Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Przeminęli z wiatrem, KPN, ZCHN, ROP i reszta prawej drobnicy
     
General Belgrano
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 887
Nr użytkownika: 73.261

Zawód: BANITA
 
 
post 15/10/2013, 15:03 Quote Post

Nie ulega wątpliwości że "królami" polskiej prawicy, cokolwiek by o nie tym sądzić, są dziś Jarosław Kaczyński i Donald Tusk. Koncentracja prawicowego elektoratu w PiS i, częściowo także PO nie wynikła jednak z jakiegoś wielkiego pojednania postsolidarnościowych ugrupowań, tylko z zaciętej rywalizacji: PiS/PC PO/KLD udało się w niej skutecznie zniszczyć konkurentów: KPN, ZCHN, ROP i całą masę drobniejszych partyjek tworzących AWS. Ale skąd ten sukces? Co spowodowało że to Tusk i Kaczyński a nie np. Moczulski, Olszewski, Jurek albo Niesiołowski są dziś głównymi rozgrywającymi w polskiej polityce?
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
marc20
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.242
Nr użytkownika: 80.503

Stopień akademicki: student
Zawód: student
 
 
post 15/10/2013, 15:37 Quote Post

Przecież S. Niesiołowski był w ZCHN
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
pseudomiles
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.540
Nr użytkownika: 38.593

 
 
post 15/10/2013, 17:30 Quote Post

QUOTE
Nie ulega wątpliwości że "królami" polskiej prawicy, cokolwiek by o nie tym sądzić, są dziś Jarosław Kaczyński i Donald Tusk.
Ulega wątpliwości.
Tusk nie stoi na czele partii prawicowej i sam nie jest prawicowcem. Za takiego może go uważać tylko ktoś o ultralewicowych przekonaniach.

Eskimos powie, że temperatura +1 stopień Celsjusza to jest tropikalne lato, natomiast radykalny lewicowiec powie, że Tusk jest prawicowcem.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
Baszybuzuk
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.389
Nr użytkownika: 50.178

Stopień akademicki: Nadszyszkownik
Zawód: IT
 
 
post 15/10/2013, 17:42 Quote Post

W swojej partii ma jednak (lub do niedawna miał) środowiska konserwatywne, za prawicę się uważające. To, że PO obecnie to przede wszystkim partia władzy nie zmienia faktu, że budowała swoją pozycję na programie centroprawicowym.
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
kmat
 

Podkarpacki Rabator
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 8.161
Nr użytkownika: 40.110

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 15/10/2013, 18:49 Quote Post

CODE
Ale skąd ten sukces? Co spowodowało że to Tusk i Kaczyński a nie np. Moczulski, Olszewski, Jurek albo Niesiołowski są dziś głównymi rozgrywającymi w polskiej polityce?

W dużym stopniu przypadek, aczkolwiek dobrze wykorzystany. Kaczyński (abstrahując od jego prawicowości) w latach 90-tych właściwie przepadł, i do polityki wrócił właściwie na plecach brata, który wyrobił sobie pewną pozycję i popularność jako minister sprawiedliwości. Tusk (abstrahując od jego prawicowości) byłby ze szczętem zginął, gdyby UD go nie przygarnęła robiąc fuzję z KLD w UW, i gdyby nie załapał się na tratwę ratunkową w postaci PO, którą potem zdominował.
Czemu akurat oni.. Warto zauważyć jedną rzecz - środowiska dawnej opozycji, abstrahując od ich zasług, to byli straszliwie mierni politycy, to jasno wyszło po pierwszym zwycięstwie SLD w wyborach, a jeszcze mocniej po zagładzie AWS-UW. Wszyscy właściwie w pewnym momencie przepadli lub zostali zmarginalizowani. Tusk z Kaczyńskim mieli chyba tego "farta", że ich spuszczono w klopie właściwie na samym początku, przez co mieli czas na przemyślenie paru rzeczy, a jeszcze zdążyli wrócić zanim dawna opozycja przepadła i zdobyte doświadczenia wykorzystać.
 
User is online!  PMMini Profile Post #5

     
General Belgrano
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 887
Nr użytkownika: 73.261

Zawód: BANITA
 
 
post 15/10/2013, 19:19 Quote Post

QUOTE
Wszyscy właściwie w pewnym momencie przepadli lub zostali zmarginalizowani.


No nie całkiem. Trudno było się spodziewać, obserwując dzieje tej partii, np. smutnego końca KPN. Moczulski miał najdłuższy ze wszystkich graczy lat 90-tych staż polityka, jego ugrupowanie było największym poza "Solidarnością" środowiskiem opozycyjnym i w pierwszych latach III RP największą z partii prawicy, jedyną której, obok BBWR, udało się przekroczyć próg 5% w 1993 i wejść do zdominowanego przez postkomunistów i ich sojuszników parlamentu. Nieoczekiwana pozycja jedynej prawicowej opozycji w Sejmie dawała im ogromną szansę na zmonopolizowanie całej prawej strony. A jednak tak się nie stało.
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

     
kmat
 

Podkarpacki Rabator
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 8.161
Nr użytkownika: 40.110

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 15/10/2013, 21:17 Quote Post

CODE
No nie całkiem. Trudno było się spodziewać, obserwując dzieje tej partii, np. smutnego końca KPN.

Czy ja wiem czy trudno.. Środowisko w pewnym momencie zaczęło w szybkim tempie idiocieć - jacyś wariaci latający po kongresach z pistoletami, Moczulski chcący zastrzec logo partii jako prywatną własność, czy pitolący o wieszaniu byłych aparatczyków, gdy sam był w partii, a o tego wypłynęła jego teczka (mniejsza o to na ile wiarygodna). To w pewnym momencie zaczęło przypominać jakąś dziką krzyżówkę sekty z kabaretem.
 
User is online!  PMMini Profile Post #7

     
Phouty
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.453
Nr użytkownika: 81.932

 
 
post 15/10/2013, 22:15 Quote Post

Kmat masz rację, iż "towarzystwo zaczęło w pewnym momencie idiocieć".
Ale popatrzmy na to z innej strony. Zacznijmy od tego, iż sam udzielałem się w KPN i innych opozycyjnych ugupowaniach w latach 70-tych ub. wieku. Oczywiście miałem wtedy swoje poglądy....tak jak każdy i spoglądając obecnie we wsteczne lusterko historii i oczywiście mojego własnego "życiorysu ideologicznego", to muszę przyznać, iż te poglądy były też idiotyczne, a co najwyżej idealistyczne! Ale jak my się w latach komuny mieliśmy uczyć "prawdziwej polityki"?

Tak to wygląda, iż bycie w (nielegalnej....lub co najwyżej "tolerowanej") opozycji, to nie był żaden staż polityczny, czyli nie było nic, co mogło by pozwolić członkom opozycji w kształtowaniu ich charakterów jako prawdziwych polityków! A gdy po zmianie ustroju wypłynęli ludzie z opozycji jako przywódcy, to po prostu nie mieli oni najmniejszego politycznego doświadczenia!
Co innego było bycie w podziemnej opozycji, a do innego było rządzenie krajem!
Stąd to "idiocenie" ówczesnych przywódców.
Natomiast ludzie doświadczeni w politycznych zagrywkach, byli w sumie w stanie zreorganizować się po kilku latach ich "dezorganizacji", natomiast ci quasi-politycy po prostu zniknęli z firmamentu politycznego życia. (W sensie bycia "poważnymi" politykami).

Dodatkowo tu widzę następną sprawę.....iż tuż po zmianach ustojowych, to ogół społeczeństwa miał olbrzymie nadzieje....pamiętam, bo zacząłem wtedy bywać dosyć często w Polsce.
Oczywiście nikt nie mógł, bo to było niemożliwością ekonomiczną, tych wysokich oczekiwań społecznych spełnić, tym bardziej, iż rzucane wtedy (a także obecnie, ale jest to naturalną cechą życia politycznego) dosyć populistyczne hasła....ot..."zbudujemy drugą Japonię" i tak dalej i tym podobne, tylko długoterminowo powodowały zwiększającą się frustrację społeczną, bo zamiast "być lepiej", to wcale lepiej nie było. (Wielu ludzi zaczęło sobie wtedy zdawać sprawę, iż demokacja i tak zwany kapitalizm, to nie równa się dobrobytowi, a wręcz odwrotnie, niesie ze sobą ekonomiczne rozwarstwienie społeczeństwa, które za komuny, przynajmniej na powierzchni, było stosunkowo dobrze zhomogenizowane).
Wyszły więc nici z tego "dobrobytu", czyli ówcześni politycy (którzy byli akurat "w okolicach" władzy) musieli pójść do lamusa, skoro tych oczekiwań społecznych nie spełnili.

Oczywiście bardzo tutaj uprościłem sprawę, ale jedynie chciełem podkreślić fakt, iż to nie byli zawodowi politycy, ale po prostu amatorzy, których nazwiska były znane z wcześniejszej opozycyjnej przeszłości.
 
User is offline  PMMini Profile Post #8

     
kmat
 

Podkarpacki Rabator
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 8.161
Nr użytkownika: 40.110

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 15/10/2013, 22:54 Quote Post

A to jest oczywiste z dzisiejszego punktu widzenia. Dobrze to widać na przykładzie nieboszczki UW. Politycy z bardzo dużym zaufaniem społecznym i silną pozycją w opozycji, mocno osadzeni w parlamencie wczesnych lat 90-tych kompletnie się potem pogubili, ostatnia mutacja partii żebrze u stołu Palikota. A mogli zająć przestrzeń, w którą potem weszły SLD i PO, i w sumie być głównym rozgrywającym.
 
User is online!  PMMini Profile Post #9

     
Ossee
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.501
Nr użytkownika: 65.050

 
 
post 16/10/2013, 13:49 Quote Post

Ano. I za tę mierność polityczną UDecji zapłaciła cała Polska. W sumie od samego początku popełnili masę błędów - a pierwszym było uwierzenie w to, że Wałęsa zagraża demokracji, bla, bla, bla.


Ten post był edytowany przez Net_Skater: 30/10/2013, 19:17
 
User is offline  PMMini Profile Post #10

     
Lugal
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 725
Nr użytkownika: 58.985

Marcin
Stopień akademicki: magister
 
 
post 26/10/2013, 19:15 Quote Post


Wałęsa przegrał przez styl swojej prezydentury a także przez to, że "przedobrzył" w czasie kampanii prezydenckiej'95 - zgubiło go eksponowanie nadmiernej pewności siebie (twierdził np., że nie rajcuje go zwycięstwo samo w sobie - bo to uważał za kwestię przesądzoną - interesowało go jedynie uzyskanie co najmniej 53% głosów w drugiej turze), lekceważenie kontrkandydata ("o elektorat Kwaśniewskiego nie będę zabiegał w drugiej turze" czy twierdzenia o "podaniu nogi"), zbyt nachalnie poparcie dla niego eksponowały Kościół i media elektroniczne. Gwoździem do trumny dla jego pozycji politycznej i kwestii przywództwa na prawicy po przegranych wyborach były twierdzenia Kaczyńskich i Macierewicza, że Wałęsa to były agent SB (a więc w gruncie rzeczy postkomunista), co kupiła większa część elektoratu prawicowego. A przecież po upadku AWS i UW obie partie zbytnio nie różniły się w kwestiach programowych, stąd w 2005 roku oba ugrupowania wydawały się sobie i wyborcom naturalnymi koalicjantami. Oba ugrupowania były prawicowe, ale jeszcze nie radykalne (radykałowie byli skupieni w Lidze Polskich Rodzin). W latach 2005 - 2007 PO i PiS wyeliminowały konkurentów (SLD zostało zmarginalizowane, LPR i Samoobrona wypadły z sejmu w wyborach 2007) i zaczęły między sobą się gryźć o władzę - stąd wyraziste eksponowanie różnic między sobą i "okopanie się" na odmiennych niszach rynku politycznego (wygląda to jak jakiś "niepisany układ" między nimi)
 
User is offline  PMMini Profile Post #11

 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej