Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
3 Strony < 1 2 3 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> PRL: ustalenie czasu powstania koncepcji, Wnioskowanie ze skrawków dokumentów
     
mata2010
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.388
Nr użytkownika: 33.783

Andrzej Matuszewski
Stopień akademicki: dr
Zawód: statystyk
 
 
post 4/07/2018, 16:29 Quote Post

Dzięki za odpowiedź. Jednym z problemów, który mnie nurtuje jest następujący: Czy Edvard Benes może być w latach 1943, 4 a nawet 5 może być uważany za kolaboranta bądź przesadnie usłużnego pomocnika Moskwy. Podobne wątpliwości mam w stosunku do różnych Słowaków.

Generalnie uważam, że pięciokąt: Sowiety, Niemcy, Polska, Czechy i Słowacja można oderwać w badaniu genealogii Demoludów od innych Demoludów i Jugosławii. Nie mówiąc oczywiście o trzech krajach bałtyckich, które w tej rozgrywce nie miały żadnych szans i były skazane na bezwzględną eksterminację i oderwanie od tradycji tych ludów (rusyfikacja).
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #16

     
Danielp
 

born in the PRL
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.720
Nr użytkownika: 1.267

 
 
post 4/07/2018, 19:28 Quote Post

QUOTE(mata2010 @ 4/07/2018, 16:29)
Dzięki za odpowiedź. Jednym z problemów, który mnie nurtuje jest następujący: Czy Edvard Benes może być w latach 1943, 4 a nawet 5 może być uważany za kolaboranta bądź przesadnie usłużnego pomocnika Moskwy. Podobne wątpliwości mam w stosunku do różnych Słowaków.


*


Od października 1943 (układ sojuszniczy) tak nazwijmy to pomocnik Moskwy. Moja opinia
Wcześniej mam za mała wiedzę w tym temacie. Jest pewną praca z Neritonu na ten temat ale na razie jest po za moim zasięgiem
 
User is offline  PMMini Profile Post #17

     
Rats
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 289
Nr użytkownika: 98.960

 
 
post 5/07/2018, 0:07 Quote Post

Koncepcja PRL narodziła się w Wiedniu w 1815.Później koncepcję tę odkurzono w 1920 roku na plebani w Wyszkowie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #18

     
mata2010
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.388
Nr użytkownika: 33.783

Andrzej Matuszewski
Stopień akademicki: dr
Zawód: statystyk
 
 
post 5/07/2018, 3:06 Quote Post

Absolutnie nie pomijam różnych tendencji, które prowadziły kiedykolwiek do różnych sojuszy polsko-rosyjskich. Nie pomijam gehenny na Kresach Wschodnich, szczególnie tej (np. Akcji Burza) która odbywała się w momencie wyklarowywania się PRL-u. Nie pomijam możliwej interpretacji, że PRL był państwem okupowanym - szczególnie w latach stalinowskich. Nawet wyjaśnienie tragedii gibraltarskiej gen Sikorskiego nie musi mieć kluczowego znaczenia. LWP mimo, że była armią nowego państwa (a więc była jedną z podstaw powstania PRL-u) też nie musiała być niczym więcej niż pretekstem propagandowym. Formalnie nawet Powstanie Warszawskie mogłoby rzutować na kształt PRL-u.

Te ogólne tendencje i interpretacje nie posuwają nas naprzód przy bardzo szczegółowej kwestii, o której decydowały względy BARDZO SZCZEGÓŁOWE. A skutki tej ad-hoc podjętej decyzji - szczególne granice Polski - mogą być ważne przez stulecia. M.in. chodzi o to, że Stalin (i paru innych działaczy wciągniętych w sprawę PRL-u) w pewnym momencie zwątpił w użyteczność Niemców, którzy byli na terytorium ZSRS. Uznano chwilowo, że Niemcy są nie do złamania (mimo, że tych kolaborantów było więcej niż tych z Polski i Czechosłowacji). A jeśli tak, to trzeba wzmocnić PRL.

Strategia dla Polaków od tego momentu powinna się sprowadzać do zachowania substancji biologicznej. Ale ani Polacy, ani Polskie Państwo Podziemne nie chcieli się poddać tej strategii, tak bardzo charakterystycznej dla Czechów.

Jednym z tych faktów szczegółowych była wizyta Hitlera we wrześniu 1943 na Froncie Wschodnim, gdzie bardzo przełożył się do mowy propagandowej. Pisze o tym pozornie bezsensowym i nieskutecznym wyjeździe jego sekretarka. Hitler miał jednak intuicję, że coś się ważnego dzieje.

Ten post był edytowany przez mata2010: 5/07/2018, 3:26
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #19

     
Alexander Malinowski 3
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.642
Nr użytkownika: 100.863

Alexander Malinowski
Zawód: Informatyk
 
 
post 5/07/2018, 8:16 Quote Post

QUOTE(mata2010 @ 4/06/2018, 10:40)
W monografii Davida Irvinga "Wojna Hitlera" (Prima, W-wa, 1999), w rozdziale "Sondowanie Stalina" podane są następujące informacje.

W sierpniu 1943 Ribbentrop ponownie zajął się sondowaniem Rosjan. Najpierw wysłał do Sztokholmu R. Likusa z poleceniem wybadania na jakich warunkach Stalin byłby gotów zawrzeć pokój. Następnie (w połowie sierpnia) nakazał swojemu podwładnemu dr P. Kleistowi ponowne podjęcie kontaktów jakie ten utrzymywał z pewnym bałtyckim biznesmenem niearyjskiego pochodzenia. Edgar Klauss zamieszkały w Szwecji znany był z powiązań z radziecka ambasadą. Klauss twierdził, że 12-ego września przybędzie do Sztokholmu były rosyjski ambasador w Berlinie Władimir Diekanozow i  że dyplomata ten liczy na spotkanie z niemieckim negocjatorem. 10-ego września Kleist przybył do Wilczego Szańca (był tam już Goebbels), żeby przekazać te sztokholmskie wieści Ribbentropowi. Hitler nie powiedział "nie" i wraz ze swoim ministrem spraw zagranicznych podszedł do mapy, na której naszkicował pobieżnie ewentualną linię demarkacyjną, której przebieg można by później ustalić z przeciwnikiem. W nocy jednak zmienił zdanie. Ribbentropowi oświadczył, ze musi sprawę gruntownie przemyśleć.
*



Czy wiadomo o jaką linię demarkacyjną chodziło? Co w zasadzie obie strony chciały ugrać?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #20

     
mata2010
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.388
Nr użytkownika: 33.783

Andrzej Matuszewski
Stopień akademicki: dr
Zawód: statystyk
 
 
post 5/07/2018, 9:06 Quote Post

Nieco później Hitler (ustalę konkretną datę wrześniową) Hitler powiedział Goebbelsowi, że chodzi o linię z traktatu Ribbentrop-Mołotow. Ale prawdopodobnie nawet z tej linii Hitler musiałby nieco ustąpić. Wtedy na początku września nic Goebbelsowi na temat negocjacji nie mówił, mimo że Goebbels był tematem bardzo zainteresowany. Nie jest natomiast jasne czy Stalin chciał negocjować na serio czy tylko wprowadzić zamieszanie w szeregach Niemców. Tych z Niemiec i tych z ZSRS.

Mnie cały czas nurtuje - niby techniczny - problem: jak nazwać owych kolaborantów Stalina. Przede wszystkim z Polski, ale również z Niemiec, Czech i Słowacji.

Jeśli przyjąć konstatację, że nastąpiła sowiecka okupacja tych krajów (oczywiście tylko części Niemiec), to nawet określenie kolaborant jest za słabe. To są po prostu zdrajcy.

Jednak diagnoza: "okupacja" jest kontrowersyjna nawet dla okresu stalinowskiego.

Z kolei określenie "poplecznik" jest za słabe, bo zakłada jakiś rodzaj kontrowersyjnej ale suwerennej decyzji i częściowo suwerenne działanie takiej osoby. "Kolaborant" z kolei ma konotację tylko negatywną, a sprawa nie była jednoznacznie negatywna. Dlatego proponuję na razie używać sformułowania: WYSŁANNICY STALINA.
Sprawa jest o tyle ważna, że Stalin i inni aktywiści polityczno-ideologiczni chcieli działać tylko poprzez owych wysłanników - resztę traktując jako potencjalnych wrogów.

Ten post był edytowany przez mata2010: 5/07/2018, 9:14
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #21

     
Danielp
 

born in the PRL
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.720
Nr użytkownika: 1.267

 
 
post 5/07/2018, 16:21 Quote Post

QUOTE(mata2010 @ 5/07/2018, 9:06)
Nieco później Hitler (ustalę konkretną datę wrześniową) Hitler powiedział Goebbelsowi, że chodzi o linię z traktatu Ribbentrop-Mołotow. Ale prawdopodobnie nawet z tej linii Hitler musiałby nieco ustąpić. Wtedy na początku września nic Goebbelsowi na temat negocjacji nie mówił, mimo że Goebbels był tematem bardzo zainteresowany. Nie jest natomiast jasne czy Stalin chciał negocjować na serio czy tylko wprowadzić zamieszanie w szeregach Niemców. Tych z Niemiec i tych z ZSRS.

Mnie cały czas nurtuje - niby techniczny - problem: jak nazwać owych kolaborantów Stalina. Przede wszystkim z Polski, ale również z Niemiec, Czech i Słowacji.

Jeśli przyjąć konstatację, że nastąpiła sowiecka okupacja tych krajów (oczywiście tylko części Niemiec), to nawet określenie kolaborant jest za słabe. To są po prostu zdrajcy.

Jednak diagnoza: "okupacja" jest kontrowersyjna nawet dla okresu stalinowskiego.

Z kolei określenie "poplecznik" jest za słabe, bo zakłada jakiś rodzaj kontrowersyjnej ale suwerennej decyzji i częściowo suwerenne działanie takiej osoby. "Kolaborant" z kolei ma konotację tylko negatywną, a sprawa nie była jednoznacznie negatywna. Dlatego proponuję na razie używać sformułowania: WYSŁANNICY STALINA.
Sprawa jest o tyle ważna, że Stalin i inni aktywiści polityczno-ideologiczni chcieli działać tylko poprzez owych wysłanników - resztę traktując jako potencjalnych wrogów.
*


ok ale skąd prezydent Benesz mógł w październiku 1943 (jako suwerenny prezydent Czechosłowacji podpisał układ sojuszniczy ze Stalinem) przypuszczać ze w 1948 w Czechosłowacji dojdzie o komunistycznego przewrotu ?

Jak dla mnie Polaków, Czechosłowaków czy Niemców nie mozna wrzucac do jednego worka
 
User is offline  PMMini Profile Post #22

     
mata2010
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.388
Nr użytkownika: 33.783

Andrzej Matuszewski
Stopień akademicki: dr
Zawód: statystyk
 
 
post 5/07/2018, 20:42 Quote Post

QUOTE(Danielp @ 5/07/2018, 16:21)
QUOTE(mata2010 @ 5/07/2018, 9:06)
Nieco później Hitler (ustalę konkretną datę wrześniową) Hitler powiedział Goebbelsowi, że chodzi o linię z traktatu Ribbentrop-Mołotow. Ale prawdopodobnie nawet z tej linii Hitler musiałby nieco ustąpić. Wtedy na początku września nic Goebbelsowi na temat negocjacji nie mówił, mimo że Goebbels był tematem bardzo zainteresowany. Nie jest natomiast jasne czy Stalin chciał negocjować na serio czy tylko wprowadzić zamieszanie w szeregach Niemców. Tych z Niemiec i tych z ZSRS.

Mnie cały czas nurtuje - niby techniczny - problem: jak nazwać owych kolaborantów Stalina. Przede wszystkim z Polski, ale również z Niemiec, Czech i Słowacji.

Jeśli przyjąć konstatację, że nastąpiła sowiecka okupacja tych krajów (oczywiście tylko części Niemiec), to nawet określenie kolaborant jest za słabe. To są po prostu zdrajcy.

Jednak diagnoza: "okupacja" jest kontrowersyjna nawet dla okresu stalinowskiego.

Z kolei określenie "poplecznik" jest za słabe, bo zakłada jakiś rodzaj kontrowersyjnej ale suwerennej decyzji i częściowo suwerenne działanie takiej osoby. "Kolaborant" z kolei ma konotację tylko negatywną, a sprawa nie była jednoznacznie negatywna. Dlatego proponuję na razie używać sformułowania: WYSŁANNICY STALINA.
Sprawa jest o tyle ważna, że Stalin i inni aktywiści polityczno-ideologiczni chcieli działać tylko poprzez owych wysłanników - resztę traktując jako potencjalnych wrogów.
*


ok ale skąd prezydent Benesz mógł w październiku 1943 (jako suwerenny prezydent Czechosłowacji podpisał układ sojuszniczy ze Stalinem) przypuszczać ze w 1948 w Czechosłowacji dojdzie o komunistycznego przewrotu ?

Jak dla mnie Polaków, Czechosłowaków czy Niemców nie mozna wrzucac do jednego worka
*




Znów trafiłeś w bardzo ważny punkt Danielu!. Przy okazji wyjdzie na jaw dlaczego tak zależy mi na sprawie czysto technicznej. Otóż dlatego proponuję termin WYSŁANNICY STALINA, że bycie owym wysłannikiem absolutnie nie było dożywotnie ani nie zakładało, że ktoś już wcześniej w sposób strategiczny zakładał przyłączenie sie do kliki Stalina. Owo bycie wysłannikiem Stalina BYŁO CZASOWE. Na ogół kiedyś sie zaczynało i kiedyś sie kończyło! I otóż wydaje mi się, że prezydent Benesz był w latach 1943-5 takim wysłannikiem!

Ten post był edytowany przez mata2010: 5/07/2018, 20:45
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #23

     
mata2010
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.388
Nr użytkownika: 33.783

Andrzej Matuszewski
Stopień akademicki: dr
Zawód: statystyk
 
 
post 5/07/2018, 22:11 Quote Post

Chciałbym powrócić do książki: Wolfgang Leonard, "Dzieci rewolucji", W-wa 2013, Ośrodek Karta. Zachęcam wszystkich zainteresowanych tym tematem i zbliżonymi, do niego do zapoznania się z tą pozycją!! Posiada ona pewien drobny mankament (jak wszystko na tym świecie...): Część oryginalnego świadectwa autora została przez wydawnictwo ocenzurowana. Miejmy nadzieję, że dotyczy to fragmentów mało istotnych.

Otóż okazuje się, że jednym z istotnych działaczy pracujących w roku 1943-cim "na odcinku niemieckim" w Sowietach, był Ernoe Goere. Po wkroczeniu Sowietów na Węgry stał on się praktycznie drugą osobą w WRL.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #24

     
mata2010
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.388
Nr użytkownika: 33.783

Andrzej Matuszewski
Stopień akademicki: dr
Zawód: statystyk
 
 
post 6/07/2018, 7:41 Quote Post

O poniższym fakcie już informowałem, ale jest on - moim zdaniem - tak zadziwiający i oddający przypadkowość losu Polski, że warto go powtórzyć. Tym bardziej, że chcę m. in. wykazać, że wszelkie tendencje historyczne i tradycyjne tematy dotyczące losów Polski podczas Drugiej Wojny Światowej, nie odegrały większej roli w procesie ostatecznego tworzenia się koncepcji PRL-u!!

Hitler niewątpliwie był przywódcą bardzo charyzmatycznym, bardzo wykształconym i posiadającym wielkie zdolności intelektualne i strategiczno-taktyczne. Jednak w kluczowym momencie dla przyszłości Niemiec i Polski popełnił on zadziwiający (wręcz trudny do uwierzenia!) błąd.

Na przełomie sierpnia i września 1943 wszyscy stratedzy przywiązywali wielką uwagę do tego co działo się we Włoszech. Nasi Userzy dobrze znają te spektakularne perypetie. I właśnie wtedy Hitler wpadł na przedziwny pomysł, o czym informuje Joseph Goebbels w swoich dziennikach. Goebbels niczemu się nie dziwi, bo wielokrotnie doceniał w przeszłości przedziwne koncepcje swego szefa. Poza tym Goebbels nie miał takiego dostępu do danych wywiadowczych jak Hitler.

Otóż właśnie wtedy gdy Zachodni Alianci opanowali Sycylię wpadł on na pomysł, że teraz akurat Churchill głównie myśli o tym by wycofać się z wojny!!! Zachętą dla Churchilla miała być bliska perspektywa opanowania przez Aliantów Sardynii, Korsyki i być może jeszcze jakichś innych drobnych punktów strategicznych w rejonie morza Śródziemnego. Dla Hitlera opanowanie przez Aliantów tych punktów mogło być wystarczającą zdobyczą wojenną dla Wielkiej Brytanii. Dlatego HITLER POSTANOWIŁ SZUKAĆ ZBLIŻENIA Z WIELKĄ BRYTANIĄ A ODRZUCIŁ "ZALOTY" SOWIECKIE. W tym momencie Stalinowi nie pozostało nic innego jak obiecać swoim polskim poplecznikom wielkie nabytki terytorialne na zachodzie. Załatwiało to przy okazji pretensje o utracone przez Polskę terytoria na wschód od linii Curzona. Równocześnie tworzyło naturalne sprzymierzenie się Polski z Czechami i Słowacją (o czym myślał wtedy również prezydent Benesz) w celu przygotowania się do przyszłych zapędów rewizjonistycznych Niemiec. Nie było to natomiast na rękę niemieckim sługusom Stalina, władcom przyszłej NRD.

Równocześnie owa mrzonka Hitlera dotycząca Sardynii i Korsyki na zawsze już zamknęła wszelką możliwość dogadania się Hitlera ze Stalinem. Początek września 1943 był ostatnią okazją na jakiekolwiek poważne rozmowy dyktatorów. A do rozmów z Churchillem oczywiście też nie doszło.

Ten post był edytowany przez mata2010: 6/07/2018, 7:48
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #25

     
Danielp
 

born in the PRL
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.720
Nr użytkownika: 1.267

 
 
post 6/07/2018, 12:47 Quote Post

QUOTE(mata2010 @ 5/07/2018, 20:42)
QUOTE(Danielp @ 5/07/2018, 16:21)
QUOTE(mata2010 @ 5/07/2018, 9:06)
Nieco później Hitler (ustalę konkretną datę wrześniową) Hitler powiedział Goebbelsowi, że chodzi o linię z traktatu Ribbentrop-Mołotow. Ale prawdopodobnie nawet z tej linii Hitler musiałby nieco ustąpić. Wtedy na początku września nic Goebbelsowi na temat negocjacji nie mówił, mimo że Goebbels był tematem bardzo zainteresowany. Nie jest natomiast jasne czy Stalin chciał negocjować na serio czy tylko wprowadzić zamieszanie w szeregach Niemców. Tych z Niemiec i tych z ZSRS.

Mnie cały czas nurtuje - niby techniczny - problem: jak nazwać owych kolaborantów Stalina. Przede wszystkim z Polski, ale również z Niemiec, Czech i Słowacji.

Jeśli przyjąć konstatację, że nastąpiła sowiecka okupacja tych krajów (oczywiście tylko części Niemiec), to nawet określenie kolaborant jest za słabe. To są po prostu zdrajcy.

Jednak diagnoza: "okupacja" jest kontrowersyjna nawet dla okresu stalinowskiego.

Z kolei określenie "poplecznik" jest za słabe, bo zakłada jakiś rodzaj kontrowersyjnej ale suwerennej decyzji i częściowo suwerenne działanie takiej osoby. "Kolaborant" z kolei ma konotację tylko negatywną, a sprawa nie była jednoznacznie negatywna. Dlatego proponuję na razie używać sformułowania: WYSŁANNICY STALINA.
Sprawa jest o tyle ważna, że Stalin i inni aktywiści polityczno-ideologiczni chcieli działać tylko poprzez owych wysłanników - resztę traktując jako potencjalnych wrogów.
*


ok ale skąd prezydent Benesz mógł w październiku 1943 (jako suwerenny prezydent Czechosłowacji podpisał układ sojuszniczy ze Stalinem) przypuszczać ze w 1948 w Czechosłowacji dojdzie o komunistycznego przewrotu ?

Jak dla mnie Polaków, Czechosłowaków czy Niemców nie mozna wrzucac do jednego worka
*




Znów trafiłeś w bardzo ważny punkt Danielu!. Przy okazji wyjdzie na jaw dlaczego tak zależy mi na sprawie czysto technicznej. Otóż dlatego proponuję termin WYSŁANNICY STALINA, że bycie owym wysłannikiem absolutnie nie było dożywotnie ani nie zakładało, że ktoś już wcześniej w sposób strategiczny zakładał przyłączenie sie do kliki Stalina. Owo bycie wysłannikiem Stalina BYŁO CZASOWE. Na ogół kiedyś sie zaczynało i kiedyś sie kończyło! I otóż wydaje mi się, że prezydent Benesz był w latach 1943-5 takim wysłannikiem!
*


Po raz pierwszy sie tutaj z kolega zgodze. smile.gif
Benesz był wysłannikiem w okresie po teherańskim. Paradoksalnie, to od niego jako pierwszy premier Mikołajczyk dowiedział się o stanowisku Stalina na konferencji w Teheranie. Tyle ze uważam ze Benesz miał idea fix doprowadzić do nawiązania zerwanych stosunków Polska ZSRR (moje zdanie).
Rola "wysłannika" skończyła się gdy powstał PKWN/ RzT został uznany przez Czechosłowacje.
 
User is offline  PMMini Profile Post #26

     
Alexander Malinowski 3
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.642
Nr użytkownika: 100.863

Alexander Malinowski
Zawód: Informatyk
 
 
post 6/07/2018, 13:54 Quote Post

Może zamiast wysłannicy, nazwiemy ich stronnictwem prosowieckim?

Czy słynne przemówienie Stalina mówiace o ślepym posłuszeństwie Niemców, dotyczy właśnie tego września 1943?

Ten post był edytowany przez Alexander Malinowski 3: 6/07/2018, 13:55
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #27

     
mata2010
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.388
Nr użytkownika: 33.783

Andrzej Matuszewski
Stopień akademicki: dr
Zawód: statystyk
 
 
post 6/07/2018, 14:44 Quote Post

QUOTE(Alexander Malinowski 3 @ 6/07/2018, 13:54)
Może zamiast wysłannicy, nazwiemy ich stronnictwem prosowieckim?

Czy słynne przemówienie Stalina mówiace o ślepym posłuszeństwie Niemców, dotyczy właśnie tego września 1943?
*



Jakie przemówienie masz na myśli? Co w nim konkretnie zostało powiedziane i na jakim forum było wygłoszone (jeśli znasz tą drugą informację)?

"Stronnictwo prosowieckie" jest fajną propozycją! Ma ona jednak pewną drobną wadę czy przesadną sugestię: Stwarza to wrażenie, że członkowie owego stronnictwa działali w danym kraju lub terytorium (np. w Polsce lub na Słowacji) i doszli do wniosku, że najlepsza lub jedyna realna jest opcja sowiecka. Tymczasem na ogół było nieco inaczej: owi "stronnicy" byli co najmniej zatwierdzani przez Moskwę lub wręcz z Moskwy przysyłani i działali na rozkaz lub wg wytycznych. Nie dotyczy to tylko wybitnych postaci historycznych takich jak prezydent Benesz czy premier Mikołajczyk.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #28

     
Alexander Malinowski 3
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.642
Nr użytkownika: 100.863

Alexander Malinowski
Zawód: Informatyk
 
 
post 7/07/2018, 12:04 Quote Post

To może opcja prosowiecka?

Próbowałem wygooglować na szybko, ale to niemożliwe.

Ten post był edytowany przez Alexander Malinowski 3: 7/07/2018, 12:15
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #29

     
mata2010
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.388
Nr użytkownika: 33.783

Andrzej Matuszewski
Stopień akademicki: dr
Zawód: statystyk
 
 
post Wczoraj, 12:58 Quote Post

Z tematem tym wiąże się stosunek zamachowców (do Polski), którzy zostali zhańbieni i okrutnie eksterminowani po nieudanym zamachu na Hitlera 20 VII 1944. Już sama zbieżność dat zamachu i powstania PRL-u jest znamienna.
Od wielu lat istnieje przekonanie, że dojście owych zamachowców do władzy nic by nie zmieniło z punktu widzenia interesów Polski i PRL-u. Byli oni równie antypolscy co Hitler.

Jakie jest Wasze zdanie. Jest to ważne z punktu widzenia dalszych rozważań, które chciałbym prowadzić w tym wątku.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #30

3 Strony < 1 2 3 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2018 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej