Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
4 Strony < 1 2 3 4 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Amerykański film wojenny, mity i rzeczywistość
     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 24.351
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 9/12/2014, 18:31 Quote Post

QUOTE(Phouty @ 9/12/2014, 1:15)
Hollywood produkuje filmy tylko i wyłącznie, ażeby zarobić na nich grubą kasę i grubą kasę na nich zarabia.


Wyjątkiem były niektóre produkcje podczas DWS, choc i tu zarobek był. One jednak nie były robione wyłącznie dla kasy, także dla politycznych celów, na zamówienie administracji FDR, przy jej współpracy i dyskretnej kontroli.

Ten post był edytowany przez emigrant: 9/12/2014, 21:18
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #31

     
Baszybuzuk
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.365
Nr użytkownika: 50.178

Stopień akademicki: Nadszyszkownik
Zawód: IT
 
 
post 9/12/2014, 18:42 Quote Post

QUOTE(Qbk @ 9/12/2014, 18:25)
Enigma (2001) to może nie jest najlepszy przykład, bo koprodukcja z Europą - ale czy tam było cokolwiek o tym, kto naprawdę złamał enigmę? A to już nawet więcej niż megalomania, to strojenie się w cudze piórka, zwane przez niektórych kradzieżą.


Enigma to ekranizacja powieści brytyjskiego pisarza sensacyjnego. Dość wierna (książce, nie rzeczywistości).

Następny proszę?
 
User is offline  PMMini Profile Post #32

     
korten
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.633
Nr użytkownika: 1.663

 
 
post 9/12/2014, 19:26 Quote Post

Panowie, czy nie warto by oddzielić filmów których akcja toczy się w czasie wojny od filmu sensu stricto wojennego, gdzie huczą działa, trup się kładzie pokotem. Moim ulubionym w tej pierwszej grupie jest
"Mrs.Minver"- film przedwojenny (z amerykańskiego punktu widzenia" z akcją toczącą się w Wielkiej Brytani.
 
User is offline  PMMini Profile Post #33

     
Nortalf
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 274
Nr użytkownika: 76.874

Maciej
Zawód: uczen Sokratesa
 
 
post 9/12/2014, 19:45 Quote Post

QUOTE
Więc uczyć się, a nie bezmyślnie krytykować tego, czego się po prostu nie rozumie i co jest w pewnych społeczeństwach "bardzo wstydliwym" zachowaniem, to znaczy pokazywanie swojego patriotyzmu i chwalenie osiągnięć własnego narodu, systemu, czy też państwa.
Słowa kluczowe: Duma Narodowa.

Więc określenie megalomania tak na prawdę określa nie okresla nic, bo taka cecha nie istnieje.
Idąc tym tropem ksenofobia też pewnie nic nie określa. Rasizm też nic nie określa.

QUOTE
Unikasz odpowiedzi. Który z podanych tytułów (lub prościej, który z współczesnych amerykańskich filmów wojennych w ogóle) to już megalomania?

Ciężko mi jest podać konkretne tytuły, łatwiej było by mi opisać sceny.
Behind Enemy Lines (1986) Zdaje się, że pasuje.


QUOTE
Co do kompleksów - to ty pierwszy użyłeś tego słowa, moim zdaniem błędnie. To nie są kompleksy, a na pewno nie jedynie one - historia i zbiorowe przeżycia budują cechy grupowe, które przekładają się później na narrację, którą dany naród akceptuje (lub odrzuca).

To nic, że pierwszy użyłem to słowo skoro wszystkie Twoje wypowiedzi da się w nim streścic.
Tak samo nie toleruję wywyższania się jakiejkolwiek innej nacji w tym Polski. Polska mesjaszem narodów itd. Tylko, że z polskim fanatyzmem polemizował Trans-Atlantyk a amerykański nie istnieje.

QUOTE
A jak to policzyć?

A jak się liczy wspaniałość narodu?
Jeśli ja muszę to czymś wyliczać niech najpierw wyliczona i udokumentowana zostanie wspaniałość narodu amerykańskiego, bo jeśli nie to nie mają prawa używać takich określeń.

QUOTE
Dość wierna (książce, nie rzeczywistości).

A to sprawia, że może kłamać?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #34

     
Baszybuzuk
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.365
Nr użytkownika: 50.178

Stopień akademicki: Nadszyszkownik
Zawód: IT
 
 
post 9/12/2014, 19:55 Quote Post

Resztę na razie zostawię, trochę mi się spieszy, a wymaga to dłuższej odpowiedzi. Póki co tylko odniesienie do końcówki:

QUOTE(Nortalf @ 9/12/2014, 19:45)
QUOTE
Dość wierna (książce, nie rzeczywistości).

A to sprawia, że może kłamać?


Ekranizujący książkę sensacyjną powinni więc przerobić rdzeń jej fabuły (polski matematyk zdradzający Aliantów za zatajenie prawdy o Katyniu) na coś zupełnie innego, bo tak będzie prawdziwie historycznie.

To nic, że chcą oni zekranizować bestseller żeby zarobić na nim kasę. Powinni go przerobić, żeby od tego bestsellera się różnił.

Zdaje się że rozumiem, dlaczego ni w ząb nie rozumiesz Amerykanów.

Ten post był edytowany przez Baszybuzuk: 9/12/2014, 19:55
 
User is offline  PMMini Profile Post #35

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 24.351
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 9/12/2014, 21:21 Quote Post

QUOTE(Nortalf @ 9/12/2014, 19:45)
Więc określenie megalomania tak na prawdę określa nie okresla nic, bo taka cecha nie istnieje.
Dlaczego ma nie istnieć? I istnieje i ma konkretnie znaczenie. Może sprawdzić w słowniku ten, kto nie wierzy.
QUOTE
Idąc tym tropem ksenofobia też pewnie nic nie określa. Rasizm też nic nie określa.
Obraziłeś się na te pojęcia czy jak?

Ten post był edytowany przez emigrant: 9/12/2014, 21:22
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #36

     
Baszybuzuk
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.365
Nr użytkownika: 50.178

Stopień akademicki: Nadszyszkownik
Zawód: IT
 
 
post 9/12/2014, 22:24 Quote Post

QUOTE(Nortalf @ 9/12/2014, 19:45)
Behind Enemy Lines (1986) Zdaje się, że pasuje.


Pasuje pokazanie, że USA ma zdolność do prowadzenia tego typu działań w dowolnym krańcu globu? O którą scenę ci chodzi?

QUOTE(Nortalf @ 9/12/2014, 19:45)
To nic, że pierwszy użyłem to słowo skoro wszystkie Twoje wypowiedzi da się w nim streścic.
Tak samo nie toleruję wywyższania się jakiejkolwiek innej nacji w tym Polski. Polska mesjaszem narodów itd. Tylko, że z polskim fanatyzmem polemizował Trans-Atlantyk a amerykański nie istnieje.


Ależ oczywiście, że Amerykanie cały czas prowadzą dyskusję o tym, kim są i kim być powinni. W Stanach doszło nawet w imię tego do wojny domowej, po czym miały miejsce wielkie dyskusje o roli w społeczeństwie kobiet, mniejszości etnicznych i rasowych. Były też dyskusje o roli w świecie - w ich imię wielu Amerykanów nie chciało, żeby włączyć się w pewną "europejską wojnę". Hippisi też nie wzięli się znikąd.

Ale nawet nie o to chodzi. Nie traktuję tego o czym mówimy jako kompleksów. Określenie czegoś kompleksem implikuje, że chcę być ponad to, chcę się tego pozbyć. Tymczasem polski ogląd rzeczywistości jest racjonalny, bo mamy inne doświadczenie dziejowe. Nie jest tak, że ostatnia wojna na naszym terytorium była 150 lat temu i była to wojna domowa. Po prostu my w Polsce wiemy, że nie wszystko kończy się happy endem, że nie mamy takiego komfortu bezpieczeństwa jak USA. Stąd amerykańskie spojrzenie na rzeczywistość, z gruntu optymistyczne i gloryfikujące sukces musi się nam wydawać fałszywym. I całkiem możliwe, że dla Polaka żyjącego w Polsce takim jest.

QUOTE
A jak to policzyć?
Jeśli ja muszę to czymś wyliczać niech najpierw wyliczona i udokumentowana zostanie wspaniałość narodu amerykańskiego, bo jeśli nie to nie mają prawa używać takich określeń.


Pierwszy z brzegu przykład - program Apollo. Coś nieporównywalnego z niczym innym na Ziemi, osiągnięte w zadanym czasie (do końca dekady) dzięki niesamowitej zdolności organizacji, kreatywności i inżynierii. A to wszystko w państwie demokratycznym, a nie w dyktaturze mogącej zadysponować ogromne środki na dowolny cel.

Ten post był edytowany przez Baszybuzuk: 9/12/2014, 22:28
 
User is offline  PMMini Profile Post #37

     
Phouty
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.347
Nr użytkownika: 81.932

 
 
post 9/12/2014, 22:24 Quote Post

QUOTE(Qbk @ 9/12/2014, 9:25)


Hollywood produkuje filmy tylko i wyłącznie, ażeby zarobić na nich grubą kasę i grubą kasę na nich zarabia. (Phouty)

Ogrom tej przepaści kulturowej zrozumiałem, gdy się dowiedziałem jak koncertowo zostało spierniczone zakończenie Trzeciego człowieka w wersji dla Amerykanów.


*



A możesz to poszerzyć? Rozumiem że chodzi o starą brytyjską produkcję z 1949 roku p.t. The Third Man?
Na czym polegała ta różnica pomiędzy "amerykańską" i "brytyjską" wersją?
 
User is offline  PMMini Profile Post #38

     
usunięte 231218
 

Unregistered

 
 
post 9/12/2014, 22:41 Quote Post

Vitam

Następny proszę? (Baszybuzuk)

Pewnie bym i podał, gdybym się ruchomymi obrazkami interesował choć w części tak, jak książkami. Tymczasem zaś, po zrobieniu wnikliwej kwerendy i długim wertowaniu fiszek pamięci wyszło mi, że z amerykańskich filmów wojennych / w czasie wojny się dziejących znam jeno kilka. Przy czym O jeden most za daleko i Najdłuższy dzień to ekranizacje i paradokumenty, Czas apokalipsy to wariancje na temat motywu książkowego i na tym motywie skupia się akcja, Most na rzece Kwai to też ekranizacja - oryginału akurat nie znam więc nie mam punktu odniesienia, Imperium słońca - czort wie czy to w ogóle traktować jako film wojenny, Żołnierska opowieść to po prostu kryminał dziejący się w jednostce wojskowej. Wielka ucieczka ma bodaj tylko jednego Amerykanina wśród głównych bohaterów. Generał to komedia (i wszelkie przerysowania są naturalne), podobnie jak i Złoto dla zuchwałych (btw przy tym ostatnim filmie zawsze łapię się na myśli jak to możliwe, że film będący apoteozą cwaniaczkowatości, kombinatorstwa i rolowania własnego państwa mógł powstać gdziekolwiek poza Polską).

Coś nieporównywalnego z niczym innym na Ziemi (Baszybuzuk)

Ale to akurat jest czysto subiektywne. Bo jak to porównać z dokonaniami innych narodów? Holenderskiego Planu Delta też nie idzie z niczym na Ziemi porównać. Egipskich piramid też.

Na czym polegała ta różnica pomiędzy "amerykańską" i "brytyjską" wersją? (Phouty)

Tak, The Third Man. Znam wersję europejską - po pogrzebie nasz główny hiroł czeka przed cmentarzem na dziewczynę, ta mija go bez słowa, on patrzy za nią, bodajże zapala papierosa i odchodzi. Proste, jasne, psychologicznie bez zarzutu. Z tego co wiem, to w wersji amerykańskiej ona go mija, potem się zatrzymuje, wraca, rozmawiają, wreszcie odchodzą ręka w rękę. Wiarygodność psychologiczna leży i kwiczy, no ale jest hepi ęd.

Ten post był edytowany przez Qbk: 9/12/2014, 22:46
 
Post #39

     
Baszybuzuk
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.365
Nr użytkownika: 50.178

Stopień akademicki: Nadszyszkownik
Zawód: IT
 
 
post 9/12/2014, 23:37 Quote Post

QUOTE(Qbk @ 9/12/2014, 22:41)
Ale to akurat jest czysto subiektywne.


Zdajesz sobie sprawę, że nie chodzi mi o wymienianie "cudów świata". Chodzi o oczywiste powody do dumy, rzeczy unikalne (lub czasem - całkiem banalne, ale rzadkie w innych częściach świata), które dają społeczeństwu przekonanie, że ich kraj to dobre miejsce na Ziemi do życia. Rzeczy, które budują w naturalny sposób to, co inni mogą postrzegać jako propagandę.
 
User is offline  PMMini Profile Post #40

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 24.351
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 10/12/2014, 0:06 Quote Post

Posłuchajcie tego, to fragment autobiograficznej książki Philipa Rotha, amerykańskiego Żyda, pisarza, syna dość ubogich, ale na dorobku imigrantów z Europy, czasy zaraz po DWS, miejsce północno-wschodnie stany USA, okolice Newark (wytłuszczenia moje):
Sądzę, że impet z jakim ja sam i inni z mojego pokolenia żydowskich dzieci rzuciliśmy się po wojnie łowić życiowe okazje- to cudowne uczucie, że należy się nam nie mniej niż innym, że wszystko jest dla nas i z niczego nie możemy zostać wykluczeni- brał się w znacznej mierze z naszej wiary w bezgraniczną potęgę demokracji, w której żyliśmy i którą współtworzyliśmy. Zapewne żaden inteligentny człowiek dorastający w Ameryce po wojnie wietnamskiej nie zaznał już właściwego nam młodym tuż po zwycięstwie nad niemieckim faszyzmem i japońskim militaryzmem, ufnego poczucia przynależności do najwspanialszego narodu na ziemi.

To nie żadna megalomania tylko duma z przynależności do wspólnoty i zwykła podanie przyczyn.

Na marginesie- widać jaką traumą była tu wojna wietnamska. Dopiero prezydentura pewnego aktora pozwoliła ją przezwyciężyć...


I jeszcze jedno: ile razy czytam ten fragment ( a czytam go czasem nie mogąc niestety sie pozbyć uczucia zazdrości...)myślę sobie, że to musi być piękne uczucie móc tak wyrazić się o swoim państwie i narodzie czy raczej wspólnocie, którą zbudował. Większości ludziom takie uczucie nie jest dane, łącznie z Polakami...

Ten post był edytowany przez emigrant: 10/12/2014, 0:06
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #41

     
Phouty
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.347
Nr użytkownika: 81.932

 
 
post 10/12/2014, 6:51 Quote Post

QUOTE(emigrant @ 9/12/2014, 15:06)
I jeszcze jedno: ile razy czytam ten fragment ( a czytam go czasem nie mogąc niestety sie pozbyć uczucia zazdrości...)myślę sobie, że to musi być piękne uczucie móc tak wyrazić się o swoim państwie i narodzie czy raczej wspólnocie, którą zbudował. Większości ludziom takie uczucie nie jest dane, łącznie z Polakami...
*



Nie było w moim życiu piękniejszego dnia, gdy po prostu przeszedłem się zwykłą ulicą w NYC w kilka godzin po przylocie do USA. Jestem tym szczęśliwcem, któremu było doznać tego osobiście i nikt mi tego już nie zabierze. No i mogłem obserwować w czasie rzeczywistym jak prezydent Reagan wręcz z dnia na dzień podnosił cały naród z marazmu po Namie! A każdy dzień obecny w moim życiu jest w zasadzie powtórką z tych podniosłych momentów!

Ale wróćmy do tematu:

Czy taki serial telewizyjny jak Hogan's Heros jest znany w Polsce?
Jeżeli tak, to co powiecie o jego "propagandowości"?
Taki ekranowy sposób przedstawienia wojny, to tylko był/jest możliwy w filmach made in USA.
Jeżeli ten kultowy już dzisiaj serial, nadawany oryginalnie od 1965 do 1971 roku i składający się ze 168 odcinków, powtarzanych bodajże do dzisiaj nie jest wam znany, to zapoznajcie się przynajmniej z mikroskopijną próbką.

https://www.youtube.com/watch?v=NPk5mCYKCtU

Jak sobie jednak przypominam, to jednym z pierwszych polskich filmów po wojnie była komedia de facto wojenna pod tytułem Zakazane Piosenki!
Czyli Polacy też potrafili (potrafią...patrz Franek Dolas) śmiać się z wojny!

re. Qbk:
Ciekawa obserwacja z tym Złotem dla Zuchwałych.
Czy ja wiem? Chyba jednak nie!
Złoto dla Zuchwałych (Kelly's Heros) nie mógłby być nakręcony w Polsce bez wywołania klęski narodowej, bo by się połowa narodu "śmiertelnie poobrażała", a druga połowa by "umarła ze śmiechu"!
Amerykanie potrafią się jednak jednomyślnie śmiać sami z siebie bez powstawania rozłamu w narodzie, co amerykańskie filmy o "negatywnych bohaterach" wyraźnie pokazują.

Ciekaw jestem jakie wrażenia odnosi polska publika dajmy na to po obejrzeniu Parszywej Dwunastki (Dirty Dozen) i następnych jego (znacznie mniej udanych) następców?

Czy też to jest odbierane jako cyniczno-ironiczne spojrzenie na wojnę, jednakże z silnym elementem patriotycznym, ale z lekkim przymrużeniem oka?

Czy samo pojęcie cynicznego patriotyzmu coś Polakom mówi? (Pytam, ponieważ nie wiem i z chęcią bym usłyszał odpowiedź).

Ten post był edytowany przez Phouty: 10/12/2014, 6:59
 
User is offline  PMMini Profile Post #42

     
balum
 

Sągorsi
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.867
Nr użytkownika: 46.347

 
 
post 10/12/2014, 7:38 Quote Post

QUOTE(emigrant @ 9/12/2014, 19:31)
QUOTE(Phouty @ 9/12/2014, 1:15)
Hollywood produkuje filmy tylko i wyłącznie, ażeby zarobić na nich grubą kasę i grubą kasę na nich zarabia.


Wyjątkiem były niektóre produkcje podczas DWS, choc i tu zarobek był. One jednak nie były robione wyłącznie dla kasy, także dla politycznych celów, na zamówienie administracji FDR, przy jej współpracy i dyskretnej kontroli.
*


Tych wyjatków jest więcej. Np. film The FBI Story z 1959 z Jamesem Stewartem. Bezwstydna apologia FBI i jej szefa. Rzecz wazeliną i kłamstwem porównywalna z polskim Żołnierzem zwycięstwa.
Wracając do batalistyki. Holywód robi je dla kasy. Dlatego zależy producentom na pomocy Pentagonu. Bo tak zaoszczędzi sie przy produkcji grube dziesiatki milionów. A Pentagon pomoże, jak zaakceptuje scenariusz. Sam Ridley Scott pisał, że bez pomocy Pentagonu to nakręciłby co najwyzej Awionetke w ogniu. Dlatego scenariusz musiał byc zrobiony pod Pentagon. Albo Behind Enemy Lines . Jest to oda na cześć US Army. Dlatego filmowcy dostali do dyspozycji lotniskowce, samoloty itd. Za friko. To jest za właściwy z punktu widzenia Pentagonu scenariusz.
Tak to działa.

Ten post był edytowany przez balum: 10/12/2014, 9:04
 
User is offline  PMMini Profile Post #43

     
Phouty
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.347
Nr użytkownika: 81.932

 
 
post 10/12/2014, 9:04 Quote Post

QUOTE(balum @ 9/12/2014, 22:38)
A Pentagon pomoże, jak zaakceptuje scenariusz. Sam Ridley Scott pisał, że bez pomocy Pentagonu to nakręciłby co najwyzej Awionetke w ogniu. Dlatego scenariusz musiał byc zrobiony pod Pentagon. Albo Behind Enemy Lines . Pochwała US Army to filmowcy dostali do dyspozycji lotniskowce, samoloty itd.
*



Bardzo śmiałe tezy. Wynikało by, że to Dept. of Defese stawia niezależnym producentom filmowym jakieś formalne wymagania, ażeby oni w zamian za "pomoc materiałową" pisali scenariusze "zaaprobowane" przez DoD!

A czy te tezy jesteś w jakikolwiek faktograficzny sposób udowodnić, powołując się dajmy na to na dokumenty chociażby z archiwów Pentagonu? Nie wydaje mi się, ażeby coś takiego było objęte najwyższą tajemnicą państwową, więc nie powinno być problemem zdobycie linków do tego typu dokumentacji.
(Numery katalogowe mi wystarczą).

No i co jest złego z "pochwałą armii"? Czy oznacza to, że jakiś film byłby nie do zrealizowania gdyby tą armię krytykował?

Czy FBI by zaaresztowało producentów, gdyby oni nie zrobili "bezwstydnej apologii"?
Zbyt dużo mi to wszystko trąci "teorią konspiracji".

Fakty ci to, czy też tylko Twoje własne "sny na jawie"?

Prawdę mówiąc sam nie wiem, chociaż jestem bardzo sceptycznie nastawiony do Twoich twierdzeń. Więc warto by było, ażebyś mnie przekonał, podając jakiekolwiek "twarde" dowody takich sytuacji!

EDIT
Masz trochę racji!
http://papers.ssrn.com/sol3/papers.cfm?abstract_id=2485863
(Link na szybko).

Jednakże powstaje pytanie: Skoro Pentagon był płatnym klientem Hollywóód, to czy nie miał on prawo jako klient zamawiać u wykonawcy to co on chciał?

Zwykły biznes i dlaczego w latach 50-tych i 60-tych amerykańskie koła wojskowe nie mogłyby korzystaś z tak świetnego aparatu jak Hollywóód, ażeby się przeciwstawiać zorganizowanemu przez blok sowiecki aparatowi państwowemu nasawionemu tylko i wyłącznie na propagandę filmową.

Amerykanie mieli by być gorsi w tym zakresie?

Zimna wojna była też wojną propagandową i tak się dziwnie składa, że cały świat wolał bardziej amerykańską niż sowiecką propagandę, o czym świadczyły kuferki amerykańskich wytwórni filmowych wypełnionych dolarami.

Film musiał się jednak sam sprzedać, bo darmowych biletów do kina w USA, (tak jak to było w PRLu, ażeby ludziska chociaż trochę zaludniły sale kinowe, gdy leciały demoludowe produkcje), to jednak nie rozdawano i nikt nie sprawdzał listy obecności, czy ktoś w tym kinie był, czy też się wyłamał od obowiązku obywatelskiego. Bilety też rozprowadzano po szkołach i pod karą dostania lufy trzeba było do tego kina iść.

Ten post był edytowany przez Phouty: 10/12/2014, 9:24
 
User is offline  PMMini Profile Post #44

     
balum
 

Sągorsi
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.867
Nr użytkownika: 46.347

 
 
post 10/12/2014, 9:14 Quote Post

Nie ujawniam zadnych tajemnic. Opowiadał o tym i Scott i Bay i Coppola.
Filmowcy wystepuja o pomoc do Pentagonu. Wysyłaja scenariusz. Pentagon aprobuje albo nie. Aprobuje prośbe o pomoc, jak mu sie scenariusz podoba.
QUOTE
No i co jest złego z "pochwałą armii"? Czy oznacza to, że jakiś film byłby nie do zrealizowania gdyby tą armię krytykował?

Nie otrzymałby pomocy Pentagonu w realizacji. A wtedy producent liczy, czy mu sie kalkuluje wyłożyc z własnej kasy gruba kasę, którą zaoszczędzi, jesli dostanie pomoc od wojska. A sam pisaleś, że tylko kasa sie tu liczy.
QUOTE
Czy FBI by zaaresztowało producentów, gdyby oni nie zrobili "bezwstydnej apologii"?

Nie wiem. Nie znam kulisów powstania tego filmu. Czy tylko filmowcu chcieli sie przypodobac facetowi o wielkiej wladzy, który mógł im nieżle dokopać. Był to czas nagonki, antykomunistycznej histerii i wielu trafiło na czarna liste. Może Edgar ich szantazował. Możesz podrążyc temat.
Znasz ten film?

Ten post był edytowany przez balum: 10/12/2014, 9:16
 
User is offline  PMMini Profile Post #45

4 Strony < 1 2 3 4 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej