Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
6 Strony < 1 2 3 4 5 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Jakub Szela, Co o nim sądzicie?
     
lucyna beata
 

niespotykanie spokojny bieszczadzki troll
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.244
Nr użytkownika: 43.086

Lucyna Psciuk
Zawód: przewodnik
 
 
post 8/05/2011, 15:54 Quote Post

Ja mówiłam o wsiach zakładanych na prawie wołoskim. Tu chłopi byli w lepszym położeniu niż w innych regionach.
http://www.historycy.org/index.php?showtop...06&#entry848106

Ten post był edytowany przez lucyna beata: 8/05/2011, 15:57
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #31

     
Gronostaj
 

Dławiciel Brabancki
*********
Grupa: Banita
Postów: 5.155
Nr użytkownika: 31.572

Zawód: BANITA
 
 
post 8/05/2011, 15:56 Quote Post

Dla mnie taki Szela to przede wszystkim symbol tego w jaki sposób kończy się brak rozwiniętej świadomości narodowej i że ludzki egoizm to na dłuższą metę zawsze głupota. Rabacja oczywiście byłaby się stała i bez niego, możliwe nawet, że wówczas byłaby jeszcze brutalniejsza, co nie zmienia jednak oceny jego zbrodniczej i kolaboracyjnej działalności na korzyść najbardziej podstępnego, ale też najbardziej nieudolnego ze wszystkich trzech zaborców.

Warto też pamiętać, że nie wszyscy chłopi w Galicji byli wrogami polskich dążeń niepodległościowych. Pragnę przypomnieć choćby powstanie chochołowskie, niestety stłumione przez... sąsiadów z Nowego Targu.

Pozdrawiam!
 
User is offline  PMMini Profile Post #32

     
carantuhill
 

Bieskidnik
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.517
Nr użytkownika: 12.703

WOJCIECH
Stopień akademicki: Utytu³owany:)
Zawód: pathfinder
 
 
post 8/05/2011, 16:25 Quote Post

QUOTE
Pragnę przypomnieć choćby powstanie chochołowskie, niestety stłumione przez... sąsiadów z Nowego Targu.


Czarny Dunajec, Nowy Targ - wsio rowno dla Ciebie smile.gif? Chochołowski Nepomuk pokazuje cztery litery Czarnemu Dunajcowi!

QUOTE
Ja mówiłam o wsiach zakładanych na prawie wołoskim. Tu chłopi byli w lepszym położeniu niż w innych regionach.


Trochę tak. Sam mieszkam na wołoskim przysiółku. Ale ich sytuacja była niewiele lepsza, wystarczy np prześledzić jak wyglądała sytuacja w wołoskich wsiach przedrozbiorowego starostwa lanckorońskiego, np o powstaniu Jakuba Śmietany.

QUOTE
Rabacja oczywiście byłaby się stała i bez niego


Rabacja działa się w większości bez niego, Szela był tylko lokalnym przywódcą, nawet w okolicy Pilzna był przecież Józef Stelmach, wójt z Lisiej góry.

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #33

     
Gronostaj
 

Dławiciel Brabancki
*********
Grupa: Banita
Postów: 5.155
Nr użytkownika: 31.572

Zawód: BANITA
 
 
post 8/05/2011, 16:47 Quote Post

QUOTE(carantuhill @ 8/05/2011, 17:25)
Czarny Dunajec, Nowy Targ - wsio rowno dla Ciebie smile.gif?
*


No nie wsio rowno, ale nie znam za dobrze tej waszej geografii. wink.gif Rzeczywiście Czarny Dunajec. Niemniej elementy z Nowego Targu, też na pewno przy tłumieniu tego powstania wystąpiły, ale jakie, to nie pamiętam dokładnie. Wiem, że coś z tym Nowym Targiem było na bank.
QUOTE(carantuhill @ 8/05/2011, 17:25)
Rabacja działa się w większości bez niego, Szela był tylko lokalnym przywódcą, nawet w okolicy Pilzna był przecież Józef Stelmach, wójt z Lisiej góry.
*


Tedy piszę, że to Szela stał się symbolem rabacji, utrwalonym choćby w znakomitym Turoniu Żeromskiego.

Pozdrawiam!
 
User is offline  PMMini Profile Post #34

     
carantuhill
 

Bieskidnik
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.517
Nr użytkownika: 12.703

WOJCIECH
Stopień akademicki: Utytu³owany:)
Zawód: pathfinder
 
 
post 8/05/2011, 23:11 Quote Post

QUOTE
No nie wsio rowno, ale nie znam za dobrze tej waszej geografii.  Rzeczywiście Czarny Dunajec.


No nie ma żadnej różnicy pomiędzy sporym miastem i wsią sleep.gif

QUOTE
Niemniej elementy z Nowego Targu, też na pewno przy tłumieniu tego powstania wystąpiły, ale jakie, to nie pamiętam dokładnie. Wiem, że coś z tym Nowym Targiem było na bank.


A było, tyle, że z Nowego Targu (jako lokalnego centrum administracji) pochodziła austriacka straż, również tłumiąca powstanie.

QUOTE
Tedy piszę, że to Szela stał się symbolem rabacji, utrwalonym choćby w znakomitym Turoniu Żeromskiego.


A stał się symbolem, bo popularne były pamiętniki Bogusza.

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #35

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.515
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
Zawód: pisarz
 
 
post 18/05/2011, 20:14 Quote Post

Szanowni Państwo!
Widzę, że de Ptysz znów sprowokował burzliwą dyskusję. Nie ma jednego Jakuba Szeli i nigdy jednego nie było. Polecam wziąć do ręki malutką książeczkę Stanisława Białasa pt. „Jakub Szela: kim był?”, wydaną nakładem samego autora w roku 2006. To raptem 72 strony, więc nikt się nie zmęczy czytaniem. Białas przedstawił opinie, jakie krążyły na temat owej postaci. Nie chodzi przy tym o wypowiedzi późniejszych historyków, lecz o relacje świadków epoki, ludzi osobiście znających naszego Jakuba. Z pracy Białasa wyłania się obraz bardzo niejasny, pełen sprzecznych danych nawet o wyglądzie zewnętrznym Szeli. Sam autor wykazuje sporo sympatii, a przynajmniej zrozumienia dla działań słynnego rabanta. Przed przystąpieniem do dyskusji radzę każdemu zapoznać się z tymi 72 stronami.

Szela wysługujący się austriackiej władzy? Szela walczył o swoje i o to, co należało do jego ziomków lub należeć ich zdaniem powinno. To nie był człowiek zaprzedany rakuskiemu państwu jako takiemu, o czym świadczy przekaz mówiący o samookaleczeniu, na które zdecydować się miał we wczesnej młodości celem uniknięcia poboru do cesarskiego wojska. Jakub był wiejskim rzemieślnikiem, a utrata palca u ręki z pewnością pracy mu nie ułatwiała. Dziś trudno jest orzec nawet, czy rzeczywiście to on był spiritus movens ruchu antydworskiego w jego rodzinnych okolicach. Niewykluczone, a są ku temu przesłanki, że Szelę po prostu wciągnął wir dziejących się wtedy spraw. To tak jak z generałami powstania listopadowego. Podchorążowie zaczęli ambaras, a generałowie musieli nad tym zapanować. Szela zapanował i został królem 50 wsi, ale nawet na podległym mu terenie nie odpowiadał za wszystkie czyny dokonywane przez uzbrojone grupy chłopów, zwłaszcza we wczesnej fazie ruchu, gdy jego rola pozostawała i do dziś pozostaje nie do końca wyjaśniona.

Można oczywiście przywoływać plotki o kałuży, w jakiej miał się utopić chłop ze Smarżowej, ale zawsze będzie to li tylko manipulacją, jeśli owego przekazu nie skonfrontuje się z innym. Takim np. o synu Szeli, który przywoził ojcu na Bukowinę chleb upieczony z mąki pochodzącej z rodzinnej wioski bohatera rabacji. Stary miał wychodzić przed chałupę z pajdą tego chleba, by w jego smaku poczuć choć odrobinę tej małej ojczyzny, dla której dobra tyle poświęcił. Dwa obrazy, jeden człowiek. Pisząc o Szeli należy przywoływać obydwa, a nie zadowalać się tylko jednym.

Szela nigdy nie służył w austriackim wojsku, ale inni służyli. Carantuhill winien wiedzieć, że z ochotą en masse galicyjskie chłopki bijały się za cysorza. W dobie Wiosny Ludów, tak bliskiej czasowo rabacji, pułki galicyjskie zgromadziły całe wory orderów. To nie przypadek, że w grudniu 1848 roku w Ołomuńcu podczas koronacji Franciszka Józefa na kajzera straż przy młodym monarsze pełnili sądeczanie. W 20 lat potem w czasie koronacji budzińskiej na króla Węgier eskortę Franza utworzy 13 pułk ułanów, czyli chłopaki z ukochanych przez Lucynę Beatę Bieszczad, a nie żaden z licznych madziarskich regimentów huzarskich. Piszę tu o tym, bo to urlopnicy z armii rakuskiej tworzyli w roku 1846 najwierniejszy koronie habsburskiej zastęp do tłumienia powstania krakowskiego i niszczenia szlacheckich dworów (niekoniecznie związanych z powstaniem). Tworzony z wysłużonych żołnierzy batalion landwery wadowickiego okręgu uzupełniającego w całości deklarował galicyjskość i lojalność względem cesarza, przeciwstawione polskości i dążeniom odseparowania ziemi wadowickiej od Austrii. Chętnych do walki pod habsburskim sztandarem w lutym 1846 roku było tak wielu, że galicyjskie władze wojskowe nie były w stanie ogromnej ich części uzbroić. Ci, dla których zabrakło miejsca w regularnych szeregach, zasilili chłopskie bandy… ba, stali się ich liderami. Urlopnicy z wojsk zaborczych byli bowiem prawdziwymi sprawcami ruchów antydworskich w Galicji w czas rabacji, jak też w Królestwie Polskim w dobie prowadzonych od roku 1861 demonstracji patriotycznych. To urlopnicy tworzyli zręby chłopskiego oporu względem powstania styczniowego na wielu obszarach Kongresówki. Podali sobie wtedy dłonie z urlopnikami galicyjskimi, tworzącymi kordon na granicy między Królestwem i Galicją, celem którego była akcja wyłapywania powstańców. Urlopnicy ci to temat rzeka. Sprawy przy tym nie zawsze szły jednym torem, a urlopnik niejedno nosił oblicze. Kiedyś przy innej okazji przytoczę moim zdaniem ciekawą, choć nader obszerną, anegdotę o urlopniku z armii rosyjskiej i carskim uwłaszczeniu w roku 1864. Niech ta anegdota stanie się jeszcze jedną cegiełką w naszej forumowej budowie dziejów polskiej wsi w XIX wieku.

W temacie tym padło nazwisko Stefana Żeromskiego. Istotnie autor ów czerpał z tradycji pochodzącej od rodziny Boguszów. Te relacje były bardzo popularne na początku XX wieku (artykuł w Histmagu – poświęcony Szeli – świadczy o tym, że nadal są popularne), a Żeromski stanowił doskonałego odbiorcę takich przekazów. Dlaczego? Dlatego, że w tej galicyjskiej historii odnajdywał analogie do sytuacji z jakże bliskiej mu Kielecczyzny. Nie przypadkowo w poprzednim akapicie nawiązałem do dziejów Kongresówki. Stefan wychował się w Ciekotach, w samym sercu Gór Świętokrzyskich. Z pobliskiego Krajna pochodził Walenty Janic, człowiek, który wydał spisek Ściegiennego. Janic wraz ze swą familią zaangażowany był także w zwalczanie powstania styczniowego. Z rodzinnych przekazów Żeromski znał wielu takich Janiców, stąd nader ostro rysował portrety chłopów żyjących w czasie powstania. „Rozdzióbią nas kruki, wrony”, czy „Wierna rzeka” to ciąg negatywnych chłopskich postaci. Wójt Gała z „Ech leśnych” też miał wiele na sumieniu i jako żywo przypomina wójtów galicyjskich znanych Carantuhillowi. Nawet poczciwy Szczepan, opiekun Salomei Brynickiej, to staruch łasy na pieniądze, jakby chciwość była nieodzowną cechą każdego chłopa (taki pogląd przebija się nawet w tym wątku dyskusyjnym). Szela interesował Żeromskiego, bo pisarz ów znajdował w nim uosobienie tego, czym karmiono go w ciekockim dworku, z którego starych ścian pozostał już tylko jeden siestrzan. Szelę Stefan uwiecznił w „Turoniu”, Janica w „Puszczy jodłowej”. Obraz chłopa z Krajna maluje się u Żeromskiego niczym ta plotka o Szeli i kałuży. Wg niedoszłego noblisty obdarowywany hojnie przez zaborcę ziemią i orderami sprzedawczyk Janic miał zejść na dziady i pijany sypiać po rowach.

Ta historia powikłanych losów Polaków w XIX wieku ma w przypadku Stefana jeszcze jeden wątek. Ciekocki majątek ojciec literata dzierżawił bowiem od pułkownika Włodzimierza Dobrowolskiego, którego rzuciła narzeczona-patriotka, gdy ten otwarcie wystąpił przeciwko powstańcom roku 1863. Dobrowolski poszedł w generały, przeszedł na prawosławie i ostatecznie ożenił się z Rosjanką. Żeromski nienawidził Dobrowolskiego, łącząc twarde warunki dzierżawy z procarską działalnością Włodzimierza. W „Wiernej rzece” chłopi i Dobrowolski grają rolę zdecydowanie negatywną, choć ten ostatni pojawia się tam bezimiennie, po prostu jako zdrajca prowadzący moskiewskie hufce na Małogoszcz. Piszę o Dobrowolskim, bo gdy ten w roku 1877 padł śmiertelnie ranny pod jedną tureckich redut, obiecał 8 strzelcom, którzy znosili go z pola walki, order św. Jerzego. Włodzimierz zmarł na skutek obrażeń, ale ordery istotnie przyznano. Czy wśród owej ósemki byli polscy chłopi? Jeśli tak, czy zdawali sobie sprawę kogo niosą? Jaki mieli stosunek do armii, państwa rosyjskiego i tzw. sprawy polskiej? Być może byli najemnikami, którzy za sowity grosz poszli służyć za bogatszego sąsiada? Być może kiedyś poznam nazwiska tych ośmiu. Kto wie, może ujrzę tam nazwisko mojego prapradziadka, bo jestem świadom, że on nosił wtedy carski szynel. Czasem myślę o takich sprawach. O ukazie z 1864 roku, który nadał ziemię wielu moim przodkom. Zastanawiam się nad tym, co czuł wtedy np. Mateusz Suchacki. A co czuł, gdy w roku 1877 musiał swoje gospodarskie konie przekazać armii na wojnę turecką? Był wdzięczny za ziemię? Klął urzędników, że mu zabierają inwentarz? Przeklinał panów, którzy potrafili się wykpić od dostaw koni? Tak on, jak też jeden z jego synów swoje konie musieli wojsku odstawić. Do dziś zachowały się na to dokumenty. Koń koniem, ale na wojnie był przecież najstarszy z synów. Co czuł Mateusz, gdy przychodziły wieści o poległych sąsiadach? Ludzi z sąsiednich wiosek odnalazłem na szczątkowych listach strat z tamtej wojny. Czy zajmowało go to, że jego Franek czy Franuś w wojsku już Frankiem lub Franusiem nie jest? Czy interesowało go to, że tam na niego wołają Franc? Franc do domu wrócił nie jako kto inny, tylko jako urlopnik. Nie był urlopnikiem czasu powstania, nikt od niego nie żądał żadnego donosicielstwa. Na tym urlopie wziął ślub w małym wiejskim kościółku. Księga małżeństw owego roku 1883 zanotowała jednak ślad niedawnych podziałów z okresu styczniowego zrywu. W parę miesięcy po moim przodku na ślubnym kobiercu przed tym samym ołtarzem stanęła córka jednego z katów powstania, gen. Kaliksta Witkowskiego. Córa przyszła na świat w samym środku patriotycznych przedpowstańczych manifestacji, nosiła nawet po ojcu imię Kaliksta. Za świadków jej chrztu robił brat ojca, też oficer, i ksiądz-rodak będący kapelanem w carskim regimencie. Po 22 latach córa podpisywała się pięknymi bukwami, jej wybranek (miejscowy leśniczy) zresztą też (choć Polak i Michał mu było na imię, to i tak podpisał się Michaiłem – o ironio jeden z jego poprzedników był powstańcem, a w tym samym 1883 roku inny żeniacz z tej wsi pod rosyjskim aktem ślubu normalnie podpisał się łacińskim alfabetem). O Witkowskim, ojcu panny młodej, mówi się mniej, a i Żeromski o nim zapomniał, wszak ten w przeciwieństwie do Dobrowolskiego wiary katolickiej się nie wyrzekł, a i po jego zgonie córunia katolicki ślub wzięła, tyle że z Michaiłem.

Ekskurs kielecki uważam za nieodzowny. Malujmy szeroką panoramę dziejów, bo tylko wtedy będziemy mogli zrozumieć poszczególne ich wątki. „Turoń” i obraz Szeli staje się zrozumiały tylko na tle rodzinnych przekazów rodziny Stefana Żeromskiego. Jesteśmy na forum, a forum ogranicza formę. Wracam zatem do Galicji w roku 1846. Będzie bardzo krótko, ale chciałbym, abyście dostrzegli te parę spraw. Wydarzenia, jakie działy się wówczas na ziemiach południowopolskich, były mini-zapowiedzią tego, co stało się w dobie Wiosny Ludów w skali całej monarchii habsburskiej. Chodzi po prostu o jedną wielką komedię pomyłek, klasyczne qui pro quo. Wielu z Was może się wydawać, że wszystko było zaplanowane, obmyślone i realizowane z premedytacją. Tymczasem weźmy jeden mały epizod. Otóż pewien austriacki starosta posłał cesarskich żołnierzy, aby ci chronili Limanowę przed najściem ze strony hord rabantów. Inny austriacki starosta wysłał oddzielny oddział, aby wsparł on owych rabantów w walce z rzekomo zbuntowanymi przeciwko cesarzowi limanowianami. Każdy z owych urzędników działał zupełnie niezależnie od siebie i jeden drugiemu wchodził w drogę. W Limanowej cesarscy wojacy omal do siebie nie strzelali. Ba… jako pierwszy do miasta, aby go bronić, przyszedł mały pododdział kaprala Błażeja Szczypty. Szczypta wracał właśnie do Nowego Sącza jako dowódca eskorty pojmanych polskich powstańców, których odstawił w umówione miejsce. Zanim dotarł do Sącza otrzymał polecenie wsparcia straży miejskiej w Limanowej. Błażej dostał order nie za walkę z powstaniem krakowskim, ale za to, że strzałem z karabinu ubił górala, który był liderem rabantów idących tłumić rzekomą polską rewolucję w Limanowej. To tylko mały elemencik w większej tragikomedii pomyłek, jaką był w Galicji rok 1846. Wiosna Ludów w Austrii okazała się potem w większej skali podobnym „qui pro quo”, ale nie miejsce tu o tym pisać.

Poleciłem Wam książeczkę Białasa, polecę Wam zatem jeszcze mniejszą publikację, bo liczącą tylko 66 stron. W tym samym roku co „Jakub Szela: kim był?” nakładem Muzeum Okręgowego w Tarnowie ukazała się praca pt. „Rabacja na Powiślu: dziennik Marianny Pikuzińskiej i relacje chłopskie o krwawych wydarzeniach 1846 r.”. Sięgnijcie po nią choćby z dwóch względów. Po pierwsze dlatego, że ciekawie pokazuje ona problem nieudanego werbunku galicyjskich chłopów do powstania krakowskiego (jeszcze przed jego wybuchem), a po drugie z uwagi na przedstawiony mechanizm tworzenia pewnych mitów o rabacji. Chodzi w tym wypadku o domniemane makabryczne wręcz zbrodnie rabantów. Ta mała książka obala parę takich legend, konfrontując rzeczywiste okoliczności śmierci określonych osób – skryte na zakurzonych półkach archiwów – z rozpowszechnionymi malowniczymi i zarazem przerysowanymi opisami, które nadal się sączą z różnych publikacji.

Na koniec jedno nazwisko. Jan Siwiec. Carantuhill będzie wiedział, o kogo chodzi. Na naszym forum powstał temat o Jakubie Szeli, powstał też o Antonim Bryku. Brakuje mi bardzo topiku poświęconego Siwcowi. Dla pełniejszego poznania dziejów wsi i dworu galicyjskiego taki temat winien powstać. Mamy bowiem do czynienia z osobą, która przełamuje wiele stereotypów. To postać wciąż nie do końca zbadana. Spotykamy chłopa, który nie był królem 50 wsi, ale myślał w kategoriach męża stanu. On zastanawiał się nad rolą Austrii w całokształcie politycznej konstelacji Europy. Rozumował w kategoriach geopolitycznych. Chciał zreformować nie tylko swoją gminę, swój powiat, Galicję jako taką, ale całe państwo habsburskie. Jego historia jest historią tragiczną, pełną zagadek. Tę postać niejako historia skazała na zapomnienie. Jego osoba odżyła na krótko w latach 30 i 40 XX wieku, gdy tzw. kwestia reformy rolnej ogniskowała uwagę opinii publicznej, a przecież Siwiec to nie tylko spory o pastwiska, to historia wiecznego buntownika, człowieka bardzo wrażliwego, którego zaszczuwano na każdym etapie jego działalności. W dziejach perfidii i tworzenia czarnych legend w Polsce rozdział o Janie Siwcu winien znaleźć swe miejsce. Temu człowiekowi odbierano dobre imię, być może odebrano życie lub zmuszono, by on sam je sobie odebrał. Mówiono o nim jako o samobójcy, choć samobójstwa nigdy nie udowodniono. Mówiąc to odbierano mu prawo do Nieba, pochowano na obrzeżu cmentarza. W dziewiętnastowiecznym kraju katolickim większej hańby nie było. Być może kiedyś ktoś napisze w miarę pełną historię Jana Siwca. Póki co przywołajmy jego postać na tym forum, bo w moim rozumieniu ona na to zasługuje.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #36

     
freeman2
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 26
Nr użytkownika: 73.243

Zawód: antyfaszysta
 
 
post 1/08/2011, 0:09 Quote Post

QUOTE(andgrzeg @ 24/05/2005, 19:59)
Jakub Szela był przecietnym polskim przedstawicielem stanu chłopskiego, jest on tez jej głownym przedstawicielem, w połowie XIX wieku, fakt ze w dosc negatywnym kontekscie. Napewno był bardzo antyszlachecki, co wykorzystały słuzby austryjackie, zeby podburzyć go wraz z innymi chłopami do defastacji i mordów na szlachte polska, i oczywiscie jego radykalizm mozna zrozumieć, lecz dla mnie jest on tez wyrazem tragizmu historycznego, poniewaz defacto został wykorzystany przez austryjaków, toz po wygasnieciu rabacji, został uwieziony, i przetrzymywany, dopiero pozniej otrzymał ziemie w Bukowinie, oraz medal. Nic nie zyskał, nie osiagnoł zadnych ze swoich ideałow, a ziemia ktora otrzymał nie była rekapensata za jego czyny, bardzo radykalna a zarazem tragiczna postać, trudno mi go ocenic jednoznacznie.
*



od początku chodziło o wódkę pieniądze, sarmackich , masońskich majątków raczej nie złupiono bo ci kolaborowali z zaborcami a dla chłopów byli największą zakałą. W rabacji nie ma co się dopatrywać jakichkolwiek ideałów w Szeli również. Gloryfikowanie go jest analogiczne do gloryfikowania Heleny Wolińskiej, stawianie mu pomnika , stawianiu pomnika Wolińskiej.
 
User is offline  PMMini Profile Post #37

     
Alexander Malinowski
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 937
Nr użytkownika: 8.510

 
 
post 1/08/2011, 3:42 Quote Post

Uwielbiam takie analizy, bez podania kontekstu.
Reformy cesarza Józefa - słynny Robot - rewolucja w stosunkach Pan - chłop. Zakładam, że zmniejszyły powinności chłopa.
Potem reforma została częściowo cofnięta, ale ostatecznie było na pewno lepiej, niż przed 1772 rokiem.

Ciekawe jakim cudem Boguszowie - ofiary Szeli - brały udział w konstytucji 3 maja, skoro Galicja była wtedy już austriacka?


QUOTE(carantuhill @ 8/05/2011, 16:33)


Raczej ograniczona, a wolnością osobistą przed 1772 rokiem raczej niewielu mogło się szczycić. Cytat z Frasa i jego "Galicji":
Zastąpienie prawa polskiego austriackim doprowadziło w Galicji do ograniczenia przywilejów szlachty i pewnej poprawy położenia chłopów. Słabość miast galicyjskich sprawiła, ze to nie mieszczaństwo, które nie reprezentowało poważniejszej siły społecznej, ale rodząca się inteligencja stała się przeciwwagą dla elity arystokratyczno-ziemiańskiej. Ingerencja urzędników cesarskich w stosunki między właścicielem a chłopem miała nie tyle poprawić dolę włościan, ile zwiększyć dochody skarbu państwa przez sprawniejsze ściąganie podatków. Chłopi, którzy byli do tej pory wykorzystywani i oszukiwani przez szlachtę, w cesarskich urzędnikach, zawsze chętnie wysłuchujących ich skarg zaczęli upatrywać prawdziwych obrońców. Przychodzące na wieś za pośrednictwem urzędników cesarskie rozporządzenia przekonywały, że najjaśniejszy pan pamięta o swych chłopskich poddanych. Chłopi rozumieli także, że na świecie jest ktoś ważniejszy niż właściciel wsi
Ciekawe jest to, że o ile inteligencja np w zaborze rosyjskim wywodziła się później generalnie ze zubożonej szlachty, to w Galicji miała charakter mieszany chłopsko-szlachecki.
Ach, czy to nie Kazimierz Wielki powiedział chłopu, żeby spalił chałupę złego pana ? (Kazimierz Wielki - Wyrozumski Jerzy)
*


 
User is offline  PMMini Profile Post #38

     
glasgower
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 353
Nr użytkownika: 72.452

tajemnica panstwowa
Stopień akademicki: tajemnica urzedowa
Zawód: tajemnica zawodowa
 
 
post 1/08/2011, 10:05 Quote Post

Co by nie mówić o prowokacji, manipulacji itp. (metod sprawowania władzy w każdym systemie), to jedno jest bezsprzecznie cenne w postaci Jakuba Szeli, a mianowicie że pod jego przywództwem ludzie zadali jednak trochę bobu polskim ponom. Dziś przydałaby się taka postać.
 
User is offline  PMMini Profile Post #39

     
20 Sądecki Pułk Piechoty
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 678
Nr użytkownika: 56.241

Stopień akademicki: antykomunista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 1/08/2011, 10:11 Quote Post

Chcesz powiedzieć że popierasz masowy mord sad.gif ?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #40

     
janekzz
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 77
Nr użytkownika: 73.761

Stopień akademicki: internacjonalista
Zawód: antyautorytarysta
 
 
post 1/08/2011, 12:32 Quote Post

Dla mnie Szela to symbol oporu przeciw upodleniu a rabacja galicyjska była wynikiem skrajnego egoizmu i postrzegania na zasadzie Polacy to my szlachta a reszta ma robić co my chcemy. Z jakiej racji chłopi mieli się przyłączyć do powstania które nic im nie dawało. Pamiętajmy że chłopi przyłączali się do powstańców w tych regionach gdzie trwała agitacja prowadzona przez radykałów takich jak "czerwony kasztelan" Dembowski i agitatorzy Związku Narodu Polskiego.
Jest takie powiedzenie kto sieje wiatr zbiera burze.
 
User is offline  PMMini Profile Post #41

     
monx
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.633
Nr użytkownika: 34.919

Zawód: prawnik
 
 
post 1/08/2011, 12:36 Quote Post

QUOTE(janekzz @ 1/08/2011, 12:32)
Dla mnie Szela to symbol oporu przeciw upodleniu a rabacja galicyjska była wynikiem skrajnego egoizmu i postrzegania na zasadzie Polacy to my szlachta a reszta ma robić co my chcemy. Z jakiej racji chłopi mieli się przyłączyć do powstania które nic im nie dawało. Pamiętajmy że chłopi przyłączali się do powstańców w tych regionach gdzie trwała agitacja prowadzona przez radykałów takich jak "czerwony kasztelan" Dembowski i agitatorzy Związku Narodu Polskiego.
Jest takie powiedzenie kto sieje wiatr zbiera burze.
*



Zgadzam sie.
Jakub Szela i rabacja to wytwór wielowiekowej postawy szlachty. Ja sie tylko dziwie ze do podobnych wystąpien nie doszło po powstaniu listopadowym i styczniowym.
 
User is offline  PMMini Profile Post #42

     
glasgower
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 353
Nr użytkownika: 72.452

tajemnica panstwowa
Stopień akademicki: tajemnica urzedowa
Zawód: tajemnica zawodowa
 
 
post 1/08/2011, 13:01 Quote Post

QUOTE(20 Sądecki Pułk Piechoty @ 1/08/2011, 10:11)
Chcesz powiedzieć że popierasz masowy mord sad.gif ?
*



Co chciałem powiedzieć to powiedziałem, a ty możesz sobie interpretować jak ci się podoba. Pozdrowienia!

(A propos masowego mordu: masowym mordem to były wielowiekowe rządy polskich ponów nad polskim ludem).

Ten post był edytowany przez glasgower: 1/08/2011, 13:09
 
User is offline  PMMini Profile Post #43

     
janekzz
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 77
Nr użytkownika: 73.761

Stopień akademicki: internacjonalista
Zawód: antyautorytarysta
 
 
post 1/08/2011, 13:07 Quote Post

monx w powstaniu styczniowym wielu chłopów brało udział w obławach na powstańców.Wszystko zależało od tego jakie stronnictwo w danym rejonie miało przewagę czy czerwoni czy biali i czy prowadzono agitacje.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Medal_za_St%C...Polskiego_Buntu
 
User is offline  PMMini Profile Post #44

     
carantuhill
 

Bieskidnik
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.517
Nr użytkownika: 12.703

WOJCIECH
Stopień akademicki: Utytu³owany:)
Zawód: pathfinder
 
 
post 1/08/2011, 19:57 Quote Post

QUOTE
od początku chodziło o wódkę pieniądze, sarmackich


Uwielbiam takie proste analizy smile.gif czyją wódkę i jakich Sarmatów? smile.gif

QUOTE
masońskich majątków raczej nie złupiono bo ci kolaborowali z zaborcami a dla chłopów byli największą zakałą.


A dowodem jest na to moje widzimisie i basta! smile.gif

QUOTE
Uwielbiam takie analizy, bez podania kontekstu.


Tzn?

QUOTE
Ciekawe jakim cudem Boguszowie - ofiary Szeli - brały udział w konstytucji 3 maja, skoro Galicja była wtedy już austriacka?


A kto pisał, że brali? Bo w tym temacie chyba nikt.

QUOTE
Pamiętajmy że chłopi przyłączali się do powstańców w tych regionach gdzie trwała agitacja prowadzona przez radykałów takich jak "czerwony kasztelan" Dembowski i agitatorzy Związku Narodu Polskiego.


Łopowiodos smile.gif Rabacja objęła głównie tarnowskie, jasielskie, częściowo sanockie, bocheńskie i sądeckie - głównie, nie objęła większości Galicji, w tym Galicji Wschodniej, rejonów górskich i zachodu - nijak nie da się powiązać z jakąkolwiek działalnością kogokolwiek, a już zwłaszcza Dembowskiego, bo tam gdzie organizował konspirację, rabacja miała najszerszy zasięg.

A zamiast pisać takie głębokie analizy przeczytajcie post Marcina, bo warto.






 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #45

6 Strony < 1 2 3 4 5 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2018 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej