Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
6 Strony « < 4 5 6 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> UPA w Polsce 1944-1953, cele polityczne i metody ich osiągnięcia
     
carantuhill
 

Bieskidnik
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 7.028
Nr użytkownika: 12.703

WOJCIECH
Zawód: Galileusz
 
 
post 24/03/2015, 14:46 Quote Post

CODE
Pomysł ten chyba jednak nie wypalił, albo Wiedeń wpadł na lepszy pomysł neutralizacji "sprawy polskiej" - zaczął finansować emancypację Ukraińców. Mam na myśli okolicę lat 60. XIX wieku.


Powtarzam się po raz kolejny, ale to mit nadal żywotny. Emancypację Ukraińców finansowali jak najbardziej Polacy - jak to Prezydent Krakowa Leo powiedział? Wszystko dla prawdziwej Rusi (tej narodowej) nic dla moskiewskiej. To zdominowany przez konserwatystów rząd galicyjski finansował ukraińskie życie kulturalne, gazety w tym nawet te najbardziej jadowicie antypolskie. To w wyniku suwerennej decyzji Polaków składki polskie zebrane na kopiec we Lwowie, te co pozostały po budowie, poszły na budowę czytelni Proświty. To polskie władze kierujące szkolnictwem ściągały do szkół nawet tych z językiem ukraińskim nauczycieli wygnanych z Rosji (taki Mychajło Hruszewski to jak się znalazł). To w wyniku działań władz szkolnych działacze rusińscy trafiali pod Kraków smile.gif. Nic osobistego - polityka. Austriacy chcieli przede wszystkim spokoju w Galicji w przededniu spodziewanej wojny, to wymagałoby chyba tylko i wyłącznie podziału prowincji, na to nie godzili się Polacy.

CODE
Zapewne gdzieś przy okazji Rabacji. Koncepcja była taka, że Polacy to jest ta zła uciskająca was szlachta, a chłopi to sól ziemi, inny naród, Chorwaci.


Przejrzałem mnóstwo tekstów o rabacji, z niczym takim się nie spotkałem - chyba jednie u tego wariata Białczyńskiego.

CODE
Dobrze, tylko tu trzeba prześledzić kto organizował te 'organizacje społeczne'.
Kto finansował gazety, kto budował te cerkwie, za czyje pieniądze?


Samo-organizujące się społeczeństwo. To znowu długa historia. Sięgnij po Osadczego "Święta Ruś Rozwój i Oddziaływanie Idei Prawosławia w Galicji" - cały rozdział jest temu poświęcone. Bo to był proces złożony, na który wpływ miała i pozostawiona przez Rosjan w Kalifornii eparchia, wzrost statusu materialnego imigrantów, poczucie odrębności, poszukiwanie korzeni.

CODE
A pewnie że Rosja też maczała palce, ale jedno nie wyklucza drugiego.


Od wojny krymskiej wyklucza - Rusini o orientacji moskiewskiej byli traktowani jako V kolumna.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #76

     
Grapeshot
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.274
Nr użytkownika: 79.211

Steven Murphy
Zawód: Marine Engineer
 
 
post 26/03/2015, 10:33 Quote Post

powelboch napisal:
QUOTE
Wtedy nie było paszportów.

A to ciekawe. Skad to wiesz?

powelboch napisal:
QUOTE
Co do rozmowy z urzędnikiem to oczywiście osobistej nie było, ale byli na miejscu ludzie, nazwijmy ich "tłumacze", którzy ułatwiali kontakt i wypełnienie papierów.

Amerykański film to nie źródło wiedzy, ale w takim “Ojcu Chrzesnym” przedstawiona epoka wyglądała dość wiernie, tak na moje oko, i tam urzędnicy, nie mogący dogadać się z chłopcem, naszym przyszłym “bohaterem”, wpisali mu jako nazwisko nazwę miasteczka, koło którego mieszkał.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #77

     
lucyna beata
 

niespotykanie spokojny bieszczadzki troll
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.245
Nr użytkownika: 43.086

Lucyna Psciuk
Zawód: przewodnik
 
 
post 5/04/2015, 7:51 Quote Post


Przedwczoraj dostałam meila od Kolegi Historyka
"W otrzymanym dziś przewodniku po Nadleśnictwie Baligród przeczytałem wpis pt. Szpital polowy UPA. Autor wpisu cytuje opis szpitala umieszczony przez Jana Gerharda w" Łunach w Bieszczadach" zastrzegając jednak "jeśli wierzyć opisowi Gerharda". Otóż wierzyć nie należy. W cyklu art. pod tytułem " Wielkie bitwy małej wojny 34 pułku piechoty" prezentowanym w " Gazecie Bieszczadzkiej" od roku 2010 umieściłem również art. napisany na podstawie meldunków odnalezionych w Centralnym Archiwum Wojska Polskiego, który w związku z nierzetelnością owych meldunków zawiera nieścisłości. Kilka dni po złożeniu art. w redakcji, po wielu latach poszukiwań dzięki uprzejmości p. Reni - archiwistki jednego z Departamentów MON odnalazłem dowódcę batalionu 34 pp Pana Ryszarda Sawickiego ówczesnego porucznika dziś pułkownika, wtedy dowódcę grupy operacyjnej 34 pp która w nocy z 22/23 stycznia 1947 roku odnalazła i zniszczyła podziemny szpital. Spotkanie w Warszawie zorganizowane w 2010 roku oraz kolejne rozmowy z dowódcą batalionu pozwoliły odtworzyć przebieg walki z ochroną szpitala oraz jak myślę raz na zawsze określić jego lokalizację. W przygotowywanym dla Gazety Bieszczadzkiej art. przedstawię powojenne losy Pana Ryszarda Sawickiego mieszkającego do dziś w Warszawie /a w kolejnym autoryzowanym przez płk. Sawickiego/ przebieg walki z ochroną szpitala i jego likwidację.
Wiesław Cieślak. "

Trochę na ten temat piszę tu

http://www.grupabieszczady.pl/index.php?op...d=31&Itemid=287
Na naszej stronie jest także kilka artykułów przedrukowanych z "Gazety Bieszczadzkiej"
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #78

     
Zarim
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 1
Nr użytkownika: 62.099

piotr boruta
Stopień akademicki: student
Zawód: student
 
 
post 2/11/2015, 15:45 Quote Post

Tak pobudzę temat który się tu jakoś wyciszył i zaczął meandrować.
Dorzucę parę informacji z pow. Jarosławskiego. Kuszcze SKW: "Rama", "Chwyla", "Wowk", "Nedola", "Wychor" Czy 5 kuszczów z Rejonu I Okręgu II OUN organizowały się dosyć sprawnie (nie wszystkie) na swoim terenie. Ochotników raczej nie brakowało. Aktywnie też wspierały UPA w walce z Polską ludnością cywilna, wystarczy prześledzić relacje świadków, którzy w większości jako winnych napadów wskazują na mieszkańców sąsiedniej miejscowości.
Świadomość Ukraińców na tym terenie była duża, same spektakle zrzucania polskich kajdan w roku 1939 w nadsańskich miejscowościach były niezłym prologiem nadchodzących wydarzeń. W czasie okupacji Sowieckiej wielu Ukraińców wspierało nową władzę. Podobnie było gdy tereny te weszły w skład GG. Ukraińcy np. na ziemiach granicznych między Tarnogrodem a jarosławskim powiatem aktywnie uczestniczyli w pacyfikacjach polskich wsi tzw. Darmochwalcy. Również zaciąg do kolaborujących jednostek niemieckich by tu bardzo znaczący. Do tego dochodzi powszechne zastraszanie ludności polskiej przez policję ukraińską. W okresie okupacji PPP do lipca 1944 nie podejmowało akcji antyukrińskich. Dopiero OP "Prokop" 11 lipca zebrał się by zgodnie z dyrektywą "Wet" przeprowadzić akcję na ukraińską wieś Korzenica, miało to zapobiec przeniesieniu się pogromów UPA z lubaczowskiego które już wtedy dotykały wschodnich regionów pow. jarosławskiego. Do pacyfikacji jednak nie doszło, OP został zablokowany przez Niemców.

Co do poniższego stwierdzenia, to uważam je za przynajmniej manipulację.
QUOTE
Na wiosnę 1945 r. Polacy zabili ukraińskich mieszkańców wsi: Małkowice 150 osób, Pawłokoma powiedzmy kilkaset, Piskorowice 150, Wierzchowiny 200, Gorajec 150, Lubliniec 100. W wielu miejscowościach ginęło z polskich rąk od kilkunastu do kilkudziesięciu Ukraińców. Terror we wsiach prowadziła milicja i polskie bandy złodziejaszków. Wielu Ukraińców było aresztowanych i po pewnym czasie (czasem kilku miesięcy) wypuszczanych. Zlikwidowano ukraińskie szkolnictwo, Ukraińców nie objęła reforma rolna.
Przekaz był prosty i jasny, wyjeżdżajcie stąd bo tu nie ma dla was życie a może was spotkać śmierć. Przykłady można opisywać godzinami, chociażby ze wspomnień osób które to przeżyły.

Większość wymienionych miejscowości nie była pacyfikowana przypadkowo. Były one typowane pod względem zaangażowania, rozstrzeliwane były przeważnie osoby powiązane z OUN czy rodziny tych osób w myśl odpowiedzialności zbiorowej, którą stosowali sami Ukraińcy. Sam atak na Piskorowice to odpowiedź na spalenie jednego z ostatnich bastionów polskich na Zasaniu. Odwet ten w znacznej mierze pozwolił na zahamowanie niszczenia polskich miejscowości przez UPA. Choć do zabójstw po obu stronach dochodziło nadal.
Stawianie tez że na Zakierzoniu to Ukraińcy byli większymi ofiarami jest niesprawiedliwością. A to można wywnioskować przynajmniej od autora pw. postu. Przynajmniej w Okręgu Jarosławskim po prześledzeniu dokumentów i wspomnień, zdecydowanie nakręcanie spirali nienawiści rozpoczęli Ukraińcy i to już w roku 1939, antypolskimi manifestacjami, a z czasem skrytobójczymi zabójstwami.
Również stwierdzenie o "polskich bandach złodzjaszków" jest co najmniej stronnicze. Można doszukać się takich przykładów, jednak jest to wielce krzywdzące dla wielu oddziałów które broniły ludności cywilnej , polskiej jak i ukraińskiej ( o ile nie było co do niej podejrzeń o współpracę z wrogiem).

 
User is offline  PMMini Profile Post #79

     
Banit
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 1
Nr użytkownika: 98.456

Mariusz Moszkowicz
Stopień akademicki: brak
Zawód: brak
 
 
post 22/11/2015, 19:14 Quote Post

QUOTE(Zarim @ 2/11/2015, 15:45)
Tak pobudzę temat który się tu jakoś wyciszył i zaczął meandrować.
Dorzucę parę informacji z pow. Jarosławskiego. Kuszcze SKW: "Rama", "Chwyla", "Wowk", "Nedola", "Wychor" Czy 5 kuszczów z Rejonu I Okręgu II  OUN organizowały się dosyć sprawnie (nie wszystkie) na swoim terenie. Ochotników raczej nie brakowało. Aktywnie też wspierały UPA w walce z Polską ludnością cywilna, wystarczy prześledzić relacje świadków, którzy w większości jako winnych napadów wskazują na mieszkańców sąsiedniej miejscowości.
Świadomość Ukraińców na tym terenie była duża, same spektakle zrzucania polskich kajdan w roku 1939 w nadsańskich miejscowościach były niezłym prologiem nadchodzących wydarzeń. W czasie okupacji Sowieckiej wielu Ukraińców wspierało nową władzę. Podobnie było gdy tereny te weszły w skład GG. Ukraińcy np. na ziemiach granicznych między Tarnogrodem a jarosławskim powiatem aktywnie uczestniczyli w pacyfikacjach polskich wsi tzw. Darmochwalcy. Również zaciąg do kolaborujących jednostek niemieckich by tu bardzo znaczący. Do tego dochodzi powszechne zastraszanie ludności polskiej przez policję ukraińską. W okresie okupacji PPP do lipca 1944 nie podejmowało akcji antyukrińskich. Dopiero OP "Prokop" 11 lipca zebrał się by zgodnie z dyrektywą "Wet" przeprowadzić akcję na ukraińską wieś Korzenica, miało to zapobiec przeniesieniu się pogromów UPA z lubaczowskiego które już wtedy dotykały wschodnich regionów pow. jarosławskiego. Do pacyfikacji jednak nie doszło, OP został zablokowany przez Niemców.

Co do poniższego stwierdzenia, to uważam je za przynajmniej manipulację. 
QUOTE
Na wiosnę 1945 r. Polacy zabili ukraińskich mieszkańców wsi: Małkowice 150 osób, Pawłokoma powiedzmy kilkaset, Piskorowice 150, Wierzchowiny 200, Gorajec 150, Lubliniec 100. W wielu miejscowościach ginęło z polskich rąk od kilkunastu do kilkudziesięciu Ukraińców. Terror we wsiach prowadziła milicja i polskie bandy złodziejaszków. Wielu Ukraińców było aresztowanych i po pewnym czasie (czasem kilku miesięcy) wypuszczanych. Zlikwidowano ukraińskie szkolnictwo, Ukraińców nie objęła reforma rolna.
Przekaz był prosty i jasny, wyjeżdżajcie stąd bo tu nie ma dla was życie a może was spotkać śmierć. Przykłady można opisywać godzinami, chociażby ze wspomnień osób które to przeżyły.

Większość wymienionych miejscowości nie była pacyfikowana przypadkowo. Były one typowane pod względem zaangażowania, rozstrzeliwane były przeważnie osoby powiązane z OUN czy rodziny tych osób w myśl odpowiedzialności zbiorowej, którą stosowali sami Ukraińcy. Sam atak na Piskorowice to odpowiedź na spalenie jednego z ostatnich bastionów polskich na Zasaniu. Odwet ten w znacznej mierze pozwolił na zahamowanie niszczenia polskich miejscowości przez UPA. Choć do zabójstw po obu stronach dochodziło nadal.
Stawianie tez że na Zakierzoniu to Ukraińcy byli większymi ofiarami jest niesprawiedliwością. A to można wywnioskować przynajmniej od autora pw. postu. Przynajmniej w Okręgu Jarosławskim po prześledzeniu dokumentów i wspomnień, zdecydowanie nakręcanie spirali nienawiści rozpoczęli Ukraińcy i to już w roku 1939, antypolskimi manifestacjami, a z czasem skrytobójczymi zabójstwami.
Również stwierdzenie o "polskich bandach złodzjaszków" jest co najmniej stronnicze. Można doszukać się takich przykładów, jednak jest to wielce krzywdzące dla wielu oddziałów które broniły ludności cywilnej , polskiej jak i ukraińskiej ( o ile nie było co do niej podejrzeń o współpracę z wrogiem).
*



Pańska wypowiedz to jedynie stwierdzenia, trudno z nim dyskutować. Nie przedstawił Pan materiałów na podstawie których można sformułować takie wnioski. Nie wiem czy posiada Pan na ten temat wiedzę, czy są to tylko tezy przepisane z jakiejś publikacji. Piszę tak, bo odnoszę wrażenie, że źródłem Pańskiej wypowiedzi jest książka Tomasza Berezy „Wokół Piskorowic”. Niektóre stwierdzenia są identyczne. Przy okazji mała uwaga merytoryczna: wymienione SKW błędnie przypisał Pan do pierwszego rejonu, pochodziły z drugiego. Nie wydaje mi się możliwe, żeby T. Bereza popełnił taki błąd. Napisał Pan, że akcja „Wołyniaka” w Piskorowicach była odwetem za Wiązownicę. Ciekawe stwierdzenie, bo uczestniczący w niej członkowie NOW określali ją w meldunkach jako „terrorystyczno-oczyszczającą”. Jeżeli jest Pan w stanie przedstawić przesłanki świadczące o odwetowym charakterze tej akcji, z przyjemnością podejmę merytoryczną dyskusję. Gdyby chciał Pan podyskutować na temat któregoś z pozostałych Pańskich stwierdzeń, bardzo proszę.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #80

     
lucyna beata
 

niespotykanie spokojny bieszczadzki troll
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.245
Nr użytkownika: 43.086

Lucyna Psciuk
Zawód: przewodnik
 
 
post 18/01/2016, 19:56 Quote Post

Nadal siedzę nad stronką szukając ciekawych informacji na także na temat UPA i zaangażowania ludności autochtonicznej. Mam dostęp do ciekawych materiałów, więc je częściowo przepisuję na stronę.
Stanisław Kryciński "Zawój - wspomnienia mieszkańca" : "Na początku lat trzydziestych we wsi nie było szkoły, a tylko ośmioro mieszkańców umiało czytać i pisać. Żyd Nuta, właściciel majątku (ok. 150 ha) w Łuhu, który miał troje dzieci, chciał doprowadzić do zorganizowania szkoły w Zawoju i chciał w niej uczyć. Ale ksiądz Wołodymyr Hryhorowycz z Jaworca (na probostwie od 01.03. 1935 r. do 30 05. 1936 r.) torpedował te starania. Nuta swoje dzieci oddał na rok szkolny do brata w Sanoku i tam się uczyły. Zdaniem pana Wacława, Nuta dobrze zapisał się w pamięci mieszkańców. Miał służących, dużo bydła i kawał pola. Na jego polu teraz leśniczy sadzi kartofle, bo to najlepsza ziemia. Niechęć księdza do powołania szkoły nie była bezpodstawna.Wielu mieszkańców wsi miało krewnych na emigracji. Ksiądz czytał listy od nich i pisał odpowiedzi. Za przeczytanie listu opłatą była kura lub dzień pracy w gospodarstwie księdza. Za napisanie natomiast -dwa dni pracy lub2-3 dni kury. Od początku czerwca proboszczem w Jaworcu był ks. Wołodymyr Werbowyj. Ten nie sprzeciwiał się powstaniu szkoły. Niebawem została zorganizowana i ulokowana w budynku karczmy - zajmowała jej połowę. Uczyła w niej nauczycielka zwana Maryjką. Latem, w czasie intensywnych prac polowych, w szkole prowadzony był horodok dla dzieci (przedszkole), obsługiwany przez Maryjkę. W czasie okupacji niemieckiej uczył Roman Chałupinko pochodzący z okolic Lwowa."
"Od połowy 1944 r. do wysiedlenia w 1947 r. wieś była wielokrotnie pacyfikowana przez wojsko i milicję. Najbardziej dał się we znaki batalion stacjonujący w Baligrodzie. Faktem jest, że we wsi kwaterowali partyzanci UPA, ale pacyfikacje i połączone z nimi rabunki skierowane były przeciw bezbronnej ludności cywilnej. Podczas jednej z takich akcji w dniu 2.10. 1945 r. zginęła Pelagia Szczerba (żona Iwana) trafiona dwoma pociskami z rkm-u. Widząc zbliżające się wojsko chciała uratować krowę wyprowadzając ją do lasu. Podczas kolejnych pacyfikacji zginął również Michał Fidyrko i jeszcze jedna osoba.

Jeszcze w pierwszych miesiącach1945 r. milicjanci z Cisnej byli w dobrych stosunkach z UPA. Pan Wacław jako dwunastoletni chłopak był świadkiem następującego wydarzenia. 2 lub 3 stycznia 1945 r. na trzech parach sań przyjechało do wsi 10-12 milicjantów z Cisnej. Przed olejarnią była sień, a w niej trzy beczki kapusty. Pan Wacław myśląc, że będzie strzelanina schował się za te beczki. W olejarni byli banderowcy, którzy żartowali z kobietami. Milicjanci weszli do środka, przywitali się z nimi i razem poszli na bimber do sołtysa Fidyrki. Jeszcze na przełomie lutego i marca komendant posterunku MO w Cisnej, Edward Martinger, próbował porozumieć się z dowódcą sotni UPA Romanem Kozieryńskim "Birem". Jednak udział milicjantów w walce w Strubowiskach (21.3.1945r.) zakończonej masakrą ludności tej wsi zmienił całkowicie stosunek UPA do funkcjonariuszy MO z Cisnej. W czerwcu 1946 r. mieszkańcy Zawoju zostali ostrzeżeni przez UPA, że ich wieś, jak i sąsiednie, będą wysiedlane. Podzielili się na cztery grupy i każda z nich szukała schronienia w innym miejscu. W tym czasie we wsi z inwentarza żywego były tylko krowy. Owce, kozy i świnie wyrżnięto na jedzenie. Pan Wacław wieprzowinę jadł ostatnio w 1944 r., a potem dopiero w 1948 r. Grupa w której była rodzina Szczerbów ukryła się w lesie, na grzbiecie pomiędzy Strubowiskami, a wsią Ruskie leżącej już po słowackiej stronie. Mieszkańcy wiosek po polskiej stronie mieli znajomych w słowackich wsiach. Były to głównie znajomości ze szmuglu (soli) w czasie wojny i okresu przedwojennego. Ludność wsi z obu stoków Karpat łączyły też więzi rodzinne. Mieszkańcy Ruskiego wzięli do siebie dzieci, a dorośli zostali w lesie z dobytkiem. Koczowali na południowym stoku już po słowackiej stronie. Siedzieli tam cały czerwiec i pół lipca - wrócili dopiero jak zaprzestali wysiedleń. Inni mieszkańcy Zawoja ukryli się pod połoniną, a kilka rodzin mieszkało w grocie w skalistej skarpie nad rzeką, naprzeciw późniejszego osuwiska. Do groty zwanej pieczara wchodziło się z wody, od strony rzeki. Ukrywali się tam ludzie bez bydła. Bydło ulokowano 1 km dalej na zachód w lesie. Uciekło też część mieszkańców Jaworca. Tych, którzy nie ukryli się wysiedlono do ZSRR. Spotkało to mieszkańców Łuha i część mieszkańców Jaworca (tych co zostali. W tym czasie wysiedlono też Kalnicę i Smerek. W Smereku została jedna rodzina, w której matka była chora na tyfus."

Cytatów jest więcej, część informacji jest sprzecznych ze sobą Zapraszam na http://www.grupabieszczady.pl/index.php?op...=137&Itemid=141
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #81

     
konto usunięte 051218
 

Unregistered

 
 
post 18/01/2016, 20:35 Quote Post

QUOTE
Na wiosnę 1945 r. Polacy zabili ukraińskich mieszkańców wsi: Małkowice 150 osób, Pawłokoma powiedzmy kilkaset, Piskorowice 150, Wierzchowiny 200, Gorajec 150, Lubliniec 100. W wielu miejscowościach ginęło z polskich rąk od kilkunastu do kilkudziesięciu Ukraińców. Terror we wsiach prowadziła milicja i polskie bandy złodziejaszków. Wielu Ukraińców było aresztowanych i po pewnym czasie (czasem kilku miesięcy) wypuszczanych. Zlikwidowano ukraińskie szkolnictwo, Ukraińców nie objęła reforma rolna.
Przekaz był prosty i jasny, wyjeżdżajcie stąd bo tu nie ma dla was życie a może was spotkać śmierć. Przykłady można opisywać godzinami, chociażby ze wspomnień osób które to przeżyły.

Co roku jeżdżę na Roztocze Wschodnie (od Narola na Wschód), i co roku natrafiam na coś ciekawego. Bełżec, Lubycza Królewska, Horyniec Zdrój, Werchrata, Wola Wielka (w ub. roku wędrując po Wielkim Dziale szukałem bunkrów Linii Mołotowa), w końcu trafiłem nad fajny zalew w Rudzie Różanieckiej. I tam usłyszałem intrygującą opowieść o wymordowaniu Ukraińców. Sprawdziłem necie:

Zbrodnia w Rudzie Różanieckiej - zbrodnia dokonana 10 października 1944 w lesie koło Rudy Różanieckiej przez funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej oraz polską ludność cywilną z Rudy Różanieckiej na ukraińskiej ludności cywilnej.

Według sprawców, egzekucja została dokonana w odwecie za zabójstwa Polaków z Rudy Różanieckiej. W egzekucji zginęło 32 mieszkańców Nowego i Starego Lublińca.

Przebieg zbrodni

9 października 1944 r. na groblach w pobliżu przysiółka Lublińca Nowego – Ostrówki, dowódca trzeciego roju lublinieckiej samoobrony ps. „Sasza” dokonał napadu na leśniczego i trzech gajowych z Rudy Różanieckiej, którzy udali się tam w celu wykrycia i ukarania sprawców nielegalnej wycinki lasu. Trzech z nich uprowadzono, jednemu zaś udało się zbiec i powiadomić o całym zajściu posterunek MO w Rudzie Różanieckiej. Po uprowadzonych zaginął wszelki ślad. O napad mieszkańcy Rudy posądzili Ukraińców z Lublińca Nowego.

W rezultacie akcji odwetowej, którą przeprowadzono siłami milicji z posterunków w Rudzie Różanieckiej, Cieszanowie i Folwarku, kierując się zasadą odpowiedzialności zbiorowej, z Lublińca Nowego uprowadzono 35 zakładników. Wkrótce dwie osoby, w tym księdza Kozenkę zwolniono, aby mógł przekazać mieszkańcom wioski ultimatum. Warunkiem ultimatum był powrót przed końcem dnia uprowadzonych leśników. W innym wypadku zagrożono rozstrzelaniem wszystkich pozostałych zakładników (jednego z zakładników zabito podczas próby ucieczki w pobliżu stawów). Pozostałych Ukraińców osadzono na posterunku MO w Rudzie Różanieckiej. Po upływie terminu ultimatum i nie spełnieniu postawionego warunku, 10 października 1944 wszystkich zakładników rozstrzelano.

Zamordowanych zakopano w pobliżu w starych okopach, po pewnym czasie ciała wykopano i przeniesiono w inne, nieznane miejsce. Ciał nie odnaleziono do chwili obecnej. Symboliczna mogiła pomordowanych znajduje się na greckokatolickim cmentarzu w Lublińcu.

http://encyklopedia.eduteka.pl/wiki/Zbrodn...ie_Różanieckiej
 
Post #82

     
carantuhill
 

Bieskidnik
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 7.028
Nr użytkownika: 12.703

WOJCIECH
Zawód: Galileusz
 
 
post 25/01/2016, 18:24 Quote Post

CODE
Co roku jeżdżę na Roztocze Wschodnie (od Narola na Wschód), i co roku natrafiam na coś ciekawego. Bełżec, Lubycza Królewska, Horyniec Zdrój, Werchrata, Wola Wielka


Ciekawy, a widziałeś napis w Radrużu na cmentarzu przycerkiewnym?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #83

     
lucyna beata
 

niespotykanie spokojny bieszczadzki troll
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.245
Nr użytkownika: 43.086

Lucyna Psciuk
Zawód: przewodnik
 
 
post 14/05/2016, 16:18 Quote Post

Kilkanaście dni temu wspominałam o filmowcach, którzy realizują reportaż o zbrodni UPA w Jasielu. Jeden z największych mordów UPA na terenie naszego regionu, zginęli bestialsko zamordowani, część w tzw. sposób wołyńscy jeńcy torturowani, powoli staje się tematem tabu. Elity polityczne nadal realizują tzw. doktrynę Gierdoycia często stawiając dobro Ukrainy ponad dobro Polski. Bardzo dziękuję panu Kani za podjęcie tematu mordu i realizowanie tego naprawdę wyważonego filmu, przede wszystkim wypowiadają się historycy dr Andrzej Zapałowski​ i Artur Brożyniak z rzeszwowskiego IPN. Polecam, bo warto, kawał dobrej roboty i bardzo mądre przesłanie: ci zapominani żołnierze także walczyli o Polskę, należy im się część i chwała https://www.youtube.com/watch?v=iybZXeTdVQA
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #84

     
Darth Bane
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.041
Nr użytkownika: 78.386

Stopień akademicki: jest
Zawód: powazny
 
 
post 16/05/2016, 8:12 Quote Post

Traktowanie jako źródła wspomnień, pamiętników (szczególnie ówczesnych dzieci) traktuję bardzo nieufnie. To IMHO jedno z najmniej wiarygodnych źródeł.
 
User is offline  PMMini Profile Post #85

     
Fuser
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.105
Nr użytkownika: 15.418

 
 
post 24/05/2016, 17:15 Quote Post

Igor Hałagida, Prowokacja „Zenona”. Geneza, przebieg i skutki operacji MBP o kryptonimie „C-1” przeciwko banderowskiej frakcji OUN i wywiadowi brytyjskiemu (1950-1954) - w formacie pdf, epub i mobi
 
User is offline  PMMini Profile Post #86

     
DanielMXXW
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 165
Nr użytkownika: 99.585

Daniel Kowalczuk
Zawód: Freelance
 
 
post 25/05/2016, 8:35 Quote Post

czy istnieja wiarygodne zrodla na temat struktury, przebiegu walk i ostatecznego rozbicia/samorozwiazania frakcji "Bulbowcow"?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #87

     
lucyna beata
 

niespotykanie spokojny bieszczadzki troll
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.245
Nr użytkownika: 43.086

Lucyna Psciuk
Zawód: przewodnik
 
 
post 19/04/2018, 13:19 Quote Post

Pracuję nad kolejną prezentacją w której jest sporo o stosunkach narodowościowych w Bieszczadach, UPA itd. Dziś zapraszam do Orelca, jeszcze nad nią popracuję, tak na szybko kolejna relacja. "Przewodnik rowerowy Olszanica i okolice na tydzień" traktując ów wpis jako promocję dobrej książki: "I wówczas zamiast wolności zaczął się straszliwy terror - wspomina jeden ze świadków. Powszechne poczucie strachu o życie wprowadziło kilkunastu młodych chłopców narodowości rusińskiej z Orelca, którzy wstąpili do UPA i poczuli się "Ukraińcami". Mając ciche wsparcie przybyłych za frontem ze wschodu "szowinistów" ukraińskich, opanowali wieś i zaczęli w niej rządzić nocami. Wszyscy się ich bali, bowiem mogła im przyjść z pomocą sotnia UPA, sformowana za lasem w pobliskiej Stefkowej, która już przed wojną uchodziła za wieś ukraińską. We wsi zbudowali sobie dwa bunkry pod domami mieszkalnymi, położonymi w pobliżu jarów, aby łatwo można było wejść do nich i uciec do lasu w razie obławy wojska. W dzień siedzieli w bunkrach, a gdy się ściemniło uzbrojeni chodzili po wsi i bili Polaków, aby zmusić ich do opuszczenia swoich gospodarstw. Nocą chodzili od domu do domu, ustalali kontyngent dla siebie, zabierali lepsze buty i odzież, pieniądze, pożywienie i wprowadzili obowiązek mówienia po ukraińsku. Postanowili też pozbyć się dworu , aby przypadkiem Polacy nie utworzyli w nim posterunku milicji." Całość pod linkiem http://www.grupabieszczady.pl/index.php?op...=117&Itemid=126


 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #88

     
Karawadżjo
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 91
Nr użytkownika: 99.544

 
 
post 22/06/2019, 13:13 Quote Post

A jak to było w końcu z UPA i amnestią w 1947 roku? Bardzo często spotykam się z twierdzeniem, że nie obejmowała ona UPA, tymczasem przeglądając listy osób, które poddały się amnestii w lokalnym PUBP natrafiłem na kilka adnotacji ''współpracownik UPA'' czy też ''łącznik UPA''. Więc jak to było, upowcy łapali się na amnestię, czy też nie? Jeśli nie, to jaka była podstawa prawna i co robiono z tymi, którzy i tak się zgłaszali?
 
User is offline  PMMini Profile Post #89

6 Strony « < 4 5 6 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej