Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
3 Strony < 1 2 3 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Koronowo 1410 – P. Derdej
     
Primo!
 

ex moderator
********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 3.066
Nr użytkownika: 2.660

Marcin ...
 
 
post 3/11/2008, 20:55 Quote Post

QUOTE(artifakt @ 3/11/2008, 10:56)
Jeżeli decyduje się na wydawanie czegoś w formie normalnej, czego mu gratuluję to niech liczy się z tym, że będzie traktowany jak normalny autor.
*


Książka jest tylko książką, może być lepsza, gorsza, bardziej lub mniej udana. Wypowiadamy się na temat książek, a czasem na temat ich autorów przez pryzmat tego, co napisali.

Skoro nie znamy okoliczności, jakie towarzyszyły powstawaniu każdej kolejnej pozycji z HB, nie powinniśmy stosować podwójnych standardów w ocenie tych publikacji.

Podwójne standardy w swej najbardziej kuriozalnej postaci prowadzą do tego, że będziemy brali pod uwagę fakt, iż jeden autor jest bezrobotny, drugi pracuje w sektorze finansowym, a o trzecim nic nie wiemy.
Poprawność polityczna i wrażliwość społeczna nie mają tu żadnego znaczenia. Oceniamy książkę, a nie człowieka.

Czytelnicy mają prawo liczyć na książki spełniające ich oczekiwania. Autor jest dorosłym człowiekiem, świadomym własnych atutów i słabości, skoro decyduje się na wydanie swojego dzieła musi liczyć się z potencjalną krytyką. Jak każdy twórca.

QUOTE(Count Dracula @ 3/11/2008, 20:36)
Szanowny Primo.
Naprawdę nie chwytasz z kogo się śmieję ???
Na pewno nie z pana Derdeja.
*


A jest Pan pewien, że Panu Piotrowi spodobałoby się takie poczucie humoru z jego osobą w tle? confused1.gif

QUOTE(Count Dracula @ 3/11/2008, 20:36)
Wypraszam sobie obraźliwe słowa pod moim adresem, zwłaszcza od osoby, która mogłaby być moim synem.
Nic cię do tego nie uprawnia.
*


Czyżby? confused1.gif Zachowuje się Pan jak niesforny małolat.

QUOTE(Count Dracula @ 3/11/2008, 20:36)
Jako historyk możesz napisać, że pod Grunwaldem wygrali Krzyżacy. Najwyżej niektórzy uznają to za kiepski żart.
Natomiast jako inżynier, który zaprojektował kilkanście m.in. hali przemysłowych, za każdą pomyłkę odpowiadam przed sądem.
I to jest zasadnicza różnica ...
*


Nie wiedziałem, że piszemy tutaj o konstrukcjach hal przemysłowych. Widocznie forum się przebranżowiło. confused1.gif
Dotąd wydawało mi się, że tematem są książki.

Ten post był edytowany przez Primo!
Połączenie dwóch postów i edycja pierwszego z nich
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #31

     
artifakt
 

Zwycięzca Cyferaków 2008
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.821
Nr użytkownika: 36.218

Maciej Komar
Stopień akademicki: mgr
Zawód: KAM
 
 
post 3/11/2008, 21:24 Quote Post

QUOTE(Count Dracula @ 3/11/2008, 19:36)
Szanowny Primo.
Naprawdę nie chwytasz z kogo się śmieję ???
Na pewno nie z pana Derdeja.


Ja za to dobrze chwytam i aż nadto rozumiem uszczypliwość.

Z tym inżynierem to mnie rozłożyło na łopatki. Co ma piernik do wiatraka? Możesz równie dobrze napisać książkę dla przyszłych inżynierów "Budowa hal przemysłowych: podstawy teorii". I możesz tam napisać stosy głupot i innych dyrdymałów. Nikt na tej podstawie napewno nie wybuduje hali, a po miesiącu w czasopiśmie branżowym czy naukowym po prostu ktoś Ci udowodni, że nie znasz się i już.

I popatrzmny na to z drugiej strony. Równie dobrze mógłbym napisać książkę "ABC rozmów z kupcami sieci handlowych" albo "Promocje cenowe w weekend" i zawrzeć w nich wszelkie praktyczne informacje. A każdy szanowany profesor specjalizujący się w teorii negocjacyjnej mógłby mi zarzucić niedociągnięcia metodologiczne...bo taka jest doktryna.

Odnośnie tej niepełnosprawności - zepsuliście całą dyskusję tym wątkiem. Mnie mniej niż lektura tej mało znanej przeze mnie bitwy, interesuje jak przejawia się niepełnosprawność w treści książki. Co więcej, moja obiektywność recenzji zostanie wystawiona na ciężką próbę, bo każdy błąd będę podświadomie najpierw przypisywał niepełnosprawności a nie niedouczeniu autora.

ps. przepraszam za brak tytułowania "Panem". Mam tego aż nadto w pracy i kontaktach zawodowych.

**EDIT** Odnośnie odpowiedzialności. Z całym szacunkiem, nie naruszając niczyjej prywatności, ale dam sobie rekę uciąć, że za monitorowanie/nadzór/projekt hali budowlanej sa nieporównywalnie większe pieniądze niż za 150 stron książki historycznej. Po prostu tak już jest większa odpowiedzialność = większe problemy = większa kasa. Myślałem, że człowiek doświadczony zawodowo zdaje sobie z tego sprawę...
 
User is offline  PMMini Profile Post #32

     
Count Dracula
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 625
Nr użytkownika: 41.034

wb
Stopień akademicki: uczen
Zawód: emeryt
 
 
post 3/11/2008, 22:52 Quote Post

Po raz ostatni:

QUOTE
Ja za to dobrze chwytam i aż nadto rozumiem uszczypliwość.


Przynajmniej - jeden.
W ostatnich latach ukazało się kilkanaście CHaBet, ile z tego jest wart więcej niż funt kłaków. Zauważcie, że sytuacja się zmieniła. Nie piszą już do tej serii uznani naukowcy (wymienię z głowy: Serczyk, Majewski, Nagielski, Nadolski, Maroń etc., ostatni jaki kojarzę, to był Augustyniak ze swoją skróconą wersją Prostek).
Ukazało się za to mnóstwo książek traktujących raczej o całych konflitach, znacznie odbiegających od tytułu serii. Znalazły się wśród nich perełki, jak Szkudlińskiego, Przybyły i kilku innych. Znalazły się i gnioty, i to w większości. Ale czemu wśród najzajadlej krytykowanych jest "Koronowo" - nie wiem, choć mogę wymienić przynajmniej kilka, np. Zbaraż-Zborów, Cecora, o ostatniej książce pana N. litościwie zamilczę. Albo nielitościwie krytykowana przeze mnie "Jezorolima" ??? czyli nożyczki i klej.

QUOTE
Z tym inżynierem to mnie rozłożyło na łopatki. Co ma piernik do wiatraka? Możesz równie dobrze napisać książkę dla przyszłych inżynierów "Budowa hal przemysłowych: podstawy teorii". I możesz tam napisać stosy głupot i innych dyrdymałów. Nikt na tej podstawie napewno nie wybuduje hali, a po miesiącu w czasopiśmie branżowym czy naukowym po prostu ktoś Ci udowodni, że nie znasz się i już.


Mylisz się srodze - NIE MA takiej oficyny, ani periodyku, aby Ci to wydali. Koniec i KROPA, NIE MA dyskusji.

QUOTE
bo każdy błąd będę podświadomie najpierw przypisywał niepełnosprawności a nie niedouczeniu autora.


A może po zastanowieniu i analizie odezwie się coś u Was ludzkiego, podobno jesteście humanistami, może drugie SKUTKUJE pierwszym. Znacie na tyle życie, znacie wszelkie sytuacje działań ludzkich? NIKT nie zna, zanim go osobiście nie dotknie nieszczęście. Potrafię sobie wyobrazić sytuacje WIELKIEJ pomocy ludziej i WIELKIEJ obłudy i zawiści. Zwłaszcza w czasach, kiedy trwa "wyścig szczurów". Niby gratulujecie Ł.P., ale czy aby szczerze? Zaczynam wątpić.

QUOTE
**EDIT** Odnośnie odpowiedzialności. Z całym szacunkiem, nie naruszając niczyjej prywatności, ale dam sobie rekę uciąć, że za monitorowanie/nadzór/projekt hali budowlanej sa nieporównywalnie większe pieniądze niż za 150 stron książki historycznej. Po prostu tak już jest większa odpowiedzialność = większe problemy = większa kasa. Myślałem, że człowiek doświadczony zawodowo zdaje sobie z tego sprawę...


Za wszystko Ci płacą, a nawet jeśli tak, to zawsze w terminie. Nigdy Cię nie "przewalili". Mnie "doświadczonego zawodowo" - tak.
To co piszesz jest prawdą, ale mnie już nie dotyczy, na szczęście! Kontrahenci "odchudzają" max. wszystko, a płacą od kg/tony. Strach się bać! Powieś belkę HEA 500 L=8 m na 4-ch śrubach z łbem wzmocnionym M16, bo tak wychodzi z programu komputerowego. Będziesz potem spokojnie spał, że nie spadnie na kilka, kilkanascie głów? Lepiej napisać 150 stron książki POPULARNO-naukowej, gdyż takie są cHaBeki, i handlować pietruszką (co też czynię-smile.gif mam nadzieję, że ostatni miesiąc.

A matematyka i fizyka przydałaby się także historykom. Naprawdę daje inne spojrzenie na szereg zagadnień ( i ćwiczy umysł).
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #33

     
ryba_pila
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 530
Nr użytkownika: 24.471

Stopień akademicki: dr inz.
Zawód: Fizyk
 
 
post 3/11/2008, 23:06 Quote Post

QUOTE(Count Dracula @ 3/11/2008, 22:52)
A ... fizyka przydałaby się także historykom. Naprawdę daje inne spojrzenie na szereg zagadnień ( i ćwiczy umysł).
*


Trudno sie nie zgodzic wink.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #34

     
artifakt
 

Zwycięzca Cyferaków 2008
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.821
Nr użytkownika: 36.218

Maciej Komar
Stopień akademicki: mgr
Zawód: KAM
 
 
post 3/11/2008, 23:39 Quote Post

OK nie przeciągam offtopa. Krótka odpowiedź:

1) I tak i nie. Wielkie nazwiska odeszły, pojawili się młodzi ludzie. Mieli szansę zaistnieć.
2) Przyznaje się, że miał to być przykład. Zaufam Ci na słowo, bo sam wiem, że w gazetach branżowych z dziedziny spożywczej, królują przede wszystkim artykuły sponsorowane i przepisywanie bezpłatnych strzępów wyników badań i analiz AC Nielsen.
3) Szanuję każdego niepełnosprawnego, bo sam mogę się takim stać. Co więcej bardzo mi to grozi, za te rwanie mięśni w młodości, jak człowiek chciałbyć wielkim sportowcem. Koniec z mojej strony rozmowy o czyjejś pełno i niepełnosprawności.
4) Już w "Dekalogu" Kieślowskiego pokazano, że sam komputer nie wystarczy. Od tego jesteś doświadczonym inżynierem, aby wyliczenia czysto matematyczne przełożyć na życie i realia. Tak już całkowicie personalnie, zazdroszcze Ci takiej odpowiedzialności. Właśnie takiej czy belka nie spadnie komuś na głowę - przynajmniej wiedziałbym, że coś co tworzę da się zmierzyć, policzyć, a co najważniejsze dotknąć smile.gif Tego zazdroszczę też takim Derdejom, Śledzińskim i innym - że coś co tworzą można wziąśc do ręki, dotknąć itp. Moja praca jest przedstawiona w załączniku - jest czymś co wala się po ulicach, leży w kałuży a ludzie owijają w to śledzia lub kanapki do roboty...Ja za moje osiągnięcie (zrobienie 28% miesięcznego obrotu firmy działalnością promocyjną - rekord od 8 lat) fundnąłem mojemu zarządowi 1,5 tygodnia w Tajlandii smile.gif

user posted image
user posted image

Aby nie przesadzić - po jednym obrazku w każdej z nich wink.gif

ps. jestem za - matematyka i fizyka sa potrzebne. Chociażby nauczyć ludzi liczenia głupiego procenta składanego czy rozróżnienia brutto/netto.

OK milknę w tym temacie i zostawiam pole fachowcom od średniowiecza smile.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #35

     
rafalm
 

duc d'Albufera da Valencia
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.093
Nr użytkownika: 1.612

Rafal Malowiecki
 
 
post 3/11/2008, 23:43 Quote Post

Czy w internecie jest gdzieś recenzja p. Rafała G. odnośnie książki p. Derdeja confused1.gif Z chęcią bym ją przeczytał. Jeśli zaś chodzi o całą dyskusję, to zgadzam się z p. Witkiem. Łatwo mówić komuś, kto jest sprawny. Ciekawe, co powiedzieliby koledzy, gdyby byli na miejscu p. Derdeja sad.gif ... ale punkt widzenia zależy od punktu siedzenia huh.gif

QUOTE
Kontrahenci "odchudzają" max. wszystko, a płacą od kg/tony. Strach się bać! Powieś belkę HEA 500 L=8 m na 4-ch śrubach z łbem wzmocnionym M16, bo tak wychodzi z programu komputerowego. Będziesz potem spokojnie spał, że nie spadnie na kilka, kilkanascie głów?

Ja dałem sobie spokój, jak klient kazał mi na lekkiej konstrukcji z IPE opierać Filigrany sad.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #36

     
Primo!
 

ex moderator
********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 3.066
Nr użytkownika: 2.660

Marcin ...
 
 
post 4/11/2008, 1:05 Quote Post

QUOTE(Count Dracula @ 3/11/2008, 23:52)
Ale czemu wśród najzajadlej krytykowanych jest "Koronowo" - nie wiem, choć mogę wymienić przynajmniej kilka, np. Zbaraż-Zborów, Cecora, o ostatniej książce pana N. litościwie zamilczę. Albo nielitościwie krytykowana przeze mnie "Jezorolima" ??? czyli nożyczki i klej.
*


Czy Koronowo jest najsłabszym HBekiem, nie wiem. Z pewnością jest najsłabszą książką HB, traktującą o średniowieczu.
Z powodu wielu błędów i wniosków z sufitu w rodzaju: "gdyby Polacy i Litwini zdobyli Malbork w 1410 roku, państwo polskie niebawem sięgałoby od Bałtyku do Chin". Kto z forumowiczów posiada książkę, może przytoczyć tę genialną myśl w oryginalnej formie.
Co oznaczają żenujące kilkustronnicowe cytaty z Długosza, Jasienicy i Kuczyńskiego? confused1.gif

QUOTE(Count Dracula @ 3/11/2008, 23:52)
A może po zastanowieniu i analizie odezwie się coś u Was ludzkiego, podobno jesteście humanistami, może drugie SKUTKUJE pierwszym. Znacie na tyle życie, znacie wszelkie sytuacje działań ludzkich? NIKT nie zna, zanim go osobiście nie dotknie nieszczęście.
*


Nie ma Pan prawa wypowiadać na temat mojej wrażliwości, bo nic Pan nie wie o mnie i o moim życiu!

Nad ludźmi w ciężkiej sytuacji życiowej nie należy się LITOWAĆ, tylko trzeba im POMAGAĆ.
To jest prawdziwy HUMANIZM.
Oni nie potrzebują Pana litości i skropułów.

To nie jest moja wina, że nikt nie pomógł młodemu, dobrze wykształconemu człowiekowi, który nie szuka łaski, tylko stałej pracy...
Z treści jego strony internetowej dowiedziałem się, że od dzieciństwa dzielnie stawia czoła przeciwnościom losu i oczekuje tylko pomocy w zdobyciu stałego zatrudnienia.

Dziwię się, że jego losem nie zainteresował się ktoś z oficyny, w której opublikował dwie książki. Powiem szczerze, gdybym był redaktorem tego wydawnictwa nie pozostawiłbym takiego autora bez pomocy.

Jako zupełnie prywatny człowiek byłbym nawet gotów pomóc mu w gromadzeniu materiałów do książki.

Pan Piotr nie rozumie średniowiecza i tematyki Wielkiej Wojny. Dlatego Koronowo 1410, będące rezultatem wakacyjnej inspiracji i prośby osób trzecich jest kompletnym NIEPOROZUMIENIEM. Zapewne, w ramach innej epoki i innych zagadnień, Piotr Derdej mógłby znacznie lepiej wykazać się swoją wiedzą i warsztatem historycznym. Tymczasem zabrał się za temat, w którym nie czuł się pewnie i to widać na kartach książki, niestety bardzo słabej książki. Piszę to bez żadnej satysfakcji, bo wolałbym żeby ta bitwa była przez kogoś lepiej opisana. Bynajmniej nie mam siebie na myśli, ponieważ uważam, że Wielka Wojna to raczej "zgrana melodia".

QUOTE(Count Dracula @ 3/11/2008, 23:52)
Potrafię sobie wyobrazić sytuacje WIELKIEJ pomocy ludziej i WIELKIEJ obłudy i zawiści. Zwłaszcza w czasach, kiedy trwa "wyścig szczurów". Niby gratulujecie Ł.P., ale czy aby szczerze? Zaczynam wątpić.
*


A czego miałbym Łukaszowi zazdrościć? confused1.gif
Z nieba mu książka nie spadła. Mam mu zazdrościć dziesiątków, czy setek godzin spędzonych przed monitorem komputera? confused1.gif
A może kosztów, jakie pochłonęło gromadzenie materiałów do książki? confused1.gif
Chłopina, gdyby znalazł sobie pracę "po godzinach" znacznie lepiej by na tym wyszedł finansowo niż na pisaniu książki dla Bellony. wink.gif
Pozazdrościć mu publikacji? confused1.gif Jak się "sprężę" i zdyscyplinuję może kiedyś skończę swoje dwie książki. Planowanej bitwy nie wydam w Bellonie, bo mnie nieelegancko wykolegował pewien archeolog, który nigdy nie zajmował się tą tematyką, a chętnie by jeszcze skorzystał z moich ustaleń. Cóż, czasem nie warto zbyt głośno kłapać dziobem i szczerość też nie popłaca...
A może publikacji za granicą? confused1.gif Znajomość języka angielskiego plus dwóch recenzentów z zachodnioeuropejskiego środowiska akademickiego i droga otwarta. Trzeba tylko bardzo chcieć... i mieć wolny czas. Najlepiej dużo wolnego czasu.

QUOTE(rafalm @ 4/11/2008, 0:43)
... ale punkt widzenia zależy od punktu siedzenia huh.gif
*


Nie wiedziałem Rafale, że pisanie książek historycznych jest obligatoryjne. confused1.gif
Jak ktoś się na czymś nie zna, to się za to nie bierze. Prosta i uczciwa zasada. Ja nie planuję pisania książki o epoce napoleońskiej, bo kompletnie nie czuję się kompetentny i raczej już się nie poczuję.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #37

     
Krzysztof M.
 

poilu
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.338
Nr użytkownika: 19.359

Stopień akademicki: ++++
Zawód: ++++
 
 
post 4/11/2008, 8:23 Quote Post

Piotr Derdej po prostu stał się ofiarą polityki wydawniczej Bellony. Redaktorzy z Grzybowskiej zapewne chcieli mu pomóc (wydając jego książki) - w efekcie jednak zaszkodzili. Przynajmniej biorąc pod uwagę "Koronowo 1410" (choć tak jak Count twierdzę że nie jest to najsłabszy HB i generalnie ostatnio - poza wyjątkami - seria ta się trochę "degeneruje").
Po pierwsze nikt nie wiedział recenzując tę książkę, że autor jest niepełnosprawny. Oceny były surowe - i słusznie. Nie trzeba być znawcą epoki (jak Primo! i RafałG) aby zauważyć że te całe strony przepisane od Kuczyńskiego, Jasienicy i Długosza to po prostu pójście na skróty. Gdy dowiedzieliśmy się o chorobie autora - oceny złagodniały, zaczęliśmy patrzeć na problem z innej perspektywy - i te reakcje również są jak najbardziej poprawne, nawet normalne. Więc nie ma o co kruszyć kopii. Książka jest słaba, autor jeździ na wózku, Bellona stawia na lekkie, 150-stronicowe popularne książki dla szerokiego odbiorcy. Czy forumowicze nie zgadzają się z którymś z tych 3 stwierdzeń ?

A co do sukcesu książki Łukasza - osobiście szczerze mu tego sukcesu zazdroszczę! ale farciarz wink.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #38

     
TytusPullo
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 443
Nr użytkownika: 98.752

£ukasz
Zawód: urzêdnik
 
 
post 24/10/2018, 19:44 Quote Post

10 października 1410 roku, na niewielkiej łące, oddalonej kilka kilometrów od miasta Koronowo, została stoczona bitwa pomiędzy rycerzami Polskimi a siłami Zakonu Krzyżackiego (w skład którego głównie wchodziło rycerstwo zachodnie, tzw. „goście Zakonu” z Czech, Śląska i innych nacji europejskich) pod dowództwem Michała Küchmeistra von Sternberg. Jak sam autor niniejszej publikacji przyznaje (tak mi się przynajmniej wydaje, chodź na podstawie książki mam pewne wątpliwości czy jest jedynym autorem) była to największa bitwa (nie licząc oczywiście wiktorii Grunwaldzkiej) tej wojny. Owo starcie przeszło to historii ze względu na jego przebieg, znaczenie i wynik. Chodź dziś nie jesteśmy w stanie do końca określić sił strony polskiej to musiałby być one mniejsze od krzyżackich (na co wskazują niektóre źródła). Dwukrotne ogłaszanie przerwy, bratanie się walczących stron, przerwanie odwrotu sił Zakonu i stanie do walki – to wszystko sprawia iż bitwa ta była ze wszech miar wyjątkowa. Słowo HONOR było ważniejsze od wyniku starcia i tego co będzie później. Zaiste prawie nie spotykane w XXI wieku, a to przecież było „średniowiecze”. Bitwa rozstrzygnęła się dopiero pod wieczór, gdy jeden z rycerzy wojska polskiego zdobył nieprzyjacielską chorągiew, wywołując tym samym popłoch w szeregach wroga i dezorientację. Sam wynik miał ogromne znaczenie, gdyż wyhamowywał krzyżacką ofensywę i sprawił iż siły Zakonu przestały stawać do boju z wojskami unii w otwartym polu. Zgadzam się z autorem i przyznaję mu rację, iż to co było po Grunwaldzie, jest nie istotne i w zasadzie nie znane większości Polaków. O ile jeszcze o oblężeniu Malborka ktoś tam słyszał o tyle po odwrocie sił króla Jagiełły pojawia się pustka. Brak jest informacji w szkole, brak na studiach (piszę z własnego doświadczenia, czyli lata do 2006 roku), brak informacji w telewizji, ogólnie temat nie istnieje. Gdybym nie zauważył że taka pozycja wyszła w serii HB sam pewnie długo jeszcze bym o niej nie słyszał. Zresztą popytałem kolegów po studiach prawniczych i jednego po historii, to stwierdzili, że gdzieś tam, jakieś ruchawki jeszcze się odbywały po Grunwaldzie. Dlatego za sam temat autor ma ode mnie plusa.
Co do samej pracy, jej konstrukcja jest dla mnie trochę dziwna i niezrozumiała do końca, chodź zaznaczam że czytało się szybko i przyjemnie. Co w niej dziwnego? Czytam sobie na którejś tam stronie o tym o pewnym zakonniku którego Jagiełło wypuścił z oblężonego Malborka nie robiąc mu żadnej rewizji, a ten za ileś tam florenów udał się po pomoc. Dalej po około 15 stronach akcji nagle znowu pojawia się ów zakonnik, i znowu jest bardzo dokładny opis kim by, co robił itd. Deja Vu? Nie, nic z tych rzeczy, takich sytuacji jest kilka. Druga sprawa to odmiana nazwisk, raz są odmieniane, raz nie. Nie wiem od czego to zależy, jeden powie że się czepiam ale trochę męczy w czytaniu jak się widzi że nazwisko powinno być odmienione, to aż razi po oczach. Kolejna sprawa to te nieszczęsne cytaty, jakby je wyciął z tekstu to sama książka miała by pewnie ze 40 stron. Chyba nie było na nią do końca pomysłu i ktoś już tam zaznaczył że pisana dla wydania. Aby coś wydać. No i w kilku miejscach pojawiają się zaprzeczenia, raz autor pisze że niezrozumiałe jest opóźnienie jeśli idzie o marsz na Malbork, a w drugim miejscu stwierdza iż samo dotarcie na pole bitwy, jej przebieg i emocje rycerzy musiały dać w końcu upust i stąd taka duża przerwa. Książkę nabyłem po promocji od jednego z kolegów forumowych, osobiście nie żałuję, choćby dla samego poznania tematu. Nie znalazłem tych „spiskowych teorii” o których ktoś tam wspominał, większość z nas jak czegoś nie wie albo nie da się tego jednoznacznie ustalić to sam sobie dopowie. Źródła milczą co stało się tak naprawdę w trakcie oblężenia Malborka i czemu cała wojna tak nagle wyhamowała. Faktem jest iż można było cytując klasyka „dorżnąć watahę” no ale z jakiegoś powodu to nie nastąpiło.

Nie wiem na ile ją ocenić i tego nie zrobię. Mam nadzieję, że napisałem w miarę zrozumiale ale nie mam czasu aby przeczytać jeszcze raz i poprawić.
Pozdrawiam.
 
User is offline  PMMini Profile Post #39

3 Strony < 1 2 3 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej