Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Zdobycie Moskwy przez RON 1610
     
mskant
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 1
Nr użytkownika: 103.273

 
 
post 15/04/2018, 16:39 Quote Post

Witam, mam pytanie dotyczące tej wojny.
Polacy panowali w Moskwie przez 2 lata. Zostały może jakieś polskie nazwy (np. ulice) z tego okresu w Moskwie?
Dziękuję z góry za odpowiedzi
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
Wilczyca24823
 

IX ranga
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 5.170
Nr użytkownika: 98.909

Ewa Mach
Zawód: opiekun
 
 
post 15/04/2018, 17:14 Quote Post

QUOTE(mskant @ 15/04/2018, 17:39)
Witam, mam pytanie dotyczące tej wojny.
Polacy panowali w Moskwie przez 2 lata. Zostały może jakieś polskie nazwy (np. ulice) z tego okresu w Moskwie?
Dziękuję z góry za odpowiedzi
*




Na pewno Rosjanie byli chętni zostawić w Moskwie jakies pamiątki po polskiej okupacji...to jakby ktoś nazwał jakąś ulicę w Polsce ulicą Adolfa Hitlera...powinieneś się spytać, czy opuszczając Moskwę nie zostawili jakichś budowli, które mogłyby świadczyć o naszym pobycie w tym mieście. Nawet gdyby one zostały potem zburzone.
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
Net_Skater
 

VIII ranga
********
Grupa: Supermoderator
Postów: 3.543
Nr użytkownika: 1.980

Stopień akademicki: Scholar & Gentleman
Zawód: Byly podatnik
 
 
post 17/04/2018, 12:08 Quote Post

4 lipca 1610 roku doszło do bitwy pod Kłuszynem. Armia dowodzona przez hetmana polnego koronnego Stanisława Żółkiewskiego (2,7 tys. żołnierzy), pokonała w niej wielokrotnie liczniejsze wojska moskiewsko-szwedzkie (co najmniej 18,3 tys. żołnierzy, a do tego 20-30 tys. ludzi, których nie zaliczano do żołnierzy).
Dzięki kłuszyńskiej wiktorii i późniejszym pertraktacjom między Żółkiewskim a bojarami, 27 sierpnia 1610 roku polski królewicz Władysław Waza został obrany nowym carem. Należy zaznaczyć, że określenie to było używane tylko w języku potocznym. Oficjalnie Rzeczpospolita nie uznawała tytułu cara. Polacy i Litwini, a i sam Władysław, władców państwa moskiewskiego nazywali wielkimi książętami moskiewskimi. Dlatego Władysław podpisywał się później "electus magnus dux Moschoviae".
29 września 1610 roku pierwsi żołnierze Rzeczypospolitej wkroczyli do Moskwy. Dopóki z armią był sam Żółkiewski, relacje między garnizonem miasta, a jego mieszkańcami układały się poprawnie. Jednak pod koniec października tego roku, hetman opuścił stolicę. Co gorsza, Zygmunt III Waza nie uznał, warunków na jakich Żółkiewski porozumiał się z bojarami i nie zezwolił, by jego syn udał się do Moskwy. Taki obrót sprawy zniechęcił masy Moskwicinów do Polaków, choć część bojarów wciąż pozostawała im wierna. W marcu 1611 roku na prowincji zebrało się pospolite ruszenie, które w kilku ugrupowaniach ruszyło na Moskwę, by odbić ją z polskich rąk. Skończyło się tragedią miasta. Od 29 marca do 1 kwietnia 1611 roku palono je i pacyfikowano. Spłonęło ponad dwie trzecie stolicy, a życie miało stracić nawet do 60 tys. mieszczan. Polacy i Litwini utrzymali się w mieście, a w jego pobliżu, 31 marca rozbili jedno z ugrupowań Moskwicinów.
Pacyfikacja Moskwy, o której wcześniej była mowa, miała tragiczny skutek nie tylko dla mieszczan. W wyniku pożaru wielu żołnierzy polsko-litewskiego garnizonu straciło dobytek, a ich sytuacja aprowizacyjna stała się bardzo trudna. To zresztą dowodzi, że zanim 29 marca 1611 roku wybuchły walki, nie planowano spalenia Moskwy, a same walki, zgodnie z tym co królowi pisał dowódca garnizonu, Aleksander Korwin Gosiewski, rozpoczęły się z inicjatywy mieszczan. Gdyby było inaczej; gdyby to Polacy zaplanowali te zajścia, żołnierze zabezpieczyliby swój dobytek, a także przygotowali zapasy żywności. Nic takiego nie miało miejsca. Od kwietnia 1611 roku kluczowa dla losów garnizonu stolicy była kwestia zaopatrzenia go w żywność. A z tym powoli było coraz gorzej. Co prawda na początku października do miasta przybyły posiłki pod dowództwem hetmana wielkiego litewskiego Jana Karola Chodkiewicza, a wysyłane poza miasto oddziały z wielkim trudem i niebezpieczeństwem zwoziły dla żołnierzy żywność, ale już w grudniu 1611 roku zapanował "ciężki głód". Ceny poszybowały ostro w górę. Sytuację pogarszało to, że żołnierzom nie płacono żołdu. Kto nie miał pieniędzy, jadł padlinę.
Z powodu coraz cięższych warunków bytowych i braku pieniędzy, zimą 1612 roku żołnierze zawiązali konfederację. W czerwcu 1612 roku garnizon miasta znacząco się zmniejszył, gdyż kilka pułków opuściło jego mury. W sierpniu tego roku pod Moskwę podeszły siły główne tak zwanego drugiego pospolitego ruszenia, pod wodzą księcia Dymitra Pożarskiego oraz kupca z Niżnego Nowogrodu, Kuźmy Minina. Wkrótce pod miasto ponownie przybył Jan Karol Chodkiewicz, wraz z zaopatrzeniem, ale w starciach, do których doszło w dniach od 1 do 3 września 1612 roku, nie udało mu się przebić. Co więcej stracił wozy z żywnością, mimo iż do blokowanego garnizonu zbliżył się na niespełna dwa kilometry. A to oznaczało dramatyczne pogorszenie sytuacji aprowizacyjnej zamkniętych w murach Polaków. Józef Budziło, czyli jeden z dowódców obleganej załogi moskiewskiego Kremla, tak opisał głód, który wówczas zapanował:
"[...] wytrwać nie mogą dla głodu, który nastąpił niesłychany i do wypisania trudny, jakiego żadne kroniki i historie nie świadczą, aby który, będący kiedy na świecie w oblężeniu, mógł go znosić, albo kiedy miał być. Bo gdy już traw, korzonków, myszy, psów, kotek, ścierwa nie stało, więźnie [i] trupy wyjedli, wykopując [je] z ziemi. Piechota się sama między sobą wyjadła i ludzi łapając pojedli. Truskowski, porucznik piechotny, dwóch synów swoich zjadł; hajduk jeden także syna zjadł, drugi matkę; towarzysz też jeden sługę zjadł swego; owo zgoła syn ojcu, ojciec synowi nie spuścił; pan sługi, sługa pana nie był bezpieczen; kto kogo zmógł, ten tego zjadł, zdrowszy chorszego pozbił. O powinnego albo towarzysza swego, jeśli kto komu inszy zjadł, jako o własny spadek się prawowali, że go był bliższy zjeść, niż kto inszy […]. W tak tedy okrutnym głodzie nastąpiły rozmaite choroby, śmierci srogie, że na człowieka z głodu umierającego patrzać ze strachem i nie bez płaczu przychodziło, których wielem się napatrzył, ziemię pod sobą, ręce, nogi, ciało, jako mógł, żarł, a co najgorsza, że choćby rad umarł, a umrzeć nie mógł, kamień albo cegłę kąsał, prosząc Pana Boga, aby w chleb [one] przemienił, ale ukąsić nie mógł."
W tej sytuacji litewsko-polski garnizon Moskwy postanowił zdać się na łaskę oblegających. 6 listopada zatwierdzono warunki kapitulacji, a następnego dnia, czyli 7 listopada 1612 roku obrońcy opuścili mury miasta.

Powyzszy tekst jest autorstwa historyka Radoslawa Rafala Sikory, ktory, sadzac na podstawie bibligrafii ksiazek jego autorstwa, specjalizuje sie w tym okresie czasu.
Z opisu mozna sadzic, ze przez prawie cala czesc okresu stacjonowania w Moskwie, polskie sily zbrojne mialy znacznie powazniejsze problemy niz zmiany nazwy ulic czy tez budowanie czegokolwiek. Tak na wszelki wypadek wolalbym sie upewnic, czy ulice Moskwy roku 1610 w ogole nmialy jakies nawzwy.


N_S

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
Prawy Książę Sarmacji
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.358
Nr użytkownika: 98.849

 
 
post 17/04/2018, 12:20 Quote Post

Głowne ulice musiały mieć nazwy. Nie pamietam zeby ktokolwiek wspominal o ich zmianie więc mozna domniemywać że nazwy ulic sie nie zmieniły przez te dwa lata. Być może powstały jakieś nazwy "dzielnic" czy raczdj terenow pod miastem, aczkolwiek to też wydaje mi się malo prawdopodobne. Zresztą nawet jesli jakas nazwa funkcjonowala obiegowo to pewnie z czasem uległa zatarciu albo oficjalnej korekcie.
Mozesz siegnac do "Moskwa 1612" z cyklu Historycznd Bitwy wyd. Bellona, moze tam bedzie cos wiecej.

Ten post był edytowany przez Prawy Książę Sarmacji: 17/04/2018, 12:23
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2018 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej