Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Zimna Wojna - na granicy zagłady
 
Wybuch wojny (nuklearnej) między ZSRR i USA był najbliższy przy okazji...
...kryzysu berlińskiego 1961 roku. [ 0 ]  [0.00%]
...kryzysu kubańskiego 1962 roku. [ 4 ]  [40.00%]
...fałszywych alarmów NORAD 1979. [ 0 ]  [0.00%]
...sowieckiego fałszywego alarmu rakietowego 1983. [ 4 ]  [40.00%]
...ćwiczeń Able Archer 1983 roku. [ 1 ]  [10.00%]
Inne zdarzenie. [ 1 ]  [10.00%]
Suma głosów: 10
Goście nie mogą głosować 
     
Rommel 100
 

Antynazista
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.522
Nr użytkownika: 9.466

Stopień akademicki: Mgr
Zawód: Matematyk
 
 
post 27/06/2017, 15:00 Quote Post

Poznając historie Zimnej Wojny mocno zostałem zaskoczony jak chwilami świat był bliski zagłady. Kryzysy między mocarstwami są powszechne znane jednak największą grozę budzą te wydarzenia które były po za kontrolą decydentów.

1.W czasie kryzysu berlińskiego przy Checkpoint doszło do próby nerwów czołgistów amerykańskich i sowieckich:
http://wyborcza.pl/alehistoria/7,121681,20...eRedirects=true
2."Zdmuchniemy ich teraz! Umrzemy, ale zatopimy ich wszystkich. Nie przyniesiemy wstydu naszej marynarce!" W kulminacyjnym momencie kryzysu kubańskiego dowódca sowieckiego okrętu podwodnego zadecydował na własną rękę o ataku jądrowym. Powstrzymał go podwładny.
3.Fałszywy alarm z 1979. Sytuacja jak z apokalipsy:
"As he recounted it to me, Brzezinski was awakened at three in the morning by [military assistant William] Odom, who told him that some 250 Soviet missiles had been launched against the United States. Brzezinski knew that the President's decision time to order retaliation was from three to seven minutes ?. Thus he told Odom he would stand by for a further call to confirm Soviet launch and the intended targets before calling the President. Brzezinski was convinced we had to hit back and told Odom to confirm that the Strategic Air Command was launching its planes. When Odom called back, he reported that 2,200 missiles had been launched it was an all-out attack. One minute before Brzezinski intended to call the President, Odom called a third time to say that other warning systems were not reporting Soviet launches. Sitting alone in the middle of the night, Brzezinski had not awakened his wife, reckoning that everyone would be dead in half an hour. It had been a false alarm. Someone had mistakenly put military exercise tapes into the computer system." -- Robert M. Gates. From the Shadows: The Ultimate Insider's Story of Five Presidents and How they Won the Cold War (New York: Simon & Shuster, 1996),114.
4.O sytuacjach w roku 1983 jest film dokumentalny:
https://www.youtube.com/watch?v=ibaxCbQGqog

Osobiście na tyle na ile wiem największe wrażenie i przerażenie budzi we mnie sytuacji z dowódcą okrętu podwodnego oraz awaria fałszywy sowiecki alarm z 1983. W tym drugim przypadku w połączeniu z paranoją komunistów zagłada mogła się dokonać. Stąd głos na tą drugą sytuacje.

Znacie inne krytyczne chwile Zimnej Wojny?
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
Mort
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 184
Nr użytkownika: 101.514

Zawód: mlot na lewice
 
 
post 3/07/2017, 13:37 Quote Post

QUOTE(Rommel 100 @ 27/06/2017, 15:00)
Znacie inne krytyczne chwile Zimnej Wojny?
*

Podobno Izrael podczas Wojjny Yom Kippur rozważał użycie swojej broni jądrowej, co tp jej oficjanie nie ma. wink.gif A sowieci zamierzali wtedy odpowiedzieć atakiem z okrętu atomowego, który wysłali do Egiptu.

Inna sprawa, że gdyby wojna wybuchła przy okazji Kryzysu Kubańskiego, to zniszczony byłby nie cały świat, a jedynie Blok Wschodni. Tako rzecze Wiktor Suworow:

QUOTE
Agent GRU, który uratował świat
Piotr Zychowicz

Nie ma żadnych wątpliwości, że w razie konfliktu nuklearnego pociski spadłyby na PRL i Warszawa zostałaby ponownie zburzona. Podczas wojny nie ma sentymentów – mówi Wiktor Suworow

Dlaczego pułkownik GRU Oleg Władimirowicz Pieńkowski, gdy w maju 1963 roku usłyszał w Moskwie wyrok śmierci, uśmiechnął się od ucha do ucha?

Bo wiedział, że ocalił świat przed zagładą nuklearną. Warto chyba poświęcić życie dla takiego celu.

Co się z nim stało?


Wiele wskazuje na to, że został żywcem wrzucony do pieca hutniczego. Wcześniej poddano go wręcz niewyobrażalnym torturom. „Pracowali nad nim" najlepsi specjaliści Związku Sowieckiego. A akurat w tej dziedzinie Związek Sowiecki miał specjalistów wybitnych.

Kim był Pieńkowski?


Najważniejszym szpiegiem w historii zimnej wojny. Być może najważniejszym szpiegiem w historii świata.

Co go odróżniało od innych tajnych agentów?

To, że nie dostarczył przeciwnikowi informacji na temat rozlokowania kilku dywizji, nie zdradził jakichś tajnych technologii. Pieńkowski dostarczył Amerykanom informacje, które powstrzymały prezydenta Johna Kennedy'ego od naciśnięcia atomowego guzika. W ten sposób Pieńkowski zapobiegł wojnie nuklearnej między Stanami Zjednoczonymi i Związkiem Sowieckim. A co za tym idzie, ocalił ludzkość. Na czele z Polską, która zostałaby zniszczona w pierwszej kolejności.

Amerykanie dokonaliby atomowego uderzenia na PRL?

Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Gdyby wybuchł konflikt nuklearny między światem kapitalistycznym a blokiem komunistycznym, PRL byłby jednym z pierwszych celów. Na terenie tego kraju, podobnie jak w NRD, znajdowały się bowiem sowieckie armie szykowane do inwazji na Europę. Przez PRL przebiegały również linie komunikacyjne idące ze Związku Sowieckiego na Zachód. Najważniejszym węzłem komunikacyjnym była naturalnie Warszawa, która zostałaby zmieciona z powierzchni ziemi w pierwszych godzinach konfliktu. Przez polską stolicę przebiegają kluczowe drogi i linie kolejowe, znajdują się w niej kluczowe mosty. Aby to zrozumieć, wystarczy spojrzeć na mapę.

Ale przecież Polacy nie byli w bloku komunistycznym z własnej woli. Byli okupowani przez Sowiety.

Bardzo mi przykro, ale gdyby rozpoczęła się wojna, sentymenty i moralność nie odgrywałyby żadnej roli. Amerykanie mogli doskonale zdawać sobie sprawę, że polskie społeczeństwo nienawidzi Sowietów. Ba, mogli nawet mieć do Polaków słabość. Gdyby jednak doszło do wojny nuklearnej, nie mieliby wyboru. Po prostu musieliby zbombardować PRL i NRD. Inaczej pozwoliliby wedrzeć się Armii Czerwonej w głąb kontynentu europejskiego. Toteż Polacy także zawdzięczają życie Olegowi Pieńkowskiemu.

Jakie informacje przekazał Amerykanom? Czy świadczyły o tym, że Sowiety są potęgą, z którą nie warto zadzierać?

Dokładnie odwrotnie! Były to informacje świadczące o tym, że Związek Sowiecki jest słabiutki. Że nie ma z Ameryką szans.

Jak to?

Proszę sobie wyobrazić, że pan i ja jesteśmy amerykańskimi analitykami na początku lat 60. Naszym zadaniem jest zbieranie informacji o przeciwniku i wyciąganie wniosków. Jest trzecia nad ranem. Przed nami leży stos dokumentów wywiadowczych. Pijemy kawę, palimy papierosy. Oto informacje:

1. Związek Sowiecki wystrzelił pierwszego na świecie satelitę na orbitę Ziemi.

2. Związek Sowiecki wystrzelił pierwszego człowieka w Kosmos.

3. Związek Sowiecki jako pierwszy wystrzelił proporczyk ze swoją flagą na Księżyc.

4. Związek Sowiecki jako pierwszy okrążył Księżyc i zrobił zdjęcie jego drugiej strony.

5. Związek Sowiecki zdetonował najpotężniejszy ładunek nuklearny na świecie, tak zwaną Matkę Diabła.

Jaki z tego wniosek?

Taki, że Związek Sowiecki jest największą rakietową potęgą na świecie.

Taki właśnie wniosek wyciągali Amerykanie! I dlatego reagowali bardzo nerwowo na wszelkie problemy w relacjach z Sowietami. Obawiali się bowiem, że jeżeli w przypadku eskalacji konfliktu nie zaatakują błyskawicznie jako pierwsi i z całą swoją mocą nie uderzą na ZSRS, to Moskwa zniszczy Amerykę. Przekonanie o sowieckiej potędze powodowało, że Amerykanie gotowi byli do podjęcia bardzo zdecydowanych działań. Problem tylko w tym, że wniosek, który wyciągnęli amerykańscy analitycy i wniosek, który kilkadziesiąt lat później wyciągnął pan, jest całkowicie błędny.

Błędny?

Oczywiście. Cały program rakietowy Związku Sowieckiego był na pokaz.

To była tylko propaganda, pokazówka. Wszystkie siły szły na osiągnięcie tych jednorazowych, spektakularnych sukcesów. Za tym jednak nic nie stało. Moskwa nie miała produkowanych seryjnie rakiet międzykontynentalnych, nie miała wyrzutni. Jej okręty nuklearne nie były w stanie dopłynąć do wybrzeży USA i odpalić pocisków, a bombowce nie były w stanie do Ameryki dolecieć. Tak naprawdę Sowiety nie były więc w stanie wyrządzić Ameryce większej krzywdy. I właśnie o tym poinformował Amerykanów Pieńkowski.

Po co?


Żeby nie przejmowali się pogróżkami Chruszczowa, który walił butem na sesji ONZ. Pieńkowski powiedział Amerykanom, że nie mają się czego bać. Że w przypadku eskalacji konfliktu nie muszą reagować nerwowo, bo Sowiety nie mają czym prowadzić wojny nuklearnej i na pewno jej nie wywołają.

Czy Pieńkowski działał sam?

Skądże. Pułkownik GRU nie mógłby sam zorganizować takiej operacji. Nie miał przecież dostępu do wszystkich kluczowych danych. Stała za nim potężna grupa wyższych oficerów armii i służb specjalnych. Gdy Chruszczow zaczął coraz bardziej odrywać się od rzeczywistości i grozić światu wojną nuklearną, oficerowie ci zrozumieli, że Amerykanie – przekonani o olbrzymiej potędze Związku Sowieckiego – mogą zareagować nerwowo i nacisnąć czerwony guzik. Wtedy ze Związku Sowieckiego i połowy świata nie zostałby kamień na kamieniu. Postanowili więc przekazać Amerykanom materiały świadczące o sowieckiej słabości. Na wykonawcę tej misji wybrali pułkownika Pieńkowskiego, bohatera wojny z Niemcami, znakomitego oficera wywiadu wojskowego.

Kto stał na czele tego spisku? Komu świat zawdzięcza ocalenie?


Na czele spisku stał generał Iwan Aleksandrowicz Sierow.

Sierow!? Czy pan wie, jaką rolę ten człowiek odegrał w historii Polski!? Był to jeden z największych w historii katów narodu polskiego.

Tak, wiem. Sam w sowieckich archiwach znalazłem informacje świadczące o tym, że Sierow w 1940 roku nadzorował między innymi operację katyńską. Liczba zbrodni popełnionych przez tego czekistę jest olbrzymia. Ma na rękach krew setek tysięcy ludzi. Bez wątpienia był on straszliwym zbrodniarzem. Problem jednak w tym, że zbrodniarze też chcą żyć. A Sierow mieszkał w Moskwie, na którą w wypadku wojny atomowej w pierwszej kolejności spadłyby pociski nuklearne. Sierow nie ratował więc świata dlatego, że był dobrym człowiekiem.

W październiku 1962 roku, gdy Chruszczow wysłał na Kubę kilkadziesiąt pocisków nuklearnych, Amerykanie rzeczywiście mogli poczuć się zagrożeni.

I poczuli się. Tak naprawdę jednak zagrożenia nie było. Pociski na Kubie były bowiem niegroźne.

Niegroźne? Przecież w ciągu kilku sekund mogły uderzyć w Waszyngton czy Nowy Jorku.

Po odpaleniu – tak. Problem w tym, że ich odpalenie zajęłoby wiele godzin pracy. To nie były rakiety gotowe do startu w przygotowanych wcześniej silosach. Gdyby Sowieci chcieli je wystrzelić w Amerykę, musieliby najpierw ustawić wyrzutnie, potem ustawić rakiety na sztorc i je zatankować, potem włączyć cały sprzęt. A wszystko to działo się w sytuacji, gdy Amerykanie mieli całkowite panowanie w powietrzu. Wszystko, co dzieje się na Kubie, widzieli jak na dłoni. Gdyby Sowieci zabrali się za szykowanie rakiet do startu, Amerykanie mieliby wiele czasu na ich zniszczenie. Szanse na to, żeby jakakolwiek rakieta została wystrzelona z Kuby w stronę USA, były równe zeru.

Czegoś tu nie rozumiem. Skoro Amerykanie widzieli, że pociski na Kubie są niegroźne, to dlaczego to Pieńkowski miał uratować świat?

Po pierwsze dlatego, że to on przekazał Amerykanom wszelkie dane techniczne dotyczące rakiet sowieckich przetransportowanych na Kubę. To on powiedział im, że ich uruchomienie zajmie wiele czasu. Najważniejsze jest jednak coś innego. Amerykanie obawiali się, że choć wojna może zacząć się od Kuby, to największe zagrożenie będą stanowiły dla nich setki rakiet międzykontynentalnych, które – jak im się wydawało – Sowieci mieli na swoim terytorium. Bali się, że jak rozpocznie się konflikt, to Moskwa natychmiast odpali te pociski. Dlatego, gdyby zdecydowali się na zniszczenie rakiet na Kubie, to jednocześnie musieliby zaatakować terytorium sowieckie. Pieńkowski unaocznił im, że żadnego zagrożenia nie było i podobne działania były niepotrzebne. Że Sowieci nie mają żadnych rakiet międzykontynentalnych, którymi mogliby uderzyć w amerykańskie miasta.

Stąd spokojne zachowanie Kennedy'ego?

Tak, Amerykański prezydent wiedział, że Chrusczow blefuje. Nie przestraszył się i – wbrew namowom wielu doradców – nie nacisnął czerwonego guzika. Kennedy spokojnie przetrzymał wojnę nerwów i dał Sowietom ultimatum, że jeżeli natychmiast nie wycofają się z wyspy, to zniszczy ich rakiety. Zmusił ich w ten sposób do podkulenia ogona i ucieczki z Kuby. Kennedy upokorzył Związek Sowiecki i Chruszczowa. Gdyby Ameryka, dzięki Pieńkowskiemu, nie wiedziała, że komuniści są tacy słabi – najprawdopodobniej wybuchłaby III wojna światowa. Nie podjęłaby ryzyka.(...)

http://www.historia.uwazamrze.pl/artykul/953585

 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
Rommel 100
 

Antynazista
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.522
Nr użytkownika: 9.466

Stopień akademicki: Mgr
Zawód: Matematyk
 
 
post 3/07/2017, 15:08 Quote Post

QUOTE
Inna sprawa, że gdyby wojna wybuchła przy okazji Kryzysu Kubańskiego, to zniszczony byłby nie cały świat, a jedynie Blok Wschodni. Tako rzecze Wiktor Suworow:


A sowieckie okręty podwodne nie miały możliwości ataku nuklearnego na amerykańskie miasta? I co z zachodem Europy.

Zacząłem jednak rozważać że kryzys kubański był groźniejszy niż fałszywy alarm z roku 1983- w tym drugim przypadku zawiodła maszyna, i decydenci musieli mieć świadomość takiej sytuacji. Na okręcie B-59 uważano że toczy się już wojna. Potrzebna była zgoda 3 ludzi, w tym dwie się zgodziły. Także tutaj autentycznie świat uratowała zimna krew człowieka który był ostatnią osobą która mogła zatrzymać atak.

Ten post był edytowany przez Rommel 100: 3/07/2017, 15:18
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
1234
 

Wielki Wuj
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.744
Nr użytkownika: 4.636

 
 
post 3/07/2017, 16:31 Quote Post

W którejś ze starszych nTW był artykuł w którym twierdzono coś dokładnie odwrotnego. Znaczy Sojuz USA by nie pobił ale był w stanie obezwładnić siły zbrojne.
Ze wzajemnością zresztą.
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
czarny piotruś
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.638
Nr użytkownika: 77.765

 
 
post 3/07/2017, 19:33 Quote Post

Radzieckie okręty z rakietami balistycznymi w czasie kryzysu kubańskiego po pierwsze były nieliczne a po drugie przenosiły niewiele rakiet. Były też stosunkowo łatwe do wykrycia. Nie były w stanie zadać decydującego ciosu. W przeciwieństwie do amerykańskiej triady nuklearnej. OP typu 641 nie przenosił broni strategicznej a jedynie torpedę z głowica jądrową. Jej użycie wcale nie musiało doprowadzić do pełnoskalowego konfliktu nuklearnego. To poziom taktyczny a nie strategiczny. Choć oczywiście mogło do takowego doprowadzić bo Rosjanie Amerykanom lotniskowiec tamci w odpowiedzi jakąś bazę lub jednostkę na uboczu itd itd. Może po pierwszej wymianie przyszło by otrzezwienie a może nie.

Ten post był edytowany przez czarny piotruś: 3/07/2017, 19:34
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2017 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej