Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
82 Strony « < 80 81 82 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Laicyzacja - nieuchronny proces ?, Polska, Europa, świat
     
szczypiorek
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.347
Nr użytkownika: 74.357

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 27/05/2018, 19:32 Quote Post

Na marginesie referendum w Irlandii.

QUOTE
Prymas całej Irlandii Eamon Martin powiedział w wywiadzie dla radia RTE, że jest "głęboko zasmucony" wynikiem referendum, ale przyznał, że "nie był on niespodziewany". - Przez lata widzieliśmy odejście ludzi od naszych kongregacji - powiedział.

Arcybiskup Armagh tłumaczył, że irlandzkie społeczeństwo dzieli się jego zdaniem na "resztkę" głęboko przywiązanych wiernych, dużą grupę ludzi, którzy są "nominalnie lub kulturowo katolikami, ale odeszli do regularnego praktykowania religii", i tych, którzy "dość świadomie" odrzucili nauczanie Kościoła.

Odnosząc się do społecznej akceptacji aborcji i małżeństw homoseksualnych, prymas Martin ocenił, że piątkowe głosowanie "potwierdziło, że Irlandia dopasowuje się do norm zachodnich liberalnych demokracji".


https://bit.ly/2sd5sVl
 
User is offline  PMMini Profile Post #1216

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.434
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 27/05/2018, 20:10 Quote Post

QUOTE(szczypiorek @ 27/05/2018, 20:32)
Na marginesie referendum w Irlandii.

QUOTE
Prymas całej Irlandii Eamon Martin powiedział w wywiadzie dla radia RTE, że jest "głęboko zasmucony" wynikiem referendum, ale przyznał, że "nie był on niespodziewany". - Przez lata widzieliśmy odejście ludzi od naszych kongregacji - powiedział.

Arcybiskup Armagh tłumaczył, że irlandzkie społeczeństwo dzieli się jego zdaniem na "resztkę" głęboko przywiązanych wiernych, dużą grupę ludzi, którzy są "nominalnie lub kulturowo katolikami, ale odeszli do regularnego praktykowania religii", i tych, którzy "dość świadomie" odrzucili nauczanie Kościoła.

Odnosząc się do społecznej akceptacji aborcji i małżeństw homoseksualnych, prymas Martin ocenił, że piątkowe głosowanie "potwierdziło, że Irlandia dopasowuje się do norm zachodnich liberalnych demokracji".


https://bit.ly/2sd5sVl
*


A propo religijności Irlandczyków, która mogła mieć wpływ na wyniki:

Irlandia jeszcze niedawno była jednym z najbardziej katolickich krajów w Europie. Teraz przewodzi pod względem liczby osób, które straciły wiarę. Tak wynika z badań organizacji Red C.

Organizacja Red C zbadała religijność w 57 krajach na całym świecie, obejmując aż 73 procent populacji na ziemi. W nich przebadano 51 927 osób. I co się okazało? W porównaniu z poprzednim badaniem z 2005 roku Irlandia znalazła się na czele krajów, w których w ciągu ostatnich 7 lat najwięcej mieszkańców straciło wiarę. Na całej kuli ziemskiej Zieloną Wyspę wyprzedził ją tylko Wietnam. Jeszcze w 2005 roku aż 69 procent Irlandczyków deklarowało, że są osobami religijnymi. A tylko 25 procent badanych zapewniało, że nie jest religijna. Do tego 13 procent widziało się jako ateistów. W 2012 sytuacja wygląda już odmiennie. Tylko 47 procent społeczeństwa irlandzkiego zapewnia, że jest religijna, a 44 procent, że nie… Spadł też odsetek ateistów. Teraz tylko 10 procent jest przekonanych, że nie wierzy w nic. W ciągu 7 lat liczba osób religijnych spadła więc aż o 22 procent. To ponad dwukrotnie więcej niż średnia na świecie. W 2012 roku średnio 59 procent ludzi w 57 krajach uważa, że jest religijna, a tylko 27 procent, że nie. Co prawda na całym świecie widać tendencje do utraty wiary, ale globalnie liczba wierzących spadła zaledwie o 9 procent.
A co się wydarzyło w Irlandii w ciągu ostatnich siedmiu lat? Wybuchł skandal z udziałem księży pedofilów, z którym hierarchia kościelna nie potrafi sobie poradzić. Najwyższym urzędnikom Kościoła zarzuca się, że przez lata kryli przestępców w swoich szeregach, a przez to cierpiały niewinne dzieci. Nawet pomoc Watykanu okazała się niewystarczająca, a społeczeństwo wciąż nie może wyjść z szoku po rewelacjach z ostatnich lat. Wielu Irlandczyków straciło więc zaufanie do Kościoła, który nie potrafi jednoznacznie odciąć się od zbrodni.
Arcybiskup Dublina, Diarmuid Martin przyznał, że przed Kościołem w Irlandii stoją wielkie wyzwania, ale dodał też, że wyniki badań trzeba odczytać „bardziej krytycznie”.
– Nie możemy zakładać, że wiara katolicka będzie automatycznie przekazywana z pokolenia na pokolenie – dodał. Aby zażegnać kryzys trzeba ludzi edukować i nie pozwalać, aby osoby wierzące odchodziły od Kościoła.
Katolicy podkreślają, że jeszcze w spisie powszechnym z zeszłego roku, aż 84 procent Irlandczyków zadeklarowało, że jest katolikami, a tylko 5 procent, że nie wyznaje żadnej religii.
Z badań Red C wynika też, że znacznie więcej wierzących osób jest wśród biedniejszych. Wraz z dochodami maleje też wiara. 66 procent najbiedniejszych zapewnia, że jest religijna i tylko 49 procent najbogatszych…

Ateiści i wierzący
Aż 47 procent Chińczyków zadeklarowało, że są ateistami. Tylko 14 procent mieszkańców tego państwa uznaje się za osoby wierzące. Irlandia jest na 8 miejscu wśród ilości ateistów na świecie (ex aequo z 4 innymi państwami) z 10 procentami zadeklarowanych ateistów. Najwięcej religijnych osób jest w Ghanie – aż 96 procent populacji (ateistów tam nie ma). Najwięcej osób straciło wiarę w ciągu 7 lat w Wietnamie – 23 procent. Irlandia jest na drugim miejscu, a zaraz później Szwajcaria i Francja.

http://ng24.ie/irlandia-juz-nie-tak-religi...j-ateistow.html
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #1217

     
szczypiorek
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.347
Nr użytkownika: 74.357

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 29/05/2018, 20:37 Quote Post

QUOTE
Jak jeden z najbardziej katolickich krajów Europy stracił wiarę, a Kościół - władzę


QUOTE
Był 1 października 1979 roku. Papież Jan Paweł II właśnie kończył wizytę w jednym z najbardziej katolickich krajów Europy. Mógł być zadowolony - spotkało się z nim dwa i pół miliona Irlandczyków. 40 lat później z wiernej córki Kościoła katolickiego została tylko córka, i to bardzo niewierna.

Do 1995 roku w Irlandii nie można było legalnie się rozwieść. W 1973 r. aż 95 proc. populacji uczęszczało na msze święte. Do 1992 r. antykoncepcja (dostępna legalnie dopiero od 1972 r.!) była tylko dla małżeństw i na receptę. Dziś rozwody są legalne, w 2015 r. kraj zalegalizował małżeństwa homoseksualne - jako pierwszy na świecie w referendum), na msze chodzi 46 proc. wiernych.

A kilka dni temu ponad 66 procent głosujących przy frekwencji 64 proc. poparło wykreślenie z irlandzkiej konstytucji poprawki mówiącej, że prawo nienarodzonego dziecka do życia jest równe prawu jego matki. Obecnie aborcja jest nielegalna, chyba że lekarze stwierdzą zagrożenie życia matki. Do aborcji potrzeba zgody dwóch lekarzy. Po referendum rząd premiera Leo Varadkara (zresztą wyoutowanego homoseksualisty) już zapowiedział zmianę prawa: przerwanie ciąży miałoby być legalne, bez ograniczeń, do 12. tygodnia.

UPADEK KOŚCIOŁA

Jak to się stało, że irlandzki Kościół, który zawiadywał ogromną liczbą szkół podstawowych w kraju, który decydował o tym, co jest, a co nie jest w Irlandii moralne, któremu żaden rząd nie śmiał się otwarcie przeciwstawić, jest dziś - co przyznał otwartym tekstem popularny liberalny duchowny, pisarz i komentator, mnich Mark Patrick Hederman z opactwa Glenstal w Limerick - w odwrocie? Przecież jeszcze niedawno "być Irlandczykiem" znaczyło "być katolikiem".

Najprostsza odpowiedź brzmi: Kościół jest sam sobie winien. I sporo w tej odpowiedzi prawdy.

W 1979 r. w mieście Galway oczekującymi na Jana Pawła II tłumami młodych ludzi opiekowali się duszpastersko dwaj charyzmatyczni duchowni - biskup Eamon Casey i braciszek Michael Cleary. W 1992 roku okazało się, że biskup Casey ma. 17-letniego syna - piszą w książce "W poszukiwaniu dziedzictwa kulturowego irlandzkiego katolicyzmu" Eamon Maher i Eugene O'Brien. Również brat Cleary uległ - jak okazało się 2008 roku - pokusom doczesnego życia. Doczekał się mianowicie dwójki dzieci z kobietą, która oficjalnie była jego gosposią na parafii. Ale ich historie to tylko mały procent skandali, które w latach 90. i dwutysięcznych wstrząsnęły irlandzkim Kościołem katolickim. I to te najbardziej niewinne.

Upadek irlandzkiego Kościoła wyznaczają cztery raporty: ws. Ferns (2005); komisji Ryana (2009), komisji sędzi Murphy (2009) i raport ws. Cloyne (2011). Jak podkreślał mnich Mark Hederman, nie były one jednak początkiem odchodzenia Irlandczyków od kościoła, a raczej przypieczętowaniem rozwodu społeczeństwa z wiarą. I trudno się dziwić. Treść tych raportów trudno określić inaczej jak "potworność".

Raport ws. diecezji Ferns opisywał ponad 100 przypadków molestowania seksualnego dzieci w latach 1962-2002 w tej diecezji. Oskarżonych zostało aż 21 księży, raport opisywał też, jak miejscowi biskupi zatajali informacje o przestępstwach swoich podwładnych.

Raport Murphy (od nazwiska sędzi Yvonne Murphy) opisywał z kolei, jak archidiecezja dublińska ukrywała kilkadziesiąt przypadków molestowania seksualnego dzieci przez księży - pierwsze jeszcze w latach 40. XX wieku. Raport stwierdzał, że dobro dzieci, pomoc ofiarom i wymierzenie sprawiedliwości sprawcom były w priorytetach diecezji na dalszych miejscach - najważniejsze było uniknięcie skandalu i ochrona reputacji Kościoła.

Raport komisji Ryana prześwietlił 60 szkół prowadzonych przez zakony pod egidą ministerstwa edukacji. To, co odkryli śledczy, nazwano irlandzkim Holokaustem. Przez dekady podopieczni katolickich szkół byli traktowani jak niewolnicy nie posiadający żadnych praw. Wśród obrzydliwości popełnianych na dzieciach były gwałty, zmuszanie do seksu oralnego, publiczna kara nagiej chłosty i pobicia ofiar po... nieudanych próbach gwałtu na nich. Dotyczyło to w szczególności instytucji edukacyjnych dla chłopców. Do tego żyjące w spartańskich warunkach dzieci chodziły głodne, bo jedzenie było fatalne. I nigdy nie wiedziały, kiedy będzie następne bicie. I za co.

W latach od roku 1914 aż do początku XXI wieku przez pozostające pod kościelną kuratelą irlandzkie instytucje edukacyjne przewinęło się 25 tysięcy dzieci. Rekompensatę za krzywdy od rządu w Dublinie otrzymało już ponad 14 tysięcy ofiar. A około 1500 osób odważyło się mówić o koszmarze.

O tym, jak siostry zakonne rozebrały do naga i zbiły batem dzieci, które poskarżyły się, że były molestowane przez kierowcę karetki. Po co bat? Żeby "wypędzić z nich diabła".

O tym, jak przywiązane do krzyża dziecko było gwałcone, a przyglądający się temu dorośli w tym czasie się masturbowali.

O tym, jak dzieci były głodzone, bite, jak zapowiadano im wieczorem poranne bicie, by czekały na nie całą noc. O karnym tygodniu zamknięcia w chlewie ze świniami. O biciu do krwi i zakazie pójścia na pogrzeb ojca, bo jeszcze by ktoś blizny zobaczył.

Katastrofy irlandzkiego Kościoła dopełnił raport ws. diecezji Cloyne, ukazujący, jak wysocy rangą dostojnicy robili wszystko, by ukryć przed światem przypadki molestowania seksualnego dzieci.

SEKULARYZACJA IRLANDCZYKÓW

Efekt? Masowy spadek uczestnictwa we mszach św. o ponad połowę i kryzys powołań, w porównaniu z którym ich spadek w Polsce wygląda na niewielki. W 1999 roku w polskich seminariach było prawie 7 tysięcy kleryków, dzisiaj nieco ponad 3 tysiące. W Irlandii w 2017 r. było ich około 100 - a kilka lat wcześniej 600. Nadto, jak wskazuje The Irish Times, irlandzki Kościół dramatycznie się starzeje. Tylko w samej archidiecezji dublińskiej większość księży jest po sześćdziesiątce, a za młodych uchodzi dwójka 35-latków.

Ale skandale seksualne i ich następstwa to - jak wskazują tylko część przyczyn utraty wpływów przez Kościół w irlandzkim społeczeństwie. Proces, jak wskazują autorzy "W poszukiwaniu dziedzictwa kulturowego irlandzkiego katolicyzmu", rozpoczął się wcześniej i miał wiele aspektów. Jeszcze w latach 90., gdy okazało się, że biskup Casey nie dochował celibatu, to nie on, a jego partnerka usłyszała wiele cierpkich słów.

PRZEŁOM

Ale już rok później państwowa telewizja nadała obszerny reportaż, który wprowadził sprawę molestowania dzieci przez księży do ogólnonarodowej debaty. A "Foreign Policy" wymienia dwa czynniki, które zdecydowały o losie irlandzkiego Kościoła. Pierwszym był Sobór Watykański II z lat 1962-1965 - prawdziwa rewolucja, "kiedy wydawałoby się niezniszczalne dogmaty padły w ciągu jednej nocy" (kościół zreformował wówczas m.in. nauczanie, liturgię mszy św., formację kapłanów, stosunek do świeckich oraz innych religii, nadał znaczenie apostolstwu świeckich). Drugim - wprowadzenie niezależnej od Kościoła świeckiej edukacji na poziomie szkół średnich i państwowe granty uniwersyteckie, które "wychowały sceptycznych katolików, którym nie wystarczały proste odpowiedzi na stawiane przez nich pytania".

"Lekceważąc stojącą na przeciwległym biegunie do dziejącej się właśnie rewolucji seksualnej encyklikę Pawła VI 'Humanae Vitae' (zakazującą sztucznej antykoncepcji) irlandzkie kobiety zaczęły brać pigułki. I niebo nie zwaliło im się na głowę"- (Foreign Policy).
"Jak każda ideologia, przekaz Kościoła docierał do społeczeństwa przez radio, telewizję, gazety i szkołę" - podkreślają Maher i O'Brien. Irlandia, która długie wieki rządzona była przez Wielką Brytanię i która przegapiła prądy Oświecenia, Renesansu i reformacji, pod koniec lat 60. załapała się - w przeciwieństwie do krajów bloku wschodniego - na rewolucję obyczajową. Od lat 60. na wyspie dostępna też była brytyjska telewizja BBC, zaczęła też działać państwowa telewizja RTE, w 1978 r. - RTE2. W efekcie nastąpiła potężna pluralizacja mocno dotychczas kontrolowanych przez Kościół mediów, a irlandzkie społeczeństwo zobaczyło - po raz pierwszy - alternatywne wobec konserwatywno-katolickich poglądy na kwestie kulturowe, moralne i - co ważne - seksualne.

Zmiany obyczajowości, które zachodziły przez cztery dekady, przyniosły w końcu zmiany w prawie. Jeszcze w 1983 r. doszło do zaostrzenia prawa aborcyjnego do obecnej, zakwestionowanej w referendum postaci. Ale już w 1993 r. przyszła pierwsza klęska Kościoła - homoseksualizm przestał być przestępstwem. Trzy lata później w referendum, postrzeganym jako głos społeczeństwa przeciw katolickiej moralności - Irlandia zalegalizowała rozwody. W 2011 roku taoiseach (premier) Irlandii, lider konserwatywno-liberalnej chadeckiej (!) partii Fine Gael Enda Kenny po wyliczeniu różnorakich przewin duchowieństwa wobec irlandzkiego społeczeństwa publicznie stwierdził, że Kościół katolicki w Irlandii nie może już się postrzegać jako polityczny i kulturalny hegemon, a "standardy, które stosuje w swojej organizacji, nie mogą być wprowadzane w demokratycznym irlandzkim państwie i społeczeństwie obywatelskim". (za: "W poszukiwaniu dziedzictwa kulturowego irlandzkiego katolicyzmu", str. 5). W 2015 r. społeczeństwo zagłosowało za legalizacją małżeństw homoseksualnych. A teraz za odrzuceniem zakazu aborcji, wpisanego do Konstytucji w 1983 roku, zaledwie 35 lat wcześniej.

Reakcja irlandzkiego kleru? Łatwa do przewidzenia. Zwierzchnik irlandzkiego Kościoła arcybiskup Eamon Martin oświadczył, że Irlandia "unicestwiła" prawo do życia nienarodzonych i "stoi u progu wprowadzenia liberalnego reżimu aborcyjnego". Reakcja Stolicy Apostolskiej? Identyczna. "To nie tylko porażka zasad chrześcijańskich, ale porażka ludzkości" - oświadczył watykański sekretarz stanu kardynał Pietro Parolin. A przewodniczący Papieskiej Akademii Życia arcybiskup Vincenzo Paglia stwierdził, że "przełom w Irlandii musi nas [Kościół - przyp. red.] skłonić jeszcze bardziej nie tylko do obrony życia [...].

Watykan mocno wyraził swoje niezadowolenie. Tym mocniej, że wie, że nic nie może zrobić. Komu miałby wydawać rozkazy? Księżom, modlącym się w pustych kościołach archidiecezji dublińskiej (średnia uczestnictwa we mszy 18 proc.), w kraju, w którym według badań Instytutu Gallupa z 2011 r. 53 proc. zapytanych "czy Kościół odgrywa dużą rolę w twoim życiu" odpowiedziało "nie"?

CO Z POLSKĄ?

Równie zszokowana rezultatem irlandzkiego referendum jest... polska katolicka prawica. W komentarzach powtarzają się głosy, że teraz to Polska stoi na linii frontu walki o zachowanie katolickich zasad. 

"Mamy do czynienia z ostatecznym zatonięciem cywilizacji chrześcijańskiej w Irlandii i ostatecznym końcem nadziei, jakie można było wiązać z Europą Zachodnią na to, że podniesie się z gruzów i opowie po stronie cywilizacji łacińskiej a tym samym - cywilizacji życia" - pisał rozczarowany Jerzy Kwaśniewski, prezes Ordo Iuris - organizacji prawników walczącej o ograniczenie prawa do aborcji w Polsce. "Przegrała Irlandia, bowiem przeszła na stronę cywilizacji śmierci i tego, który jest jej ojcem" - to już Tomasz Terlikowski, który potem wezwał do oporu przeciw tym, którzy "zrobią wszystko, by także nasz kraj przeszedł na stronę aborcyjnego Imperium".

Jak pokazuje przykład Irlandii, takie wysiłki mogą odnieść skutek odwrotny do zamierzonego. "Wynik referendum irlandzkiego to memento duszpasterskie dla innych Kościołów: nie idźcie tą drogą. Droga irlandzka była podobna do tej, którą dziś idzie Kościół w Polsce" - pisze w "Polityce" Adam Szostkiewicz. I przypomina: w 1983 r. w identycznym referendum 67 proc. Irlandczyków było za zakazem aborcji.

A teraz niemal tyle samo było przeciw.



http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,...are.html#Z_Prze

Ten post był edytowany przez szczypiorek: 29/05/2018, 20:38
 
User is offline  PMMini Profile Post #1218

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.434
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 30/05/2018, 7:23 Quote Post

Dzięki za wklejenie całości! Widziałem ten artykuł, ale skończył mi się limit. :/

CODE
W komentarzach powtarzają się głosy, że teraz to Polska stoi na linii frontu walki o zachowanie katolickich zasad.

A to wcześniej nie stała i polska prawica nie walczyła o wartości katolickie? rolleyes.gif
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #1219

     
misza88
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.002
Nr użytkownika: 62.208

Michal
Stopień akademicki: mgr inz.
 
 
post 30/05/2018, 11:25 Quote Post

szczypiorek
CODE
Najprostsza odpowiedź brzmi: Kościół jest sam sobie winien. I sporo w tej odpowiedzi prawdy.

Prawdy w tej odpowiedzi jest niewiele. Skandale w irlandzkim KK proces ewentualnie dodatkowo pogłębiły i przyspieszyły, jednak nie były ich głównym powodem. Zresztą artykuł, który przytoczyłeś zdaje się to potwierdzać. Liberalizacja przepisów miała już tam miejsce przed skandalami KK.
Po prostu takie są europejskie trendy.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1220

     
Baszybuzuk
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.191
Nr użytkownika: 50.178

Stopień akademicki: Nadszyszkownik
Zawód: IT
 
 
post 30/05/2018, 12:12 Quote Post

QUOTE(ChochlikTW @ 30/05/2018, 7:23)
Dzięki za wklejenie całości! Widziałem ten artykuł, ale skończył mi się limit. :/

CODE
W komentarzach powtarzają się głosy, że teraz to Polska stoi na linii frontu walki o zachowanie katolickich zasad.

A to wcześniej nie stała i polska prawica nie walczyła o wartości katolickie?  rolleyes.gif
*




Cóż, końcówka artykułu jest najsłabsza, bo do bólu przewidywalna - tzn. najpierw straszy-śmieszy polską prawicą, po czym znacząco na nią pochrząkuje, że "może nie teraz, ale zobaczycie, za 20 lat...". rolleyes.gif

Wypowiedź Adama Szostkiewicza jest symtomatyczna. Gdyby ją odczytać dosłownie, to można by uznać że sugeruje, iż istnieje jakaś inna droga, która zapewni utrzymanie poziomu poparcia dla aborcji na wysokim poziomie. Wystarczy tylko, aby KK... ? Tu niestety dobre rady się kończą.

Zakładam, że jednak Adam Szostkiewicz nie uważa, że Tomasz Terlikowski dokonuje na swoich lub cudzych dzieciach czynów w rodzaju tych z irlandzkich raportów, więc skąd sugestia, że KK idzie drogą Irlandii? Oczywiście, że Kościół w Polsce odczuwa znaczącą presję kulturową która będzie się zwiększała w kolejnych pokoleniach - podobnie jak to, że istnieje szereg czynników innych niż obyczajowe (np. kwestie finansowe) które będą konflikt nakręcać. Jest absolutnie możliwe, że w ciągu najbliższego ćwierćwiecza, pozycja społeczeństwa np. jeśli chodzi o aborcję zmieni się z obecnego kompromisu na proaborcyjną. Z drugiej strony - może nie, bo przecież w latach 90-tych też mogło się wydawać, że kompromis nie utrzyma się długo w sytuacji szybkiego przyjmowania wzorców zachodnioeuropejskich.

Nie bardzo jednak rozumiem, w jaki sposób inne zachowanie KK w Polsce (A co ważniejsze - jakie inne? Pasywne? Afirmacja dowolności wyboru?) miałoby prowadzić do utrzymania obecnej pozycji społecznej.
 
User is offline  PMMini Profile Post #1221

     
Pimli
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 34
Nr użytkownika: 103.187

 
 
post 30/05/2018, 15:43 Quote Post

QUOTE(Baszybuzuk @ 30/05/2018, 12:12)
Wypowiedź Adama Szostkiewicza jest symtomatyczna. Gdyby ją odczytać dosłownie, to można by uznać że sugeruje, iż istnieje jakaś inna droga, która zapewni utrzymanie poziomu poparcia dla aborcji na wysokim poziomie.  Wystarczy tylko, aby KK... ? Tu niestety dobre rady się kończą.

Zakładam, że jednak Adam Szostkiewicz nie uważa, że Tomasz Terlikowski dokonuje na swoich lub cudzych dzieciach czynów w rodzaju tych z irlandzkich raportów, więc skąd sugestia, że KK idzie drogą Irlandii? Oczywiście, że Kościół w Polsce odczuwa znaczącą presję kulturową która będzie się zwiększała w kolejnych pokoleniach - podobnie jak to, że istnieje szereg czynników innych niż obyczajowe (np. kwestie finansowe) które będą konflikt nakręcać. Jest absolutnie możliwe, że w ciągu najbliższego ćwierćwiecza, pozycja społeczeństwa np. jeśli chodzi o aborcję zmieni się z obecnego kompromisu na proaborcyjną. Z drugiej strony - może nie, bo przecież w latach 90-tych też mogło się wydawać, że kompromis nie utrzyma się długo w sytuacji szybkiego przyjmowania wzorców zachodnioeuropejskich.

Nie bardzo jednak rozumiem, w jaki sposób inne zachowanie KK w Polsce (A co ważniejsze - jakie inne? Pasywne? Afirmacja dowolności wyboru?) miałoby prowadzić do utrzymania obecnej pozycji społecznej.

To proste: fakt, że Polska nie ma aż tak restrykcyjnego prawa antyaborcyjnego jak miała Irlandia działa paradoksalnie na rzecz Kościoła, bo nie irytuje ludzi przymus w tzw. ciężkich przypadkach, a wielu ludzi taki przymus, jakkolwiek emocjonalnie, postrzegałoby jako niesprawiedliwość, za którą odpowiada KK. Więc pomysły całkowitego zakazania aborcji, popularne w niektórych kręgach prawicowych byłyby gwoździem do trumny Kościoła w Polsce.
QUOTE
Oczywiście, że Kościół w Polsce odczuwa znaczącą presję kulturową która będzie się zwiększała w kolejnych pokoleniach - podobnie jak to, że istnieje szereg czynników innych niż obyczajowe (np. kwestie finansowe) które będą konflikt nakręcać. Jest absolutnie możliwe, że w ciągu najbliższego ćwierćwiecza, pozycja społeczeństwa np. jeśli chodzi o aborcję zmieni się z obecnego kompromisu na proaborcyjną.

Może w takim razie polska prawica zastanowiła by się nad jakąś formą inżynierii społecznej? rolleyes.gif Zamiast zlaicyzowanych Ukraińców, zachęcać do osiedlania się w Polsce katolickich mieszkańców Filipin, krajów latynoskich czy choćby chrześcijan prześladowanych w krajach islamskich?
QUOTE(misza88 @ 30/05/2018, 11:25)
Skandale w irlandzkim KK proces ewentualnie dodatkowo pogłębiły i przyspieszyły, jednak nie były ich głównym powodem. Zresztą artykuł, który przytoczyłeś zdaje się to potwierdzać. Liberalizacja przepisów miała już tam miejsce przed skandalami KK.
Po prostu takie są europejskie trendy.

Czy aby na pewno? Partie lewicowe, lansujące antyklerykalną, pro-homoseksualną i pro-aborcyjną agendę, w szczególności Ruch Palikota, poniosły w ostatnich wyborach druzgocącą klęskę. Poparcie dla przepisów w sprawie aborcji, obowiązujących obecnie w Polsce wzrosło też w porównaniu z latami 90-tymi. Więc trochę jednak idziemy na przekór tym "trendom".

Mam osobiście takie wrażenie że Polacy nie lubią po prostu fanatyków. Tych z lewa, którzy chcieli by tu standardów kulturowo-obyczajowych rodem ze Szwecji lub Kanady i tych z prawa, którym marzy się katolickie państwo wyznaniowe.
QUOTE(ChochlikTW @ 27/05/2018, 20:10)
Aż 47 procent Chińczyków zadeklarowało, że są ateistami. Tylko 14 procent mieszkańców tego państwa uznaje się za osoby wierzące.

Te dane są jakieś dziwne. Tu np. zupełnie inne:
QUOTE
The China Family Panel Studies' survey of 2012,[236] published in 2014, based on the Chinese General Social Surveys which are held on robust samples of tens of thousands of people, found that only 12.6% of the population of China belongs to its five state-sanctioned religious groups, while among the rest of the population only 6.3% are atheists, and the remaining 81% (1 billion people) pray to or worship gods and ancestors in the manner of the traditional popular religion. The same survey has found that 2.2% (≈30 million) of the total population declares to be affiliated to one or another of the many folk religious sects. At the same time, reports of the Chinese government claim that the sects have about the same number of followers of the five state-sanctioned religions counted together (~13% ≈180 million).[237]

https://en.wikipedia.org/wiki/Chinese_folk_...on#Demographics

Ten post był edytowany przez Pimli: 30/05/2018, 15:49
 
User is offline  PMMini Profile Post #1222

     
szczypiorek
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.347
Nr użytkownika: 74.357

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 7/06/2018, 12:59 Quote Post

Okiem katolickiego portalu:

QUOTE
Europa Zachodnia odchodzi od Boga


W Holandii ludzi niereligijnych jest już więcej niż chrześcijan, w Irlandii do kościoła przynajmniej raz w miesiącu chodzi jedynie 34 proc. ludzi - to dane z ciekawego raportu dotyczącego religijności Europy Zachodniej. Badania przeprowadził amerykański instytut Pew Research Center w Waszyngtonie.

W trzech krajach: we Włoszech, w Portugalii i Irlandii liczba osób deklarujących się jako chrześcijanie utrzymuje się na poziomie czterech piątych ogółu mieszkańców. Przynajmniej raz w miesiącu do kościoła chodzi 40 proc. chrześcijan w Włoszech, 35 proc. w Portugalii i 34 proc. w Irlandii. Jednocześnie w państwach tych około 15 proc. ateistów, agnostyków, osób nie wyznających żadnej konkretnej religii.

Na drugim biegunie znajdują najbardziej zsekularyzowane kraje Europy Zachodniej: Holandia (gdzie ludzi niereligijnych – 48 proc. – jest obecnie więcej niż chrześcijan – 41 proc.), Norwegia (43 proc. niereligijnych – 51 proc. chrześcijan), Szwecja (42 proc. niereligijnych – 52 proc. chrześcijan) i Belgia (38 proc. niereligijnych – 55 proc. chrześcijan).

Również w czterech kolejnych państwach: we Francji, w Niemczech, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii, sekularyzacja jest bardzo zaawansowana. Ludzie nie wyznający żadnej religii stanowią tam 21-28 proc. mieszkańców.

Szczególnym przypadkiem jest arcykatolicka niegdyś Hiszpania, gdzie liczba ateistów, agnostyków i ludzi nie wyznających żadnej religii osiągnęła w bardzo krótkim czasie 30 proc. Hiszpania znalazła się więc w czołówce najbardziej zsekularyzowanych państw Europy Zachodniej, tuż za wspomnianymi Holandią, Norwegią, Szwecją i Belgią. Zachodzi tu jednak zasadnicza różnica: o ile bowiem w tych czterech krajach osoby niewierzące i niereligijne w większości urodziły się już w rodzinach dalekich od wiary, o tyle w Hiszpanii pięć szóstych przyszło na świat w rodzinach katolickich i niemal wszyscy zostali w dzieciństwie ochrzczeni.

Obecnie w Hiszpanii jest 21 proc. chrześcijan praktykujących przynajmniej raz w miesiącu, 44 proc. chrześcijan niepraktykujących i wspomniane już 30 proc. osób niewierzących bądź nie wyznających żadnej religii.

Ponadto nawet wśród chrześcijan praktykujących wierność nauczaniu Kościoła jest mocno niepewna. 49 proc. spośród nich opowiada się za legalizacją aborcji, a 59 proc. dopuszcza małżeństwa homoseksualne.

Sposób, w jaki w krajach Europy Zachodniej rezygnuje się z wiary autorzy badania określają mianem „stopniowego oddalania się” od niej. W Hiszpanii jednak trzy czwarte respondentów jako powód wskazało „skandale z udziałem zwierzchników i instytucji kościelnych”.

Badanie Pew Research Center wskazuje na wielką różnicę między Europą Zachodnią i Stanami Zjednoczonymi. O ile w zachodniej części Europy co najmniej raz w miesiącu praktykuje 31 proc. chrześcijan, to w USA jest ich dwukrotnie więcej – 64 proc.

Co ciekawe 9 proc. spośród osób w USA deklarujących, że nie wyznaje żadnej religii, przynajmniej raz w miesiącu chodzi na nabożeństwo do jakiegoś kościoła. W Europie codziennie modli się 14 proc. chrześcijan, z kolei w USA – 68 proc., a także ponad 20 proc. osób nie wyznających żadnej religii. Wiarę w Boga „z absolutną pewnością” wyznaje 23 proc. Zachodnioeuropejskich i 76 proc. amerykańskich chrześcijan, a także 27 proc. osób w USA nie wyznających żadnej religii. Religia zajmuje „bardzo ważne miejsce w życiu” dla 14 proc. chrześcijan w Europie, 68 proc. w USA (a także dla 13 proc. Amerykanów nie identyfikujących się z żadną religią).

KAI/ad


https://stacja7.pl/ze-swiata/europa-zachodn...chodzi-od-boga/
 
User is offline  PMMini Profile Post #1223

82 Strony « < 80 81 82 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2018 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej