Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
2 Strony  1 2 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Turnieje rycerskie
     
Andrzej
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 644
Nr użytkownika: 125

Stopień akademicki: magister
Zawód: archeolog
 
 
post 18/09/2003, 10:32 Quote Post

Jestem ciekaw zdania historyków na temat turniejów rycerskich. Jak to w końcu z nimi było. Czy to pojedynki honorowych panów, czy też zwykłe rąbanki dla rozrywki gawiedzi. I kiedy to się wszystko zaczłęo?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
Qltura
 

Ja�nie Absolutnie O�wiecony
*****
Grupa: Administrator
Postów: 688
Nr użytkownika: 2

 
 
post 18/09/2003, 11:30 Quote Post

QUOTE
Czy to pojedynki honorowych panów, czy też zwykłe rąbanki dla rozrywki gawiedzi.


I jedno i drugie. Turnieje te były zarezerwowane tylko dla nielicznych (odpowiednik dzisiejszego boksu). Każdy kto miał zbroję, kopię, giermka, konia...
mógł w nim brać udział. Niektóre turnieje były sprawdzianem umiejętności a inne słuzyły tylko do usunięcia niewygodnego rycerza. Ale i tak wszystkie były powiązane z festynem na zamku co było oczywiście rozrywką dla gawiedzi.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
Jakub
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 3
Nr użytkownika: 214

 
 
post 11/10/2003, 22:40 Quote Post

Witam!

Trochę to nie tak.
Turnieje rycerskie zaczęły się pojawiać w XII wieku, a do XV wieku zdążyły się już bardzo zmienić. Z początku były to małe bitwy, w których rycerze występowali w normalnych bitewnych zbrojach i z bitewnym, ostrym uzbrojeniem. Jako że odzwierciedlało to bitwę to i wyglądało różnie jeśli chodzi o honor. Wtedy akcja 3 na 1 była rzeczą normalną - zresztą i rycerstwo wyglądało w XII wieku inaczej niż w XIV. A właśnie jakoś w XIV wieku większą popularność zaczęły zyskiwać pojedynki na kopie. Zaczęło się wtedy rozwijać uzbrojenie czysto turniejowe (np. hełm wielki). A w XV wieku wprowadzono przegrodę oddzielającą nacierających walczących. I te właśnie pojedynki raczej były honorowe, choćby dlatego że doskonale można było rozpoznać walczących.
To tak pokrótce.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
Wlad_II
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 79
Nr użytkownika: 356

 
 
post 20/12/2003, 11:43 Quote Post

Niezapominajmy , że turnieje rycerskie były często zaprzęgane w róznego rodzaje waśnie rodowe , podłe intrygi oraz jak juz zostalo wspomniane by pokazać swoje umiejetnośći. Różnie się objawiały owe turnieje , wydaje mi się żę dużo zalerzalo od kraju w jakim się odbywały. Oczywiście na wschodzie było bardziej barbarzyńsko lecz efektownie , a na zachodzie hmmm...... no cuz napewno bardziej cywilizowane sztuki walki uprawiano-- często bezkrwawe.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
Hever
 

II ranga
**
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 77
Nr użytkownika: 428

 
 
post 24/12/2003, 7:49 Quote Post

Zbroja turniejowa była bardzo ciężka i gruba. Nie nadawało się do zwykłej walki. Rycerz był nakładany na konia, dostawał kopię i jechał. Natężenie pancerza było w miejsku, w które rycerze najczęściej dostawali kopią.

P.S. Najbardziej podobały mi się turnieje wczesne, bo walka na kopie to nie to samo huh.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
chrobry
 

Dziesięciotysięcznik
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 188
Nr użytkownika: 385

 
 
post 4/01/2004, 16:46 Quote Post

Najbardzij podobają mi się turnieje piesze.Rycerze walczyli: toporami,mieczami itd.
na punkty laugh.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
indigo
 

Ad maiorem Historycy.org gloriam!
********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 4.071
Nr użytkownika: 488

Stopień akademicki: magister
 
 
post 11/01/2004, 11:14 Quote Post

W wydaniu wschodnim takie turnieje to chyba bylo takie "Mortal Kombat" tak jak to przedstawil Sienkiewcz w "Krzyzakach". Na udeptanej ziemi i na smierc!
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #7

     
Donia
 

Berengaria
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 625
Nr użytkownika: 1.071

Dominika
Zawód: poszukiwaczka prawdy
 
 
post 21/06/2004, 10:55 Quote Post

Nie zapomnijmy, że rycerze często pojedynkowali się o damę wub.gif
Często jednak sprawdzano się, turnieje organizowano też jako zaprawa na wojnę.
To naprawdę ciekawa sprawa. Polecam książkę domu wydawniczego Bellona Rycerze
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
mardinus
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 177
Nr użytkownika: 934

Piotr Kaczmarzyk
Zawód: Platnerz
 
 
post 24/06/2004, 20:36 Quote Post

Witam.
Na początku turnieje były "spotkaniami" rycerzy na których mieli oni doskonaliś swój kunszt rycerski. (coś jak nasze dzisiejsze manewry na poligonie).
Były pomyślane jako doskonalenie taktyki walki w szyku (ustawianie go , utrzymywanie pozycji w czasie ataku , szybkie przegrupowanie po ataku ) oraz doskonalenia sztuki walki bronią.
Były to spotkania integrujące rycerstwo - pomyslane tak , że wszelkie uchyienia w rzemiośle rycerskim były wyśmiewane - a co za tym idzie była to ujma na honorze.-przez to wzrastał poziom wyszkolenia rycerstwa - przez to stawało się bardziej skuteczne na polu walki.
Z biegiem czasu te "spotkania" przekształciły się w "imprezy sportowe" - na których zaczęło się rozwijanie poszczegulych konkurencji.
-wymyślano dokładne przepisy , powstawało uzbrojenie które było inspirowane tymi przepisami - i zapweniało większą szansę wygrania w pojedynku.
(Tak jak w dzisiejszej formule-1 - samochody ścigaja sie - ale nigdy nie moznaby takimi wyjechać na normalne ulice.....)

Turnieje stały się głównym " motorem" nakręcającym kulturę rycerską:
Tam się spotykano , tam pokazywano własne bogactwo , tam pokazywano własną odwagę , lub obycie w towarzystwie.
Było to miejsce gdzie młodzieńcy pierwszy raz mogli zobaczyć potencjalne swoje przyszłe małżonki - stąd pęd do pokazania się z jak najlepszej strony swojej wybrance...............................
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #9

     
Fox
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 6
Nr użytkownika: 2.675

 
 
post 27/12/2004, 15:04 Quote Post

Nie zgodzę się z wielkimi i ciężkimi zbrojami turniejowymi, że "wsadzano na konia i jechał" trzeba tez pomyśleć co by było jakby w takiej zbroi spadł z konia, trup na miejscu i to nei od kopii a od upadku, zbroje turniejowe które wykształciły się dopiero w późniejszych wiekach były właśnie niewielkie, choć dość grube(warto zobaczyć w muzeum w Warszawie zbroję turniejową) dodatowo osłaniały tylko pierś bo i po co cieżar na plecy. do turniejów bardziej przygotowywane były hełmy , czego przykładem jest hełm garnkowy wielki i tzw. Zabi pysk(dziwadło że hej ale śmiesznie wygląda:))
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
Don Kichote
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 2
Nr użytkownika: 3.103

 
 
post 19/01/2005, 0:18 Quote Post

Turnieje nie zawsze były zaprawą, treningiem przed prawdziwą wojaczką. Często były traktowane jako nadrzędne. To w czasie turniejów rycerz mógł zdobyć sławę. Jego czyny, często chwalebne, wielkie i doniosłe, nie zawsze były dostrzegane w bitewnym zgiełku. Nie było tam czasu na podziwianie. Natomiast uczestnicy potyczek turniejowych byli głównymi aktorami widowiska, na którym swą uwagę skupiali wszyscy obecni, łącznie w gospodarzem (król, książę itd.). Wówczas żaden czyn nie uszedł obserwatorom, zatem porażka w turnieju kosztowała dużo więcej, niż na polu bitwy. I na odwrót - zwycięstwo turniejowe czyniło więcej, niż pobicie kolejnego wroga w czasie boju. Sprawy estetyczne też były bardzo ważne. To, jak dziś wyobrażamy sobie rycerza, jest zasługą turniejów. Naprawdę rycerz w czsie bitwy nie wyglądał wcale tak majestatycznie (pomijając oczywiście pierwsze uderzenie, czy szarżę) - był umazany krwią, brudny, miał pogniecioną i zdekompletowaną zbroję. Oprócz tego rycerz w pełnym rynsztunku poruszał się bez konia niezbyt powabnie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #11

     
saimee van jeckyllhyde
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 72
Nr użytkownika: 3.091

 
 
post 19/01/2005, 10:31 Quote Post

ciekawie o turniejach rycerskich napisano w "mowia wieki"
nr z lutego i marca 2002

http://www.mowiawieki.pl/artykul.html?id_artykul=223
http://www.mowiawieki.pl/artykul.html?id_artykul=246

poza tym to byly wielkie swieta-festyny i jarmarki, na ktorych mozna bylo niezle wypromowac siebie, swoj rod, korzystnie opchnac(=wyswatac) corke, troche porozrabiac, cos ukrasc itp
ja bym porownal to do ligowego meczu pilkarskiego (oczywiscie w jakiejs takiej lepszej lidze niz nasza)

SvJ
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
Mała Marika
 

Asinus Asinorum
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 576
Nr użytkownika: 1.905

Marika Przyby³
Stopień akademicki: Poszukiwacz prawdy
Zawód: Skrzypaczka
 
 
post 27/01/2005, 15:28 Quote Post

He he, chciałam podać te same linki co saimee van jeckyllhyde ale jak widać, trochę się spóźniłam tongue.gif
Jak wiadomo, turnieje były najczęściej traktowane jako "machina sławy". No skąd byśmy znali pana Zawiszę Czarnego, jak nie z jego bohaterskich bitew i...turniejów ? Głównie rycerze, pokazujący się na turniejach, marzyli o wielkiej sławie, rozgłosie w swoim otoczeniu, a potem świecie...No jaki rycerz nie chciał być jak np. Roland czy sir Wallence ? wink.gif Pozwolę sobie zacytować kawałek książki pana Weisberga i D'Achille:
"(...)Rycerze puszczali się ku sobie cwałem na wielkich koniach. Gdy napierali na siebie, powietrze przeszywał szczęk kopii i tarcz. (...)Zwycięzca otrzymywał konia i zbroję rywala. Jeśli pokonany chciał ją odzyskać - musiał za nią zapłacić złotem.
Na początku turnieje przypominały dzikie bijatyki. Setki ludzi równocześnie galopowało ku sobie, tak jak w prawdziwej bitwie. Wielu rycerzy traciło życie i odnosiło rany w takich furiackich potyczkach.
"

QUOTE
Najbardziej podobały mi się turnieje wczesne, bo walka na kopie to nie to samo

Ee, a ja wolę te na kopie. Są bezpieczniejsze i mają większą...klasę (?). Te turnieje wczesne, to straszna rzeźnia [patrz cytowany tekst wyżej, drugi akapit].

Pozdrawiam smile.gif

user posted image
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #13

     
igusiek
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 146
Nr użytkownika: 3.198

Zegota of Mazovia
Stopień akademicki: podstawowy
Zawód: Hetman polny koronny
 
 
post 2/02/2005, 18:54 Quote Post

jakie grubasy na tym zdjeciu. temu po prawej wystaje wielka galaretka, a ten pas ledwo sie trzyma, tak samo jak ten "rycerz". No coz, chyba wiekszosc czlonkow bractw nie nadawaloby sie do tego rzemiosla. Ale brawo dla nich, ze probuja(przynajmniej spala troche tluszczyku biggrin.gif )
 
User is offline  PMMini Profile Post #14

     
saimee van jeckyllhyde
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 72
Nr użytkownika: 3.091

 
 
post 3/02/2005, 9:00 Quote Post

QUOTE
jakie grubasy na tym zdjeciu. temu po prawej wystaje wielka galaretka, a ten pas ledwo sie trzyma, tak samo jak ten "rycerz". No coz, chyba wiekszosc czlonkow bractw nie nadawaloby sie do tego rzemiosla. Ale brawo dla nich, ze probuja(przynajmniej spala troche tluszczyku


fakt, ze sporo czlonkow bractw rycerskich wymiar poziomy ma zblizony do pionowego, ale nie stresuj sie wiekszosc z nich jest zwawa

to co nazwalas/es galareta to przeszywanica- taki rodzaj waciaka
owszem mozna sie obejsc bez tego, ale szkoda zeber i we fiolecie nie wszystkim do twarzy
fakt ze w tym waciaku wyglada sie jak reklama Michellina, ale stosowano to w sredniowieczu

rycerz generalnie na bitwe ubieral sie tak:
bielizna > przeszywane nogawki i kaftan> elementy kolcze lub plytowe > tunika (zeby bylo kolorowo i zeby koledzy nie zasieki)

tak samo helm
pod niego wkladano wysciolke z filcu itp

Igusiek- polecam proste doswiadczenie

wez zaloz na glowe duzy gar lub wiadro
popros kogos, zeby uderzyl cie mocno, nie szlejmy, trzonkiem/styliskiem od siekiery (ale tej wiekszej)

i zobaczym co wtedy powiesz

udanych eksperymentow biggrin.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #15

2 Strony  1 2 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej