Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
7 Strony  1 2 3 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Czy ZSRR miało szansę wygrać Zimną Wojnę?
     
Doktor Zło
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 446
Nr użytkownika: 62.471

 
 
post 28/02/2010, 22:01 Quote Post

Temat chyba mówi wszystko... Zastanawiam się, jakie szanse ZSRR miało na "wygranie" Zimnej wojny. Jak rozumiem tutaj zwycięstwo w wojnie? Po pierwsze- przetrzymanie wielkiego kryzysu końca lat 80 w ZSRR w miarę spójnej formie, potem zaś utrzymanie się w miarę jednolitej formie aż do czasu, gdy USA nie będą w stanie utrzymać wyścigu zbrojeń i będą musiały zrezygnować z polityki interwencyjnej na świecie.

Z drugiej strony jednak można spróbować podać inne, wcześniejsze punkty, których wykorzystanie przez ZSRR mogłoby pozwolić im na wygraną w Zimnej Wojnie. Może umiejętne rozegranie kryzysu kubańskiego albo szybsze, prestiżowe zwycięstwo w Afganistanie?
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
jasienowiec
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 260
Nr użytkownika: 56.625

Rafaello
Zawód: student historii
 
 
post 28/02/2010, 23:19 Quote Post

By wygrać zimną wojnę ZSRR nie mógł utrzymywać się w średniej formie. Musiał wyprzedzić USA pod względem militarnym i gospodarczym. Trzeba by było znaleźć drogę porozumienia z Chinami.
QUOTE
Może umiejętne rozegranie kryzysu kubańskiego albo szybsze, prestiżowe zwycięstwo w Afganistanie?

By wygrać w Afganistanie Związek Radziecki musiałby by użyć bomby atomowej. Na przykładzie dzisiejszego konfliktu w Afganistanie widać nieskuteczność konwencjonalnych technik uzbrojenia. W kryzysie kubańskim to USA miało w rękawie więcej asów i to ZSRR musiał wycofywać się ze swojej nieroztropnej decyzji.Ale postawmy sobie pytanie co by musiało wydarzyć się w USA aby to właśnie ZSRR wygrał zimną wojnę?
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
Czarny Smok
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.283
Nr użytkownika: 51.589

Zawód: BANITA
 
 
post 1/03/2010, 0:05 Quote Post

ZSRR miał dwa wyjścia:
- kapitalizm;
- powrót do czasów stalinizmu (czyli mordercza praca całego narodu);

Innych dróg nie widzę.
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
Baszybuzuk
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.139
Nr użytkownika: 50.178

Stopień akademicki: Nadszyszkownik
Zawód: IT
 
 
post 1/03/2010, 0:17 Quote Post

To może zacznijmy od podstaw - co miałoby być kryterium zwycięstwa w Zimnej Wojnie dla ZSRS?

Dokładny odpowiednik tego co się stało w rzeczywistości - czyli kompletna dominacja ZSRS na świecie jako jedynego supermocarstwa przynajmniej przez 10 lat, Zachodnia Europa wchodząca pokojowo do UW i RWPG, USA pogrążające się w anarchii na dekadę lub więcej (no chyba rozpad USA to już totalna fantastyka)?

Czy coś innego, jakiś "wariant minimum", z USA ograniczającymi się do Doktryny Monroe i Europą rezygnującą z NATO?
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
pawel76
 

Wielki Biurowniczy
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.052
Nr użytkownika: 51.860

 
 
post 1/03/2010, 7:14 Quote Post

QUOTE(Doktor Zło @ 28/02/2010, 22:01)
Temat chyba mówi wszystko... Zastanawiam się, jakie szanse ZSRR miało na "wygranie" Zimnej wojny. Jak rozumiem tutaj zwycięstwo w wojnie? Po pierwsze- przetrzymanie wielkiego kryzysu końca lat 80 w ZSRR w miarę spójnej formie, potem zaś utrzymanie się w miarę jednolitej formie aż do czasu, gdy USA nie będą w stanie utrzymać wyścigu zbrojeń i będą musiały zrezygnować z polityki interwencyjnej na świecie.

Z drugiej strony jednak można spróbować podać inne, wcześniejsze punkty, których wykorzystanie przez ZSRR mogłoby pozwolić im na wygraną w Zimnej Wojnie. Może umiejętne rozegranie kryzysu kubańskiego albo szybsze, prestiżowe zwycięstwo w Afganistanie?
*



Witam
Ja chciałbym się skupić nad umieszczeniem broni atomowej na Kubie.
Gdyby ZSRR w pełni zrealizowało swoje plany umieszczenia broni A na Kubie było by wstanie skutecznie zdekapitować większość instalacji atomowych USA, a same USA nie miały szans się obronić - krótki czas reakcji od odpalenia do uderzenia (Kuba jest w odległości ok 200 km od Florydy ) .Umieszczenie przez USA rakiet w Turcji,Włoszech,Angli nie miało takiego potencjału .
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
mata2010
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.345
Nr użytkownika: 33.783

Andrzej Matuszewski
Stopień akademicki: dr
Zawód: statystyk
 
 
post 1/03/2010, 7:54 Quote Post

Ponieważ - z definicji - Zimna Wojna nie jest zwykła wojną, więc nie są jasne kryteria oceny kto w takowej Wojnie może być uznany za zwycięzcę.
ZSRR miał jedną oczywistą słabość w tej Wojnie wykluczającą możliwość jego wygranej. Jedynym argumentem używanym przez komunistów radzieckich (i powtarzanym przez ich wasali) było straszenie przekształcenia Zimnej Wojny w wojnę prawdziwą. W tej argumentacji (czy raczej PROPAGANDZIE) posuwano się do groteskowych rozwiązań i sformułowań.
Trafną (choć abstrakcyjną) ocenę postępowań komunistów moskiewskich w tym względzie dawał znany dowcip:
Komuniści tak zacięcie będą walczyć o pokój, że kamień na kamieniu się nie ostanie!
W żadnym pojedynku nie można wygrać jeśli stosuje się wyłącznie taktykę defensywną i szermuje się straszeniem własnych poddanych jaki to przeciwnik jest niedobry i cyniczny.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
Baszybuzuk
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.139
Nr użytkownika: 50.178

Stopień akademicki: Nadszyszkownik
Zawód: IT
 
 
post 1/03/2010, 8:03 Quote Post

QUOTE(pawel76 @ 1/03/2010, 7:14)
Witam
Ja chciałbym się skupić nad umieszczeniem broni atomowej na Kubie.
Gdyby ZSRR w pełni zrealizowało swoje plany umieszczenia broni A na Kubie było by wstanie skutecznie zdekapitować większość instalacji atomowych USA, a same USA nie miały szans się obronić - krótki czas reakcji od odpalenia do uderzenia (Kuba jest w odległości ok 200 km od Florydy ) .Umieszczenie przez USA rakiet w Turcji,Włoszech,Angli nie miało takiego potencjału .
*



Warto jednak pamiętać, że:

- Na Florydzie nie znajdują się żadne centra decyzyjne USA. Podobnie naziemne wyrzutnie rakiet balistycznych znajdują się gdzie indziej.

- Amerykańska doktryna nuklearna nigdy nie polegała do tego stopnia na stacjonarnych rakietach jak doktryna sowiecka. W triadzie nuklearnej w czasach kryzysu kubańskiego dominowały bombowce, a potem zostały zrównoważone przez okręty podwodne (w jakimś stopniu właśnie pod wpływem kryzysu).

- Pierwsze uderzenie Sowietów mogłoby wyeliminować pewną część tych sił i niektóre centra decyzyjne, ale to przy założeniu, że Sowieci dokonują ataku z zaskoczenia, a Amerykanie nie podnieśli jeszcze poziomu gotowości (tzn. więcej samolotów nie przebywa w powietrzu, dowódcy nie zostali przeniesieni do centrów dowodzenia, itp.). Inicjatywa spoczywała jednak po stronie USA - to oni planowali likwidację (drogą dyplomatyczną lub militarną) wyrzutni, więc trudno było tu o zaskoczenie.

- Amerykanie byli zdecydowani zaatakować wyrzutnie. Rozlokowanie rakiet na Kubie oznaczałoby zapewne właśnie definitywną przegraną Zimnej Wojny dla obu stron (gdyby Sowieci zdecydowali się odpowiedzieć). No chyba, że interwnecja na Kubie w jakiś sposób osłabiłaby politycznie USA do tego stopnia, że późniejsze zamieszanie końca lat 60-tych i 70-tych faktycznie pchnęłoby Europę Zachodnią w neutralność, a USA do izolacji.

Muszę powtórzyć pytanie o kryteria zwycięstwa w Zimnej Wojnie. "Wygranie" wojny atomowej to nie jest zwycięstwo. wink.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
secesjonista
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.565
Nr użytkownika: 42.378

Marek
Stopień akademicki: Plebejusz
Zawód: advocatus diaboli
 
 
post 1/03/2010, 8:13 Quote Post

QUOTE(pawel76 @ 1/03/2010, 7:14)
QUOTE(Doktor Zło @ 28/02/2010, 22:01)
Temat chyba mówi wszystko... Zastanawiam się, jakie szanse ZSRR miało na "wygranie" Zimnej wojny. Jak rozumiem tutaj zwycięstwo w wojnie? Po pierwsze- przetrzymanie wielkiego kryzysu końca lat 80 w ZSRR w miarę spójnej formie, potem zaś utrzymanie się w miarę jednolitej formie aż do czasu, gdy USA nie będą w stanie utrzymać wyścigu zbrojeń i będą musiały zrezygnować z polityki interwencyjnej na świecie.

Z drugiej strony jednak można spróbować podać inne, wcześniejsze punkty, których wykorzystanie przez ZSRR mogłoby pozwolić im na wygraną w Zimnej Wojnie. Może umiejętne rozegranie kryzysu kubańskiego albo szybsze, prestiżowe zwycięstwo w Afganistanie?
*



Witam
Ja chciałbym się skupić nad umieszczeniem broni atomowej na Kubie.
Gdyby ZSRR w pełni zrealizowało swoje plany umieszczenia broni A na Kubie było by wstanie skutecznie zdekapitować większość instalacji atomowych USA, a same USA nie miały szans się obronić - krótki czas reakcji od odpalenia do uderzenia (Kuba jest w odległości ok 200 km od Florydy ) .Umieszczenie przez USA rakiet w Turcji,Włoszech,Angli nie miało takiego potencjału .
*


No to Cię rozczaruję...
Z Ankary do Moskwy jest bliżej
niż z Kuby do Los Angeles.
Potencjał więc był.
 
User is offline  PMMini Profile Post #8

     
mata2010
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.345
Nr użytkownika: 33.783

Andrzej Matuszewski
Stopień akademicki: dr
Zawód: statystyk
 
 
post 1/03/2010, 8:30 Quote Post

Może warto dodać, że efektem kryzysu "kubańskiego" było założenie linii telefonicznej między ośrodkami decyzyjnymi USA i ZSRR. Od tamtego czasu wojna nuklearna stała się w zasadzie niemożliwa.
Ważną dla nas częścią Zimnej Wojny było groteskowe straszenie Polaków rewizjonistami zachodnio-niemieckimi. Celował w tym zwłaszcza Gomułka. Wyszukiwano każde sformułowanie F-J Straussa, Hupki i innych dla potwierdzenia groźby Zimnej Wojny i niezbędności sojuszu z ZSRR.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #9

     
Doktor Zło
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 446
Nr użytkownika: 62.471

 
 
post 1/03/2010, 10:11 Quote Post

Rzeczywiście należałoby ustalić kryteria zwycięstwa Zimnej Wojny... W moim pierwotnym rozumowaniu za "zwycięstwo" uznałbym cofnięcie polityki USA do początków XX wieku- tj. zmuszenie Stanów do izolacjonizmu i wyrzeczenie się polityki wspierania wszystkich wrogów ZSRR. Nie zastanawiałem się nad problemem Europy, ale "na szybko" proponuję takie warunki- zjednoczenie Niemiec pod przewodnictwem NRD, stopniowy spadek znaczenia NATO wobec wyłączenia z gry głównego sojusznika, w dalszej perspektywie- mniej lub bardziej chętne dążenie do ugody z ZSRR.

Jednak chętnie posłuchałbym, jak inni zdefiniowaliby możliwe do osiągnięcia przez ZSRR zwycięstwo.
 
User is offline  PMMini Profile Post #10

     
Speedy
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.880
Nr użytkownika: 3.192

 
 
post 1/03/2010, 10:25 Quote Post

Hej
QUOTE(Baszybuzuk @ 1/03/2010, 8:03)
- Na Florydzie nie znajdują się żadne centra decyzyjne USA. Podobnie naziemne wyrzutnie rakiet balistycznych znajdują się gdzie indziej.


Rozmieszczone na Kubie pociski R-11 miały zasięg 1800 km, a więc zagrażały nie tylko Florydzie, ale ogromnej części USA. W kolejnym etapie planowane było rozmieszczenie na Kubie pocisków R-14 o zasięgu 3700 km (a więc niemal pod granicę z Kanadą).

Rzecz w czym innym. To wszystko były pociski na paliwo ciekłe, do startu wymagały kilkugodzinnych przygotowań. Korzystały z wyrzutni naziemnych, łatwych do zlokalizowania. To samo odnosi się zresztą do amerykańskich pocisków Thor i Jupiter rozmieszczonych w Turcji i Włoszech. Teoretycznie można sobie wyobrazić prowadzenie non stop rozpoznania lotniczego i uprzedzający atak lotniczy w momencie wykrycia przygotowań startowych.
W tym samym jednak okresie, w początku lat 60. weszła na uzbrojenie USA nowa broń: rakiety Polaris, wystrzeliwane z zanurzonych okrętów podwodnych. Lądowe pociski średniego zasięgu straciły tym samym poniekąd sens; większość celów leżała w takiej odległości od wybrzeża
że mogły być swobodnie zaatakowane z okrętów podwodnych. Wycofanie rakiet z Turcji nie było więc dla Amerykanów specjalną stratą, i tak mieli to wkrótce zrobić. Dla Rosjan zagrażające bezpośrednio USA bazy na Kubie byłyby oczywiście bardzo cenne, lecz przy słabości ich floty utrzymanie tych baz byłoby bardzo kłopotliwe. Tak, że konflikt miał charakter bardziej, nazwijmy to, polityczno-prestiżowy, niż strategiczno-militarny. Widząc determinację Amerykanów, Rosjanie zdecydowali się w końcu ustąpić, stawiając łatwe do spełnienia warunki, żeby tylko wyjść z tego "z twarzą".
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #11

     
Baszybuzuk
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.139
Nr użytkownika: 50.178

Stopień akademicki: Nadszyszkownik
Zawód: IT
 
 
post 1/03/2010, 11:33 Quote Post

QUOTE(Speedy @ 1/03/2010, 10:25)
Rozmieszczone na Kubie pociski R-11 miały zasięg 1800 km, a więc zagrażały nie tylko Florydzie, ale ogromnej części USA. W kolejnym etapie planowane było rozmieszczenie na Kubie pocisków R-14 o zasięgu 3700 km (a więc niemal pod granicę z Kanadą).


Wiem, komentarz odnosił się do stwierdzenia, że "do Florydy z Kuby jest 200 km". No jest, ale nie ma to specjalnego znaczenia, chyba że chcemy odstrzelić trochę bogatych turystów (bo w latach 60-tych Floryda chyba jeszcze nie była największym amerykańskim domem starców).

Prawdziwe cele dla potencjalnego pierwszego uderzenia leżą trochę dalej (choć część nadal dość blisko - bazy floty Atlantyku i centra polityczne, część baz lotniczych) - z tym, że i tak wiele jest nieco dalej (bazy floty Pacyfiku, wyrzutnie naziemne)... ale tu już przechodzimy do drugiej części twojego postu, z którą jak najbardziej się zgadzam - Kuba byłaby dla Sowietów bardzo przydatna jako swego rodzaju niezatapialny "boomer" w Zatoce Meksykańskiej, ale to tyle.

Ciekawe natomiast, czy Sowietom udałoby się lepiej wykorzystać propagandowo kryzys kubański (właśnie w kontekście zwycięstwa w Zimnej, a nie "Gorącej" wojnie). Zastanawia mnie, czy ktoś inny, bardziej inteligentny, "czujący Zachód" bardziej niż Nikita, a potem Breżniew, byłby w stanie wyzyskiwać amerykańskie i europejskie porażki polityczne lepiej?

Konkretnie zastanawiam się, co musiałby ZSRS zrobić, żeby lewicowe ruchy przełomu lat 60-tych i 70-tych przełożyły się na coś więcej niż to co mieliśmy w rzeczywistości?
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
pawel76
 

Wielki Biurowniczy
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.052
Nr użytkownika: 51.860

 
 
post 1/03/2010, 12:41 Quote Post

QUOTE(Baszybuzuk @ 1/03/2010, 11:33)

Konkretnie zastanawiam się, co musiałby ZSRS zrobić, żeby lewicowe ruchy przełomu lat 60-tych i 70-tych przełożyły się na coś więcej niż to co mieliśmy w rzeczywistości?
*



Witam
Lepiej je uzbroić, dofinansować,przeszkolić....
Przy czym mówię tu nie tylko o ruchach czy organizacjach lewicowych(RAF,organizacje włoskie i greckie) ale również wszelkie organizacje bojowników o wolność (IRA,ETA)....

Generalnie większość ruchów lewicowych była w mniejszym lub większym stopniu infiltrowane i finansowane przez ZSRR, co sie przekładało na działalność i cele tych organizacji.
Najlepszym tego przykładem są wyjaśnienia pani Catherine Ashton dotyczące finansowania działalności Kampanii na rzecz Rozbrojenia Nuklearnego (CND) z lat 70/80 ze środków przekazanych przez organizacje wywiadowcze (GRU,KGB).
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #13

     
Baszybuzuk
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.139
Nr użytkownika: 50.178

Stopień akademicki: Nadszyszkownik
Zawód: IT
 
 
post 1/03/2010, 13:45 Quote Post

QUOTE(pawel76 @ 1/03/2010, 12:41)
Lepiej je uzbroić, dofinansować,przeszkolić....


No ale to przecież nonsens. Dofinansować - rozumiem, ale co ma do tego uzbrojenie?

Załóżmy, że RAFy i inne Czerwone Brygady przeprowadzają więcej, bardziej krwawych akcji. Reakcja społeczeństwa to odrzucenie partii lewicowych - dobrze uzbrojeni partyzanci miejscy faktycznie się mogą przydać do przejęcia władzy, ale dopiero kiedy sytuacja jest już rewolucyjna - inaczej sami zostaną zakwalifikowani jako margines. Uciążliwy, zastraszający obywateli - ale raczej kierujący ich sympatie w kierunkach odległych od skrajnej lewicy.

No i jest dokładnie tak jak mówisz - Sowieci w pewnym momencie byli skłonni dofinansowywać praktycznie wszystkich, bez względu czy ich lewicowość była zgodna z linią Moskwy czy nie. A i tak nie pomogło. Więc czemu miałoby pomóc, gdyby dali jeszcze więcej kasy?

Główny problem Sowietów został już zasygnalizowany - po II Wojnie Światowej, a już szczególnie po śmierci Stalina, ZSRS nie miał niczego ciekawego do zaoferowania bogatym społeczeństwom Zachodu. Nawet jako ideologia sowiecka wersja marksizmu traktowana była jako podrzędna dla modnych wśród intelektualistów nurtów takich jak trockizm czy maoizm - indywidualnie od Sowietów można było brać kasę, ale traktowanie go jako wzorca nowoczesności to już nie. Oczywiście nie było to problemem dla grup skrajnych - ale przekształcenie tego w ciekawą alternatywę dla mas? To już trudniejsze.

Ok, ale przyjmijmy, że nasz wariant "zwycięstwo minimum" (bo o odpowiedniku tego co mieliśmy w rzeczywistości nie ma chyba co myśleć) jest zrealizowany. Aby to uzyskać, musimy mieć:

- amerykańskie społeczeństwo dużo bardziej zrewoltowane niż w rzeczywistości przeciw akcjom zbrojnym za granicą. Może jakiś przełom w Wietnamie - Amerykanie zrzucają atomówkę, Sowieci rozsądnie przyjmują pozycję niewinnych ofiar i cały świat dostaje kociego rozumu?

- dodatkowy czynnik grający na korzyść ZSRS to np. inne efekty wojen arabskich - np. użycie broni atomowej przez Izrael w wojnie Yom-Kippur i rosnący przez to strach przed bronią nuklearną/jednoznaczne ustawienie Arabów w obozie antyamerykańskim,

- cięższy kryzys ekonomiczny w latach 70-tych i brak przełamania tego kryzysu później. ZSRS wyglądałby na tym tle efektowniej.

- inne czynniki wywołujące niechęć do NATO w Europie, przy jednoczesnym ograniczaniu strachu przed UW. Jakieś wypadki z bronią po stronie NATO przy jednoczesnym dużo mniej gwałtownym prowadzeniu polityki przez ZSRS - gdyby np. udało się uniknąć inwazji Czechosłowacji, a potem Afganistanu...

W sumie sporo rzeczy które musiałby Sowietom pójść świetnie, a Zachodowi strasznie. I nadal to tylko częściowe zwycięstwo - USA nadal dominuje na zachodniej półkuli (a Jankiesi nadal wolą swój system polityczny niż komunizm), a NATO się rozleciało, ale kraje zachodnie nadal mają arsenały nuklearne i mogą ich użyć w chwili zagrożenia. To zakonserwowałoby system, ale czy wystarczająco? No i jak miałyby się sprawy w Azji, kiedy zaczęłyby rosnąć w siłę Chiny i Indie?
 
User is offline  PMMini Profile Post #14

     
pawel76
 

Wielki Biurowniczy
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.052
Nr użytkownika: 51.860

 
 
post 6/03/2010, 7:17 Quote Post

Witam
A jakie szanse miał taki scenariusz:
Atak jakiejś ambitnej i skrajnej organizacji ekologicznej/antywojennej na instalacje atomowe USA w Europie (to może być zakłócenie startu B-52 z lotniska połączone z spektakularną katastrofą lotniczą,doniesienia o zgubionych bombach A,jakieś małe skażenie promieniotwórcze, wyciek z okrętu z reaktorem atomowym), odpowiednio nagłośnione medialnie wsparte przez użytecznych idiotów.Jakiś przypadkowy demonstrant postrzelony/zabity w protestach - i już mamy męczennika za sprawę
Odpowiednio przeprowadzone takie działania połączone z silną akcją propagandową mogą zachwiać politycznie jednością NATO.(Analogia do wyborów w Hiszpanii po zamachach al-Kaidy)
Proszę sobie przypomnieć te łańcuchy ludzi trzymających się za ręce i protestujących przeciwko broni A w Niemczech czy Anglii na początku lat 80-tych - to było szacunkowo 30-40 tyś ludzi.
Może odpowiednie poprowadzenie takiej akcji zachwiało by w jakiś sposób równowagę z lat 60-70?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #15

7 Strony  1 2 3 > »  
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2017 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej