Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
6 Strony < 1 2 3 4 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Antykomunistyczne podziemie zbrojne, Najbardziej efektywne bitwy
     
1234
 

Wielki Wuj
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.198
Nr użytkownika: 4.636

 
 
post 7/06/2006, 10:56 Quote Post


QUOTE
Na temat akcji scaleniowej w Inspektoracie Puławy - m.in. kwestii jej zerwania znajdziesz informacje w publikacji:
Z. Gnat-Wieteska, Inspektorat Puławski ZWZ/AK-WiN 1939-1949, Pruszków 2005.

Nowe, nie widziałem tego. Zdaje się, że kolo też coś o Garwolinie pisał a tam też jest parę rzeczy, które mnie interesują.
QUOTE
Powiem tylko tyle, że sprawa śmierci rzeczonego bechowca nie była powodem zerwania akcji scaleniowej (co nastapiło ostatecznie w pierwszej dekadzie lipca 1944 r.). Sytuacja była o wiele bardziej skomplikowana i niekoniecznie stawia Bataliony Chłopskie w pozytywnym świetle. Po prostu od początku BCh nie było po drodze z AK na tym terenie, ludowcy chcieli realizować własne cele militarne i przede wszystkim polityczne bez niczyjej pomocy i organizacyjnej zwierzchności.

A czy ja mówię, że nie? Obie organizacje były coś koło tego, że równe liczebnie, nikt nie chcaił iść pod komendę "obcych". Spora część zarzutów była natury ambicjonalnej.


QUOTE
"Łupaszko" nigdy nie był żołnierzem NZW.

OK, ja się na tym podziemiu znam mało sad.gif . Jakoś tak mi sie skojarzył z Burym.

QUOTE
Poza tym, gdy piszesz o NSZ po wkroczeniu Armii Czerwonej do Polski - nie wiem czy zdajesz sobie sprawę jaką ewolucję przeszła ta organizacja (organizacje), łącznie z nazewnictwem.
W przypadku Lubelszczyzny Komenda Ziem Wschodnich NSZ - w skład której wchodził w większośći Okręg Lublin - podporządkowała się ostatecznie w lipcu 1945 r. Komendzie Głównej NZW, zachowując w większości wypadków nazwę NSZ.

P.w.
QUOTE
Poza tym na pewno słyszałeś o działaniach zgrupowania NSZ (NSZ-ONR) kpt. Henryka Flammego "Bartka" na Podbeskidziu, oddziałów NSZ na Lubelszczyźnie ("Szarego", "Sokoła", "Zemsty" etc.), czy w końcu mjr. Antoniego Żubryda "Zucha" w Bieszczadach - ot, najbardziej znane przykłady.

Słyszałem, ale na raczej jako hasła,

QUOTE
Z jakich archiwaliów korzystał Lewtak?

Zdaje się, że niestety w pewnej mierze ze "starej (nie)dobrej radzieckiej literatury", okraszonej wspominkami uczestników ze wszyskich możliwych stron. Fakt, że bez tego też nie da się raczej pisać. Wymienił 27 nazwisk NKWDzistów i 12 MO/UB, jednak z zastrzeżeniem, że niejaki "Aleksander Michał" to prawdopodobnie Michał Olender. Goście, którzy wywozili NKWDzistów na Czerniawy mówili o 40, jednak po wyglądzie kości nie mogli poznać narodowości. Hurtem wzięli też trochę szczątków tych od Orlika.
 
User is offline  PMMini Profile Post #16

     
elżunia.49
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 21
Nr użytkownika: 55.968

El¿unia Mi
Zawód: student
 
 
post 8/05/2009, 12:33 Quote Post

Wszyscy ci niby bohaterowie to jedna wielka propaganda bogaczy. Znam to z autopsji ponieważmia miałam w rodzinie wujka który należał po wojnie do WIN u abył zwykłym bandytą Był bratem mojej mamy . Złapali go i został stracony w więzieniu w Wrocławiu. Zostawił po sobie walizę złota i innych kosztowności które prawdopodobnie przejeła ciotka. Pod auspicjami WINu uprawiał rozboje gwałty i morderstwa. Należał do bandy Rudego. Działał na terenie woj. łódzkiego i nie tylko. Jestem bardzo ciekawa iloma takimi bohaterami dysponuje IPN? Dedektyw
 
User is offline  PMMini Profile Post #17

     
elżunia.49
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 21
Nr użytkownika: 55.968

El¿unia Mi
Zawód: student
 
 
post 8/05/2009, 13:12 Quote Post

Naprawdę to chyba nikt nie wie kim był pan Szary Wiem że działał na kieleczczyżnie. Miałam to szczęście rozmawiać z ludżmi którzy byli wtedy młodymi ludżmi i jeszcze wszystko pamiętają.Niestety nie pozwolono mi rozmowy tej nagrywać ani filmować .Pani ta jest tak przestraszona że zobowiązała minie do dochowania tajemnicy. W rejonie tym działało podczas okupacji wiele ugrupowań partyzanckich, lecz tylko Szary stosował przemoc i kary cielesne wobec tych którzy nie chcieli lub nie mieli już mu co dać.Wiele osób opisuje go jako watażkę, ubranego wskórę bryczesy i buty oficerki. To na jego rozkaz zaćwiczono prawie na śmierć szesnastoletnią Polkę tylko dlatego że pracowała u Niemca. A niby gdzie miała pracować podczas okupacji? Nie będę dawać przykładów jego kradzieży i innych czynów. Skoro niektóre opcje polityczne chcą mieć niby bohatera , niech mają. Lecz czy bohater gnębi swoich?Byłam w tej miejscowości niedawno lecz nadal panuje tam potężny strach przed ujawnieniem prawdy. Teraz jeszcze bardziej niż kidy była tam po raz pierwszy.Czasami warto się zastanowić z kogo robimy bohatera! DOCIEKLIWA
 
User is offline  PMMini Profile Post #18

     
Artur P.
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 572
Nr użytkownika: 13.086

Stopień akademicki: magister
Zawód: historyk
 
 
post 8/05/2009, 20:41 Quote Post

Elżuniu strasznie dużo jadu w twoim poście. Chcesz za wybryki szeregowego członka WiN oskarżać całą organizację o bandytyzm.
QUOTE
Wszyscy ci niby bohaterowie to jedna wielka propaganda bogaczy.

???

Podaj nazwisko wuja i zaraz sprawdzimy jego przewiny. Jeżeli był faktycznie w oddziale Stanisława Panka "Rudego" to muszę Ciebie zmartwić. Nie był to oddział WiN-u. Grupa wywodziła się z nieafiliowanego oddziału Franciszka Olszówki "Otta" i tylko przez pewien czas podlegała dowództwu KWP. Poza typowymi działaniami wymierzonymi w aktywistów władzy ludowej i komunistyczny aparat represji żołnierze Panka dopuszczali się niekiedy, z powodu słabego zdyscyplinowania, czynów o podłożu kryminalnym, np. samowlonych rabunków i rozbojów, napadów na przypadkowe osoby, a nawet morderstw. Innymi słowy oddział cieszył się bardzo złą opinią i dowództwo KWP, dbając o prestiż organizacji, postanowiło pozbawić "Rudego" dowództwa. Ostatecznie Panek, nie mogąc sprostać wymaganiom stawianym w KWP, usunął się z organizacji i z kilkusobową grupą podkomendnych działał do 10.08.1946 r., kiedy jego oddział został rozbity przez GO WP-MO-UB, a on sam zginął.

QUOTE
Teraz jeszcze bardziej niż kidy była tam po raz pierwszy.


A można jeszcze mniej i też po raz pierwszy?
 
User is offline  PMMini Profile Post #19

     
Bartłomiej Rychlewski
 

naczelny opluwacz , wróg ludzkości postępowej
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.116
Nr użytkownika: 7.736

Stopień akademicki: mgr nauk tajemnych
Zawód: prawnik oprawca
 
 
post 10/05/2009, 8:25 Quote Post

Myślę, że warto wspomnieć :

1. Opanowanie Grajewa
2. Cżęściowe rozbicie obozu w Rembertowie
3. Działania obronne zgrupowania ,,Piotrków"

Na terenie, którym szczegółnie się interesuję ( Augustów, Suwałki)tak spektakularnych akcji nie było lecz wiosną 1945 rozbito prawie wszystkie posterunki MO i Urzędy Gminne - ,,władza ludowa" ostała się jeno w obu miastach powiatowych i w Bargłowie.Warto też wspomnieć opanowanie więzienia w Suwałkach przez 1 człowieka ( więzienie zbyt duże nie było, ale zawsze) oraz opanowanie Sejn i Filipowa.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #20

     
pulemietczik
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.814
Nr użytkownika: 39.443

Stopień akademicki: dr
Zawód: wpisuje PESEL-e
 
 
post 10/05/2009, 10:39 Quote Post

Tego roku na urodziny dostałem prezent - "Atlas polskiego podziemia niepodległościowego" pod redakcją R. Wnuka. Najciekawszym, i trochę humorystycznym elementem tej pozycji - są mapki z symbolami oznaczającymi ilość rozbić posterunków MO - duży płomienny krzaczek to pięć rozbić, mały to jedno rozbicie. Oczywiście są symbole pośrednie 4 -3 i 2 rozbicia.

Z analizy tych mapek wynika, iż najgorszy los spotykał funkcjonariuszy MO w okolicy Suchej Beskidzkiej:
Skawce - 5 rozbić (to chyba jedyny przypadek użycia symbolu 5 rozbić)
Zembrzyce - 4 rozbicia
Maków Podhalański - 3 rozbicia
Sucha Beskidzka - 1 rozbicie
Mucharz - 1 rozbicie

To wszystko w okręgu o promieniu 15 km
 
User is offline  PMMini Profile Post #21

     
Gronostaj
 

Dławiciel Brabancki
*********
Grupa: Banita
Postów: 5.155
Nr użytkownika: 31.572

Zawód: BANITA
 
 
post 10/05/2009, 12:14 Quote Post

Ja tam na rzeczonym temacie znam się słabo i oczywiście jestem pełen szacunku dla żołnierzy wyklętych, ale czy nie uważają koledzy, że wyraz "bitwa" jest chyba zbyt mocnym określeniem starć antykomunistycznej partyzantki z MO, UB, NKWD, KBW, czy czym tam jeszcze?
QUOTE(Bartłomiej Rychlewski @ 10/05/2009, 9:25)
Warto też wspomnieć opanowanie więzienia w Suwałkach przez 1 człowieka ( więzienie zbyt duże nie było, ale zawsze)
*


A możesz coś więcej o tym napisać?

Pozdrawiam!
 
User is offline  PMMini Profile Post #22

     
kundel1
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.735
Nr użytkownika: 47.745

Jacek Widor
Zawód: plastyk
 
 
post 10/05/2009, 13:51 Quote Post

QUOTE(Gronostaj @ 10/05/2009, 12:14)
Ja tam na rzeczonym temacie znam się słabo i oczywiście jestem pełen szacunku dla żołnierzy wyklętych, ale czy nie uważają koledzy, że wyraz "bitwa" jest chyba zbyt mocnym określeniem starć antykomunistycznej partyzantki z MO, UB, NKWD, KBW, czy czym tam jeszcze?

*


Amerykanie nie mają takich obiekcji, kiedy piszą o strzelaninie kompanii kawalerii z 20 Apaczami, w której był jeden zabity i dwóch rannych....
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #23

     
Gronostaj
 

Dławiciel Brabancki
*********
Grupa: Banita
Postów: 5.155
Nr użytkownika: 31.572

Zawód: BANITA
 
 
post 10/05/2009, 14:10 Quote Post

QUOTE(kundel1 @ 10/05/2009, 14:51)
QUOTE(Gronostaj @ 10/05/2009, 12:14)
Ja tam na rzeczonym temacie znam się słabo i oczywiście jestem pełen szacunku dla żołnierzy wyklętych, ale czy nie uważają koledzy, że wyraz "bitwa" jest chyba zbyt mocnym określeniem starć antykomunistycznej partyzantki z MO, UB, NKWD, KBW, czy czym tam jeszcze?

*


Amerykanie nie mają takich obiekcji, kiedy piszą o strzelaninie kompanii kawalerii z 20 Apaczami, w której był jeden zabity i dwóch rannych....
*


Amerykanie Amerykanami, ale ja się pytam o Polaków. wink.gif Swoją drogą jakie było najkrwawsze starcie podczas "ustanawiania władzy ludowej" w Polsce?

Pozdrawiam!
 
User is offline  PMMini Profile Post #24

     
Artur P.
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 572
Nr użytkownika: 13.086

Stopień akademicki: magister
Zawód: historyk
 
 
post 10/05/2009, 14:57 Quote Post

QUOTE
Amerykanie Amerykanami, ale ja się pytam o Polaków.  Swoją drogą jakie było najkrwawsze starcie podczas "ustanawiania władzy ludowej" w Polsce?


10 czerwca 1945 r. 98. pułk pograniczny 64. Dywizji NKWD, wzmocniony wozami bojowymi, lotnictwem i siłami UB okrążył i rozbił w Hucie, pow. Chełm, zgrupowanie PAS NSZ Okręgu Lublin kpt. Mieczysława Pazderskiego "Szarego". W starciu poległo ponad 150 partyzantów i nieznana liczba mieszkańców okolicznych wsi. Była to część większej operacji NKWD skierowanej przeciwko zgrupowaniu NSZ, które kilka dni wcześniej spacyfikowało wieś Wierzchowiny. Wg. różnych danych pomiędzy 6 a 11 czerwca 1945 r. zginęło od 166 do ok. 200 partyzantów. Po walce Sowieci dobijali rannych, dochodziło do gwałtów na sanitariuszkach i łączniczkach (a zapewne i mieszkankach Huty).
W tym okresie w walce ze zgrupowaniem zginęło 2 funkcjonariuszy UB, 2 żołnierzy LWP, 1 żołnierz NKWD, a 6 żołnierzy NKWD zostało rannych, z czego 4 zmarło.

Polecam artykuł na ten temat:
Mariusz Zajączkowski, Spór o Wierzchowiny. Działalność oddziałów Akcji Specjalnej (Pogotowia Akcji Specjalnej) NSZ w powiatach Chełm, Hrubieszów, Krasnystaw i Lubartów na tle konfliktu polsko-ukraińskiego (sierpień 1944 r. – czerwiec 1945 r.), [w:] "Pamięć i Sprawiedliwość", nr 1 (9)/2006, s. 265-308.

Całość jest dostępna w pdf:
http://www.ipn.gov.pl/portal/pl/236/4405/n...na_3000_zl.html
 
User is offline  PMMini Profile Post #25

     
Bartłomiej Rychlewski
 

naczelny opluwacz , wróg ludzkości postępowej
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.116
Nr użytkownika: 7.736

Stopień akademicki: mgr nauk tajemnych
Zawód: prawnik oprawca
 
 
post 10/05/2009, 20:56 Quote Post

Uwolnienia 6 więźniów - zołnierzy AK, z więzienia w Suwałkach,dokonał w dniu 12 marca 1945 z rozkazu bezpośredniego przełożonego kpr. Aleksego Łukowskiego ps. ,,Zarucki", żołnierz AK i AKO Obwodu Suwałki strz. Marian Piekarski ps. ,,Ryś".

Marian Piekarski (ur. 1927) - od 1943 roku goniec II zastępcy komendanta Obwodu AK Suwałki ppor. Mieczysława Ostrowskiego ps. ,,Kropidło" korzystając z koneksji ojca zatrudniony został jako fryzjer w suwalskim więzieniu. Nie wiem czy czynił to z premedytacją , czy był to przypadek, ale wykonywał na rzecz klawiszy różne drobne usługi a między innymi czyścił ich broń. W dniu akcji było tylko siedmiu klawiszy bo reszta pojechała z ubekami na ,,działania". ,,Ryś" pozbierał broń do czyszczenia a następnie po kolei sprowadał klawiszy i zamykał w jednej z cel. Wypuścił tylko więźniów Akowców pozostawiając w celach kilkunastu kryminalnych i kilkudziesięciu volksdeutschy. Wziął ze sobą jednego z klawiszy, któremu wydał pepeszę bez amunicji i kazał pozorować współkonwojowanie sześciu więźniów.Po wyprowadzeniu grupy za Suwałki klawisza zwolnił i kazał mu wracać do pracy, choć tamten nie miał na to wcale ochoty. Pewnym chichotem historii jest fakt iż jeden z uwolnionych Józef Sokołowski ps. ,, Żmija" w niedługim czasie po uwolnieniu zaczął parać się pospolitym bandytyzmem i ,,Ryś" jako zastępca szefa dywersji Obwodu ścigał go , choć bez powodzenia .Poniżej relacja siostry ,,Rysia" :

Irena Pietkiewicz z domu Piekarska

Za okupacji niemieckiej cała nasza rodzina była w Armii Krajowej. Mieszkaliśmy w Suwałkach, gdzie moi rodzice mieli dom na ul. Kolejowej. Zawsze u nas ktoś się ukrywał, najpierw Akowcy, potem Winowcy. Mój brat Marian od piętnastego roku życia był u ,,Kropidły” ( Mieczysław Ostrowski) miał pseudonim ,,Ryś”. Potem , jak weszli Sowieci coś mu przyszło do głowy, sama nie wiem skąd bo mi nigdy nie powiedział, że chce na strażnika do więzienia pójść. Ojciec, który był przed wojną policjantem, miał w więzieniu znajomego strażnika, jeszcze przedwojennego, to bratu załatwił tę pracę ( trochę się dziwił, że Marian chce, ale załatwił). Brat był z zawodu fryzjerem i w takim charakterze pracował w więzieniu, ale stale gdzieś wyjeżdżał z kimś się spotykał, myślę , że z kolegami z podziemia. Tata był mocno tym zaniepokojony i prosił Mariana żeby uważał, bo wszędzie pełno ruskich ( nawet w naszym domu stali ) i ludzi aresztują , ale brat był bardzo młody ( miał 18 lat) i robił swoje dalej. Ja bardzo Mariana lubiłam i zawsze w niedzielę gdy wracałam od koleżanki około godz. 19 zachodziłam do niego do więzienia i razem wracaliśmy do domu. W tę niedzielę, kiedy brat rozpuścił więźniów, podczas obiadu ojciec zauważył, że on ma całą teczkę nabojów i zapytał go po co mu ich tyle. Marian odpowiedział, że zabrał je do wyczyszczenia, bo na służbie mu się nudzi. Nie powiedział nikomu, nawet ojcu, że coś zamierza i jak wracałam od koleżanki bardzo się zdziwiłam, że koło więzienia jest tyle NKWD i milicji.
Nic nie podejrzewałam, więc śmiało idę do brata. A tu dwóch milicjantów ( nazwiska znam, ale już nie żyją) , złapało mnie pod ręce i prowadzą do takiego majora ruskiego, co był najważniejszy. On mnie jak nie skoczy : ,, Pani siostra bandziora i jeszcze nam w oczy stajesz !” , a potem to już po swojemu zaczął ze mną rozmawiać, tak, jak to oni ,,pięknie” mówić umieli ... Dowiedziałam się, że mój brat – bandyta wypuścił więźniów i sam z bronią z nimi uciekł. Ja cóż na prawdę nic nie wiedziałam to i nic im nie mogłam powiedzieć, nawet jak bym chciała. Trzymali mnie trochę, krzyczeli, straszyli, ale w końcu mówią : ,,Na razie możesz iść”. Dom był bardzo blisko więzienia, więc zaszłam szybciutko, a tam pełno ubeków, mama płacze i tata zgnębiony.
Później dowiedziałam się jak to było – on miał wszystko przygotowane, jak po obiedzie przyszła zmiana strażników, to on już zdążył broń rozdać tym zamkniętym akowcom. Potem zamknął tych strażników w ustępie. Jeden z nich taki Serdel łajza, co ludzi wieszał, to mu powiedział : ,,ja ci nie daruję jak cię kiedyś złapię to cię urządzę” i faktycznie później na brata zeznawał. Więźniowie poprzebierali się w mundury , mieli broń, więc sobie spokojnie zaczęli wychodzić z więzienia i wtedy natknęli się na jeszcze jednego strażnika, co się na służbę spóźnił Kunicki się nazywał i potem po wielu latach chciał żebym potwierdziła, że on był z Marianem w zmowie, ale tak na prawdę to oni go zabrali ze sobą bo nie mieli już czasu się wracać żeby go zamknąć. Posiedział zresztą z nimi tylko jeden dzień na jakiejś wiosce, a potem go zwolnili i nawet broń oddali. No i poszli wszyscy razem gdzieś w kierunku na Wiżajny. Z tych zwolnionych, a było ich szećsiu to tylko jednego pamiętam Sokołowski się nazywał a pseudonim miał ,,Żmija”. No i poszedł do lasu. Najpierw był przy ,,Kropidle” jako goniec i ochrona i z nim wyjechał do Gdańska, a jak wrócił to podlegał Leonowi Burdynowi ps. ,,Cichy” ,,Doman” ,,Łomian” i Franciszkowi Sowulewskiemu ps. ,,Twardowski” ,,Bąk” i wiem że dowodził patrolem dywersyjnym. Ja chodziłam razem z ,,Bąkiem” do szkoły do liceum pedagogicznego. Pewnego dnia podczas lekcji języka polskiego do klasy wszedł z obstawą ubek paskudny , zastępca Szefa U.B.P. Suwałki p.por H.T. i zapytał czy obecni są Sowulewski i Kibitlewski. Pani nauczycielka Umińska głowę spuściła w dziennik i mówi że nie, a z nami w klasie dwóch ubowców się uczyło taki Dudek, a drugiego nazwiska nie pamiętam i patrzyłam czy oni jakichś znaków nie dają temu ubekowi, co dowodził, ale zachowali się dobrze.
Wtedy ubowcy kazali pojedynczo wychodzić i się mocno przyglądali. Kibitlewski spokojnie wyszedł, a ,,Bąk” nerwowo nie wytrzymał i wyskoczył przez okno. Na nieszczęście pod oknem był taki daszek i on się zaczepił i zawisł na nim. Ubowcy ściągnęli go i strasznie pobili tak, że go karetką do szpitala wozić musieli. Marian już w tym czasie siedział. Był w Przerośli u dziewczyny, a na niego już czekali i wieczorem zaczęli się dobijać z krzykiem ,,Otwierać !Urząd Bezpieczeństwa”. Dziewczyna otworzyła i do mieszkania władowało się ich kilku, a dowodził nimi Igor Burdziej i on od razu do brata skoczył i kolbą pistoletu w głowę go uderzył. Dziewczynę też pobili i zabrali ich razem do Urzędu Bezpieczeństwa. Ja podejrzewam ,że jego wydał taki jeden co był przydzielony do patroli brata na obserwację, bo go dowództwo podejrzewało o konszachty z bezpieką ( miał być pilnowany przez brata do czasu sprawdzenia). Mariana bardzo w śledztwie bili i męczyli, ale on nic nie chciał zeznawać na kolegów, wszystko brał na siebie. Nawet ten bandzior T. mówił, że gdyby brat współpracował to może by głowę ocalił, a skoro nie chce to dostanie ,,czapę”. Wiem, że go bili bo chodziłam do niego do urzędu i raz koszulę wzięłam od niego do wyprania to cała we krwi była ( trzymaliśmy ją w kuferku na strychu i co jakiś czas wyciągaliśmy ją z mamusią żeby sobie popłakać). Z tym widzeniem to było tak : Wzięłam w koszyk różnych rzeczy , a była jak raz Wielkanoc i poszłam z duszą na ramieniu do bezpieki. Ja tam wcześniej już chodziłam, to znaczy prowadzana byłam przez Omilianowicza pod automatem na przesłuchania, bo w dwa tygodnie po tym jak Marian im uciekł mnie z domu zabrali i trzymali w więzieniu bez wyroku jako zakładniczkę przez dwa miesiące, myśleli że brat się do nich zgłosi. Jak mnie zabierali powiedziałam mamusi żeby nawet jak Marian przyjdzie to niech broń Boże się do nich nie zgłasza, bo ja nie jestem zakonspirowana i mnie trochę potrzymają ale w końcu będą musieli wypuścić, a jemu mogą krzywdę zrobić.

Ci klawisze bardzo mi dokuczali, byli na brata bardzo zawzięci, nie mogli darować, że taki młodzieniaszek osiemnastoletni ich tak ośmieszył, a że jego dosięgnąć nie mogli to na mnie się mścili. Ja byłam bardzo nerwowa, bo za czasów okupacji niemieckiej bardzo dużo przeżyłam, a potem zaraz ta sprawa, to i ze słowami się nie liczyłam i tym klawiszom też nieźle się odgryzałam i jeden taki Anuszkiewicz koniecznie chciał mnie wsadzić do karceru. Na apelu poskarżyłam się naczelnikowi i ten kazał temu Anuszkiewiczowi się ode mnie odczepić. Groził mi jeszcze, że się zemści, ale w końcu mnie wypuścili. No więc przyszłam do tej ubowni , strażnik mi mówi , że ich ,,wodza” Szysza nie ma, że jest tylko ruski major ten niby doradca. Poszłam do niego, siedział taki mały diabeł i ja mu mówię: ,, Panie majorze dzisiaj święto , ja chciałam podać czystą bieliznę i coś do jedzenia dla brata”, a on ,,A jak się brat nazywa” ja mu powiedziałam ,,Acha ,,Ryś” no ale dobrze dostaniesz widzenie” i zawołał dyżurnego i kazał Mariana przyprowadzić. Wszystkie produkty na biurko wyłożyłam, brat zbity był zmordowany to i niewiele mógł zjeść – ot trochę ciasta , jajka święconego... A ten Sowiet do mnie zagaduje : ,,A co to ty nawet sznapsa nie masz?” Ja mówię: ,,Mam wino tylko własnej roboty” - ,,No to dawaj” Nalał sobie szklankę wypił , ale bratu nie dał. Prosiłam, żeby pozwolił resztę do celi zabrać i pozwolił, ale czy Marian coś z tego zjadł to nie sądzę, bo pewnie inni ubecy mu zabrali. Drugim razem to króciutko brata widziałam, bo do urzędu oszukańczym sposobem się dostałam. Był taki Szwenger co w U.B. pracował, ale jednocześnie był w konspiracji i on bardzo mnie żałował i dał mi znać, że będą naszych na sąd do Białegostoku wywozić. No to poszłam jeszcze raz w niedzielę, bo w ten dzień ubeki zawsze popijali, a dodatkowo ten Szwenger miał wartę. Szysza znowu nie było i ,,komandira” ruskiego też nie tylko ten co brata tak pobił ten Burdziej. Ja weszłam a on leci z tych schodów jak szalony i do mnie z gębą : ,,Czego tu ?” Ja mówię, że dziś niedziela i mam dla brata paczuszkę i zobaczyć się z nim chcę. Ten mówi ,że nie wolno ,,Jak to nie wolno. To przecież sam pan major ruski dał mi na dziś pozwolenie” – kłamałam, bo wiedziałem, że tego majora nie ma. ,,Jak pan major pozwolił to trudno” i dał widzenie , ale tylko króciutko, może z dziesięć minut. Potem Mariana zobaczyłam dopiero na sali sądowej w kinie w Białymstoku. Wcześniej niż zapadł wyrok ubeki powtarzali, że Marian dostanie karę śmierci. Jak już wcześniej mówiłam powtarzał mi to T. – arcyłotr. Na niego się nasi zasadzali, ale on się mocno pilnował – mieszkał w urzędzie. Drugi Omilianowicz na niego też był wyrok, chłopcy kilka razy na niego czekali i w lesie była zasadzka i tu w Suwałkach. On mieszkał u takiego krawca na ul. 3 – go Maja . Tam było takie podwórko, że z jednej strony dochodziło się prosto do U.B. a z drugiej do 3 – go Maja. To ile razy chłopcy na niego się szykowali ! Ale miał szczęście jak na niego czekali to go nie było, jak przychodzili później to już wyszedł. Wiem to wszystko, bo opowiadał mi o tym ,,Błotnik ( Romuald Zabłocki ), który był dowódcą patroli dywersyjnej i moją, przez pewien czas sympatią. No na jednego to się doczekali, na Przekopa . To był ubek niesamowity, jak go na ulicy w Suwałkach postrzelili to każdy chciał żeby go już diabli wzięli. Miałam przyjaciółkę w szpitalu, zaszłam do niej a ona mówi : ,,Wiesz co tego ubeka Przekopa postrzelili i już chyba wykituje”, ale niestety się wylizał. Inny z nich to przed wojną był złodziejem. Spotkał mojego tatę na ulicy, a znał go bo tatuś pracował w wydziale kryminalnymi nie raz go zatrzymywał i mówi : ,,No panie Piekarski teraz to ja władza jestem w Suwałkach w Urzędzie Bezpieczeństwa pracuję” . Taka to była nowa władza !Proces w Białymstoku ( 13 – 20 lipca 1946 r. ) to był po prostu straszny spektakl. Cały teren w koło tego kina – teatru, w którym odbywał się sąd był obstawiony przez U.B , NKWD i diabeł wie jeszcze przez kogo, ale pełno ich było z bronią gotową do strzału. Ja stałam najpierw na zewnątrz i dokładnie widziałam jak ich przywieźli : przodem jechała pancerka, a w niej wychylony na stojąco jechał taki Żyd , nazwiska już nie pamiętam, w mundurze oficerskim, za nim ciężarówka z KBW , za nią dwie ciężarówki z aresztowanymi a na końcu jeszcze jedna też z żołnierzami KBW. Więźniowie wyglądali strasznie : widać było ślady pobicia, brudni, nieogoleni, rozczochrani i ubrani jak jakieś obdartusy. Czerwoni celowo ich tak przywieźli, bo chcieli pokazać, że bandytów wiozą, a po za tym chcieli dokuczyć naszym chłopcom wystawiając ich na pośmiewisko. Wprowadzali ich bocznym wejściem, wszyscy byli skuci kajdanami i dopiero na sali ich rozkuwali. Brat jak go zatrzymywali ubrany był pięknie, czyściutko, po wojskowemu, a teraz bluzę miał na sobie brudną, dziurawą z surówki , z płótna grubego, do tego spodnie niemieckie też brudne, byle jak pozszywane i do tego na nogach jakieś łapcie, głowa cała ogolona i w bliznach – płakać się chciało. Sąd siedział na scenie w pierwszych rzędach oskarżeni, za nimi dwa rzędy KBW dopiero dalej rodziny i dziennikarze. Jako pierwszy zeznawał Rybnik ,,Dziki”, jego też ,,wystroili” w mundur niemiecki i łapcie , potem inni. Ci , którzy zostali skazani na śmierć zachowywali się bardzo godnie i odważnie, całą winę brali na siebie, inni bronili się, płakali, korzyli się, ale cóż w końcu walczyli o swoje życie. Nie można nikogo potępiać...
Przez pięć dni procesu nie można się było zbliżyć do oskarżonych żeby im coś podać, dopiero ostatniego dnia sympatia mojego brata przygadała jednego kabewiaka co z Chrzanowa pochodził, żeby choć papierosy pozwolił dla brata podać. Zgodził się i zaniósł te papierosy jak wyprowadzał Mariana do ubikacji. Udało się z bratem porozmawiać jak sąd wyszedł . Krzyczeliśmy do siebie przez te dwa rzędy KBW. Rozpłakałam się, a Marian do mnie mówi : ,,Nie płacz siostrzyczko. Myślisz, że to tak boli jak rozstrzeliwują ?Przecież to tylko chwilka, ukuje tak jak osa i będzie po wszystkim” . Bardzo chciałam dostać jeszcze jedno widzenie z nim. Biegałam do tych różnych bydlaków, prosiłam, ale już nie dali się z bratem zobaczyć.


Po wykonaniu wyroku pojechałam do Białegostoku po rzeczy brata. Klawisz co stał przy bramie mówi do mnie : ,,Że też to wstydu nie ma . Po ubranie przychodzić mając brata bandytę” Ja nie wytrzymałam i mu wygarnęłam, a ze słowami się nie liczyłam, toteż następny miesiąc spędziłam w więzieniu białostockim. Siedziałam w celi śmierci. Specjalnie mnie tam dali, żebym,, zmiękła”
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #26

     
szczaw
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 2
Nr użytkownika: 56.038

 
 
post 10/05/2009, 21:48 Quote Post

Warto tez pamiętać o akcji 5 Wileńskiej Brygady na Pomorzu w 1945 roku. Szwadron por. cz.w. Zdzisława Badochy "Żelanego" 19 maja 1946 roku rozbiła 7 posterunków MO i UB, paraliżując de facto na dłuższy czas działalność komunistycznego aparatu represji na terenie powiatów Starogard Gdański i Kościerzyna. W Starej Kiszewie rozstrzelano 2 funkcjonariuszy UBP, doradcę sowieckiego w stopniu lejtnanta wraz z kierowcą (Litwinem) oraz współpracownika UBP, wskazanego przez miejscową ludność.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #27

     
mieszkoch
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 973
Nr użytkownika: 37.201

mieszko ch.
Zawód: bezrobotny zawodowy
 
 
post 12/05/2009, 1:55 Quote Post

QUOTE(pulemietczik @ 10/05/2009, 10:39)
Tego roku na urodziny dostałem prezent - "Atlas polskiego podziemia niepodległościowego" pod redakcją R. Wnuka. Najciekawszym, i trochę humorystycznym elementem tej pozycji - są mapki z symbolami oznaczającymi ilość rozbić posterunków MO - duży płomienny krzaczek to pięć rozbić, mały to jedno rozbicie. Oczywiście są symbole pośrednie 4 -3 i 2 rozbicia.

Z analizy tych mapek wynika, iż najgorszy los spotykał funkcjonariuszy MO w okolicy Suchej Beskidzkiej:
Skawce - 5 rozbić (to chyba jedyny przypadek użycia symbolu 5 rozbić)
Zembrzyce - 4 rozbicia
Maków Podhalański - 3 rozbicia
Sucha Beskidzka - 1 rozbicie
Mucharz - 1 rozbicie

To wszystko w okręgu o promieniu 15 km
*


To chyba Ogniowcy. To ich teren. W samym 45 ogniowcy wykonali 7 ataków na posterunki MO, w tym 6 w powiecie nowotarskim. W roku 1946 - 46 ataków, w tym 32 w powiecie nowotarskim, 8 w limanowskim, 3 w nowosądeckim i 3 w myślenickim.
17 kwietnia 1945 zaatakowali PUBP w Nowym Targu, 12 grudnia UBP w Rabce. w 1946 4 akcje na PUBP w Nowym targu 1 maja, PUBP w Limanowej 9 maja, w Myślenicach - 5 czerwca, w Zakopanem - 13 pażdziernika. Pierwsze trzy akcje miały na cele uwolnienie więźniów, ostatnia - tylko zemsta na UB. Razem Ogień zlikwidował 43 UBeków, 18 członków PPR i 3 ZWM. MA też na koncie 14 akcji przeciw NKWD.
Cokolwiek mówią ludzie o Ogniu, faktem jest że posłał do piachu niejednego pprowca, kbwiaka i ubeka. Pprowcy nie zawsze ginęli, ale zwykle musieli zjeść legitymację partyjną i tracili cały majątek.
Jeszcze pragnę przypomnieć akcję opróżnienia więzienia Św. Michała w Krakowie.
18 sierpnia 1946 roku, niedziela, godzina 10 rano - biały dzień! Więzienie przy ul. Senackiej 3 im św. Michała. Oficerowie NSZ B. Pronobis ps. Ikar i Wł. Dziedzic ps. Waldemar dzięki przemyconej broni obezwładnili strażników i otwarli cele uwalniając jedynie żołnierzy podziemia i politycznych. W zamieszaniu uciekło wraz z nimi dwóch kolaborantów niemieckich, ale zostali rozpracowani i zlikwidowani. Uciekinierzy przedostali sie do obozu Ognia 11 września. Po drodze mieli drobną potyczkę z KBW koło Ciężkowic.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #28

     
Kamaz73
 

Pancerny Inseminator
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.084
Nr użytkownika: 22.254

Robert
Stopień akademicki: mgr in¿.
Zawód: zolnierz zawodowy
 
 
post 12/05/2009, 2:58 Quote Post

Czy ja mógłbym prosić o podawanie źródła, skąd pobieracie owe cytaty? Bo wygląda to czasami jakby ktos z pały to pisywał... a przecież tak zapewne nie jest.
Pozdrawiam
 
User is offline  PMMini Profile Post #29

     
Freedomkostka
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 219
Nr użytkownika: 56.087

Zawód: BANITA
 
 
post 12/05/2009, 10:45 Quote Post

Z rąk bojówek endecko-eneszetowskich wiosną 1945 r. zginęły setki osób. - zwolenników demokracji. Najbardziej wymownym świadectwem wyczynów faszystowskiej soldateski z pod znaku NSZ były mordy popełniane na niewinnej ludności cywilnej, "puszczanie z dymem" wiosek i domostw i bestialskie torturowanie ofiar. M. in. faszystowskie bojówki NSZ "Sokoła" i "Szarego" w maju 1945 r. zamordowały ponad 190 osób w woj. lubelskim, a 6.VI. 1945 r. wycięły w pień całą ludność wioski Wierzchowiny w pow. Lubartów, w woj. lubelskim nie szczędząc starców i kobiet, a nawet dwutygodniowych dzieci. Z rąk rozwydrzonych bojówej zginęły wówczas 192 osoby. "Wyczyny" pogrobowców faszyzmu polskiego wywołały powszechne oburzenie nie tylko wśród najszczerszych klas społeczeństwa, ale nawet konspiracyjnych organizacji podporządkowanych rządowi emigracyjnemu.

Stopień nasilenia walki zbrojnej ilustrują następujące cyfry porównawcze: w okresie od 1. IX. 1944 do 1. IX. 1945 r. na terenie całej Polski reakcyjne podziemie zbrojne dokonało 12 774 napadów, w tym 4 885 terrorystycznych na tle politycznym i 7 889 rabunkowych. Zrabowano z kas państwowych, poczt i innych instytucji 129 794 183 zł. Ogółem od 1 stycznia 1946 r. (Wg sprawozdań KG MO) zginęły z rąk podziemia reakcyjnego 7 372 osoby. W okresie od stycznia do października 1946 r. - 2 433. Uprowadzono (głównie żołnierzy WP, funkcjonariuszy UPB i MO) 1 765 , raniono 2 285 osób. Przeprowadzono w tym czasie przeciwko bandom i bojówkom zbrojnym 5 851 operacji o charakterze wojskowym. Napadów o charakterze politycznym, połączonych z terrorem, było np. w lipcu 1946 - 924, w sierpniu - 1 142, wrześniu - 1 114, w październiku - 1 214, w listopadzie - 1 340, w grudniu - 866. W okresie od października 1946 do marca 1947 r. podziemie zbrojne dokonało 4 665 napadów, zabijając 1 011 osób, rabując 114 264 991 zł. Przeciwko podziemiu przeprowadzono w tym czasie 3 089 operacji, zabijając 744 osoby, ujmując 5 714 członków band i bojówek, aresztując za współpracę z podziemiem ok. 5 400 osób.

Stosowanie przemocy i odwetowych akcji zbrojnych było nieuniknioną koniecznością w obliczu rozszalałego terroru i mordów skrytobójczych, jakich dopuszczały się bandy i bojówki zbrojne wobec ludności cywilnej - członków rodzin funkcjonariuszy aparatu państwowego, partyjnego, Wojska Polskiego. Warto zaznaczyć iż przeważająca liczba poległych za władzę ludową zginęła nie w otwartej walce zbrojnej, ale od kul zza węgła, skrytobójczo. Poważny odsetek poległych stanowią kobiety i dzieci zamordowane tylko z tego powodu, że ich mężowie lub rodzice byli członkami PPR, PPS, SL, SD, funkcjonariuszami UBP czy KBW. W woj. białostockim, lubelskim, rzeszowskim, krakowskim czy warszawskim reakcyjne bojówki dokonywały okrutnych rzezi ludności wsi i miasteczek w celu wywołania atmosfery strachu i bojaźni. Z rąk reakcyjnego podziemia zginęło na tle politycznym około 15 tys. osób, z tego większość stanowili członkowie PPR, PPS, SL, SD, funkcjonariusze UBP, MO, KBW, ORMO, członkowie ZWM, OM TUR, "Wici", przedstawiciele aparatu administracyjnego, bezpartyjni działacze zaangażowani politycznie po stronie władzy ludowej.
 
User is offline  PMMini Profile Post #30

6 Strony < 1 2 3 4 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej