Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
6 Strony < 1 2 3 4 5 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Królestwo Niebieskie, film
     
Jasnogród
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 781
Nr użytkownika: 50

 
 
post 11/05/2005, 20:57 Quote Post

Recenzja z "Najwyższego Czasu"

Wojny w Jerozolimie



Mirosław Winiarczyk



Królestwo niebieskie" Ridleya Scotta weszło na ekrany w glorii niemal prekursorskiego dzieła o wyprawach krzyżowych. Wybitny reżyser brytyjski, pracujący od lat dla wytwórni hollywoodzkich, specjalizuje się w realizacji wielkich obrazów widowiskowych, głównie historycznych, fantastycznych i sensacyjnych. Popularny i u nas "Gladiator", którego akcja rozgrywa się w okresie starożytnego Rzymu, świadczy o tym, że Scott doskonale potrafi kreować widowiska filmowe pełne pasji i szlachetnego zaangażowania w sprawy obrony ludzkiej godności, honoru, odwagi i sprawiedliwości. To samo można powiedzieć o innych utworach reżysera, jak "Łowca androidów" czy "Helikopter w ogniu". W tym kontekście "Królestwo niebieskie" zwraca uwagę z powodu wyboru tematu. O wyprawach krzyżowych nie zrealizowano dotychczas zbyt wielu filmów, ze znanych pozycji kilka dotyczyło angielskiego króla Ryszarda Lwie Serce. Być może tematyka ta wydawała się zbyt trudna i złożona dla filmowców. Musimy także pamiętać, że autorzy takich utworów musieli przy realizacji pokonywać mnóstwo kłopotów scenariuszowych i produkcyjnych. Przede wszystkim jednak ważna była wymowa ideowa takich dzieł, autorzy musieli bowiem przy okazji zaprezentować swój stosunek do średniowiecznej tradycji chrześcijańskiej. Dawniej producenci mieli pewne opory na ten temat. Nowy film Scotta świadczy, że dziś w kinematografiach zachodnich nie widać w tym zakresie już żadnych oporów. Reżyser z uwagi na swoją pozycję miał do dyspozycji olbrzymie środki produkcyjne, wpisał się więc bez skrupułów w falę narastającej dziś obsesyjnej antychrześcijańskiej i antykościelnej propagandy.

Tematyka wypraw krzyżowych, mających miejsce w mrocznym i niespokojnym okresie Średniowiecza, okazała się dla reżysera idealną okazją do ukazania historycznych stosunków tradycji chrześcijańskiej i muzułmańskiej, mających ważne znaczenie w świecie współczesnym. Scott bez skrupułów nagiął prawdę historyczną do z góry założonych tez. Wystarczy przeczytać pierwsze lepsze podręczniki historii Średniowiecza, aby się o tym przekonać. Genezą burzliwych, dramatycznych i krwawych wypraw była chęć obrony chrześcijaństwa wschodniego ze stolicą w Konstantynopolu, zagrożonego wówczas przez muzułmańskich Arabów i Turków. Było to bowiem zagrożenie całkiem realne. Okres wypraw należy zatem oceniać w kontekście tamtych czasów, kiedy to w burzliwych konfliktach kształtowała się europejska cywilizacja. W "Królestwie niebieskim" motywem wypraw wydaje się tylko nieskrępowana chciwość Krzyżowców. Rycerzy i duchownych chrześcijańskich reżyser filmu ukazał w świetle jak najgorszym, jako ludzi chciwych, żądnych władzy i prymitywnych. Główny bohater Balian, francuski kowal, pasowany nagle na rycerza przez cudem odnalezionego ojca, wydaje się postacią zupełnie niewiarygodną nawet jak na filmową baśń. W zamierzeniu autora miała to być zapewne postać symboliczna (symbol idealnych cnót rycerskich), spełniająca rolę idealnej przeciwwagi dla zdeprawowanego środowiska chrześcijan w Jerozolimie. Trędowaty król Baldwin IV (noszący na ekranie maskę), panujący między II i III wyprawą i pragnący za wszelką cenę utrzymać pokój w Królestwie Jerozolimskim, został tu ukazany wraz ze swoim doradcą jako osoba raczej widmowa. Natomiast sułtan Saladyn jest bohaterem z krwi i kości, uosobieniem szlachetności rycerskiej, odwagi i lojalności. W ogóle muzułmanie są tu tylko niewinnymi ofiarami barbarzyńskich chrześcijan. W zamierzeniu autorów "Królestwo niebieskie" ma, zgodnie ze współczesną propagandą politycznej poprawności, budzić odrazę do nietolerancji chrześcijańskiej, a równocześnie wzbudzać szacunek dla tolerancji i dobrej woli muzułmanów. Brzmi to współcześnie. Należy odpowiedzieć sobie jednak na pytanie czy sprawdza się obecnie wizja tolerancyjnej wielokulturowości w Europie, lansowana przez lewicowych i postępowych ideologów? Wiele wskazuje na to, że bieg wydarzeń podważa tę ideologię. Dla doktrynerów ważne jest jednak lansowanie samej idei i niszczenie własnej tradycji, a nie następujące po sobie fakty. "Królestwo niebieskie" jest filmem zrealizowanym z wielkim rozmachem, wrażenie robią sceny szturmu Jerozolimy. Jest to jednakże utwór głęboko rewizjonistyczny historycznie, przygnębiający i depresyjny, nakręcony w sinych przyciemnionych kolorach, co pogłębia wrażenie smutku.

"Królestwo niebieskie" ("Kingdom of Heaven"), Wielka Brytania/ USA/ Hiszpania/ Niemcy, 2005. Reżyseria - Ridley Scott. Wykonawcy: Orlando Bloom, Eva Green, Jaremy Irons, David Thewlis, Liam Neeson, Edward Norton, Ghassan Massoud i inni. Dystrybucja – CinePix

 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #31

     
Ciunek
 

Warszawski jegomość
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.227
Nr użytkownika: 4.721

Stopień akademicki: :-)
Zawód: sobie znany
 
 
post 11/05/2005, 21:31 Quote Post

Może pójdę na ten film, jeśli będę miał flotę. sleep.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #32

     
Tanatos
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 293
Nr użytkownika: 2.073

Zawód: milosny :(
 
 
post 15/05/2005, 20:39 Quote Post

Mimo, zem fan Blade Runnera, Gladiatora i Blackhawk down to z cala stanowczoscia oznajmiam : nigdy wiecej nie obejrze filmu Ridleya Scotta, nawet jesli mi za to zaplaca. Od lat nie widzialem tak zlego filmu i mimo, ze nie mam tego w zwyczaju wyszedlbym z sali po 10 minutach - niestety nie bylem sam, wiec nie moglem. Scena po ktorej chcialem wyjsc przedstawia sie nastepujaca : walka miedzy zbirami miejscowego opata a Orlando Bloomem, jego ojcem, wikingiem (ktory nota bene 5 minut lata po ekranie ze strzala w krtani) i CZARNYM KRZYZOWCEM. Dalej (nie po kolei bede wymienial, bo jakis tydzien temu ogladalem) nastepuja :

-plagiat Joanny D'ark w postaci krolowej, ktora niewiadomo wogole czemu nagle podchodzi do lustra i obcina sie niemal na lyso.

-Orlando Bloom, ktory w filmie jest kowalem kieruje obrona Jerozolimy (nota bene po tym, jak odrzuca propozycje zostania krolem) niczym wytworny strateg - tu ustawcie trebuchet, tu wzmocnijcie mury, tu maja czekac lucznicy, tu pikinierzy itd.

-Przysiega rycerska, ktora najpierw przekazuje ojciec Balianowi (Orlando Bloom) a potem on wszystkim chlopom mieszkajacym w Jerozolomie brzmi : "badz dobry, szlachetny, pomagaj slabszym i nigdy nie kradnij" potem nadajacy przysiege uderzaja skladajacego ja w twarz mowiac "a to zebys zapamietal". Po prostu zenujace, wymiotowac sie chce.

-Film w ani jednym momencie nie utrzymuje (ba, jak mozna utrzymac cos czego nie ma) napiecia - kierowanie podczas pojedynkow kamera tak, zeby nie bylo widac czy nasz nieskazitelny Orlando zyje czy nie byloby smieszne, gdyby nie fakt, ze obejrzenie tej groteski kosztowalo nas 15 zl.

-Dziesiatki detali, ktore skladaja sie na ocene 0 !!! Orlando, ktory jako kowal, zapewne nigdy nie cwiczyl walki mieczem podczas filmu pokonuje najpierw najlepszego szermierza Arabii, a potem nie odnoszac ran wybija dziesiatki niewiernych broniac Jerozolimy. Jerozolima sie pod koniec filmu poddaje szlachetnym muzulmanom, ktorzy pozwalaja mieszkancom odejsc w spokoju a sam Saladyn i Orlando sie zaprzyjazniaja - jak to wrog z wrogiem.

-Sceny bitewne i scenografia owszem dobre, jedyne kilka minut filmu (jakies 2-3), ktore mozna nazwac wartymi obejrzenia jednak nie wystarcza to, zeby film dostal chociazby 1 punkt. Jesli sie stawia wszystko na jedna karte tj : nie zatrudnia sie aktorow a pinokiow, nie robi sie scenariuszu a komiks, nie robi sie muzyki tylko zatrudnia jakiegos wloczege zaspiewal itd itd to sceny bitewne MUSZA byc powalajace, a takie nie sa. Do piet nie dorastaja tym z LOTRA, czy nawet Gladiatora.

- Gry aktorskiej brak. Muzyki brak. Scenariusza brak. Pomyslu brak. Scenografia taka, jaka sie kupuje za 100 mln dolarow czyli taka, jaka widzielismy juz w niejednym filmie.

- Orlando w jednej ze scen przed bitwa o Jerozolime wyglasza "do narodu" przemowe, ktorej wydzwiek tak jasno tyczy sie obecnej sytuacji na Bliskim Wschodzie, ze ma sie ochote rzucic czyms w ekran ... Przemowa brzmi "to miasto jest swiete dla wszystkich, kochajmy sie bo nie wolno nam o nie walczyc" po czym oczywiscie nastepuje okrzyk "To arms!".

Z reka na sercu mowie - gdyby mi ktos teraz zaproponowal zwrot tych 16 zlotych, ktore wydalem na bilet za pierwszym razem wzamian za to, zebym obejrzal film jeszcze raz - odmowilbym. Film jest absolutnym dnem ...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #33

     
CAIVS VERVS
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 36
Nr użytkownika: 3.382

 
 
post 15/05/2005, 23:00 Quote Post

Prawdziwa historia Baliana, pana na Ibelinie całą mordą i od dziecka, którego Stone kowalem zrobił pewnie, żeby film zmitologizowac (bo chłop nagle staje się rycerzem, nawiązanie do klasycznego mitu o bidaczku, który ma sławnego ojca ale o tym nie wie, jak Artur, Zygfryd czy Harry Potter:)). A że kowal, to i z koniem się obejdzie, i parę ma w łapskach spracowanych, mniej więc jego transformacja w ryceża mężnego i prężnego dziwi.

Film kiszką jest absolutną. Pomijając grube wtopy, nieprawidłowości (licencje poetykie, jak mawia znajomy z Pragy Warsiaskiej) i nonsensy, bardzo rozśmieszył mnie niuansik taki, jak łysy przypupas Baliana, który pojawiał się w filmie tylko po to, by Balial nie musiał wiekopomnych kwestii sam do siebie wygłaszać, żeby go za schizofrenika widz nie uznał. No, oto o i z Wikipedii o Balianie prawdziwym notka. Po angielsku co prawda, bo nie chciało mi się tłumaczyć, ale jesli nawet Arabowie w XII wieku sobie gadkę po angielsku między sobą ucinają, to co, wy, Europejczycy z Unii nie znacie?
Przyjemnej lektury.

Balian of Ibelin (died 1193) was an important noble of the crusader Kingdom of Jerusalem in the 12th century. He was the son of Barisan of Ibelin and brother of Hugh and Baldwin. His name was also Barisan, but the pronunciation of the name in Old French changed to "Balian" in the course of the 12th century; he is sometimes known as Balian the Younger when his father is also referred to as Balian. He is also called Balian of Ramla or Balian of Nablus.

After the death of Balian's brother Hugh in 1150, the castle of Ibelin passed to Baldwin, who then gave it to Balian, preferring to remain lord of Ramla. Balian and Baldwin supported Raymond III of Tripoli over Miles of Plancy as regent for King Baldwin IV in 1174, and in 1177 the brothers were present at the Battle of Montgisard. That year Balian also married Maria Comnena, widow of King Amalric I, and received the lordship of Nablus.

In 1183 Balian and his brother supported Raymond against Guy of Lusignan, husband of Sibylla of Jerusalem and by now regent for the ailing Baldwin IV. Balian was present at the coronation ceremony of Baldwin V in 1183, while Baldwin IV was still alive; this was an attempt to prevent Guy from succeeding as king. Baldwin IV died in 1185 and eight-year old Baldwin V became king, but when the young king died in 1186, Raymond's choice for the kingship, Humphrey IV of Toron, refused the crown and joined Guy. Balian reluctantly paid homage to Guy, while his brother refused to do so and exiled himself to Antioch.

Balian remained in the kingdom and escaped the defeat at the Battle of Hattin in 1187. Along with Queen Sibylla and Patriarch Heraclius, he helped defend Jerusalem and negotiated its subsequent surrender to Saladin in October of that year. Ibelin, Nablus, Ramla and all of Balian's other territories were captured by Saladin after Hattin, but Balian and his family were permitted to flee to Tripoli. Balian at first supported Guy in the struggle for the kingship against Conrad of Montferrat, but then conspired with Maria to have Conrad marry Isabella of Jerusalem, Maria's daughter from her marriage to Amalric, giving Conrad a stronger claim to the kingdom. After Conrad's death and Isabella's remarriage to Henry II of Champagne, Balian remained one of Henry's advisors, and in 1192 he helped negotiate the treaty between Richard I of England and Saladin, ending the Third Crusade. Ibelin remained under Saladin's control, but Richard compensated Balian with a new lordship at Caymont.

Balian died in 1193. His son John of Ibelin was Lord of Beirut and constable of Jerusalem.

A scribe of Balian named Ernoul wrote an Old French continuation of the Latin chronicle of William of Tyre.

Balian became a common name in the Ibelin family in the 13th century. Balian, lord of Beirut, son of John and grandson of the above Balian, succeeded his father as lord of Beirut in 1236. Balian of Beirut's brother, also named John, had a son named Balian; this Balian was lord of Arsuf and married Plaisance of Antioch.
 
User is offline  PMMini Profile Post #34

     
Thane7
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 33
Nr użytkownika: 2.931

Karol
 
 
post 17/05/2005, 18:11 Quote Post

Mnie się film nawet podobał, choć po ostatnich nieudanych produkcjach filmowych liczyłem na coś więcej.
 
User is offline  PMMini Profile Post #35

     
agatstone
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 177
Nr użytkownika: 4.624

Stopień akademicki: Krzyzowiec
Zawód: Uczniak
 
 
post 8/06/2005, 13:53 Quote Post

Zapewne wszyscy znają ten film, a większość zapewne go obejrzała. Według mnie było tam wiele (może za dużo) nieścisłości historycznych. Może pozbieramy je w całość z krótkim komentarzem prawdziwych wydarzeń? Zapraszam do dyskusji
agatstone elefant.gif Załączony obrazek
 
User is offline  PMMini Profile Post #36

     
axsas
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 74
Nr użytkownika: 4.525

Stopień akademicki: James Bond
Zawód: milosny
 
 
post 8/06/2005, 14:28 Quote Post

To jest film dla mas i ma małą wartość historyczną, jak większość innych filmow. Krolestwo Niebiesie jest tak historycze ja seria o Jamesie Bondzie
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #37

     
s2nto
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 154
Nr użytkownika: 2.846

Zawód: student
 
 
post 8/06/2005, 15:41 Quote Post

Drugą sprawą rzucająco się w oczy to Muzułmanie - w filmie ukazani za lepszych od Europejczyków, znacznie bardziej skorych do pertraktacji pokojowych. Natomiast w prawdie rzeczy to właśnie wyznawcy Mahometa byli groźniejsi, morderczy od Europejczyków.
 
User is offline  PMMini Profile Post #38

     
oakmeke
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 779
Nr użytkownika: 1.449

 
 
post 8/06/2005, 16:12 Quote Post

Pierwsza sprawa - temat filmu jest czy byl omawiany juz w kilku topicach bodaj w dziale filmowym Forum.
Dwa - nie ma zadnych "wyznawcow Mahometa", sa tylko muzulmanie. Okreslenie to, niestety czesto stosowane synonimicznie do muzulmanow, jest obrazliwe i swiadczy tylko o calkowitym braku rzetelnej wiedzy o islamie...
Trzy - "Muzułmanie - w filmie ukazani za lepszych od Europejczyków, znacznie bardziej skorych do pertraktacji pokojowych. Natomiast w prawdie rzeczy to właśnie wyznawcy Mahometa byli groźniejsi, morderczy od Europejczyków."

Pomijajac juz "mahometan", mowienie o muzulmanach jako tych "zlych, morderczych" tez swiadczy o Twej nieznajomosci islamu i problemu wojen okresu wypraw krzyzowych... ktore przedewszystkim byly, nalezy to podkreslic, wojnami "obronnymi" muzulmanow. Strona atakujaca i dazaca tu do podbojow byli chrzescijanie, glownie drudzy synowie pozbawieni mozliwosci dziedziczenia i rycerska biedota, ludzie zadni ziemi i pieniazkow, ktorych bardzo chcieli sie pozbyc z Europy wladcy i kosciol. Ktorzy to krzyzowcy, przypomne, wielokrotnie masakrowali w imie "swietej wojny" jencow, rannych i ludnosc nie tylko muzulmanska, ale rowniez i chrzescijan oraz Zydow, wspomniec chocby masakre Jerozolimy.
Akurat z tym, ze Scott muzulmanow ukazal w filmie za dobrze zgodzic sie absolutnie nie moge. Nawet powaznie sie zdziwilem jego obiektywizmem. Jednak dla samego filmu nie jest to takie dobre, bo z jednej strony ukazano ich jako "dobra" strone a z drugiej inni "dobzi" - Balian i koledzy, walcza nie wiedziec czemu przeciwko nim... rolleyes.gif I mydlo maslane wychodzi...

Takze nie obraz sie, ale nie posiadajac odpowiedniej wiedzy czasami lepiej na niektore tematy sie poprostu nie wypowiadac...
 
User is offline  PMMini Profile Post #39

     
Lord_Draak
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 129
Nr użytkownika: 4.539

Stopień akademicki: student
Zawód: pijak historyczny
 
 
post 8/06/2005, 19:24 Quote Post

Jest wiele niezgodności historycznych. Mnie najbardziej ugryzło to, że wszyscy źli byli templariuszami. Świadczy to albo o małej znajomości historii przez zespół pracujący nad filmem, albo o działaniu celowym. Jak można pokazać Reginalda de Chatiglion jako templariusza? Tak samo króla Gwidona de Lusignan. Brak natomiast dwóch kluczowych historycznych postaci: Rajmunda z Trypolisu i Gerarda de Ridefort prawdziwego wielkiego mistrza z tamtych czasów. Oprócz tego kontrowersje budzi postać samego Baliana z Ibellinu. W rzeczywistości Ibellionowie byli jednym z najbogatyszych rodów w Królestwie, nie właściwielami jednego zameczku i garstki niewolników. Poza tym Balian brał udział w bitwie pod Hattinem i dopiero stamtąd uciekł do Jerozolimy i wynegocjował korzystne warunki poddania. Pokazanie historii w filmie jest bardzo kontrastowe. Jest pokazanych wiele historycznych szczegółów np. scena w namiocie Saladyna po bitwie pod Hattinem, gdzie sułtan zabija Renalda de Chatiglion, czy też epizod pasowania wsyzstkich chłopców zdolnych do noszenia broni na rycerzy, z drugiej zaś brak kluczowych historycznych postaci jak wcześniej przeze mnie wymienione.
 
User is offline  PMMini Profile Post #40

     
Victor
 

VI ranga
******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 782
Nr użytkownika: 4.617

 
 
post 8/06/2005, 22:06 Quote Post

Bardzo łatwo jest krytykować.
Ten film nigdzie nie był reklamowany jako dokumentalny ani nawet jako paradokumentalny, jest to film kostiumowy osadzony w realiach XIIw.
Co do templariuszy to nie byli oni wtedy zbyt poularnym zakonem. Polecam trochę "pobuszować" po źródłach by się przekonać jak postrzegani byli templariusze przez im współczesnych (np Wilhelm Z Tyru).
Co do Rajmunda z Trypolisu był, jak najbardziej był, tylko nosił miano Tyberiusza (nie wiem czy to błąd tłumacza czy wynika to z innych przesłanek)
Co do Gwidona de Lusignan, Rajmunda z Trypolisu i Gerarda de Ridefort to poprostu zostali oni scaleni w dwie postacie (to nie jedyny taki zabieg w filmie) i uważam że słusznie, bo "normalni" (nie spaczeni bakcylem historii) ludzie i tak mieli problem w połapaniu się kto jest kim.
Bailin z Ibelinu był jednym z najbogatszych baronów co w realiach palestyńskich właśnie oznacza, że posiadał aż kilka wsi i twierdz. Królestwo Jerozolimskie niebyło imperium rolniczym większość zysków czerpało z miast.
I ostatnia sprawa proszę nie pisać, że muzułmanie są pokazywani lepszymi niż byli w rzeczywistości. Ta uwaga może się tylko odnosić do łacińskich księży - większość ich wybryków i niegodziwości została w sposób dyskretny przemilczana w filmie (np.: kwestia wykupu jeńców od Salladyna po upadku Jerozolimy).
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #41

     
agatstone
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 177
Nr użytkownika: 4.624

Stopień akademicki: Krzyzowiec
Zawód: Uczniak
 
 
post 9/06/2005, 16:56 Quote Post

Ale muzumanie naprawdę byli o wiele lepsi w tamtych czasach od europejczyków. Po pierwsze na ich dworach rozwijała się poezja i muzyka. Dbali o higienę itp. Po drugie, kiedy w 1098r. Europejczycy zdobyli Jerozolimę pozabijali wszystkich jej mieszkańców. Muzumanów i Żydów, mężczyzn i kobiety. Salah-ad-Din mógł postąpić w ten sam sposób, ale zezwolił na opuszczeniu miasta przez Europejczyków, po zapłaceniu skromnej sumy pieniędzy (3 denary za mężczyznę, 1 za kobietę i 1 za dziecko). Za 100.000 osób, których nie było stać na wykup z niewoli , Balian (ten prawdziwy) zapłacił 30.000 denarów. I Salah-ad-Din się na to zgodził.

Wtedy muzumanie byli naprawdę lepsi od Europejczyków (czego nie można powiedzieć dziś wink.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #42

     
oakmeke
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 779
Nr użytkownika: 1.449

 
 
post 9/06/2005, 17:45 Quote Post

QUOTE
Wtedy muzumanie byli naprawdę lepsi od Europejczyków (czego nie można powiedzieć dziś


Jedna tu tylko poprawka.
Nie mozna powiedziec by dzisiejsi muzulmanie byli gorsi od tych z okresu krucjat...
Problem ogromnej roznicy miedzy wspolczesnym swiatem islamu a tamtym z okresu krucjat, polega na zatrecaniu przez ten okres przez wiekszosc muzulmanow wiedzy o swej religii...
Muzulmanin oznacza "wiernego Bogu" "poddanego Bogu". Oznacza to postepowanie wg praw bozych, Koranu, tego co przekazali prorocy. Islam to przedewszystkim prawa i obowiązki, ktorymi czlowiek winien kierowac sie w zyciu. Ten kto postepuje wbrew nim, muzulmaninem nie jest. Chocby sam tak siebie nazywal, modlil sie 5 razy dziennie, a jego rodzina byla "muzulmanska" od setek lat...
Muzulmaninem albo sie jest albo nie... nie ma czegos takiego jak ortodoksyjny muzulmanin, nowoczesny muzulmanin, terrorysta muzulmanski, islamski ekstremista, islamski fundamentalista etc., a o czym wkolko wygaduja zachodnie media.
Tak naprawde dzisiaj prawdziwych muzulmanow jest bardzo malo...
Terrorysci, talibowie, saddamy, osamy, rozne szejki, czy saudyjskie ksiazatka muzulmanami nie sa i nie ma rowniez zadnego muzulmanskiego kraju.

No, tyle ja smile.gif
Troche offtopic, ale chcialem sprawe naprostowac, bo jest dosc istotna smile.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #43

     
Lord_Draak
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 129
Nr użytkownika: 4.539

Stopień akademicki: student
Zawód: pijak historyczny
 
 
post 9/06/2005, 19:20 Quote Post

Victorze. Wiem ,że Templariusze wtedy nie byli popularnym zakonem. W moich wcześniejszych postach na innych tematach tego forum wypowiadałem się w tej kwestii i użyłem między innymi nazwiska biskupa Tyru. Moja główna krytyka odnośnie pokazania Templariuszy w filmie to nie to, że na prawdę byli dobrzy świetni i w ogóle, tylko to ,że pokazano króla i Reginalda de Chatiglion jako Templariuszy, którymi te osoby na pewno nie były. A Templariusze to Zakon, w zwiazku z czym jego członkowie żyli w celibacie o to mi głównie chodzi. A co do bogactwa Baliana z Ibellinu. Zdaje sobię sprawę ,że w Królestwie Jerozolimskim główne źródło dochodu to miasta, ale jedna twierdza i 100 niewolników dla jednego z najbogatszych ludzi w Królestwie to na prawdę przesada, jeszcze zostało pokazane jakoby Balian pomagał swoim niewolnikom, co jest całkowicie sprzeczne z trybem życia możnowładcy. A jeśli chodzi o Twoją hipotezę ukazania postaci Rajmunda z Trypolisu u Tyberiusza... muszę przyznać ,że jest ciekawa, a te postacie miały naprawdę podobne poglądy... tyle ,że RAjmund z Trypolisu walczył pod Hattinem.
 
User is offline  PMMini Profile Post #44

     
Victor
 

VI ranga
******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 782
Nr użytkownika: 4.617

 
 
post 9/06/2005, 23:27 Quote Post

Co do Baliana, to są dwa powody dla których gardzili nim kontynentali notable:
- jego przodkowie byli niskiego urodzenia (z kowalem to chyba jednak troszkę przesada). O nim i o mu podobnych mówiono pulanie co w bezpośrednim tłumaczeniu oznacza żebraka.
- bardzo sprzyjał ludności miejscowej w tym muzułmanom, ułatwiając im życie. To dzięki jemu i mu podobnym w niektórych źródłach arabskich tego okresu podaję się baronów europejskich jako przykład właściwego zarządzania ziemią (polityka osadnicza, podatkowa etc. - o budowie studni znane mi źródła milczą jak zaklęte).
A co do Rajmunda - Balian też walczył pod Hattinem - myślę że poprostu głupio by wyszło w filmie gdyby jedyni "dobrzy" bohaterowie uciekli z pola bitwy.
I dalej sprawa Rajmund - Tyberiusz, tylko trzy fakty dlamnie przesądzające sprawę:
- Rajmund był panem Tyberiady
- stosunek do gwidona a szczególnie odmowa złożenia hołdu lennego
- był jedynym baronem w tym czasie który na znak protestu zrzekł się lenna (jedna z ostanich scen filmu).
Taki spoiw łączących te postacie jest o wiele więcej ale mam nadzieję że te wystarczą.
I wreszcie wracając do tej pechowej twierdzy to może troszkę reżyserowi nie wyszło ale z tego co zrozumiałem z filmu to był jedna z większych osad w rejonie, wdowie lenno jego żony Marii Komneny (od ojca nie dostał wiele bo był trzecim synem).
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #45

6 Strony < 1 2 3 4 5 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej