Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
3 Strony  1 2 3 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Jedzenie, co jedli i jak jedli
     
Ashley-Ashley
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 3
Nr użytkownika: 15.253

Ashley
Zawód: uczennica
 
 
post 10/03/2006, 17:33 Quote Post

pisze prace o zyciu codziennym w sredniowieczu i bardzo ciekawi mnie np. co jedli i jak to jedli, i czym jedli ale posilkow dziennie i co cikawsze jak leczyli np. niestrawnosci:?: i czy kobiety przechodzily na jakies szczegolne diety "odchudzajace" (bo z tego co wiem to ich jedzienie bylo dosyc trluste.... java script:emoticon(':rolleyes:')
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
Belfer historyk
 

VIII ranga
********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 3.525
Nr użytkownika: 8.375

Pawel
Stopień akademicki: posiadam
Zawód: patrz nick
 
 
post 10/03/2006, 18:57 Quote Post

Więc tak: uczty zaczynały się z rana i trwały przez wiele godzin do wieczora albo i dłużej. Dobrze wychowani goście częstowali się nawzajem winem i proponowali współbiesiadnikom co lepsze kąski ze swego talerza. Przy stole posługiwano się palcami i nożem lub łyżką. Widelce pojawiły się dopiero u schyłku średniowiecza. Jedzenie było miękkie i papkowate dzięki czemu można było nim smarować chleb. Mięso krojono na małe kawałki i nabijano na ostrze noża. Jedzenie podawano w misach, z których czerpało po kilku biesiadników. Ważni goście dostawali włąsne misy i złote lub srebrne talerze. Inni nakładali jedzenie na pajdy chleba, które nasiąkały tłuszczem. Potrawy nie tylko przyprawiano, lecz także barwiono za pomocą barwników roślinnych. Pietruszka np. nadawała potrawom kolor zielony, szafran żółty, a drzewo sandałowe czerwony. Potrawy były bardzo mocno przyprawione, ponieważ chciano często ukryć ich nieprzyjemny zapach (w czasach gdy nie było lodówek niektóre produkty spożywcze szybko się psuły i chciano zamaskować ich zły zapach). Używano w tym celu m.in. imbiru, gałki musztatołowej, cynamonu i kardamonu. Ponieważ przyprawy te sprowadzano z Bliskiego i Dalekiego Wschodu były one bardzo rzadkie i drogie, więc mogli sobie na nie pozwolic tylko najbogatsi.
Akwamanila była naczyniem służącym do opłukiwania rąk przed jedzeniem (np. w kształcie jedźca na koniu, gdzie na czubku głowy końskiej znajdował się otwór, przez który wypływała woda).
Garnki i talerze po jedzeniu szorowano piaskiem i ziołami, takimi jak mydlnica. Brudną wodę wylewono na ulicę przed dom.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
Nicck
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 14
Nr użytkownika: 5.789

Karol
Zawód: uczen
 
 
post 20/04/2006, 19:46 Quote Post

Mam tutaj do pana belfra pytanie:)

Czy prawdą jest to że po ucztach na zamku wszystko co było na stole zwijano w obrus i wyrzucano przez okno. Oraz, że każdy mógł wyjadać resztki, ale nikt nigdy nie zabierał naczyń.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
konto usunięte 051218
 

Unregistered

 
 
post 20/04/2006, 19:58 Quote Post

QUOTE
Czy prawdą jest to że po ucztach na zamku wszystko co było na stole zwijano w obrus i wyrzucano przez okno


A fe, cóż za marnotrastwo! Skąd po 10 ucztach wziąść nowy serwis?

QUOTE
Oraz, że każdy mógł wyjadać resztki, ale nikt nigdy nie zabierał naczyń.


Ten "każdy", to był zazwyczaj pachołkiem, służącym, lub inną ciurą. Do resztek miały też bez wątpienia dostęp ulubione psy Jaśniepaństwa. Od siebie dodam, że spożywane piwo było produktem niepasteryzowanym, więc trzeba było się streszczać wink.gif
pzdr.
 
Post #4

     
kaj
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 323
Nr użytkownika: 10.532

Stopień akademicki: mgr honoris causa
Zawód: spory
 
 
post 20/04/2006, 20:32 Quote Post

QUOTE(Nicck @ 20/04/2006, 20:46)
Mam tutaj do pana belfra pytanie:)

Czy prawdą jest to że po ucztach na zamku wszystko co było na stole zwijano w obrus i wyrzucano przez okno.
*


Raczej nie było obrusów.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
agatstone
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 177
Nr użytkownika: 4.624

Stopień akademicki: Krzyzowiec
Zawód: Uczniak
 
 
post 27/04/2006, 10:56 Quote Post

Jak na moje to powinna być określona klasa społeczna o jakiej ma być mowa. Otóż: rycerze często organizowali uczty, na które zapraszali (zazwyczaj) sąsiadów; chłopi jedli tylko kaszę i warzya, czasem chleb --> posiłki były bardzo skromne, najobfitszy był zazwyczaj obiad; mieszczanom powodziło się nieco lepiej, jedli mięso, sery, chleb, warzywa, co bogatsi zapijali to winem. Aco do diet, to uważam, że ludzie ci jedli mniej i spalali to potem. Chociaż najnowsze badania dowodzą, że najgroźniejszym tuczycielem nie jest sam tłuszcz (co prawdza pogarsza cholesterol itp.), a np. fast food'y i to z kiepskich jakościowo produktach. Pozdrawiam.
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

     
Jolcia
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 6
Nr użytkownika: 16.519

Stopień akademicki: uczen
Zawód: uczen
 
 
post 30/04/2006, 12:54 Quote Post

Bazując na filmie Krzyżacy to raczej w ten sposób robili, ale nie wiem czy jest to prawda smile.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
madrista
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 4
Nr użytkownika: 17.145

Oskar Kubas
Zawód: uczeñ
 
 
post 30/04/2006, 14:24 Quote Post

Jadłospis średniowiecznego biedaka:placki, zacieki, kasza z pszenicy i jęczmienia, groch, fasola, kapusta.Czasem jadali również mięso.Bogatsi częściej jadali masło, mięso i sery.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
Złomiarz umysłów
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 199
Nr użytkownika: 17.630

 
 
post 25/05/2006, 19:12 Quote Post

QUOTE(kaj @ 20/04/2006, 21:32)

Raczej nie było obrusów.
*


Hehe, obrusy właśnie były, za to nie było stałych stołów smile.gif Własnie dla tego materiały do przykrycia tego, na czym się jadło, były tak ważne. Podczas gdy nie było w zamku gości, państwo jadali samotnie przy niewielkich ławach. Na ucztę rozkładano deski na drewnianych kozłach, które z racji tego, że nie były zbyt starannie wykończone, trzeba było przykryć płachtą płótna. Widac to na więksozści iluminacji. Jeśli chodzi o sposób jedzenia, myślę, że ważne jest to, co głównie odróżniało średniowieczne uczty od naszych przyjęc. Nie było typowego podziału obiadu na zupę, danie i deser. Zupy, czyli polewki, jadano głównie na śniadanie i nie łączono z potrawami stałymi. Natomiast podczas uczt "daniem" czyli "podaniem" nazywano to, co służba wniosła na raz - niekoniecznie musiała być to jedna potrawa. Takie "podanie" mogło być poprzedzone mową gospodarza i zachęceniem do jedzenia i było ważnym momentem. Na wystawnych przyjęciach jedzono głównie mięsa, z tym, że zachowała się niejasna dla mnie do końca funkcja, uważana za bardzo zaszczytną - mianowicie często słyszy się, że ktoś, kto zasłużył sobie na łaskę pana (czasami nawet osoba bardzo wysoko postawiona) mógł "kroić przed nim nożem". Taka osobista konkretnej osobnie nie miała nic wspólnego z funkcją służby zamkowej, która wnosiła dania, sprzątała, roznosiła wino itd...
Książka "życie codzienne w czasach Joanny D'Arc" opisuje mniej więcej taki przebieg dnia możnych i ich gości w zamku. Rano(dość wcześnie, prawdopodobnie ze świtem, czyli koło 4tej) ludzie wstawali i ubierali się, po mszy schodzili się na śniadanie, następnie udawali się pod zamek, pieszo szli na spacer lub jechali gdzieś dalej wyłożyć się na trawce, pograć w gry towarzyskie, następnie wracali do rezydencji na obiad i po obiedzie oddawali się tańcom, potem chwilę odpoczywali, szli na spacer lub polowanie, jedli wieczerzę i przy ładnej pogodzie szli bawić się na pole, a potem wracali na tańce i muzyko0wanie, a przy brzydkiej pogodzie od razu szli tańcztć i muzykować. Podczas uczt ważn a była kolejność w jakiej siedzieli goście. Stoły ustawiano w podkówkę, z tym, że ten prostopadły był nazywany wysokim stołem i tam zasiadali najważniejsi goście, tam też należało kierować mowy i pochwały. Kolejność gości czasami ustalano poprzez roznoszenie wody do mycia rąk. Służba, podchodząc do czekajacych gości z misą wody w odpowiedzniej kolejności wskazywała zaproszonym, jak mają się rozsiąść. Kolejność zasiadania do stołu była związana z ważnością goscia, lecz zależała głównie od widzimisię gospodarza. Mógł uczcić lub ukarać swoich przyjaciół, sadzając ich "wyżej" lub "niżej" (czyli bliżej lub dalej wysokiego stołu) niż na to zasługiwali.
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
Kiszuriwalilibori
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 622
Nr użytkownika: 13.574

 
 
post 30/05/2006, 13:03 Quote Post

Jeżeli chodzi o pożywienie to dodałbym, że w stosunku do współczesności znacznie wiecej spożywąło się dziczyzny; co też przekłądało się na więcej chorów odzwierzęcych. W cenie była sól ze względu na konserwujace właściwości
 
User is offline  PMMini Profile Post #10

     
Złomiarz umysłów
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 199
Nr użytkownika: 17.630

 
 
post 18/06/2006, 22:18 Quote Post

QUOTE(agatstone @ 27/04/2006, 11:56)
Jak na moje to powinna być określona klasa społeczna o jakiej ma być mowa. Otóż: rycerze często organizowali uczty, na które zapraszali (zazwyczaj) sąsiadów; chłopi jedli tylko kaszę i warzya, czasem chleb --> posiłki były bardzo skromne, najobfitszy był zazwyczaj obiad; mieszczanom powodziło się nieco lepiej, jedli mięso, sery, chleb, warzywa, co bogatsi zapijali to winem.
*


Chłopi jedli to, co dała ziemia, czasem las, dość często pojawiał się drób, miód czy grzyby. Wino nie było transportowane po Europie tak, jak dziś, w związku z tym tam, gdzie bylo na miejscu (Włochy, Francja), było bardzo tanie, zaś bardziej na Północ preferowano piwo(jako napój) i miody(jako trunki). Mieszczanie byli warstwątak złożoną, że nie można umieszczać ich finansowo "pomiędzy" chłopstwem a rycerstwem. Niektórzy byli żebrakami, inni pożyczali pieniądze królom. Każdy jadł tak, jak go było stać. Najdroższe były słodycze i przyprawy (pieprz, szafran i inne korzenie - zioła domowe były tanie i łatwo dostępne)
 
User is offline  PMMini Profile Post #11

     
Hellhound
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 10
Nr użytkownika: 20.357

Artur Podlejski
Stopień akademicki: mgr
 
 
post 17/08/2006, 14:13 Quote Post

piszecie, że jedli warzywa... ale jakie warzywa jedli w średniowieczu? co zostało przywiezione z Ameryki, albo ze wschodu, a co rosło w Europie, co można było wykorzystać do jedzenia?
to samo dotyczy owoców?
a jak sprawa z rybami i owocami morza?
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
Złomiarz umysłów
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 199
Nr użytkownika: 17.630

 
 
post 18/08/2006, 23:53 Quote Post

Moje dane dotyczą przełomu XIV/XVw. :

Nieznane oczywiście były ziemniaki, pomidorki, truskawki, kukurydza, agrest, tytoń, wiem też, że nie sprowadzano świeżych owoców egzotycznych, natomiast z najdalszych krain sprowadzano zarówno przyprawy (imbir, szafran,pieprz, cynamon, goździki,gałkę muszkatałową) jak i suszone czy kandyzowane owoce (banany, rodzynki, figi, daktyle) O dziwo w Polsce znane były ogórki (niektórzy twierdzą, że przywiozła je Bona) cytryny, ryż, brzoskwinie, hodowano także winogrona. Już w XIVwiecznym Krakowie wytwarzano miętowe cukierki. Potrawy słodzono miodem lub cukrem trzcinowym.
 
User is offline  PMMini Profile Post #13

     
Dziad wędrowny
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 496
Nr użytkownika: 20.408

Wojciech Socha
Zawód: (nie)rentowny
 
 
post 23/08/2006, 14:29 Quote Post

To jest dość skompklikowane zagadnienie, ponieważ co do tego co jedli ludzie średniowiecza jest wiele problemów. Na przykład taka papryka: jedni uważają, że została sprowadzona z Ameryki (co jest prawdą), a przeciwnicy tego zadają pytanie "To skąd się wzieły odmiany papryk w na Dalekim Wschodzie ?" (co też jest prawdą) i twierdzą, że była stamtąd sprowadzana do Europy przed 1492 rokiem, ale jako lekarstwo.

Inny problem to skąd pochodzi ziele angielskie.
Niektórzy uważają, że skoro "angielskie" to było znana w Europie od dawien dawna (co jest ewidentną pomyłką), ponieważ inną nazwą ziela angielskiego jest pieprz jamajski(od miejsca pochodzenia),
czyli nie mógł być sprowadzony do Europy przed pamiętnym rokiem 1492.

Następna kwestia to kiedy były w Europie znane banany i ananasy, których ojczyzną jest Kotlina Kongo (banany podobno też pochodzą z Indii, a ananasy z Ameryki (?)). Słyszałem opinię, że już w I. poł. XV wieku. Mało jest prawdopodobne, aby beduiną opłacałoby się przewozić te owoce do najbliższego portu mogącego mieć kontakty handlowe z Europą (musiał by przejść całą Saharę), a czy muzułumanie mieli by chęć handlować z innowiercami to też wielki problem.
A sami Europejczycy, według moich danych, mogli tego dokonać po 1486 roku, gdy o tamte krainy zachaczył Bartholomeu Diaz. Było by to możliwe, bo banany można załadować niedojrzałe na statek i chyba z 2 miesiące będą dojrzewać.

Kolejne zagadnienie to dostępność pieprzu dla różnych warstw społecznych. Sprowadzano go z Indii od czasów podbojów Aleksandra Wielkiego. W antycznym Rzymie za czasów Tyberiusza pieprz był używany w kuchniach wszystkich patrycjuszy. W średniowieczy był towarem tylko dla rycerstwa, duchowieństwa, króla i mieszczaństwa.
A tu się spotkałem z opinią lekarza z płd. Francji, z XIV wieku, że był on tak szeroko dostępny, że był nazywany "przyprawą biedaków".
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #14

     
Dziad wędrowny
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 496
Nr użytkownika: 20.408

Wojciech Socha
Zawód: (nie)rentowny
 
 
post 23/08/2006, 17:49 Quote Post

QUOTE
(...) zaś bardziej na Północ preferowano piwo(jako napój) i miody(jako trunki).


Z tego miejsca chciałbym zdementować jakoby tradycyjnym alkoholem Wikingów był miód pitny. Tem błąd może wynika z tego, iż tak nazwał wszelakie alkohole na północy Europy IBRAHIM IBN JAKUB z Tortosy,
(X w., podróżnik i kupiec żydowski z arabskiej Hiszpanii) pisząc: "Ich wina i napoje upajające - to miód."
A problematyka polega na tym, że w Skandynawii jest za zimno dla pszczółeczek. Lato by przeżyły, ale w zimie by wszystkie wyzdychaly.
Więc co za sens je tam chodować ?

Ojczyzną miodów pitnego można przyjąć Księstwo Wielkomorawskie i ogólnie środkowo-wschodnią Europę.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #15

3 Strony  1 2 3 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej