Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
15 Strony « < 12 13 14 15 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Egzorcyzmy, egzorcyści, Kiedyś i dziś
     
Paweł Gajtkowski
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 623
Nr użytkownika: 2.023

 
 
post 19/11/2017, 23:43 Quote Post

QUOTE(Ambioryks @ 19/11/2017, 18:23)
Opiaty to psychoaktywne alkaloidy opium. A czy dimetylotryptamina jest alkaloidem opium?
Bo z tego co wiem, to jest alkaloidem, ale nie opium.
LSD też jest alkaloidem, jednak nie alkaloidem opium.
*



Może dobór słów przez Szyjewskiego nie był najbardziej fortunny czy wystarczająco precyzyjny, ale fakt pozostaje faktem: psychodeliki przygotowywane przez szamanów w celach halucynogennych, takie jak np. ayahuasca, mają identyczną budowę chemiczną, co związki syntezowane przez organizm człowieka (konkretnie DMT). Tak samo z opiatami w rodzaju morfiny, które należą do substancji psychoaktywnych - można znaleźć je zarówno w zrytualizowanym użyciu makowin np. u Minojczyków:

user posted image

ale także syntezowaną endogennie w ludzkim organizmie:

Endogenous Morphine: Up-to-Date Review 2011


QUOTE(Ambioryks @ 19/11/2017, 18:23)
A co to są narkotyki?
Poproszę o Twoją definicję. Bo nie ma jednej uniwersalnej definicji. A zdaniem niektórych, w ogóle nie istnieje coś takiego jak narkotyki.
*



ναρκωτικός = "otępiacz", "odrętwiacz", od: νάρκη, podobnie jak 'narkoza'. Definicja sugeruje substancje psychoaktywne, co obejmuje zarówno psychodeliki w rodzaju DMT, jak i opioidy w rodzaju morfiny.


QUOTE(Ambioryks @ 19/11/2017, 18:23)
Czy od samego zażycia morfiny można mieć halucynacje, czy tylko gdy ma się objawy zespołu abstynencyjnego w przypadku uzależnienia od niej?
*



Zdaje się, że różnie to bywa. Np. tak:

Hallucination is found among people who take Morphine, especially for people who are female, 60+ old , have been taking the drug for < 1 month, also take medication Oxycontin, and have Depression. (link)


QUOTE(Ambioryks @ 19/11/2017, 18:23)
CODE
Czy jeśli fugę Bacha rozpiszę Ci na nuty, to też poczujesz straszliwe rozczarowanie?

Oczywiście, że nie. Skąd to pytanie?
*



To dlaczego uważasz, że analiza zjawiska prowadzi do jego odczarowania?

QUOTE(Ambioryks @ 19/11/2017, 18:23)
CODE
tak się składa, że post jest jednym ze źródeł odmiennych stanów świadomości

Czyli że głodny, wyposzczony człowiek sam z siebie wchodzi w trans i może mieć doświadczenie psychodeliczne/mistyczne oraz wizje/halucynacje?
*



Podobno. W opartym na faktach filmie 127 godzin koleś pości - i ma halucynacje. Być może jeśli poszczący się modli, to halucynacje przybierają formę religijną.

Angielska wiki podaje tak: Anorexia can lead to seizures due to malnutrition (https://en.wikipedia.org/wiki/Altered_state_of_consciousness#Fasting)


 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #196

     
Julius I
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 129
Nr użytkownika: 98.832

 
 
post 20/11/2017, 11:12 Quote Post

Paweł Gajtkowski

QUOTE
Opętanie też jest rodzajem transu religijnego, jest więc jawna sprzeczność między uznawaniem pozytywnych odmian transu religijnego za przejaw pełnego zdrowia psychicznego, a negatywnych – za przejaw zaburzeń psychicznych. To są dwie strony tego samego medalu, co widać także w NT, gdzie stany transowe negatywne i pozytywne dają się sprowadzać do wspólnego ekstatycznego mianownika



Powyższy cytat z ICD 10 nic nie mówi o pozytywnych jak i negatywnych odmianach transu religijnego.


QUOTE
Z powyższego wynika m.in. to, że negatywna odmiana ekstazy religijnej daje się zestawić z negatywnymi przeżyciami narkomana mającego "zły trip". Niemniej jednak tego ostatniego jakoś nikt nie chce zamykać w wariatkowie - co groziło i Anneliese, i Mary, której pierwsza diagnoza w Health Service Clinic brzmiała: acute schizophrenic psychosis.



To porównanie uważam za nie trafione. Ogólnie, narkomania/uzależnienia nie są akceptowalne społecznie i podlegają leczeniu, czasem również farmakologicznym.


QUOTE
... czyli kto ma wizje, ten jest chory psychicznie. To samo poniżej o Pawle z Tarsu:


A teraz cymesik: Mojżesz miewał wizje, zmienił pracę na gorszą i coś za bardzo lubił tworzyć (chodzi o ułożenie tekstów zwanych Pięcioksięgiem), z kolei Jezus m.in. postanowił... popełnić samobójstwo. Wszystko to - zdaniem naukowców - stawia ich na totalnym marginesie obszarów zdrowia psychicznego



Miesięcznik charaktery jest czasopismem popularnonaukowym. Nie traktowałbym więc poważnie tego co tam piszą. Zwłaszcza po wtopie po prowowakcji Tomasza Witkowskiego:
http://www.tomaszwitkowski.pl/dawny-blog/page0.html

Co do św. Pawła to w odpowiedzi na artykuł
Landsborougha powstała replika Jamesa Brorsona i Kathleen Brewer w tym samym czasopiśmie podważająca hipotezę padaczki skroniowej
Nie mniej pokazałeś, że próby stawiania diagnoz na podstawie źródeł historycznych mają miejsce. Z drugiej jednak strony nie ma co robić z pojedynczych przypadków tragedii. Mogę podać wiele przykładów na to, że jest tendencja na uwzględnienie w modelu biopsychospołecznym duchowego wymiaru pacjenta. Prace takie jak Saints and Madmen: Psychiatry Opens Its Doors to Religion , The Healing Power of Faith: Science Explores Medicine's Last Great Frontier, Psychiatria transkulturowa Krzyżanowskiego też o czymś świadczą.
Swoją drogą, zawsze śmieszyło mnie stawianie diagnoz na podstawie tekstów smile.gif


QUOTE
Problem polega nie tyle na różnicy i kryteriach, tylko na sposobie myślenia. Bo psychiatra powołany na biegłego w procesie egzorcystów Anneliese nie miał wątpliwości: dziewczyna była chora psychicznie, a jej egzorcyści, lubujący się w magicznych rytuałach, byli co najmniej podejrzani o zaburzenia psychiczne, które tylko wzmocniły rzekomą psychozę pacjentki. A po nim przychodzi doktor antropologii i dla niej ta pierwsza diagnoza jest całkowicie sprzeczna z wszelkimi wnioskami płynącymi z jej pracy badawczej i doświadczenia naukowego.



Sposób myślenia a kryteria odróżniające można traktować zamiennie. Moim zdaniem nie ma też co powoływać się za każdym razem na przypadek Anneliese z lat 70tych. Jak pisałem wyżej, tendendcja na uwzględnienie czynnika duchowego w trakcie terapii jest wyraźna.


QUOTE
Skoro zdolność do osiągania religijnej ekstazy jest wbudowana w fizjologię ludzkiego mózgu, to usunięcie religii z codziennego życia musi w konsekwencji doprowadzać do zaburzeń w prawidłowym funkcjonowaniu tego organu. Dlatego kapłani oznajmiają dziś wiernym z ambony, że nie potrafią doświadczać religijnych stanów ekstatycznych (które w czasach pierwszych chrześcijan były powszechne nie tylko u kapłanów, ale także wśród wiernych) – a tymczasem Szwajcarom w Watykanie zdarzało się znajdować w pokoju kokainę... Dlatego kościoły się wyludniają – a pacjentów z depresją przybywa... itp., itd.



Stwierdzenie, że religijna ekstaza jest wbudowana w fizjologię ludzkiego mózgu i usunięcie religii z życia codziennego zaburza prawidłowe funkcjonowanie organizmu jest zbyt mocna. Podobne efekty wpadania w trans można uzyskać w trakcie np. imprez sportowych czy koncertach, gdzie człowiek zachowuje się nieraz w sposób sam dla niego zaskakujący. To czy lepiej by było aby takie stany wywołane były przez religię czy przez inne czynniki to jest inna sprawa. To samo tyczy się depresji. Sam Emil Kraepelin na początku XX w. dostrzegł zbieżność pojawiania się częstszych zaburzeń psychicznych w społeczeństwach, które zostały poddane szybkiej urbanizacji niż np. w spokojnych społecznościach. Przyśpieszony rytm życia, mocny nacisk na indywidualizm w kulturze zachodnioeuropejskiej, stres też mają w pływ na zdrowie psychiczne. Ale zgadzam się z Tobą, że brak religii również odgrywa w tym rolę (przeprowadzono na ten temat nawet badania, nie pamiętam gdzie). Ale jako jeden z wielu czynników, a nie jedyny.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #197

     
Ambioryks
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.309
Nr użytkownika: 57.567

Stopień akademicki: magister
Zawód: animator kultury
 
 
post 20/11/2017, 12:09 Quote Post

Paweł Gajtkowski: Czyli z tego wynika, że opętanie jest fikcją, a wszelkie wrażenie obecności obcego bytu w jakimś człowieku jest iluzją, wywołaną stanem umysłu.
Dysocjacja i depersonalizacja czasem występują u człowieka, np. w sytuacjach ekstremalnych, nie tylko u osób chorych psychicznie. I z tego co wiem, to głęboka hipnoza też może spowodować u ludzi dysocjację.
A niektóre objawy dysocjacji i depersonalizacji mogą przypominać objawy "opętania". Być może również niektóre objawy schizofrenii, psychozy i psychogeniczne nieepileptyczne napady pseudopadaczkowe były pod to podciągane.
Także intoksykacja określonymi substancjami psychoaktywnymi (dysocjantami lub psychodelikami) może spowodować rozszczepienie u kogoś ego i wrażenie bycia dwiema lub więcej osobami jednocześnie.

Tylko że psychologia i psychiatria to dziedziny powstałe o wiele później niż mniemanie o istnieniu opętań i świata nadprzyrodzonego w ogóle. Toteż najpewniej osoby z wymienionymi zaburzeniami często były uznawane za opętane, i do takich osób wzywano egzorcystów. Bo ludziom się wydawało, że skoro ludzie zachowują się/czują się tak dziwnie, to znaczy, że to musiało być dzieło sił nadprzyrodzonych, może jakichś demonów. Taki był ówczesny stan wiedzy.
Cóż, podobno kiedyś w Europie nawet gdy ktoś miał po prostu erotyczny sen, to mówiono, że to na pewno działanie jakichś złych sił, np. demonów seksualnych lub czarownic rzucających urok.

Tylko że KK nadal twierdzi, że opętania się zdarzają, bo diabeł i demony istnieją realnie jako osobowe byty i są złe.

CODE
ναρκωτικός = "otępiacz", "odrętwiacz", od: νάρκη, podobnie jak 'narkoza'. Definicja sugeruje substancje psychoaktywne, co obejmuje zarówno psychodeliki w rodzaju DMT, jak i opioidy w rodzaju morfiny.

Zatem również alkohol jest narkotykiem, bo otępia, działa odurzająco, działa depresyjnie na ośrodkowy układ nerwowy. A w dodatku ma właściwości uzależniające i szkodzi organizmowi.

Nikotyna także uzależnia, choć bezpośrednio nie wpływa mocno na procesy myślowe, czas reakcji i zachowanie, jak alkohol. Nikotynę nazwiesz narkotykiem czy nie?

Stymulanty takie jak kokaina, amfetamina czy kofeina, nie otępiają i nie działają odurzająco, tylko przeciwnie - pobudzająco. Jednak uzależniają. Są narkotykami czy nie?

Psychodeliki ani nie pobudzają, ani nie odurzają, tylko wprowadzają w odmienne stany świadomości. A dla osób ich używających zazwyczaj nie są narkotykami, tylko drzwiami percepcji, rozszerzaczami świadomości czy lekami dla duszy.
CODE
Hallucination is found among people who take Morphine, especially for people who are female, 60+ old , have been taking the drug for < 1 month, also take medication Oxycontin, and have Depression.

Czyli z tego wynika, że halucynacje nie są powodowane przez samo zażycie morfiny, tylko mogą być skutkiem jej długotrwałego używania przez niektóre osoby. Czyli całkiem inaczej niż w przypadku psychodelików.
A o wspomnianym tu Oxycontinie niedawno był film dokumentalny w TVN24 BiS - że uzależnienie od tego specyfiku (jak i od innych opioidów wydawanych na receptę) staje się coraz poważniejszym problemem w W. Brytanii i w USA, zwłaszcza w stanie Kentucky. Tylko że nie było tam mowy o tym, by ktokolwiek łączył objawy ich zażywania z opętaniami ani chciał wzywać egzorcystów z tego powodu. Była tylko mowa o nałogach i odwykach.
CODE
To dlaczego uważasz, że analiza zjawiska prowadzi do jego odczarowania?

Wcale tak nie uważam.
To inni (niektórzy) twierdzą, że miłość to uczucie związane z transcendencją, światem nadprzyrodzonym, że istnieje miłość od pierwszego wejrzenia do grobowej deski, że istnieje przeznaczenie związane z miłością, i inne bzdurki.
CODE
W opartym na faktach filmie 127 godzin koleś pości - i ma halucynacje. Być może jeśli poszczący się modli, to halucynacje przybierają formę religijną.

Czyli to autosugestia. Koleś pościł przez 127 godzin, modlił się i to spowodowało wizje o charakterze religijnym.
Jak się komu chce katować tyle czasu, to jego sprawa. Choć prościej wziąć psychodeliki.

Julius I:
CODE
Ogólnie, narkomania/uzależnienia nie są akceptowalne społecznie i podlegają leczeniu, czasem również farmakologicznym.

O to samo mi chodziło.
Choć skoro o tym mowa, to: nie wiadomo dlaczego, nikotynizm jest relatywnie bardziej akceptowalny społecznie niż alkoholizm, który z kolei jest relatywnie bardziej akceptowalny społecznie niż uzależnienia od opioidów lub stymulantów.
I nie wiadomo dlaczego, zwykle nieakceptowalne społecznie jest używanie psychodelików/dysocjantów niewiążące się z uzależnieniem.
CODE
Moim zdaniem nie ma też co powoływać się za każdym razem na przypadek Anneliese z lat 70tych.

Dlatego że w latach 70. psychiatria i diagnostyka nie była tak zaawansowana jak teraz, a i poziom religijności mieszkańców Bawarii był wtedy wyższy? I że sama Anneliese była osobą mocno religijną?
CODE
tendendcja na uwzględnienie czynnika duchowego w trakcie terapii jest wyraźna.

Czyli chodzi o to, żeby terapeuta brał pod uwagę poglądy religijne i zaangażowanie religijne pacjenta?
 
User is offline  PMMini Profile Post #198

     
Paweł Gajtkowski
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 623
Nr użytkownika: 2.023

 
 
post 21/11/2017, 0:52 Quote Post

QUOTE(Ambioryks @ 20/11/2017, 12:09)
Paweł Gajtkowski: Czyli z tego wynika, że opętanie jest fikcją, a wszelkie wrażenie obecności obcego bytu w jakimś człowieku jest iluzją, wywołaną stanem umysłu.
*



Myśl nie jest nowa, żydowscy badacze Tory wpadli na to już w III w. n.e. Otóż w Talmudzie Babilońskim, traktat Bava Batra folio 16a, Szimon bar Lakisz, gladiator, rozbójnik i... rabin wypowiada opinię, w myśl której Szatan, anioł śmierci (malakh ha-mavet) i ludzka skłonność do czynienia zła (jetzer ha-ra)... to jedno i to samo. Tak więc tego typu opinie nie są czymś nowym w refleksji duchowej środowisk religijnych, z których wyłoniła się współczesna duchowa kultura europejska.


QUOTE(Ambioryks @ 20/11/2017, 12:09)
Tylko że KK nadal twierdzi, że opętania się zdarzają, bo diabeł i demony istnieją realnie jako osobowe byty i są złe.
*



Czy nie chciałeś przypadkiem napisać: "bezosobowe"? Duchy nie są przecież osobami, a diabeł to "nieczysty duch" πνεύματι ἀκαθάρτῳ (Mk 1,23).


QUOTE(Ambioryks @ 20/11/2017, 12:09)
Zatem również alkohol jest narkotykiem, bo otępia, działa odurzająco, działa depresyjnie na ośrodkowy układ nerwowy. A w dodatku ma właściwości uzależniające i szkodzi organizmowi.

Nikotyna także uzależnia, choć bezpośrednio nie wpływa mocno na procesy myślowe, czas reakcji i zachowanie, jak alkohol. Nikotynę nazwiesz narkotykiem czy nie?

Stymulanty takie jak kokaina, amfetamina czy kofeina, nie otępiają i nie działają odurzająco, tylko przeciwnie - pobudzająco. Jednak uzależniają. Są narkotykami czy nie?

Psychodeliki ani nie pobudzają, ani nie odurzają, tylko wprowadzają w odmienne stany świadomości. A dla osób ich używających zazwyczaj nie są narkotykami, tylko drzwiami percepcji, rozszerzaczami świadomości czy lekami dla duszy.
*



Z całą pewnością wszystkie te substancje są substancjami psychoaktywnymi wpływającymi na mózg i choć nie wszystkie wywołują zmieniony stan świadomości, to alkohol podobno tak. Uzależnienie jako takie nie ma znaczenia, ponieważ podobieństwo słów "narkotyk" i "narkomania" nie oznacza, że "narkotyk" powoduje uzależnienie. Tu masz np. definicję ze "Słownika języka polskiego" PWN i tam jest etymologia od oszałamiania, czyli inaczej niż podawały grecko-angielskie słowniki, które oglądałem w necie.

user posted image

QUOTE(Ambioryks @ 20/11/2017, 12:09)
Czyli z tego wynika, że halucynacje nie są powodowane przez samo zażycie morfiny, tylko mogą być skutkiem jej długotrwałego używania przez niektóre osoby. Czyli całkiem inaczej niż w przypadku psychodelików.
*



Ale podawałem Ci przecież linka do publikacji stwierdzającej, że ludzkie krwinki mają zdolność syntezowania endogennej morfiny, a skoro tak to wszyscy korzystamy z niej w sposób mniej lub bardziej długotrwały.

QUOTE(Ambioryks @ 20/11/2017, 12:09)
A o wspomnianym tu Oxycontinie niedawno był film dokumentalny w TVN24 BiS - że uzależnienie od tego specyfiku (jak i od innych opioidów wydawanych na receptę) staje się coraz poważniejszym problemem w W. Brytanii i w USA, zwłaszcza w stanie Kentucky. Tylko że nie było tam mowy o tym, by ktokolwiek łączył objawy ich zażywania z opętaniami ani chciał wzywać egzorcystów z tego powodu. Była tylko mowa o nałogach i odwykach.
*



Czy nie dziwi Cię, że padło akurat na Bible Belt?

(link)

QUOTE(Ambioryks @ 20/11/2017, 12:09)
Wcale tak nie uważam.
To inni (niektórzy) twierdzą, że miłość to uczucie związane z transcendencją, światem nadprzyrodzonym, że istnieje miłość od pierwszego wejrzenia do grobowej deski, że istnieje przeznaczenie związane z miłością, i inne bzdurki.
*



Miłość międzyludzka to taka wielka loteria, gdzie najważniejszą rolę odgrywa przypadek. Niemniej jednak jako osoba wierząca, religijna, kochająca i myśląca zwróciłem uwagę na to, że pewne przypadki – czy to w życiu miłosnym czy pozamiłosnym - swoim nieprawdopodobieństwem, powtarzalnością albo sugestywnością niejednokrotnie kierowały moje refleksje w sferę metafizyki. Alchemicy zdaje się używali terminu: "znacząca koincydencja". Doświadczenia życiowe sprawiły, że święcie wierzę w "znaczące" przypadki. Jest to jednak kwestia światopoglądu, a nie wnioskowania naukowego.

QUOTE(Ambioryks @ 20/11/2017, 12:09)
Czyli to autosugestia. Koleś pościł przez 127 godzin, modlił się i to spowodowało wizje o charakterze religijnym.
*



Nie, tam nie było żadnych wizji religijnych. O ile dobrze pamiętam, gostkowi zwidywał się pies Pluto... Chociaż z drugiej strony Pluto to angielska wersja Plutona, antycznego boga zaświatów, więc może byłby to rzeczywiście jakiś wątek religijny? Chyba, że wymyślił to reżyser.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #199

     
Ambioryks
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.309
Nr użytkownika: 57.567

Stopień akademicki: magister
Zawód: animator kultury
 
 
post 21/11/2017, 11:50 Quote Post

A tak w ogóle: jaką rolę odgrywają egzorcyzmy w innych wyznaniach niż katolickie? Czy w krajach prawosławnych i protestanckich też jest tylu egzorcystów, ilu w katolickich?
Bo o ile o protestanckich egzorcystach słyszałem, to już np. nie słyszałem, żeby w Bułgarii, Rumunii, Grecji, Rosji, Serbii czy Macedonii też działali egzorcyści.
I czy w islamie i judaizmie egzorcyzmy też odgrywają tak ważną rolę, jak w katolicyzmie? Bo z tego co wiem, to w tych religiach też istnieje coś takiego jak egzorcyzmy.

szczypiorek:
CODE
Ciekawa jest ta "muzyka rokowa". Jak teolodzy łączą w jedno rock i opętanie przez demony ? Ktoś wie o co chodzi ?

No i te "walki Wschodu" ... Czy chodzenie na treningi aikido, judo czy karate może być przyczyną , że "zły" nami zawładnie ?

Rock to muzyka buntu, a więc nieposłuszeństwa, a zdaniem ludzi religijnych, należy być posłusznym Bogu. Poza tym wielu katolickich publicystów doszukuje się w tekstach piosenek rockowych przekazów "satanistycznych" i "demonicznych".
Zdaniem nadgorliwych kaznodziei mnóstwo różnych rzeczy może doprowadzić do zniewolenia przez mroczne siły - słuchanie rocka, techno, metalu, czytanie "Harry'ego Pottera", oglądanie "Gwiezdnych Wojen", feng shui, pozytywne myślenie, ćwiczenie wschodnich sztuk walki, ćwiczenie jogi, psychoterapia Gestalt, medytacja transcendentalna, kabała, wschodnie techniki relaksacyjne, medytacyjne i orientalna medycyna, metoda Silvy, reiki, numerologia, programowanie neurolingwistyczne, świadome śnienie, granie w gry RPG czy posiadanie pamiątek z krajów egzotycznych.

Ja lubię słuchać The Doors, Lennona, The Rolling Stones, Led Zeppelin, Black Sabbath, Van Halena, Hendriksa, Metalliki, AC/DC, Boba Marleya, Iron Maiden, Jefferson Airplane, Michaela Jacksona, Electric Light Orchestra, poza tym ćwiczyłem jogę i karate, oglądałem "Gwiezdne Wojny", "Ciemny kryształ", "E.T.", "Kto wrobił królika Rogera?" i "Indianę Jonesa" (i "świątynię zagłady", nie "świątynię potępienia"), zdarzało mi się świadomie śnić - więc według autorów tych zestawień, ciemne moce niechybnie zdążyły mną zawładnąć. smile.gif

pseudomiles:
CODE
od samego faktu sporządzenia cyrografu ważniejsza jest sama chęć zawarcia interesu z diabłem.

Ale właściwie jak takie coś wygląda? Kto decyduje o treści i spisuje treść takiej umowy? Jak taki koleś kontaktuje się z szatanem - telepatycznie? Czy on mówi do niewidzialnego szatana, a potem słyszy we własnej głowie odpowiedź szatana?
Jeśli tak, to jemu jest wtedy raczej potrzebna pomoc psychiatry, nie egzorcysty.
CODE
"Jeżeli wyrzucimy z naszej codzienności Boga, to jego miejsce zajmie Szatan"

Skoro tak, to w takim razie w Szwecji, Holandii, Czechach i Japonii już dawno ponad połowa ludności powinna być opętana. Dlaczego katoliccy egzorcyści nie biją na alarm i nie chcą tam jechać, żeby uwalniać nieszczęsnych Szwedów, Holendrów, Czechów i Japończyków od wpływu demonów?

BTW: wspomniany w zacytowanym tekście Gawlika "Agnosiewicza" Gabriele Amorth nie żyje od września 2016. Czyli to nieaktualna informacja.
Oczywiście Amorth zmyślał twierdząc, że w ciągu 21 lat przeprowadził 70 tysięcy egzorcyzmów. Gdyby tak było, to musiałby odprawiać 3333 egzorcyzmy rocznie, czyli ponad 9 egzorcyzmów dziennie. Czyli codziennie przez 21 lat musiałby przeprowadzać zbiorowe egzorcyzmy. I nie miałby czasu na pisanie książek ani na wywiady, o podróżach, odprawianiu zwykłych mszy i normalnym życiu nie wspominając.

Paweł Gajtkowski:
CODE
Czy nie chciałeś przypadkiem napisać: "bezosobowe"? Duchy nie są przecież osobami, a diabeł to "nieczysty duch"

Zdaniem katolickich demonologów, demony są osobowymi bytami, choć nie są ludźmi. To niewidzialne "osoby nie-ludzkie". I szatan według nich też jest osobowym bytem. Osobowym, czyli posiadającym wolę, zdolność myślenia i porozumiewania się z ludźmi.
http://www.katolik.pl/nie-dajmy-sie-zwodzi...996,416,cz.html

Odnośnie podanej ze słownika PWN definicji: jest tam mowa o uśpieniu, znieczuleniu, zamroczeniu i oszołomieniu - czyli jest jasne, że chodzi tam o depresanty, czyli środki działające depresyjnie na ośrodkowy układ nerwowy.
Czyli chodzi tam o opioidy, a także alkohol i podobnie działające substancje.
Nie ma tam nic o działaniu pobudzającym ani wprowadzającym w trans. Bo trans to całkiem inny stan niż uśpienie, odurzenie, znieczulenie i oszołomienie.
CODE
podawałem Ci przecież linka do publikacji stwierdzającej, że ludzkie krwinki mają zdolność syntezowania endogennej morfiny, a skoro tak to wszyscy korzystamy z niej w sposób mniej lub bardziej długotrwały.

OK. Nie przeczę.
CODE
Czy nie dziwi Cię, że padło akurat na Bible Belt?

Nie wiem, z jakich czynników wynika większe stosowanie opioidów akurat przez mieszkańców tych stanów USA. Wiem za to np. że Kentucky jest stanem górniczym, i że wielu górników skarżyło się na bóle i dlatego zaczęło stosować Oxycontin.
CODE
O ile dobrze pamiętam, gostkowi zwidywał się pies Pluto... Chociaż z drugiej strony Pluto to angielska wersja Plutona, antycznego boga zaświatów, więc może byłby to rzeczywiście jakiś wątek religijny?

biggrin.gif

BTW: gorliwemu chrześcijaninowi wierzącemu w istnienie demonów i możliwości opętań na pewno ceremonia ayahuaski kojarzyłaby się z czymś mającym ścisły związek z opętaniem. Już nawet abstrahując od tego, że jest to szamański rytuał. Bo od substancji zawartych w roślinach Banisteriopsis Caapi i Psychotria Viridis oprócz działania psychodelicznego możliwa jest m.in. czasowa dysautonomia - obracanie się jak wskazówki zegara, turlanie się po podłodze, przewracanie się na boki, wyginanie się w łuk, a nawet siadanie w pozycji lotosu, bez udziału woli. W dodatku niektórzy tam krzyczą jak opętani, czasem płaczą bez widocznego powodu, czasem jęczą z rozkoszy (jakby jakiś demon seksualny ich posiadł), niektórzy mówią wieloma językami (choć raczej nie starożytnymi ani wymarłymi, tylko tymi, z którymi się zetknęli).

Gdyby to zobaczył albo o tym usłyszał jakiś hardkorowy wyznawca chrześcijaństwa, to na pewno by się przeraził, że to jakieś demoniczne siły, i chciałby wzywać egzorcystę. I nie przekonałoby ani to, że to tylko specyficzne działanie psychotropów na układ nerwowy oraz na ludzką pamięć, ani to, że potem uczestnicy tej ceremonii czują się jak nowo narodzeni, cudownie odświeżeni, odmłodzeni i przepełnieni miłością, szczęściem i wewnętrznym spokojem.

Ten post był edytowany przez Ambioryks: 21/11/2017, 15:23
 
User is offline  PMMini Profile Post #200

     
Julius I
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 129
Nr użytkownika: 98.832

 
 
post 21/11/2017, 14:59 Quote Post

QUOTE
QUOTE
Moim zdaniem nie ma też co powoływać się za każdym razem na przypadek Anneliese z lat 70tych.


Dlatego że w latach 70. psychiatria i diagnostyka nie była tak zaawansowana jak teraz, a i poziom religijności mieszkańców Bawarii był wtedy wyższy? I że sama Anneliese była osobą mocno religijną?


Czy poziom religijności w Bawarii był wtedy wyższy tego nie wiem. Co do psychiatrii czy jest teraz bardziej zaawansowana niż kiedyś, trudno powiedzieć. Z jednej strony tak, bo dane pokazują, że skuteczność terapii wzrasta. Z drugiej jednak strony psychiatria to, w sporej części, nie empiria (choć i w naukach przyrodniczych okazuje się, że jest więcej pytań niż odpowiedzi). Mimo rozwoju neurobiologii i wiedzy o psychice to nadal nie jesteśmy w stanie powiedzieć na czym polega funkcjonowanie mózgu, jak działa świadomość. Wciąż mało wiemy na temat relacji mózg a sfera mentalna. Na pewno zmieniło się podejście do chorego - pacjent ma być traktowany z większym szacunkiem. Zmienił się również pogląd, że dotychczasowa wiedza z zakresu psychiatrii i psychologii jest czymś absolutnie pewnym i obiektywnym - coś w rodzaju stawianego gmachu, na którym stawia się kolejne cegiełki. Jak pisałem wcześniej, nie ma jednego opisu rzeczywistości psychofizycznej i nie jednej skutecznej terapii na wszystkie problemy psychiczne. Dziś patrzy się na problemy pacjenta z różnych perspektyw, łączy się metody terapeutyczne w powiązaniu z lekami, jeśli leczenie tego wymaga.


QUOTE
Czyli chodzi o to, żeby terapeuta brał pod uwagę poglądy religijne i zaangażowanie religijne pacjenta?


Przynajmniej etyka lekarska tego wymaga. W terapii pacjenta nie jest ważne to czy psychiatra/psycholog jest wierzącym, ateistą czy agnostykiem, liczy się pacjent i jego świat. To jedno. Drugie - w trakcie leczenia nie stawia się na pierwszym miejscu dążenia do tego jaka jest prawda o zaburzeniach, liczy się użyteczność terapii. Mówiąc w skrócie liczy się przede wszystkim to, żeby człowiekowi pomóc.


 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #201

     
Lord Mich
 

Capitaine
********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 3.046
Nr użytkownika: 15.415

Michal Piekarski
Zawód: :)
 
 
post 21/11/2017, 15:44 Quote Post

W Rumunii są:
https://wiadomosci.wp.pl/egzorcysci-oskarze...32050867418241a

Pozdrawiam!
 
User is offline  PMMini Profile Post #202

     
szczypiorek
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.455
Nr użytkownika: 74.357

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 21/11/2017, 16:11 Quote Post

W Rosji (FR), a tu konkretnie w Baszkirii, też mają egzorcystów:

QUOTE
Отец Симеон. Изгнание бесов (отчитка). Экзорцизм в Стерлитамаке


https://www.youtube.com/watch?v=p49Y6bOXsaQ

Na filmiku jest między innymi wspomniane, że "opętanym" zdarza się mówić w obcym sobie języku i dysponują ponadprzeciętną siłą umożliwiającą podnoszenie ciężkich przedmiotów.

Ten post był edytowany przez szczypiorek: 21/11/2017, 16:17
 
User is offline  PMMini Profile Post #203

     
szczypiorek
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.455
Nr użytkownika: 74.357

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 25/01/2018, 12:27 Quote Post

A wracając na Zachód...

QUOTE
Strange occurrences and even demonic possession have caused a leading Irish expert to call on Church leaders to appoint a team of exorcists to cope with what he sees as a rising tide of evil in the country.

While for many exorcisms of those possessed by demons are the stuff of Hollywood blockbusters, renowned exorcist Fr Pat Collins told The Irish Catholic that he is inundated almost on a daily basis with desperate people seeking his help to deal with what they believe to be demonic possession and other evil goings on.

The priest said he is “baffled” that Irish bishops are not taking more action to appoint priests to deal with everything from people claiming ghostly encounters, being pulled from their beds, and even full-blown possession.

According to Fr Collins, “it’s only in recent years that the demand has risen exponentially”.

“What I’m finding out desperately, is people who in their own minds believe – rightly or wrongly – that they’re afflicted by an evil spirit,” he said.

“I think in many cases they wrongly think it, but when they turn to the Church, the Church doesn’t know what to do with them and they refer them on either to a psychologist or to somebody that they’ve heard of that is interested in this form of ministry, and they do fall between the cracks and often are not helped,” he said.

Reality
Fr Collins said that for Church leaders to think there is no demand for priests well-versed in the now seemingly arcane ritual of exorcism is being “out of touch with reality”.

He added that it’s clear in the Bible that exorcism is central in the ministry of Jesus, and that he wondered if clergy in the modern-day Church still believe that there are evil spirits adding “I suspect they don’t”.

A spokesperson for the Catholic Communications Office at Maynooth told this paper that the Church does require that each diocese should have a trained exorcist who knows how to distinguish the signs of demonic possession from those of mental or physical illness.

She added: “Exorcisms are very rare and this office has not been made aware of any cases of ‘exorcism’ in Ireland in recent years”.

He said that from time to time the Church does get requests for for help and refers people to priests with appropriate training and expertise.

“In most cases it will emerge after several meetings that it may be a medical, psychiatric or psychological problem and the person would then be referred to the relevant specialists,” he said.

Pope Francis has regularly reminded followers that Satan’s presence is real, that his mission it to turn the faithful away from Christ through temptation, saying that this even infects communities. It has been a theme in many of the homilies throughout his Papacy.

Fr Collins has written an open letter to the hierarchy in which he says he has observed a growing apostasy within the Church. He writes: “As this has happened, there has been increasing evidence of the malicious activity of the evil one.

“I can’t judge from my own subjective experience because people see on the internet that I’m supposed to be an exorcist so I get an inordinate number of calls from people, and emails, all I can say is I have that reputation, but it’s only in recent years that the demand has risen exponentially,” he said.

Fr Collins notes that Pope Francis gave formal recognition to the International Association of Exorcists in 2014, which is a group of 250 exorcists spread across 30 countries.



https://www.irishcatholic.com/combat-surge-...l-top-exorcist/
 
User is offline  PMMini Profile Post #204

     
Arbago
 

Fingrowianin
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.544
Nr użytkownika: 38.089

 
 
post 24/07/2018, 21:20 Quote Post

Miałem okazję brać udział ostatnio w serii egzorcyzmów katolickich pewnej znanej mi osoby jako wsparcie modlitewne.

Jest to niezwykłe przeżycie, o wysokim stopniu uduchowienia - o niebo wyższym od tego spotykanego co niedzielę w kościele. Ksiądz odmawiał modlitwy po łacinie, po aramejsku i oczywiście po polsku. Osoba co do której było podejrzenie opętania była objęta szczególna troską uważano aby nic się jej nie stało.

Działanie złego ducha podczas obrzędów polegało na dosyć dziwnym zachowaniu się osoby egzorcyzmowanej. Wydawała dziwne dźwięki, poruszała się w dziwny sposób. Ale reagowała na komendy księdza które wygłaszał po łacinie, a wiem, ze osoba ta łaciny na pewno nie zna (chyba, że podwórkową smile.gif ). Ten niezwykły stan utrzymywał się przez kilka sesji, aż ustąpił a osoba egzorcyzmowana doznała kilka razy tak zwanego zaśnięcia w Duchu Świętym.

Patrząc czysto sceptycznym okiem - sam nie wiem co widziałem. Serce i wiara podpowiada mi, że widziałem rzeczy nadprzyrodzone, ale rozum nie mówi nic innego jak - wow - what was that?!? smile.gif W każdym razie rada dla wszystkich sceptyków - jeżeli czegoś nie rozumiemy to nie znaczy, ze tego nie ma.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #205

     
Czerstwy
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 19
Nr użytkownika: 103.676

Stopień akademicki: TROLL SPAMER
 
 
post 24/07/2018, 22:16 Quote Post

QUOTE(Arbago @ 24/07/2018, 22:20)
Miałem okazję brać udział ostatnio w serii egzorcyzmów katolickich pewnej znanej mi osoby jako wsparcie modlitewne.

Jest to niezwykłe przeżycie, o wysokim stopniu uduchowienia - o niebo wyższym od tego spotykanego co niedzielę w kościele. Ksiądz odmawiał modlitwy po łacinie, po aramejsku i oczywiście po polsku. Osoba co do której było podejrzenie opętania była objęta szczególna troską uważano aby nic się jej nie stało.

Działanie złego ducha podczas obrzędów polegało na dosyć dziwnym zachowaniu się osoby egzorcyzmowanej. Wydawała dziwne dźwięki, poruszała się w dziwny sposób. Ale reagowała na komendy księdza które wygłaszał po łacinie, a wiem, ze osoba ta łaciny na pewno nie zna (chyba, że podwórkową smile.gif ). Ten niezwykły stan utrzymywał się przez kilka sesji, aż ustąpił a osoba egzorcyzmowana doznała kilka razy tak zwanego zaśnięcia w Duchu Świętym.

*



Zwróć uwagę Arbago, że gdy Jezus uzdrawiał, to nie umawiał się na kolejne sesje, opętani nie mieli nawet czasu dziwnie się zachowywać, Jezus z demonem nie dyskutował, nie wydawał mu komend. Ponadto Bóg-Ojciec wie co nam potrzeba zanim poprosimy (Mt 6, 8), to po co prośby artykułować aż w trzech językach? Podobnie czynili apostołowie. Ja radzę uważać, bo zło jest inteligentne i wydaje mi się, że świetnie się bawi na takich egzorcyzmach, a efekty są często pozorne i krótkotrwałe. Dla bożego człowieka wypędzenie demona to mgnienie oka, bo nie wypędza złego własnymi umiejętnościami lub wiedzą, tylko gromi ducha w imię JEZUSA CHRYSTUSA. To Jego moc każe demonowi ugiąć kolana i być posłusznym. Jezus powiedział, że mamy go naśladować. Róbmy tak jak on, będąc takimi jak on.
 
User is offline  PMMini Profile Post #206

     
szczypiorek
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.455
Nr użytkownika: 74.357

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 24/07/2018, 22:23 Quote Post

QUOTE
Ale reagowała na komendy księdza które wygłaszał po łacinie, a wiem, ze osoba ta łaciny na pewno nie zna


Arbago, możesz wymienić te komendy i opisać reakcję osoby egzorcyzmowanej?

P.S. I

Gdzie to miało miejsce, jeśli możesz zdradzić? Kim był i jakie doświadczenie miał egzorcysta?

P.S. II

Jaka jest Twoja znajomość łaciny?

Ten post był edytowany przez szczypiorek: 24/07/2018, 22:37
 
User is offline  PMMini Profile Post #207

     
Arbago
 

Fingrowianin
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.544
Nr użytkownika: 38.089

 
 
post 25/07/2018, 5:46 Quote Post

QUOTE(Czerstwy @ 24/07/2018, 23:16)
Ja radzę uważać, bo zło jest inteligentne i wydaje mi się, że świetnie się bawi na takich egzorcyzmach, a efekty są często pozorne i krótkotrwałe. Dla bożego człowieka wypędzenie demona to mgnienie oka, bo nie wypędza złego własnymi umiejętnościami lub wiedzą, tylko gromi ducha w imię JEZUSA CHRYSTUSA.
*



Co do samego rytuału i trzech języków używanych przez księdza nie będę się odnosił. Jest to część katolickiego rytuału, którego ja jako laik nie będę rozkładał na czynniki pierwsze.
To prawda, że zło się świetnie bawi na takich egzorcyzmach - na pierwszych sesjach osoba egzorcyzmowana uciekała kapłanowi, chowała się za różne meble w pomieszczeniu, wpatrywała się w oczy osób z modlącej się "obstawy", mdlała itp. (jakkolwiek śmiesznie to brzmi, nie było nam wcale do śmiechu - ta osoba na co dzień nigdy się tak nie zachowuje, nie ma również mowy aby kiedykolwiek miała ochotę w ten sposób żartować z nas i z księdza to już w ogóle). Jednakże uważam także, że egzorcyzmy maja na celu umocnić wiarę i poprzez to zniszczyć czy też wypędzić demona. Po kolejnych sesjach wiara osoby egzorcyzmowanej wzrosła na tyle, że działanie złego ducha ustąpiło i jak dotąd nie powróciło. Przed egzorcyzmami objawiało się ono jako nieuzasadnione stany depresyjne oraz ataki agresji.


@ szczypiorek:
Komendy były po łacinie i wydawane były w momentach kiedy widać było, ze osoba egzorcyzmowana "nie jest sobą" czyli zachowuje się w sposób opisany wyżej. Nie przytoczę ich w oryginale - ale oznaczały:
- zły duchu spójrz na mnie
- zły duchu spójrz na Krzyż
- zły duchu uklęknij przed Krzyżem
- zły duchu odejdź i zostaw tę osobę.
Komendy były wydawane w sposób spokojny i cichy bez zbędnej egzaltacji i nie uniesionym głosem. Osoba egzorcyzmowana kiedy była w tym "odmiennym" stanie reagowała natychmiastowym wykonaniem komendy. Kiedy odzyskiwała świadomość nie reagowała na te komendy w ogóle, także ponieważ ich nie rozumiała.

Egzorcyzmy miały miejsce w Polsce smile.gif. Egzorcystą był diecezjalny egzorcysta z uprawnieniami nadanymi przez biskupa i sporym doświadczeniem.

Ja uczyłem się łaciny na studiach. Podstawowe pojęcie mam. Niektórych komend i modlitw nie rozumiałem, wyjaśniałem je potem na osobności z księdzem egzorcystą.

Ogólnie oceniam, że dla tej osoby egzorcyzmy wyszły na plus. Wcześniejsze depresje i agresja zniknęły. Osoba ta nie chce już nigdy wracać do egzorcyzmów, tego tematu nie porusza też w rozmowach, ale widać, że efekty są trwałe i pozytywne.


 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #208

     
Aldrin
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 420
Nr użytkownika: 14.667

Stopień akademicki: dr inz.
Zawód: n. akad.
 
 
post 25/07/2018, 11:56 Quote Post

[QUOTE]Zwróć uwagę Arbago, że gdy Jezus uzdrawiał, to nie umawiał się na kolejne sesje, opętani nie mieli nawet czasu dziwnie się zachowywać, Jezus z demonem nie dyskutował, nie wydawał mu komend.[/QUOTE]

Tylko, że egzorcysta nie jest Jezusem.

Za stroną http://egzorcyzmy.katolik.pl:

[QUOTE]
Skuteczność, a tym samym potrzeba kontynuowania egzorcyzmu może zależeć od od wielu przyczyn:

od wysiłku penitenta w walce z demonem, czyli jego woli nawrócenia.
od stopnia działania złego ducha. Czasem wystarczy jedno błogosławieństwo (np. nawiedzonych miejsc), czasem potrzeba wielokrotnych modlitw (pełne opętanie).
od przyczyny, czasu i sposobu zniewolenia – ofiarami mogą być małe dzieci, nawet nienarodzone (wskutek przekleństwa, ofiarowania złemu duchowi).
od siły złego ducha (jego miejsca w piekielnej hierarchii) i liczby demonów opętujących człowieka.
od egzorcysty, jego pobożności, charyzmatu, przygotowania, metod jakie stosuje.
od Bożej Łaski. Zdarza się, że opętanie lub dręczenie przez demona jest niemożliwe do usunięcia, co widzimy, zwłaszcza u świętych, którzy podejmują walkę ze złym duchem w obronie innych ludzi i jako skutek swojej świętości (św. o. Pio, św. Jan Vianney, Matka Teresa z Kalkuty). Bóg pozwala na to działanie złego ducha, a egzorcyzm nie przynosi uwolnienia, lecz daje łaskę przetrwania próby. Do tej kategorii zalicza się przypadek opętania Anneliese Michel.
[/QUOTE]

[/QUOTE]Jednakże uważam także, że egzorcyzmy maja na celu umocnić wiarę i poprzez to zniszczyć czy też wypędzić demona.[QUOTE]

Demona nie da się zniszczyć.

Ten post był edytowany przez Aldrin: 25/07/2018, 11:57
 
User is offline  PMMini Profile Post #209

     
Arbago
 

Fingrowianin
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.544
Nr użytkownika: 38.089

 
 
post 25/07/2018, 13:07 Quote Post

QUOTE(Aldrin @ 25/07/2018, 12:56)

Demona nie da się zniszczyć.
*



Nie znam natury demonów. Chodziło mi bardziej o zniszczenie go w sobie, czyli uwolnienie się od niego.

Odnosząc się do Twojego postu z doświadczenia wiem, że najwięcej zależy od woli penitenta i od księdza prowadzącego egzorcyzm. Pamiętajmy, że najważniejsze jest umocnienie wiary. Natomiast odnośnie samego demona należy sprawić aby powiedzenie jam tej siły cząstka mała co zła pragnąc dobro działa urzeczywistniła się w wyniku egzorcyzmu.

Ten post był edytowany przez Arbago: 25/07/2018, 13:08
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #210

15 Strony « < 12 13 14 15 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2018 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej