Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Karanie dzieci w średniowieczu
     
Kon-dzia
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.746
Nr użytkownika: 12.898

Konrad
 
 
post 16/05/2012, 17:07 Quote Post


Użytkownik Pajakk:
Witam.
Jak rodzice karali dzieci? Po prostu bili je? Wymierzali inne kary? posprzątanie czegoś, zamknięcie dziecka na jakiś czas?

Czy jeśli rodzina znęcała się fizycznie nad dzieckiem, takie dziecko mogło liczyć na czyjąś pomoc (i w jaki sposób karali takich rodziców?), czy było bezradne i musiało żyć z ojcem, który je katował, aż dorośnie i wyprowadzi się?




Rzecznika praw dziecka nie było, do psychologa też się nie posłało, dzieci musiały zazwyczaj ciężko pracować od najmłodszych lat, więc "sprzątanie" nie było żadną karą. Kary cielesne były w średniowieczu normą, wobec dzieci również.

edycja w związku z łamaniem regulaminu przez użytkownika pajakk. sz. II

Ten post był edytowany przez szapur II: 17/05/2012, 21:35
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
Pietrow
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.658
Nr użytkownika: 76.370

Slawomir Skowronek
Stopień akademicki: doktor
Zawód: nauczyciel LO
 
 
post 16/05/2012, 17:50 Quote Post

Aż po XIX - XX wiek dzieci były traktowane jak "mali dorośli", ze wszystkimi konsekwencjami w stroju, pracach, traktowaniu itp. Karano je tak jak dorosłych z tych samych "paragrafów".
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
salvusek
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.236
Nr użytkownika: 44.999

 
 
post 16/05/2012, 18:28 Quote Post


QUOTE
Po prostu bili je?

W średniowieczu panowało przekonanie, że człowiek, który nie jest bity nie jest wychowywany. Tak więc bicie było powszechne i nie wynikało ono z okrucieństwa rodziców tylko paradoksalnie z miłości( jeżeli kocha się dziecko, to należy je bić). Dziecko powinno znosić karę z cierpliwością, wyrozumiałością i pokorą. Dopiero oświecenie przyniosło pewne zmiany, choć nawet Lock pisał, że dzieci należy bić za upór i bunt. Dla teocentrycznego średniowiecza ciało ludzkie było siedzibą nieczystych żądzy, karą dla duszy, wręcz należało je karać, ignorować, umartwiać tak więc zdrowo było raz w tygodzu dostać cięgi w myśl zasady Duch Święty dzieci bić radzi – Różdżka do nieba dzieci prowadzi.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
de Ptysz
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.448
Nr użytkownika: 61.808

Zawód: Wolnomysliciel
 
 
post 16/05/2012, 18:29 Quote Post

Może nie jest to już ścisłe średniowiecze, ale do tego problemu odniósł się np. Luter, który z jednej strony pisał, że rodzice mają prawo do kar cielesnych, jako stymulujących w dzieciach szacunek i dyscyplinę. Mimo to zalecał jednak w tej kwestii umiarkowanie, gdyż, jak pisał, zbyt dotkliwe bicie powoduje jedynie strach potomstwa wobec rodziców. Jako przykład podał własne dzieciństwo, kiedy to raz tak mocno dostał od ojca, że potem przez kilka dni go unikał. Jak więc widać może nie było w tamtych czasach żadnych sankcji prawnych, ale wielu ludzi dostrzegało ten problem i przynajmniej próbowało przekonywać innych do zmiany.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
aljubarotta
 

VII ranga
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.791
Nr użytkownika: 70.958

Marek Sz.
 
 
post 16/05/2012, 19:56 Quote Post

Zdaje się, że bito też dzieci(czy tylko?) przed pochówkiem, jako kara (?) za ewentualne grzechy z których nie mogły się wyspowiadać.

Nie pamiętam dokładnie, ale mogło to mieć po części związek z podaniami o strzygach.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
Pietrow
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.658
Nr użytkownika: 76.370

Slawomir Skowronek
Stopień akademicki: doktor
Zawód: nauczyciel LO
 
 
post 16/05/2012, 20:03 Quote Post

Źródeł do tej tematyki odnośnie średniowiecza jest zapewne mniej, lecz sądzę, iż w jakiś sposób uwagi prof. Zbigniewa Kuchowicza zawarte w jego pracach "Miłość staropolska" czy zwłaszcza "Człowiek polskiego baroku" (rozdział "Makabryzm barokowy" i in.) mogą być również adekwatne.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
lancelot
 

Żelazna pięść
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 12.480
Nr użytkownika: 36.860

bogumil chruszczewski
Stopień akademicki: rebajlo
Zawód: Podstarza³y wilk
 
 
post 16/05/2012, 20:12 Quote Post

Może zajrzyj tu, coś powinno się znaleźć: http://www.poczytaj.pl/k/01240500
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #7

     
Ryszard Lwie Serce
 

الشيطان
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.405
Nr użytkownika: 24.473

Zaurak
Stopień akademicki: magister iuris
Zawód: Mlot na Fiskusa
 
 
post 16/05/2012, 23:15 Quote Post

QUOTE
Może nie jest to już ścisłe średniowiecze, ale do tego problemu odniósł się np. Luter, który z jednej strony pisał, że rodzice mają prawo do kar cielesnych, jako stymulujących w dzieciach szacunek i dyscyplinę. Mimo to zalecał jednak w tej kwestii umiarkowanie, gdyż, jak pisał, zbyt dotkliwe bicie powoduje jedynie strach potomstwa wobec rodziców. Jako przykład podał własne dzieciństwo, kiedy to raz tak mocno dostał od ojca, że potem przez kilka dni go unikał. Jak więc widać może nie było w tamtych czasach żadnych sankcji prawnych, ale wielu ludzi dostrzegało ten problem i przynajmniej próbowało przekonywać innych do zmiany.

Bo tak naprawdę wszystko sprowadza się do formy. Można dziecko wygrzmocić kijem tak, żeby wyniosło z tego naukę. Można też udzielić słownej reprymendy tak, żeby nabrało tylko lęku i niechęci.
Pytanie, po co bić, skoro można załatwić to w inny sposób? To oczywiście refleksja współczesna. W epoce średniowiecza ludzie zapieprzali ciężko od rana do świtu. Jeszcze mój dziadek wspomina, jak to było za czasów jego młodości na wsi. Dziecko pracowało od małego w gospodarstwie razem z kilkorgiem rodzeństwa, rodzice urobieni byli po pachy i nie mieli czasu na rozmowy ani czulości. W związku z tym karanie odbywało się w sposób bardziej dosadny i prosty, najczęściej w formie kar cielesnych.
Słynna jest anegdota o pewnym pruskim mieszczaninie z XIX wieku, który zawsze kiedy wracał z pracy dawał dziecku ciastko (niektórzy mówią: feniga) i raz pasem. Dziecko już samo wiedziało, za co jedno, a za co drugie.

Ten post był edytowany przez Ryszard Lwie Serce: 16/05/2012, 23:49
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej