Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Czy Istnieje "historia Natychmiastowa"?, O badaniu historii najnowszej
     
makron
 

Ill.ssimus Arbiter Elegantiae, Cassandrae fil.
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.824
Nr użytkownika: 7.636

Zawód: lekarz mrówek
 
 
post 12/07/2008, 9:35 Quote Post

Żeby nie gmatwać dyskusji w wątku "Utwory literackie jako źródło historyczne" ( http://www.historycy.org/index.php?showtopic=44884 ) postanowiłem wyodrębnić tutaj pewne wątpliwości.
Jak powinno badać się wydarzenia, które dzieją się tu i teraz, których jesteśmy świadkami? J. Lacouture w zbiorowej pracy La nouvelle histoire, opublikowanej 30 lat temu pod redakcją J. Le Goffa, nazwał ją "historią natychmiastową", co wydaje mi się o tyle celniejsze, że obecnie mianem historii najnowszej zwykliśmy często nazywać to, co wydarzyło się po zakończeniu drugiej wojny światowej. Realia jednak się zmieniają i ta historia najnowsza obejmuje już ponad 60 lat (co oznacza, że według tradycyjnej miary, przeminęły już dwa pokolenia). Osobiście byłbym bardziej skłonny traktować jako historią stricte najnowszą, czyli "natychmiastową" to, co zdarzyło się bliżej dni, w których aktualnie żyjemy. Dążąc do wyznaczenia cezury, zapewne można byłoby uznać za taką wydarzenia przełomu lat 80-ych i 90-ych, które doprowadziły do wywrócenia wcześniejszego porządku geopolitycznego i miały poważne konsekwencje dla rozwoju sytuacji w Europie (rozpad niektórych państw, konflikty w byłej Jugosławii), jak i na świecie (odwrócenie sojuszy, USA przesuwa się z nastawienia antysowieckiego na "antyterrorystyczne").
Kończę tę dywagację pytaniem, a właściwie serią pytań: Co sądzicie na ten temat? Czy w coraz obszerniejszej czasowo "historii najnowszej" warto / trzeba wydzielać "historię natychmiastową" (teraźniejszą), a jeśli tak, to w jakie ramy chronologiczne należałoby ją wpisać? Wreszcie, co jest nie mniej ważne: jak należy badać wydarzenia, które dzieją się (prawie) na naszych oczach i których dalszych konsekwencji nie możemy dziś znać? Czy ograniczać się tylko do suchego opisu? Jeśli nie, to jakie kryteria oceny / interpretacji należy stosować wobec wydarzeń nam współczesnych?
Zapraszam serdecznie do dyskusji.
Pozdrawiam
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
Ironside
 

VIII ranga
********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 4.294
Nr użytkownika: 8.937

Stopień akademicki: dr hab.
Zawód: jurysta
 
 
post 13/07/2008, 23:10 Quote Post

A czy nie prościej byłoby po prostu przesunąć granicę tego, co nazywamy historią najnowszą? Tzn. na przykład stwierdzić, że okres zwany jako wiek XX zaczął się około roku 1914 i zakończył około 1989 (wrrr, jak ja nie znoszę periodyzacji!), a po tym roku 1989 mamy historię najnowszą?
Jeśli zaś wprowadzimy jakąś nową kategorię, to za następne parę lat spostrzeżemy, że historia najnowsza to trwa już w zasadzie dobre 100 lat, a "natychmiastowa" już ze 40 wink.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
makron
 

Ill.ssimus Arbiter Elegantiae, Cassandrae fil.
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.824
Nr użytkownika: 7.636

Zawód: lekarz mrówek
 
 
post 14/07/2008, 10:06 Quote Post

Jasne. Przesunięcie granic epok historii jest konieczne i tu się z Tobą w pełni zgadzam. 1989 jest dobrą cezurą, bo - według mnie - wyraźną i chyba niezaprzeczalnie istotną dla całego świata. Najwyższa już na to pora, bo zbliża się do końca pierwsza dekada XXI wieku. Niemniej jednak pozostaje problem historii "natychmiastowej", dziejącej się praktycznie na naszych oczach. Być może nie sprecyzowałem tego dobrze w poprzednim poście, ale nie chodzi mi o określoną kategorię chronologiczną lecz o pewien ciągle zmieniający się bufor. Równie dobrze, zamiast "historia natychmiastowa" (histoire immediate - jak to lepiej przetłumaczyć?) można by użyć trochę zgrzytającego w moim odczuciu zwrotu: "historia teraźniejszości", albo "historia obecna".
Jak zatem oceniać, z punktu widzenia historyka, wojnę w Iraku, skoro jej skutki w chwili obecnej przynależą do futurologii, a nie historii, a wiele przyczyn poznamy pewnie dopiero po śmierci obecnych decydentów albo ujawnieniu tajnych akt? Czy mamy narzędzia, które pozwalają nam się zajmować wydarzeniami lub procesami, które są w toku, względnie zakończyły się na tyle niedawno, że nie sposób poznać ich konsekwencji, a czasem i faktycznych przyczyn?
Pozdrawiam
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
Gabrielle deMornay
 

Duchesse de Montebello
*****
Grupa: Moderatorzy
Postów: 742
Nr użytkownika: 4.112

Stopień akademicki: mgr
Zawód: tropicielka staroci
 
 
post 14/07/2008, 12:31 Quote Post

Historia XX w. i najnowsza to niestety nie jest moja działka, ale postaram się wypowiedzieć. biggrin.gif
Zgadzam się co do cezury 1989 r., natomiast, co do "historii teraźniejszości", to wg mnie, nie jest ona jeszcze historią sensu stricte, np. analizowanie wojny w Iraku imho obecnie bardziej wkracza w sferę zainteresowań obecnej dyplomacji, psychologii, socjologii i polityki ogólnoświatowej, jeszcze nie historii. Musi minąć przynajmniej kilka lat, zeby ta wojna i wszelkie sprawy z nią związane, "przeszły do historii", tak jak rządy Clintona, czy Jelcyna można już nazwać historią najnowszą.
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej