Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
146 Strony « < 144 145 146 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Sprawa płka Ryszarda Kuklińskiego, Informacje, opinie, obserwacje
     
Lord of Prussia
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 444
Nr użytkownika: 75.661

Adam Kowalczyk
Zawód: inzynier budowlany
 
 
post 11/08/2017, 21:08 Quote Post

Trochę zgadujemy. Na ile prawdziwe są informacje prasowe i relacje kolegów to diabli wiedzą. Np. jedni opowiadają (np. ojciec gen. Skrzypczaka), że Kukliński kupił kuter i przebudował go na jacht. Inni, że załatwił to dla klubu a w artykule o tym, że zwrócono mu jacht będący wcześniej jego własnością załączono zdjęcie jachtu wyglądającego na jacht klasy Opal. W niczym nie przypomina, bo nie może, kutra. Słowem - błądzimy w dymie.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2176

     
Phouty
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.892
Nr użytkownika: 81.932

 
 
post 11/08/2017, 21:30 Quote Post

QUOTE(Miro P @ 11/08/2017, 6:52)
QUOTE(Net_Skater @ 11/08/2017, 15:56)
Miro_P:
QUOTE
Posiadłość o powierzchni ponad 10 hektarów oficjalnie kupiono na Bogdana Kuklińskiego za niewyobrażalną kwotę 2 milionów złotych. Do tego doszło jeszcze obciążenie hipoteczne w wysokości 450 tysięcy złotych. Transakcję sfinalizowano na przełomie 1980 i 1981 r.,

A wiec w sumie bylo to 2 450 000 zl., tak ?
Mam pytanie: jaka byla wartosc (oczywiscie czarnorynkowa) dolara US na poczatku 1981 roku ?

N_S
*


W styczniu 1981 -137 zł
*




Ja pamietam, ze wiosna 1980 roku kupowalem zachodnioniemieckie marki (DM) po 180-220 zeta "na wolnym rynku". A z dolarami nawet u cinkciarzy w Warszawie bylo wtedy krucho, bo byl na nie niebywale duzy popyt. (Mialem bliskiego kumpla ktory pracowal w tym "zawodzie", a byl "elita elit" w tym swiecie, bo mial swoje "biuro" tuz przy wejsciu do banku PeKaO na Jasnej i pamietam, jak musialem go prosic i blagac, azeby mi on zalatwil pare dolarow w dodatku do marek, a on bezradnie rozkladal rece i mowil mi ze nie ma)!
Jestem tego "prawie" pewien (bo po tylu latach nie moge w 100% polegac na mojej pamieci), ale w Warszawie w pierwszej polowie 1980 roku (marzec, kwiecien) dolar chodzil powyzej 250 zlociszy, oczywiscie nieoficjalnie, a ja sie wsciekalem, bo je koniecznie musialem wtedy miec. W innych regionach Polski mogl byc znacznie tanszy, bo i popyt byl mniejszy niz w stolicy. Na Wybrzezu moglo byc roznie, bo jak wracali "dewizowi" marynarze z rejsow, to byl wysyp zarowno "luksusowych" towarow jak pasta do zebow, czy tez damskie rajstopy, oraz oczywiscie dewiz. Zanim te dewizy sie przefiltrowaly na poludnie Polski, to zabieralo to troche czasu.
No i nalezy pamietac, ze na czarnym rynku ceny dewiz sie silnie wahaly wrecz z dnia na dzien, zarowno regionalnie, jak i sezonowo.
Powodem byly sezonowe wyprawy Polakow "do bauera", czy tez "na ksiuty", lub po prostu zwykle ciulanie dewiz "w materacu" z przeznaczeniem na czarna godzine. A przeciez juz w 1980 sie po cichu w Polsce kotlowalo.
Jednakze moge sie zgodzic, iz usredniony dla calej Polski kurs byl w okolicach 140-150 zlotych.
http://wyborcza.pl/alehistoria/1,121681,14...ie_dolarow.html

Ten post był edytowany przez Phouty: 11/08/2017, 22:08
 
User is offline  PMMini Profile Post #2177

     
Net_Skater
 

VIII ranga
********
Grupa: Supermoderator
Postów: 3.499
Nr użytkownika: 1.980

Stopień akademicki: Scholar & Gentleman
Zawód: Byly podatnik
 
 
post 11/08/2017, 22:12 Quote Post

Lord_of_Prussia:
QUOTE
Słowem - błądzimy w dymie.

Dokladnie to. Wszystkie te zgadywanki dotyczace zakupow przez Kuklinskiego rozbijaja sie o sciane. A ta sciana jest brak rzetelnej informacji ile zarabial Kuklinski w latach siedemdziesiatych. W poprzednich postach byla wzmianka o gazach pulkownikow LWP z tego okresu. Ale Kuklinski nie byl "zwyklym pulkownikiem" chocby dlatego, ze (cytuje polska Wiki) W czerwcu 1977 roku szef zarządu I Sztabu Generalnego WP gen. Wacław Szklarski wyznaczył Kuklińskiego na szefa Oddziału I Planowania Ogólnego Zarządu I, z zaszeregowaniem do stopnia generała brygady. A wiec mial dwie belki i trzy gwiazdki ale dostawal forse jak general. Niech mi ktos powie ile wtedy zarabial general brygady. Takze, niech ktos powie jakie dodatki funkcyjne dostawal wyzszy oficer sztabu generalnego . Wtedy doda sie jedno do drugiego i dopiero wtedy bedziemy cos wiedziec. Bez tej wiedzy wszelkie rozwazania o tym na co bylo Kuklinskiego stac w latach siedemdziesiatych sa funta klakow warte.


N_S
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2178

     
Darth Stalin
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 10.616
Nr użytkownika: 3.971

Zawód: radca prawny
 
 
post 11/08/2017, 22:50 Quote Post

@Krodinor:

QUOTE
A masz dowód na to, że Stany i Niemcy mają takie plany?
Bo w przypadku ZSRR takie dowody są:
https://pl.wikipedia.org/wiki/W_siedem_dni_do_rzeki_Ren

Gdzie można ten plan przeczytać w całości? Skoro został ujawniony, to gdzie jest dostępny? Jako skan dokumentów w necie? Jako wydana publikacja?
Bo ja widzę tylko chwytliwy tytuł i linki do sensacyjnych artykułów prasowych...

QUOTE
A także rozmowa Kuklińskiego z gen. Chochą
https://www.salon24.pl/u/bukojer/620286,co-...wi-kuklinskiemu

...na którą nie ma żadnych innych dowodów. Ciekawe, że to, co o niej powiedział Kukliński, sugeruje, jakoby to Chocha i jemu podobni "trzymali parasol" nad działaniami Kuklińskiego...





Dotyczy ostatniego akapitu:
Jest bardzo czeste, ze po jakims okresie czasu strona internetowa przestaje (z najrozniejszych powodow) istniec. Darth podal link do majacej trzy lata strony zawierajacej bardzo interesujaca informacje. Dla dobra tego watka zadecydowalem przytoczyc ja w calosci:

Co powiedział generał Chocha pułkownikowi Kuklińskiemu?
W swojej najnowszej, znakomicie pod każdym względem napisanej książce o pułkowniku Ryszardzie Kuklińskim pt. „Atomowy szpieg” Sławomir Cenckiewicz porusza m.in. jeden z najważniejszych momentów w biografii „pierwszego polskiego oficera w NATO”: jego rozmowę na początku lat 70. z generałem Bolesławem Chochą - ówczesnym szefem Sztabu Generalnego Ludowego Wojska Polskiego.
Była to niezwykle ważna chwila o ogromnym znaczeniu dla podjęcia przez Kuklińskiego ostatecznej decyzji o nawiązaniu współpracy z Amerykanami, o czym myślał od pewnego czasu. Już wcześniej wiedział, że wśród jego kolegów ze Sztabu Generalnego było wielu patriotycznie nastawionych oficerów, gotowych podjąć ryzyko walki z komunistycznym reżimem, ale zdających sobie sprawę, czym mógłby zakończyć się otwarty bunt. Całkiem poważnie twierdził, że najbardziej antykomunistyczną grupą byli w Polsce właśnie oni.
W przemówieniu wygłoszonym podczas uroczystości wręczenia mu Honorowego Obywatelstwa Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa 29 kwietnia 1998 roku nie pozostawił co do tego cienia wątpliwości:
Duża część kadry oficerskiej LWP miała świadomość, że Związek Sowiecki, który napadł na Polskę i w zmowie z Hitlerem podzielił się polskim łupem, na którym ciążyły zbrodnie masowej deportacji polskiej ludności, Katyń i zdrada Powstania Warszawskiego, nie był sojusznikiem lecz ciemiężycielem, który Polskę zniewolił, narzucił jej wasalne rządy i komunistyczny system. (...) W środowisku tym zaczęto się zastanawiać, czy w istniejących realiach możliwe jest jakieś wyjście, aby Polak nie był mądry po szkodzie, to znaczy, czy możliwe jest sformułowanie i realizacja jakiejś własnej koncepcji obronnej, która mogłaby uchronić naród przed grożącym mu holokaustem. Nie było to jeszcze żadne sprzysiężenie, a tylko ostrożne wzajemne sondaże i rozpoznanie ludzi podobnie myślących. Przykład Czechosłowacji - gdzie memorandum grupy oficerów Akademii Wojskowej im. Klemensa Gottvalda postulujące odcięcie się od polityki militarnej ZSRS oraz ustanowienie równej obrony wszystkich granic było powodem inwazji - dowodził, że jakakolwiek reforma machiny wojennej nie jest możliwa. Ponieważ nie można się było dogadać z „sojusznikiem”, w ostrożnej wymianie myśli, w niewypowiadanych do końca zdaniach zaczęto się zastanawiać, czy nie warto by zacząć rozmawiać z narzuconym Polsce „przeciwnikiem”.
I w takim właśnie klimacie doszło do jego dyskusji z wysokim przełożonym, o której po raz pierwszy napomknął publicznie podczas spotkania z mieszkańcami podwawelskiego grodu w sali Filharmonii Krakowskiej wieczorem 30 kwietnia 1998 roku. Ten fragment jego wystąpienia zaintrygował mnie i skłonił do podjęcia owego wątku podczas kilku prywatnych rozmów, jakie prowadziłem z pułkownikiem w trakcie jego pierwszej po ewakuacji przez Amerykanów wizyty w Polsce. Chciałem dowiedzieć się czegoś więcej, chociaż Kukliński miał spore wątpliwości, czy może już ujawnić to, co wówczas się między nimi zdarzyło. Gen. Chocha nie żył już wprawdzie od 11 lat, ale postkomunistyczny aparat trzymał się jeszcze w III Rzeczypospolitej całkiem mocno (również w armii) i pułkownik nie chciał zaszkodzić rodzinie byłego zwierzchnika, ani pozostającym w służbie kolegom.
Ponieważ ta sprawa przestała już dzisiaj być tajemnicą i wiele osób pyta mnie o okoliczności owej rozmowy, postaram się odtworzyć ją na podstawie tego, co powiedział o niej Kukliński na publicznym spotkaniu, a potem uszczegółowił na moją prośbę:
- Któregoś wieczora w lipcu 1970 roku gen. Chocha omawiał ze mną plan kolejnych manewrów Układu Warszawskiego, które opracowywałem dla sowieckich marszałków. Tak naprawdę był to najbardziej aktualny plan III wojny światowej, jaką Kreml przygotowywał już od dawna. Pamiętam, że staliśmy nad wielką mapą, na której uwidocznione były ruchy wojsk pierwszego i drugiego rzutu UW oraz planowane kierunki przeciwuderzeń armii państw NATO. W samym środku, na linii Wisły, narysowane były moją ręką przewidywane miejsca 30-40 uderzeń jądrowych, którymi dowództwo NATO zamierzało zniszczyć nasz pierwszy rzut strategiczny - składający się w głównej mierze z LWP i z Północnej Grupy Wojsk UW - zaraz po ataku nuklearnym Układu na kluczowe miejsca koncentracji ich jednostek w zachodniej Europie.
Generał był wyraźnie podenerwowany, w pełni zdawał sobie bowiem sprawę, że w pierwszych godzinach III wojny centrum Polski dosłownie wyparuje, nasza armia przestanie istnieć, pozostaną z niej tylko najwyżsi rangą sztabowcy zawczasu ukryci w przeciwatomowych schronach. W pewnej chwili zadumał się i powiedział ni to do siebie, ni to do mnie: - jestem w służbie od początku istnienia LWP i jeszcze nigdy nie przeprowadzaliśmy ćwiczeń obronnych, zawsze tylko atak, atak i atak. Wiem, że oficjalna doktryna Układu mówi wyłącznie o obronie, a naprawdę przygotowujemy się jedynie do ofensywy, ale są przecież pewne granice. Jesteśmy w końcu polskim wojskiem i powinniśmy - nawet w ramach tych agresywnych planów - wreszcie pomyśleć o obronie naszych rodaków.
Ponieważ od kilku lat myślałem dokładnie tak samo, odpowiedziałem: - panie generale, przecież to pan jest najbliżej ministra Jaruzelskiego i w ogóle władz PRL. Trzeba im wreszcie uświadomić, że działamy na szkodę Polski, wypełniając wszystkie życzenia Sowietów. Sam o tym wiem najlepiej, bo przecież zlecając mi ściśle tajne zadania, oni nie kryją tego, że marzą o pochodzie na Zachód.
Chocha żachnął się: - Czy myślisz, że ktoś z naszych przełożonych odważy się postawić Kremlowi? Przecież oni doskonale wiedzą, że z Sowietami nie można się dogadać, trzeba tylko wypełniać ich rozkazy, nawet jeżeli oznaczają zgubę dla nas.
I wtedy powiedziałem coś, o co sam bym się jeszcze chwilę wcześniej nie podejrzewał:
- Skoro nie można się dogadać z „naszymi”, to może trzeba zacząć rozmawiać z „tamtymi”.
W tym momencie Chocha zastygł nad mapą. Po trwających dla mnie wieczność kilku sekundach powiedział dość oschle: - panie pułkowniku, nasze dywagacje zaszły za daleko i - jak rozumiem - miały charakter czysto teoretyczny. Umówmy się, że tej rozmowy w ogóle nie było.
Kiedy wychodziłem z jego gabinetu, w pełni dotarło do mnie to, co zrobiłem. Nie wykluczałem, że następnego dnia przyjdzie po mnie żandarmeria i zacznie się mój proces o planowanie zdrady stanu. Okazało się jednak, że źle oceniłem Chochę. Kiedy wezwał mnie na następne spotkanie, powiedział jak gdyby nigdy nic: - Rysiu, byłoby dobrze, gdybyś wybrał się na swoją następną ulubioną wyprawę żeglarską do portów zachodniej Europy. Trzeba rozeznać ten teatr przyszłych działań wojennych, skoro to nam Sowieci przydzielili zadanie zdobycia Danii i północnych Niemiec.
Strzeliłem obcasami i zrozumiałem: gen. Chocha dawał mi wyraźny sygnał, abym płynął do zachodniej Europy, chociaż parę dni wcześniej niedwuznacznie zasugerowałem podjęcie kontaktów z „tamtymi”. Czy mogła być zaś lepsza okazja do ich nawiązania niż taki rejs? Czułem, że mam cichą akceptację, a może i ochronę z bardzo wysokiego szczebla.
I tak zaczęła się moja misja.

Na pytanie, czy mogę upowszechnić treść tej rozmowy Kukliński kilkakrotnie odpowiadał, że to, co było w niej najważniejsze, już wyłuszczył w Filharmonii i trochę się nawet dziwi, że tak ważnego jej wątku nie podjęli obecni tam dziennikarze. Kiedy dopytywałem go potem w licznych telefonicznych rozmowach, czy nie czas odkryć personalnych kulisów tego, co zasygnalizował w krakowskim magistracie mówiąc, że najbardziej antykomunistyczną grupą w Polsce był Sztab Generalny LWP, zastanawiał się i prosił o zwłokę. Teraz, kiedy od śmierci pułkownika Ryszarda Kuklińskiego upłynęło już ponad 10 lat, a o jego rozmowie z generałem Bolesławem Chochą mówi się i pisze coraz częściej, uznałem się zwolniony z obowiązku dochowania tajemnicy.

dr Jerzy Bukowski - były reprezentant prasowy płk. Kuklińskiego w Kraju

Moderator N_S


Ten post był edytowany przez Net_Skater: 13/08/2017, 10:54
 
User is online!  PMMini Profile Post #2179

     
Rats
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 247
Nr użytkownika: 98.960

 
 
post 12/08/2017, 0:38 Quote Post

QUOTE(Net_Skater @ 11/08/2017, 14:56)
A wiec w sumie bylo to 2 450 000 zl., tak ?
Mam pytanie: jaka byla wartosc (oczywiscie czarnorynkowa) dolara US na poczatku 1981 roku ?
[....]
O sadzie - jak wyzej.
O willi: moze w koncu raz na zawsze uzgodnimy czy to byl segment czy tez willa ? Zdjecie posesji wyraznie wskazuje, ze to segment. To co napisal Koper (Dopiero wówczas przekonałem się, że Kukliński posiada nie żaden domek, lecz bardzo komfortową willę) to fikcja bo nie potrafi odroznic domu (struktura wolnostojaca) od segmentu (struktura z dwoma przylegajacymi po bokach innymi strukturami).

Z tymi dwoma milionami i wypasionym sadem to jest jakaś urban legend.Wiązowna to nie Konstancin.Co sobotę jeżdżę tamtędy dla zdrowotności na rowerze ( to jakieś 7 km od mojej "willi") Koper, pisarz pitavalowy lubi w swoich książkach koloryzować, po prostu musi być sensacja bo się nie sprzeda.
Segment można sobie obejrzeć.To nie była prywatna inwestycja ale spółdzielnia oficerska.Hermaszewski też tam mieszkał.Czyli był to odpowiednik Zatoki Czerwonych Świń gdzie mieszkał Miller , Kwaśniewski , Oleksy i jakiś ruski szpieg.
A tak wyglądała "willa" Kuklińskiego.Sądząc po drzwiach garażowych i oknach, parter i piętro po około 60 metrów + poddasze 40 metrów , garaż i piwnica.
Dolary pod koniec 1980 wariowały ale utrzymywały się w widełkach 150 - 200.Co dwa miesiące kupowałem wówczas struny do gitary Pivey po 5,20.Pod koniec 1981 dobiły do 250.
Załączony obrazek
 
User is online!  PMMini Profile Post #2180

     
zajączek
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.561
Nr użytkownika: 3.463

 
 
post 30/08/2017, 12:54 Quote Post

QUOTE(Miro P @ 11/08/2017, 15:52)
QUOTE(Net_Skater @ 11/08/2017, 15:56)
Miro_P:
QUOTE
Posiadłość o powierzchni ponad 10 hektarów oficjalnie kupiono na Bogdana Kuklińskiego za niewyobrażalną kwotę 2 milionów złotych. Do tego doszło jeszcze obciążenie hipoteczne w wysokości 450 tysięcy złotych. Transakcję sfinalizowano na przełomie 1980 i 1981 r.,

A wiec w sumie bylo to 2 450 000 zl., tak ?
Mam pytanie: jaka byla wartosc (oczywiscie czarnorynkowa) dolara US na poczatku 1981 roku ?

N_S
*


W styczniu 1981 -137 zł
*


Dla lepszego uzmysłowienia jak duża była to kwota pieniędzy można by ją przeliczyć na samochód.
Za 2 500 000 zł można było w 1981 roku kupić na giełdzie (a więc dużo drożej niż w Polmozbycie) 6 fabrycznie nowych Fiatów 125p. W Polmozbycie z talonem było by ich przeszło dwa razy tyle.
 
User is offline  PMMini Profile Post #2181

     
Miro P
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 491
Nr użytkownika: 97.341

 
 
post 30/08/2017, 15:34 Quote Post

QUOTE(zajączek @ 30/08/2017, 13:54)
QUOTE(Miro P @ 11/08/2017, 15:52)
QUOTE(Net_Skater @ 11/08/2017, 15:56)
Miro_P:
QUOTE
Posiadłość o powierzchni ponad 10 hektarów oficjalnie kupiono na Bogdana Kuklińskiego za niewyobrażalną kwotę 2 milionów złotych. Do tego doszło jeszcze obciążenie hipoteczne w wysokości 450 tysięcy złotych. Transakcję sfinalizowano na przełomie 1980 i 1981 r.,

A wiec w sumie bylo to 2 450 000 zl., tak ?
Mam pytanie: jaka byla wartosc (oczywiscie czarnorynkowa) dolara US na poczatku 1981 roku ?

N_S
*


W styczniu 1981 -137 zł
*


Dla lepszego uzmysłowienia jak duża była to kwota pieniędzy można by ją przeliczyć na samochód.
Za 2 500 000 zł można było w 1981 roku kupić na giełdzie (a więc dużo drożej niż w Polmozbycie) 6 fabrycznie nowych Fiatów 125p. W Polmozbycie z talonem było by ich przeszło dwa razy tyle.
*


A przeliczając na średnią pensję z 1981r(7689zł), 2,5mln daje ok. 325 miesięcznych pensji, czyli 27 rocznych.
 
User is online!  PMMini Profile Post #2182

     
Kamaz73
 

Pancerny Inseminator
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.836
Nr użytkownika: 22.254

Robert
Stopień akademicki: mgr in¿.
Zawód: zolnierz zawodowy
 
 
post 4/06/2018, 7:58 Quote Post

http://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/histor...r5MK7&ocid=iehp biggrin.gif laugh.gif elefant.gif
Tak.... przeciwnikami są "ci co tęsknią za PRLem". Niestety jest wprost przeciwnie, robienie z tej postaci "polskiego bohatera" to przykład klientyzmu.
 
User is offline  PMMini Profile Post #2183

     
MaG11
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 124
Nr użytkownika: 102.530

Stopień akademicki: lek.stom
Zawód: lekarz stomatolog
 
 
post 4/06/2018, 10:54 Quote Post

QUOTE
  A przeliczając na średnią pensję z 1981r(7689zł), 2,5mln daje ok. 325 miesięcznych pensji, czyli 27 rocznych.


No chyba, że ktoś pije wódeczkę z Czesiem. To mu już tych pieniędzy zbyt dużo na zbudowanie segmentu nie będzie potrzeba. Ot dogadać się z jakimiś paroma pułkownikami od biboli i już w zamian za pozytywną ocenę z jakiejś paniki znajdzie się cement, cegły, więżba dachowa i wykwalifikowana ekipa budowlana, która w zamian za porządne obiady, kilka skrzynek piwa i cotygodniowe przepustki wszystko wybuduje. A potem jeszcze z jakimś wodzem Woskowego Gospodarstwa (czy też jak się ta instytucja nazywała) to i meble się znajdą. Mój znajomy stolarz z zawodu w latach 80-tych po unitarce to już kałacha w rękach nie trzymał. Po prostu robił meble. Teoretycznie na potrzeby koszar i instytucji wojskowych a w praktyce połowa z nich lądowała w mieszkaniach trepów. A że wśród zadowolonych klientów miał jednego generała to już za kota co tydzień na przepustki jeździł.
Reasumując: z punktu widzenia kontrwywiadu wojskowego nie było nic dziwnego w tym, że pułkownik na etacie generała i w dodatku zaprzyjaźniony z Kiszczakiem skręcił sobie na boku domek, zagraniczny samochód i żaglówkę. A dłubanie w tym mogłoby nie być zbyt bezpieczne.
 
User is offline  PMMini Profile Post #2184

     
chassepot
 

Tata Kubusia
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.567
Nr użytkownika: 4.559

Przemek Czarnecki
Stopień akademicki: wyksztalciuch
Zawód: zatwardzia³y ojkofob
 
 
post 7/06/2018, 12:09 Quote Post

W sprawie czarnorynkowego kursu dolara w latach 1981-1988 onegdaj poszukiwałem informacji, a nawet jeden z pierwszych moich rejestrowanych postów na tut. forum był prośbą o pomoc w tej sprawie. Ostatecznie dotarłem do informacji prasowych z tych czasów :

• artykuł Jerzego Baczyńskiego pt. „Ile za dolara” wraz z wywiadem z handlarzem walut pt. „Nie ma obawy” opublikowane w nr 34(1425) z 1984 r. dwutygodnika „Polityka” - dodatek „Export-Import” Nr 8(147) sierpień 1984 r., zawierający informacje odnośnie czarnorynkowego kursu dolara USA w okresie styczeń 1980 – czerwiec 1984, oraz wieloletniej tendencji co do relacji między kursem oficjalnym a czarnorynkowym;
• „Koszyk Polityki” opracowany przez Piotra Piwowarczyka i Witolda Paska – miejsce publikacji „Polityka” nr 1 (1548) z dnia 3 stycznia 1987 r. - zawierający informacje odnośnie ceny wódki żytniej extra 0,5 l za grudzień 1984, grudzień 1985, grudzień 1986 oraz informację iż cena w/w artykułu określa czarnorynkową cenę dolara;
• „Koszyk Polityki” opracowany przez Wojciecha Markiewicza – miejsce publikacji „Polityka” nr 1 (1600) z dn. 2 stycznia 1988 r. - zawierający informację odnośnie czarnorynkowego kursu dolara w grudniu 1987.
• artykuł Dariusza Ledworowskiego i Bohdana Wyżnikiewicza „Polskie Eldorado” - miejsce publikacji „Polityka” Nr 25 (1572) z dnia 13 czerwca 1987 r. (dodatek „Export – Import” nr 12(215) - zawierający informację o utrwaleniu relacji między kursem dolara oficjalnym oficjalnym czarnorynkowym;
• artykuł Pawła Tarnowskiego „Ile wart jest dolar?” - miejsce publikacji „Polityka” nr 1(1653) z dn. 7 stycznia 1989 r. - zawierający informacje o kursie czarnorynkowym dolara w grudniu 1988;
• artykuł Jerzego Baczyńskiego „Dolar spada, serce rośnie” (opublikowany w „Polityce” - kwiecień 1989) informujący o stagnacji czarnorynkowych cen dolara w okresie styczeń – czerwiec 1988 r.)

Ogólnie z powyższych publikacji wynika, że:

W 1981 r. kurs rósł tak, że pomiędzy styczniem a grudniem różnica ta była prawie 4 krotna:
styczeń 1981 – 137,00 zł
czerwiec 1981 – 200,00 zł
grudzień 1981 – 488,00 zł

W 1982 r. się z grubsza ustabilizował:
styczeń 1982 – 410,00 zł
maj 1982 – 355,00 zł
listopad 1982 – 466,00 zł
grudzień 1982 – 430,00 zł

W 1983 r. wynosił on:
styczeń 1983 – 465,00 zł
listopad 1983 – 704,00 zł
grudzień 1983 – 699,00 zł

W 1984 r. wynosił:
styczeń 1984 – 681,00 zł
czerwiec 1984 – 596,00 zł

1985
Z danych zawartych w „Koszyku Polityki” wynika, że cena 0,5 l wódki extra żytnia będąca odnośnikiem do ceny 1 dolara na czarnym rynku w grudniu 1985 r. wynosiła 670,00 zł

1986 - cena gorzały w grudniu 1986 r. to już 970,00 zł

1987 - dane wprost o dolarze - grudzień 1987 - 1300,00 zł

1988 - znów trochę więcej szczegółów:
styczeń 1988 – 1.300,00 zł
czerwiec 1988 – 1.400,00 zł
grudzień 1988 – 3.800,00 zł

Jeśli się przydało to proszę bardzo smile.gif
 
User is online!  PMMini Profile Post #2185

     
Danielp
 

born in the PRL
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.702
Nr użytkownika: 1.267

 
 
post 7/06/2018, 13:32 Quote Post

QUOTE(MaG11 @ 4/06/2018, 10:54)

Reasumując: z punktu widzenia kontrwywiadu wojskowego nie było nic dziwnego w tym, że pułkownik na etacie generała i w dodatku zaprzyjaźniony z Kiszczakiem skręcił sobie na boku domek, zagraniczny samochód i żaglówkę. A dłubanie w tym mogłoby nie być zbyt bezpieczne.
*


Czy ktoś spotkał sie z reakcja ZSRR na ucieczke naszego szpiega ?
 
User is offline  PMMini Profile Post #2186

146 Strony « < 144 145 146 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2018 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej