Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Dolny Śląsk, tożasmość
     
Mścisław100
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 74
Nr użytkownika: 99.429

 
 
post 16/06/2018, 18:27 Quote Post

Ząbkowice Śląskie, Jordanów Śląski, Lwówek Śląski, Ludów Śląski, Gryfów Śląski, Jaworzyna Śląska, Stronie Śląskie, Środa Śląska, Chełmsko Śląskie, Cieplice Śląskie-Zdrój, Goleniów Śląski, Nawojów Śląski, Oborniki Śląskie, Unisław Śląski, Zagórze Śląskie. Rzeka Ochla Śląska, Rów Śląski.
Proponuję ciekawym Polakom sprawdzić czy te miejscowości i rzeki leżą na Górnym czy na Dolnym Śląsku?
A po sprawdzeniu puenta narzuca się taka, że obecne nazewnictwo administracyjne na szczeblu województw śląskich (dolnośląskie, opolskie, śląskie) ma się nijak do historii Polski i jest pruskim, a nie polskim dziedzictwem. Otóż sercem Śląska są okolice Wrocławia i góry Ślęży, a nie Katowice, które notabene pierwotnie znajdowały się w granicach plemienia Wiślan. Nie wiem jak tłumaczyć bonzom z Warszawy, że ów obecne nazewnictwo szkodzi Polsce, skoro nawet podbonzowie z Wrocławia tego nie rozumieją, ale spróbuję.
Otóż hasło promowane przez dolnośląskich bonzów, które brzmi "jestem dumny z tego, że jestem Dolnoślązakiem" nie służy Polsce, a służy tylko i wyłącznie udzielnemu księstwu dolnośląskiemu z tendencją do separacji od Polski i ciągotami do niemczyzny (patrz historia i targowica). Na jakiej podstawie tak sądzę? Ano na takiej, że siedzę w tym temacie i ludzie, którzy, to propagują cenią wyżej swoją wykonfabulowaną dolnośląskość (nie ma czegoś takiego obecnie) niż polskość. I to jest asumpt do zainteresowania mainstreamu wszelakiej prowieniencji centralno-urzędniczej tym tematem. Niestety zainteresowania brak. Lekceważenie tematu? XIV wiek się kłania?
Śląsk to dzielnica od Krosna Odrzańskiego i Zielonej Góry do granic podkrakowskich. Każdy oczytany Polak ceni to, że Ślązacy z Górnego Śląska przechowali polskość na swych ojcowiznach od średniowiecza i smuci się, że tego samego nie zrobili Polacy z Dolnego Śląska i częśći górnego, zwanego dziś opolszczyzną (choć piękne wyjątki istnieją). Nie może to jednak przesłaniać obecnych uwarunkowań. Te ziemie są polskie i basta. To co sie dzieje obecnie na Dolnym Śląsku słabo służy Polsce, a może się to łatwo odwrócić poprzez nakierowanie dążeń tożsamościowych Dolnoślązaków na to, że to oni są Ślązakami, a nie Dolnoślązakami (jakąś podkategorią). Pierwszym etapem do tego może być zmiana nazewnictwa województwa śląskiego na górnosląskie (zrównanie Dolnego i Górnego Śląska), co nie jest niczym niezgodnym z prawdą i nie budzi obaw o bunty wśród mieszkańców obecnego województwa śląskiego.
Ja sobie zdaję sprawę, że ten temat jest trudny dla kogoś kto został wychowany przez narrację warszawską i uważa, że kolumna Zygmunta jest ważniejszym zabytkiem dla Polski niż ruiny pierwszego zamku wrocławskiego na Ostrowie Tumskim, ale czasami trzeba rozejrzeć się trochę szerzej.
Po chłopsku: ludność Dolnego Śląska (z korzeniami spoza tego regionu) dużo łatwiej zwiąże się z Polską, ukorzeni, zakotwiczy i zaora tę ziemię po rodzinnemu mająć w głowie, to, że są rdzeniem tej ziemi (przejęli paleczkę po pobratymcach) niż będąc jakimś dolnośląskim odłamem śląskośći. Nie wiem jak inaczej tłumaczyć? Chętnie odpowiem na pytanie. Pewnie takie są...

Ten post był edytowany przez Mścisław100: 16/06/2018, 20:44
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
El_Slavco
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 611
Nr użytkownika: 47.579

 
 
post 17/06/2018, 9:43 Quote Post

Póki co ja się w temacie nie wypowiadam, z jednym "ale":
całkowicie się zgadzam, że Dolnoślązacy i mieszkańcy województwa śląskiego (z którego blisko połowa niema nic wspólnego ze Śląskiem geograficznie i kulturowo - dziękujemy Panu, Panie Jerzy Buzek), powinni zostać zrównani w nazewnictwie (vide: Górnoślązacy) i województwo też powinno być wtedy Górnośląskie. Wszak wszyscy w tej dawnej dzielnicy jesteśmy Ślązakami (autochtonami czy też nie, obojętne).

Dziwne tendencje są też w tym "śmiesznym" województwie Opolskim (całkowicie sztuczny twór, którego stolica jest ludnościowo mniejsza choćby od Bytomia). Tam wielu uważa się za Opolan, ewentualnie Ślązaków Opolskich, a nie za Górnoślązaków, którymi przecież geograficznie są (poza częścią powiatów zachodnich - znowu podziękowania dla Pana Buzka się należą). Co z resztą nie jednej osobie stamtąd starałem się wytłumaczyć (i koleżanka szoku dostała, że u nas się je makówki - jak u nich biggrin.gif ).
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
Piegziu
 

Tajny Agent Piegziu
*********
Grupa: Stażysta
Postów: 8.445
Nr użytkownika: 48.576

M.A.P.
Zawód: prawnik, japonista
 
 
post 17/06/2018, 11:47 Quote Post

Były już tego rodzaju tematy. Proszę zapoznaj się z nich treścią. smile.gif

http://www.historycy.org/index.php?showtopic=108688&st=0
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=48263&st=0

QUOTE
którymi przecież geograficznie są (poza częścią powiatów zachodnich

Generalnie mało który z mieszkańców z powiatów nyskiego, brzeskiego i kluczborskiego jest zadowolony z przynależności do woj. opolskiego.
Historycznie to Dolny Śląsk, ale chodzi tu o względy ekonomiczne i administracyjne. Wystarczy popatrzeć jak dobrze rozwija się Oława, a jak słabo Brzeg, które są miastami praktycznie tej samej wielkości, położonymi zaledwie 17 km od siebie.
 
User is online!  PMMini Profile Post #3

     
rsk1990
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 86
Nr użytkownika: 35.016

Pawel Rusinek
Zawód: raz milosny ;)
 
 
post 17/06/2018, 14:49 Quote Post

Co racja to racja, jest Wielkopolska i Małopolska tak samo powinno być z Nami Dolny Śląsk i Górny Śląsk. Do tego to nieszczęsne Lubuskie od miasta po Niemieckiej stronie w którym nawet 4 tyś. mieszkańców nie ma. Do teraz nie wiem czemu Zielona Góra nie jest na Dolnym Śląsku a Gorzów Wlkp. w Wielkopolsce. Opolskie tak samo bez sensu.
Z rozpędu mogli od razu mikro województwo Łużyckie zrobić ze stolicą w Zgorzelcu, wtedy bym był Łużyczaninem bo mieszkam po lewej stronie Kwisy. biggrin.gif

Ten post był edytowany przez rsk1990: 17/06/2018, 14:53
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
Domen
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.406
Nr użytkownika: 14.456

 
 
post 18/06/2018, 20:51 Quote Post

QUOTE(rsk1990 @ 17/06/2018, 14:49)
Do tego to nieszczęsne Lubuskie od miasta po Niemieckiej stronie


Przecież woj. lubuskie jest nazwane tak od Ziemi Lubuskiej, a nie bezpośrednio od miasta Lubusz.

Nie jest to aż tak dziwne. W Niemczech do 1938 istniała Marchia Graniczna Poznań - też nosząca nazwę od miasta po polskiej stronie. W Prusach Wschodnich w okresie międzywojennym znajdowała się Rejencja Prusy Zachodnie, składająca się ze skrawka dawnych Prus Zachodnich położonego na wschód od Wisły.

Niektóre części owej międzywojennej Marchii Granicznej Poznań wchodzą dziś w skład woj. lubuskiego - np. Skwierzyna, Międzyrzecz, Zbąszynek, Babimost, Kargowa, Trzciel, Trzemeszno Lubuskie (najdalej na zachód wysunięta miejscowość RON), itp. Te ziemie to historycznie Wielkopolska, a nie Ziemia Lubuska:

http://rzeczpospolita.mapowy.pl

Z pewnością nie miałaby sensu zmiana nazwy woj. lubuskiego na jakąkolwiek inną. Nie nazwiemy go przecież województwem nowomarchijskim ani wschodniobrandenburskim. Lubuskie to jedyna sensowna, polska nazwa, pochodząca od nazwy krainy historycznej Ziemia Lubuska. Natomiast czy samo istnienie tego województwa (przynajmniej w takich granicach jak obecnie) ma sens to już inna kwestia. Można by je podzielić między Wielkopolskę, Pomorze Zachodnie i Dolny Śląsk. Podobnie zresztą jest w przypadku województwa opolskiego, które można by zlikwidować i obszar podzielić między woj. śląskie (większość) i dolnośląskie (parę powiatów przygranicznych).

W wypadku połączenia opolskiego ze śląskim, nazwę należałoby zmienić na woj. górnośląskie.

Ten post był edytowany przez Domen: 18/06/2018, 21:09
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
El_Slavco
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 611
Nr użytkownika: 47.579

 
 
post 18/06/2018, 21:24 Quote Post

Pełna zgoda co do likwidacji woj. opolskiego. Z tym lubuskiem to nie wiem - zwyczajnie się więc nie wypowiem.

A co do nazwy, to województwo lubuskie i ziemia lubuska wzięły nazwy od Lubusza właśnie - głównego grodu tego rejonu we wczesnym polskim średniowieczu.
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

     
Domen
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.406
Nr użytkownika: 14.456

 
 
post 18/06/2018, 22:31 Quote Post

Ziemia Lubuska wzięła nazwę od Lubusza, ale woj. lubuskie od Ziemi Lubuskiej - a nie bezpośrednio od Lubusza. To różnica.

Określenia Ziemia Lubuska używano na te obszary przecież jeszcze na długo po tym jak Lubusz przestał już być głównym ośrodkiem tej ziemi. Poza tym Lubusz wziął swoją nazwę od plemienia Lubuszan, będąc ich najważniejszym grodem - więc ostatecznie wszystkie te nazwy korzeniami sięgają tego ludu.

Tak więc województwo lubuskie nazywamy od nazwy plemienia Lubuszan, które te ziemie niegdyś zamieszkiwało.

Ten post był edytowany przez Domen: 18/06/2018, 22:34
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
rsk1990
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 86
Nr użytkownika: 35.016

Pawel Rusinek
Zawód: raz milosny ;)
 
 
post 19/06/2018, 6:03 Quote Post

Widzisz a mi zawsze to miasto Lubusz nie dawało spokoju.
Co do mojego czepiania się Lubuskiego to po prostu na zachodniej ścianie mamy trzy duże miasta (Wrocław, Poznań, Szczecin) i takie województwo gdzie stolice (bo zdaje się, że tam 2 miasta są gospodarzami co już jest dość śmieszne) są nie dużymi miastami, które są troszkę bardziej zaludnione niż Legnica, Wałbrzych czy Jelenia Góra wygląda na zachodzie Polski dość śmiesznie. Szczególnie, że po "rozbiorze" czy nie powstaniu Lubuskiego otaczające go województwa spokojnie mogły by gospodarować tym kawałkiem ziemi.
Dalej można by mówić o ziemi Lubuskiej tak jak u mnie działa choćby Telewizja Łużyce mimo, że nie ma tu żadnych Serbołużyczan. Tylko o ile czuję się Dolnoślązakiem to Łużyczaninem za grosz.

Ten post był edytowany przez rsk1990: 19/06/2018, 6:09
 
User is offline  PMMini Profile Post #8

     
Mścisław100
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 74
Nr użytkownika: 99.429

 
 
post 27/06/2018, 21:05 Quote Post

Napiszę o co mi chodzi. Nazwa Dolny Śląsk, Dolnoślązacy itp. sama z siebie z powodów historyczno-semantycznych alienuje ten region od całej polskiej spuścizny. Nazwa Śląsk tego nie robi. A sercem Śląska są ziemie powiatu wrocławskiego - dawne tereny plemienia Ślężan (obecnie w województwie dolnośląskim). Wobec tego znaczącym staje się rzeczywistość nazewnicza tych ziem. Region Górnego Śląska nazywajcie Górnym Śląskiem, Dolnego Śląska Dolnym, i opolskiego (póki istnieje) opolskim. Jeśli używacie nazwy Śląsk to odnoście się do całośći regionu - spod dalekich przedpoli Krakowa do Zielonej Góry. Dobra. Przynajmniej do obecnych północnych granic woj. dolnośląskiego. Oprócz tego postulujcie zmianę nazwy województwa śląskiego na górnośląskie. Wydaje mi się, że to jest w interesie Polski. Na Dolnym Śląsku jest modne hasło - "jestem dumny z tego, że jestem Dolnoślązakiem". Uważam, że to hasło alienuje ten region od Polski. Jest dla niej szkodliwe. Służy historii regionu, która stoi w sprzeczności do historii Polski. A nie musi tak być. Wystarczy sięgnąć po inne, prawdziwe dzieje tego regionu, zmienić narrację i nazewnictwo, aby służyć Polsce. A tego się nie robi. Dlaczego? Nikt do tego nie dorósł według mnie...Przynajmniej nikt z zacięciem i możliwościami.

Ten post był edytowany przez Mścisław100: 27/06/2018, 21:08
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
El_Slavco
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 611
Nr użytkownika: 47.579

 
 
post 29/06/2018, 15:12 Quote Post

Wybacz, ale teraz ja nie rozumiem:
QUOTE
Na Dolnym Śląsku jest modne hasło - "jestem dumny z tego, że jestem Dolnoślązakiem". Uważam, że to hasło alienuje ten region od Polski. Jest dla niej szkodliwe. Służy historii regionu, która stoi w sprzeczności do historii Polski. A nie musi tak być. Wystarczy sięgnąć po inne, prawdziwe dzieje tego regionu, zmienić narrację i nazewnictwo, aby służyć Polsce. A tego się nie robi. Dlaczego? Nikt do tego nie dorósł według mnie...Przynajmniej nikt z zacięciem i możliwościami.


Co jest złego w tym, że historia Śląska jest odmienna od historii Polski? Właśnie uważam, że poczucie dumy z bycia Dolno- czy Górnoślązakiem (a w sumie po prostu Ślązakiem) powinno sprzyjać poznawaniu historii tej dzielnicy. Może być jak najbardziej (a nawet powinna) w kontekście do historii Polski, ale spójrzmy prawdzie w oczy: co Ślązaków interesują unia polsko-litewska, "potop" z XVII wieku czy Księstwo Warszawskie? To wszystko się działo, owszem i skoro mieszkamy w Polsce należy to wiedzieć, ale czemu miałaby to być ważniejsza i lepsza (a zdaniem wielu jedynie słuszna) historia, której się uczymy w szkołach czy o której rozprawiamy gdziekolwiek indziej? Dlaczego historia regionu ma być gorsza tylko dlatego, że działy się tam inne rzeczy niż w Polsce i to nie z winy mieszkańców tego regionu (ani ówczesnych, ani obecnych)? Dlaczego w szkole dzieci na Śląsku nie miałyby się uczyć o tym, że w Tarnowskich Górach funkcjonowała pierwsza w Europie kontynentalnej maszyna parowa (do odwadniania kopalni) na równi z tym że było powstanie styczniowe (które np. z Dolnym Śląskiem ma tyle wspólnego co minister z ministrantem)? Albo dzieci z Pomorza Zachodniego, że do XVII wieku istniała osobna dynastia, która władała tamtymi ziemiami obok Piastów i Jagiellonów w Polsce i przeżywała nie mniejsze zawiłości historii, sukcesy i porażki niż dynastie "polskie"?

W dumie z bycia Dolnoślązakiem nie widzę nic złego. Ważne żeby nie zamykać się tylko na siebie, ale patrzeć na różne rzeczy w szerszym kontekście. Jeśli ktoś jest dumny z bycia (Dolno-/Górno-)Ślązakiem to dobrze. Ale skoro żyjemy w Polsce to myślę, że warto znać i historię lokalną i ogólnonarodową. Czego życzę sobie, Tobie i reszcie forumowiczów, a przede wszystkim - ogólnopolskim politykom - bo narracja historii z punktu widzenia Warszawy, nie jest i nie może być jedyną słuszną historią tego państwa.
 
User is offline  PMMini Profile Post #10

     
Domen
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.406
Nr użytkownika: 14.456

 
 
post 29/06/2018, 18:06 Quote Post

QUOTE(El_Slavco @ 29/06/2018, 15:12)
Dlaczego historia regionu ma być gorsza tylko dlatego, że działy się tam inne rzeczy niż w Polsce


Właściwie jakie "rzeczy inne niż w Polsce"? W każdym przypadku są powiązania. Księstwo warszawskie to element wojen napoleońskich a te toczyły się na Śląsku (nawet w większym stopniu niż np. w Wielkopolsce). W programie nauczania historii jest sporo o Śląsku, jak i o każdym innym regionie.

QUOTE(El_Slavco @ 29/06/2018, 15:12)
co Ślązaków interesują unia polsko-litewska, "potop" z XVII wieku czy Księstwo Warszawskie?


O wojnie trzydziestoletniej (odpowiednik "potopu" dla Ślązaków) i innych kwestiach związanych z historią Śląska w wiekach XV - XIX też się uczy w polskich szkołach. Co mnie interesuje np. powstanie warszawskie 1944 jako Wielkopolanina? Jednak wypada znać podstawowe fakty o stolicy kraju. Chyba największą wadą nauczania historii w polskich szkołach jest (lub było w czasach istnienia gimnazjów?) "od faraonów dokąd zdążymy" a nie kwestie regionalizmów:

https://www.youtube.com/watch?v=8z8H6xfDe3k

Ten post był edytowany przez Domen: 29/06/2018, 18:24
 
User is offline  PMMini Profile Post #11

     
El_Slavco
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 611
Nr użytkownika: 47.579

 
 
post 30/06/2018, 22:28 Quote Post

QUOTE
Chyba największą wadą nauczania historii w polskich szkołach jest (lub było w czasach istnienia gimnazjów?) "od faraonów dokąd zdążymy" a nie kwestie regionalizmów


Do tego pełna zgoda. Dodam tylko, że wertują non stop to samo, każdy szczebel kolejny raz to samo ("od faraonów dokąd zdążymy"). Stąd można być specjalistą w mitach grecko-rzymskich, ale nie wiedzieć, że Śląsk i Pomorze Zachodnie oraz Ziemia Lubuska, nigdy nie były pod zaborami... ZŻe już faktycznie tej kwestii historii regionalnej nawet nie wspomnę...
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
Mścisław100
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 74
Nr użytkownika: 99.429

 
 
post 8/07/2018, 11:01 Quote Post

QUOTE(El_Slavco @ 29/06/2018, 15:12)
Wybacz, ale teraz ja nie rozumiem:
QUOTE
Na Dolnym Śląsku jest modne hasło - "jestem dumny z tego, że jestem Dolnoślązakiem". Uważam, że to hasło alienuje ten region od Polski. Jest dla niej szkodliwe. Służy historii regionu, która stoi w sprzeczności do historii Polski. A nie musi tak być. Wystarczy sięgnąć po inne, prawdziwe dzieje tego regionu, zmienić narrację i nazewnictwo, aby służyć Polsce. A tego się nie robi. Dlaczego? Nikt do tego nie dorósł według mnie...Przynajmniej nikt z zacięciem i możliwościami.


Co jest złego w tym, że historia Śląska jest odmienna od historii Polski? Właśnie uważam, że poczucie dumy z bycia Dolno- czy Górnoślązakiem (a w sumie po prostu Ślązakiem) powinno sprzyjać poznawaniu historii tej dzielnicy. Może być jak najbardziej (a nawet powinna) w kontekście do historii Polski. Dlaczego historia regionu ma być gorsza tylko dlatego, że działy się tam inne rzeczy niż w Polsce i to nie z winy mieszkańców tego regionu (ani ówczesnych, ani obecnych)? Dlaczego w szkole dzieci na Śląsku nie miałyby się uczyć o tym, że w Tarnowskich Górach funkcjonowała pierwsza w Europie kontynentalnej maszyna parowa (do odwadniania kopalni) na równi z tym że było powstanie styczniowe (które np. z Dolnym Śląskiem ma tyle wspólnego co minister z ministrantem)? Albo dzieci z Pomorza Zachodniego, że do XVII wieku istniała osobna dynastia, która władała tamtymi ziemiami obok Piastów i Jagiellonów w Polsce i przeżywała nie mniejsze zawiłości historii, sukcesy i porażki niż dynastie "polskie"?


*




Ale ja rozumiem to właśnie tak i napiszę Ci jeszcze raz. Jestem dumny z bycia Dolnoślązakiem, bo tam zaczął się Śląsk, kiedy na terenach dzisiejszego Górnego Śląska, nie było Śląska. A można przypusczać, że zamieszkiwały tam po części plemiona z Małopolski. Jestem dumny tym bardziej, że mogę powalczyć o zmianę nazwy województwa śląskiego na górnośląskie, bo sama ta walka wzmacnia we mnie tę tożsamośc. Jestem dumny, bo zachęcam Dolnoślązaków do nazywania siebie Ślązakami, a jak zapytają dlaczego, to jest już pierwszy krok do poznawania historii, co tak popierasz. To właśnie to zachęca do poznawania tego regionu w kontekście dziejow Polski i Europy. I masz 100 % racji, że lokalna historia powinna budzić większe zainteresowanie np. szkół. Tożsamość jest zawsze wzmacniana jakims wspólnym celem podszytym walką. Suche czytanie o tym, że Śląsk odpadł w XIV wieku od Polski, a potem był niemiecki i już, nie zachęca do interesowania się tym regionem. Tak już po prostu jest. Może dlatego, że jesteśmy Polakami, a nie Niemcami czy kosmopolitami?


"w prasie wrocławskiej z 1863 roku odnotowuje się liczne ucieczki polskich rzemieślników do Powstania Styczniowego" - Teresa Kulak - "Wrocław".


Zwykły wrocławianin nie ma dostępu w szkole np. do takich tekstów jak ten poniżej. Nawet nie w szkole, ale w bibliotece. Chyba, że się zapisze do uniwersyteckiej, a najlepiej jak będzie znał łacine i niemiecki...
"Dzieje powiatu wrocławskiego"
Część III - Przemysław Wiszewski - Pod rządami Wiednia i Berlina, lata 1526-1945
2. Społeczeństwo - Problemy narodowościowe - Mówić po polsku

"Wbrew przekonaniom wielu współczesnych, Śląsk nie był w okresie nowożytnym zamieszkały jednolicie przez ludność niemieckojęzyczną. W XVII w. w okolicach Wrocławia w niektórych wioskach znaczna część mieszkańców mówiła wyłącznie w języku polskim. Wręcz mówiono o polskiej i niemieckiej części wsi Psie Pole, Gajków, Miłoszyce, których proboszczowie musieli władać oboma językami. Z Przecławic pochodzi kielich mszalny ufundowany w początkach XVII w. z namowy proboszcza, Aleksandra Wendryńskiego, przez Stefana Nadolnego. Choć nazwiska w przypadku Śląska często mogą mylić w ocenie narodowości, w tym przypadku wiele innych poszlak wskazuje, że i fundator i ksiądz posługiwali się językiem polskim. Według relacji wizytatora biskupiego w 1666 r. w Przecławicach proboszcz odprawiał mszę wedle życzenia - po niemiecku i po polsku, mieszkali tu bowiem parafianie posługujący się zarówno jednym jak i drugim językiem. W tym samym roku proboszcz Domasławia odprawiał w tejże wsi msze po polsku, w w kościele filialnym w Tyńcu Małym - po niemiecku. W 1681 r. rzecz przedstawiała się podobnie, ale wizytator dodał, że w tej parafii Polacy stanowili większość we wsiach Domasław, Księgnice, Szukalice, Galowice, w innych wymieszani z Niemcami. W Gajkowie i Przecławicach już w 1652 r. dokonywano chrztu katolickiego w języku niemieckim i polskim, a w tej ostatniej wsi także pogrzebom protestanckim towarzyszyły polskie śpiewy. W 1666 r. w Turowie proboszcz, który studiował filozofię w Kaliszu, odprawiał msze i głosił kazania w języku polskim, na które zjawiało się około 100 osób. Niemcy byli nieliczni. Podobnie było w Węgrach, choć tu podział przebiegał, zdaniem proboszcza, także wzdłuż granicy wyznaniowej - Polacy byli katolikami, Niemcy nie uczęszczali na msze. W 1690 r. proboszczem był tutaj Jan Daniel Polański, o którym napisano, że "przeważał w nim polski duch". Wysłuchiwał on spowiedzi głównie po polsku, po niemiecku jedynie z konieczności. Zupełnie odmiennie sytuacja przedstawiała się w Żórawinie, gdzie w drugiej połowie XVII wieku, także mieszkali głównie Polacy, tyle, że wszyscy byli protestantami.
W 1666 r. w Przecławicach pisarz kościelny Wit Gabischwitz działał z powodzeniem od 6 lat, choć pochądząc z Polski i będąc Polakiem, nie umiał niemieckiego. W związku z tym proboszcz chciał go zwolnić i zatrudnić osobę dwujęzyczną. Jednak fakt, że tak długo wystarczył mu pisarz polski świadczy, jak wielką rolę język ten odgrywał we wsi i jej okolicach. Potwierdza to stwierdzenie wizytatora z 1677 r., że obecny proboszcz, Jakub Ignacy Swoboda, był w "większej mierze polski". Co nie dziwi, skoro sam wizytator przyznał, że parafia w większości składała się z Polaków. W 1689 r. w jednym z opisów Śląska autor pisał, że ludność między Oławą i Kątami Wrocławskimi "bardzo często mówi po polsku". Polacy stanowili 1/3 ludności Chrząstawy Małej, Węgier, Wojnowic, dominowali w Miłoszycach, Turowie. Wedle niepewnych statystyk w 1622 r. w 48 wsiach późniejszego powiatu wrocławskiego zamieszkiwała ludność polska. Jej udział w populacji regionu szybko jednak spadał. W 1667 r. tylko 17 wsi powiatu zamieszkiwała mieszana, polsko niemiecka populacja. Mimo to wznosząc w 1715-1722 r. w Długołęce nowy kościół parafialny biskup wrocławski zadbał, by nad wejściem znajdowała się inskrypcja dwujęzyczna - niemiecka wyżej, polska niżej, z Ewangelii św. Mateusza 11,28: "Podzcie do mnie wszyscy ktorzy pracuiecie y iestescie obciazeni a ia was ochladze". Najwidoczniej znaczną część parafian i pielgrzymów przybywających do kościoła nadal stanowiły osoby władające przede wszystkim językiem polskim. Obecność pielgrzymów z Polski w kościele potwierdza obraz z 1 połowy XVIII w., na którym mężczyzna ubrany w strój polskiego szlachcica odnajduje w cudowny sposób hostię. Zdarzenie to - w legendzie - dało początek licznym cudom, jakie miały tu miejsce i zapoczątkowało karierę Długołęki jako sanktuarium pielgrzymkowego. Zatem powierzenie tak istotnej funkcji "odkrywcy" Polakowi ma tu swoją wymowę.
Władze pruskie od połowy XVIII w. były zaniepokojone znaczną ilością elementu słowiańskiego, głównie polskiego, na Śląsku. Rozbijał on drogą sercu biurokracji jedność poddanej ludności. O sile żywiołu polskiego może świadczyć fakt, że mimo nakazu nauczania religii w języku niemieckim, w drugiej połowie XIX w. księża katoliccy nadal prowadzili ich katechizację po polsku. Bowiem jak pisał biskup Herzog w 1883 r., w innym przypadku w ogóle nie poznawałyby swej religii. Nie dziwi zatem, że bisku Kopp budując pod koniec wieku Seminarium Duchowne nakazał, by jego studenci uczyli się języka polskiego. Sam walczył tez w ministerstwie pruskim o przywrócenie języka polskiego jako wykładowego na lekcjach religii w szkołach ludowych. Z powodu narzuconego nauczania w języku niemieckim rosła bowiem liczba dzieci polskich nie znających zasad wiary. Ale ujednolicanie społeczeństwa poprzez germanizację obywateli polskojęzycznych odnosiło spore sukcesy wobec perspektyw awansu społecznego, jaki czekał obywateli po przyjęciu języka i kultury niemieckiej. w 1780 r. doliczono się na interesującym nas terenie tylko 8 wsi, w których mówiono po polsku. Możemy tylko przypuszczać, że statystyka była tu świadomie zaniżana. W każdym razie pomimo sukcesów akcji germanizacyjnej, w 1900 r. wciąż jeszcze istniały większe skupiska ludności mówiące językiem polskim. Tak było w okolicy Kątów Wrocławskich, Gniechowic, Długołęki. Nie przekraczali oni jednak 10 % populacji mieszkańców. Nacisk na przyjęcie przez nich języka niemieckiego za jedyny i kultury niemieckiej za swoją nie ustawał i zakończył się sporym sukcesem zwłaszcza za rządów nazistowskich. Od 1933 r. w oficjalnych statystykach nie uwzględniano już ludności polskojęzycznej...".

Ten post był edytowany przez Mścisław100: 8/07/2018, 11:08
 
User is offline  PMMini Profile Post #13

     
Domen
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.406
Nr użytkownika: 14.456

 
 
post 14/07/2018, 2:36 Quote Post

Postulat wcielenia do Polski Rejencji Wrocławskiej z Dolnego Śląsku pojawił się już w tym artykule Jędrzeja Giertycha:

https://jbc.bj.uj.edu.pl/Content/360460/PDF...939_004_005.pdf
 
User is offline  PMMini Profile Post #14

 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2018 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej