Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Konstytucja Nihil Novi, okoliczności ogłoszenia
     
progresywnie
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 12
Nr użytkownika: 63.385

 
 
post 5/03/2010, 22:08 Quote Post

Mam napisać w jakich okolicznościach na sejmie radomskim ogłoszono tę konstytucję, lecz pominąwszy oczywiste informacje, nie mogę nic znalezc na ten temat. Nie bardzo wiem o co chodzi, wtedy wydarzyło się coś ciekawego, co to za OKOLICZNOŚCI, prócz że w Radomiu??
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
Marthinus
 

VIII ranga
********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 3.012
Nr użytkownika: 38.063

Marcin
Stopień akademicki: Mgr
Zawód: Nauczyciel/Archeolog
 
 
post 6/03/2010, 11:41 Quote Post

http://dziedzictwo.polska.pl/katalog/skarb...8.htm?body=desc
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
progresywnie
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 12
Nr użytkownika: 63.385

 
 
post 6/03/2010, 12:36 Quote Post

QUOTE(Marthinus @ 6/03/2010, 11:41)


Podana strona nie istnieje mam jednak kilka pytań odnośnie aktu sekularuzacji Prus z 1525...
Otóż do czego zobowiązał się Hohenzollern i jego spadkobiercy, jakie prawa miał książę pruski i jakie było zanczenie sekularyzacji Zakonu Krzyżackiego i hołdu pruskiego w Krakowie... ??
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
secesjonista
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.565
Nr użytkownika: 42.378

Marek
Stopień akademicki: Plebejusz
Zawód: advocatus diaboli
 
 
post 6/03/2010, 13:19 Quote Post

QUOTE(progresywnie @ 6/03/2010, 12:36)
QUOTE(Marthinus @ 6/03/2010, 11:41)


Podana strona nie istnieje mam jednak kilka pytań odnośnie aktu sekularuzacji Prus z 1525...
Otóż do czego zobowiązał się Hohenzollern i jego spadkobiercy, jakie prawa miał książę pruski i jakie było zanczenie sekularyzacji Zakonu Krzyżackiego i hołdu pruskiego w Krakowie... ??
*


- gdybyśmy z racji owej ugody lub nadania lenna zostali zaatakowani przez jakiegokolwiek księcia lub państwo, wtedy margrabia Albrecht, względnie jego następcy, książęta pruscy, mają Nam i Naszemu Królestwu przyjść wszędzie z pomocą we własnej osobie wraz ze wszystkimi swymi poddanymi i z całą swą siłą
- Gdyby zaś zdarzyło się, że My lub Nasi Następcy i Królestwo Polskie zostaną napadnięci z jakiejś innej przyczyny czy to ze strony niewiernych, czy to innego nieprzyjaciela, a My sami lub Nasi Następcy osobiście z poddanymi Naszymi wyruszamy na wojnę, wtedy margrabia Albrecht, ks. Pruski, lub jego rzeczeni następcy, książęta pruscy, mają z Nami ze stu uzbrojonymi jezdnymi wyruszyć i służyć Nam w granicach ziemi pruskiej
- Gdybyśmy zaś zechcieli wyprowadzić go lub jego następców poza granice Prus, będziemy odtąd obowiązani wypłacać owym stu jezdnym żołd, jaki wypłacać się zwykle będzie innym Naszym najemnym jezdnym
- Następnie ani sam margrabia Albrecht ani jego następcy, książęta pruscy, nie mają żadnej z powyżej wspomnianych posiadłości, miast, miasteczek i zamków sprzedawać; gdyby zaś zmuszała ich do tego nadzwyczajna konieczność, winni o tym zawiadomić przede wszystkim Nas i Naszych Następców, jako swych zwierzchników dziedzicznych. O ile byśmy sami lub Nasi Następcy tego nie kupili, w takim wypadku margrabiemu Albrechtowi lub jego następcom, książętom pruskim, będzie wolno dokonać sprzedaży komukolwiek zechcą lub będą mogli, przy czym jednak obowiązki lennicze pozostaną nienaruszone
- W razie nieodzownej konieczności będzie mógł także margrabia Albrecht i jego spadkobiercy lenna zastawiać z powyżej wymienionych posiadłości tyle, ile potrzeba, ale jedynie tylko swym poddanym i wasalom tak, aby pozostały one złączone i niepodzielone
- Wszystko to, co powyżej wymieniono, oraz także i to, do czego wasal i książę lenny jest w ogóle obowiązany względem swego przyrodzonego dziedzicznego pana i zwierzchnika, ma margrabia Albrecht, książę pruski, oraz jego prawi spadkobiercy lenna ściśle i dokładnie wypełniać

Nihil...:
1505, Radom
Konstytucja sejmu walnego radomskiego z 1505 r. ugruntowywała ustrój demokracji szlacheckiej. Komentarz: Przełom wieków XV i XVI to okres, uformowania się i spetryfikowania władzy sejmowej w Polsce. Ukształtował się wówczas ostatecznie organ przedstawicielski stanu szlacheckiego, izba poselska, która w niezmienionej zasadniczo postaci przetrwała aż do upadku Rzeczypospolitej. Było to wynikiem splotu różnorodnych czynników; dwa najważniejsze z nich to: osłabienie władzy monarszej oraz paraliż możnowładczego senatu.
Energiczny i rokujący jak najlepsze nadzieje król Jan Olbracht po klęsce wyprawy bukowińskiej w roku 1497 podupadł na zdrowiu i odsunął się od rządów, które w praktyce przeszły w ręce jego brata, kardynała Fryderyka. Rozpoczęły się wówczas walki frakcyjne na szczytach władzy, kiedy to gromadzący się wokół Fryderyka młodzi politycy opozycyjni, z Janem Lubrańskim na czele, połączyli się pod hasłem zwalczania wpływów stronnictwa Kurozwęckich (braci Krzesława, kanclerza w l. 1489-1503, oraz Piotra, podskarbiego w l. 1479-1499). Udało im się nawet doprowadzić w 1499 r. do wydania przez króla wyroku na Piotra Kurozwęckiego (już po jego śmierci), uznającego go winnym psucia monety oraz nakazującego konfiskatę jego dóbr. Śmiertelnie urażony na Olbrachta stary kanclerz wycofał się wówczas do swego biskupiego Włocławka. Podejmowane przez rodzinę Kurozwęckich próby udobruchania monarchy spełzły na niczym.
Niedługo jednak wahadło wychyliło się w drugą stronę. Po śmierci Jana Olbrachta prymas Fryderyk, pragnący utrzymać regencję, dążył do elekcji panującego na Litwie Aleksandra. Jego plany przewidywały, iż zaabsorbowany wojną Litwy z Moskwą nowy monarcha i wielki książę litewski nie będzie mógł objąć osobistych rządów w Koronie. Dla rozegrania tej partii konieczne jednak było pozyskanie kanclerza Kurozwęckiego, dlatego też obiecał mu przeprowadzenie na sejmie elekcyjnym zniesienia konfiskaty dóbr brata. Tak też się stało. Triumfujący Kurozwęccy doprowadzili nawet do czasowego uwięzienia (pod spreparowanymi zarzutami) podkanclerzego Macieja Drzewickiego.
Aleksander Jagiellończyk przeszedł do historii jako władca słaby, pozbawiony zdolności i charakteru. Ocenę tego władcy u potomnych zdominowała złośliwa charakterystyka kronikarza Macieja z Miechowa, jaką podał w swym dziele Chronica Polonorum (pierwsze wydanie z 1519 r. ocenzurowano; drugie zmienione ukazało się w 1521 r.). Aleksander był, zdaniem Miechowity, prymitywnym osiłkiem o prostych obyczajach, zupełnie nie nadającym się na władcę. Ponieważ Kurozwęccy za życia Jana Olbrachta prosili księcia litewskiego o wstawiennictwo we własnej sprawie (uchylenie konfiskaty dóbr po zmarłym Piotrze), Miechowita potępiał elekcję dokonaną "w nadziei odniesienia korzyści" (in spe utilitatem).

Chociaż charakterystyka podana przez kronikarza z pewnością jest nieobiektywna i stronnicza, jest jednak niezaprzeczalnym faktem, że Aleksander ulegał silniejszym osobowościom. W ten właśnie sposób, narzucając się królowi, rozpoczęli u jego boku kariery Erazm Ciołek, Jan Łaski czy Michał Gliński.
Historyk Michał Dobrzyński, pod koniec XIX w. zwrócił uwagę, że gdy brakło monarchy o silnej osobowości, silnej władzy centralnej, "cały rząd się rozprzęgał, a rozprzężenie to oddziaływało zgubnie na działalność sejmu i na rozwój samego parlamentaryzmu". Parcie szlachty do przejęcia władzy wiązał on z jej zniechęceniem do władzy oligarchicznej, trwoniącej podatki, od których z kolei najłatwiej uchylali się najbogatsi.
Pierwszy jednak ruch został wykonany przez magnaterię senatorską. Uzależniła ona elekcję Aleksandra na tron polski od potwierdzenia przezeń tzw. przywileju mielnickiego. O interpretację tego aktu toczą się do dziś w naszej historiografii spory, nie wchodząc zatem głębiej w jego ocenę wystarczy stwierdzić, iż ograniczał on władzę monarszą na rzecz senatu. Senatorowie, czy też ściślej rzecz biorąc ludzie stojący na czele tego stronnictwa, a zatem "lekkomyślny, choć wykształcony i sprytny, kardynał prymas Fryderyk, jeden z twórców polityki senatu, złożony coraz ciężej chorobą, dalej zgrzybiały, a chciwy kanclerz Krzesław Kurozwęcki, biskup kujawski, wreszcie niezbyt udolny podskarbi Jakub Szydłowiecki" (jak scharakteryzował ich 80 lat temu Jan Dąbrowski) nie potrafili skonsumować tego pierwszego sukcesu. Akty mielnickie zostały pogrzebane przez prężne, mające coraz więcej do powiedzenia stronnictwo szlacheckie. Władza poczęła wysuwać się z rąk senatu.

Decydujący zwrot w sytuacji politycznej dokonał się na sejmie piotrkowskim w 1504 r. Przeprowadzono przede wszystkim reorganizację urzędów centralnych (marszałkowskiego, kanclerskiego i podskarbiowskiego) oraz uchwalono ostre zarządzenia przeciw rozdawnictwu dóbr koronnych. Było to wyraźnie zwrócone przeciw możnowładztwu, ponieważ ono właśnie głównie korzystało na tym procederze. Odtąd sprzedaż, zastaw lub darowizna królewszczyzn mogły być dokonane tylko na sejmie walnym.
Szlachta sięgała zatem po prymat polityczny w państwie. W początkach wieku XVI "ludowym trybunem" głoszącym w imieniu szlachty postulaty, których sama nie potrafiła jeszcze sformułować, stał się związany dotychczas z dawną magnaterią (wyniesiony bowiem przez kanclerza Krzesława) Jan Łaski, który w 1503 r. przejął po swym protektorze pieczęć większą, w 1510 r. zaś został przesunięty na gnieźnieńską stolicę arcybiskupią.

Ukoronowaniem dążeń szlachty do udziału we władzy państwowej stała się konstytucja uchwalona na sejmie radomskim wiosną 1505 r., zwana – od znamiennych słów znajdujących się w jej pierwszym artykule – Nihil novi. Konstytucja ta ugruntowała ustrój demokracji szlacheckiej, podsumowując przeszło stuletni okres kształtowania się sejmu walnego. Wśród badaczy istnieją znaczące rozbieżności co do interpretacji samego tekstu konstytucji, a także tego, czy można uznać ją za wydarzenie przełomowe w budowie sejmu polskiego, stanowiącego odtąd najwyższy czynnik w państwie. Upraszczając zagadnienie, ich poglądy podzielić można na dwie grupy. Jedni przypisują jej znaczenie przełomowe, inni zaś zasadnicze zmiany upatrują w wydarzeniach wcześniejszych i odwracając jej utartą nazwę twierdzą, iż rzeczywiście nie była ona "niczym nowym".

Na najostrzejszą, emocjonalną napaść na tym tle naraził się w początkach XX w. Stanisław Kutrzeba, zaatakowany przez Oswalda Balzera (nawiasem mówiąc już wcześniej Kutrzeba został zaczepiony przez Karola Estreichera w sprawie interpretacji aktów mielnickich).

Zdaniem Kutrzeby "nic [...] ten ustęp nie wnosił nowego w pojęcie parlamentaryzmu polskiego, żadnej nie wprowadził zmiany". Według niego "dopiero później [...] – nie zdając sobie już sprawy z charakteru parlamentaryzmu tej epoki – podciągać zaczęto pod nowsze już pojęcia, dopatrywać się – niesłusznie – w konstytucji Nihil novi jakiegoś zasadniczej doniosłości aktu".
Swoje obszerne wywody natury nie tylko historyczno-prawnej, ale także filologicznej Balzer zamknął konkluzją: "I gdyby nie było innych powodów, żeby ustawę tę uważać za reformę pierwszorzędnej doniosłości, już sam fakt tak daleko sięgającego ograniczenia władzy królewskiej wystarczyłby, żeby w szeregu zmian ustrojowych, jakie się podówczas w Polsce dokonały, wyznaczyć jej miejsce naczelne, ażeby ją uważać za fakt przełomowy". Mimo to "samego sejmu i niektórych zasadniczych jego podstaw jako organizacji ustawa ta nie stworzyła, zrodziły się one genetycznie skutkiem dawniejszego rozwoju rzeczy; jego skład urzędniczo-stanowy, jego połączenie organiczne z królem wytworzyły się już przedtem". Waga tego aktu prawnego leżała w tym, że dał on podstawę organizacyjną instytucji sejmowej aż do upadku Rzeczypospolitej i dlatego też należy mu "przyznać znaczenie bardzo doniosłe".
Ta doniosłość ustawy Nihil novi ma jednak jego zdaniem znaczenie negatywne dla dalszego rozwoju polskiej organizacji państwowej. Balzer krytykował spowodowane przez nią osłabienie władzy królewskiej, wynikające z wytworzonego stosunku "zależności króla od wyższych urzędników w zakresie ustawodawstwa i zarządu". Był on ponadto zdania, że konstytucja ta miała większe znaczenie dla senatu niż dla izby poselskiej, "która właściwie już z mocy statutu nieszawskiego otrzymała przyznany sobie głos stanowczy" i postawił pytanie: "czy ustawa radomska nie była ceną cofnięcia przywileju mielnickiego?". Odwrotnie problem ten widział Fryderyk Papée, który (także w pocz. XX w.) pisał: "Ustawa radomska w niczym nie uszczupla ówczesnej władzy królewskiej, bo nie odbiera królowi możności wydawania rozporządzeń w zakresie istniejącego prawa i nie narusza jego władzy wykonawczej. Coraz większe rozszerzenie kompetencji sejmu jest dopiero kwestią dalszego rozwoju".

Tegoż zdania był również Michał Bobrzyński: "Ustawa Nihil novi była legalnem przywróceniem władzy ustawodawczej królewskiej, które w roku 1504 faktycznie już nastąpiło, była głośnym powrotem do stanu rzeczy za Jana Olbrachta. Przyznawała ona nie komu innemu tylko samemu królowi władzę ustawodawczą z prawem inicjatywy, a czyniła ją tylko zależną od zezwolenia dwóch czynników: senatu i posłów ziemskich". Według niego Nihil novi było uzupełnieniem reformy władzy rządowej z 1504 r. i wielką reformą władzy ustawodawczej. Natomiast w ocenie bilansu zysków, jakie konstytucja ta przynosiła sejmowi i senatowi, zbliżał się on do stanowiska zajmowanego przez Balzera: "Posłowie osiągnęli na powrót dawniejsze swe stanowisko, tylko senat utracił wprawdzie prerogatywę przywilejem mielnickim sobie przyznaną, ale otrzymał więcej niż miał przed tym przywilejem, zamiast prawa »obradowania« z królem nad ustawami zamierzonymi otrzymał moc »zezwalania« na nie lub »niezezwalania«, głos zupełnie stanowczy".
Przeciwko przypisywaniu konstytucji Nihil novi szczególnego znaczenia w dziejach polskiego parlamentaryzmu wystąpił Adolf Pawijski, twierdząc, że "uświęcała [ona] tylko aktem prawodawczym to, co życie publiczne już stworzyło i wykształciło, co się w praktyce już utarło i rozwinęło. Konstytucja radomska nowych nie wprowadziła porządków, nowej nie otwierała drogi, ale jedynie prawną podciągała podwalinę pod gotową już budowlę. Jasną jest rzeczą, że konstytucja Nihil novi w treści swej nie zawierała istotnie »nic nowego«, czego by już nie stwierdziła praktyka dziesięciu walnych sejmów, odbytych w okresie 1493-1505". Za nim poszli właśnie Stanisław Kutrzeba, Józef Siemieński ("I znów tym razem nie było to rzeczywiście "nic nowego" de facto, ale było umocnieniem zdobyczy faktycznej na granitowej podstawie prawa obowiązującego"), Henryk Łowmiański ("właściwie nie przynosiła ona nic nowego pod względem faktycznym, ujęła tylko w formę prawną stan faktyczny, jaki się wcześniej wytworzył"), a z nowszych badaczy Anna Sucheni-Grabowska ("konstytucja Nihil novi z 1505 r. deklarowała tylko istniejący już faktycznie stan rzeczy").

Badacze ci, zwłaszcza Pawiński i Sucheni-Grabowska (ale także i Balzer), podkreślając bardziej rolę sejmików ziemskich, przełomowy moment w rozwoju szlacheckiego parlamentaryzmu upatrywali w przywilejach nieszawskich (1454). Ich zdaniem konstytucja Nihil novi była jedynie usankcjonowaniem istniejącej już poprzednio praktyki ustrojowej. Przeciwnego zdania byli Bobrzyński, Wojciechowski oraz Dąbrowski. Rok 1505 był według nich datą graniczną nie tylko w dziejach sejmu, ale również całej państwowości polskiej. Od tego roku datowali oni nowożytne dzieje Polski.
Podkreślając wiodącą rolę sejmu walnego, konstytucja Nihil novi oznaczała koniec okresu, w którym sejmiki ziemskie i sejmy prowincjonalne rywalizowały z sejmem walnym, ustanawiając jednocześnie hierarchię zgromadzeń szlacheckich, na czele właśnie z sejmem walnym. Sucheni-Grabowska podkreśla, że tekst tej konstytucji stanowił wyraz dojrzałej już koncepcji ustroju politycznego, opartego na systemie reprezentacyjnym, ograniczonym jednak do jednego stanu społecznego. Również i ona uważa, że uchwalenie tej konstytucji było wyrazem przeniesienia punktu ciężkości decyzji parlamentarnych z sejmików na sejm walny. "Było to faktycznie równoznaczne z przekazaniem sejmowi uprawnienia przyznanego sejmikom w 1454 r., z tym, iż nowy zapis określał już wyraźnie ustawodawców: króla, senatorów i posłów ziemskich. Król pozostawał tym, który ustawy wydaje, lecz mógł to czynić jedynie za zgodą obu izb sejmowych". Tego samego zdania był Dąbrowski.

Po raz pierwszy jednak o przesunięciu akcentu z sejmików ziemskich na sejm walny pisał Pawiński: "Sejm radomski 1505 z ustawą Nihil novi zamyka okres rozwoju sejmików ziemskich wstępujących za pośrednictwem posłów sejmikowych w stały związek z głównym, naczelnym organem ustawodawstwa publicznego".
Dostrzegając związek pomiędzy wydarzeniami politycznymi z lat 1501 i 1505 Juliusz Bardach sformułował (za Dąbrowskim, a wbrew niejako Balzerowi) twierdzenie, iż "konstytucja ta unieważniała akt mielnicki", wzmacniając tym samym pozycję szlacheckiej izby poselskiej. Widział on w niej jednocześnie dokument precyzujący ostatecznie kompetencje króla i sejmu. Ogólnie rzecz biorąc, odtąd wszelkie postanowienia sejmowe mogły zapadać tylko za zgodą trzech równorzędnych stanów: króla, senatu i posłów szlacheckich. Gdy chodzi o zakres merytoryczny kompetencji, to konstytucja Nihil novi określała wyraźnie, że do kompetencji sejmu należą wszelkie zmiany "prawa pospolitego" (ius commune) i "wolności publicznej" (publica libertas). Pod "prawem pospolitym" rozumiano normy prawa mające charakter ogólnopaństwowy, pod publica libertas – uprawnienia polityczne szlachty, co określało a contrario zakres ograniczeń władzy monarszej. Dzięki temu aktowi sejm walny uzyskiwał szerokie kompetencje nie tylko w dziedzinie ustawodawczej, ale również realny wpływ na bieżącą politykę państwa.

Przywołać warto jeszcze na zakończenie opinię Wacława Uruszczaka, który przypisuje omawianemu tu aktowi nie tylko znaczenie prawne, powodujące pewien stan faktyczny, lecz również znaczenie ideologiczne, stał się on bowiem wyrazem dominacji stanu szlacheckiego nad innymi stanami w Królestwie Polskim. Jest to jeden z nielicznych głosów próbujących zsyntetyzować całość uchwał sejmu radomskiego. Na ogół bowiem rozważania na ich temat ograniczają się do podkreślania doniosłości artykułu pierwszego (De non faciendis constitutionibus sine consensu consiliariorum et nuntiorum terrestrium). A pamiętać należy, że znalazły się tu zapisy nie mniej ważne. Artykuł drugi nakazywał ogłaszanie wszelkich nowo stanowionych praw, aby nie pozostawały one nieznane ogółowi szlacheckiemu. W ten właśnie sposób reforma władzy ustawodawczej została ukoronowana publikacją zbioru praw Królestwa, tzw. Statutu Łaskiego. Artykuł trzeci zakazywał więzienia szlachciców cieszących się dobrą sławą, kolejne zaś ugruntowywały dominującą pozycję szlachty wobec chłopów i mieszczan. Zgodnie z art. 19 wojewodowie mieli ustanawiać ceny na towary handlowe (taksy wojewodzińskie). Duże znaczenie miał także artykuł 11, ograniczający osobom spoza stanu szlacheckiego dostęp do biskupstw, prałatur oraz kanonii w kościołach katedralnych. Art. 13 zakazywał sądzenia spraw świeckich przez sądy duchowne, 14 zaś poddawał "prawu pospolitemu" duchownych w sprawach dotyczących dóbr ziemskich (sporów o granice, zbiegłych chłopów etc.). W ten sposób dokonywało się zamykanie stanu szlacheckiego i utrwalanie jego dominującej pozycji w państwie. (Piotr Tafiłowski)
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej