Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
6 Strony « < 4 5 6 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Antykomunistyczne podziemie zbrojne, Najbardziej efektywne bitwy
     
polpatr
 

Wielki Mistrz Jedi
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 771
Nr użytkownika: 53.851

Stopień akademicki: imperator
Zawód: obroñca imperium
 
 
post 30/08/2011, 15:47 Quote Post

QUOTE
Zależy które odłamy - były umiarkowane i skrajne.

Dobrze, więc które odłamy nawoływały do fizycznej rozprawy z mniejszościami narodowymi?
QUOTE
NSZ i NZW zabijały głównie cywilnych Rusinów

Ale to znaczy, że zabójstwa Białorusinów były powszechne? bo z tego, co piszesz tak wynika.
QUOTE
Zbrodnie "Szarego", "Burego", "Wołyniaka", "Sępa" i "Rozwadowskiego" miały miejsce już po wojnie. Czy to wynik samowoli, czy czegoś innego?

To, że oficjalnie w 1945r. uznaje się zakończenie II wojny światowej jeszcze nic nie znaczy. Dla partyzantów wojna się nie skończyła, oni czuli się zdradzeni w Jałcie. Co do przyczyn, znam dobrze jedynie przypadek "Burego", więc odniosę się jedynie do jego postępku. Jak już powiedziałem nie wiemy, co było przyczyną mordu na Białorusinach. Dysponujemy jedynie hipotezami. Rozumiem, że jesteś zwolennikiem tezy, iż było to przedsięwzięcie natury ideologiczno-politycznej. Nie wiem, słyszałem natomiast, że "Bury" był człowiekiem niezbyt wykształconym, raczej prostym, ponadto impulsywnym. Wiem, że ktoś powie, że "Bury" był przecież członkiem NZW, więc za prawdę objawioną uzna, że do mniejszości narodowych nastawiony był z awersją. Otóż ja nie wiem jak było dokładnie, niczego nie wykluczam. Ty chyba również nie wiesz na sto procent, co było przyczyną mordu na Białorusinach? Chyba, że jednak wiesz?
QUOTE
Wiem, że NSZ były szczególnie znienawidzone przez komunistów, ale co z tego?

To jeden element z mojego krótkiego wywodu, celem, którego było przekonanie Cię, iż współpraca z Niemcami motywowana uratowaniem ludzi była decyzją słuszną.
 
User is offline  PMMini Profile Post #76

     
Ambioryks
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.363
Nr użytkownika: 57.567

Stopień akademicki: magister
Zawód: animator kultury
 
 
post 30/08/2011, 20:54 Quote Post

QUOTE
które odłamy nawoływały do fizycznej rozprawy z mniejszościami narodowymi?

ONR i RNR-Falanga. A po wojnie ich tradycje kontynuowało wielu lokalnych dowódców NZW.
QUOTE
to znaczy, że zabójstwa Białorusinów były powszechne?

Miały miejsce tam, gdzie NZW miało swoje oddziały. Analogicznie na terenach z mniejszością ukraińską.
QUOTE
To, że oficjalnie w 1945r. uznaje się zakończenie II wojny światowej jeszcze nic nie znaczy. Dla partyzantów wojna się nie skończyła, oni czuli się zdradzeni w Jałcie.

Mieli powody, by czuć się zdradzonymi, ale to nie zmienia faktu, że na początku lipca 1945 Francja, Anglia i USA, czyli główne państwa koalicji antyhitlerowskiej, uznały za legalny polski rząd TRJN i cofnęły uznanie dla rządu polskiego w Londynie, zrywając z nim stosunki. I że od tej pory nie było już co marzyć o wojnie państw Zachodu z Sowietami. Świat usankcjonował sowiecką dominację nad Polską i innymi krajami środkowej Europy. A zachodni alianci nie protestowali przeciwko wyrokom w procesie szesnastu. I mieszkańcy powojennej Polski o tym wiedzieli. Nic więc dziwnego, że dokonywane po wojnie przez partyzantów rekwizycje były często uznawane za zwyczajne rabunki, czyny bandyckie. A zabójstwa cywili tym bardziej.
QUOTE
słyszałem natomiast, że "Bury" był człowiekiem niezbyt wykształconym, raczej prostym, ponadto impulsywnym.

"Bury" powinien był dostać od swoich dowódców wyrok śmierci. Niestety, nikt spośród polskiej konspiracji go nie ukarał i dopiero komuniści wydali na niego - o ironio - sprawiedliwy wyrok.
QUOTE
ktoś powie, że "Bury" był przecież członkiem NZW, więc za prawdę objawioną uzna, że do mniejszości narodowych nastawiony był z awersją.

"Bury" darował życie tym białoruskim furmanom, którzy umieli się przeżegnać po katolicku, a zabijał prawosławnych. To fakt, z którego coś wynika.
 
User is offline  PMMini Profile Post #77

     
polpatr
 

Wielki Mistrz Jedi
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 771
Nr użytkownika: 53.851

Stopień akademicki: imperator
Zawód: obroñca imperium
 
 
post 30/08/2011, 21:57 Quote Post

QUOTE
ONR i RNR-Falanga. A po wojnie ich tradycje kontynuowało wielu lokalnych dowódców NZW.

Zachowujesz kulturalny poziom dyskusji, z czego jestem zadowolony, jednak niestety Twoje zdanie mija się z prawdą. Mianowicie w deklaracji ONR nie ma mowy o zabijaniu mniejszości narodowych. Zacytuję fragment deklaracji ONR: "W Państwie Polskim prawa publiczne mogą posiadać tylko ci, którzy są dziedzicami cywilizacji polskiej, lub godni są stać się jej współtwórcami. Ludność ruska i białoruska winna posiadać pełne prawa obywatelskie. Żyd nie może być obywatelem Państwa Polskiego i - póki jeszcze ziemie polskie zamieszkuje - powinien być traktowany jedynie jako przynależny do państwa". Tyle mówi trzeci punkt deklaracji ONR. O zabijaniu mniejszości nic w nim nie ma, wręcz przeciwnie mniejszości słowiańskie uznaje się za pełnoprawne. Z ludnością żydowską jest inaczej, jednak nawet w tym przypadku nie ma mowy o fizycznym eksterminowaniu. Co do RNR-Falanga, o mordowaniu mniejszości również nie było mowy. Jak już ktoś chce się czepiać, to myślano o wysiedleniu Żydów z Polski, zresztą zgodnie z myślą samych Żydów, którzy przecież pragnęli wyemigrować z Polski i utworzyć własne państwo w Palestynie.
QUOTE
Miały miejsce tam, gdzie NZW miało swoje oddziały. Analogicznie na terenach z mniejszością ukraińską.

Nawet na Mazowszu?
QUOTE
"Bury" darował życie tym białoruskim furmanom, którzy umieli się przeżegnać po katolicku, a zabijał prawosławnych. To fakt, z którego coś wynika.

Z tego, co napisałeś wynika, że targały nim pobudki religijne a nie narodowościowe.

 
User is offline  PMMini Profile Post #78

     
demian6
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 5
Nr użytkownika: 83.737

 
 
post 25/09/2013, 13:57 Quote Post

QUOTE(1234 @ 4/09/2009, 19:08)
QUOTE(Darth Stalin @ 3/09/2009, 8:50)
QUOTE("Ambioryks")
Dużą bitwą, tylko że przegraną, było też starcie pod hutą 10 lub 11 czerwca 1945 - rozbite zostało zgrupowanie NSZ Mieczysława Pazderskiego "Szarego", które straciło 166 zabitych, 30 rannych i 11 wziętych do niewoli. Grupa operacyjna straciła zaledwie 1 zabitego, 4 zmarłych z ran i 2 rannych NKWDystów, 2 ubeków i 2 żołnierzy LWP.

Łoj, rzeczywiście - czemu tak wysokie straty? Bo to oznacza w istocie zniszczenie tego zgrupowania. => wielka obława? Brak możliwości przebicia się przez kordon? Zbyt duża przewaga sił bezpieczeństwa? Zasadzka?
Prawdę mówiąc nie znam tej bitwy, więc jeśli można w skrócie podstawowe fakty, to byłybm wdzięczny.
*


A przypadkiem NKWD nie dorwalo Szarego z opuszczonymi gaciami podczas opijania sukcesu pobicia grupy MO?
PS. Znaleziono w koncu jakichs czlonkow AL, UB czy czego tam jeszcze mieszkajacych w Wierzchowinach?
*



Co do wydarzeń we wsi Huta w gm. Wojsławice - cały oddział ,,Szarego" bynajmniej większość (zawsze się znajdzie ktoś trzeźwy)była pijana w ,,sztok" jak wpadli do wsi to tańce urządzili i do legendy przeszły dwie wanny spirytusu (kto nie wierzy niech zapyta świadków tamtych zdarzeń kilku jeszcze żyje).

W Wierzchowinach działała komórka PPR ale zostało ustalone, ze została poinformowana o planowanej akcji i w tym czasie nie było tych ludzi we wsi. Natomiast twierdzenie, że 300 osobowa wieś to sami komuniści byli to jakiś ponury żart.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #79

     
1234
 

Wielki Wuj
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.212
Nr użytkownika: 4.636

 
 
post 26/09/2013, 16:26 Quote Post

A ja nabyłem jakiś czas temu monografię Huty pisaną przez jej mieszkańca, z Wierzchowinami się to oczywiście łączy, jest parę ciekawych relacji, z tego co wiem, nigdzie nie przytaczanych

Relacja ustna Edwarda Sitarza spisana 15 czerwca 1956

Cytat:
QUOTE
Zajęcie nocą z 8 na 9 czerwca naszej wioski przez duży oddział wojska wywołał wśród nas duże zaniepokojenie. Stosunkowo łatwo zorientowaliśmy się ze to nie jest Ludowe Wojsko Polskie, nie mogli to tez być Rosjanie. Oddział liczył około 300 ludzi dobrze uzbrojonych i obficie zaopatrzonych we wszelkiego rodzaju dobro.

Oddział posiadał liczne wozy taborowe załadowane żywnością, tekstyliami, amunicją oraz sortami mundurowymi. Posiadali tez większe ilości spirytusu w beczkach oraz metalowych bankach. Wkroczyli do wioski od strony północno -wschodniej zajmując na kwatery okazalsze zabudowania. Dowódca oddziału wraz ze swoim sztabem zajął kwaterę u naszego sąsiada Michała Łatki, ps. „Minka”, „Kładka”. Ponadto u naszego brata ciotecznego Tadeusza Psiuka ps. „Polny”, którego brat Julian ps. Soroka” siedział aktualnie w areszcie śledczym PUBP a może już w wiezieniu chełmskim, dokładnie już nie pamiętam gdzie i kiedy był sądzony. Od „Polnego” dotarły do nas uspokajające informacje, ze to swoi. W naszym domu „gości” nie mieliśmy a to z racji szczupłości pomieszczeń.

Rano dnia 9 czerwca nastroje nasze zmieniły się. Zachowanie partyzantów nie było zbyt przyjazne. Zachowywali się dość butnie, a nawet arogancko. Miarę zaniepokojenia dopełniał fakt, ze zaczęto „gospodarowanie” w wiosce od pijatyki i obfitego posilania się. U naszego wuja Ignaca Łatki rozłożyli się na klepisku stodoły, obsiadłszy dookoła zaimprowizowany stół urządzony z przewróconej do góry dnem skrzyni na ziemniaki. Gdy wuj zwrócił im uwagę na fakt, ze libacja odbywa się w stodole i ze palenie papierosów w tych warunkach jest niewskazane, jeden z biwakujących z dystynkcjami plutonowego powiedział:

- „Nie pieprz ojciec, my nie dzieci!”

Mimo tego niezbyt parlamentarnego wyrażenia, skrzynie wynieśli na podwórze, kontynuując libacje, do której usiłowali zachęcić i gospodarza. Nie byłoby nic nadzwyczajnego w tym ich „swobodnym” zachowywaniu gdyby jednocześnie zadbano o właściwe zabezpieczenia miejsca postoju. Sprawę tą potraktowano dość lekko. Placówki ubezpieczające wystawiono tylko od osady Wojsławice i wsi Wygnance, zaś inne kierunki w ogóle nie były zabezpieczone. Prawdą jest, ze osoby, które wybierały się do Wojslawic były zawracane z drogi, co nie przeszkadzało „chętnym” ominąć placówki ubezpieczające i oddalić się ze wsi drogą na Kol. Feliksów czy wieś Roziecin.

Ustawione w dwu miejscach w wiosce beczki ze spirytusem najlepiej świadczyło o morale oddziału. Piło „wojsko” i zachęcało do picia mieszkańców wioski. Wkrótce pijących i pijanych było więcej niż trzeźwych. W czasie wspólnej libacji „rozwiązały się języki”. Członkowie oddziału odpowiednio „pociągnięci za język” ujawniali szczegółów dotyczących przewag oddziału w walce z komunistami oraz chwaliło się odniesionym „zwycięstwem” w Wierzchowinach i pod wsią Kasiłan.

Wiadomości te zaniepokoiły i zbulwersowały mieszkańców Huty. Postanowili pójść w delegacji do dowódcy oddziału i poprosić go by opuścili wieś, gdyż dalszy pobyt oddziału zagraża bezpieczeństwu jej mieszkańców.

W delegacji wzięli udział: Michał Sitarz – były wójt gm. Wojsławice, Michał Latka w domu, którego kwaterował dowódca oddziału) weteran I wojny światowej – Zenon Sitarz – uczestnik wojny z bolszewikami oraz Tadeusz Psiuk.

Delegacja przedstawiła swoje obawy i wniosła prośbę o opuszczenie wioski. Mjr „Szary” zgłoszone uwagi i prośby zlekceważył a na pożegnanie oświadczył, ze pod opieką jego oddziału wiosce nie zagraża żadne niebezpieczeństwo. Po takim oświadczeniu we wsi zapanowała niczym nie krepowana zabawa i powszechne picie. Z darmowego spirytusu korzystali i młodzi i starzy a przede wszystkim „wojsko” podpici lub wręcz pijani żołnierze zamieniali na placówkach ubezpieczających tych, którzy jeszcze nie pili. Zabawa trwała do późnych godzin nocnych.

Rano dnia 10 czerwca około 6.00 wies zostala zaatakowana przez nieliczne oddzialy NKWD. Wszystkie placowki zostaly zdjete bez wystrzalu. Oddzial mjr „Szarego” nie stawial zadnego oporu. Z miejsca poszedl w rozsypke, ratując się ucieczką w kierunku wschodnim ku Lasom Strzeleckim. Tam po drodze czekala na nich niespodzianka. Atak od strony Wojslawic i Wygnaniec był atakiem pozorowanym. Pułapką dla uciekających w panice były zorganizowane zasadzki na trasie domniemanej ucieczki zdemoralizowanego zaskoczeniem oddziału NSZ.

W czasie panicznego odwrotu zginęło 11 żołnierzy NSZ w tym mjr „Szary” oraz zostało zabitych 6 niewinnych mieszkańców Huty. Na mieszkańcach wioski dokonano zwykłego mordu. Zabito ich na oczach rodzin, wiedzą, ze to są cywile.

Na drugi dzień dopełnił się los wsi. Funkcjonariusze UB i NKWD spędzili na jej środek wszystkich mieszkańców a następnie zagroda po zagrodzie palili wieś nie szczędząc ani inwentarza martwego ani żywego. W ten sposób spalono 86 zagród.

Tej tragedii można było uniknąć.

Mjr „Szary” zlekceważył prośby i ostrzeżenia. Zachował się nieodpowiedzialnie, nie po żołniersku. Do dziś mieszkańcy wioski w równej mierze przypisują swoją tragedie zarówno komunistycznym zbirom, jak i głupocie „Szarego”.



Relacja ustna mieszkanki Huty Stefanii Smalej spisana 15 sierpnia 1997



Cytat:
QUOTE
Miałam wtedy 17 lat.

Z Wierzchowin przyjechała „partyzantka”. Rozkwaterowali się w wiosce po stodołach. Mieli spirytus i ciuchy /chustki, żakiety, sukienki/ do sprzedania. Moja mama kupiła od nich chustkę i żakiet.

Przez trzy dni bawili się. U naszej sąsiadki /wujenka/ zrobili zabawę – sobota wieczór. Po zabawie w niedziele rano wszyscy rozeszli się do domów. My paśliśmy krowy. Staliśmy na drodze /Kazik Gołębiowski, Tadzik Chmielewski i ja/, gdy zauważyliśmy samochody z wojskiem. Otoczyli wioskę polami. Partyzanci po zabawie zakrapianej spali głębokim snem.

Zaczęła się strzelanina i wioska zaczęła się palić. Nie wystawiono żadnych straży. Wszyscy – mieszkańcy i partyzanci zaczęli uciekać w las i pola.

My uciekliśmy i wróciliśmy następnego dnia.

Rzeczy te, które sprzedawali, wszyscy mówili, ze pochodziły z pomordowanych ludzi w Wierzchowinach.



Tadeusz Lackowski, relacja pisana.
Cytat:

QUOTE
Około 5 lub 6 czerwca 1945 roku – dokładnie już nie pamiętam – oddział NSZ pod dowództwem mjr „Szarego” dokonał pacyfikacji wsi Wierzchowiny w powiecie krasnostawskim. Wieś te w przeważającej liczbie zamieszkiwała ludność ukraińska. W wyniku tej pacyfikacji wymordowano wszystkich mieszkańców tej wsi bez względu na płeć czy wiek. Masakry tej dokonał oddział NSZ w odwecie za szczególnie zaangażowaną współpracę mieszkańców tej wsi z PUBP oraz jednostkami operacyjnymi NKWD.

Ze wsi tej rekrutowało się wielu funkcjonariuszy UB i milicji. Byli tez licznie reprezentowani w służbie więziennej w Chełmie, Krasnymstawie i Zamościu. Twierdzono również ze mieszkańcy tej wsi mając przemożne wpływy we władzach różnych szczebli w sposób zorganizowany przeciwstawiali się wysiedleniu ludności ukraińskiej z Wierzchowin na Ukrainę.

Oddział mjr „Szarego” po dokonaniu mordu na mieszkańcach wsi Wierzchowiny wycofał się w kierunku wsi Sielec, staczając przed tym zwycięską potyczkę pod Kasilanem ze ścigającymi go siłami UB i NKWD.

Po odrzucaniu ścigających go oddziałów UB i NKWD oddział mjr „Szarego” zatrzymał się chwilowo we wsi Putnowice, skąd nocą zataczając luk przemieścił się do wsi Huta i tu zatrzymał, wystawiając placówki ubezpieczające od strony Wojslawic i Wygnaniec.

Początkowo mieszkańcy wsi Huta byli przekonani, ze do wsi wkroczyły normalne oddziały wojskowe. Przeświadczenie to wynikało stąd, ze dwa dni wcześniej sołtys wsi Huta poinformował, ze we wsi ma kwaterować Wojsko Polskie. Nikt z mieszkańców nie przypuszczał, ze to mogą być oddziały zbrojnego podziemia.

Mnie jako byłemu żołnierzowi i partyzantowi wydawalo się troche dziwnym, ze wojsko zajelo wies nocą, a w dodatku wśród zolnierzy widzialo się wielu cywili. Zaobserwowalem również ze zolnierze miedzy sobą i w kontaktach z oficerami poslugują się nie nazwiskami czy imionami ale pseudonimami. Wywnioskowałem z tego, ze jest to oddział partyzancki.

Zachowywali się dość dziwnie. Wyczuwało się wśród nich atmosferę napięcia objawiającą się nerwowy reagowaniem i szorstkim, jeżeli nie aroganckim zachowaniem się w stosunku do mieszkańców. Posterunki zabezpieczające wieś zawracały z drogi wszystkich, którzy próbowali się z niej oddalić. Prawdę mówiąc obejście posterunków osłonowych było dziecinnie łatwe, gdyż od strony południowej i wschodniej żadnego ubezpieczenia nie było.

Rano po śniadaniu w dwu miejscach we wsi ustawiono beczki ze spirytusem i zaczęto pić na umór. Pili „goście” i zachęcali do picia mieszkańców wsi. My tzn. ja i moi koledzy – sąsiedzi, byli żołnierze i partyzanci z niepokojem obserwowaliśmy zachowanie się „wojska”. Mając wieloletnie doświadczenie z czasów wojny nie wydawało się nam takie zachowanie ani mądre, ani bezpieczne. Zatroskani o bezpieczeństwo wsi i jej mieszkańców zwróciliśmy się do dowódcy oddziału by opuścili wieś i nie narażali mieszkańców na niebezpieczeństwo.

„Szary” w odpowiedzi na prośbę mieszkańców – reprezentowanych przez grupę starszych ludzi – parsknął śmiechem. „Pod naszą opieką nic wam nie grozi” dodał chełpliwie oraz oświadczył, ze pozostanie we wsi tak długo jak będzie uważał za stosowne.

Po tych pertraktacjach zapanowała we wsi niczym nie krepowana zabawa. Pili oficerowie, pili żołnierze, pili mieszkańcy wsi. Ci, co dostatecznie byli już pijani zmieniali tych, co trzymali warty i stali na placówkach osłaniających wsie, aby i oni mogli się napić.

W dniu 10 czerwca około godziny 6.00 rano wieś została zaatakowana od strony Wygnaniec i Wojslawic. Zaskoczenie było całkowite. Oddział kwaterujący we wsi poszedł w rozsypkę. Nie wytrzeźwieni jeszcze po całonocnej libacji zerwani ze snu nie stawiali żadnego oporu. Rzadko się ostrzeliwując uciekali w kierunku wschodnim ku Putnowcom i Wólce Putnowieckiej. W czasie ostrzeliwania wsi zapaliło się kilka zabudowań od strony wsi Turowiec oraz w centrum zagroda Władysława Łatki., którego ubowiec zastrzelił w obecności żony i malutkich dzieci oraz do wnętrza stodoły rzucił granat.

Atakujące oddziały UB i NKWD nie napotkały zorganizowanego oporu, nie mniej w czasie panicznej ucieczki żołnierzy NSZ zginęło 11 z nich w tym dowódca oddziału mjr „Szary”. W czasie zajmowania wioski po uciekających partyzantach funkcjonariusze UB i NKWD zabili z premedytacją 6 mieszkańców wsi.

Podkreślam ze premedytacją, gdyż żaden z zabitych mieszkańców Huty nie zginał z przypadku lub za stawianie oporu lecz po prostu strzelano do osób cywilnych w obecności żon, dzieci i matek, już po ucieczce oddziału mjr „Szarego”. Był to wyraźny akt terroru.

Nie spiesząc się rankiem 11 czerwca szli funkcjonariusze UB od strzechy do strzechy podpalając całą wieś. Nie pozwolono gasić ani ratować inwentarza mieszkańców wsi spędzono do centrum wsi. Tam trzymani pod strażą mogli bezwolnie patrzeć na szalejący żywioł i pijanych wódką oraz zemstą funkcjonariuszy UB i NKWD. W zabudowaniach płonącej wsi zginał dorobek jej mieszkańców.

Głupota „Szarego” i planowa zemsta UB i NKWD uzupełniły się wzajemnie.

PS. Jest sporna kwestia dot. owego spirytu - niektórzy twierdzą, że była tylko jedna balia.

Ten post był edytowany przez 1234: 26/09/2013, 16:27
 
User is offline  PMMini Profile Post #80

     
alfons00
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 72
Nr użytkownika: 84.010

Zawód: BANITA
 
 
post 27/09/2013, 10:51 Quote Post

Co do zbrodni wojennych to parę znalazłem tu

QUOTE
2 maja 1946 w Krościenku gdzie jedna z grup podlegająca Zgrupowaniu AK „Błyskawica” mjr. „Ognia” podziemia zatrzymała 26 żydowskich uciekinierów próbujących wydostać się z Polski i następnie bez żadnego powodu ich rozstrzelała. Zabito 11 osób 7 raniono reszta uciekła. Spiritus movens tej zbrodni był Józef Wąchała „Łazik” dawny partyzant nie podlegający „Ogniowi” i skazany przez niego na śmierć za zbrodnie dokonane uprzednio na dwóch żydowskich kupcach. „Łazik” zabity został nazajutrz po dokonanej w Krościenku zbrodni




QUOTE
Drugim znanym przypadkiem było egzekucja wykonana przez wchodzącą w skład zgrupowania „Ognia” grupę ppor. Mieczysława Pyzowskiego „Żbik”. Podczas próby zatrzymania przez partyzantów do kontroli jednego z samochodów padły z niego strzały na które partyzanci odpowiedzieli ogniem zabijając strzelającego. Niestety w emocjach rozstrzelali też wszystkich pozostałych jadących samochodem 5 żydowskich pasażerów. Podobny charakter miał atak oddziału Józefa Zdziarskiego „Wołyniak” na Leżajsk w dokonany 18 lutego 1945. Zaatakowano wtedy co prawda budynki w których zamieszkiwali czerwonoarmiści ale niejako przy okazji szturmem zdobyto znajdujące się obok budynki mieszkalne. Wybito wszystkich znajdujących się tam Żydów w tym kobiety i dzieci. Kolejnymi przypadkami działań antyżydowskich była likwidacja 8 Żydów dokonana w Bolesławcu przez oddział por. Franciszka Olszówki „Otta”. Z grona ofiar 5 osób zamordowanych zostało ewidentnie w celach rabunkowych, 3 zaś zginęły przypadkowo jadąc w samochodzie do którego partyzanci otwarli ogień w momencie gdy nie zatrzymał się do kontroli. Likwidacji żydowskich cywilów przeprowadzały też oddziały sierż. Eugeniusza Kukolskiego vel Kąkolewskiego „Groźny” a także w Przedborzu oddział NSZ kpt. Władysława Kołacińskiego „Żbika”.

www.ngopole.pl/2013/02/14/karbowiak-o-stosunkach-polsko-zydowskich/

https://pl.wikipedia.org/wiki/Pogrom_w_Przedborzu


https://pl.wikipedia.org/wiki/Mord_w_Horeszkowicach

Ten post był edytowany przez alfons00: 27/09/2013, 10:54
 
User is offline  PMMini Profile Post #81

     
demian6
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 5
Nr użytkownika: 83.737

 
 
post 8/10/2013, 13:16 Quote Post

,,PS. Jest sporna kwestia dot. owego spirytu - niektórzy twierdzą, że była tylko jedna balia".

Może i tak smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #82

     
lucyna beata
 

niespotykanie spokojny bieszczadzki troll
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.245
Nr użytkownika: 43.086

Lucyna Psciuk
Zawód: przewodnik
 
 
post 8/10/2013, 19:07 Quote Post

Litości, ileż można wałkować te same przykłady. Od kiedy to wikipedia jest źródłem?

Ten post był edytowany przez lucyna beata: 8/10/2013, 19:08
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #83

     
demian6
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 5
Nr użytkownika: 83.737

 
 
post 9/10/2013, 14:07 Quote Post

QUOTE(lucyna beata @ 8/10/2013, 19:07)
Litości, ileż można wałkować te same przykłady. Od kiedy to wikipedia jest źródłem?
*



Nie sposób się nie zgodzić - Wikipedia a zwłaszcza jej Polska odmiana jest delikatnie mówiąc/pisząc do d...

Ale mord dokonany w Wierzchowinach przez oddział NSZ jest faktem.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #84

     
lucyna beata
 

niespotykanie spokojny bieszczadzki troll
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.245
Nr użytkownika: 43.086

Lucyna Psciuk
Zawód: przewodnik
 
 
post 10/10/2013, 15:49 Quote Post

Proszę zajrzeć do rozmów na forum. Sprawa jest od dawna wyjaśniona. Nie chce mi się po raz enty rozmawiać na ten temat.

Ten post był edytowany przez lucyna beata: 10/10/2013, 15:50
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #85

     
artone
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 1
Nr użytkownika: 101.574

 
 
post 10/04/2017, 23:02 Quote Post


QUOTE
Podaj nazwisko wuja i zaraz sprawdzimy jego przewiny. Jeżeli był faktycznie w oddziale Stanisława Panka "Rudego" to muszę Ciebie zmartwić. Nie był to oddział WiN-u. Grupa wywodziła się z nieafiliowanego oddziału Franciszka Olszówki "Otta" i tylko przez pewien czas podlegała dowództwu KWP. Poza typowymi działaniami wymierzonymi w aktywistów władzy ludowej i komunistyczny aparat represji żołnierze Panka dopuszczali się niekiedy, z powodu słabego zdyscyplinowania, czynów o podłożu kryminalnym, np. samowlonych rabunków i rozbojów, napadów na przypadkowe osoby, a nawet morderstw. Innymi słowy oddział cieszył się bardzo złą opinią i dowództwo KWP, dbając o prestiż organizacji, postanowiło pozbawić "Rudego" dowództwa. Ostatecznie Panek, nie mogąc sprostać wymaganiom stawianym w KWP, usunął się z organizacji i z kilkusobową grupą podkomendnych działał do 10.08.1946 r., kiedy jego oddział został rozbity przez GO WP-MO-UB, a on sam zginął.



Coś w tym prawdy jest jednak nie za wiele. Większość powyższych informacji pochodzi z nieoficjalnych źródeł i nie jest poparta żadnymi dowodami. Sugeruję zasięgnąć informacji na temat osób i miejsc na które oddział dokonał napadów. Przypadkowych osób tam nie było.



 
User is offline  PMMini Profile Post #86

6 Strony « < 4 5 6 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej