Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
3 Strony < 1 2 3 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Polska gierkowska - społeczeństwo konformistów?,
     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 24.357
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 14/11/2014, 11:35 Quote Post

QUOTE(Darth Bane @ 14/11/2014, 11:24)
Mimo wszystko ludzie uprzywilejowani kryli się ze swoim (śmiesznym z obecnej perspektywy) "bogactwem". Nierówny dostęp do dóbr był wyznacznikiem znajomości, wystania w równym stopniu jak pozycja zawodowa (np. górnicy) czy partyjna. Szereg działaczy było ortodoksyjnie przeciw "nowobogactwu" i trzeba się było pilnować. Po linii partyjnej też można było dostać. Za Gierka już jakby mniej, ale ...
*


Do pewnego stopnie macie rację. Źle się wyraziłem: nierówność nie waliła po oczach. Po wszystkim uinnym, ale nie po oczach. Była dokoła, ale nie rzucała sie w oczy. (Co się rzucało w oczy to wszechobecna szarzyzna, co było szczególnie widoczne po powrocie z Zachodu.) Dopiero, jak przyszło coś załatwić, człowiek czegoś chciał dokonać natykał się na nią z każdej strony. Może w tym tkwi źródło sentymentu do tamtych czasów. (Nie licząc oczywiście głównego źródła: że kiedyś się było pięknym i młodym. (Młodość minęła, ale uroda, na szczęście, została... tongue.gif )
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #31

     
memex
 

VI ranga
******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.261
Nr użytkownika: 1.184

Stopień akademicki: N/D
Zawód: kalkulator mocy
 
 
post 14/11/2014, 11:41 Quote Post

QUOTE(gtsw64 @ 14/11/2014, 10:48)
Raczej "Pogoda dla bogaczy"

Też, ale mnie amerykański blichtr lat 70-tych kojarzy się nieodmiennie z sympatycznie zaniedbanym porucznikiem pałętającym się po rezydencjach i posiadłościach obrzydliwie bogatych krezusów.
QUOTE
Pamiętam w 1983 w Inowiczu-Zdroju chodziły wycieczki turystów do willi drewnianej z domkiem gościnnych (sam mam obecnie "lukszuszowskie bardziej") syna Jaroszewicza.

Podobnie rzecz się miała z wojskowym ośrodkiem wypoczynkowym "Jawor" nad Jeziorem Solińskim, w którym bawili wysocy rangą oficerowie państw Układu Warszawskiego. Gdy we wczesnych latach 80-tych jeździłem pod namiot nad Solinę, krążyły legendy o luksusach w jakich się pławili. Plotki podsycane były przez fakt odizolowania ośrodka i jego ścisłej ochrony przez straże na lądzie i wodzie (mój kolega został nawet aresztowany na kilka godzin, gdy burza zniosła jego kajak zbyt blisko nabrzeża należącego do ośrodka).
Gdy już w latach 90-tych ośrodek udostępniono zwykłym użytkownikom, z ciekawości zajechałem kiedyś do niego, aby zweryfikować dawne legendy. Biorąc pod uwagę dzisiejsze standardy, okazał się oczywiście bardzo kiepski, choć z pewnością w latach 80-tych był OK, tym bardziej, że na jego terenie znajdowały się dobrze zaopatrzone sklepy.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #32

     
Marek Zak
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.880
Nr użytkownika: 72.286

Marek Zak
Stopień akademicki: mgr
Zawód: Korpomiś & Pisarz
 
 
post 14/11/2014, 11:59 Quote Post

QUOTE
Też, ale mnie amerykański blichtr lat 70-tych kojarzy się nieodmiennie z sympatycznie zaniedbanym porucznikiem pałętającym się po rezydencjach i posiadłościach obrzydliwie bogatych krezusów.
/


I zawsze sie okazywało, że skromność, inteligecja była górą, a arogancja bogaczy i celebrytów zostawała ukarana, a sprawiedliwość była górą.

Wracając do ukrywania bogactw, miałem sporo znajomych w szkole ze sfer rządowych i partyjnych, i bardzo się starali, żeby wyglądac jak równi a nie równiejsi, a przecież mieli do dyspozycji talony, przydziały na wszelkie deficytowe dobra, czy sklepy ,,za żółtymi firankami" gdzie wszystko było dostępne za symboliczną cenę.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #33

     
gtsw64
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.416
Nr użytkownika: 38.675

Zawód: st.sier¿.sztab
 
 
post 14/11/2014, 12:11 Quote Post

QUOTE
tym bardziej, że na jego terenie znajdowały się dobrze zaopatrzone sklepy.

Pamiętam, to już połowa lat 80 tych pełniąc zaszczytną służbę wojskową w JW 2139 (36 Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego) W - wa Okęcie w okresie dużego kryzysu bez problemu można było kupić w bufecie dla pilotów szynkę w galarecie, golonkę czy Coca Colę. Produkty na prowincji nie do zdobycia.
Kantyna żołnierska do południa zmieniała się w sklep mięsny dla kadry zawodowej. Bez problemu można było tam kupić szynkę baleron czy żywiecką.
 
User is offline  PMMini Profile Post #34

     
Baszybuzuk
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.372
Nr użytkownika: 50.178

Stopień akademicki: Nadszyszkownik
Zawód: IT
 
 
post 14/11/2014, 12:34 Quote Post

QUOTE(memex @ 14/11/2014, 11:41)
QUOTE(gtsw64 @ 14/11/2014, 10:48)
Raczej "Pogoda dla bogaczy"

Też, ale mnie amerykański blichtr lat 70-tych kojarzy się nieodmiennie z sympatycznie zaniedbanym porucznikiem pałętającym się po rezydencjach i posiadłościach obrzydliwie bogatych krezusów.
QUOTE
Pamiętam w 1983 w Inowiczu-Zdroju chodziły wycieczki turystów do willi drewnianej z domkiem gościnnych (sam mam obecnie "lukszuszowskie bardziej") syna Jaroszewicza.


Biorąc pod uwagę, że dzieci (i nie tylko) w tym czasie realizowały się kolekcjonując co bardziej kolorowe śmieci (np. puszki po napojach), papierki po cukierkach, tudzież ekscytowały się zamawianiem z Zachodu materiałów reklamowych (jakichkolwiek - ważne że kolorowe, na gładkim papierze i w obcym języku), zdefiniowane czegoś jako PRLowski luksus wymaga zupełnie innej skali odniesienia. biggrin.gif

Ale to już lata 80-te, natomiast wczesne lata 70-te miały własną stylistykę konsumpcyjną (cola, Fiat, guma "Bolek i Lolek" itp.). Gierek był trochę jak Gorbaczow - chciał naprawiać, a kompletnie rozłożył system napędzając nadzieję na lepsze, dostatniejsze życie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #35

     
balum
 

Sągorsi
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.867
Nr użytkownika: 46.347

 
 
post 14/11/2014, 12:41 Quote Post

QUOTE(memex @ 14/11/2014, 11:29)
QUOTE(Marek Zak @ 13/11/2014, 21:58)
Zobacz teraz, ludzie sa o wiele bogatsi, mają dwa samochody, ale są nieszczęśliwi, bo inni mają trzy.
Prawdziwa elita, czyli najwyższa nomenklatura, ukrywała starannie swoje bogactwo.


Tzw prywaciarze byli bogatsi niż sam pierwszy sekretarz KCPZPR. Co i tak na dzisiejsze kategorie robi z nich mały biznes.
 
User is offline  PMMini Profile Post #36

     
gtsw64
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.416
Nr użytkownika: 38.675

Zawód: st.sier¿.sztab
 
 
post 14/11/2014, 12:55 Quote Post

QUOTE
Ale to już lata 80-te, natomiast wczesne lata 70-te miały własną stylistykę konsumpcyjną (cola, Fiat, guma "Bolek i Lolek"

Dżinsy z Odry. Tzw teksasy.
Myślę że właśnie te nadzieje ostudzone i to mocno systemem reglamentowym na żywność wkurzyło społeczeństwo. Przecież czego jak czego ale żywności potrafiliśmy wyprodukować dostateczne ilości. Legendarne zaspawywanie torów aby nie mogły jechać na wschód pociągi z mięsem.
 
User is offline  PMMini Profile Post #37

     
Marek Zak
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.880
Nr użytkownika: 72.286

Marek Zak
Stopień akademicki: mgr
Zawód: Korpomiś & Pisarz
 
 
post 14/11/2014, 13:48 Quote Post


QUOTE
[=balum]

Tzw prywaciarze byli bogatsi niż sam pierwszy sekretarz KCPZPR. Co i tak na dzisiejsze kategorie robi z nich mały biznes.
/


Elita władzy miała do dyspozycji wszystko, domy, samochody, w tym konta za granicą, za które już trzecie pokolenie żyje. No i 4 złote za złoty dewizowy czyli dolara.
Właściele Polski Ludowej - to była pradziwa definicja elity władzy.

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #38

     
Realchief
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 14.594
Nr użytkownika: 63.111

 
 
post 14/11/2014, 13:48 Quote Post



QUOTE(gtsw64 @ 14/11/2014, 9:36)
QUOTE
Cała reszta nierówności waliła po oczach jak się tylko z domu wyszło. Od przydziałów mieszkań, przez talony na samochody po zakup mięsa.

Był to wabik a w zasadzie nagroda dla wiernych władzy a wabik dla nowych. Czymś musiano wynagradzać ludzi systemu a pozyskiwanie na ideologię skończyło się w latach 50 tych.
Pamiętam (jako dziecko) że rodzice oraz sąsiedzi zdecydowanie bardziej narzekali na "komuchów" i pazernego brata ze wschodu (legendy o dobrach wywożonych na wschód) niż na złą sytuację materialną. Może dlatego że w takiej sytuacji byli wszyscy znajomi i sąsiedzi. Ludzie władzy trzymali się razem z dala od szarego obywatela.
*



A cóż to była za nierówność co waliła po oczach? Partyjniak średniego szczebla miał większe mieszkanie i malucha, no i nad Balaton lub do Bułgarii jechał na wakacje, wysokiego miał dużego fiata i połówkę bliźniaka i nawet był w Paryżu czy Rzymie. Sama wierchuszka miała zagraniczne auto i dom jednorodzinny, czyli nie lepiej niż byle "badylarz".
Przy dzisiejszym rozziewie to po prostu śmieszne.

QUOTE(Darth Bane @ 14/11/2014, 11:24)
Mimo wszystko ludzie uprzywilejowani kryli się ze swoim (śmiesznym z obecnej perspektywy) "bogactwem". Nierówny dostęp do dóbr był wyznacznikiem znajomości, wystania w równym stopniu jak pozycja zawodowa (np. górnicy) czy partyjna. Szereg działaczy było ortodoksyjnie przeciw "nowobogactwu" i trzeba się było pilnować. Po linii partyjnej też można było dostać. Za Gierka już jakby mniej, ale ...
Pamiętam w 1983 w Inowiczu-Zdroju chodziły wycieczki turystów do willi drewnianej z domkiem gościnnych (sam mam obecnie "lukszuszowskie bardziej") syna Jaroszewicza. Jak by nie było syna premiera, członka samej wierchuszki...  Szczególnie oburzało pokrycie asfaltem 2,5 km drogi gruntowej!
No a gdy przyszła "nowa", "nasza" władza co się okazało ? Już na początku lat 90-tych wiceminister zdrowia w rządzie Naszej Hani Kochanej walnął sobie 5 km asfaltówki (wycięta przez las!!!!) i dom murowany w otulinie na granicy rezerwatu. Można, pokazać reszcie "przypadkowego narodowi", ich miejsce w szeregu? można! A od tego czasu świat poszedł naprzód...
*



Dokładnie.


QUOTE(gtsw64 @ 14/11/2014, 12:11)
QUOTE
tym bardziej, że na jego terenie znajdowały się dobrze zaopatrzone sklepy.

Pamiętam, to już połowa lat 80 tych pełniąc zaszczytną służbę wojskową w JW 2139 (36 Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego) W - wa Okęcie w okresie dużego kryzysu bez problemu można było kupić w bufecie dla pilotów szynkę w galarecie, golonkę czy Coca Colę. Produkty na prowincji nie do zdobycia.
Kantyna żołnierska do południa zmieniała się w sklep mięsny dla kadry zawodowej. Bez problemu można było tam kupić szynkę baleron czy żywiecką.
*



Kto mieszkał koło jednostki wojskowej zaiste miał do przodu. Sklepy na wojskowych osiedlach były lepiej zaopatrzone, wystarczyło się tam udać po deficytowy towar, nikt nie sprawdzał czy się jest uprawionym do zakupów.


QUOTE(Baszybuzuk @ 14/11/2014, 12:34)
Biorąc pod uwagę, że dzieci (i nie tylko) w tym czasie realizowały się kolekcjonując co bardziej kolorowe śmieci (np. puszki po napojach), papierki po cukierkach, tudzież ekscytowały się zamawianiem z Zachodu materiałów reklamowych (jakichkolwiek - ważne że kolorowe, na gładkim papierze i w obcym języku), zdefiniowane czegoś jako PRLowski luksus wymaga zupełnie innej skali odniesienia. biggrin.gif

Ale to już lata 80-te, natomiast wczesne lata 70-te miały własną stylistykę konsumpcyjną (cola, Fiat, guma "Bolek i Lolek" itp.). Gierek był trochę jak Gorbaczow - chciał naprawiać, a kompletnie rozłożył system napędzając nadzieję na lepsze, dostatniejsze życie.
*



Fakt. Ktoś z katalogiem klocków LEGO lub Playmobila to był gość, a do kolegi 3 klatki dalej który miał zamek Lego chodziły całe wycieczki, można go było tylko podziwiać jak stoi na stole. Podobną estymą cieszyli się później posiadacze przywiezionych z zachodu ZX Spectrum, Atari lub konsoli. To były czasy grubo przed Pegasusem.
Pierwsza w życiu gra u sąsiadów w "Bruce Lee" bezcenna.

Ten post był edytowany przez Net_Skater: 14/11/2014, 18:18
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #39

     
gtsw64
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.416
Nr użytkownika: 38.675

Zawód: st.sier¿.sztab
 
 
post 14/11/2014, 13:58 Quote Post

QUOTE

A cóż to była za nierówność co waliła po oczach? Partyjniak średniego szczebla miał większe mieszkanie i malucha, no i nad Balaton lub do Bułgarii jechał na wakacje, wysokiego miał dużego fiata i połówkę bliźniaka i nawet był w Paryżu czy Rzymie. Sama wierchuszka miała zagraniczne auto i dom jednorodzinny, czyli nie lepiej niż byle "badylarz".

Zapewne nie pamiętasz tamtych czasów. Otóż pamiętam że był to rok 1972 lub 73 gdy mój ojciec z nienaganną trzydziestoletnią pracę dostał butlę na propan - butan. Jakież to było wyróżnienie. Nikt na wsi takowej nie posiadał. Żeby zagotować herbatę musiał narąbać drewna napalić w piecu i zagotować wodę. A u nas wystarczyło zapalić zapałkę i już. Teraz wydaje się to śmieszne, ale kiedyś był to skok cywilizacyjny.
Różnica między trzyletnim Golfem a pięcioletnią Corsą jest rzeczywiście niewielki. Natomiast różnica między maluchem a jego brakiem ogromna.
 
User is offline  PMMini Profile Post #40

     
Fuser
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.848
Nr użytkownika: 15.418

 
 
post 14/11/2014, 19:36 Quote Post

QUOTE(szczypiorek @ 13/11/2014, 12:32)
Ano. Tu trochę o tym prof. Roszkowski : http://dzieje.pl/aktualnosci/fiasko-wielki...odarczej-gierka

Fragment :
QUOTE
Stale tłumaczono, iż przyczyny trudności tkwią w światowej recesji, co było o tyle kłamliwe, że wskaźniki rozwoju gospodarczego głównych państw zachodnich wykazywały poprawę.

*


Na marginesie dyskusji w tym wątku, chyba nie było zupełnie tak. Na sytuację gospodarczą państw zachodnich mocno negatywnie wpłynęły kryzysy naftowe 1973 i 1979 r.
 
User is offline  PMMini Profile Post #41

     
szczypiorek
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.058
Nr użytkownika: 74.357

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 16/01/2015, 20:51 Quote Post

Odszedł wieczny kontestator Edmund Bałuka. Jeden z tych nielicznych, którzy na początku ery Gierka postawili się systemowi.


QUOTE
Zmarły przed kilkoma dniami Edmund Bałuka był jednym z największych autentycznych przywódców robotniczych czasów PRL-u. I nigdy nie pasował do otaczającej go rzeczywistości

W styczniu 2001 r. odwiedziłem go w mieszkaniu na warszawskiej Saskiej Kępie, gdzie od wielu lat mieszkał. Rozmawialiśmy o niezwykłym strajku, jaki wybuchł 30 lat wcześniej, 24 stycznia 1971 r. w Stoczni Szczecińskiej im. Adolfa Warskiego. Wtedy, jedyny raz w historii bloku komunistycznego, do zbuntowanego zakładu pracy przyjechali najważniejsi ludzie w państwie, m.in. premier, I sekretarz partii i dowódca armii.

Bałuka powiedział: - Najgorszy śmiech to śmiech z samego siebie. Ja śmieję się z siebie, bo wreszcie dotarło do mnie, że nie ma już klasy robotniczej. Nie chciałem w to wierzyć, ale tak jest.

Stawia się Gierkowi

Dopiero latem 2008 r. szczeciński historyk, dawny działacz opozycji Michał Paziewski zdobył oryginalną taśmę z zapisem spotkania w stoczni z 1971 r., które władza chciała wymazać z pamięci. Przez 37 lat przechowywał ją członek komitetu strajkowego. Bałuka, Łemko spod Krosna, główny bohater tego spotkania, mawiał, że jego życie potoczyłoby się inaczej, gdyby pozwolono mu być marynarzem. W młodości popłynął tylko w jeden rejs, po którym władze odebrały mu książeczkę żeglarską za kontakty z emigracją. Dusił się w PRL-u, próbował uciec na Zachód, trafił do kamieniołomów. Zatrudnił się w Stoczni Szczecińskiej. W styczniu 1971 r., po grudniowej masakrze robotników, w stoczni wciąż wrzało. Iskrą zapalną był kłamliwy artykuł w "Głosie Szczecińskim", z którego wynikało, że robotnicy z rurowni zadeklarowali pracę w najbliższą niedzielę. Bałuka wszedł na kiosk i namówił stoczniowców do strajku okupacyjnego aż do przyjazdu do stoczni najwyższych władz PRL-u. Wojsko i milicja otoczyły stocznię kordonem i odcięły dostawy żywności, a helikoptery rozrzucały ulotki głoszące, że "wrogie ośrodki zachodnioniemieckich rewizjonistów wykorzystały niepokoje dla podważenia granic na Odrze i Nysie". Jednak po liście robotników do nowego premiera Piotra Jaroszewicza czterej dygnitarze, czyli I sekretarz KC PZPR Edward Gierek oraz Jaroszewicz, Wojciech Jaruzelski i szef MSW Franciszek Szlachcic, przyjechali do stoczni. Nocne spotkanie - to Bałuka stanął naprzeciwko decydentów - przebiegało w niezwykłej jak na dotychczasową historię PRL-u partnerskiej atmosferze i trwało aż dziewięć godzin. Gierek połamał się z nimi chlebem. Władza nie wiedziała, że za kotarą robotnicy ukryli szpulowy magnetofon.

Gra samego siebie

Półtoragodzinny dramat fabularno-dokumentalny pt. "Three Days in Szczecin" Lesliego Woodheada na podstawie scenariusza Bolesława Sulika po raz pierwszy publicznie pokazano w Polsce dopiero w 2013 r.

Styczniowy komitet strajkowy przekształcił się w Komisję Robotniczą, która stała się czymś w rodzaju samorządu robotniczego. Bałuka i jego ludzie marzyli o wolnych związkach zawodowych, rozmawiali z władzą, wyciągali kolegów z więzień. 1 maja 1971 r. członkowie zorganizowali Czarny Marsz, który przypieczętował ich los. Bezpieka szukała "trzeciego komitetu strajkowego" (po grudniowym i styczniowym). Rozpoczęły się brutalne represje i aresztowania. Bogdan Gołaszewski, który wyprowadził robotników z rurowni, został odnaleziony w swoim domu otruty gazem. Zastępcę Bałuki Adama Ulfika napadnięto w domu, odurzono chloroformem, napastnicy odkręcili kurki z gazem - cudem zdołał otworzyć okno.

Niepełne nagranie ze spotkania Gierka ze stoczniowcami trafiło w październiku 1971 r. na Zachód. Fragmenty wyemitowało Radio Wolna Europa, stenogram wydrukowała paryska "Kultura". Władza była wściekła, a hardy Bałuka stawiający się Gierkowi stał się słynny w całym kraju i na Zachodzie. Władze próbowały go przekupić, robiąc przewodniczącym okręgowego związku metalowców. Bezskutecznie. Agenci SB rozsiewali pogłoski, że bezpieka chce go zabić. W efekcie Bałuka ze sfałszowaną książeczką żeglarską w kieszeni na pokładzie statku m/s "Siekierki" uciekł z Polski.

- Miał wielką charyzmę, nikogo się nie bał, był autentycznym przywódcą robotników i w tym ówczesna władza widziała największe zagrożenie - mówi dr Michał Paziewski.

Podczas pobytu w Manchesterze zdobył popularność, gdy tamtejsi trockiści wydrukowali książkę na podstawie stenogramów ze spotkania Gierka ze szczecińskimi robotnikami, a studenci z uniwersytetu wystawili sztukę na ten temat. Zainteresowała się nim telewizja Granada. Bałuka, który zagrał w filmie samego siebie, wyjechał do Paryża, gdzie założył Polską Socjalistyczną Partię Pracy. Wydawał lewicowe i antykomunistyczne pismo "Szerszeń", które przemycano do Polski. Ale nie potrafił się odnaleźć wśród skłóconej emigracji mającej go za dziwaka.

Czas takich jak on minął

Po Sierpniu '80 przyjechał do kraju z doklejoną brodą i lipnymi francuskimi papierami. Chciał działać. Ukrywał się m.in. na terenie stoczni. Nie mógł się jednak odnaleźć wśród nowych przywódców stoczniowych i nie odegrał żadnej roli w "Solidarności". A słowo "socjalizm", które lubił, zupełnie się zużyło.

- Jego czas po prostu minął - mówił kilka dni temu w Radiu Szczecin Andrzej Milczanowski, jeden z liderów podziemia, a w nowych czasach szef MSW.

Po wprowadzeniu stanu wojennego Bałuka został aresztowany. Podczas procesu oświadczył m.in.: "Jestem jawnym wrogiem systemu władzy na Kremlu". Dostał pięć lat więzienia za "przygotowania do obalenia ustroju siłą".

Jak mawiają jego znajomi, po wyjściu z więzienia nie włączył się w podziemie, bo dusiłby się w bogoojczyźnianym gorsecie, jaki założyła znaczna jego część.

W nowej Polsce nie chciał być politykiem, choć w latach 90. namawiano go jeszcze do wstąpienia do Unii Pracy. Wielu chciało się z nim fotografować, ale on odmawiał. Zawiedziony nową Polską odrzucał zaproszenia na kolejne imprezy. Nie przyjął odznaczenia z rąk Lecha Kaczyńskiego. Sam mówił o sobie, że jest skamieliną.

Edmund Bałuka, zgodnie ze swoją wolą, zostanie pochowany w Szczecinie. Spocznie pomiędzy grobami ofiar grudnia 1970 r. Sobotni pogrzeb będzie miał charakter państwowy.



http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105405,172...und_Baluka.html

Ten post był edytowany przez szczypiorek: 17/01/2015, 0:17
 
User is offline  PMMini Profile Post #42

3 Strony < 1 2 3 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej