Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
17 Strony « < 15 16 17 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Lwów, Miasto, wciąż tkwiące w polskich sercach
     
Piegziu
 

Tajny Agent Piegziu
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 9.037
Nr użytkownika: 48.576

M.A.P.
Zawód: prawnik, japonista
 
 
post 14/01/2020, 12:19 Quote Post

QUOTE(carantuhill @ 14/01/2020, 10:39)
Przecież polska kultura ani nie zaczęła się w 1945, Polska kultura to wypadkowa przeszłości i teraźniejszości. Próba tworzenia nowej kultury, która odcięła się od przeszłości przecież nie wypaliła. Przez 50 lat praktycznie temat Kresów nie istniał - no chyba jako element socjalistycznej walki z polskimi Panami lub podziemnego "mitologizowania" tej tematyki.
*


Tyle, że chociażby sam stwierdziłeś, że coś się skończyło w 1945 roku. smile.gif Ja byłbym w stanie się z tym zgodzić, ale w innym aspekcie. W 1945 roku skończyła się polska "przygoda", wiekowy romans z kulturą wschodu, pograniczem świata łacińskiego i bizantyjskiego. Nasz pobyt za Bugiem dał nam wielkie bogactwo historii, świadomości, ale nie ma do tego powrotu i obecnie nie da się budować współczesnej kultury polski na zachwycaniu się Lwowem i Wilnem.
Ja nie postuluję zapominania Lwowa. Ja po prostu nie rozumiem jak można zatracać się w sentymentach, nie dostrzegając jednocześnie ogromu pracy, którą trzeba wykonać w ramach obecnych ziem Polski. Stąd uważam, że dla Polaka w Szczecinie Lwów ma marginalne znaczenie praktyczne - ot kiedyś tam byliśmy i coś z tego wynikło dla całego narodu, lecz dzisiaj gdzie indzie trzeba rekonstruować stare zabytki, lepiej organizować przestrzeń, wzbogacać ofertę kulturalną i gospodarczą, dbać o środowisko w małej ojczyźnie, etc.
QUOTE
Jesteśmy ludźmi, każdy z nas jest inny, ale pewne potrzeby społeczne są uniwersalne. Jeśli obecne pokolenie nie zacznie szukać własnej tożsamości to zrobi to następne, taka już kolej rzeczy. Kresy nie są obciążeniem, rodzajem niepotrzebnego bagażu - nie przeszkadzają w rozwoju obecnej tożsamości ziem odzyskanych - mogą stanowić jeden z elementów tej tożsamości. Dla nas z "Polski właściwej"  smile.gif (na wszelki wypadek dopisuje, że to taki żart, żeby nikt się nie obraził) Kresy są również ważne, stanowiąc przez wieki część obszaru gospodarczego i kulturowego czegoś, co dzisiaj nazywa się Polska.

Może faktycznie ludzie za 50 lat znów będą szukać swoich korzeni. Tego nie jestem w stanie tego przewidzieć. Niemniej żyjemy obecnie w czasach bardzo dużej mobilności społecznej. Duże miasta pochłaniają ludzi z prowincji, którym same korzenie nie wystarczają do życia i zadowolenia. Toteż asymilują się w tempie błyskawicznym, czasami zrywając kontakt z własnym domem po śmierci rodziców.
Jest też proces odwrotny - część zmęczonych mieszczuchów wyprowadza się do pobliskich wiosek, tracąc już w kolejnym pokoleniu swoje miejskie przyzwyczajenia. Do tego wszystkiego dochodzą związki ludzi z kompletnie różnych części Polski. Już dawno minęły czasy, w których 90% par pochodziło z tej samej gminy/powiatu, jest to znak nowoczesności i mobilności na szczeblu już nie krajowym, ale nawet światowym. I jak tu jednoznacznie szukać korzeni jak w przypadku mojej małżonki - mama spod Wałbrzycha, tato z Mazur, dziadkowie z Kalisza, drudzy dziadkowie z Grodna? wink.gif

Wydaje mi się, że to wszystko jest tak skomplikowane, że nie da się tego ująć w jakieś normy/ramy. Każdy przypadek trzeba analizować indywidualnie.
QUOTE
Kresy są zmitologizowane - wymagają szczerego i dogłębnego rozrachunku i poznania.
Kresy nie są nasze i raczej nie będą - ta prosta prawda pozwala spojrzeć na pewne rzeczy inaczej. Zrozumieć, że nie byliśmy tam jedyni, że oprócz nas były inne narodowości, dla których to również to ważne miejsce. Słowacki nie urodził się w obecnych granicach. I Mickiewicz. i Piłsudski i dziesiątki postaci ważnych dla naszej kultury, dla naszego Państwa. Była i wielka bieda i gigantyczne bogactwo. Wzajemna nienawiść i zgodne wielowiekowe współżycie. Wydarzenia ważne dla naszej historii. Czyny chwalebne i godne pożałowania. Wielkie odkrycia, badania naukowe, a zarazem miejscami średniowiecze "on line". Dlatego Kresy są tak ciekawe - bo tam jest i było wszystko.

Kresy są ciekawe, bo są utracone i nie mamy obecnie z nimi bezpośredniej styczności w ramach jednego państwa. Kiedyś były fascynujące dla Polaka z Poznania i Łodzi, bo w miały w sobie coś z innej epoki, w dodatku różnorodność etniczna czyniła je po prostu obszarem tarć kulturowych i tworzenia się czegoś nowego.
QUOTE
Oj Kraków ma noblistów więcej  rolleyes.gif Ale nie o to mi chodzi. Picie jabcoka pod Zieloną Górą to nie "kulturą" - znowu jest pewna polska "norma" kulturowa i kultury lokalne, które na ziemiach odzyskanych dopiero się tworzą. Według mnie spora część prozy Tokarczuk to właśnie próba odkrycia i zrozumienia własnych korzeni - ale to wątek na inną dyskusję.

Podałem tego jabola z przymrużeniem oka. wink.gif
Po prostu niespecjalnie zgadzam się z definicją kultury narodu. Szczególnie jak większość Polaków nawet nie przeczyta jednej książki rocznie. Wszelkie odwołania do kultury wysokiej i historii wymiękają w starciu z disco-polo, corocznymi dożynkami w gminie, miejscowymi zwyczajami pijackimi, etc.wink.gif
QUOTE
Ziemie odzyskane były pieszczochem komunizmu - miały być dowodem na to, jak Polacy wspaniale zagospodarowują dar Stalina. Stąd spora część inwestycji za komuny była nakierowana właśnie tam - co w połączeniu z powojennymi wysiedleniami, powstaniem obecnej granicy i powojennymi migracjami mniej lub bardziej przymusowymi, przyczyniło się do obecnego stanu "ściany wschodniej".

Z tym pieszczeniem to też taki trochę mit ludzi z Polski centralnej, którzy poklepują się po plecach, że im gorzej idzie, bo ktoś inny miał łatwiej.
Ziemie odzyskane zostały przez PRL bardziej zniszczone niż zagospodarowane. W niektórych miejscach wręcz przez obecność Armii Czerwonej (Legnica, Pomorze Zachodnie), ale częściej przez fatalne zarządzenie i zaniedbanie.
Po fali rozkradania przez kamratów wszystkiego co niemieckie w latach 1944-1947, nakazu wywożenia milionów sześciennych cegieł do odbudowy Polski "właściwej", sprowadzeniu przez MZO osadników bez żadnego sensownego klucza, eksperymentowano tam z wszystkimi chorymi ideami socjalizmu. Wszystkiego nie dało się jednak zniszczyć - przeorane ziemie odzyskane i tak stały na dużo wyższym poziomie cywilizacyjnym w porównaniu np. do takiego Podkarpacia, Lubelszczyzny, Podlasia.
Z inwestycji, które poczyniono na ziemiach odzyskanych większość nie przetrwała czasów współczesnych, przy okazji wyrządzając miejscowej ludności wielką krzywdę w mentalności. Lubuskie, opolskie, centralna część zachodniopomorskiego żyją w wielkim marazmie spowodowanym pustką, którą powstała tam po upadku PGRów i nierentownych zakładów. Mazury wyjątkowo stoją coraz lepiej dzięki turystyce z Warszawy. Także nie widzę specjalnie działań władz PRL, które przyniosłyby trwałe pozytywne skutki na ziemiach odzyskanych. 80% czym się tam dysponuje to poniemiecka baza, która przetrwała wojnę i ostatnie 30 lat kapitalizmu.
QUOTE
Jest szansa na ułożenie sobie relacji i wyrobienie tam pozycji, która umożliwiłaby nam tam przeforsowanie swojego stanowiska.

Tylko jakie stanowisko mielibyśmy tam forsować? smile.gif
To ich kraj, niech sobie zarządzają jak im się podoba. Jeżeli będą polscy turyści, którzy będą pozostawiać pieniądze, sami będą chcieli podkreślać polskie akcenty w całym regionie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #241

     
carantuhill
 

Bieskidnik
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 6.941
Nr użytkownika: 12.703

WOJCIECH
Zawód: Galileusz
 
 
post 14/01/2020, 16:12 Quote Post

CODE
Tyle, że chociażby sam stwierdziłeś, że coś się skończyło w 1945 roku.


Skończyła się nasza "państwowa" obecność na tych terenach. Zakończyła się pewna epoka - państwa wieloetnicznego obejmującego tereny zróżnicowane etnicznie. Ale nasza obecność nie została ucięta.
Jednak nasza przynależność do krainy między wschodem i zachodem, nie zakończyła się. Nadal jesteśmy na granicy, jak i byliśmy przed wojną.

CODE
Stąd uważam, że dla Polaka w Szczecinie Lwów ma marginalne znaczenie praktyczne - ot kiedyś tam byliśmy i coś z tego wynikło dla całego narodu, lecz dzisiaj gdzie indzie trzeba rekonstruować stare zabytki, lepiej organizować przestrzeń, wzbogacać ofertę kulturalną i gospodarczą, dbać o środowisko w małej ojczyźnie, etc.


Z punktu widzenia mnie, mieszkańca południowej Polski - Szczecin ma marginalne znaczenie. W warunkach póki co zjednoczonej gospodarczo Europy, Szczecin jest bardziej istotny dla północno-wschodniej części Niemiec, jako port Berlina. Dla południa Polski dużo istotniejszy byłby gospodarczo Lwów i szlak komunikacyjny wokół przedłużonej w przyszłości A4 do Lwowa.

CODE
Wydaje mi się, że to wszystko jest tak skomplikowane, że nie da się tego ująć w jakieś normy/ramy. Każdy przypadek trzeba analizować indywidualnie


Troszkę jeździłem z ludźmi mającymi korzenie na Kresach i z moich obserwacji wynika, że największe emocje Kresy budzą u pokolenia, które je opuściło i najnowszych pokoleń - oczywiście pod warunkiem, że to młode pokolenie wie czym były Kresy. Z drugiej jednak strony zaczynamy podchodzić do tej kwestii czysto praktycznie - do Lwowa jeździ się na wieczorki kawalerskie i na inne imprezy. Do Truskawca, bo cenowo i klimatem bije nasze uzdrowiska. W Bieszczady Wschodnie, żeby poczuć klimat Bieszczadów, a w Gorgany żeby zaznać odrobinę dziczy smile.gif

CODE
Szczególnie jak większość Polaków nawet nie przeczyta jednej książki rocznie. Wszelkie odwołania do kultury wysokiej i historii wymiękają w starciu z disco-polo, corocznymi dożynkami w gminie, miejscowymi zwyczajami pijackimi, etc.


Wołodyjowskiego, Zagłobę, W Stepie Szerokim i Hej Sokoły zna chyba każdy pijak. znachora pewnie milion razy oglądał. On nie pochyli się tylko nad jakąś Dulską, Sklepami Cynamonowymi czy nad niedolą Hucuła u Vicenzy.

CODE
Z tym pieszczeniem to też taki trochę mit ludzi z Polski centralnej, którzy poklepują się po plecach, że im gorzej idzie, bo ktoś inny miał łatwiej.


I to wbrew polityce państwa, które dotychczas inwestowało w innych częściach Polski. Dość powiedzieć, że w latach 1950-1985 na 18 województw ze wschodniej i północnej Polski (spośród 49) przypadało 0,1 proc. inwestycji przemysłowych.
https://www.wprost.pl/tygodnik/101086/Polska-Bawaria.html

Okres PRL nie spowodował zaniku podziału na tzw. Polskę A i Polskę B. Pomimo głoszenia
ideologicznej zasady wyrównywania poziomu rozwoju poszczególnych regionów, w
rzeczywistości ponad 40 % inwestycji lokalizowano w makroregionie południowym, w tym
przede wszystkim w Górnośląskim Okręgu Przemysłowym. W okresie 1950-1985 na 18 (z
49) województw, położonych we wschodniej i północnej Polsce przypadło poniżej 0,1%
inwestycji przemysłowych.


https://www.polskawschodnia.2007-2013.gov.p...ia_PW_po_RM.pdf

CODE
Tylko jakie stanowisko mielibyśmy tam forsować? smile.gif
To ich kraj, niech sobie zarządzają jak im się podoba. Jeżeli będą polscy turyści, którzy będą pozostawiać pieniądze, sami będą chcieli podkreślać polskie akcenty w całym regionie.


Nasze. Mieć wpływ na remonty, na rozdział środków na renowację zabytków, przeciwdziałać niszczeniu polskich pamiątek. Wbrew pozorom Ukraińcy liczą - z jednej knajpki poleciały wszystkie pamiątki po UPA, zastąpili ich jacyś hetmani i stockowe zdjęcia z XIX wieku smile.gif jak tylko się zwidzieli, że wycieczki przyjechały.
Zawsze można myśleć o zamieszkaniu, o odzyskaniu rodzinnych majątków, kupnie działki na słonecznym Podolu, mieszkania we Lwowie smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #242

     
force
 

Preacher
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.227
Nr użytkownika: 99.758

Jacek Sebastian G
Stopień akademicki: Szkólka niedzielna
 
 
post 14/01/2020, 20:03 Quote Post

@Piegziu
QUOTE
Tyle, że chociażby sam stwierdziłeś, że coś się skończyło w 1945 roku. smile.gif Ja byłbym w stanie się z tym zgodzić, ale w innym aspekcie. W 1945 roku skończyła się polska "przygoda", wiekowy romans z kulturą wschodu, pograniczem świata łacińskiego i bizantyjskiego. Nasz pobyt za Bugiem dał nam wielkie bogactwo historii, świadomości, ale nie ma do tego powrotu i obecnie nie da się budować współczesnej kultury polski na zachwycaniu się Lwowem i Wilnem.
Ja nie postuluję zapominania Lwowa. Ja po prostu nie rozumiem jak można zatracać się w sentymentach, nie dostrzegając jednocześnie ogromu pracy, którą trzeba wykonać w ramach obecnych ziem Polski. Stąd uważam, że dla Polaka w Szczecinie Lwów ma marginalne znaczenie praktyczne - ot kiedyś tam byliśmy i coś z tego wynikło dla całego narodu, lecz dzisiaj gdzie indzie trzeba rekonstruować stare zabytki, lepiej organizować przestrzeń, wzbogacać ofertę kulturalną i gospodarczą, dbać o środowisko w małej ojczyźnie, etc.

Dokładnie, skończyła sie (i dobrze) polska schizofrenia kulturowa, ta dość kuriozalna mieszanka mongolizmu-bizantyjskości, vs pierwiastki europejskie-łacińskie. Skończyła się chęć budowania imperium na Wschodzie. Polska de facto sie czechizuje, tworząc nowoczesne, mniejsze terytorialnie, zwarte etnicznie państwo, w kraju opartym o naturalne geograficznie granice. Kraju należącym do jednego obszaru kultury europejskiej, prawa rzymskiego.
Lwów,był ważnym miastem w polskiej historii, Małopolska Wschodnia, to dom przodków setek tysiecy Polaków, lecz dziś to jedyne większe ( w miare cywilizowane) miasto, gdzie korzysta sie z tanich ( na nasze mozliwości) knajp,ukraińskich "panienek", zwiedzania zbytków polskości,nocnej rozrywki, i tyle.
Przyszłość Polski, jej centra ekonomiczne, kulturowe, cywilizacyjne to Szczecin, Wrocław, Poznań, Gdańsk....Nie Lwów, Wilno, a nawet Rzeszów, czy Białystok.
 
User is offline  PMMini Profile Post #243

17 Strony « < 15 16 17 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej