Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Klucze i kasa, red. Grabowski, Libionka
     
septimanus79
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.047
Nr użytkownika: 62.287

Zawód: geofizyk
 
 
post 1/09/2014, 19:05 Quote Post

lada dzień w księgarniach pojawi się książka, która z pewnością wywoła gorącą dyskusję: red. Jan Grabowski, Dariusz Libionka "Klucze i kasa. O mieniu żydowskim w Polsce pod okupacją niemiecką i we wczesnych latach powojennych, 1939-1950", Stowarzyszenie Centrum Badań nad Zagładą Żydów, 2013. Praca poświęcona jest tematyce zawłaszczania mienia żydowskiego przez Polaków w czasie wojny i bezpośrednio po niej. Zawartość jej dobrze koresponduje z dziełem Andrzeja Ledera "Prześniona rewolucja".
Książce poświęcone są dwa teksty w bieżącym numerze tygodnika "Newsweek": Kalukin "Chciwy Polak patrzy na getto" i Engelking, Tomczuk "Wielka pokusa".

z opisu:
"W napisanym po 1945 r. eseju poświęconym krótko- i długofalowym efektom okupacji niemieckiej w Polsce Kazimierz Wyka odnotował następujące spostrzeżenie: "Na Niemców wina i zbrodnia, dla nas klucze i kasa". Stanowi ono punkt wyjścia rozważań zawartych w tym tomie. W skład książki wchodzi dwanaście studiów omawiających różne aspekty rabunku mienia żydowskiego podczas okupacji i w pierwszych latach po wojnie.
Autorzy podejmują zarówno zagadnienia ogólne, jak i analizę przypadków. Spośród tych pierwszych przedmiotem zainteresowania są: niemiecka polityka gospodarcza w Generalnym Gubernatorstwie, mechanizmy przejmowania żydowskich nieruchomości i ruchomości czy też próby uzasadniania przez prasę gadzinową działań podejmowanych przez okupanta. Ciekawe uzupełnienie tej tematyki znajdziemy w analizie artykułów poświęconych "kwestii żydowskiej", w tym problemom własności, ogłoszonych na łamach najważniejszych konspiracyjnych wydawnictw nacjonalistycznych. Natomiast w studiach przypadków poznajemy losy mienia dwóch zamożnych rodzin żydowskich, jednej z Nowego Targu, a drugiej z Warszawy. W historiach tych wyraźnie rysuje się rola polskich kontrahentów i znajomych, którzy - z różnych pobudek i na różne sposoby - wchodzą w posiadanie własności żydowskiej. Zagadnienia tego dotyczy również inne studium, którego autorka śledzi chronologię przekazywania rzeczy Polakom przez Żydów, począwszy od wyprzedaży majątku przez mieszkańców dzielnic żydowskich i gett, po przekazywanie rzeczy mających stanowić zabezpieczenie na okres ukrywania się. Tom zamyka zbiór trzech tekstów dotyczących powojennej restytucji mienia i problemów, z jakimi wiązały się próby odzyskania majątku."

user posted image

spis treści:
Jan Grabowski, Dariusz Libionka, Wstęp
Ingo Loose, Aspekty ekonomiczno-prawne niemieckiej polityki okupacyjnej i rola banków oraz innych firm niemieckich w Generalnym Gubernatorstwie 1939-1945
Jan Grabowski, Zarząd Powierniczy i nieruchomości żydowskie w Generalnym Gubernatorstwie. „Co można skonfiskować? W zasadzie wszystko”
Andrzej Żbikowski, Eksploatacja ekonomiczna i grabież majątku żydowskiego w propagandzie prasowej w Generalnym Gubernatorstwie 1939-1944
Dariusz Libionka, „Kwestia żydowska” i problemy własnościowe w ujęciu wydawnictw konspiracyjnych ugrupowań nacjonalistycznych
Dagmara Swałtek-Niewińska, „Gospodarowanie” żydowskimi meblami w Krakowie w latach 1939-1945. Działalność Möbelbeschaffungsamt
Karolina Panz, „Singerowie mieli sklep...”. Historia pewnej rodziny i jej mienia
Małgorzata Melchior, Rzeczy i ludzie. Historia jednej rodziny i jej mienia
Barbara Engelking, Czarna godzina. Rzeczy żydowskie oddane na przechowanie Polakom
Nawojka Cieślińska-Lobkowicz, Połowiczna restytucja. Los zaryzowanego mienia żydowskiego w powojennej Europie 1945-1955
Alina Skibińska, Problemy rewindykacji żydowskich nieruchomości w latach 1944-1950. Zagadnienia ogólne i szczegółowe (na przykładzie Szczebrzeszyna)
Łukasz Krzyżanowski, „Chcielibyśmy, by ten dom nie pozostał w obcych rękach”. Sądowa restytucja prywatnego mienia żydowskiego w Polsce na przykładzie Radomia i Kalisza 1945-1948
Wykaz skrótów
Noty o autorach
Indeks nazw geograficznych i administracyjnych

fragment tekstu:
- Jan Grabowski, Dariusz Libionka "Wstęp"

Ten post był edytowany przez septimanus79: 2/09/2014, 6:18
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
septimanus79
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.047
Nr użytkownika: 62.287

Zawód: geofizyk
 
 
post 14/12/2014, 19:05 Quote Post

recenzja książki "Klucze i kasa": Piotr Forecki 'Nasze mienie „pożydowskie”'. Czytamy m.in.:

"Wprawdzie nazistowskie Niemcy stały się głównym beneficjentem Zagłady i to przede wszystkim do Rzeszy transferowane było ruchome mienie ofiar, to jednak skorzystało na niej także wielu innych mieszkańców Europy. „Doświadczenie to – pisze Jan Tomasz Gross – przybiera inne formy w Trzeciej Rzeszy niż w krajach okupowanych lub zależnych od Niemiec. Inaczej wygląda w Polsce, a inaczej we Francji, na Węgrzech czy w Grecji, ale w odbiorze społeczeństw lokalnych ma tę przyjmowaną z zadowoleniem cechę wspólną, że jest mechanizmem »przewłaszczenia« i redystrybucji żydowskiego stanu posiadania na korzyść Aryjczyków”. Nadto, co odnotowuje Frank Bajohr, „[b]ył to jeden z największych transferów własności na oczach współczesnych”. Transfer, którego pole podstawy wyznaczył antysemityzm, ale także spotęgowana okolicznościami chciwość, usypiająca moralną czujność i konstytuująca milczenie wobec ludobójstwa. „W świetle znanych dziś badaczom niepodważalnych faktów – zauważa Saul Friedlander – nie sposób już zakwestionować prawdziwości poniższego stwierdzenia: ani jedna grupa społeczna, ani jedna wspólnota wyznaniowa, ani jedna instytucja akademicka bądź zrzeszenie zawodowe, zarówno w Niemczech, jak i w całej Europie, nie zadeklarowało swojego poparcia dla Żydów (…). Dawało się zaobserwować zjawisko dokładnie odwrotne: popychani chciwością przedstawiciele licznych grup społecznych, w tym reprezentanci środowisk decyzyjnych, byli zaangażowani w proces wywłaszczania Żydów, których całkowite zniknięcie było im na rękę”.

Jednakże chciwość sama w sobie niczego nie wyjaśnia. Zwłaszcza w kontekście polskiego wariantu tego „przewłaszczenia”. Można być chciwym, a jednocześnie ze względu na obowiązujące normy moralne nie okradać swojego sąsiada i współobywatela. Można ją kontrolować i poskromić. Nie ma obowiązku poddawania się jej podszeptom, choćby wolno było wszystko, bo okoliczności sprzyjają jej zaspokojeniu.

Chyba że dotyczy to ludzi uprzednio wykluczonych ze wspólnoty, a tym samym ze sfery moralnych zobowiązań. Wówczas piekła nie ma.

Żydów nie tylko stawiano w Polsce poza jej nawiasem, ale także systematycznie odczłowieczano. To tłumaczy, dlaczego w pewnych warunkach jednych się okrada, a innych nie lub rzadziej. W kontekście polskiego wariantu „przewłaszczenia” o wiele bardziej istotne niż „zwykła ludzka chciwość” są zatem ramy wspólnoty, w której na taką skalę było ono możliwe.

Jeśli wczytamy się uważnie w czasopiśmiennictwo doby dwudziestolecia międzywojennego w Polsce, w programy polityczne wielu ówczesnych partii, ale przede wszystkim w to, co mówiono, pisano, a zwłaszcza czyniono już podczas wojny i po jej zakończeniu, jedno nie ulega wątpliwości: pozbycie się Żydów z Polski, przejęcie należącego do nich mienia, a zwłaszcza zajęcie ich miejsca w strukturze społecznej miast, wsi i miasteczek, nie było jedynie marzeniem polskich narodowców (i nie tylko ich). Było po prostu dyskutowanym projektem politycznym, a zarazem praktyką społeczną na różne sposoby realizowaną w warunkach okupacyjnych i latach powojennych. Wszystko to, czego nie przejęli Niemcy, co nie zasiliło majątku Rzeszy, nie pokryło kosztów Zagłady, która, jak pisał Raul Hilberg, miała być przecież „samofinansującym się przedsięwzięciem”, trafiło do rąk prywatnych lub zostało upaństwowione. Taki los podzieliły należące do Żydów nieruchomości, rozmaite przedmioty codziennego użytku, ale także miejsca pracy. Trudno tu zresztą o jakiś kompletny inwentarz wszystkich tych „żydowskich rzeczy”, które przecież nie wyparowały wraz z wymordowaniem około trzech milionów obywateli przedwojennej Polski. Nie wyparowały, ale też w neutralny sposób nie trafiły w ręce prywatne."

"Nie miejsce tu na wnikliwą analizę i interpretację zamieszczonych w publikacji Centrum artykułów. Każdy z osobna zasługuje na osobną uwagę, refleksję, rodzi pytania. Wszystkie razem pozwalają natomiast zdać sobie sprawę ze skali zjawiska, które dotychczas nie znalazło miejsca w zbiorowej świadomości Polaków, a już tym bardziej nie stało się przedmiotem etycznego rozrachunku. No bo właśnie nie o buchalterię tu chodzi, ale o wymiar moralny.

Język polski zakłamuje ów fakt społeczny i wynikające z niego konsekwencje wygodną i jakże użyteczną konstrukcją „mienia pożydowskiego”. Jak gdyby zamordowani Żydzi pozostawili swoje dobra Polakom w spadku.

Tak jakby nie było dłoni, która te żydowskie rzeczy „wyszperała”, o czym w przejmującym wierszu-oskarżeniu pisze Zuzanna Ginczanka. Jakby nie było tych furmanek, wyczekujących, by móc przystąpić do plądrowania żydowskich domostw. W oczekiwaniu na rozpoczęcie wywózki Żydów ze Szczebrzeszyna w połowie kwietnia 1942 roku, odnotowuje świadek wydarzeń Zygmunt Klukowski, „[z]jechało się sporo furmanek ze wsi i wszystko to niemal cały dzień stało w oczekiwaniu, kiedy można będzie przystąpić do rabunku. Z różnych stron dochodzą wiadomości o skandalicznym zachowaniu się części ludności polskiej i rabowaniu opuszczonych żydowskich mieszkań. Pod tym względem miasteczko nasze z pewnością nie będzie w tyle”. Nie pomylił się. Na dalszych stronach swojego Dziennika zapisze: „[l]udność z otwieranych żydowskich domów rozchwytuje wszystko, co jest pod ręką, ludzie bezwstydnie dźwigają całe toboły z nędznym żydowskim dobytkiem lub towarem z małych żydowskich sklepików”.

Zbitka „mienie pożydowskie” jest jednak dla polskiej wspólnoty narodowej wygodna, ponieważ zasłania i wymazuje coś znacznie poważniejszego – antysemityzm i mordy dokonywane na Żydach w procesie tego zrealizowanego „przewłaszczenia”. Sączące się przed wojną z różnych stron antysemickie wywody opierały się przecież także na założeniu, że Żydzi znajdują się w posiadaniu rozmaitych dóbr, które w istocie należą się Polakom. Zajmują ich miejsca pracy i przestrzeń publiczną. Innymi słowy zmiana tego stanu rzeczy mogła być postrzegana jako działanie uprawnione, po prostu przywrócenie właściwego porządku, restytucja panowania grupy homogenicznej i hegemonicznej.

Nadto chciwość, dla zaspokojenia której stworzono podczas okupacji sprzyjające warunki, napędzana była antysemickimi fantazjami o żydowskim majątku, owym mitycznym żydowskim złocie. Karmiona antysemickimi kliszami chciwość spotkała się z dokonywaną przez Niemców demonstracją, że Żydów można bezkarnie zabijać w majestacie prawa. W ramach „przewłaszczenia” mordowano zatem Żydów, chcąc wejść w posiadanie ich dóbr materialnych, pozbyć się świadków ich przejęcia, unicestwić wyeksploatowane ekonomicznie ofiary, które nie były już w stanie dłużej opłacać swojego utrzymania, albo po prostu zabijano Żydów antycypując konieczność zwrotu zdeponowanych przez nich na czas wojny przedmiotów, pieniędzy, nieruchomości, inwentarza etc. To właśnie taka swoista antycypacja wyznaczyła motyw zabójstwa ojca Henryka Grynberga, o którym opowiedział Paweł Łoziński w filmie dokumentalnym Miejsce urodzenia. Zdarzeń o analogicznym modus operandi polskich sprawców było znacznie więcej."

Ten post był edytowany przez septimanus79: 14/12/2014, 19:08
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2017 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej