Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Cmentarze w średniowieczu
     
Papkin78
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 69
Nr użytkownika: 73.602

Zawód: amator
 
 
post 20/09/2012, 14:40 Quote Post

Cmentarze katolickie w średniowieczu to temat rzeka... Służyły nie tylko do pochówków, ale też do zabawy, mieszkania, handlu, wypasu bydła, bywały też azylem dla przestępców. Szukam artykułów i książek, które traktowałyby temat w taki bardziej socjologiczno-etnograficzny sposób - znajdę takie podejście u Ariesa, w "Człowiek i śmierć"? Gdzie jeszcze? Mam nadzieję, że temat rozwinie się, jak znacie jakieś ciekawe anegdoty z tego zakresu to dawajcie...

Ciekawi mnie gdzie i jak chowano biednych, skoro Synod wrocławski w 1641 roku zalecał, aby zmarłych, nawet najuboższych, chowano przyzwoicie przy udziale kapłanów. Widocznie zdarzalo się często, że obywano się bez kapłanów.... Jak wyglądala wtedy ta uroczystość? Gdzie tych biednych w ogóle chowano? Podobno na specjalnych, osobnych cmentarzach? Mieli osobne groby, czy wspólne? Kto kopal im grób? Przecież nie bylo (chyba!) grabarzy, poza tym biedni byli przeciez zbyt biedni żeby im zaplacić...smile.gif

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
Doktor Zło
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 467
Nr użytkownika: 62.471

 
 
post 20/09/2012, 14:46 Quote Post

Do tematu chętnie się podepnę, jako że też fascynuje mnie tematyka średniowiecznych cmentarzy.

Otóż grabarze w średniowieczu byli, był to zawód taki, jak każdy inny. To oni kopali groby, także dla biedoty, która zwykle chowana była w ziemi wokół kościoła, podczas gdy bogaci fundowali sobie miejsce pod posadzką. Nie jestem aż takim ekspertem w sprawie stosunku grobów masowych do "indywidualnych", za to na pewno groby ziemne miały niską trwałość i ówcześni nie mieli skrupułów przed ich przekopywaniem i ponownym używaniem. Zebrane wtedy kości czasami trafiały do specjalnych ossuariów.

Ciekawi mnie za to kwestia tzw. pola garncarza, gdzie miano chować ludzi wykonujących haniebne zawody, samobójców i przestępców. Czy ktoś wie może nieco więcej o ich umiejscowieniu i popularności?
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
welesxxi
 

Conan The Historian
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.700
Nr użytkownika: 13.919

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 20/09/2012, 16:03 Quote Post

QUOTE(Doktor Zło @ 20/09/2012, 15:46)
Ciekawi mnie za to kwestia tzw. pola garncarza, gdzie miano chować ludzi wykonujących haniebne zawody, samobójców i przestępców. Czy ktoś wie może nieco więcej o ich umiejscowieniu i popularności?
*


Samobójcom odmawiano prawa do spoczynku w poświęconej ziemi dlatego chowano ich zwykle w odosobnionych miejscach, najczęściej pod szubienicą, gdy jej nie było to na miedzy, na rozstaju dróg. Nad Górnym Renem i w Górnej Bawarii (też w innych okolicach, głównie niemieckich) nagminnie zdarzało się topienie samobójcy - wsadzano go do beczki i wrzucano do rzeki. Poniekąd do niedawna podobnie obchodzono się z samobójcami i w Polsce, np. w Gręboszowie wrzucając zwłoki rowu z wodą obok cmentarza. Ponieważ samobójstwo poczytywane było jako grzech i występek uznawano, że winnego należało za to pokarać. Zwłoki były więc palone, ćwiartowane, wleczone, wieszane. Wyprawiano specjalny ceremoniał zwany "oślim pochówkiem", nawiązujący do proroctwa o Jojakimie (lub psi pochówek - Hundbegräbnis). Dom samobójcy też musiał być poddany specjalnym zabiegom polegającym głównie na wymianie okien i drzwi, rozebraniu ścian, w Niemczech Dachabdecken - zerwaniu dachu, czasem też niszczono go w całości.

W odkrywaniu i badaniu miejsc pochówku samobójców (i nie tylko) przydatna może być toponomastyka. Niedaleko Miękini podczas niwelacji terenu odkryto w 1930 r. szkielet, który uznano za szczątki rosyjskiego żołnierza. Tymczasem miejsce zwano to Schindergrube od schinden (łupić, odzierać ze skóry) i była to typowa nazwa dla miejsc, gdzie w czasie oślego pochówku przywlekano zwłoki i zakopywano. Do jamy zwłoki wrzucano niedbale, przebijano je kołkiem, przygniatano kamieniami.

Samobójcom pozwalano lec na cmentarzu dopiero gdzieś od XVII w. w tzw. "kącie samobójców" lub pod murem cmentarnym (z jednej lub drugiej strony). Pogrzeb jednak urządzano wtedy bez ceremoniału, w nocy. W Bretanii istniały specjalne cmentarze dla samobójców grodzone murem bez bramy (zwłoki przerzucano górą).

Dosyć przystępnie opisuje tę problematykę (nie tylko w ujęciu archeologicznym, ale i historyczno-etnograficznym) P. Duma w "Grobie alienata".
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej