Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Kaiten, Podwodni kamikaze
     
Pierzgal2003
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 51
Nr użytkownika: 105.232

Dominik Pierzgalski
Zawód: uczen
 
 
post 18/11/2019, 13:38 Quote Post

Witam. Ostatnio czytałem trochę o japońskiej załogowej torpedzie Kaiten. Zdaniem Wikipedii, ich piloci mieli mieć możliwość ewakuacji z pokładu po naprowadzeniu na cel, co jednak w praktyce nie działało. Moim zdaniem to dziwne: skoro piloci Okha wiedzieli, że oddają życie za cesarza (mieli nawet zaplombowane kabiny), to dlaczego pod wodą miało być inaczej? Czy ataki Kaitenów były głównie pojedyncze czy grupowe? Na jakiej głębokości operował Kaiten i czy te maszyny były choć trochę skuteczne? Trudność pilotażu?

Ten post był edytowany przez Pierzgal2003: 18/11/2019, 13:43
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
Speedy
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.425
Nr użytkownika: 3.192

 
 
post 18/11/2019, 14:53 Quote Post

QUOTE(Pierzgal2003 @ 18/11/2019, 13:38)
Witam. Ostatnio czytałem trochę o japońskiej załogowej torpedzie Kaiten. Zdaniem Wikipedii, ich piloci mieli mieć możliwość ewakuacji z pokładu po naprowadzeniu na cel, co jednak w praktyce nie działało. Moim zdaniem to dziwne: skoro piloci Okha wiedzieli, że oddają życie za cesarza (mieli nawet zaplombowane kabiny), to dlaczego pod wodą miało być inaczej? Czy ataki Kaitenów były głównie pojedyncze czy grupowe? Na jakiej głębokości operował Kaiten i czy te maszyny były choć trochę skuteczne? Trudność pilotażu?
*



1. Nie bardzo sobie to wyobrażam technicznie - opuszczenie torpedy pędzącej z prędkością 40 w pod wodą. Toć uderzenie w wodę zabiłoby pilota niemal z pewnością. I nawet gdyby się uratował - albo gdyby zrobić mu jakiś system ratowniczy, np. jakąś wystrzeliwaną kapsułę - to co dalej? Zostałby sobie gdzieś na oceanie aż do śmierci z głodu i pragnienia albo aż by go ktoś znalazł przypadkiem co jest już jednak mniej prawdopodobne.

2. Kaiteny podwożone były do celu przez okręty podwodne, zabierające od 2 do 6 żywych torped (wymyślano też inne kombinacje, ale mniejsza o to w tej chwili). Wypadałoby więc raczej uznać to za atak grupowy. Z drugiej strony z Kaitenami (ani między nimi) nie było żadnej łączności i nie można by skoordynować ataku na bieżąco, każdy pilot robił swoje. Więc czy na pewno był to atak grupowy? Proponuję, nazwij to sobie jak chcesz smile.gif

3. Kaiten 1 (jedyny użyty bojowo) operował płytko, na głębokości rzędu metrów - wszak musiał wynurzać się odrobinę by skorzystać z peryskopu celem skorygowania kursu. Technicznie przystosowany był do ciśnienia na głębokości 80 m, ale tu chodziło raczej, by zniósł zanurzenie okrętu podwodnego, który transportował go na pokładzie.

4. Skuteczność była no raczej bardzo taka sobie. Na ponad 100 ataków (a i liczbę 150 się spotyka) zatopiono 3 amerykańskie jednostki. Daleko większą skuteczność miały normalne torpedy prostoidące, nie wiem w tej chwili dokładnie jak wyglądała ta statystyka dla floty Japonii, ale np. dla brytyjskich okrętów podwodnych było to 20%, dla niemieckich chyba nawet bliżej 30. W każdym razie więcej niż 3 smile.gif.

Wiąże się to z twoim ostatnim pytaniem, o kierowanie. Kaitena 1 prowadziło się w dziwaczny sposób. Tak jak zwykła torpeda płynął on na żyroskopowym autopilocie, z tym że pilot mógł wprowadzać do niego korekty/nastawy kursu. Czyli tak jakby wystrzeliwał torpedę, w której sam siedział. Tyle że człowiek normalnie wystrzeliwujący torpedę miał do tego zwykle jakiś celownik i to zwykle nawet skomplikowany kalkulator torpedowy do którego wprowadzało się odległość z dalmierza, prędkość i kurs celu, a kalkulator wyliczał nastawy dla torpedy. A oczywiście na pokładzie Kaitena nie było dalmierza ani żadnego kalkulatora, więc pilot robił to wszystko na oko. Więc z reguły nie trafiał. Nie wiem z czego wynikała taka kombinacja, czy za trudno było połączyć torpedowego autopilota z jakąś formą normalnego steru, czy Cesarska Flota uważała, że autopilot jest tak doskonały, że człowiek nie powinien za mocno w niego ingerować (to po co go tam wsadzono w ogóle).

Znacznie lepiej moim zdaniem byłoby zrobić tam normalne stery, żeby pilot, czy sternik raczej, prowadził Kaitena jak motorówkę po krzywej pościgowej i zresztą w którejś kolejnej wersji Kaitena (nie weszła już do użytku) tak właśnie zrobiono.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
ted1hist
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 124
Nr użytkownika: 103.075

Tadeusz Kasperski
Stopień akademicki: mgr
Zawód: historyk
 
 
post 19/11/2019, 17:47 Quote Post

Patrząc na poprzedników Kaitenów - czyli "liliputy" z Pearl Harbor, Sydney itp. - to ich sukcesy były też bardzo mizerne. Największym było uszkodzenie pancernika Ramillies, pamiętam jeszcze zatopienie trzech jednostek handlowych lub pomocniczych. Większość akcji okazywała się jednak "niewypałem".
Chyba lepiej było nasilić wysiłki dla wprowadzenia własnej torpedy akustycznej i nie trzeba by było wtedy tracić ludzi w samobójczych atakach. Japończycy chcieli ją pozyskać od Niemców by naśladować niektóre z niemieckich rozwiązań, choć Doenitz dowódcom U-Bootów, które udawały się na Daleki Wschód nie udzielił z początku na to zezwolenia i nawet dochodziło do pozbywania się egzemplarzy T-5 przed dotarciem do japońskiego portu. Niemcy za późno się na to zdecydowali (w kwestii zgody na ujawnienie jej tajemnic). Sami mieli skuteczność blisko 10% strzelając Strzyżyki. W porównaniu z Kaitenami Japończykom mogło się to bardziej opłacić i to nawet przewidując późniejsze środki zaradcze Amerykanów w postaci grzechoczących wabii.

Ten post był edytowany przez ted1hist: 19/11/2019, 17:52
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
Barg
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.905
Nr użytkownika: 56.976

 
 
post 20/11/2019, 8:39 Quote Post

Tylko żadne "liliputy" nie osiągnęły wielkich sukcesów w stosunku do poniesionych nakładów. Zdecydowanie jednak większe sukcesy osiągnęli nurkowie bojowi - włoscy i brytyjscy (choć za cenę dużych strat w akcjach).
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
1234
 

Wielki Wuj
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.109
Nr użytkownika: 4.636

 
 
post 20/11/2019, 8:50 Quote Post

Największa ofiara to chyba był nasz Dragon.
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
ted1hist
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 124
Nr użytkownika: 103.075

Tadeusz Kasperski
Stopień akademicki: mgr
Zawód: historyk
 
 
post 20/11/2019, 8:51 Quote Post

O "liliputach" mam podobne zdanie. A skoro wspomina się Brytyjczyków i Włochów trzeba też pamiętać o "niemieckich "żywych torpedach" Neger. Zatopiły lub zniszczyły więcej jednostek niż Japończycy, choć straty tych formacji okazały się bardzo wysokie. Przynajmniej jednak kierujący pojazdem operator miał jakieś szanse na powrót. No właśnie, napisano o naszym Dragonie w tym samym momencie - to ofiara Niemców. Ale ofiarą płetwonurków włoskich czy brytyjskich padały nawet większe jednostki. Pancerniki Valiant i Queen Elisabeth zostały poważnie uszkodzone przez Włochów w Aleksandrii, a Brytyjczycy zatopili np. krążownik ciężki Bolzano.

Ten post był edytowany przez ted1hist: 20/11/2019, 8:57
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

     
Barg
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.905
Nr użytkownika: 56.976

 
 
post 20/11/2019, 10:34 Quote Post

Brytyjczycy uszkodzili przede wszystkim Tirpitza.
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej