać, zwłaszcza wieczorami i zwłaszcza w połączeniu z mydłami potasowymi i sodowymi.

Napisany przez: Hauer 14/10/2009, 9:14

Globalne ocieplenie ?? To skąd ten śnieg za oknem, co ??

Napisany przez: Puchciński 14/10/2009, 10:54

No cóż... to ten szczyt w Kobenhavn co ma być w grudniu... tak się pogoda wystraszyła zmniejszenia emisji gazów, że sam śnieg pada.
Albo możemy zwalić na Żydów...

Napisany przez: Hauer 14/10/2009, 18:14

Ale dość zimno dziś jest, nie?

Od razu zwiększyłem emisję CO2, żeby temu przeciwdziałać tongue.gif

Napisany przez: florek-XXX 15/10/2009, 16:52

A jak skomentujesz tegoroczną suszę w Indiach ?

Podczas tegorocznego sezonu monsumowego spadło o 29% mniej deszczu niż zwykle. Przykra sprawa ponieważ 70% Hindusów uzależnionych jest od produkcji rolniczej, a 60% hinduskich gospodarstw rolniczych uzależnionych jest od opadów deszczu.
W konsekwencji tegorocznej suszy zbiory ryżu były o 10 milionów ton mniejsze niż zwykle, co zmusiło Indie do importu żywności.
W sumie ucierpiało 700 milionów ludzi.

Napisany przez: Ryszard Lwie Serce 15/10/2009, 17:15

QUOTE
A jak skomentujesz tegoroczną suszę w Indiach ?

A jak skomentujesz powódź w Czechach i Polsce na wiosnę tego roku?

Napisany przez: florek-XXX 15/10/2009, 17:32

Powodzie po wiosennych roztopach to w Polsce i Czechach tradycja.

Natomiast spadek sumy opadów o 29% w ciągu roku to niezwykłe zjawisko.

Jako przykład skutków globalnego ocieplenia warto też wymienić sytuację w północnych Chinach, które zamieniają się w pustynię.
Pochłania je pustynia Gobi.

Napisany przez: gregski 15/10/2009, 17:40

Odkąd pamiętam to w Indiach były ciągle, powodzie, susze, tajfuny, i co tam jeszcze się da.

Napisany przez: 20 Sądecki Pułk Piechoty 15/10/2009, 17:47

QUOTE
Odkąd pamiętam to w Indiach były ciągle, powodzie, susze, tajfuny, i co tam jeszcze się da.



Ale jako że pamięć ludzka jest krótka, "spece" od globalnego ogłupienia łatwo mogą wmówić ludziom różne rzeczy wink.gif .

Napisany przez: florek-XXX 15/10/2009, 17:54

Tylko nie tajfuny. Tajfuny tradycyjnie są domeną Bangladeszu (to efekt specyficzego klimatu Zatoki Bengalskiej).
Pamiętajcie tajfun "Bhola" ?
13 listopada 1970 roku uderzył w Bangladesz, zabijając 500 tysięcy ludzi.

A wracając do planowej na grudzień Konferencji Klimatycznej w Kopenhadze, to Unii Europejskiej udało się w końcu przekonać do reakcji takie mocarstwa jak Stany Zjednoczone, Chiny i Japonia.
Z kolei w amerykańsko-chińskie konsultacje na temat zmian klimatycznych ostatnio włączyły się Indie.
Opracowaniem nowej multilateralnej umowy klimatycznej zainteresowane są również kraje afrykańskie, których delegacja spotkały się w tej sprawie 15 października w Nairobi.
Wygląda na to że mimo początkowego pesymizmu, konferencja klimatyczna w Kopenhadze odniesie jednak sukces.

Napisany przez: gregski 15/10/2009, 17:58

QUOTE
Wygląda na to że mimo początkowego pesymizmu, konferencja klimatyczna w Kopenhadze odniesie jednak sukces.

Ta, a jedynym przejawem tego "sukcesu" będzie zarżnięcie gospodarki!

Napisany przez: 20 Sądecki Pułk Piechoty 15/10/2009, 18:00


QUOTE
Ta, a jedynym przejawem tego "sukcesu" będzie zarżnięcie gospodarki!


Eeee , zapomniałeś jeszcze o zarobku owych dyskutantów , tego niezwykle ważnego szczytu wink.gif .

Napisany przez: Ramond 15/10/2009, 18:01

QUOTE
Tylko nie tajfuny. Tajfuny tradycyjnie są domeną Bangladeszu (to efekt specyficzego klimatu Zatoki Bengalskiej).

A Indie, jak wiadomo, nie leżą wcale nad Zat. Bengalską i dookoła Bangladeszu, tylko na drugim krańcu Świata...

Napisany przez: salvusek 15/10/2009, 18:03

No i jeszcze to, że jak będę sobie szedł z zajęć będą mnie zaczepiać z greenpeace jacyś demagodzy i znowu będą musiał tracić czas. Teraz będą mieli nowy argument, sukces na konferencji klimatycznej. Boję się pomyśleć co będzie dalej.

Napisany przez: florek-XXX 15/10/2009, 18:26

Gregski, sukces ma swoją cenę :)

Ramond, to jest właśnie ciekawe.
Tajfuny rodzące się na Ocenia Indyjskim które uderzają w ląd, manewrują w taki ciekawy sposób że zwykle omijają Indie które są na prawo (wschód) od Bangladeszu i Pakistan który jest na lewo (zachód) od Bangladeszu...żeby uderzyć prosto w Bangladesz.

Napisany przez: Ramond 15/10/2009, 18:33

QUOTE
Tajfuny rodzące się na Ocenia Indyjskim które uderzają w ląd, manewrują w taki ciekawy sposób że zwykle omijają Indie które są na prawo (wschód) od Bangladeszu i Pakistan który jest na lewo (zachód) od Bangladeszu...żeby uderzyć prosto w Bangladesz.

Bzdura. Zaczynając od tego, że zarówno na wschodzie, jak i na zachodzie jak i na północy Bangladesz sąsiaduje z Indiami, nie z Pakistanem. Od Pakistanu oddziela go cały Dekan. No i dalej - tajfuny nie są punktowe.

Napisany przez: gregski 15/10/2009, 18:59

Florek, jaką Ty masz mapę? (I jak ją trzymasz?)

QUOTE
Gregski, sukces ma swoją cenę smile.gif

A pewnie, że tak! Ceną za sukces produkcji ekopaliw rozpętanej przez ekogłupków jest głód milionów ludzi.

Napisany przez: Hauer 15/10/2009, 21:42

Florek:

CODE
A jak skomentujesz tegoroczną suszę w Indiach ?

Podczas tegorocznego sezonu monsumowego spadło o 29% mniej deszczu niż zwykle.

Mniej deszczu tak? A skad sie bierze deszcz? Najpierw musi byc panie florku parowanie. Jak jest chłodniej to mniej wody z oceanów apruje w efekcie nad lądami jest mniej opadów. Może byc taki komentarz ?

Jest mi zimno, a od posniegowego błota przesiąkły mi buty. I to do diaska w październiku! Co normalnie przed przełomem listopad / grudzień ciezko było snieg uświadczyc. A tu jakiś greenpece bedzie mi pitolił o "ociepleniu" :/

Napisany przez: Dziadek Jacek 16/10/2009, 8:03

Najlepszy handel uskutecznia się na czymś czego nie widać. Coś podobnego mamy w bankowości. Kupują i sprzedają pieniądze nawet za wielokrotne ich wartości a jeśli jest to dług, to za ich minimalną część. Przewalają wirtualne miliardy i opierają na tym wskaźniki ekonomiczne niczego materialnego nie dodając. Teraz wymyślono emisje. Miliardy odsprzedawanych ton zanieczyszczeń. Bez względu na ich cenę wystarczy z tego uszczknąć jakiś mały promil wink.gif

Napisany przez: florek-XXX 16/10/2009, 8:50

Słuchajcie. Dzisiaj rano gdy jadłem śniadanie trafiłem na artykuł z 2008 roku w którym przeczytałem że ciepłolubne azjatyckie komary tygrysie (ang. tiger mosquito) w ostatnim czasie pojawiły się we Włoszech, Francji, Niemczech i Holandii.
Wcześniej były tam niespotykane.
Wzbudziło to znaczącą konsternację ponieważ owe komary tygrysie mogą przenosić wirusy wywołujące chikungunyę, chorobę Zachodniego Nilu oraz gorączkę Dengę.
Co prawda część ekspertów jest zdania że te wirusy nie mogą przeżyć w klimacie Europy, ale najwyraźniej nie mają racji ponieważ w 2007 roku owe egzotyczne komary wywołały lokalną epidemię chikungunyi we Włoszech.
Niewykluczone że wkrótce pojawią się również w Polsce (leży na tej samej szerokości geograficznej co Francja, Niemcy czy Holandia).

Poniżej zdjęcie azjatyckiego komara tygrysiego (jeżeli dobrze pamiętam to wywodzą się z Indii):

Napisany przez: gregski 16/10/2009, 9:31

To trza będzie pić więcej ginu z tonikiem!

Napisany przez: Beukot 16/10/2009, 9:37

http://doskonaleszare.blox.pl/html

Napisany przez: florek-XXX 19/10/2009, 13:43

A oto kolejny dowód na globalne ocieplenie - według danych amerykańskiego National Climatic Data Center, wrzesień 2009 roku był najcieplejszym wrześniem od 2005 roku.

Łącznie suma temperatur na lądzie i na powierzchni oceanów była o 1,12 stopnia F powyżej średniej z XX wieku wynoszącej 15 stopni Celsjusza.
Oddzielnie globalna temperatura na lądzie była o 1,72 stopnia F wyższa od średniej XX wieku na poziomie 12 stopni Celsjusza.
Temperatury oceanów były o 0,90 stopnia F wyższe niż średnia z XX wieku na poziomie 16,7 stopni Celsjusza.

We wrześniu w Arktyce skuta lodem była średnia powierzchnia 3,37 mln km kw. (2,1 mln mil kw.), co oznacza, że czapa lodowa była o 23,8 proc. mniejsza w porównaniu z średnią z lat 1979-2000. Na Antarktydzie było o 2,2 proc. mniej lodu w stosunku do średniej z lat 1979-2000.

Napisany przez: Hauer 19/10/2009, 15:14

Super, Florku, tylko, zeby wreszcie naprawde było cieplej!

Swoja droga jak by tak wzrosła temp oceanu i lądu to w tych Indiach powinno więcej padać, a nie mniej. Moze komus sie termometr popsuł ?

Napisany przez: gregski 19/10/2009, 15:17

QUOTE
A oto kolejny dowód na globalne ocieplenie - według danych amerykańskiego National Climatic Data Center, wrzesień 2009 roku był najcieplejszym wrześniem od 2005 roku.

Dla mnie to kolejny dowód na idiotyzm tych argumentów. Wybrano jeden miesiąc z ostatnich 4 lat i to ma być dowód na cokolwiek.

QUOTE
Łącznie suma temperatur na lądzie i na powierzchni oceanów była o 1,12 stopnia F powyżej średniej z XX wieku wynoszącej 15 stopni Celsjusza.

Każda średnia ma to do siebie, że niektóre jej składowe są niższe a niektóre wyższe. To normalne Florku.

QUOTE
We wrześniu w Arktyce skuta lodem była średnia powierzchnia 3,37 mln km kw. (2,1 mln mil kw.), co oznacza, że czapa lodowa była o 23,8 proc. mniejsza w porównaniu z średnią z lat 1979-2000. Na Antarktydzie było o 2,2 proc. mniej lodu w stosunku do średniej z lat 1979-2000.

To dobrze, będzie więcej wody. Sam pisałes jakie straszne susze nawiedziły Indie, więc się przyda.

Napisany przez: Ramond 19/10/2009, 16:28

QUOTE
Łącznie suma temperatur na lądzie i na powierzchni oceanów była o 1,12 stopnia F powyżej średniej z XX wieku wynoszącej 15 stopni Celsjusza.

Ktoś był wcięty, jak dobierał jednostki do porównania? tongue.gif

Napisany przez: florek-XXX 19/10/2009, 17:06

Hauer, wzrost temperatury niekoniecznie oznacza wzrost sumy opadów.
Popatrz na Afrykę. Ciepło ale deszczu niewiele.

Gregski napisał:
"To dobrze, będzie więcej wody. Sam pisałes jakie straszne susze nawiedziły Indie, więc się przyda."

Niestety, woda z topniejących lodowców arktycznych i antarktycznych:
- jako woda słodka jest dla nas stracona, ponieważ spływa do oceanu;
- stanowi dla nas problem ponieważ powoduje podnoszenie się poziomu wszechoceanu a w konsekwencji zatapianie lądów.
Warto przywołać tu przykład Wenecji, która tonie.
Mieszkańcy opuszczają miasto.
W tym roku pojawiła się groźba zatopienia przez Ocean Indyjski delt Rzeki Czerwonej i rzeki Mekong, co będzie oznaczało dla Wietnamu utratę 50% ziem uprawnych i w konsekwencji klęskę głodu dla tego 85-milionowego kraju.

Ramond napisał:
"Ktoś był wcięty, jak dobierał jednostki do porównania?"

Rzeczywiście. Dziwna sprawa z tymi jednostkami.
Średnia temperatura na Ziemi wzrosła z 59 stopni F do 60,12 stopni F. W przeliczeniu więc wzrost wyniósł 0,62 stopnia C.
Konferencja w Kopenhadze ma na celu uniemożliwienie wzrostu o więcej niż 2 stopnie C.

- Wielkiej Brytanii grozi apokaliptyczny scenariusz żywiołowych katastrof z powodu wzrostu poziomu mórz, powodzi, suszy i zabójczych fal upałów, jeśli na grudniowym szczycie klimatycznym w Kopenhadze nie uda się osiągnąć porozumienia przeciwdziałającego zmianom klimatu - ostrzegł dzisiaj brytyjski premier Gordon Brown.

Napisany przez: gregski 19/10/2009, 17:11

QUOTE
Niestety, woda z topniejących lodowców arktycznych i antarktycznych:
- jako woda słodka jest dla nas stracona, ponieważ spływa do oceanu;
- stanowi dla nas problem ponieważ powoduje podnoszenie się poziomu wszechoceanu a w konsekwencji zatapianie lądów.

Ale jeśli jest cieplej to oceany powinny mocniej parować? Nie sądzisz?

QUOTE
- Wielkiej Brytanii grozi apokaliptyczny scenariusz żywiołowych katastrof z powodu wzrostu poziomu mórz, powodzi, suszy i zabójczych fal upałów, jeśli na grudniowym szczycie klimatycznym w Kopenhadze nie uda się osiągnąć porozumienia przeciwdziałającego zmianom klimatu - ostrzegł dzisiaj brytyjski premier Gordon Brown.

I pewnie z tego powodu chce on podnieść jakieś podatki?


Napisany przez: florek-XXX 19/10/2009, 17:25

Owszem. Gdy jest cieplej to oceany mocniej parują, ale wcale nie jest powiedziane że deszcz spadnie na lądy i to jeszcze na obszary uprawne. Ponad to, z powodu zanieczyszczenia powietrza, owa woda deszczowa niekoniecznie nadaje się do spożycia ("kwaśne deszcze").

A co do podatków, to cóż...modernizacja gospodarki kosztuje więc z możliwością podniesienia podatków należy się liczyć.

Napisany przez: Ryszard Lwie Serce 19/10/2009, 17:47

QUOTE
wcale nie jest powiedziane że deszcz spadnie na lądy i to jeszcze na obszary uprawne.

Na to już nie ma wpływu "globalne ocieplenie" tylko cyrkulacja powietrza.
QUOTE
Ponad to, z powodu zanieczyszczenia powietrza, owa woda deszczowa niekoniecznie nadaje się do spożycia ("kwaśne deszcze").

To też już nie ma nic do czynienia z "globalnym ociepleniem".
QUOTE
A co do podatków, to cóż...modernizacja gospodarki kosztuje więc z możliwością podniesienia podatków należy się liczyć.

W pewnym momencie kończy się "modernizacja", a zaczyna się centralne planowanie.

Napisany przez: gregski 19/10/2009, 17:49

QUOTE
A co do podatków, to cóż...modernizacja gospodarki kosztuje więc z możliwością podniesienia podatków należy się liczyć.

A wiesz, trudno mi uwierzyć, że wierzysz w to co napisałeś.

Pozdrawiam serdecznie.

PS.
Tak czy owak ubawiłeś mnie.

Napisany przez: silent_hunter 19/10/2009, 19:17

QUOTE(florek-XXX @ 19/10/2009, 8:43)
A oto kolejny dowód na globalne ocieplenie - według danych amerykańskiego National Climatic Data Center, wrzesień 2009 roku był najcieplejszym wrześniem od 2005 roku.


*


Ło rany, takich upałów nie pamiętają nawet najstarsi górole... zwłaszcza ci urodzeni po 2005tym biggrin.gif łokropieństwo!!!


Napisany przez: Hauer 19/10/2009, 20:58

Florek:

CODE
Hauer, wzrost temperatury niekoniecznie oznacza wzrost sumy opadów.
Popatrz na Afrykę. Ciepło ale deszczu niewiele.

Po pierwsze nie pisałeś o Afryce, tylko o Indiach.
Co do "Afryki" to jest duzy kontynet, a pewne jego gorące rejony sa jednoczesnie bardzo nadeszczone.

CODE
Owszem. Gdy jest cieplej to oceany mocniej parują, ale wcale nie jest powiedziane że deszcz spadnie na lądy i to jeszcze na obszary uprawne.

Pora deszczowa w Indiach -> monsuny wieją znad oceanu na ląd. To gdzie ma padać ??

CODE
wzrostu poziomu mórz, powodzi, suszy i zabójczych fal upałów

Jeszcze dodaj katastrofalne opady i wysychanie gleb i będize komplet. Widać, ze pomimo licznych konferencji "ociepleniowcy" nadal nie mogą dojśc do porozumienia czy nas zaleje czy wysuszy.


Napisany przez: silent_hunter 20/10/2009, 13:23

Niech że się ciepłolodzy w końcu zdecydują, czy mamy ocieplenie, czy oziębienie ? wacko.gif
http://wiadomosci.onet.pl/2063287,12,rekordowa_temp_w_niemieckim_biegunie_zimna,item.html

Napisany przez: vifon 20/10/2009, 16:19

QUOTE
Niech że się ciepłolodzy w końcu zdecydują, czy mamy ocieplenie, czy oziębienie ?
No jak to -oczywiście, że oziębienie. Przecież już szanowni ekolodzy oskubali nas z forsy za nieocieplające klimatu lodówki i samochody, no to teraz muszą zarabiać na czymś co klimat ociepla, żeby się statystyka wyrównała. Przecież parę lat temu modna była Strasznie Zła Dziura Ozonowa, co to się powiększała i powiększała i wkrótce miało nas spalić od braku osłony przed słoneczkiem. Temat się mocno wyświechtał, nikt o nim teraz nie mówi, więc i bardzo medialni ekolodzy przestali nas straszyć ryzykiem związanym z używaniem dezodorantu i przerzucili się na temat zmian klimatycznych. Temat bardziej medialny, bo że pewne drobne zmiany w pogodzie widzi prawie każdy, ale nie każdy pomyśli, że takie zmiany miały miejsce w historii i specjalnie się nimi przejmować nie trzeba, bo jest to sprawa naturalna.
PZDR

Napisany przez: florek-XXX 27/10/2009, 7:54

Sytuacja jest niebezpieczna.
W wiecznych zmarzlinach północnego koła podbiegunowego uwięzione są,oprócz zamrożonych mamutów, miliardy ton metanu - gazu o działania znacznie bardziej cieplarnianym niż dwutlenek węgla.
Jeżeli owe wieczne zmarzliny roztopią się i znajdujący się w nich metan ulotni się do atmosfery (a jest go co najmniej 400 gigaton) to czekać nas będzie zagłada.
Dlatego tak ważne jest aby ograniczyć emisję dwutlenku węgla i niedopuścić do dalszych wzrostów temperatur.

Napisany przez: Hauer 27/10/2009, 8:35

florek oglądał niedawno "Ostatnia Zimę" (horror ekologiczny) smile.gif ??

Napisany przez: Watta 27/10/2009, 13:13

Tak patrzę za okno, cały październik u mnie słońca nie było, temperatura ok 8 stopni, ocieplenie takie,że nie wiem co, a miały być palmy, pustynia i Katar w Polsce a jest tylko katar w nosie. Jako człowiek mieszkający w domu z ogrodem i mający kontakt bezpośredni z przyrodą stwierdzam, że liście w tym roku szybko opadły z drzew, więc zima może być wczesna i mroźna.

Napisany przez: gregski 27/10/2009, 14:47

Florek, a może by tak zakazać konsumpcji fasoli i grochu? To też powinno ograniczyć emisję metanu.

Napisany przez: florek-XXX 27/10/2009, 15:17

Zmiany klimatyczne powodowane przez globalne ocieplenie już się rozpoczęły. Zachodzą na naszych oczach.
To nie jest już tylko kwestia czysto teoretycznych rozważań naukowych, ale rzeczywistość świata w którym żyjemy.

ONZ jest zdania że możemy pozwolić na średni globalny wzrost temperatur o nie więcej niż 2 stopnie C.
Jeżeli wzrost będzie większy i wyniesie powiedzmy 4-6 stopni C, to można przyjąć że XXI wiek jest dla ludzkości ostatnim.


Napisany przez: Ramond 27/10/2009, 18:18

QUOTE
Zmiany klimatyczne powodowane przez globalne ocieplenie już się rozpoczęły. Zachodzą na naszych oczach.
To nie jest już tylko kwestia czysto teoretycznych rozważań naukowych, ale rzeczywistość świata w którym żyjemy.

Chyba więc żyjemy w różnych światach... Ty w jednym, my wszyscy pozostali - w drugim...

Napisany przez: swatek 27/10/2009, 18:27

QUOTE(florek-XXX @ 27/10/2009, 15:17)
Zmiany klimatyczne powodowane przez globalne ocieplenie już się rozpoczęły.


One się nie rozpoczęły - one trwają. Od apogeum epoki lodowcowej mamy cały czas, z drobnymi zaburzeniami, ocieplenie klimatu. Mam nadzieję, że w końcu dojdzie do tego jak było przed epoką lodowcową czyli będą żyły w rzekach Polski np. hipopotamy. wink.gif

Napisany przez: Puchciński 27/10/2009, 19:34

Florek powinien był iść na dziennikarstwo. Jest w tym niezły tongue.gif. Taka jednokierunkowa wymiana informacji.

Napisany przez: swatek 27/10/2009, 20:04

QUOTE(Puchciński @ 27/10/2009, 19:34)
Florek powinien był iść na dziennikarstwo. Jest w tym niezły tongue.gif. Taka jednokierunkowa wymiana informacji.


Jest gorzej - idzie w politykę wink.gif

Napisany przez: michall216 28/10/2009, 9:49

Niektórzy mówią (naukowcy) że jest teraz czas międzylodowcowy i że ma przyjść za kilka tysięcy lat kolejny lodowiec.

Napisany przez: florek-XXX 29/10/2009, 7:51

Do Konferencji w Kopenhadze został już niewiele ponad 1 miesiąc.

Unia Europejska oszacowała że środki finansowe jakie kraje rozwinięte będą musiały przeznaczyć na pomoc dla krajów rozwijących się w celu przeciwdziałania skutkom zmian klimatycznych (chodzi głównie o ochronę pół ryżowych) 22 do 50 miliardów Euro rocznie do roku 2020.
Jednak nie określono dotychczas jak dużą cząść tej sumy mają pokrywać poszczególne kraje rozwinięte.
Sugeruje się zastosowanie podziału który uwzględni PKB oraz poziom emisji dwutlenku węgla poszczególnych krajów rozwniętych.

Od osiągnięcia porozumienia które zadowoli wszystkich uczestników konferencji w Kopenhadze i umożliwi zawarcie nowej globalnie obowiązującej umowy w sprawia przeciwdziałania dalszemu ocieplaniu się klimatu zależeć będą losy świata. W roku 2010 może być już za późno.

Napisany przez: swatek 29/10/2009, 7:56

QUOTE(florek-XXX @ 29/10/2009, 7:51)

Od osiągnięcia porozumienia które zadowoli wszystkich uczestników konferencji w Kopenhadze i umożliwi zawarcie nowej globalnie obowiązującej umowy w sprawia przeciwdziałania dalszemu ocieplaniu się klimatu zależeć będą losy świata.


Czy chcesz nam powiedzieć, że wystarczy umowa międzynarodowa aby powstrzymać "globalne ocieplenie", aby zmienić klimat na ziemi confused1.gif
Czy to nie jest tak samo, jak i z tymi co zakładali Ligę Narodów sądząc, że powstrzymają wojny?

Napisany przez: florek-XXX 29/10/2009, 8:04

Taka umowa to dopiero początek.
Ale na początek potrzebujemy właśnie tego - dobrej woli i porozumienia.
Bez tego, nie ruszymy z miejsca.

Napisany przez: Puchciński 29/10/2009, 12:22

Nie miałbym nic przeciwko temu, by ktoś zainwestował 22-50 mld euro w remonty polskich dróg. Bo czemu by nie?

Napisany przez: WhiteWolf 29/10/2009, 13:01

Wiecie powróce jeszcze do sprawy globalnego ocieplenia a nie polskich drog przede wszystkim to globalne ocieplenie jest cykliczne i bedzie sie powtarzac. Czy tego chcemy czy nie... Po ociepleniu bedzie oziebienie itd. w kolko potwierdza te hipoteze historia ziemi.

Napisany przez: silent_hunter 29/10/2009, 13:13

QUOTE(florek-XXX @ 29/10/2009, 2:51)
Do Konferencji w Kopenhadze został już niewiele ponad 1 miesiąc.

Unia Europejska oszacowała że środki finansowe jakie kraje rozwinięte będą musiały przeznaczyć na pomoc dla krajów rozwijących się w celu przeciwdziałania skutkom zmian klimatycznych (chodzi głównie o ochronę pół ryżowych) 22 do 50 miliardów Euro rocznie do roku 2020.

*


...i pewnie częśc z tego przypadnie Chinom posiadającym ... największe na świecie rezerwy walutowe?

QUOTE
W roku 2010 może być już za późno.


"Uwaga, uwaga, 2012 nadchodzi ... koma trzy, larnija dwa"

Napisany przez: florek-XXX 29/10/2009, 15:11

Największe część tej pomocy finansowej przypadnie krajom Azji południowo-wschodniej. Prawdopodobnie najwięcej otrzymają Indie.

Napisany przez: silent_hunter 29/10/2009, 15:22

QUOTE(florek-XXX @ 29/10/2009, 10:11)
Największe część tej pomocy finansowej przypadnie krajom Azji południowo-wschodniej. Prawdopodobnie najwięcej otrzymają Indie.
*


Łołoł! Toż to znajdują się w ścisłej czołowce krajów posiadających największe rezerwy walutowe... Dlaczego podatnik EU ma dodawac komuś kto ma mnóstwo kasy ? No cudnie, rozdajmy im pieniądze co by dodatkowe rezerwy wykorzystali na zbrojenia, jeaaa... To się nazywa myslenie ekonomiczne w dobie kryzysu... rolleyes.gif

Napisany przez: florek-XXX 29/10/2009, 15:44

Silent, nie wiem jakie rezerwy walutowe mają Indie ale ich PKB/mieszkańca to zaledwie 2500 USD. Nie dużo.

A co do zbrojenia się, to Indie zbroją się ponieważ zbroją się Chiny...które zbroją się ponieważ zbroją się Stany Zjednoczone.

Napisany przez: silent_hunter 29/10/2009, 16:02

QUOTE(florek-XXX @ 29/10/2009, 10:44)
Silent, nie wiem jakie rezerwy walutowe mają Indie ale ich PKB/mieszkańca to zaledwie 2500 USD. Nie dużo.


I co w takim razie, rozdajemy ryby znaczy kasę na jakieś iluzoryczne projekty? Dokładajmy jeszcze to paradoksu - wielkie rezerwy walutowe a przeciętny mieszkaniec biedny.. Dla Hindusa bardzo to jest motywujące do budowania zamożnego społeczeństwa.

Mozesz sobie sprawdzic na necie jakie rezerwy mają Indie... (ponad 300 mld $ na pewno)



QUOTE
A co do zbrojenia się, to Indie zbroją się ponieważ zbroją się Chiny...które zbroją się ponieważ zbroją się Stany Zjednoczone.
*


No to mamy, wszystko jest jasne!

"Oj Dana, Oj Dana
A wszystko przez Reagana"

biggrin.gif

Napisany przez: Puchciński 29/10/2009, 16:03

Co nie zmienia faktu, że wydanie choćby centa na umocnienie potencjalnych przeciwników to czysta głupota.

Napisany przez: florek-XXX 29/10/2009, 19:43

Słuchajcie. Jeżeli za pieniądze przeznaczone na zapewnienie Chinom i Indiom bezpieczeństwa żywnościowego, kraje te dobudują sobie po kilka głóoic jądrowych to będą później same sobie winne katastrofy humanitarnej do której może na ich terytoriach dojść.
Napewno nie będziemy po nich płakać.

Napisany przez: Ramond 29/10/2009, 20:02

QUOTE
Jeżeli za pieniądze przeznaczone na zapewnienie Chinom i Indiom bezpieczeństwa żywnościowego, kraje te dobudują sobie po kilka głóoic jądrowych to będą później same sobie winne katastrofy humanitarnej do której może na ich terytoriach dojść.

A jeśli do tejże katastrofy dojdzie wcale nie na ICH terytoriach, tylko na naszych? Wtedy będziemy sami sobie winni. A jeżeli katastrofa będzie rozmiarów światowych? Wtedy również będziemy sobie winni.

Napisany przez: michall216 29/10/2009, 23:00

Dokładnie wcale nie powiedziane jest że do wybuchu dojdzie na ich terenie. Gdyby to było takie oczywiste że tylko na swoim terytorium będzie można użyć głowic to komu byłoby to potrzebne ??

Napisany przez: florek-XXX 30/10/2009, 9:01

Pisząc "katastrofa humanitarna" miałem na myśli klęskę głodu.

Broni jądrowej Chiny lub Indie mogą użyć zawsze, niezależnie od tego czy pomożemy zadbać im o bezpieczeństwo żywnościowe czy też nie.
Dając im środki finansowe na ochronę upraw możemy im dużo pomóc, natomiast nic nie ryzykujemy.
Tylko że będziemy musieli wydać trochę pieniędzy.

Napisany przez: michall216 30/10/2009, 9:09

QUOTE
Dając im środki finansowe na ochronę upraw możemy im dużo pomóc, natomiast nic nie ryzykujemy.


Dając im taką pomoc po pierwsze sami tracimy fundusze a po drugi zostawiamy wolne ręce (tym krajom ) w sprawach nuklearnych.

Napisany przez: florek-XXX 30/10/2009, 9:30

Jeżeli chodzi o sprawy nuklearne to odkąd sięgam pamięcią (a żyję już 22 lata) to w takich krajach jak Chiny, Indie, Pakistan i Izrael zawsze obowiązywało "prawo dżungli".

Zresztą myślę że nie powinniśmy łączyć ze sobą kwesti bezpieczeństwo żywnościowego oraz kwesti kontroli zbrojeń nuklearnych.
Dyskutujemy tu o zmianach klimatycznych, które mają wpływ na rozwój rolnictwa i sytuację społeczną.
Natomiast polityka nuklerna jest całkowicie uzależniona od czynnika ludzkiego.
Zmiany klimatyczne nie mają na nią żadnego bezpośredniego wpływu.

Napisany przez: florek-XXX 30/10/2009, 9:34

Do usunięcia. Zdublowany post.

Napisany przez: michall216 30/10/2009, 9:51

QUOTE(florek-XXX @ 30/10/2009, 9:30)
Jeżeli chodzi o sprawy nuklearne to odkąd sięgam pamięcią (a żyję już 22 lata) to w takich krajach jak Chiny, Indie, Pakistan i Izrael zawsze obowiązywało "prawo dżungli".

Zresztą myślę że nie powinniśmy łączyć ze sobą kwesti bezpieczeństwo żywnościowego oraz kwesti kontroli zbrojeń nuklearnych.
Dyskutujemy tu o zmianach klimatycznych, które mają wpływ na rozwój rolnictwa i sytuację społeczną.
Natomiast polityka nuklerna jest całkowicie uzależniona od czynnika ludzkiego.
Zmiany klimatyczne nie mają na nią żadnego bezpośredniego wpływu.
*



Jednak zauważ że środki z UE przeznaczone na żywność pójdą na żywność ale środki tych państw przeznaczone na żywność już nie muszą wtedy mogą być zainwestowane nie w rolnictwo ale np. w zbrojeniach nuklearnych.

Napisany przez: gregski 30/10/2009, 10:44

Spokojnie, jak na razie to w Kopenhadze nic się nie wydarzyło. I owszem pogadali sobie, uradzili pomoc, ale do żadnych konkretów nie doszło. Z konkretnej kasy nikt nie wyskoczył i nie wyskoczy, bo większość krajów europejskich jest tak zadłużona, że praktycznie na granicy bankructwa.

Napisany przez: Puchciński 30/10/2009, 17:05

QUOTE
Premier kierującej Unią Szwecji Fredrik Reinfeldt oraz szef Komisji Europejskiej Jose Barroso wspólnie ogłosili sukces zakończonego w piątek szczytu w Brukseli, którego celem było przyjęcie mandatu na konferencję klimatyczną w Kopenhadze w grudniu br.

- Osiągnęliśmy sukces. UE utrzymała pozycję lidera w walce ze zmianami klimatycznymi i silniejsza pojedzie do Kopenhagi - powiedział Reinfeldt.

Na szczycie przywódcy na 100 mld euro określili roczne potrzeby krajów rozwijających się na walkę ze zmianami klimatycznymi do 2020 roku. Przywódcom nie udało się jednak ustalić, jaką konkretnej kwotę z tych 100 mld euro UE jako całość jest gotowa dla nich przeznaczyć. Tę kwotę UE zadeklaruje dopiero, jak swe zobowiązania ujawnią USA, Japonia czy inne bogate kraje świata.


http://wiadomosci.onet.pl/ 2069628,11,sukces_polski_na_szczycie_ue_nie_bede_z_tego_robil_187yes__yes__yes17
1,item.html

Czy tylko ja widzę tutaj przekroczenie granic nonsensu?


© Historycy.org - historia to nasza pasja (http://www.historycy.org)