Drukowana wersja tematu

Kliknij tu, aby zobaczyć temat w orginalnym formacie

historycy.org _ Druga Wojna Światowa - tajemnice _ Grafiti

Napisany przez: Morgan Ghost 23/12/2004, 22:11

Obiła mi się o uszy pewna zmianka o tym, że żołnierze Brytyjscy confused1.gif lub Amerykańscy confused1.gif podczas wojny w Afryce zostawiali sobie nawzajem znaki ostrzegawcze confused1.gif bądź informacyjne confused1.gif w postaci jednego charakterystycznego symbolu głowy wystającej zza muru. Rysunki te były na murach miast i nie tylko. Potem pod koniec wojny znaleźli identyczne znaki w Berlinie. Czy była to jakaś podziemna ogranizacja confused1.gif

Jeżeli ktoś coś wie na ten temat, to niech sprostuje moją wypowiedź i dopisze coś więcej.

Napisany przez: Wulf 12/02/2005, 9:31

pamiętam z zajęć z angielskiego, że żołnierze na frontach II Ś pisali na murach "Leroy was here" (imienia nie pamiętam dokładnie, ale chyba takie). Ale też nikt nie kumał dokladnie o co biegnie.
Jest kilka teorii:
1)Był jeden koleś imieniem Leroy, walczył gdzies tam. Jego koledzy razem z nim zdobyli jakieś miasto. I Leroy naskrobał coś tam na murze, na pamiątkę. Inni żołnierze później zobaczyli napis, pomyśleli "widać nasi tu byli" i tak powstało grafitti informujące o tym, że miasto jest juz zdobyte.
2)Leroy napisał coś w jednym mieście, potem go przenieśli na inny front, tam w zdobycznym mieście napisał to samo, potem znowu.. i w końcu wszyscy tak pisali. Bo przecież w armii było więcej Leroyów;)
3)To jakaś konspira była.. masoneria, czy coś biggrin.gif biggrin.gif biggrin.gif

Napisany przez: Celt 12/02/2005, 23:24

Jesli mnie pamięć nie myli to bylo napisane "Kileroy was here" ...

Napisany przez: Sarissoforoj 13/02/2005, 0:14

QUOTE
... w postaci jednego charakterystycznego symbolu głowy wystającej zza muru...(Morgan Ghost)
No nie wiem czy to słuszne skojarzenie. Ostatnia scena z filmu "Złoto dla zuchwałych" (Kelly's heroes), w której kapitan - były dowódca zuchwałych, czyta wiadomość od swych byłych podwładnych zostawioną w pustym banku na ścianie, a nad napisem jest właśnie rysuneczek głowy (komiksowej)wystajacej nad murkiem.

Napisany przez: Net_Skater 13/02/2005, 4:27

QUOTE
Jest kilka teorii:
1)Był jeden koleś imieniem Leroy, walczył gdzies tam. Jego koledzy razem z nim zdobyli jakieś miasto. I Leroy naskrobał coś tam na murze, na pamiątkę. Inni żołnierze później zobaczyli napis, pomyśleli "widać nasi tu byli" i tak powstało grafitti informujące o tym, że miasto jest juz zdobyte.
2)Leroy napisał coś w jednym mieście, potem go przenieśli na inny front, tam w zdobycznym mieście napisał to samo, potem znowu.. i w końcu wszyscy tak pisali. Bo przecież w armii było więcej Leroyów;)
3)To jakaś konspira była.. masoneria, czy coś

Ciekawe, kto wymyslil te teorie ...szczegolnie ta trzecia jest niezwykle interesujaca ...
A jak to bylo naprawde ?
JAMES. J. KILROY, pracowal w stoczni Fore River Shipyard w Quincy kolo Bostonu, na stanowisku inspektora nitow. Zamiast uzywac symboli na sprawdzonych przez niego nitowanych segmentach statkow, Mr. James zaczal wypisywac: "Kilroy was here". Setki zwodowanych statkow plynely w najrozniejsze strony swiata wlasnie z tym napisem, ktory zostal podchwycony przez GI's i byl wypisywany na tysiacach budynkow, pomnikow, mostow, bunkrow, pojazdow, klozetek itp itp.

Zrodlo: T.Benford, The Ultimate WWII Quiz Book.

N_S

Napisany przez: Wulf 13/02/2005, 9:17

Zaiste imie jego było Kilroy smile.gif
Teorie powstają tak jak każdy mit. Ktoś przekazuje komuś, dodaje troche od siebie, i tak dalej.
A ludzie nawet jak mają fakt podany na talerzu, pełno dowodów to i tak czasem dalej wierzą w coś przecznego z faktami.
Wyjaśnienie Net_Skatera jest najprawdziwsze. Reszta to "urban myth" raczej smile.gif
Zastanawia mnie jedno... jak się czuł sam rzeczony Kilroy, gdy sobie powiedzmy pojechał na wycieczkę do Europy.. do Rzymu.. chodzi do Koloseum, a tam napis "kilroy was here" ...

Napisany przez: Morgan Ghost 13/02/2005, 12:50

QUOTE
Zaiste imie jego było Kilroy

Yyy małe sprostowanie Wulf, Kilroy to nazwisko.
No dobra, ale jeszcze 2 pytania:
1. Skąd się wziął ten graf w Berlinie jak przyjechali tam Amerykanie i gdy go zobaczyli?
2. Czemu służył dokładniej ten graf?

Napisany przez: observator 15/02/2005, 23:02


QUOTE
A jak to bylo naprawde ?
JAMES. J. KILROY, pracowal w stoczni Fore River Shipyard w Quincy kolo Bostonu, na stanowisku inspektora nitow. Zamiast uzywac symboli na sprawdzonych przez niego nitowanych segmentach statkow, Mr. James zaczal wypisywac: "Kilroy was here". Setki zwodowanych statkow plynely w najrozniejsze strony swiata wlasnie z tym napisem, ktory zostal podchwycony przez GI's i byl wypisywany na tysiacach budynkow, pomnikow, mostow, bunkrow, pojazdow, klozetek itp itp.

Zrodlo: T.Benford, The Ultimate WWII Quiz Book.

N_S
*



Podobna historia tylko z czasów nam współczesnych (no może nie wszystkim smile.gif ) wydarzyła się w Polsce. Swego czasu na murach, budynkach itp. często spotykany był napis: "Byłem tu. Tony Halik". Myślę, że twórcy tych napisów działali z podobnych pobudek jak żołnierze na froncie zachodnim smile.gif

Napisany przez: ERnesto 22/12/2008, 20:31

Taka właśnie była historia tego napisu. Później przechwycili go wszyscy żołnierze aliancy i wszedzie go zostawaili. Musze sie pochwalic że jakis czas temu sam podchwyciłem napis " tu byłem. Tony Halik" po przeczytaniu jednej z jego książek i zacząłem wszędzie to wypisywać markerem. Wszędzie gdzie byłem. Moim najwiekszym osiągnięciem jest napis" I was here. Tony Halik" na szczycie katedry świętego Pawła w Londynie. Coprawda przyłapał mnie na tym jakis anglik ale nic mi nie zrobili. wink.gif

Napisany przez: Greg6 24/12/2008, 22:44

Wersje o inspektorze podaje równierz Norman Davis w swojej książce "Europa walczy". Do tego przytacza anegdote, że podobno Stalin po wyjsciu z toalety w Jałcie zapytał swoja ochrone "Kim jest ten Kilroy".

Ponad to w tej książce obok napisu znajduje się rysunek rzeczonego Kilroya.


© Historycy.org - historia to nasza pasja (http://www.historycy.org)