Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
3 Strony < 1 2 3 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Wolnomularstwo a rewolucja, Wpływ masonów na przebieg Rewolucji
     
ksajdek
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 115
Nr użytkownika: 49.304

 
 
post 29/09/2009, 17:06 Quote Post

QUOTE(marcin71 @ 28/09/2009, 14:22)
Temat zrobił się generalnie o Masonerii więc napisałem tylko że wielu masonów było członkami kleru katolickiego,inni neofaszystami.
*


OK, OK, ale to trochę offtoping...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #31

     
jb8
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 431
Nr użytkownika: 97.339

jakub barecki
Stopień akademicki: mgr
Zawód: historyk
 
 
post 28/08/2015, 16:05 Quote Post

Na podstawie J.Billington, Płonące Umysły (str. 109-110):

Masoneria dostarczyła rodzącej się tradycji rewolucyjnej ważnej metafory, którą do połowy XIX wieku rewolucjoniści wykorzystywali, by rozumieć własną misję: architekta budującego nową i lepszą strukturę dla społeczeństwa ludzkiego. Masoni uważali, ze ich bractwa odtwarzały „naturalne” warunki współpracy, które dominowały wśród współczesnych, masonów-rzemieślników ciosających kamienie dla wspólnego budynku.

Postęp każdego z „braci”, od stopnia ucznia, przez czeladnika do mistrza, zależał od filozoficznych i filantropijnych osiągnięć, a nie społecznego statusu. „Wolna” masoneria była zatem moralną merytokracją – zdecydowanie wywrotową dla każdego statycznego społeczeństwa opartego na tradycyjnej hierarchii. W XVIII wieku ludzie inteligentni i ambitni często odnajdowali w lożach masońskich braterstwo pośród równych, którego brakowało im na zewnątrz w arystokratycznym społeczeństwie. /…/

We wczesnym okresie rewolucji masoneria była źródłem wielu najważniejszych symboli i rytuałów – począwszy od masońskiego powitania króla pod „sklepieniem szpad” w Hotel de Ville trzy dni po upadku Bastylii. Warto wspomnieć, że przed rewolucją większość francuskich masonów nie była „ani rewolucjonistami, ani reformatorami, ani nawet osobami niezadowolonymi”; w czasie rewolucji wolnomularstwo jako takie wciąż było polimorficzne: "Każdy element społeczeństwa i każdy nurt polityczny mógł wedle uznania wpisać się w kanon „masoński”. Jednak masoneria stanowiła bogate i względnie nietradycyjne podłoże narodowych symboli (monet, pieśni, chorągwi, pieczęci), nowych zwrotów (tu, fere, vivat) oraz nowych modeli świeckich organizacji, szczególnie poza Paryżem.

Co najważniejsze /…/ masoneria była świadomie wykorzystywana przez rewolucjonistów na początku XIX wieku jako wzór i środowisko rekrutacji członków do pierwszych eksperymentalnych konspiracyjnych organizacji politycznych.


Jeśli rację ma autor Płonących Umysłów wówczas tworzone przez masonów loże słusznie jest uznać za zakamuflowane kluby towarzyskie, których wyłonienie się było przejawem umiarkowanego fermentu społecznego, sygnałem postępowych aspiracji umacniającej się klasy średniej w połączeniu z aprobatą dla tych tendencji płynącą z najwyższych kręgów arystokratycznych – zjawisko niemal tożsame z postępującą demokratyzacją stosunków międzyludzkich zanim egalitaryzm został ujęty w formy prawne i ustrojowe. Oczywiście, nie ma sensu zaprzeczać, że masoni mieli wpływ na przebieg rewolucji; zostali bowiem wciągnięci w jej wir, ogarnięci i zaskoczeni dynamicznym oraz brutalnym przebiegiem wypadków tak jak cała reszta społeczeństwa francuskiego.

Tym samym wielu masonów (podobnie jak np. wielu rzemieślników) zostało u schyłku XVIII wieku politykami, spiskowcami, utopistami, ale nie „zaprojektowali” rewolucji. Jak każdy uczestnik wydarzeń po 1789 roku, włącznie z parą królewską, musieli się w niej odnaleźć. A już na pewno nie byli „zawodowymi rewolucjonistami”, za jakich uważali się znacznie później dowodzeni przez Lenina bolszewicy. Dodajmy, że sam Lenin zinterpretował swoją karierę dość nieortodoksyjnie - uwzględniając jego manifestowaną wiarę w nieuchronność zwycięstwa rewolucji - kiedy przyznał w wąskim gronie, że w roku 1917 niewiele planował, głównie reagował, bo wypadki nieustannie go zaskakiwały. Tym bardziej nie jest zasadne wierzyć, że masoni zaplanowali i „wykonali” rewolucję francuską – przecież wierzyli w filantropię i samodoskonalenie, nie w polityczne przewroty.

Swój mityczny status masoni zawdzięczają przede wszystkim potężnemu rywalowi – europejskim konserwatystom. Tak jak Hitler potrzebował dla swej ideologii negatywnego punktu odniesienia w postaci Żydów i światowego kapitału, a bolszewicy w postaci kułaka i światowego kapitału, tak konserwatyści porewolucyjni „wywyższyli” do statusu burzycieli ładu właśnie masonów. Mit, aby go uprawdopodobnić, najlepiej ufundować na zretuszowanych faktach, o czym pouczał wirtuoz tej sztuki – Goebbles. Bodaj jego pryncypał dodawał, że ludzie są tym bardziej skłonni uwierzyć w fałsz im jest on większy, a Stalin mawiał z satysfakcją: „kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”. Mit o wszechpotężnej masonerii to nieprawda oparta na zretuszowanych faktach, rozdęta ponad miarę i powtórzona więcej niż tysiąc razy.

Masoneria była zjawiskiem wpływowym, ale to nie ona obaliła trony i ołtarze. Groteskowo zakonspirowana i zbiegiem okoliczności ustawiona na historycznym podeście z rewolucyjną scenografią w tle, została wyeksponowana przez reakcyjną propagandę. Odtąd w sposób zrozumiały, choć niesłuszny, narzuca się naszej wyobraźni jako złowrogi czynnik dziejów.

Ten post był edytowany przez jb8: 28/08/2015, 16:10
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #32

     
unikko
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 53
Nr użytkownika: 97.810

 
 
post 31/08/2015, 11:50 Quote Post

Ja mam do wpływu lóż masońskich na historię Rewolucji Francuskiej stosunek wyważony. Źródła na których oprzeć mogę przekonanie, że ich wpływ nie był pomijalny nie należą do konserwatywnych (P. Kropotkin "Wielka Rewolucja Francuska"), jednakże trudno mi dociec do szczegołów. Wiadomo że we frakcjach powstałych w parlamencie francuskim po 1789 r. członkowie lóz masońskich działali zupełnie jawnie. Czy jednak taki obrót Rewolucji jakiego nabrała był przez nich planowany podddałabym w wątpliwość. W 1789 wszystko wskazywało, że celem głównego nurtu rewolucjonistów było powtórzenie mniej więcej sytuacji ze Stanów Zjednoczonych i wyraźnie wydarzenia były inspirowane ogłoszeniem konstytucji Stanów Zjednoczonych. Tutaj mogłabym dostrzegać jeszcze zbieżność interesów działalności rewolucjonistów oraz masonów liberalnych. Jednak warunki francuskie pozostawały zgoła inne i nie dało się uniknąć wpływu duzo bardziej radykalnej i niezbyt intelektualnej ludności - która przecież do lóż należeć nie mogła. Ponadto mimo antyarystokratycznej wymowy Rewolucji wielu arystokratów było członkami masonerii. Domniemam więc możliwość, iż początkowe tendence ku monarchii konstytucyjnej występujące wśród jakobinów jeszcze w latach 1791-1792 mogły mieć na celu wprowadzenie na tron jednego z pretendentów reprezentującego lożę masońską. To jednak niczym nie poparte moje mniemania, które chciałam zweryfikować zasięgnięciem do źródeł lub opracowań dokładniej i rzetelnie (na tym zależy mi przede wszystkim) traktujących temat. W przypadku jednak wciąż gorącego ideologicznego zaangażowania w Rewolucję mam wrażenie, że trudno będzie takie źródła osiągnąć - ktoś coś o nich wie? Tak czy inaczej mam wrażenie że późniejsze poczynania Robespierre'a i Saint-Justa były na przekór ogólnym dążeniom politycznym masonów i ich interesom, a ich wpływ musiał pozostawać przede wszystkim intelektualny. Bardziej żyrondystów uznałabym za stronnictwo pod wpływem masonów. W przeciwieństwie do wielu osób tropiących spiski w pewnych zastanawiających momentach Rewolucji dostrzegam bardziej brak przemyślenia i decyzyjny chaos niż jakieś ukryte motywy spiskowe.

Ten post był edytowany przez unikko: 31/08/2015, 12:45
 
User is offline  PMMini Profile Post #33

     
jb8
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 431
Nr użytkownika: 97.339

jakub barecki
Stopień akademicki: mgr
Zawód: historyk
 
 
post 31/08/2015, 16:13 Quote Post

QUOTE
mimo antyarystokratycznej wymowy Rewolucji wielu arystokratów było członkami masonerii. Domniemam więc możliwość, iż początkowe tendence ku monarchii konstytucyjnej występujące wśród jakobinów jeszcze w latach 1791-1792 mogły mieć na celu wprowadzenie na tron jednego z pretendentów reprezentującego lożę masońską.

Filip Orleański to najbardziej oczywisty kandydat na tron z ramienia masonów. Jednak w poniższym opisie jego losów nie widać precyzji i premedytacji wszechwładnych spiskowców, raczej rodzaj wielkiej (i entuzjastycznej) improwizacji w wykonaniu samozwańczego pana Egalite, zresztą „średnio” lubianego przez jakobinów:

Pierwotna rewolucja z 1789 roku, której przewodził La Fayette, w pewnym sensie rozpoczęła się w Palais-Royal, paryskim miejscu rozrywek Filipa Orleańskiego /…/ Tam, w cieniu pałacu Tuileries, Filip postanowił opowiedzieć się za rewolucją i przyjąć tytuł Egalite zamiast pozostać lojalny wobec swego kuzyna Ludwika XVI./…/
Jeśli trzeba byłoby wyznaczyć dokładne miejsce i czas rozpoczęcia rewolucji francuskiej, zapewne byłyby to ogrody Palais-Royal około godziny 15:30 w niedziele 12 lipca 1789 roku, kiedy Camille Desmoulins wspiął się na stół i wykrzyknął do kłębiących się tłumów: Aux armes! Nawoływał on paryżan , by odpowiedzieli na wieść z Wersalu o dymisji Neckera. Po jego półgodzinnej przemowie tłum ruszył na ulice, niosąc popiersie Neckera i księcia Orleanu/…/
Palais-Royal odgrywał kluczową rolę w rewolucyjnym Paryżu z trzech powodów. Po pierwsze, stanowił sanktuarium wąskich kręgów intelektualistów, gdzie ich idee mogły przyjąć postać organizacji. Po drugie, jego właściciel i patron, książę Orleanu, stanowił punkt, przez który idee przeniknęły do silnych elit starego reżimu. Po trzecie, pałac stanowił żywe połączenie z podziemiem Paryża i nowymi siłami społecznymi, które trzeba było mobilizować, by rewolucja odniosła sukces/…/

Palais-Royal był własnością członka rodziny królewskiej, co chroniło przed aresztowaniami na jego terenie; w latach 1788-1792 powstał tam cały zastęp nowych organizacji i miały miejsce kluczowe spotkania /…/ Filipa, jako właściciela Palais-Royal, uważano za królewskiego patrona rewolucyjnej sprawy. Jego podróż do Londynu, która odbył później w 1789 roku, postrzegana była przez niektórych jako dążenie anglofila, by zbliżyć Francję do monarchii konstytucyjnej./…/
Wraz z rosnącymi sporami pomiędzy rewolucjonistami, niemal każda frakcja miała w pałacu odrębną kawiarnię, która pełniła zarówno rolę placówki jak i centrali. „Cafe du Caveau” była miejscem spotkania żyrondystów /…/ w „Cafe Italien” spotykali się bardziej radykalni jakobini /choć oni/ działali jednak głównie poza terenem pałacu. /…/ jakobińscy politycy z jednej strony byli bardzo podejrzliwi w stosunku do środowiska Palais-Royal ze względu na panujący tam wyraźny brak dyscypliny, z drugiej zaś strony obawiali się, że ostatecznie miejsce to poddane zostanie władzy kandydata do tronu Filipa Orleańskiego /…/
/…/ wielu konserwatystów uznało, iż rewolucyjny zgiełk był w pewnym sensie wynikiem konspiracji orleanistów /…/

Wkrótce po ogłoszeniu republiki, 15 września 1792 roku, Filip Orleański zgłosił się do nowo powstałej Komuny Paryskiej z prośbą, by nadano mu tytuł Egalite /…/ doceniał swoje doświadczenie wolnomularskie, gdyż pozwoliło mu ono „zrozumieć swoistą ideę równości”/…/
Przechrzczonego przywódcę /…/ wybrano następnie na członka Konwentu – mimo sprzeciwu Robespierre’a. Dwa miesiące później w orzeczeniu Konwentu zakwestionowano szczerość Filipa, sugerując, że „stawiał na rewolucję, jak na swoich jokejów” i najzwyczajniej działał w sposób „najbardziej dla niego korzystny”.
Jean Paul Marat pogłębił wątpliwości w kwestii „obywatelskiego oddania” /…/ Filipa. Kiedy 20 stycznia w Palais-Royal dokonano zamachu na przywódcę rewolucji, na Filipa padło jeszcze więcej podejrzeń i Konwent powołał coś w rodzaju organizacji szturmowej, tak zwane oddziały obrońców republiki, by zaatakować redutę orleanistów /…/ Filip Egalite został aresztowany – a ostatecznie zgilotynowany 6 listopada 1793 roku./…/


Oczywiście to tylko jedna z wielu możliwych interpretacji, ponownie z książki Płonące Umysły. Pozostaje nam czekać aż ktoś przedstawi inną.

Ten post był edytowany przez jb8: 31/08/2015, 16:44
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #34

     
Reaction
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 296
Nr użytkownika: 74.824

Zawód: Student
 
 
post 31/08/2015, 16:45 Quote Post

Największym błędem w tych rozważaniach jest chyba traktowanie masonerii jako całości, zapominając, że istniały różne loże.
Inna sprawa, że sami masoni podsycali plotki o swoim udziale w rewolucji.

Ten post był edytowany przez Net_Skater: 31/08/2015, 16:48
 
User is offline  PMMini Profile Post #35

     
jb8
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 431
Nr użytkownika: 97.339

jakub barecki
Stopień akademicki: mgr
Zawód: historyk
 
 
post 31/08/2015, 16:58 Quote Post

Masz niewątpliwie rację, ale pytanie pozostaje - czy jakikolwiek nurt/loża masonerii rozpętał rewolucję lub bodaj ją przejął/koordynował?

Kiedy Lenin rozbił od wewnątrz partię socjalistów rosyjskich, a stworzoną w ten sposób frakcję bolszewików przerobił w swoje karne zaplecze
(i z dumą proponował później taką strategię wszystkim swoim naśladowcom w Europie), świat dowiedział się z kim ma do czynienia. Czy zaistniała podobna radykalna, solidarna i konsekwentna frakcja masonów po 1789 roku? Na podstawie Płonących Umysłów nie można wysnuć takiego wniosku.

Ten post był edytowany przez jb8: 31/08/2015, 17:01
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #36

     
Reaction
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 296
Nr użytkownika: 74.824

Zawód: Student
 
 
post 31/08/2015, 17:09 Quote Post

Dużą odpowiedzialność za utrwalenie koncepcji masońskiego spisku ponosi ten pan: https://pl.wikipedia.org/wiki/Augustin_Barruel
Natomiast, z tego co pamiętam, większość zwolenników tezy spisku traktuje masonerię jako całość, nie wnikając w szczegóły. Zresztą sami masoni bynajmniej nie zaprzeczali oskarżeniom, jak wspomniałem w poprzednim poście. Odczuwali nawet pewną dumę.

Ten post był edytowany przez Reaction: 31/08/2015, 17:15
 
User is offline  PMMini Profile Post #37

     
jb8
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 431
Nr użytkownika: 97.339

jakub barecki
Stopień akademicki: mgr
Zawód: historyk
 
 
post 31/08/2015, 17:46 Quote Post

Skoro wywołałeś Barruela i Weishaupta spróbuję później dodać coś ciekawego o tych postaciach (najpierw powertuję by nie bazować na ogólnych stwierdzeniach), tymczasem wspomnę, że iluminaci bardziej przestraszyli lub zbulwersowali (częściowo też zafascynowali) niż obalili elitę „starej Europy”.

Wracając do masonów - nie mieli politycznej organizacji, a w każdym razie nie ujawnili jej podczas rewolucji. Zasilali tylko później powstające organizacje o czym już podałem w cytacie w Post#32.

Masoneria promowała samodoskonalenie i sprzyjała przełamywaniu barier społecznych. W luksusowych salonach arystokracji i burżuazji spotykali się ludzie różnego pochodzenia łamiąc obowiązujące w Wersalu konwenanse. Arystokraci przypominali trochę „panów Łęckich” którym zdawało się, że demokratyzacja polega na „zadawaniu się” z ludźmi bez herbu (ale na poziomie), a burżuazja delektowała się swoim towarzyskim awansem. Nie działo się tam nic „diabolicznego”, a przynajmniej ja nie trafiłem na podobne informacje.

Billington podkreśla, że w XVIII wieku różnej maści utopiści, myśliciele, idealiści itd. założyli, iż zniesienie przywilejów społecznych niejako automatycznie wyzwoli najlepsze instynkty wśród mas i społeczeństwo stanie się bardzo szybko racjonalne, solidarne, szczęśliwe (Weishaupt faktycznie był pod tym względem oryginalny, jego iluminaci od początku byli stowarzyszeniem elitarnym). Ponieważ rewolucja rozczarowała niemal wszystkich jej uczestników kolejna generacja aktywistów i teoretyków zaczęła formułować bardziej romantyczne, uduchowione podejście, w której odnowę świata musi przeprowadzić elita rewolucyjnych ascetów, emocjonalnie sterylnych, podporządkowanych Idei, gotowa do wszelkich poświęceń, żelazną pięścią obalająca przeszkody i prowadząca bezładną ludzką masę ku szczęściu, do którego sama nie jest w stanie dojść. Ten kryzys oświeceniowego optymizmu dał Europie nową, brutalną tradycję, z której wyrosły nowoczesne ruchy polityczne XIX wieku, a w końcu także bolszewicy.

PS - doczytałem: E. Michael Jones, w książce Libido dominandi (2013) przytacza fragment listu Edmunda Burke do Barruela z 1797 roku:

Niełatwo mi wyrazić jak bardzo jestem zbudowany i zachwycony pierwszym tomem pana „Historii Jakobinizmu”. Cała cudowna opowieść z iście prawnicza systematycznością i dokładnością poparta jest dokumentami i dowodami. Ja sam znalem osobiście pięciu z wymienionych konspiratorów i na podstawie własnej i pewnej wiedzy powiedzieć mogę, że już w roku 1773 zajmowali się knuciem spisku tak dobrze przez pana opisanego, a czynili to w sposób i wedle zasad, które prawdziwe pan przedstawił. Jako świadek mogę to potwierdzić.


Później dorzucę o relacjach Weishaupta z masonami.

Ten post był edytowany przez jb8: 1/09/2015, 8:24
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #38

     
Reaction
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 296
Nr użytkownika: 74.824

Zawód: Student
 
 
post 31/08/2015, 19:38 Quote Post

Offtop na temat rewolucjonistów rosyjskich:
Nie zgadzam się, że bolszewicy należą do tego typu rewolucjonistów: elita rewolucyjnych ascetów, emocjonalnie sterylnych, podporządkowanych Idei, gotowa do wszelkich poświęceń, żelazną pięścią obalająca przeszkody i prowadząca bezładną ludzką masę ku szczęściu, do którego sama nie jest w stanie dojść. Opis ten przedstawia generacje wcześniejszą - przejściową pomiędzy dekabrystami a bolszewikami. Mniej więcej tak wyobrażam sobie Żelbatowa czy Perowską. Natomiast sami bolszewicy zdecydowanie nie byli tak uduchowieni. Zamiast idei wybierali nihilizm i skuteczność (chyba pod wpływem Nieczajewa).

Ten post był edytowany przez Reaction: 31/08/2015, 19:41
 
User is offline  PMMini Profile Post #39

     
jb8
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 431
Nr użytkownika: 97.339

jakub barecki
Stopień akademicki: mgr
Zawód: historyk
 
 
post 31/08/2015, 20:43 Quote Post

Bolszewicy byli nihilistami w odniesieniu do tradycji konserwatystów, ale szukali w zastępstwie jakiejś introwertycznej sankcji, która legitymizowała ich arogancję. Wierzyli w samych siebie, we własne kwalifikacje moralne, twierdzili, że są - muszą być - „silni duchem”, posiadać „sumienie rewolucyjne”, które dawało im we własnych oczach prawo do zabijania, ignorowania tradycji i konwencji. Była to na pewno bezzasadna
i irracjonalna uzurpacja lecz wymagała swoistego hartu, samo-wyrzeczenia, spalenia mostów z „drobnomieszczańska moralnością”. Byli samozwańczą elitą, twierdzili, że wyrzekają się jednostkowych ambicji na rzecz „sprawy” itp. I z pewnością wierzyli, że są uświadomioną awangardą bez której ludzkość nie osiągnie kolejnego etapu rozwoju. Orlando Figes (A People’s Tragedy) podaje że Lenin utożsamiał się z bohaterem powieści Czernyszewskiego What Is To Be Done? (nie znam polskiego tytułu). Billing (Płonące Umysły) wspomina o „wierze w świecką rewolucję”. Montefiore (Dwór czerwonego cara) opisuje wojujących bolszewików w podobny sposób. Przynajmniej na poziomie idei, nawet jeśli niewielu realizowało taki standard w praktyce.

Proponuję by kontynuować rozmowę o rewolucjonistach rosyjskich tutaj
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=964#


Ten post był edytowany przez jb8: 31/08/2015, 20:51
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #40

3 Strony < 1 2 3 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2017 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej