Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
4 Strony « < 2 3 4 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Amerykański film wojenny, mity i rzeczywistość
     
Phouty
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.345
Nr użytkownika: 81.932

 
 
post 10/12/2014, 9:28 Quote Post

Dodałem EDIT w tym samym czasie.

Tam wyjaśniam, że to widz decydował, jaki ten film miał być, bo nikt w Hollywood nigdy nie mógł sobie pozwolić na to, ażeby sale kinowe świeciły pustami.

Więc kto to zamawiał i na jaki temat, to było kompletnie nieważne, bo tylko liczy się kasa wydana przez widza. A widz za bubel propagandowy nigdy nie zapłaci złamanego centa tym bardziej, że ma do wyboru dziesiątki innych produkcji w tym samym czasie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #46

     
balum
 

Sągorsi
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.867
Nr użytkownika: 46.347

 
 
post 10/12/2014, 10:04 Quote Post

Skoro twierdzisz, ze myle sie, twierdząc, ze Pentagon kieruje sie względami PRowskimi, decydując, która produkcje wesprzeć, a którą nie, i dlatego wsparł filmy Baya czy Behind Enemy Lines a odmówił Czasowi apokalipsy, to czy sie twoim zdaniem kierował?
QUOTE
A widz za bubel propagandowy nigdy nie zapłaci złamanego centa

Słusznie. Dlatego owa propaganda wysokobudżetowa jest robiona tak, by miała widza. By nie był to bubel, tylko majstersztyk propagandowy. To dotyczy każdej propagandy.

Ten post był edytowany przez balum: 10/12/2014, 12:55
 
User is offline  PMMini Profile Post #47

     
Nortalf
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 274
Nr użytkownika: 76.874

Maciej
Zawód: uczen Sokratesa
 
 
post 10/12/2014, 20:42 Quote Post

QUOTE
o nic, że chcą oni zekranizować bestseller żeby zarobić na nim kasę. Powinni go przerobić, żeby od tego bestsellera się różnił.

Czyli książki mogą kłamać.
QUOTE
Dlaczego ma nie istnieć? I istnieje i ma konkretnie znaczenie. Może sprawdzić w słowniku ten, kto nie wierzy.

Bo to tylko duma narodowa nic więcej.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #48

     
Phouty
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.345
Nr użytkownika: 81.932

 
 
post 10/12/2014, 21:00 Quote Post

Jak już napisałem, to zarówno FBI (muszę poszukaś co było z tamtym filmem "za scenami"), DoD, czy każda inna instytucja rządowa może jak najbardziej finansować każdą produkcję filmową ze swoich nakładów przeznaczonych na PR. Nic w tym nienormalnego. Klient płaci i klient wymaga.

Ale tu zaczynają się schody, bo żadna instytucja rządowa nie może dzielić się zyskami z takiego filmu, a przynajmniej nie w sposób bezpośredni. Jest to konstytucyjnie nielegalne, ażeby tak zwany rząd prowadził działalność gospodarczą. Może on tylko okradać pobierać podatki. wink.gif

Ale finansowanie filmu nie załatwia sprawy, bo nie ma centralnego systemu dystrybucji tych filmów. To producenci filmowi muszą "błagać" dystrybutorów (czyli prowadzić pertraktacje handlowe), ażeby ci ostani zechcieli kupić licencje na rozprowadzanie filmów w prywatnych i niezależnych sieciach ich kin.
Jeżeli dystybutorzy nie będą widzieli w tym kasy, to ich przecież nikt nie zmusi, ażeby film był pokazywany w kinach.

No i jak już wspominałem, to ostatnim "ogniwem" w łańcuszku jest oczywiście widz!

Patrząc na ten system w sposób realny, to od razu widać, iż żadna organizacja rządowa nie może sobie pozwolić, ażeby finansować jakąkolwiek "wielką produkcję", a to z tego względu, że musieli by mieć na to olbrzymi budżet, który jest przecież jawny.
Nigdy nie słyszałem, ażeby ktokolwiek narzekał w USA, że "wojsko wydaje na filmy".

Oczywiście mogą oni kontraktować pomniejszych i mniej znanych reżyserów i producentów, ale mówimy tutaj w najlepszym przypadku o kinie kategorii "B", a może nawet i "C".
A kto się pasjonuje drugą, czy też trzecią ligą, skoro wyrobów ekstraklasy mamy do wyboru i do koloru?

Więc ta cała "teoria propagandowa" nie pasuje mi po prostu do panującej w USA rzeczywistości.

W czasie wojny były oczywiście oficjalne komórki propagandowe. Jest to rzecz jak najbardziej zrozumiała. Jakby nie było, to propaganda wojenna jest niodzownym narzędziem walki!

W latach zimnej wojny (szczególnie w latach 50-tych i na początku lat 60-tych), to okazjonalnie mogły być pewne działania rządowe na rzecz propagandy, jednakże nigdy to po wojnie nie było sformalizowane, tak jak dajmy na to w bloku sowieckim, gdzie wszystkie ogniwa tej dziedziny kultury były w rękach państwowych. Amerykanie musieli jakoś przeciwdziałać propagandowo, więc stąd się brało okazjonalne dofinasowywanie pewnych produkcji, jednakże nie były to sprawy z najwyższej półki.

Jestem wręcz na 100% pewien, że poza pewnymi sprawami czysto reklamowymi (reklamy telewizyjne reklamujące służbę wojskową w najprzeróżniejszych formacjach wojskowych, a także bardzo rzadko widziane reklamy odnoszące się do naboru do najprzeróżniejszych służb rządowych), to po prostu tak zwany rząd nie ma kasy, ażeby móc cokolwiek tam finansować, tym bardziej, że scenarzysta już nie potrzebuje lotniskowca z Pentagonu, bo wystarczy mu komputer i kilku dzieciaków, którzy oni mu ten lotniskowiec wirtualnie wyprodukują na ekranie i to za marne grosze.

Czy najwyższej klasy reżyserzy i/lub producenci filmowi byli by obecnie zainteresowani przemycaniem propagandy rządowej w ich obrazach?
Osobiście wątpię, ponieważ by oni natychmiast spadli z pedestału gdyby się sprawa wydała publicznie, no i po jednym, czy też drugim "flopie" ekranowym (nieudanym filmie), po prostu zostali by oni wyeliminowani przez konkurencję. Zbyt duże ryzyko bez najmniejszego wpływu na to ile film w końcowym efekcie zarobi.

Pamiętajmy, że w USA wypuszcza się cotygodniowo około 20 do 30 obrazów filmowych!
Co tydzień! Ile z tego natychmiast "ginie", czy też umiera śmiercią naturalną w 2 tygodnie, a ile trafia za granicę do światowej dystrybucji, to autentycznie tego nie wiem!
Jednakże każdy może sobie to znaleźć, chociażby ze stronki poniżej, gdzie interaktywna tabelka może pokazać jak to praktycznie z każdym filmem finansowo było.
Więc każdy może porównać dochody filmowe każdego filmu "podejrzanego" o propagandę rządową z dochodami każdego innego filmu, którego tematyka propagandową niewątpliwie nie jest.

Hollywóód (uważny czytelnik zauważył zapewne, że używam czasami "óó", zamiast "oo", ale też przemycam tutaj moją własną "propagandę" wink.gif ), nie może sobie przecież pozwolić, ażeby nastawiać się na miernotę, a nie na największe z możliwych zysków finansowych.

Tak wyglądają dochody (można tabelki interaktywnie modyfikować i sortować).
http://boxofficemojo.com/alltime/world/?pa...der=DESC&p=.htm

A tak wyglądają koszty produkcji.
http://www.the-numbers.com/movie/budgets/

Prawa dżungli oczywiście obowązują w kinematografii w takim samym stopniu jak w każdej innej dziedzinie wolnego rynku.

Ten post był edytowany przez Phouty: 10/12/2014, 21:18
 
User is offline  PMMini Profile Post #49

     
Aquarius
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.769
Nr użytkownika: 15.327

A.F.
Stopień akademicki: mgr
 
 
post 10/12/2014, 22:26 Quote Post

QUOTE(Phouty @ 10/12/2014, 9:04)
*



Czyli jedni robią
QUOTE
Zwykły biznes

drudzy
QUOTE
propagandę filmową


QUOTE
Nigdy nie słyszałem, ażeby ktokolwiek narzekał w USA, że "wojsko wydaje na filmy".


Przecież nie musi wydawać, wystarczy wypożyczyć trochę sprzętu, oddział wojska na statystów, paru konsultantów by wszystko wyglądało realistycznie...
 
User is offline  PMMini Profile Post #50

     
balum
 

Sągorsi
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.867
Nr użytkownika: 46.347

 
 
post 11/12/2014, 7:58 Quote Post

QUOTE(Phouty @ 10/12/2014, 22:00)
Patrząc na ten system w sposób realny, to od razu widać, iż żadna organizacja rządowa nie może sobie pozwolić, ażeby finansować jakąkolwiek "wielką produkcję", a to z tego względu, że musieli by mieć na to olbrzymi budżet, który jest przecież jawny.
Nigdy nie słyszałem, ażeby ktokolwiek narzekał w USA, że "wojsko wydaje na filmy".

Oczywiście, że Pentagon nie przelewa kasy ze swojego konta na producenta. On udostępnia sprzęt. Widziałes taki Behind Enemy Lines? Tam filmowcy dostali od wojska do użytku całą flotę z lotniskowcem włącznie, samoloty, pociski rakietowe itd. Za darmo. Jakby Pentagon odmówił, ten fim by nie powstał. Przynajmniej w takim kształcie. To była pomoc nawet nie do oszacowania. 100 mln USD? Nie wiem, czy mozna na wolnym rynku wynając lotniskowiec. A czemu wojsko nie odmówiło? Bo film spełniał oczekiwania wojska. Jest hymnem na cześć USArmy. Jak chcesz kręcić batalistykę, która sie PRowcom wojskowym nie spodoba, to pomocy nie będzie. Czyli będzie to kameralny dramat psychologiczny albo koszta lecą pod sufit. Tak było z Czasem Apokalipsy. Wojsku sceariusz sie nie podobał. Odmówili użyczenia sprzętu i ludzi. Budżet przekroczono czterokrotnie. Film sie zwrócił dopiero po 18 latach. Czyli katastrofa. Hollywood to pamięta i juz tego błedu nie powtarza.
Jakie były kulisty powstania wazeliny pt. The FBI Story sam bym sie chętnie dowiedział. Ale chęc przypodobania się wszechwałdnemu Edgarowi jest oczywista. Chyba nie muszę wyjaśniac, co sie wówczas w Hollywood działo, czym był makkartyzm?

Ten post był edytowany przez balum: 11/12/2014, 9:31
 
User is offline  PMMini Profile Post #51

     
Baszybuzuk
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.365
Nr użytkownika: 50.178

Stopień akademicki: Nadszyszkownik
Zawód: IT
 
 
post 11/12/2014, 10:17 Quote Post

QUOTE(Nortalf @ 10/12/2014, 20:42)
QUOTE
o nic, że chcą oni zekranizować bestseller żeby zarobić na nim kasę. Powinni go przerobić, żeby od tego bestsellera się różnił.

Czyli książki mogą kłamać.


I owszem, mogą - większość powieści kłamie, bo to powieści. Opowiadają o wymyślonych przez autorów wydarzeniach i postaciach, czasem umieszczonych w bardziej, a czasem mniej realnym otoczeniu. Na tym polega literatura piękna. rolleyes.gif

Z Enigmą mamy jako Polacy zgrzyt z Anglosasami, ponieważ dla nas pierwsze co się z nią kojarzy to 1939 rok i przekazanie przez "Dwójkę" opisu i urządzeń do deszyfracji jej wczesnej wersji - co pozwoliło Aliantom na zrozumienie jej podstawych zasad działania i potem utrzymywanie się w zasięgu rozgryzania jej coraz bardziej zaawansowanych wersji.

Tymczasem dla Anglosasów Enigma kojarzy się przede wszystkim z Bletchley Park, wielkim ośrodkiem nadzoru nad wywiadem radiowym i centrum kryptografii (a potem i kolebką informatyki), w którym przez całą wojnę kontynowano tą walkę z niemieckim systemem kodowania. I w tym otoczeniu toczy się powieść Harrisa.

I pewnie pies z kulawą nogą by się tym nie przejął, gdyby Harris nie wpadł na pomysł, że zdrajcą będzie Polak, który nie wytrzymuje emocjonalnej wagi informacji, że Alianci przyłączają się do Stalina w kryciu zbrodni katyńskiej. Przy czym dodatkowo w filmie (w stosunku do powieści) przyczyna zdrady jest co najwyżej lekko naszkicowana.

Harris chciał być oryginalny, a śmiertelnie obraził nas na wielu poziomach:

- Enigmę uważamy za "swoją" - jej łamanie zaczęło się od Polaków, podkreślając w dodatku matematyczne osiągnięcia przedwojennej polskiej nauki,
- DWS to dla nas okres, w którym zapłaciliśmy ogromną cenę za niezdradzenie żadnego z sojuszników - więc przedstawienie jako zdrajcy akurat Polaka-matematyka jest dla nas wyjątkową perwersją intelektualną.

QUOTE(balum @ 11/12/2014, 7:58)
Jakie były kulisty powstania wazeliny pt. The FBI Story sam bym sie chętnie dowiedział. Ale chęc przypodobania się wszechwałdnemu Edgarowi jest oczywista. Chyba nie muszę wyjaśniac, co sie wówczas w Hollywood działo, czym był makkartyzm?


Mówimy o filmie który zarobił ok. 3 mln dolarów, chyba niewiele wychodząc ponad nad swój budżet (nie znam jego kosztów, ale inne filmy tego reżysera o podobnej skali kosztowały ok 2 mln każdy). Aby zachować skalę - Ben Hur z tego samego roku zarobił prawie 147 mln, kosztując 15 mln.

Niszówka, o której obecnie pamięta się tylko dlatego, że Hoover w niej mieszał (i jak widać, skończyło się to byle jak, film nie osiągnął sukcesu). Naprawdę, to taki kluczowy dowód na propagandę amerykańską?

Ten post był edytowany przez Baszybuzuk: 11/12/2014, 11:53
 
User is offline  PMMini Profile Post #52

     
balum
 

Sągorsi
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.867
Nr użytkownika: 46.347

 
 
post 11/12/2014, 12:42 Quote Post

QUOTE
to taki kluczowy dowód na propagandę amerykańską?

Kluczowy dowód, ze Emigrant się myli, twierdząc, że Hollywood robił filmy pod zamówienie władzy tylko za FDR.
 
User is offline  PMMini Profile Post #53

     
Baszybuzuk
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.365
Nr użytkownika: 50.178

Stopień akademicki: Nadszyszkownik
Zawód: IT
 
 
post 11/12/2014, 12:44 Quote Post

A, tu masz rację. Przy czym była to już raczej tendencja spadkowa - w sumie nic dziwnego, w końcu była to mimo wszystko Zimna, a nie faktyczna, Wojna.
 
User is offline  PMMini Profile Post #54

     
Rommel 100
 

Antynazista
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.908
Nr użytkownika: 9.466

Stopień akademicki: Mgr
Zawód: Matematyk
 
 
post 15/03/2015, 19:51 Quote Post

Amerykańskie filmy wojenne, historyczne nie tylko mi z grubsza mi nie przeszkadzają, ale uważam że w większości są dobre. Narzekanie na jakieś nieścisłości do historii to narzekanie wiecznie niezadowolonych, nie dotyczy to zresztą tylko filmów amerykańskich.

Jednak jest jeden film który mnie zirytywał zakłamaniem w nim będącym. Nie jestem jakimś, w zasadzie żadnym, specem od rewolucji amerykańskiej, ale litości, Ci Brytyjczycy z "Patrioty" to gdyby nie mundury powiedziałbym że to SS-mani.
http://en.wikipedia.org/wiki/The_Patriot_(...volutionary_War
Dla mnie przesadzili.

Ten post był edytowany przez Rommel 100: 15/03/2015, 20:42
 
User is offline  PMMini Profile Post #55

     
pejotlbis
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 282
Nr użytkownika: 97.178

Piotr Jakubowski
 
 
post 19/08/2015, 14:00 Quote Post

Nie za bardzo można się zgodzić z tym ze nie ma negatywnych filmów amerykańskich o II wojnie:
Attack / Atak/-1956
Hell in Pacific /Pieklo na Pacyfiku/-1968
From Here to Eternity/Stąd do Wieczności/1953
nawet kontestujący "Kelly's Heroes"/Złoto dla Zuchwałych/1970
Natomiast najbardziej znanym filmem o wojnie koreańskiej jest farsa "MASH" z 1970 roku rozwinięta póżniej w serial telewizyjny, fakt inne produkcje o Korei są mało znane, ale są :https://en.wikipedia.org/wiki/Korean_War_in_popular_culture
Zupełnie nie można zgodzić się ze stawianiem w jednym rzędzie takich filmów jak "Czas Apokalipsy" i "Łowca Jeleni" , bo właściwie wszystkie filmy "wietnamskie" z wyjatkiem własnie Łowcy, no i może propagandowych"Zielonych Beretów" sa antyamerykańskie ukazują bezsens i zbrodniczość Amerykanów: "Pluton", "Goście","Ofiary wojny","Full Metal Jacket", "Urodzony 4-tego Lipca"
Jesli chodzi o sens amerykańskich produkcji to chodzi wprost o agitację wojskową m.in."Heartbreak ridge"1986,"Top Gun"1987,"Generation kill"-2007;nawet dla kobiet:"Private Benjamin"-1980 "Private Valentine" /Blondynka w koszarach/-2008, czy "GI Jane"- 1997
odnotowywano wzrost zaciagu do marynarki po premierze "Karmazynowego przypływu" 1995
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #56

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 24.349
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 19/08/2015, 14:13 Quote Post

QUOTE(pejotlbis @ 19/08/2015, 14:00)
Nie za bardzo można się zgodzić z tym ze nie ma negatywnych filmów amerykańskich o II wojnie:
Attack  / Atak/-1956
Hell in Pacific /Pieklo na Pacyfiku/-1968
From Here to Eternity/Stąd do Wieczności/1953

Zgadza się. Ponadto są to najczęściej filmy pokazujące patologie w amerykańskiej armii. Poza tym można tu wymienić "Młode lwy" czy "Caine mutiny". Zresztą to długa lista. I wątpię czy jest inne państwo, w którym o swoich siłach zbrojnych nakręcono więcej tego typu obrazów...
Jeśli tak, to które?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #57

     
pejotlbis
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 282
Nr użytkownika: 97.178

Piotr Jakubowski
 
 
post 9/10/2015, 21:19 Quote Post

QUOTE
Ale tu zaczynają się schody, bo żadna instytucja rządowa nie może dzielić się zyskami z takiego filmu, a przynajmniej nie w sposób bezpośredni. Jest to konstytucyjnie nielegalne, ażeby tak zwany rząd prowadził działalność gospodarczą. Może on tylko okradać pobierać podatki.  wink.gif
Patrząc na ten system w sposób realny, to od razu widać, iż żadna organizacja rządowa nie może sobie pozwolić, ażeby finansować jakąkolwiek "wielką produkcję"



30 stanów ma plany "ułatwiania"produkcji filmowych w rodzaju ulg podatkowych,planów rabatowych dane za lata 2006-2008 mówią o 1,8 mld wsparcia udzielonego produkcjom filmowym ze strony stanowej.Także federalnie istnieje przepis o uldze podatkowej jeśli zdjęcia do filmu w 75% wykonane zostały na terenie USA
żródło: Kathryn Arnold "The Basic of Film Finance"

QUOTE
w latach zimnej wojny szczególnie w latach 50-tych i na poczatku lat60-tych,to okazjonalnie mogły być pewne działania rzadowe na rzecz propagandy, jednakże nigdy to po wojnie nie było sformalizowane


Nie można się z tym zgodzić:
Używanie przez CIA sztuki nowoczesnej przeciw socrealizmowi jako oręża antykomunistycznego
http://www.independent.co.uk/news/world/mo...on-1578808.html
Ufundowanie przez CIA w 1949 roku Free Europe Comitee- komitet działający na polu propagandy w opozycji do sowieckiego systemu informacji emanacją tegoż było Radio Wolna Europa
Kolejny twór propagandowy Stanów powołana przez prez. Eisenhowera organizacja "Crusade for Freedom" twarzą tejze kampanii był niejaki Ronald Reagan, wyprodukowano film "Big Truth" 1951 ,operacja balonowa w ramach której do Polski dotarło "Za Kulisami Bezpieki "J.Światły
Operacja Drozd /Mockinbird/ plan wpływania CIA na media - sfinansowano animowany film "Farma Zwierzęca" wg Orwella
żródło: wiki
Propagandowe filmiki firmowane przez armię amerykańska
https://www.youtube.com/channel/UC9x7c4tGNWfpJyJTT6atzjw
między innymi...
Jean Michel Valantin "Hollywood, the Pentagon,and Washington -from WWII to Present Day"
ksiązka która naświetla związki pomiędzy trzema podmiotami zawartymi w tytule- nie czytałem jej co prawda, ale z opisu wynika że dotyka interesującego nas tematu- może ktoś czytał?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #58

     
Andrea$
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.963
Nr użytkownika: 45.545

Zawód: student
 
 
post 8/02/2018, 1:10 Quote Post

Bardzo ciekawy temat, szkoda, że nie widziałem go wcześniej.

Oczywiście, że amerykańskie filmy są przesiąknięte patosem i propagandą, czyniącą z amerykańskich żołnierzy nadludzi, którzy walczą o ''wolność i demokrację'' z powiewającym gwiaździstym sztandarem w tle i krzykiem orła. To są filmy typowe dla mocarstw - rosyjskie, czy chińskie też takie są. Megalomania i zadufanie w sobie Amerykanów szybuje wręcz w kosmosie.

Podawanie jako przykład paru filmów sprzed 50-60 lat jest trochę niepoważne, biorąc pod uwagę ogrom produkcji by USA.

Jako kontrprzykład do wzmiankowanych filmów podam inne z podobnego okresu historycznego: Ski Troop Attack, Tanks are coming, Last Blitzkrieg - wszystkie to wręcz wymiotogenne laurki dla herosów zza oceanu.

Z bliższych? Sahara, Na tyłach wroga, Cud w wiosce St. Anna, Red tails, Tuskagee Airmen, Bohaterowie w Ardenach i parę innych.

Jest jeden film, który mnie wprawił osobiście w zakłopotanie i spowodował silną refleksję. Jeden z najlepszych filmów wojennych, jakie widziałem w swoim życiu - ''W księżycową jasną noc''. Ten film, podobnie, jak ''Kiedy umilkną fanfary'' wyłamuje się ze schematu patetycznych GI Joe i idzie ścieżką człowieczeństwa. Serdecznie polecam.
 
User is offline  PMMini Profile Post #59

4 Strony « < 2 3 4 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej