Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
6 Strony  1 2 3 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Bron palna a warunki atmosferyczne podczas bitwy,
     
rasterus
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.140
Nr użytkownika: 89.006

 
 
post 30/03/2017, 23:45 Quote Post

Zastanawiam się jak wyglądało rozgrywanie bitew przed wynalezieniem metalowego naboju scalonego? Przy mocnych opadach deszczu muszkiet raczej robi się mało przydatny, no chyba, że jako maczuga. Deszcz zalewa podsypkę, gasi lont. Przy ładunkach w gilzach papierowych mokre ręce moczą papier, więc się rozrywa, proch wilgotnieje. Przy armatach można jeszcze jakoś chronić proch przed zamoknięciem, bo kilka osób obsługuje, przy broni indywidualnej już ciężko. W literaturze nigdzie nie spotkałem się z opisem dotyczącym takiej sytuacji. Unikano wtedy bitew?, bitwy toczyły się na broń białą?, były jakieś skuteczne metody chronienia broni przed zalaniem wodą?
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
Sapiens
 

Samiec reakcjonista
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.075
Nr użytkownika: 19.098

 
 
post 31/03/2017, 8:04 Quote Post

Nie toczono raczej bitew w ulewy, choćby pod Waterloo czekano jak przestanie padać. Jeśli tylko kropiło to myślę że w okresie użytkowania głównie skałkówek czy zwłaszcza kapiszonówek tak bardzo nie przejmowano się wilgotnością.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
Speedy
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.382
Nr użytkownika: 3.192

 
 
post 31/03/2017, 8:11 Quote Post

QUOTE(Sapiens @ 31/03/2017, 8:04)
Nie toczono raczej bitew w ulewy, choćby pod Waterloo czekano jak przestanie padać. Jeśli tylko kropiło to myślę że w okresie użytkowania głównie skałkówek czy zwłaszcza kapiszonówek tak bardzo nie przejmowano się wilgotnością.
*



Kapiszonów to ja bym tu nie mieszał. Jedną z ich najważniejszych zalet była niemal całkowita odporność na wilgoć. W każdym razie przy strzelaniu podczas deszczu odsetek niewypałów wzrastał najwyżej o ułamek procenta.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
poldas372
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 11.123
Nr użytkownika: 19.336

 
 
post 31/03/2017, 8:20 Quote Post

Nie ma co Amerykę odkrywać od nowa.
Cytuję Feldfebla Krzysztofa;
QUOTE
W Starej Libavie deszcz też momentami ograniczał widoczność, a przemokliśmy na wylot w ciągu kilkunastu minut. Ale nie mam zamiaru sprzeczać się o intensywność deszczu. Faktem jest, że karabiny skałkowe z zapałem cylindrycznym mogą w deszczu strzelać, choć zapewne odsetek strzelających spada znacznie szybciej, niż w czasie pogody suchej.

Pewnej analogii z Kaczawą można szukać w Saksonii, w wydarzeniach dziejących się 57 lat wcześniej. W ostatnich dniach oblężenia armii saskiej w obozie pod Pirną pojawiła się nadzieja w postaci korpusu austriackiego, który podszedł skrycie pod pruskie linie. Oprócz niedostatków łaczności i niekompetencji dowództwa saskiego (a w zasadzie ministra Bruhla) okazało się, że armia saska nie jest w stanie wywalczyć sobie przejścia z prostego powodu - w ciągu kilku dni ulewnych deszczów zamokła im cała amunicja. Nikt nie twierdził, że karabiny nie strzelają w deszczu, tylko właśnie zamokły źle przechowywane zapasy amunicji. I gdyby ktoś napisał, że w bitwie kaczawskiej niewiele strzelano z powodu zamoczenia broni i amunicji, w ogóle nie polemizowałbym z tym, lecz jeśli ktoś twierdzi, że deszcz uniemożliwia strzelanie z karabinów skałkowych, to stwierdzam, że nie ma racji, bo osobiście sprawdziłem, że strzelanie w deszczu jest utrudnione, ale możliwe.

Mam to stąd - http://www.historycy.org/historia/index.php/t115004-50.html
On się na tym zna, bo udziela się w grupie rekonstrukcyjnej.
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
poldas372
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 11.123
Nr użytkownika: 19.336

 
 
post 31/03/2017, 10:00 Quote Post

Zgadza się.
Jednak twórcy tematu rozchodziło się o wpływ deszczu na możliwość strzelania z broni odprzodowej.
Wychodzi na to, że było to możliwe.
Utrudnieniem było do "dziabania" również błoto.
W nocy przerywano działania zbrojne.
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
Sapiens
 

Samiec reakcjonista
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.075
Nr użytkownika: 19.098

 
 
post 31/03/2017, 11:31 Quote Post

Tak jak podczas dużych opadów śniegu. Inaczej kończy się jak na początku XVIII kiedy w śnieżycy Szwedzi (albo Rosjanie?) wystrzelali się trochę między sobą.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
rasterus
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.140
Nr użytkownika: 89.006

 
 
post 31/03/2017, 21:12 Quote Post

QUOTE(poldas372 @ 31/03/2017, 8:20)
Nie ma co Amerykę odkrywać od nowa.
Cytuję Feldfebla Krzysztofa;

On się na tym zna, bo udziela się w grupie rekonstrukcyjnej.
*



Przeczytałem tamten wątek. No cóż doświadczenia rekonstruktora nie oddają w pełni pola bitwy. Z cytowanych tam opisów bitew wynika, że strzelanie w trakcie ulewy czasami się udawało. W Kaczawie czworobok oddawał 20 strzałów, reszta karabinów była nieczynna. Rekonstruktorzy jednak mają dwie przewagi: ręce im się tak nie trzęsą z nerwów, że zaraz zginą, a druga sprawa mają skrócony cykl ładowania. W końcu nie ładują kuli tylko sam ładunek i przybitkę, co już może mieć znaczenie. Dodatkowo zawilgocony proch może wystrzelić, ale jaka będzie skuteczność kuli? Przy strzelaniu ślepakami nie ma tego problemu. Więc bardzo ostrożnie podchodzę do doświadczeń rekonstruktorów.

I to dotyczy w zasadzie "Jesieni" broni ładowanej odprzodowo, mocno udoskonalonej. A co było za czasów muszkietów lontowych?


 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #7

     
Halsey42
 

Dauntless Wildcat Avenger
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.906
Nr użytkownika: 63.420

Tomasz Borówka
 
 
post 1/04/2017, 21:36 Quote Post

Ciekawy przykład z Japonii - arkebuzy pod Nagashima (1573).
 
User is offline  PMMini Profile Post #8

     
poldas372
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 11.123
Nr użytkownika: 19.336

 
 
post 2/04/2017, 9:54 Quote Post

A nie pod Nagashino w 1575r. ?
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
Halsey42
 

Dauntless Wildcat Avenger
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.906
Nr użytkownika: 63.420

Tomasz Borówka
 
 
post 2/04/2017, 14:47 Quote Post

Nagashima to przykład sytuacji, gdy broń palna zawiodła z powodu deszczu. A Nagashino jest akurat przykładem tego, jak Japończycy z problemem sobie poradzili.
 
User is offline  PMMini Profile Post #10

     
poldas372
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 11.123
Nr użytkownika: 19.336

 
 
post 2/04/2017, 16:36 Quote Post

Czyli że zastosowano specjalne pokrowce, w których przenoszono arkebuzy oraz opracowano odporne na wilgoć lonty.
Kluczem do sukcesu było jednak również zmasowane zastosowanie tej broni w jednej bitwie (ok. 3 tysiące sztuk), oraz nowa taktyka.
Strzelcy prowadzili ogień zza płota przy ciągłej rotacji.
Po oddaniu strzału, arkebuzer wycofywał się na tył kolejki i nabijał broń, aby być gotowym do oddania strzały kolejnego.
W filmie Kurosawy "Kagemusha" z 1980 roku doliczyłem się nie więcej jak trzech w kolejce. Dawało by to szybkostrzelność prowadzenia ognia na poziomie maksymalnie 3 strzałów na minutę.
 
User is offline  PMMini Profile Post #11

     
Sarissoforoj
 

Kwatermistrz Generalny
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.514
Nr użytkownika: 1.265

 
 
post 2/04/2017, 17:28 Quote Post

QUOTE(poldas372)
W filmie Kurosawy "Kagemusha" z 1980 roku doliczyłem się nie więcej jak trzech w kolejce. Dawało by to szybkostrzelność prowadzenia ognia na poziomie maksymalnie 3 strzałów na minutę.
Na początku XVII (brygada holenderska) strzał z muszkietu - nie arkebuza zajmował około 2 minut, nie jednego muszkietu a szeregu. A szeregów było z reguły dziesięć. Załadunek to było 50 komend. Zapewne załadunek muszkietu dobrze wyszkolonemu muszkieterowi zajmował około 15 minut.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #12

     
poldas372
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 11.123
Nr użytkownika: 19.336

 
 
post 2/04/2017, 17:51 Quote Post

W przypadku arkebuzjerów japońskich;
"Najlepsi strzelcy potrzebowali około jednej minuty, aby naładować broń i oddać z niej strzał."
Źródło - https://www.konnichiwa.pl/arkebuz-rewolucja...itwy,2,415.html
 
User is offline  PMMini Profile Post #13

     
Sarissoforoj
 

Kwatermistrz Generalny
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.514
Nr użytkownika: 1.265

 
 
post 2/04/2017, 18:23 Quote Post

QUOTE(poldas372 @ 2/04/2017, 17:51)
W przypadku arkebuzjerów japońskich;
"Najlepsi strzelcy potrzebowali około jednej minuty, aby naładować broń i oddać z niej strzał."
Źródło - https://www.konnichiwa.pl/arkebuz-rewolucja...itwy,2,415.html
*


Szkoda, że tego nie wiedzieli w Europie, że broń mniej nowoczesną, zwaną w Polsce rusznicą, a na zachodzie arkebuzem można tak szybko ładować. Nikt nie bawiłby się przez XVII w szykiem 6-10-szeregowym muszkieterów. Na 4-szeregowy przeszła Europa dopiero po wprowadzeniu flint, ładunku scalonego (znaczy proch odmierzony w woreczkach czy też zawinięty papier), kapiszonu koniec XVII i początek XVIIIw. Natomiast 3-szergowe armie to XVIII wiek (Polska połowa XVIIIw), po wprowadzeniu unowocześnionych wyciorów.

Żołnierz musiał dobrze wyczyścić lufę arkebuza/rusznicy i to wilgotną szmatka aby ugasić wszelkie niedopałki. Gdyby tego nie zrobił i wsypałby proch do lufy, to proch zapaliłby sie od resztek i błysnął ogniem w twarz niefortunnemu strzelcowi. Czy to wszystko łącznie z załadunkiem, odmierzeniem prochu, wsypaniem do lufy, przybiciem, wsadzeniem kuli, przybiciem pakuł, podsypaniem prochu do panewki, zabezpieczeniem i przygotowaniem lontu, przygotowaniem forkietu , położenie muszkietu na forkiet, wycelowaniem i oddaniem strzału da się zrobić w minutę. Wybacz mi pisanie tego zajęło więcej czasu.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #14

     
Kadrinazi
 

Łowca ODB'ów
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.681
Nr użytkownika: 62.793

Stopień akademicki: magister
 
 
post 2/04/2017, 18:30 Quote Post

QUOTE(Sarissoforoj @ 2/04/2017, 16:28)
Na początku XVII (brygada holenderska) strzał z  muszkietu - nie arkebuza zajmował około 2 minut, nie jednego muszkietu a szeregu. A szeregów było z reguły dziesięć. Załadunek to było 50 komend. Zapewne załadunek muszkietu dobrze wyszkolonemu muszkieterowi zajmował około 15 minut.
*



Dobrze że Szwedzi w drugiej bitwie pod Breitenfeld nie wiedzieli, że muszą to robić aż 15 minut - ich pierwsza linia wystrzelała swoich 12 apostołów w sirca about pół godziny wink.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #15

6 Strony  1 2 3 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej